Kącik Rekreanta (część XIV) 2021


Byliśmy u Przewoźnego, nie życzę konieczności wizyty, ale całym serduszkiem polecam 😉

keirashara,
The best choice na ścięgna! serio.
Bedzie dobrze. Będziesz rehabilitować tak jak mówią to będzie git.

... tylko się zastanawiam jak to jest widzieć szpata gdzie go nie ma. I kto taki dalekowzroczny był. Może być na priv.
keirashara Najważniejsze to jest WIEDZIEĆ. Najgorzej jest bujać się z kulawizną albo nieregularnością-widmem z ciągłym niepokojem. Teraz tylko wyleczyć i śmigać dalej 🙂
darolga   L'amore è cieco
08 czerwca 2021 14:16
Infantil - dziękujemy ślicznie! 🙂 Naprawdę piękny ten Twój Johny, ma bardzo ładną głowę i dobrze mu z twarzy patrzy 💕

Majek - dziękujemy! Dobrze, że wracasz 💪 Z tego się ciężko wychodzi, co? 🙈

Anai - wiem wiem, pamiętam te przeboje - cieszę się, że skończyło się happy endem i że znowu startujecie. Zawsze wychodzę z założenia, że nic nie dzieje się bez przyczyny - może i tym razem tak było, a przerwa wyszła na dobre, choć szkoda, że takim kosztem. Tak czy siak dobrze Was widzieć na parkurach 💪 A ja… no, postaram się pisać czasem, aczkolwiek mam taki tryb życia, że rzadko mam czas na sen i na ogół śpię co 2-3 dni, bo mam w sumie trzy albo cztery prace - normalną, w której mam jednocześnie sporo wyjazdów krajowych i zagranicznych, bo zajmuję się exportem, do tego mam trzy konie do jazdy, dużą i stale rosnącą grupę jeździczek do trenowania, co weekend od czwartku zwykle jestem na zawodach na zmianę jako luzak (a mam 7 koni na ten moment, więc nie ma nudy) i ze stoiskiem z mojej podstawowej pracy, a jeśli jakimś cudem mam weekend bez wyjazdu to chodzę na nocki do pracy jako barmanka, bo to po prostu lubię - więc ciężko tu znaleźć czas na forum… ale postaram się 🤷🤷😉

Keirashara - dobrze, że macie diagnozę, teraz będzie z górki. Jesteście w najlepszych rękach, więc musi być dobrze 👌👌 A odnośnie Koraba… no, fakt, on jest ładny i pełny sam z siebie. To znaczy brakuje teraz pleców, bebzol wielki i tak dalej, więc widać efekty braku treningu, ale faktycznie jak na konia, który ostatnie dwa lata się padokował tylko, wcześniejsze dwa podobnie, ale coś tam czasem chodził, a w tym roku może z 15 razy był łącznie pod siodłem - to fakt, wygląda nieźle 😜 I pracuje nawet nieźle, choć oczywiście bryka jak to on. Ale to jest na maksa dziwny koń ze zniszczoną głową, jemu służy taki tryb pracy wbrew pozorom, zdecydowanie pracujący codziennie nie tylko ma mniej chęci do współpracy, ale i jawnie protestuje, nie robi połowy elementów tak dobrze, ma gorsze ciało i głowę i tak dalej. Dziwny ten zwierz, więc i dziwnym systemem go „jeżdżę”, ale grunt, że działa - choć potrzebowałam 12 lat na to, żeby tego konia rozgryźć 🤷🤷

Wrzucam jeszcze fryzicę, bo zadowolona jestem z niej bardzo, robi postępy i się ujeżdża w dość rześkim tempie - nabrała lekkości, zginalności i przesuwalności, łapie trochę obszerności, a nawet przestała już czterotakcić w galopie - a ten galop to największa misja u nich zawsze. Wprawdzie niewiele jeszcze potrafi, ale jest przecież raptem od 3 tygodni pod siodłem, więc nie ma co się czepiać, bo i tak szybko przepoczwarzyła się z rozpędzonej, niegalopującej, kładącej się w zakręcie (i w sumie niezależnie od niego 😅😉 czarnej silnej masy bez równowagi i kierownicy w całkiem sympatycznego i niesiłowego konika. Myślę, że jeszcze w czerwcu zabiorę ją na jakieś zawody, niech próbuje 😉
IMG_1258A.jpg IMG_1258A.jpg
IMG_1447A.jpg IMG_1447A.jpg
IMG_2291A.jpg IMG_2291A.jpg
Wiem, że nie ten wątek, ale skoro zeszło na ten temat to chciałabym zapytać:
Do Przewoźnego mam kawał drogi niestety, a koń ciężko znosi podróże, wiec wolałabym uniknąć tylu godzin w transporcie 🙁 a klinikę Pędziwiatra polecacie właśnie do takich niezdiagnozowanych kulawizn? Mam do niego 1/4 drogi niż na Poznań, więc wolałabym tą opcje, ale jak będzie trzeba to i tam zajadę🙄
Piaffallo, a skąd jesteś?
Południe Polski, jak coś to klinika przy Ostravie mnie nie do końca satysfakcjonuje, bo oni chyba nie operują zbyt nowoczesnym sprzętem, choć fachowców im nie brakuje
Piaffallo, poludnie to w sumie Rzeszów, Kraków czy Wrocław xD
Ja chyba bym szła w specjalistów nie w sprzęt. Sama wożę swoje konie z Gdańska do Wrocławia ze względu na lekarza, nie sprzęt.
Piaffalo na południu pojawia się ostatnio Akos Hevesi z Kliniki w Kaposvarze na Wegrzech. Super ortopeda i top dentysta.
A ja wlecę się pochwalić, że już 2 razy założyłyśmy siodełko 😀 ne pełnym chillu 😎 po dłuuugim przepracowaniu popręgu założenie jej czegokolwiek na grzbiet już nie jest problemem 😀 jestem mega dumna! zaraz myślę podepniemy strzemiona, żeby się oswajała i może w tym miesiącu zaczniemy jakieś przewieszanie 😇 zobaczymy, trzymajcie kciuki! 💖

Poza tym spędzamy czas na padoku i na spacerach po okolicach, naprawdę robi się z niej super miły koń 😁
IMG_1125.jpg IMG_1125.jpg
IMG_1090.jpg IMG_1090.jpg
IMG_1175.jpg IMG_1175.jpg
IMG_1170.jpg IMG_1170.jpg
Czardasz Dziękuję za informację, zdecydowałam się jednak na klinikę u Przewoźnego 😉
Charlieee, ale ona się ładna zrobiła względem tego co było 😍 z kosmatego stworka taka piękna panna!

W ogóle to cudownie, że konie mają już letnią sierść, mojemu koniowi już nawet zrównały się nieogolone szkity z resztą ciała.

My oswoiliśmy staw, mam nagranie z pierwszego, w miarę swobodnego galopu dookoła (zazwyczaj była spinka, grzebień szyi twardy jak beton, odsadzonko i inne dziwne akcje typu przeskakujemy niewidzialne potfooory). Także póki co umiemy kłusować i galopować dookoła, stęp średnio 😅
Postanowiłam zacząć wykorzystywać ten staw do galopów kondycyjnych, wczoraj zmierzyłam i jest to trasa ok. 400 m. Wczoraj także galopowaliśmy już mocno i pewnie na prostych i czarny chętnie się skracał na zakrętach. Parskaniu nie było końca 😉 Dziś za to mamy trening i może mój chłop by zajrzał z roboty i coś mi nagrał. Treningi są niesamowicie zajebiste. Za każdym jednym razem przy pierwszych próbach zaczynam z pełnym przekonaniem jojczenie, że jest to awykonalne. I za każdym razem na koniec niemożliwe staje się możliwe! Magia nowej trenerki normalnie 😀

Macie filmik sprzed kilku dni i koniecznie z dźwiękiem, natura robi swoje! F. jeszcze troszkę przytkany i paczący, ale w porównaniu do tego co było to jednak już pełen chill 😁



A tu moczenie kulasów po jeździe. Już niedługo będziemy tam pływać całkiem 😎


IMG_20210607_213556_708 (1).jpg IMG_20210607_213556_708 (1).jpg
JustKaro   Kiedyś Windziakowa :)
10 czerwca 2021 10:38
Cześć
Nie odzywałam się długo, bo tak naprawdę od kiedy urodził się młody (czyli ponad 2 lata temu), moje jeździectwo znacznie zwolniło.
Celina 06.06.2021 odeszła.
Tydzień wcześniej złapała ją ogromna kolka. Wracając ze zdjęć (nasze pierwsze, i jak się później okazało, ostatnie) w rzepaku położyła się ze mną na plecach. Zsiadłam, wracałam z nią w ręku. Położyła się znów. I znów, w rowie. I kolejny raz przy pastwisku, dostała w żyłę. Przez chwilę było lepiej...
W boksie się znów pokładała, na padoku próbowałam z nią chodzić, ale łapały ją skurcze i momentalnie się kładła bez siły... Dostała drugą dawkę leków. Zero reakcji. Szybka decyzja - klinika u Przewoźnego.
Mieliśmy tam ponad 200 km drogi, wyruszyliśmy po 23. Przy ostatnich 30km Celina upadła w przyczepie. Nie wiem jak to zrobiła, ale łopatkę miała pod przednią przegrodą, a nogą otworzyła drzwi z przodu. Mój B. z właścicielką stajni wepchnęli jej tą nogę i pędziliśmy na złamanie karku.
Dojechaliśmy. Na szczęście nie próbowała wstać. Od razu została zaopatrzona przez weterynarzy, USG nie wykazało jakiegoś dramatu, ale podjęta została decyzja o otwarciu jej. Zanim podpisałam dokumenty, 3 razy musiałam się upewnić, jak się nazywam.
Koło 5 zaczęła się operacja. Dostaliśmy informację, że jeżeli dostaniemy telefon z kliniki przed upłynięciem 3h, to nie będzie to dobra informacja. Zadzwonili po 9. Żołądek wypełniony bardzo silnie treścią, dwunastnica wzdęta, poza tym ok. W międzyczasie zrobiłam zbiórkę, bo mieszkanie znacznie uszczupliło finanse.
Następne dni walczyli z czopem, później z relfuksem. Było stabilnie.
W sobotę dostałam telefon, że nerki przestają pracować. Co dalej? Zwiększono płynoterapię do 120l dziennie, zostałam poinformowana przez dr Biazik o znacznym wzroście kosztów.
Zgodziłam się. No bo co innego było zrobić?
W niedzielę ok 14 dostałam telefon, że Cela czuje się o wiele gorzej. O 18 miała mieć wykonywane badania, była już na morfinie.
Kolejny telefon 18:30, zero reakcji na największą dawkę morfiny. Zapytałam, czy jest jakakolwiek szansa na to, że ona wyjdzie. Raczej nie. Stała cała spocona, dyszała, widać było, że ma już wszystkiego dość i że wszystko ją boli.
Podjęłam najgorszą dla mnie, a najlepszą dla niej, decyzję. Koło 19:15 Celina zasnęła.
Serce mi pękło na milion kawałków. Nikt się nie spodziewał, że zwyczajny teren tak się skończy.
Może to zabrzmi trywialnie, ale doceniajcie swoje konie. Bo ja często tego nie robiłam, a jedyne co mi zostało, to jej ogon, kantar, derka i jej syn...
W stajni nadal jej boks nie jest posprzątany. Żałoba na pół województwa, bo wiele osób właśnie na niej uczyła się jeździć.
Wrócę do tego wątku, jak młody zacznie robotę. A Wam życzę wielu pięknych chwil i długiego życia w zdrowiu Waszym i Waszych koni.


193024052_4085982068146654_1106163378103450552_n.jpg 193024052_4085982068146654_1106163378103450552_n.jpg
Nie mam słów, żeby wyrazić to co czuję po przeczytaniu Twojego posta...
Łzy płyną, gul w gardle rośnie.

Trzymaj się, tylko czas uleczy ten ból...
Te konie są takie kruche 😕
JustKaro   Kiedyś Windziakowa :)
10 czerwca 2021 11:37
Meise, ból jest okropny. Ja fukcjonuje jedynie dzięki tabletkom na uspokojenie, bo jak o niej myślę to się rozpadam. W środku krzyczę z bólu...
Najgorsza jest myśl, że to nie była zwykła kolka. Czop pojawił się, bo prawdopodobnie zjadła coś z ręki od spacerowiczów, których nie brakuje. Weterynarze mówili, że przy jej diecie i trybie życia (po 10h pastwisk od początku maja), nie było szans żeby zapchała się tym, czym była karmiona na codzień. Czyli odeszła przez kogoś niewiedzę i myśl, że konie to dobro wspólne, więc chlebek czy coś innego im się należy...
Ja znam ten ból gdy odchodzi najdroższe zwierzę, ale nawet po tylu latach boję się wracać do tego momentu myślami. Czas wyleczy rozdarte serce, ale blizna pozostanie. Taki niestety jest los ludzi, którzy ukochali swoje zwierzęta nad życie...

Akurat wczoraj znajomi rozpowszechniali na FB grafikę dot. dokarmiania koni. Nie udostępniłam jej dalej, bo pomyślałam sobie, że to przecież takie oczywiste, że cudzych zwierząt i dzieci się nie karmi. Chyba zapomniałam w jakim społeczeństwie żyjemy...

Przytulam z całego serca. Oby ból szybko zastąpiły te dobre wspomnienia 🌷
BUCK   buttermilk buckskin
10 czerwca 2021 17:03
ja wiem, że to nie pomoże Celinie, ale wycieczka była w rzepakowym polu, teraz to pewnie za późno na analizę treści pokarmowej, ale pamiętajcie o OPRYSKACH !! sama mało konia na tamten świat nie wysłałam, jakoś wyszliśmy z tego...... !! opryski !!

JustKaro   Kiedyś Windziakowa :)
10 czerwca 2021 17:34
Buck, śmierć nie była spowodowana rzepakiem. Byłyśmy tam raptem 5 minut, nie zjadła nawet pół kwiatu. Powodem kolki był przeładowany żołądek z czopem... A później nerki przestały pracować, mięśniochwat. Wyniki miała robione i to nie była kwestia zatrucia.
charlieeee, - widać ogrom pracy, którą włożyłaś, kobyłka mega wypiękniała 😍
Meise, - z tym stawem to się tak nie robi, nie wolno 😝 Zazdraszczam okropnie, przebosko to wygląda! 😍😍😍 Miło czytać, że fajnie wam się układa.
JustKaro, - ogromnie współczuję, trzymaj się 🌷

Z tym dokarmianiem to jest dramat, u nas są metalowe zamykane barierki i milion tabliczek, a ludzie i tak czasem wchodzą i pchają dziwne rzeczy 🙁 I jeszcze obrażeni, jak ktoś zwraca uwagę 🙄

helcia   Wiedźma z czarnym kotem
10 czerwca 2021 20:31
JustKaro, strasznie przykro 🙁, trzymaj się 💐
Meise fajny ten stawik macie

Ja mogę się dołączyć do wątku ze swoim koniem 🙂 od wczoraj mamy siodło, więc zaczynamy rzeźbić, a jest co 😅
Zdjęcie z wczoraj, pierwszy raz siadłam na nią odkąd jest moja😍 (no drugi, ale pół kółka stępa na oklep się nie liczy 😉😉
9-06 (44).jpg 9-06 (44).jpg
JustKaro Trzymaj się 🙁 strasznie mi przykro 🙁
Meise no była z niej strasznie brzydka koza 🤣 bardzo, bardzo Wam zazdroszczę tego stawu!
keirashara dziękuje! 💗
JustKaro bardzo współczuję.

Plaga karmicieli jest straszna. U nas niestety to samo. Chyba zamiast wielu tabliczek informujących o różnych rzeczach przydał by się jeden wielki oczojebny plakat, że kamery cię widzą i za karmieni koni będzie mandat.
Nic tak na ludzi nie działa niż strach przed karą.
Mi się już parę razy zdarzyło, że prosiłam karmiących o nr telefonu lub maila, żeby im fakturę za klinikę wysłać. Z reguły zamierali i znikali.

JustKaro, (nie wiem czy przyzwyczaję się do nowego Nicku) strasznie przykre, naprawdę miałam nadzieję po Twoich początkowych wpisach na fb że będzie ok. Trzymaj się dzielnie, pamiętaj o młodym, Twojej pamiątce po Celi.
JustKaro przytulam mocno, bardzo przykra historia i ogromna strata.

keirashara trzymam kciuki za rehabilitację i szybki powrót do zdrowia! Niech ten międzykostny okaże się niezbyt wredny i niech nie nawraca.

charlieeee ale super, relacjonuj proces zajeżdżania, bo mnie to bardzo ciekawi - dla mnie czarna magia zupełnie 🙂

meise ten staw jest niesamowity, piękne miejsce 😍 Zachwycałam się już zdjęciami, ale na filmie to dopiero robi wrażenie.
Nasz maleńki stawik to się nawet nie umywa, ale i tak mam w planie wodowanie konia, mega kusi.


Dziękuję za wszystkie komplementy dla mnie i Johnnego 🙃 U nas cały czas do przodu - mamy siodło, więc rzeźbimy dzielnie. Nic wielkiego to nie jest, ale cieszą mnie nawet najmniejsze postępy, takie jak równe tempo, coraz luźniejszy koń i coraz lepiej zaakceptowany kontakt. Fajny jest!
Wczoraj byliśmy pierwszy raz w terenie i chyba trafił mi się koń z wymarzoną głową (odpukać!) - był przegrzeczny, ale nie mułowaty, tylko chętny, do przodu, równy, nie bał się niczego (a spotkaliśmy krowy, ciągnik i śmieci) 😅 Nigdy nie byłam fanką terenów, bo jestem mocno lękowa i nie czuję się pewnie, ale ten wczorajszy cholernie mi się podobał i w planach już następne wycieczki.
Z innych sukcesów: opanowaliśmy myjkę, której Jantar nigdy wcześniej nie znał. Nie było to zbyt problematyczne, powiercił się za pierwszym razem, a teraz po kilku razach stoi jak stary wymiatacz. Spraye i inne bajery też nie robią na nim wrażenia 😇

JustKaro, Bardzo współczuję 🙁 Trzymaj się. Podjęłaś słuszną decyzję. Cela już nie cierpi, nic jej nie boli. Czasem naprawdę, najlepszą decyzją jaką my, właściciele, możemy podjąć, jest po prostu odjęcie bólu.
Nie martw się, czas ukoi ból po stracie.
Skup się na młodym, na pewno wyrośnie z niego wspaniały koń!

Meise, No właśnie powiem Ci, że ludzie to czasem pozbawieni mózgu kretyni.
Wprawdzie ja się bardzo staram nie pielęgnować w sobie hejtu na ludzi, ale nooo, seeeerioooo, nie da się czasem. Dawno temu, w rekreacji, znajdowałam, k*wa, PĄCZKI w żłobach. Albo kanapki.
Albo w innym pensjonacie - ja se stoję przy boksie, a tu jakaś randomowa baba przychodzi i chleb rozdaje. Nosz, cholera! Każdy koń dostał po kromce. Suszonej niby. Nieważne, rekreacyjny, prywatny....
Dobrze, że w obecnych pensjonatach nie mam rekreacji - za to mam spoko właścicieli...


U nas proza życia... Złoty się emeryturuje, Rudego trochę energia rozpiera, ale jak ja się nie pospinam w sobie, to jest OK.
Chociaż czasami żałuję, że nie kupiłam czegoś bardziej bombo-odpornego. Mamy obczajone chody boczne. Wygięcie mega. Szkoda tylko, że zazwyczaj pojawiają się one jeno wśród rzeczy, które akurat tego dnia są straszne. Studzienka? Straszne. Oczko wodne? Straszne. Ludzie przy ujeżdżalni? Straszni. Cień? Straszny. Czyjaś kupa? Pani, mordercza kupa to była...!!!
No, ale z drugiej przychodzą takie dni jak dziś, kiedy wszystko jest mega-super....

keirashara, Taki chyba minus dużych ośrodków 🙁
No staw jest rewelka, coraz bardziej oswojony i coraz chętniej sobie tam patatajamy 😀🐎

Ja też się mega cieszę, że u nas nie ma rekreacji, są tylko sami swoi i nikt się nie pałęta. Teren też ogrodzony, prywatny, więc nikt koni dokarmić nie może. Ech, ludziska. Ja rozumiem podjarkę końmi, jako dziecko też ciągnęłam jak głupia jak widziałam konie za ogrodzeniem. Ludziom się wydaje, że takie wielkie zwierzę to trochę śmietnik, wszystko zje i nic mu nie będzie...

My dziś zaliczyliśmy rewelacyjny trening. Poskakaliśmy, pokontrgalopowaliśmy, porobiliśmy zmiany nogi, cuda na kiju, a koń na koniec był tak dumny z siebie, że urósł z 5 cm. Kocham takie momenty w tym całym jeździectwie. Gdy ja i koń kończymy trening i wyrastają nam dodatkowe skrzydła. Dla takich momentów warto żyć 😉😍
Post został usunięty przez autora
Słuchajcie mam propozycję - JustKaro mnie natchnęła.
Chciałabym wspólnie z wami (chętnymi) zaprojektować akcję o niedokarmianiu koni.
Wynikiem naszej wspólnej pracy miało by być:
1. Stworzenie materiałów- w formie wieeelkich plakatów rzucających się w oczy z komunikatami na temat tego dlaczego nie wolno dokarmiać koni (że nawet jedna kromka chleba może posłać na tamten świat itd). Czyli musi powstać:
a) nazwa akcji
b) hastag
c) treści (tzw. copy)
d) hasło- tzw. lead copy/ claim
e) projekt graficzny zawierający- fonty + obrazy (grafikę).
2. Zrobienie zbiórki na druk tych materiałów (duży format) i zalaminowanie ich i ich dystrybucje po stajniach wybranych
3. Stronkę www, która mówi na ten temat więcej - odsyła np. do badań, pokazuje zdjęcia (brzydkie i straszne) z operacji kolek, zbiera także niestety testymoniale osób, które w taki sposób straciły konie- to działa na wyobraźnię.
4. Stworzenie materiałów do social mediów- czyli zestawu grafik i info dedykowanych akcji i prośba do końskiej braci i końskich influencerów o publikacje, a także taka sama prośba do niekońskich influencerów parentingowych... stety - niestety ale to ich publiczność jest tym do kogo te komunikaty adresujemy.
5. Zaangażowanie klinik wetrynaryjnych (wysyłka materiałów do nich aby dawali w prezencie właścicielom aby ci dystrybowali te materiały w swoich stajniach), i aby nam się pod akcja podpisali np. akcja wspierana prze klinikę x, y, z ( na stronie w zamian za to wsparcie może być tekst o postępowaniu w przypadku podejrzenia kolki i adresy klinik, które operują/wspierają)
6* w strefie marzeń - zainteresowanie mediów lokalnych małych miejscowości, w których są stajnie - i artykuły na ten temat. Wbrew pozorom może wypalić, bo sezon ogórkowy przed nami i takie "nasze miasto przystępuje do akcji wraz z ośrodkiem jeździeckim takim to a takim" może być atrakcyjną treścią.

Poszukiwany grafik, dtpowiec, web designer, ktoś do postawienia zbiórki na jakimś portalu, vet/dietetyk (wiedza i korekta tekstów pod katem medycznym), copy/hasła itd. biorę na siebie, ktoś do ogarnięcia influencerów oraz koordynator (czyli PM czyli ktoś kto ogarnie terminy wirtualnych spotkań, rozdysponuje poustalane zadania, opisze na forum co już zrobione, pokaże itd.) Czyli taki "Just do it Team".
kotbury mega pomysł!
Ja każdego dnia obawiam się dokarmiaczy od strony łąk (mimo tabliczki na bramce) bo mam kucyka z problemami metabolicznymi i po ochwacie
Szacun za zaangażowanie i chęci!
Ale obawiam się, że zawsze znajdzie się x co konie ma od lat i wie, że kanapka nie zaszkodzi. Albo y, co jego to nie dotyczy.
Sama sobie radzę z tym ogradzając najpierw siatką, a wewnątrz dając wysokie pastuchy, aby konie nie przekładały głów.
helcia   Wiedźma z czarnym kotem
12 czerwca 2021 08:47
kotbury, super pomysł!
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się