Zdjęcia z wypadów w teren. Reaktywacja tematu!

W ogóle dzisiejsza pogoda pozostawia wiele do życzenia. Pod Poznaniem pada cały dzień z różną intensywnością.

No patrz... a pod Szczecinem słoneczko z lekkim wiaterkiem 🙂
Pod Rzeszowem jesienna wiosna 🙂 tylko bardzo wieje...


Livia   ...z innego świata
20 listopada 2016 16:18
beatasis, ale widoki! 💘

U nas dziś też fajnie, ciepło i nawet słonecznie 🙂 Skorzystałam w pełni, zaliczyłam trzy tereny - choć przy tym trzecim już trochę czułam kręgosłup i tyłek 😁
Na_biegunach   "It's never the horse - it's always you!" R. Gore
20 listopada 2016 16:50
Nareszcie byłam w terenie. Na 5. Wiatr głowy urywał, ale w lesie było całkiem całkiem. Gdzie można wrzucać filmiki? Poza youtubem i fb, bo strasznie szatkują jakość  😤
To był bardzo pogodny weekend. Pojechałyśmy z Julką na górki przewietrzyć głowy 😉




vanille   głowa medyka, serce koniarza, dusza podróżnika
20 listopada 2016 17:48
brzezinka, super fotki. Fajnie chyba tak z córą móc pojechać w teren, co? 🙂
vanille, kiedyś (jak była mniejsza) to się mega stresowałam. Teraz to już jest frajda, chociaż nutka niepokoju zawsze się pojawia.  😉 
Na_biegunach   "It's never the horse - it's always you!" R. Gore
23 listopada 2016 21:51
Nie żebym się podawała, nie... ALE edycja filmów jeszcze trochę mi zajmie... a zawsze myślałam, że jestem z techniką całkiem całkiem  😀iabeł:

Fotki z niedzielnego tereniku geriatryczno-odtopedycznego  🤣
Najmłodsze uszy z całej bandy


Wlaskoniki

http://re-volta.pl/galeria/moja/foto/161352
http://re-volta.pl/galeria/moja/foto/161354

http://re-volta.pl/galeria/moja/foto/161356

Cała banda w jednym kadrze, tak jakby...




Słuchacze...

http://re-volta.pl/galeria/moja/foto/161361


http://re-volta.pl/galeria/moja/foto/161363

Ponad świerkami

http://re-volta.pl/galeria/moja/foto/161366
I całe stadko grzecznie za Wami idzie? Bez żadnych "niespodzianek"?
Livia   ...z innego świata
24 listopada 2016 06:39
Na_biegunach, ale trasy! Fajnie, że luzaki idą spokojnie za resztą koni 🙂

My wczoraj skorzystaliśmy z pięknej, wiosennej pogody. Dziś też się wybieramy 🙂
Na_biegunach   "It's never the horse - it's always you!" R. Gore
24 listopada 2016 17:28
Pisz posta z doskoku przez pół dnia, wywal korki  😵

W skrócie zero niespodzianek. Z 5ką byłam pierwszy raz. Ta opcja zostanie już raczej na stałe, czasu mało a kopytom dodatkowy ruch potrzebny. Ze względu na kulawce wypady tylko na stępa i lepiej na łąki, trochę nudą powiewa... przynajmniej z piątką sobie pogadam 😉
Mam plan z czasem Psotę spuścić ze sznurka. Trochę brakuje mi trzeciej ręki na aparat
Ja dziś ze swoim przelotem byłam we wsi. Ostatnio tylko lasy i lasy i chłopak się trochę stresował. Ale mimo wszystko..grzeczny koń. I jednak zima idzie. Twarz wiatrem przewiana teraz wieczorem się robi gorąca



fraziu   Grażka, weź przestań
24 listopada 2016 19:09
Sezon na mgliste poranki w pełni <3
Tunrida, fajnie, ja też czasem wpadnę do sklepu, ale ... przeraża mnie przywiązywanie konia za wodze, nawet na chwilę i jak patrzę. A naprawdę nie jestem osobą przesadnie dbającą o bezpieczeństwo, raczej przeciwnie. Ja na takie okoliczności zakładam koniowi parcianą obrożę i przypinam lekki sznurek do siodła. Nie lubię kantara pod ogłowiem a tak się sprawdza.
Livia   ...z innego świata
24 listopada 2016 19:24
Na_biegunach, jaki fajny strumyk 🙂

tunrida, jak zwykle świetne zdjęcia! Wpadajcie tu częściej 🙂

My dziś też poterenowaliśmy 🙂 Udało nam się fajnie pojechać i skorzystać z dość wysokiej jeszcze temperatury - jak patrzę na weekend, to już tak ciepło nie będzie...
szalona bibi, to dobrze, że jesteś tu w miarę nowa i nie wiesz, co robiłam z koniem wcześniej, kiedy miałam dla niego więcej czasu.  😂  😁 Powiem ci tak. Zależy od konia. I zależy od dnia. Były dni, że nie puściłabym wodzy z rąk idąc obok a siedząc na nim cały teren musiałam uważać, a były dni...no..były dni inne. Kiedy wozisz się z koniem latami naprawdę często w różne miejsca, to z dużym procentem prawdopodobieństwa zaczynasz wiedzieć na co i kiedy możesz sobie pozwolić. 100% gwarancji nie masz nigdy. Bo to zwierzę, owszem. Zgadzam się i nie polemizuję. Ale mój koń, moje ryzyko. Odkąd go mam od 8 czy 10 lat ( nie pamiętam dokładnie)

edit- rzucam kilka fotek ku twojemu przerażeniu  😉

                               
Ale ja tak tylko luźno powiedziałam, nie czepiam się, bo sama robię mnóstwo dziwnych rzeczy. Pewnie, że Twoje ryzyko. Tak jak moje (i widzę, że Twoje też  😀iabeł🙂 przy jeździe bez kasku. Też mam swoją RudąMałpę 10 lat, cały czas przy domu, wożę się wszędzie i znam ją na wylot ... Jestem w stanie na cordeo pojechać do sklepu przejeżdżając przez szosę dwukrotnie ... I też nie każdego dnia ... A za wodze bym nie przywiązała, bo ... ją znam ... A do tego lubię bardzo swoje wodze a nie lubię w jeździeckim obuwiu wracać na nogach kilka km.

Edit: niektóre zdjęcia jakbym swoje pomysły widziała ... I dalej nie podoba mi się tylko wiązanie za wodze ... No, może też tankowanie niewłaściwego paliwa - nawet koń wyraźnie pokazuje, że to nie to na czym on chodzi  😀iabeł:
Raz w życiu mi się odsadził i po prostu zerwał się pasek policzkowy. To było sto lat temu i nieprawda. I raz w życiu mi uciekł puszczony luźno w lesie. I to też było na samym początku, jak go kupiłam.
Znam swojego. Nie odsadzi się by urwać. No chyba, że nie wiem...bomba by mu pod nogami wybuchła. On jeśli już to się odsadzi lekko, czując opór, przestaje. Po prostu..taki koń.  🙂
Moja się też nie odsadzi (raczej). Co nie przeszkodziło jej w ciągu około 5 minut rozebrać się z westówki z napierśnikiem i cały sprzęt (nieuszkodzony) "ułożyć" w kąciku boksu ... Do tej pory nie wiem jak jej się to udało ...
A kask zakładam na skoki. Bo się po prostu boję, że spadnę. Bo słabo skaczę cokolwiek wyższego. Zwłaszcza teraz, kiedy już nikt mnie nie trenuje. Na skoki bez kasku nie wsiądę. Bo wiem, że bywało kiedyś, że zaliczałam glebę. Na obcego konia bez kasku w ogóle nie wsiądę. Bo nie ufam. Nawet jeśli konia znam i wiem, że niby spokojny. Na swojego w tereny już od dawna kasku nie zakładam, bo naprawdę nie widzę takiej potrzeby. Taki koń. Po prostu.
Ja do skakania też kask. I na młode. Na większość nieswoich. Na zawody. No i treningowo na przeszkody wyższe drewniane (kładki, mostki) ścieżki huculskiej, nawet treningowo ... No, spadłam kilka lat temu na łeb z koniem z 1,5 m i nabrałam respektu. A mówią, że z wiekiem człowiek się robi bardziej rozsądny, ha, ha ... Z tego co mi kiedyś przeczytało w którymś wątku jesteśmy w podobnym wieku jeśli nie ten sam rocznik.
Mam 41 lat i powiem ci, że w trakcie wieku jednak mądrzejsza się robię.  🙂 Tyle, że im dłużej mam tego konia im więcej razem przeżyliśmy i im bardziej go znam, tym bardziej wiem na ile i kiedy mogę sobie pozwolić. Ostatnimi czasy był moment, kiedy w ogóle nie chodził w tereny, z pół roku chyba nie był. Miał w tym czasie treningi, ktoś inny na nim jeździł. I kiedy wzięłam go w pierwszy teren i koń robił wielki oczy na wszystko, to kask zakładałam. Bo wiedziałam, że to już nie jest ten koń co kiedyś. Musiał się na nowo oswoić, przypomnieć sobie wszystkie terenowe strachy. Wiesz...coś tam pod tym deklem jednak myślę i analizuję ryzyko.  😉
No to jesteśmy ten sam rocznik 😉 A ja myślę po fakcie, ale wyciągam wnioski. Mam kosmiczne szczęście jak się coś dzieje. Pewnych rzeczy jednak nie przewidzisz. Choćbyś nie wiem jak znała konia nie przewidzisz wywrotki ... Nie żebym namawiała Cię, czy kogokolwiek na kaski czy coś ... Po prostu zawsze coś może się wydarzyć ... Na schodach we własnym domu też ...
Wywaliłam się raz z nim.  😀 Nawet o tym zapomniałam.  🤔  W terenie na lodzie. Głupek...mówiłam mu, że żeby zanim zacznie hamować, zjechał na pobocze, a nie robił tego na wyślizganej koleinie. To nie posłuchał. Żeśmy glebli równo. Oboje. Pamiętam, że nogę mi wtedy przygniótł. Ale czy ja wtedy miałam kask...zabij mnie! Nie pamiętam!
Przy zwykłym potykaniu się nigdy się nie wywalił. Raz się jeszcze wywalił jak kicał pod młodziutką koleżanką. Nie chciało mu się odbić, dziewczynka słabo jeździła. I wziął drąg między nogi. Oczywiście koleżanka miała kask. Bo nie pozwalam obcym wsiadać na niego bez kasku! Teraz to już w ogóle wolę by obcy słabo jeżdżący na niego nie wsiadali. Dorosłam i wolę nie odpowiadać za ewentualne uszkodzenie ciała. Mówię ci, że z wiekiem myślę coraz bardziej.  😉
No toż na prostej drodze się nie przewracają (raczej) ... na nierównej też (zwykle) nie ... Ja myślę o tyle, że nie wsiadam na konie-wariaty. Kiedyś nie odmawiałam, nawet miałam takiego świra (nie wiem po co) "uratowanego" ... A teraz doszłam do wniosku, że tyle jest fajnych koni i nie warto ryzykować z porąbanymi ... Szczególnie, że już i kręgosłup nie ten i zgłasza czasem sprzeciw ... Ale młode hucuły "robię" nadal ... Są u znajomych dwa w planach na wiosnę ...
Widzisz..ja w zasadzie od lat nie wsiadam na nic innego poza swoim koniem. Nawet gdybym chciała, to nie ma po prostu takiej okazji. A ryzyko uszkodzenia siebie i zgonu mam sto razy wyższe jeżdżąc w sezonie na motocyklu. Zwłaszcza, że nie jeżdżę 80/h tylko duuużo szybciej. Porównując sobie ile miałam momentów niebezpiecznych na motocyklu w ostatnich latach, nie z mojej winy oczywiście, a na koniu, to mój koń wypada jako oaza bezpieczeństwa. Na motocyklu poza kaskiem, najchętniej ubrałabym się dodatkowo w stabilizator karku, mimo że NIKT poza crossem nie jeździ w czymś takim.
Dlatego kończąc tę naszą rozmowę, decyzję podejmuję taką a nie inną.  🙂  pozdrawiam serdecznie równolatkę  🌷
Każdy ma swój rozum i robi jak uważa, chociaż niekoniecznie musi się to spotykać z aprobatą.

na biegunach ja swego konia spuszczałam, a co. Z towarzystwem jak i bez. Jednakże do momentu jak mi za czymś poleciała (sarna czy drugi koń). Zestresowała się, bo nas szukała i nie wiedziała jak do nas wrócić. Od tego momentu ani razu, dla swojego spokoju.
Euforia_80   "W siodle nie ma miejsca dla dupków!"
25 listopada 2016 12:41
Swój czy nie zawsze kask na głowie mam, ot tak dla swojego bezpieczeństwa za dużo do stracenia. Konia też mam spokojnego , nie płoszy się i w terenie jest rewelacyjna. Kilka lat temu zdarzyła mi się gleba , tak głupia , że aż ręce opadają. Kłusowałam leśną drogą do kostek zarośniętą pnączami i to one owinęły się wokół końskiej nogi , zablokowały i padłam na glebę razem z koniem i nic tu kobyła nie zawiniła, sama była w szoku. Dlatego jestem zwolennikiem kasku, nic to nie kosztuje ani nie boli a może się przydać.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się