Wałachy kryjące, wnętry i inne ciekawostki hormonalne..

Otwieram nowy temat.
Temat zaczął się od kryjącego wałacha Meise. Dla mnie i innych użytkowników wydaje się to niepookojące. Tym bardziej, że znam przykład ogiera, który krył w chowie tabunowym; został wykastrowany i po miesiącu (zielone światło od weta) puszczcony do tego samego stada; po kilku miesiącach koń zachowywał się jak typowy wałach i gdybym nie wiedziała w życiu bym nie powiedziała, że krył.
Na_biegunach   "It's never the horse - it's always you!" R. Gore
04 lipca 2021 13:37
Mój był kastrowany w wieku 16/17-lat. Niekryjący, mega misiek, od kobyły w rui wolał trawnik. Nauczył się kryć już jako wałach po wyprowadzce na wieś. Kobyły za nim chodziły do skutku 😂 I "krył" do końca swoich dni.
Obecne też kryją. Nie uważam tego za niepokojące.
Krycie to normalne zachowanie samca. Brak jajek może zmniejszyć popęd. Nie musi całkiem wyłączyć naturalnego końskiego zachowania. Oprócz hormonów działają zachowania socjalne koni. Jednak zauważam, że to głównie klacze nalegają 🙃
Pisałam w innym wątku - mam wybitnie nalegającą, z rują z fanfarami i "sikającą" 😝. 24 lata, chodzi z 2 młodymi wałachami i... nic. To pierwsza klacz, z którą chodzą w stadzie. Jak im nie daje jeść (potrafi do tego stopnia się podstawiać), to pogonią.
Jak młode się bawią, to ona nie bierze w tym udziału, stoi z boku. Jak im się podstawia to nawet fujarki nie wychodzą, nie mówiąc o stawaniu.
Uprzedzając - robiłam badania (także hormonów) klaczy i jesteśmy w trakcie konsultacji.
Na_biegunach, nie obawiasz się o stany zapalne u klaczy? Bywa, że samiec źle wceluje, zdarza się że klacz porani, nawet rozerwie. Ponadto przy kryciu często klacze są pokaleczone od kopyt, od zębów... poza tym jak klacz odbije, a wałach będzie namolny - może się zdarzyć kopniak w nóżkę kończący karierę wierzchową wałacha...
Może i krycie jest naturalne, naturalny też jest ochwat, kolka, czy fakt że ogiery potrafią się w walce pozabijać... ja jednak wolę te swoje konie trzymać nienaturalnie 😉 acz bezpiecznie
Jako właścicielka klaczy nie zgodziłabym się na padokowanie z kryjącym wałachem.
Wcześniejsze etapy zalotów, obskubywanie, podgryzanie, kwiki itp. - jak najbardziej. Akurat ona nie stoi z wałachem, ale jeśli ma okazję kontaktu i się grzeje, to na takie rzeczy pozwalam. Zresztą ona zachowuje się podczas rui jak rasowa ladacznica, wypatrzy wałacha z odległości pięciu kilometrów i pójdzie mu świecić zadkiem po oczach 😀
Ale jeśli wałach wiedziałby, jak skoczyć, i kryłby "po całości", to niestety, ale nie.
Ale widywałam sytuacje, w których to nie przeszkadzało ani właścicielce klaczy, ani wałacha.
zembria   Nowe forum, nowy avatar.
05 lipca 2021 08:39
To ja ponowię moje pytanie, czy spotkał się ktoś z przypadkiem dodatkowego jądra? Lub czytał / słyszał o takim przypadku?
_Gaga, rozerwanie i poranienie klaczy może mieć miejsce, ale raczej przy kryciu "normalnym", spętana klacz, asysta ludzi itp.
Przy kryciu padokowym to raczej nie, bo jednak jest to za przyzwoleniem klaczy, która nie jest spięta ani zestresowana, bo sama na to pozwala.

Mam nadzieję że mod scali wątki - szkoda by było by wcześniejsze wypowiedzi przepadły.

Można sobie tłumaczyć że krycie to proces naturalny, oczywiście.
Z tym że w naturze umieralność koni jest jednak większa...
A krycie wiąże się z ciążą która to powoduje przerwę na błahe 11 mcy.
Wałach przerwy nie zrobi i przy każdej rui będzie chętną klacz krył.

Nie ulega wątpliwości że krycie wiąże się z ryzykiem, czy to urazów fizycznych czy też zakażeń dróg rodnych.
Moja kobyła stała kilka lat temu z wałachem kryjącym, uważałam że skoro sama chce i pozwala to chyba "wie" co robi - głupie prawda 🤣

No więc wszystko było fajnie do czasu.
Pewnego razu zastałam ją z obdartymi plecami.
Po wygojeniu, plecy bolały nadal.
Fizjo, wet, rentgen... Jakieś 3 miesiące i 4 tysiące później - zmądrzałam.

Załączam lekturę - fragment książki: Gdy zachoruje koń. Andrzeja Gniazdowskiego.

Edit: jest jeszcze ciąża urojona.
Gdy-zachoruje-koń-2010-Andrzej-Gniazdowski1.jpg Gdy-zachoruje-koń-2010-Andrzej-Gniazdowski1.jpg
Gdy-zachoruje-koń-2010-Andrzej-Gniazdowski2.jpg Gdy-zachoruje-koń-2010-Andrzej-Gniazdowski2.jpg
Gdy-zachoruje-koń-2010-Andrzej-Gniazdowski3.jpg Gdy-zachoruje-koń-2010-Andrzej-Gniazdowski3.jpg
Gdy-zachoruje-koń-2010-Andrzej-Gniazdowski4.jpg Gdy-zachoruje-koń-2010-Andrzej-Gniazdowski4.jpg
Iskra de Baleron, no,ale to oczywiste, że skakanie po plecach przy każdej rui na pewno pogorszy stan pleców klaczy, bo to już naturalne nie jest.
Mi chodziło o to, że akurat ja nie słyszałam o wypadku rozerwania klaczy pod czas "zabaw padokowych" z wałachem i to akurat wydaje mi się mało prawdopodobne.
Co do infekcji też na pewno się zdarzają, ale i zdarzają się non stop u klaczy inseminowanych i zazwyczaj , szczególnie starsze klacze przed insmeminacją kolejną trzeba przeleczyć, bo jest trochę płynu. Mimo, że klacze nigdy nie kryte naturalnie.
Także na logike to na pewno też się zdarza, ale o tym człowiek nie wie póki nie próbuje zainseminować.
Reasumując wg moich doświadczeń:
takie wałachy się zdarzają, wtedy trzeba sprawdzić poziom hormonów, bo może tak ma albo jest wykastrowany na wesoło, albo jest wnętrem albo "coś" zostało , co zostać nie powinno tam w środku.
Mój wałach jest też dość "męski", poziom hormonów mu sprawdzałam, jest w max, ale nadal w max wałacha.
Dlatego konie obserwuje się w newralgicznych sytuacjach, podczas zapoznawania itd. Bo każdy z nich jest inny.
Jakby mój koń był agresywny, brutalny, czy kąsał klacz to na pewno by został oddzielony.

Perlica ma rację, klacz była rozluźniona i podstawiała się non stop. Zaloty trwały długo, mój koń chodził dookoła dosyć długo wyprawiony, zanim zdecydował się skoczyć i było to wszystko na spokojnie. Nikt nie interweniował, żeby koni nie płoszyć, bo wtedy właśnie może dojść do wypadku. Od tamtej pory nikt nic nie zaobserwował, mimo że mój koń kręcił się wyprawiony jeszcze jakiś czas. Klacz się nie grzała, koń nie skakał.

Jeszcze w kwestii badania poziomu hormonów to oczywiście, że je zrobię jak w końcu przyjedzie do nas weterynarz. Nie będę ściągać kogoś tylko do pobrania krwi.

Ja nie widzę dla mojego konia możliwości wychodzenia w stadzie wałachów, bo po pierwsze: nie ma u nas takiego stada, po drugie: dużo bardziej bym się o niego bała. Uważam, że bawiące się, dębujące, podgryzające i urządzające wielką pardubicką wałachy są dopiero kontuzjogennym pomysłem.
Ta konkretna klacz to jedyna możliwość, żeby mój koń wychodził z innym koniem i miło się patrzy na to, jak się dogadały. Jeżeli klacz będzie się znowu grzała, to będą pod ciągłą obserwacją.

Fragment książki ciekawy, przeczytałam.
Perlica, ktoś kto kryje czy inseminuje, jest świadomy, bada i leczy.
Ktoś kto myśli że natura tak to skonstruowała, często nie wie, więc nie bada.
Zasadnicza różnica.
Uważam, że bawiące się, dębujące, podgryzające i urządzające wielką pardubicką wałachy są dopiero kontuzjogennym pomysłem.
Któryś fizjoterapeuta napisał bardzo ciekawe słowa - teraz nie znajdę, ale sens zachowany:
"Dlaczego ludzcy sportowcy dużo trenują, zdecydowanie nie spędzają dnia przed tv i godzinka treningu, a konie byśmy najchętniej tak utrzymywali?
Owszem zdaża się, że wypuszczony koń po odstaniu się kontuzjuje - ale to nie wina wypuszczania, a pójścia na żywioł."
Postaram się znaleźć oryginał 🙂.
Edit. Mam, ale niestety tylko dla posiadaczy FB 🙁.
https://www.facebook.com/groups/1299471447088027/permalink/1458551467846690/?app=fbl
Od siebie dodam, że puszczanie w stadzie jest tak naprawdę puszczaniem w zbiorowisku koni. Nikt się nie bawi w tworzenie prawdziwych stąd, bo to bez sensu - i tak zaraz któryś koń wyjedzie i zabawa od początku.
A inaczej wygląda zabawa (kulturalna piłka nożna) wałachów w stadzie, a inaczej ustalanie hierarchii (nie zawsze to "pranie").
<b>_Gaga,</b> rozerwanie i poranienie klaczy może mieć miejsce, ale raczej przy kryciu "normalnym", spętana klacz, asysta ludzi itp.<br>
Przy kryciu padokowym to raczej nie, bo jednak jest to za przyzwoleniem klaczy, która nie jest spięta ani zestresowana, bo sama na to pozwala.<br>
<br>

Perlica,
Klaczy nie kryje się wbrew woli. Kryje się klacz w rui, a pęta aby przypadkiem nie kopnęła ogiera, ot co, a w razie w pomaga się ogierowi. Niestety znam przypadek radosnego, naturalnego sexu z wałachem, w którym wałach źle trafił, a zapalenie otrzewnej szybciutko zakończyło szczęśliwy żywot kochliwej klaczy... więc ten... ja jestem na nie, przynajmniejnw temacie moich koni.
zembria   Nowe forum, nowy avatar.
05 lipca 2021 11:26
Ja z kolei znam przypadek klaczy, która po skoku wałacha na plecy doznała urazu kręgosłupa (lędźwia, krzyż) i miała postępujacy niedowład zadu. Skończyło się uśpieniem konia. Oczywiście, że taki przypadek może mieć miejsce i przy kryciu celowym, ale po co ryzykować bez sensu.
Wychodzę z takiego samego założenia. Jeśli mam na coś wpływ, to wolę minimalizować ryzyko.
_Gaga, [quote]<br>
Klaczy nie kryje się wbrew woli.
_Gaga,
Hmmm na pewno?
Może wbiję kij w mrowisko, ale ja mam trochę inne zdanie na ten temat.
Klacz spętana, związana, trzymana przez ludzi, ogier podprowadzany od tyłu i skaczący bez żadnych wstępnych zalotów, zapoznania się z klaczą... Ale klacz "chętna", bo ma ruję. Skoro taka chętna, to po co uwiązana i trzymana, żeby nie kopała? Po co ma kopać, skoro jest chętna?
Można sobie pooglądać na wieku filmikach, jak wyglądają swobodne zaloty ogiera do klaczy. Od kilku-kilkunastu minut do, według opisów świadków, nawet ponad godziny, zanim klacz zdecyduje się dopuścić ogiera i jest gotowa.
Więc jak dla mnie krycie przywiązanej, spętanej jak baleron klaczy nie jest kryciem za jej wolą i zgodą.
Swojej klaczy nigdy bym tak nie pokryła. Inseminacja albo krycie naturalne klaczy puszczonej luzem z ogierem.
A to nie jest tak że klacz podprowadza się najpierw do próbnika i podchodzi z ogierem żeby sprawdzić co ona na to i dopiero potem pęta, jeśli jest pozytywna odpowiedź?
Niestety nie wszędzie. Najczęściej po stwierdzeniu rui pęta się nogi i jazda. Niewiele ma to wspólnego z chęciami ale podobno jest bezpiecznie.
feno, Nie, przynajmniej nie tam, gdzie widziałam krycie z ręki.
Ogier-próbnik to ewentualnie w jakichś większych stadninach, gdzie klacz jest przywożona na kilka dni i stawiana koło niego w boksie.
Swoją drogą może mam idealistyczne podejście, ale dla mnie podchodzi to pod znęcanie się psychiczne nad ogierem...

Poza tym co to jest pozytywna odpowiedź? Pozytywną odpowiedzią nie jest fakt, że klacz kwiczy i sika. A wielu ludziom to wystarczy.
Kiedyś czytałam, nie pamiętam niestety autora ani czasopisma, dość ciekawy tekst o rozmnażaniu koni, gdzie autor napisał ciekawą i ważną rzecz - że o ile kwestia konieczności podniecenia seksualnego ogiera jest oczywista, o tyle zapomina się o tym, że jest ono równie konieczne w przypadku klaczy. I to, że ona kwiczy i podnosi ogon, nie jest równoznaczne z osiągnięciem takiego poziomu podniecenia, by chciała dopuścić ogiera do aktu. A już na pewno sam fakt wystąpienia rui nie jest z tym równoznaczny.
Takie ujęcie tematu daje bardzo dużo do myślenia i stawia pewne sprawy w innym świetle...
zembria   Nowe forum, nowy avatar.
05 lipca 2021 12:47
No to my jednak "romantycznie" do tematu podchodziliśmy w pracy. Ale właśnie mieliśmy ogiery na miejscu więc mieliśmy czas poczekać na właściwy moment.
Ja już od dawna mówię, że jak dla mnie to jest gwałt a nie krycie to co się wyprawia i wobec tego cieszę się, że coraz bardziej popularna jest inseminacja 😐
Gilliann, No ja czasem tłumaczę znajomym na brutalnym porównaniu - do kobiety. Masz owulację? Kładź się, rozkładaj nogi, jeszcze cię przywiążemy za ręce, żebyś się nie szarpała - i heja. Gra wstępna? Po co? Przecież masz owulację, możesz zajść w ciążę, czego jeszcze chcieć.
No u nas to poza kucykami kalibru szetlandow i welshow A nikt juz nie slyszal o kryciu naturalnym. A te najmniejsze kucyki kryja raczej w tabunie.

Tak czy siak walach kryjacy z penetracja (a nie tylko wyprawiajacy sie, obskakujacy etc, bo tego probuje calkiem wiele kastrowanych samcow) to spore ryzyko, chocby z powodu chorob przenosznych droga plciowa, infekcji etc - i o naturze to sobie mozemy chrzanic, ale samiec zmieniajacy pensjonat co pare miesiecy i kryjacy klacze przeprowadzajace sie nieraz rownie czesto, a do tego traktowany bez higieny pracia, jaka sie stosuje u ogierow kryjacych, to moze przenosic calkiem nienaturalna bakteryjno-wirusowo-grzybicza menazerie.

Poza tym to z punktu widzenia wlascielki klaczy to samiec kryjacy z penetracja = ogier dopoki mi komisja weterynaryjna albo glos z nieba i wszyscy swieci :P nie poswiadcza na pismie, ze tak nie jest, i brak widocznych golym okiem jader mnie w tej kwestii bynajmniej nie przekonuje.
_Gaga, nie wiem, ile widziałaś kryć, ale dziewczyny wyżej wyjaśniły już jak to jednak wygląda w dużej większości, więc powtarzać się nie będę.
Dla mnie nie ma to nic wspólnego z chęcią.

Nikt nie mówi, chyba, że jest to zachowanie super bezpieczne i pożądane, ale też jeśli jest wybór : koń ma nie wychodzić wcale, albo wychodzić z koleżanką, to dla mnie wybór oczywisty.
Idealny warunki dla swojego konia można mieć stojąc u siebie w stajni, stojąc w pensjonatach zawsze wybiera się jedno względem drugiego.
kokosnuss, No chyba że byłaś przy kastracji i osobiście widziałaś dwa wycięte jądra 😀

BTW ostatnio miałam okazję widzieć na własne oczy, że wałach może nauczyć się skakać, obserwując ogiera "przy robocie". Młody wałach, trzylatek, zero zainteresowania klaczami jak do tej pory, wykastrowany w wieku 13 miesięcy (byłam, widziałam dwa jajka). Ostatnio miał okazję pooglądać sobie ogiera w akcji naturalnego krycia czterech klaczy. I cóż... Kiedy podeszła do niego klacz w rui na padoku, młody się naogierzył, wyprawił sprzęt i zupełnie na powaznie zabrał się do zalotów. Gdybym nie przerwała akcji, to zaraz by skoczył.
Ja mam dwa pytania:
- Czy u takiego pobudzonego wałka - przyjmując że jest kastratem - jest prawdopodobieństwo że np został jakiś fragment tkanek (np najądrze) i to powoduje produkcje hormonów i ogierzenie?
- mam u siebie kobyłę która w towarzystwie wałachów jest niemalże permanentnie w rui i to takiej konkretnej. W stajni z samymi klaczami trochę się wycisza ale na nową kobyłę reaguje jak na ogra. Ma ruję z pełnym repertuarem. Czy badanie hormonów coś powie w jej przypadku?
Iskra de Baleron,
Dokładnie jak piszesz, wycięcie 2 jajek wcale nie jest gwarancją eliminacji ogierzenia się.
Są przypadki, że ogier po kastracji zachowywał się gorzej niż przed . W ramach reklamacji pojechał do kliniki, po powrocie , magicznie był znowu super miły. Co tam zostało to już nikt się nie przyznał.
Jak zostanie coś, co nie powinno, to się to nagrzewa pod wpływem temperatury ciała w środku i koń może się stać gorszy niż przed.
Zreszta tak samo jak wnęter : opinie mają walniętych, ale przyczyną jest nagrzane jajko w środku.
Dodatkowo jest też coś takiego jak kastracja na wesoło czyli wtedy usuwasz jaja, ale zostawiasz najądrza. Wtedy koń nie jest płodny, ale mentalnie jest nadal ogierem i ogierzy się do klaczy. Tego się już nie praktytkuje, bo ludzie konie tną by się jednak nie ogierzyły.
Co do klaczy: ogólnie badanie usg, nie koniecznie hormnów. Czasem cysty czy guzy na jajnikach dają taki efekt.
A jaki był cel kastracji na wesoło celowo? Myślałam, że tak się mówi na zabieg, w którym w wyniku błędu w sztuce zostawiono nasieniowody 🤔
zembria   Nowe forum, nowy avatar.
05 lipca 2021 14:39
Meise, Zachowanie cech ogierzych: wyższej masy mięśniowej, charakterystycznej ogierzej szyi i większego temperamentu konia.
edit. i nie chodzi o nasieniowody, a najądrza.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się