Kącik Rekreanta (część XV) 2022

Ale przecież skala ocen nie jest jednakowa dla wszystkich sportowców świata od poziomu L do GP...
Wymogi dla figur w poszczególnych klasach są opisane i do tego dostosowane są oceny. To nie jest tak że jak jeździsz L to należy ci się góra 50% bo tylko na olimpiadzie/w gp mają lepszy kłus na 80-90%.
To specyfika polskiego sędziowania niestety, w Irlandii nie widzą jakoś problemu żeby Lkowe przejazdy sedziowac ponad 70% i to są przejazdy normalnych ludzi na normalnych koniach, nie olimpijczyków na future turbo maszynach.
Skala ocen jest od 0 do 10, dla każdej klasy, trzeba ją tylko dostosować do wymagań, również dla danej klasy.
Ale sędziowanie i noty to insza inszość...

Też zaczynam się rozglądać za młodym i widzę że albo suroweczka, albo jakaś nietypowa rasa, albo coś powszechnie uznawane za niejezdne 😀
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
21 kwietnia 2022 20:50
Perlica, ale przecież wymagania w L to nie są wymagania w GP.
<br>
<br>
<br>
<b>epk,</b> może jakieś rady jak takich koni szukać? powoli zaczynam się rozglądać za koniem dla siebie, właśnie to takiej amatorskiej ambitniejszej jazdy ujeżdżeniowej i zastanawiam się co będzie lepszym wyborem- folblut po wyścigach (przypominam, do ujeżdżenia 🙈😉 czy jakiś podjeżdżony wlkp/mlp?

kamcia665, AQH. :P
Rosyjska ruletka. 😉 Musisz po prostu jeździć i sprawdzać.

Z moich doświadczeni wynika, że najbardziej niebezpieczne konie to po prostu te zepsute konie.... albo te chore, które nie wpadły jeszcze w taki stan "otępienia" pt "wszystko mi jedno". Niezależnie od rasy.
Tzn, o ile różnica jeszcze jest taka, że bardziej "gorący" koń będzie manifestował swoją "zepsutość" przez uciekanie, odskakiwanie, reaktywne gorączkowanie, tak "mniej gorący" (typu konik polski czy koń zimnokrwisty) - przez taranowanie, łażenie po ludziach i ogólne "napieranie".

I tu faktycznie, wydaje mi się, że dla amatora chcącego jeździć raz na tydzień na spacer w teren, lepsza będzie ta opcja "napierająca" czyli wszelkie zimnioki, ślązaki, coby, fjiordy i inne prymitywy, wynalazki.... No i konie... stare. Tj. nastoletnie. Tylko, że w Polsce to znowu - kupować 17 latka to ryzyko, bo nie wiadomo co kto robił, bo nie wiadomo gdzie ten koń się szlajał.....
Aczkolwiek i tak nie ma reguły.

No, ale, coś od siebie dodam - rezygnuję. Będę rekreacja na full. Trenowałabym, naprawdę, chciałabym, jara mnie to, podoba mi się to, jeździłabym 6 razy w tygodniu.... tylko nie daję rady finansowo, czasowo i nerwowo. 🙁 Okropnie drogie i czasochłonne się to jeździectwo dla mnie zrobiło (mam do pensjonatu 60 km w jedną stronę, ekhem). Muszę się nauczyć cieszenia ze spacerów.
Strzyga, pewnie, że nie są. Ale nie widziałam w PL żeby jakiś amator robił 70% w L, takie wyniki widziałam tylko u profi , także w L jak innych klasach.
Dla mnie 60% to nadal fajny wynik.

Zaznaczam, że mam na myśli nasz region i sędziowanie w naszej okolicy.
Pati2012   Koński insta: https://www.instagram.com/mygreybay/
21 kwietnia 2022 22:23
Perlica, w Wielkopolsce jak najbardziej realny wynik 😁 nawet ja, rekreant i mój koń z szopy mieliśmy wyniki 68 😃
Moon   #kulistyzajebisty
22 kwietnia 2022 07:27
Tak se myślę, iż kupując konia po kilkuletniej współdzierżawie... wygrałam los na loterii 🤣🙈
Acz bardzo, bardzo hipotetycznie 😎 zaczęłam oglądać sobie ogłoszenia pod kątem czegoś dla siebie i yhm... włos mi się na głowie jeży na samą myśl całej zabawy z badaniem/jeżdżeniem i próbowaniem, a brrr. Nie wiem czy tylko ja tak mam, ale czytając treści ogłoszeń, oglądając filmiki, foty, w głowie mam same prześmiewcze myśli (był kiedyś taki mem chyba nawet) - w stylu:
- zdrowy - ma 4 nogi, ale cholera wie co w nich siedzi
- bezpieczny - potrzeba ostróg na prąd by go ruszyć
- delikatny w pysku/wymaga delikatnej ręki - nie akceptuje kontaktu jakiegokolwiek, odbija od ręki i tym podobne historie
- idący mocno do przodu - brak hamulca
o zasadności wstawiania zdjęć, które w wątpliwy sposób pokazują atuty danego konia, to już nawet nie wspomnę...🙈
Moon, żebyś wiedziała - serio tak to wygląda. Bomboodporny albo super spokojny to w 99% koń mega do pchania.

Mnie ostatnio rozbawiła jedna rzecz - jakoś w styczniu na początku oglądałam jednego konia. Koń wg sprzedającego dobrze ujeżdżony (skoczek). Pokazali mi go na mocnym wędzidle ale to już pal licho - od pierwszego momentu koń się żyrafił, machał głową itp. Jeździec stwierdził, że nie wie co mu dzisiaj, że on tak nie ma. Stwierdziłam, że pal licho - wsiądę bo dziewczyna jeździła z rękami za plecami i żeby opuścić głowę to ciągnęła za to wędzidło z całej siły ręką do kolana. Stwierdziłam, że kij - dam równo rękę i zobaczymy czy to coś zmieni. Nie zmieniło więc olałam konia i pojechałam do domu wkurwiona jak diabli bo to jednak było 250km w jedną stronę.
Kilka dni temu znajoma mi opowiadała jak już teraz w kwietniu oglądała masakrycznego konia, który zajmował się głównie machaniem głową 🤣. I tak mi się skojarzyło - okazało się, że oglądałyśmy tego samego konia 🤣🤣🤣.
b]Perlica,[/b] - moja dzierżawczyni zrobiła 70% w L, na moim ślązaku. Drugie, albo trzecie zawodu w życiu. Bardziej nieujeżdżeniowego konia z pochodzenia trudno znaleźć, bardziej amatorem ciężko być 😉 Kręciła na nim też po 65% w P-tkach.
Także cuda się zdarzają, natomiast wszystko zależy od sędziów i sędziowania. Nie raz, nie dwa miałyśmy różnicę po 10% w ocenach z jednego przejazdu 🙃 I zdarzały się moim zdaniem oceny bardzo nie fair, kiedyś jechałam z nią i na koniu, który zrobił masę błędów byłam wysędziowana wyżej przez jedną sędzinę, bo bardziej "szportowy". Koń skoczek, zero ruchu, ale ładniejszy. Trochę się to zmienia, trochę nie. Niestety w L często są mniej doświadczeni sędziowie plus totalny miks zawodników: amatorów na szkapie zza stodoły, dzieciaki na proferoskach/spoko podjeżdzonych koniach, profi zawodników na młodych koniach, młode to też są różne, czasami top furki, czasami cztery nogi, grzywa i ogon, nic wybitnego. Bardzo, bardzo ciężko złapać jakiś "pułap".
Skoki są jednak prostsze momentami 😂

Też jestem na etapie rozglądania się za drugim ogonem, no i eh. Nie wiem co robić. Chciałam coś lżejszego, a nie wiem czy jednak nie będzie znowu jakaś zgrabniejsza kluska śląska, albo miks ze ślązakiem. Chciałabym w miarę zdrowego, wysokiego, mocniej zbudowanego wałacha. No i żeby był nie brzydki, ma mi oko cieszyć. Sportowcem i tak nie będę, to niech choć ładnie szmatki prezentuje 😂
Kocham w moim to, że wsiadam sobie po pół roku na spacerek i chill, kocham jego pracowitość. Jak mnie nie ma kilka dni to nie wychodzi z drzwiami, nie robi cyrków. Lubię taką stabilność, że nawet jak się spłoszy, to kroczek w bok, nie dziki pęd. Uwielbiam to, że jak sobie trzy razy do roku pojadę startować, to nie mam stresu z przyczepą, zmianą stajni, zachowaniem na miejscu.
Zarypiście dobrze mi robi na głowę, jak odchodzę od tego korposzumu, ekranów, stresu, jadę do stajni i łapię chill.
Także zgadzam się, o konika dla amatora nie jest teraz prosto, ceny też poszalały. Chciałabym jednak takie coś nie tylko do lasu, ale żeby sobie podłubać z przyjemnością.
Plus ogólnie mam wrażenie, że "do ujeżdżenia" to kategoria obejmująca top furki za 100k+ i krzywe odpady nie umiejące skakać, nic po środku 😂
Moim zdaniem wszystko jest kwestia ceny, które są mega wysokie po prostu.
Dlatego jest ciężko znaleźć to o czym piszecie.
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
23 kwietnia 2022 09:31
A taniej nie będzie. Zwłaszcza ten rok będzie ciężki, jeśli chodzi o siano i owies.
Perlica, - i tak, i nie, bo obecne linie ujeżdżeniowe są raczej dość gorące. Myślę, że jednak miałabym stresa zostawić takiego konia na parę dni samego sobie. Wrzucenie potem siodła i podreptanie na chillu do lasu mogłoby trochę nie wyjść 😜
Nie chodzi mi, że te konie to wariaty, ale jednak są zdecydowanie bardziej reaktywne. Nie do końca tego potrzebuje jako amator i rekreant. Mój śląski klusek mnie trochę rozpuścił pod pewnymi względami, takiej bezstresowej obsługi 😉
keirashara, ale by pojechać do lasu czy zawody 2 razy w roku to nie potrzebny ci potomek Sekreta czy Totilasa.

Jak koń chodzi na padok i np karuzelkę w czasie jak nie chodzi pod siodlem to można pojechać na większości koni bez stresu. Gorzej jak nie chodzą na padok wcale, wtedy zaczyna się problemik…
uszatkowa   Insta: biscuit_elif
23 kwietnia 2022 19:03
pracowałam dla zawodnika który miał "ujeżdżeniowe maszyny", to strach było wchodzić z niektórymi na lonżownik po jednym dniu przerwy, obowiązkowo karuzela, lonża przed wsiadaniem itp. Ale im bardziej napompowany i trzymający takie "wewnętrzne napięcie" koń tym więcej można było z niego uzyskać w treningu, bo dawał więcej niż zakładano - co oczywiście stanowiło o trudności ich treningu😅. I na korytarzu, przy zabiegach mogły być największymi miśkami, iść grzecznie z opuszczoną głową na padok, ale jak przychodziła praca to one włączały swój "tryb gotowości do działania". Sposób treningu i schematy na pewno się do tego przyczyniły, niemniej nie chciałabym dla siebie prywatnie takiego konia.
Ja mam same ujeżdzeniowe fury w pracy. I one sa 24h na padoku, nie jezdza paszy tresciwej. Maja hardcorowa energie, ale mam tylko jednego na ktorego nie siadam bez lonży. Reszta spoko. Mogę wsiaść i pojechać w teren po kilku dniach wolnego. Ale to nie zmienia faktu, że uważam ujeżdzeniowe konie za ostro rąbnięte, własnie z powodu energii, którą ofc da sie przełożyc na super pracę, ale nie nadają sie te konie do zwyczajnej, spokojnej jazdy. Sa zbyt czułe, zbyt elektryczne, źle jezdzone moga być moim zdaniem, bardzo niebezpieczne.
Perlica, - no tak, ale przeglądasz konie pod uje to są właśnie takie super fury albo totalny szrot. Takich pośrodku w zasadzie nie ma 😉 O to mi właśnie chodziło w pierwszej wypowiedzi. Masz albo jakieś Totliasy, albo "krzywe, kulawe i nie umie skakać - to zaznaczmy ujeżdżenie".
Bo na takie po środku - nie ma klientów. 🙁 To jest, chętni by byli, ale nie ma popytu. Tzn. chętni by byli przy cenie jak za szrot. A tu, jeśli weźmiemy pod siodło przeciętnego konia, nie ruszającego się super efektownie - żeby stał się zacnym wierzchowcem, trzeba go wyszkolić. To kosztuje. Chętnych do zapłaty za tę pracę nie ma, choć są chętni na gotowce (grzeczne, ułożone, obyte, jezdne, poprawne itd.) Tymczasem takiego typu młodziak - zostanie określony jako szrot. Bo, dziwnym trafem: nie rusza się efektownie, nie ma rozbudowanych mięśni, ma różne (właściwe surowym) przywary przy obsłudze i pod siodłem... Nie jest gotowcem, po prostu. Coraz więcej jest osób świadomych, ile to pracy, i wolą tę pracę inwestować w konia "rokującego" (choćby za chwilę mieli się bać na niego wsiadać). A jak płacić za gotowca, to takiego tip -top, a wtedy miliony monet - bo, właśnie, praca kosztuje, i geny kosztują. Tylko przy tip-top da się otrzymać zwrot za nakład pracy. Gdyby na dobrze wyszkolone przeciętne konie był popyt - byłyby na rynku.

Problem z ogłoszeniami jest gigantyczny. Bo, poprzez zalew blagi w ogłoszeniach, wręcz nie sposób napisać ogłoszenia uczciwego, zawierającego dane i informacje. Bo wokół same, kurteczka, miss i mistery świata! Przynajmniej w opisach. A blagi pełno, bo na na nią jest popyt. Bo każdy chce jednorożca. Przynajmniej o takich poczytać 🙂
Rozumiem
keirashara, moim zdaniem są,tylko nie kosztuja ani 40, ani 60 pln….
Mam znajomą, która się zajmuje końmi ujeżdżeniowymi zawodowo,stąd jestem w miarę na bieżąco odnośnie kwot.
Tak jak pisze halo, jak ktoś włoży w pracę to nie chce tracić na tym, tylko zyskać.
Stąd ja szukając konia na P/ N skoki wpierw ogladałam konie chodzące konkursy, potem już tylko żeby choć L miał za sobą, a na końcu kupiłam surową, bo chciałam mieć pochodzenie fajne ( najlepiej z polskimi angloarabami w tle czyli linie stadninową którą znam z fajnym skoczkiem) klacz, czyste rtg i kliniczne dobrą, idącą do przodu.
W zasadzie moim marzeniem była klacz po Chacco Nann od kilku lat i całkiem mi się udało 🙂choć myślałam,że to nieosiagalne. I jednocześnie juz 20 lat wstecz zakochana byłam w Emeraldzie z Janowa , cud że udało mi się połączyć to w jedno🐴
No ale coś za coś, nie pasuje tylko wzrost, bo dla mnie jest ona zdecydowanie za wysoka, no ale co zrobić.
Za to zamiast siedzieć 2 tygodnie na zawodach teraz moich tradycyjnych, uczę się robić wolty w domu 🙃

keirashara, co to są konie po środku?
Pytam bo nie rozumiem rozmowy a jest ciekawa.
🙂
Jezdne, mile, zdrowe, nie musi być turbo papier, nie musi być turbo ruch - jak mniemam bo koło tego się kręcimy 😉
faith, ale z tego co zrozumiałam to ujeżdżone prawidlowo na poziomie P/ N, więc jak prawidłowo to przez zawodowca, a nie amatora🤔

No i z tego co rozumiem mają mieć wyniki dużo wyżej niż 60%, bo 60% to za mało.
perlica no moje rozumienie tej rozmowy jest totalnie inne, nawet próbowałam ci to wyjasnic i doprecyzowac wcześniej 😉
Ja zrozumiałam ze - wyniki nawet te ponad 60% nie kwalifikują konia jako dobrego rekreanta - mogą być miłym dodatkiem.
Niestety od groma koni uzyskujących wyniki ponad 60% na regionalkach jest - mimo osiągniętego wyniku - marnie jezdzone. I tu też była dyskusja o sędziowaniu i co znaczą oceny.
Nie wiem o co chodzi z tym P/N bo nigdzie nie widziałam takiego argumentu. Jedynie to że miloby było na takim ujezdzeniowym rekreancie co jakiś czas cos wystartować.
faith, spoko.
Epk pisala o P/N raz na jakiś czas.

Perlica, - ja bardziej w tą stronę co faith. Nigdy nie szukałam konia gotowego na coś, oglądam głównie dzieciaki. Do moich wymagań dochodzi jeszcze: w miarę ładny, wysoki, mocniejszej postawy, wałach/ogier. Z klaczami się nie dogaduje, nie jestem drobna i nie lubię wyglądać jak szympans na kozie, podobają mi się "mięsne" konie, suchutkie folbluciki odpadają.
Z wynikami to mam tak, że skoro mój ślązak od ciągania wozu może iść N-ki na ponad 60%, to nie chciałabym gorszego jakościowo konia. Chciałabym docelowo dojść z nim do takiego samego lub ciut wyższego poziomu. Przy czym przyjemność z rzeźby w domu > wyniki z zawodów. Do tego docelowo, nie chce konia gotowego, chcę materiał. Mnie bawi to jeżdżenie wolt, straszną frajdę mam z tego, jak udaje się coś poprawić. Swojego jeździłam od zera i z efektu końcowego jestem całkiem zadowolona, więc myślę, że z kolejnym gorzej nie będzie 😉
W pełni rozumiem, że za konia gotowego na N trzeba dać 100K+. W pełni to popieram. Tylko ja nie tego potrzebuję, mi wystarczy sam materiał na takiego konia. Może być nawet skoczek, co jednak nie umie w latanie, ale jest w miarę poprawnym koniem, nie wygląda jak składak z dwóch różnych 😉
Iskra de Baleron, - no między ewidentnym szrotem z krzywymi nogami, a top furą robiącą 80% samym papierem to jest jednak chyba coś pomiędzy? 😉 Poprawne chody, bez wpadania w inochod i grubszych wad typu mocne bilardowanie. Nie musi mieć TUV na zero, ale jednak bez czipów, cyst i zwyrodnień w każdej nodze. Budowa na tyle poprawna, żeby można było bez stresu wrzucić siodło i sobie coś podłubać. Nie kulawy na wstępie. Może mieć nakostniaka, może mieć drobne zmiany. Ładny, ale to powiedzmy jest już subiektywne. Mi nie wpadają w oko delikatne, szczupacze koniki w typie laleczki, lubię te większejsze, bardziej "mięsne". Nie musi być super grzeczniutki i ujeżdżony nie wiadomo jak, ale żeby chciał pracować i nie próbował zabijać przy podejściu.
Znowu tak jak pisałam - trochę bije się z myślami, czy coś lżejszego, bardziej w "szporthorsa" czy znowu zgrabniejszy ślązak lub miks z ślązakiem. Zwyczajnie nie chciałabym schodzić jakościowo poniżej swojego obecnego. Jakbym mogła, to bym go sklonowała zwyczajnie 😝 Zdecydowanie nie jest idealny, ale ma moje potrzeby bardzo w sam raz 🙂
faith, keirashara, dzięki, coś zaczyna świtać 😉
keirashara, właśnie między szrotem bez pochodzenia a top furą z papierem jest ocean.
Ciekawiły mnie kryteria.
Wychodzi na to że „po środku” to konie bez super pochodzenia i ruchu wow. Cała reszta jednak powinna się zgadzać: jezdność, pokrój i zdrowie.

Pytam bo za Odrą jest masa koni z czymś co u nas nazywa się super papierem i na sporej części jeżdżą amatorzy i nie wyglądają jakby walczyli o życie. Sama mam 3/4 ślązaka na którego można wsiąść po długiej przerwie ale odwala 😉
keirashara, a to zmienia postać, jeśli możesz dłubać od początku.
A już jeśli w grę wchodzi ślązak to masz całkiem wybór za przyzwoite pieniążki.

Iskra de Baleron, ja w zasadzie uważam podobnie jak Ty. Obecnie w zasadzie w PL konie też mają super papiery, tu mam na myśli skoki akurat i chodzą pod różnymi jeźdzcami.
Wiadomo,że krew pewnych lini predyponuje do niektórych rzeczy np. w życiu bym się nie zdecydowała na nic z krwią Bajou du rouet.

Nie lubię połączenia ślązaka z czymś innym, bo na wyścigach to zawsze były najbardziej walnięte konie, za to taki xxśl to zawsze był piękny koń.
Wydaje mi się, że paradoksalnie łatwiej kupić coś do skakania, niż deptania kapusty. Skoki są dużo popularniejsze po prostu 🤷
Nie myślałam o miksie xxśl, bardziej sp/śl. Moja mamcia ma wlkp/śl i jak jego psychika mi nie odpowiada (duży szczeniak, sam entuzjazm, bez rozumu), tak pokrojowo jest jednak ciut lepszy, w sensie proporcja długości nóg i kłody jest korzystniejsza niż u mojego. Parę temu byłabym totalnie za czymś lżejszym, obecnie to już po prostu nie wykluczam kolejnej kluski śląskiej.
Perlica, Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem w sierpniu wraca pod siodło 7 latka po Desperado NOP x Royal Dance x Quattro B
Oczywiście na początku wsiądzie ktoś kto ogarnia swoje ciało a potem może dane będzie mi spróbować.
Dziewucha jest zajeżdżona i ładnie zdała test klaczy ale jest zielona - mało w życiu widziała i zachowuje się jak 3-4 latek.
Mam 3,5 miesiąca by się ogarnąć po 1,5 rocznej przerwie po wypadku i najlepiej zaliczyć życiowy progres bo jestem beztalenciem 😎
Możliwe że moja opinia ulegnie zmianie.
Choć od razu uprzedzam że jest tam Vivaldi 😉
Choroba postarzyłam ją...
6 latka...
keirashara, no jasne, skoczków jest full, ale i wśród nich jest wiele dobrze ruszających się i takich, które wolą deptać kapustę.

Iskra de Baleron, to trzymam kciuki, by była łatwiejsza niż moja, bo moim marzeniem jest też mieć znowu konia MR🤣 bo stara już jestem.
keirashara, a wiesz że są kluski oldenburskie 😉
Sporo jest teraz oldenburgów na długiej nodze i z konkretną klatą.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się