KOTY

Pati2012   Koński insta: https://www.instagram.com/mygreybay/
07 września 2021 08:37
Watrusia, w prawie każdym sklepie mamy też półki z alkoholem, a on zdrowy nie jest 😉 może automatyczny podajnik na karmę? Zdecydowanie lepiej odejść od suchej, bo kot je ją pewnie "dla smaku" I z przyzwyczajenia
efeemeryda   no fate but what we make.
07 września 2021 09:03
Kot powinien jesc 7 razy w ciągu doby mniej więcej, wtedy kiedy sam chce. Zakładając, ze jest zdrowy.
Jeśli je suche to grunt żeby pił dużo wody, z reszta zawsze należy o to zadbać, fontanna, wysokie naczynia, miski w różnych miejscach.
Głodzić kota nie wolno.
safie   Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym termin
07 września 2021 09:07
efeemeryda, u mnie są porozstawiane szklanki z wodą na parapetach i stole. Codziennie ponad szklanka jest wypijana
Ale dobrze, ze tu znowu zajrzalam! Wysokie naczynia mowicie? Zagadka mojego nowego kociaka okazuje sie byc rozwiazana!

No wlasnie, przygarnelismy przedwczoraj przepieknego, pieciomiesiecznego kotka, ktorego poprzedni wlasciciele musieli oddac ze wzgledu na swoja alergie. Jest po prostu cudowny 😀 No ale uczymy sie siebie zawzajem i zauwazylam, ze bardzo chetnie wypija wode z kubeczkow, a nie ze swojej miski. Jesli piszecie, ze tak ma byc, to wystawiam zaraz w roznych miejscach wyzsze naczynia!
zembria   Nowe forum, nowy avatar.
07 września 2021 10:44
U mnie też nie mają wzięcia inne miski niż ceramiczne. Plastikowe fontanienki przechodzą, ale miseczki już nie. Choć kastra na wodę u koni jest plastikowa, a woda tam pyszna 😉 i bądź tu mądry.
efeemeryda   no fate but what we make.
07 września 2021 10:57
Perlica u mnie hitem jest wysoka otwarta konewka, maja super fontannę i używają jej ale i tak konewka najlepsza 😀
ElMadziarra   Mam zaświadczenie!
07 września 2021 11:34
Czy mamy tu kogoś, kto gotuje jedzenie dla swojego kota? Czy mogłabym poprosić o przykładowy "przepis", przechowywanie itd?
kucyna,
Ja wprawdzie kocicy nie gotuję , ale jako stały właściciel jakiejś fretki, w tym fretek specjalnej troski, musiałam zostać mistrzem "gerberka".
Gotowałam ogromny gar raz na jakiś czas i albo mroziłam w plastikowych kubeczkach, albo zamykałam w słoiczkach i pasteryzowałam (zwłaszcza na wyjazdy ta opcja jest dobra).
Skład "gerbera" jak tam mi się kupiło, mięsa różne z kośćmi, ze skórą (bez wieprzowiny i dobrej jakości - wszelki drób, wołowina, jagnięcina, królik), podroby, ciut warzyw (marchew, pietruszka, seler). Zalewałam minimalną ilością wody i gotowałam. Potem wystudzone mięso, bez kości, ale z chrząstkami, mieliłam, a w części rosołku zaparzałam siemię lniane, które zglucone i wystudzone blendowałam. Wszystko łączyłam i mieszałam dolewając tyle rosołu, żeby mi się konsystencja zgadzała. Żadna fretka się takim maszkietom nigdy nie oparła.
Jarzyn nie dodawałam, bo moje fretki dostawały zawsze owoce i warzywa jako smakołyk.

Nic się nie marnowało, bo chłop chętnie zjadał resztę rosołu, warzywa też zjadaliśmy, albo szły do szałotu, a i z nadprogramowym gerberem robiliśmy kanapki (tylko dosolone).
Drzonkowskie koty preferowały końskie poidła 😂 U mnie hitem jest kawa, na sekundę nie można z oka spuścić 😉
Imo dobrej jakości suche przy dostępie do wody to nie jest jakiś straszny dramat. Ja też wrzucam jak ma nas dłużej w domu nie być.

No i nie każdego kota idzie przestawić, w mojego ex była jedna kotka ze schroniska, która jadła tylko konkretne suche lub kurczakowego whiskasa. Każde inne żarcie, o ile zjadła, kończyło się kotem, z którego ciekło na dwie strony. Surowizna w niewielkich ilościach i tylko top świeża, jak poleżała choćby dzień w lodówce/zamrażarce to zapomnij, z gotowego mokrego przerobiliśmy absolutnie wszystko. Po jakimś czasie się poddaliśmy i żarła tego syfnego whiskasa i swoje chrupki, funkcjonowała w zdrowiu pod kontrolą wet. Pozostałe dwa jadły normalnie, jej nie szło przestawić. Więc ok, trzeba się starać zapewnić jak najlepszą dietę, ale nie zawsze się da. To może przypadek ekstremalny, ale jednak sporo jest kotów branych po przejściach, czy z jakimiś nie najzdrowszymi nawykami, nie zawsze człowiek może im dawać jeść co kilka godzin, nie każdy kot je małymi porcyjkami (moje tak robiły do momentu sterylki, teraz mokre czy surowe wciągną ile dam 🙄😉, nie ma co się samobiczować, jak dieta nie jest w 100% książkowa. Dążyć do tego ideału, starać się tak, ale jak z jakiś powodów nie jest to możliwe no to wypracować kompromis, typu ok, je suchary, więc ogarniam atrakcyjne źródła wody i pilnuje picia.
Każdy kot też reaguje i przyswaja inaczej, mam dwie kotki z jednego miotu, karmione tak samo, ganiane i wybawiane też. Jedna jest fit, druga troche mięciutką kuleczką 😅 Z sucharami uważamy też przez tą grubszą właśnie, bo chudszą trochę w zęby gryzą, je w desperacji i niechętnie. Za to pieczywo i suchy makaron szyszunia, trzeba chować w miejscach niedostępnych 😂
Moja na szczęście pije, ma swoją miskę z wodą i miskę psa. To mokre, też jest mokre, bo dolewam odrobinę wody i powstaje taka zupka, którą wciąga. Ale suche zdecydowanie lubi. Po sterylce miała jeść tylko mokre, bo miała problemy z kupą, to brakowało jej, mokre musiałam wywalać, bo zostawiała, jak dałam jej potem trochę suchego, to prawie z miską zeżarła. Ona ma jedzenie na parapecie, bo tam jest jej królestwo🙂, a do tego pies nie ma dostępu, więc automatyczny podajnik, to słaby pomysł, bo tam jest ciepło, i jedzenie by się nagrzewało. .
Pati2012   Koński insta: https://www.instagram.com/mygreybay/
07 września 2021 13:48
Watrusia, podajniki są często z wkładami chłodzącymi 😉
Pati2012, często? Właśnie przeglądałam, na taki nie trafiłam, Cena też gra rolę niestety. No i dostępne u nas w Polsce.
Pati2012   Koński insta: https://www.instagram.com/mygreybay/
07 września 2021 14:10
Watrusia, ja tylko napisałam to co wyczytałam i to co praktykowałam na moich kotach. Też przez lata karmiłam suchą, bo taniej i wygodniej, ale jak się doedukowałam to stwierdziłam że suchym karmić nie będę.
Nikomu nie każę głodzić kota przecież🤣
Moje koty były na Barfie, ale nie chce mi się grzebać w tym, więc są na puszkach z dobrym składem. Karmię 3 razy dziennie, tak sa nauczeni i o stałych porach się meldują na jedzenie. Kotka dachowa często 3 posiłek olewa po prostu i nie je, Cornishe dwa są jak jakieś gorgomony ze Stranger things, więc zeżrą wszystko 🙃
Jak na Barfa przestawiałam to też nie chciały jesć mięsa i jedna kotka uciekała do wersalki na widok mięsa, ale się nauczyła i za surowe dała by się pokroić teraz.
Jak są na puszkach lub Barfie to nie piją wcale praktycznie, na suchym piły.
Pati2012, dzięki, pomyślę o tym.
Perlica, no właśnie tez sobie poczytałam, z tym że moja po prostu lubi suche, ale jak już napisałam nie jest taka żerna, podjada tylko sobie jak ma ochotę i wybiera suche jak nie doje mokrego.
efeemeryda   no fate but what we make.
07 września 2021 15:18
Watrusia z tego co piszesz jest Ok, lepsze jest wrogiem dobrego 🙃
Post został usunięty przez autora
Przepraszam że usunęłam, ale zdjęcie wyszło mi do połowy I nie wiem dlaczego, wielkość dobra.
efeemeryda, tez tak myślę, suche nie jest jej podstawowym jedzeniem, po prosu lubi je pociamkać.
Eh i niestety... We wtorek ja musiałam pożegnać jednego z moich kotków 🙁 Po ponownym otwarciu Grubego okazało się, że ma wielkiego guza na jelicie i jeszcze pełno mniejszych gdzie indziej 🙁 Ogólnie w środku nie fajnie. Moje serce rozpadło się na milion kawałków 🙁
241199084_1018929042192546_5940588211221312694_n.jpg 241199084_1018929042192546_5940588211221312694_n.jpg
Kayraa, współczuję 🙁
Kayraa, bardzo współczuję 🙁
Przykro 😥
Dzięki dziewczyny, ah nie mogę coś sobie poradzić z jego odejściem 🙁 Teraz muszę pomyśleć co zrobić z kicią, została sama bez brata.. Czy dokocić czy czekać... Ona żadnego innego kota nie znała poza Grubym (jej brat), nawet nie widziała innego na oczy...
Macie może jakieś rady co do tej sytuacji?
Kayraa, jeżeli jesteś nastawiona na jeszcze jednego kota, to może jakiś mały kociak?
Watrusia, ewentualnie jakiś podrostek spokojny. Ona jeszcze nie skończyła nawet 3 lat. Lubi się poprzytulać i pobiegać za zabawką 🙂
Kayra też niedawno straciłam kota (miałam dwa) i konsultowałam z behawiorystką drugiego kota. Radziła poczekać aż Kropce minie żałoba. Zależy od kota - u Kropy około 2 tygodnie.
Muchozol2, dzięki za rady. I tak jeśli bym brała to napewno w październiku. No pod koniec września wyjeżdżam na kilka dni. A chce wszystkiego sama dopilnować i nie zostawiać z pilnowaniem kotów rodzicom . Zagadam do ToZu i Schroniska powinni mi chyba pomóc dobrać jakiegoś kociaka.
A co do Luny to jak narazie nie zauważyłam objawów depresji, jedynie więcej śpi. Bo tak to biegała z bratem. A ze mną bawi się jak zawsze świruje i skacze pod sufit. Apetyt ma. Kuweta tez super.
Bo to są bardzo delikatne i specyficzne objawy. U Kropki żałoba objawiała się np. spodziewaniem się Lei w określonych sytuacjach, niechęcią do zabawy, szukaniem Lei.
"Więcej śpi" to może być objaw depresji. Koty z natury bardzo subtelnie pokazują wszelkie zmiany, bo słabość = większe narażenie na atak drapieżnika.
Niech dobrym przykładem będzie ostre zapalenie trzustki u Kropki (a to bolesne bardzo) wyłapane tylko dzięki corocznym kontrolom. Wet patrzy w krew, spodziewając się tego co zazwyczaj, czyli wszystko ok, a tu horror, reagujemy natychmiast. Kot zachowywał się normalnie - jako, że jestem technikiem weterynarii i pracuję w gabinecie + współpracuję z behawiorystką to jestem bardzo wyczulona na wszelkie zmiany.

A kolejne dokocenie wyszło dosyć spontanicznie, chociaż oczywiście po konsultacjach. Rano obudziła mnie koleżanka telefonem, że w schronisku czeka kot na mnie - potrzebuje doświadczonego domu, a ze wzgledu na nietypowe umaszczenie (niebieski z pręgami) może trafić do kogoś kto nie da jej tego co powinna. Więc wzięliśmy.
Siatka w tle, bo akurat kuwetę posprzątałam 😉.
IMG_20210911_160230.jpg IMG_20210911_160230.jpg
Muchozol2, caly czas obserwujemy. Mam nadzieje ze to spanie to jednak znudzenie. Na pewno będzie mieć robione badania krwi w przyszłym miesiącu przed dokoceniem. Chce, żeby wszystko było z nią dobrze.
Czy ktoś z was potrafiłby podpowiedzieć coś na temat, albo chociaż odesłać do dobrego źródła, bo mam sprzeczne informacje...

Mam dorosłego, zdrowego kota. Ok. dwa tygodnie temu zgarneliśmy do domu małą kocią bidę, która okazała się mieć FIP i po ledwie tygodniu u nas musieliśmy się pożegnać ;(

Jeszcze nie przetrawiłam tej straty, ale widzę wysyp kociąt w potrzebie i zastanawiam się, czy i kiedy możemy podjąć kolejną próbę z dokoceniem - czy w ogóle możemy myśleć o małym kociaku? Czy nasz rezydent może być nosicielem i każdy maluch będzie ryzykiem? Z tego co czytam, FIP nie utrzymuje się za długo w środowisku (?) poza tym wyparzyłam kuwety i miski, wszelkie pościele i kocyki i tak prałam na 60st ze względu na zapchlenie.
Powinnam wiedzieć/zrobić coś jeszcze?
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się