Jak dbać o plecy jeźdźca

Zakładam wątek po przeczytaniu ostatnich wpisów w kąciku żółtodziobów.
Myślę, że ból pleców dotyka wielu z Nas. Jak sobie radzicie? Dziewczyny pisały, że przy używaniu podkładek (?) Winderena ból po jeździe się zmniejsza.
Jaka profilaktyka? Czy maty to akupresury coś pomagają? A może macie jakieś ćwiczenia na koniu? Chętnie poczytam.
zembria   Nowe forum, nowy avatar.
09 kwietnia 2021 09:36
Jest taki wątek już, może nie tylko o plecach, ale też np. kolanach czy innych częściach ciała 😉
Tu strzyka, tam boli... czyli "jeździeckie" dolegliwości
Ooo, zostawmy ten wątek, proooszę!  :kwiatek:
U mnie dolegliwości pojawiają się po jeździe na konkretnych koniach. Mój własny nigdy mi krzywdy nie zrobił, ale są takie, które robią mi z odcinka piersiowego miazgę już po jednym treningu i wyłączają z normalnego funkcjonowania nawet na tydzień.
A ciągu ostatnich miesięcy trafiłam w bardzo dobre trenerskie ręce, mam rehabilitację, fizjoterapię i było wspaniale, dopóki nie wsiadłam na jednego konkretnego konia 😵
Jest typ koni i ich motoryki, z którym moje ciało sobie ewidentnie nie radzi. Na dodatek nie mogę jeździć w siodłach, które w ruchu mają równowagę pod górkę, nawet w najmniejszym stopniu. Muszę mieć więcej podparcia pod kości kulszowe niż inni jeźdźcy.

Ogolnie to dorosłam już do tego, by iść na rezonans, bo wszystko wskazuje na to, że mam już jakiś permanentny problem...
jeździłam kiedyś na koniu który tak wybijał, że ból w lędźwiach pojawiał się już w czasie jazdy i zostawał na dłużej - najprawdopodobniej wysunięty dysk. Po innym koniu strasznie bolało mnie prawe biodro, do tego stopnia, że kuśtykałam po zejściu z konia... więc na pewno sam koń też może być winny bolesności u jeźdźca. Rok, czy 2 lata temu poszłam do lekarza i na RTG kręgosłupa okazało się, że mam dyskopatię praktycznie wszędzie ale największą w odcinku lędźwiowym a do tego mam zbyt prosty (!) kręgosłup tam gdzie powinien mieć naturalne krzywizny i lekką skoliozę 🙂 No życie. Dlatego nie ma opcji że pojeżdżę 2 konie dziennie 🙂 Od czasu RTG robię ćwiczenia na kręgosłup znalezione na Youtube, mam podkładkę i jakoś daję radę 🙂 A lekarz nawet nie próbował mnie namówić do zaniechania jazdy konnej, bo stwierdził, że już zna tyle przypadków, że i tak wie, że nie zrezygnuję 😉
Pytanie z troche innej strony - dolegliwosci pojawily sie u was z wiekiem czy byly juz od nowosci powiedzmy?

Jak zyje nigdy mnie nic nie bolalo od jazdy (oni od niczego w sumie) poza zakwasami / mikrourazami / jak zwal tak zwal, wiadomo, o co chodzi, i sie zastanawiam po cichu, czy mam sie bac, ze mnie na starosc tez dopadnie 👀 w tym roku mi 26 lat stuknie wiec jak na standardy r-v to prawie przedszkole 😁  😉
vissenna   Turecki niewolnik
09 kwietnia 2021 09:59
Ja mialam takie problemy po jezdzie na koniu z jednym sztorcem na przodzie. Okazalo sie, ze od jazdy w klusie wysiadywanym, po prostu siedzac prosto kregoslup otrzymywal za duze przeciazenia z hednej strony. Niestety, konie niesymetryczne moga wplywac na bol plecow....
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
09 kwietnia 2021 10:01
Jeźdźcy nie robią ani rozgrzewki przed, ani rozciągania po. Do tego potrzebne jest wzmacnianie ogólne mięśni i bardzo dobre rozciąganie, warto ustalić plan z fizjoterapeutą, żeby spojrzał, które konkretnie z ćwiczeń są potrzebne.
Ja mam od ok. 11 lat narastające problemy z plecami i kręgosłupem. Nie pomagają mi ani ćwiczenia, ani zaawansowana fizjoterapia.

Po jeździe konnej zdarza się, że ból ustępuje. Na jakiś czas (godzina-dwie). Ale moje bóle są permanentne od wielu, wielu lat. Tak naprawdę ja już jestem w desperacji trochę.
Na koniu pomaga mi to, że jeżdżę brzuchem. Odkąd usłyszałam to stwierdzenie przykleiłam się do niego jak huba do drzewa. Dzięki temu wypycham dolny odcinek kręgosłupa i siedzę prosto niwelując swoją hiperlordozę. Na lepsze czucie brzucha pomagały mi też planki (lillid mnie zaraziła plankowym wyzwaniem jakiś czas temu, ale wytrzymałam tylko 2 tyg., mimo to różnica w jeździe znaczna). Niestety na same bóle pleców planki nie działają.

Chcę wykonywać rozgrzewkę przed wsiadaniem na konia. Czy Wy się rozgrzewacie?

vis, masz chyba racją z tą asymetrią. Mój koń ma niestety mocno asymetryczne łopatki i moją trenerkę, która jeździ swoje konie i nie narzeka, bolały od mojego plecy  👀
vissenna w ogóle odkąd zajmuję się siodłami, to podczas mierzenia okazuje się, że mało który koń jest względnie symetrycznie zbudowany i umięśniony. Sporo koni zrzuca siodło na jedną stronę... co lepszy jeździec stara się temu przeciwwstawić napierając na drugą stronę, ale długoterminowo skutki są do przewidzenia.

Meise zdarza mi się rolować bezpośrednio przed jazdą. Dużo też łażę z koniem w ręku w kontrolowany sposób, zanim wsiądę. Jak już wsiądę, to w pierwszym stępie się rozciągam na koniu. Moje jeździectwo wiele zyskało odkąd to robię, ale ogolnie mam wrażenie, że otworzyłam puszkę Pandory.
Strzyga jak to nie robią rozgrzewki??? Ja czyszczę konia pół godziny dwudziestoma szczotkami - aż jestem mokra. Potem minimum 10 minut stępa - na pchaczu spocę się drugi raz, na zapier*alaczu jestem na maxa rozciągnięta.
Hermes   Może i mam podły charakter, ale za to dobre serce.
09 kwietnia 2021 10:16
O w końcu wątek dla mnie 😂
Na karku dopiero 25 lat, a ból pleców od jakiś 10 lat. Zaczęło się po upadku z kucyka, gdzie rąbnęłam dość solidnie, a później przyszły kolejne gleby. Przez pewien czas miałam problemu z chodzeniem, zwyczajnie odcinało mi zasilanie w nogach. U mnie pomogły zabiegi u na prawdę zarąbistego fizjo, nie mizianie, ale faktycznie zabiegi, po których miałam wręcz siniaki i byłam obolała bardziej przez kilka następnych dni, ale pomogło. Później znów dostawały moje plecy na treningach i koło się zamykało. Dopiero ćwiczenie z trenerem personalnym (tu też warto mieć takiego, który ogarnia motorykę na koniu trochę i jest obeznany z problemami kręgosłupowymi) x3 razy w tygodniu i jestem w stanie pojeździć 2-3 konie bez bólu. Fakt, że u mnie jeszcze jest problem z kostką, bo miałam obie połamane, zerwane ścięgno w jednej i skręcona kilkukrotnie- tu pomogły strzemiona windenera.
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
09 kwietnia 2021 10:18
espana, to nie jest rozgrzewka 😀 ale tak, większość jeźdźców tak uważa, w związku z czym, nie przygotowują swojego ciała do obciążeń.
Strzyga jak to nie robią rozgrzewki??? Ja czyszczę konia pół godziny dwudziestoma szczotkami - aż jestem mokra. Potem minimum 10 minut stępa - na pchaczu spocę się drugi raz, na zapier*alaczu jestem na maxa rozciągnięta.


do rozgrzewki zaliczam też stawianie parkuru 😉 co się nanoszę i napocę to już mi się wsiadać nie chce 😉
[quote author=espana link=topic=103376.msg2970378#msg2970378 date=1617959519]
Strzyga jak to nie robią rozgrzewki??? Ja czyszczę konia pół godziny dwudziestoma szczotkami - aż jestem mokra. Potem minimum 10 minut stępa - na pchaczu spocę się drugi raz, na zapier*alaczu jestem na maxa rozciągnięta.


do rozgrzewki zaliczam też stawianie parkuru 😉 co się nanoszę i napocę to już mi się wsiadać nie chce 😉
[/quote]

Mam to samo  😉

A co do rozgrzewki i naszego poczucia rozgrzania ciała - to najczęściej jest ono bardzo mylące. Czyszczenie konia i dźwiganie drągów a świadoma rozgrzewka nawet koło siebie nie stały. Przytoczę Wam tutaj moją "przygodę" sprzed jakichś 10 lat, kiedy to na zakończenie obozu narciarskiego wywijałam w najlepsze na parkiecie spocona jak mysz. I wtedy % i ferwor zabawy podpowiedział mi, że na koniec tego kawałka zajebistym pomysłem będzie zrobienie szpagatu. Ciul, że nie robiłam go od lat, czułam się baaardzo rozgrzana  😉 Pomysł wykonałam, tylko że z parkietu musieli mnie ściągać w kilka osób. Bardzo źle się to dla mnie skończyło. Także tego...

Ja postanawiam zacząć ćwiczyć przed wsiadaniem. 5-10 min rozgrzewki.
Meise to ja sobie tak załatwiłam obie nogi 😵 ech, to były czasy 🤔wirek:
Dobra, ale na koniu nie robimy ekstremalnych ćwiczeń typu szpagat. Uważam, że wystarczającą rozgrzewką jest aktywny stęp. W żaden inny sposób nasze ciało potem nie pracuje, więc nie rozumiem, po co inne dodatkowe ćwiczenia.
U nas w stajni prakrykujemy rozgrzewkę na koniu. Pierwsze 10 minut jazdy koń standardowo rozgrzewa się w stępie, a jeźdźcy wykonują standard ćwiczeń:
- na zmianę prawa i lewa ręka do ucha i do ogona konia
- prawa ręka do lewego buta, lewa do prawego
- broda do grzywy
- kolano do brody
- skręty tułowia
Już na ląży część osób przy tych ćwiczeniach zauważa zastanie mięśni, które zaczynają się nareszcie rozciągać 😉
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
09 kwietnia 2021 10:38
espana, jak jeździsz na rowerze to tez tylko nogi pedałują, rozgrzewka powinna być zbędna.
Podczas ruchu na koniu, pracuje całe nasze ciało i powinno być do tej pracy rozgrzane i przygotowane.

Ale właśnie jeźdźcy mocno olewaja swoje ciało i skupiają się tylko na koniu. Koń ma rozgrzewkę, końcu ma ćwiczenia i masaże, a człowiek... no nic.
mindgame, dzwiganie ciezarow to nie rozgrzewka, wrecz przeciwnie, do noszenia trzeba sie rozgrzac.

Strzyga, Meise,  ja sie jak najbardziej rozgrzewam, tak samo jak przed wspinem w sumie 🙂 czy kazda inna aktywnoscia fizyczna.

Nawyk z jazdy na koniach odwalajacych na starcie 😀 takie trzeba ciut aktywniej jezdzic od razu i nie ma opcji kolowania stepem 😉

Btw polecam wspinanie na wzmocnienie core, dziala cuda 🙂

Edit opisana rozgrzewka na koniu to u mnie bylby niezly samoboj  😜 ale pomijajac ten szczegol to za malo aktywna Imo
Pati2012   Koński insta: https://www.instagram.com/mygreybay/
09 kwietnia 2021 10:56
Mi pomogła fizjoterapeutka i joga :p
no i problem pleców pojawiał się częściej przy jedździe na takim jednym koniu, albo małym siodle 😉
i mimo 20 kilku lat zauważyłam zimą problem z bólem kolan gdy je "przewiewa" albo przemrozi 🙁 jak sobie z tym radzicie?
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
09 kwietnia 2021 10:59
kokosnuss, dlatego ćwiczenia powinny być dobrane do osoby i rodzaju aktywności. Inaczej się człowiek rozgrzewa do jogi, inaczej do ćwiczeń siłowych. Inaczej rozgrzewa się sportowiec, inaczej osoba po urazie kręgosłupa.

Ja naprawdę polecam dobrego fizjoterapeutę, który spojrzy na człowieka jako na całość i dobierze odpowiednie ćwiczenia.
Ja jestem pod stałą opieką fizjo i nie wyobrażam sobie już inaczej podchodzić do mojego ciała.
ja tak jeszcze dodam - choć pewnie to kwestia oczywista i wszyscy to wiedzą, ale, no, warto przypomnieć - szkodę dla pleców robi też jazda bez równowagi. Nie mam na myśli braku "podążania" za ruchem konia czy nieumiejętności anglezowania, ale warto sprawdzić:
1) czy nasze siodło leży w równowadze. Ale tak serio. I "wzdłóż" i "wszerz". Siodła, które choć minimalnie lecą na przód/tył, są krzywe, często prowokują zły dosiad, napięcia w kręgosłupie. Też siodła używane, ale źle wyjeżdżone mogą przyczynić się do takiego, a nie innego dosiadu.
2) czy nie jeździmy czasem z nadmiernie "napiętym" kręgosłupem tu i ówdzie.
To się często wiąże z brakiem tej równowagi, złym sprzętem + krzywością konia + naszą indywidualną krzywością -> jazdy z nienaturalnie "wygiętym" kręgosłupem (szczególnie i najczęściej odcinek lędźwiowy kręgosłupa), z za mocno "wypiętym" kuprem... Źle wykonany półsiad, spięte, skulone ramiona, garb...
3) czy nie jeździmy w "za mocnym" spięciu. Tzn, ja się nie znam. Pewnie do wykonania coponiektórych elementów trzeba "spiąć siebie" bardziej niż by się wydawało, ale dajmy też czasem SOBIE rozluźnienie podczas jazdy. Nie żyłujmy się na mega-spinie przez godzinę.

Fajna jest na kręgosłup joga. Przynajmniej mnie pomaga.
Ćwiczenia oddechowe polecam - człowiek uczy się rozluźnić siebie przede wszystkim.
Ogarnięty fizjoterapeuta & masaże = to jest chyba najlepsza profilaktyka...no i pomoc, jeśli już zaczyna się coś dziać.

A, oprócz rozluźnienia, rozciągania, ogólnie warto "utrzymywać" stan umięśnienia na plecach (wybaczta niefachowość terminologii...) i tu przydaje się... np. siłownia + trener.
Albo pływanie (szczególnie stylem grzbietowym) = dobra opcja, ale trzeba to robić dobrze(!). Złe pływanie robi więcej krzywdy niż pożytku (pozdrawiam wszystkich pływających żabką z głową wystawioną nad wodą cały czas. Albo tych co napierdzielają jak najszybszym pseudo-kraulem do pierwszego skurczu😉 ). Z resztą, teraz i tak baseny zamknięte, więc, tego....

ja nie odczułam cudów związanych z używaniem winderena, ale ogólnie to fakt, zawsze lepiej mi się jeździ z porządną podkładką.
Mam problemy odkąd, przy którejś z przeprowadzek, walnęłam kością krzyżową o dolny kant blatu.
Rezultat był taki, że zdarzało mi się stanąć, płakać z bólu i nie móc się ruszyć. Miałam fizjoterapię i trochę pomogła.
Nie mogłam niczego, ale to niczego, nosić przez 3 tygodnie. Potem zmiany hormonalne w ciąży poniekąd wygoiły "kuku".
Ale od tego czasu należę do tych, którzy muszą jeździć, bo jak nie - to boooli.
I teraz się załatwiłam, bo kończyliśmy mały remont i miałam masę sprzątania/układania, malowanie ścian etc.
Więc końmi zajęli się córka i mąż, a ja non stop na coś wchodziłam i schodziłam.
I zaliczyłam k.o. Problemy z każdym ruchem, opuchlizna w krytycznym miejscu, spać się nie dało.
A! Rezonansu nie zrobię, bo wystarczyło mi pooglądać kręgosłup męża - ex-jeźdźca, zaliczać nie zawsze pozytywne efekty jego fizjoterapii,
no i wolę nie wiedzieć 🙂, w rezultacie.

Szczęściem i przypadkiem, córka przywiozła nam pakiety koreańskich plastrów.
I to jest szał! 3 dni i śmigam, pojeździłam konie - i ok.
Zorientowani mówią, że tam są inne stężenia substancji leczniczych niż w plastrach w UE.
A zero pieczenia, zero podrażenienia skóry. Plastrów się nie czuje, a działają.
Wersja chłodząco-rozgrzewająca, "tiger". Bo są jeszcze takie pakiety z grzaniem chemicznym, gdy ktoś potrzebuje silnego rozgrzewania.
[quote="halo"]Ale od tego czasu należę do tych, którzy muszą jeździć, bo jak nie - to boooli.[/quote]
Mogłabyś rozwinąć ten temat? 🙂
Mi się zepsuł kręgosłup, a konkretnie jeden krąg w odcinku lędźwiowym już 12 lat temu, żaden lekarz nic na to nie poradził, dopiero fizjo. Ogólnie coś mi w tym kręgu nie gra, uciska mi nerwy idące do lewej nogi i nie mogłam na niej stanąć, w najgorszym okresie w ogóle nie mogłam chodzić. Teraz przez tyle lat nawrotów takich nie mam już w ogóle, przy codziennej jeździe nic mnie nie boli, poza dwoma wyjątkami.

Pierwszy to siodła. Nie dotarłam do ogólnej zasady, ale są siodła, w których mnie momentalnie boli ten właśnie odcinek lędźwiowy. Póki co miałam tak w każdym Passierze i jednym modelu ErrePlusa. Nie jestem w stanie się w nich wyprostować, bo wtedy mam za duży nacisk na kręgosłup.

Drugi to konie sadzące z krzyża. Jeszcze zwykłe bryki to spoko, poczuje tylko w kręgosłupie jak mi cała siła tam pójdzie. Ale jak mi ostatnio młody ze stępa (brykanie ze stępa to najgorsze, co może dla mnie być, bo nie ma tempa i mam wrażenie, że takie bryknięcie czuje się dwa razy bardziej) wywalił tak porządnie z czterech w górę i poprawił zadem, to nie mogłam przez tydzień stanąć na lewej nodze porządnie i mi się uginała, jak za mocno stanęłam.

W takim codziennym wzmacnianiu tego odcinka pomagała mi joga, ale teraz nie chodzę już na razie, może uda się do tego wrócić. Póki co wzmacniam ćwiczeniami dolny odcinek mięśni brzucha i staram się to uczucie przyciskania pleców do podłogi przenieść na jazdę. Żeby trzymać całe plecy w linii prostej. Robię w sumie od niedawna, a już czuję, że to dobry kierunek. Ogólnie zostałam uświadomiona przez obecną trenerkę, że mięśnie brzucha w jeździe są bardzo ważne. Wcześniej mi to jakoś umknęło. 😉

edit. a zapomniałam napisać, że kręgosłup nie zepsuł mi się od jazdy, tylko od tańca. Zaczęłam jeździć właśnie jak się zepsuł. 😀
Przede wszystkim trenowanie całego ciała - trening motoryczny, playometria, aktywne rozciąganie, poprawa własnych dysproporcji i wad postawy, zwiększenie świadomości ciała. Kluczem do dobrego jeździectwa (bezbolesnego) jest nie uprawianie tylko jeździectwa  😉
Sankaritarina, no, jeśli jeżdżę codziennie, tylko z pojedynczymi dniami przerwy, to wszystko jest ok. Ale gdy wypadnie kilka dni przerwy to się sypię, mam np. kłopoty by wysoko unieść jedną nogę, zaczyna ćmić etc. Wracam do jazdy i mija.
Wiem z rozmów, że wielu jeźdźców tak ma.
Czemu? Podejrzewam, że znajoma doktor fizjoterapii wiedziała co mówi, jadąc za mną stępem:
"O rany! Ja dopiero teraz widzę, czemu jazda konna pomaga! Co my się (w przychodni reh.) nabiedzimy żeby markować takie ruchy bioder, które, teraz widzę,
robi się w stępie, gdy się dobrze siedzi."
Też myślę, że koń robi za masażystę i "usprawniacza".
Czy jestem jedyną osobą tutaj, która nie ma problemów z lędźwiami, tylko odcinkiem piersiowym?
Na swoje kalectwo pracowałam całe lata, spędzając kilkanaście godzin dziennie w pozycji siedzącej i półleżącej - moja rodzina nigdy nie doceniała aktywności fizycznej i oczekiwała jedynie wyników w nauce, później w pracy.
Przejściowe problemy z odcinkiem lędźwiowym miałam dawno temu i jazda konna akurat pomagała, ponadto wystarczyło włożyć w siebie minimum pracy i ćwiczeń, by o tym bólu zapomnieć.
No ale z piersiowym to już dłuższa historia. Ćwiczę od dawna, pod opieką fizjo jestem też od dawna. Od niedawna jestem u trenera personalnego. Póki jeżdżę na swoim koniu to wszystko gra i buczy. Siądę na jakieś hipermobilne coś i mnie nie ma.

Sankaritarina z tą równowagą siodła to nie jest taka prosta sprawa. Rzadko kiedy jest tak, że siodło w ruchu pod jeźdźcem zostaje w tej samej równowadze co na przymiarce na dopiętym popręgu. Mało tego, jak koń ten inny balans utrzymuje cały czas, to można sobie z tym poradzić. Ale co, jeśli w stępie siodło leci na tył, w galopie na przód, a w kłusie lata, bo koń ma tak mobilne lędźwie, że grzbiet w ruchu cały czas zmienia kąt?

Wszyscy znani mi ortopedzi, fizjoterapeuci i trenerzy mówią mi, że pracując z jeźdźcami utwierdzają się w przekonaniu, że jazda konna to kalectwo. Moja trenerka wyspecjalizowała się już w prowadzeniu jeźdźców ujeżdżeniowych i swojej własnej córce nie pozwoliła jeździć konno.

Z tego wynika, że nie należy jeździć konno, by uprawiać sport. Przeciwnie, trzeba uprawiać sport, żeby jeździć konno.
lillid, u mnie akurat problemy są "na całej linii". Odcinek piersiowy to - często, ale nie zawsze - właśnie pozycja siedząca w pracy. Mnie osteopatka poleciła robić "odciążanie kręgosłupa" w neutralnej pozycji co 1-2h (lub np. "pozycja dziecka" z jogi). Dodatkowo warto robić okłady termoforem i "grzać-grzać-grzać" (tylko nie "wodnego" - jak to pęka to można się nabawić srogich poparzeń... np. pestki jako wypełnienie).

"Na plecy" to ogólnie dobrze jest już się lekko "rozciągnąć/rozgrzać" zanim wstaniemy z łóżka 😉 To takie dość uniwersalne, ale zwłaszcza jak jesteśmy po mocniejszym treningu/wielogodzinnym siedzeniu poprzedniego dnia to po nocnym "zastoju" warto kręgosłup przygotować na "dźwignięcie" kolejnego dnia (a przynajmniej na wystartowanie w ten dzień).

Ogólnie polecam po prostu przejść się do dobrego fizjo/osteopaty - może być potrzebnych kilka(naście) sesji żeby rozpracować pewne partie. Mimo wszystko będziemy bardziej świadomi tego, co u nas nie działa - a to się "przenosi" często na konia i ogólnie na jakość jazdy konnej.

Ze sportów bardzo dobrze wspomagających jeździectwo to np. pływanie (u mnie przy hipermobilności, zwłaszcza na grzbiecie ze zmianami zaangażowania ramion/nóg). Tylko teraz baseny zamknięte... 🙁 U mnie akurat trochę urazów (m.in. przeprost szyi po upadku, naderwanie przyczepów m.in. przywodzicieli w prawej nodze itd.) + hipermobilność nakładają się na ból. Natomiast fizjo + osteopatka cóż.. x ćwiczeń, żeby nie posypać ciała do końca. Przy czym aktywność poza koniem mam, inaczej by mi zupełnie kręgosłup siadł i bez jazdy konnej 😉
U mnie hipermobilność kręgosłupa, a mój koń ma KSS, więc obustronne odpowiednie przygotowanie jest kluczowe. Tylko też my pewnych rzeczy nigdy nie zrobimy - ograniczenia fizyczne 😉
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się