Wybór kierunku studiów

Ja też - i zostało mi już tylko nieco ponad rok tych męczarni  bez koni 😀 Zobaczymy tylko, jak z robotą będzie 😉
galopada_ a na czym ty jesteś? Coś medycznego, tak? 🙂
Bycie wetereynarzem też jest jakimś tam marzeniem z dzieciństwa, myślę też, że psychicznie nie powinnam mieć problemów z podejmowaniem różnych decyzji itp..
Jednak zmiana miasta na czas studiów, bo w Gdańsku oczywiście żadnego wydziału wet nie ma, zostawienie wszystkiego.. koni, ludzi... To ciężka decyzja i trochę mnie chyba przerasta na obecną chwilę.. 🙁
galopada_   małoPolskie ;)
19 lutego 2013 14:28
Fokusowa na medycynie. Ciężkie decyzje, które będą miały wpływ na resztę Twojego życia. Nie ma co się oglądać na najbliższe 5 lat jeśli masz pozniej przed sobą całe życie  😉
No to racja.. Jeszcze gdyby nie to moje lenistwo...  😵
Wiem, że gdyby mi się spodobało na wecie to dam z siebie wszystko, tylko kwestia podjęcia wyzwania i będzie git, to przecież tylko kilka lat wyjęte z życia  💘
Strucelka   Nigdy nie przestawaj kochać...
20 marca 2013 21:09
A ja po 1,5 roku wiem, że raczej żałuję swojego wyboru. Więcej problemów niż korzyści... Moja uczelnia nic nie ułatwia, choć to AWF, "nie wspierają mnie" w jeździectwie, mam jakieś durne przedmioty "zapychacze czasu", a i tak prawdopodobnie nic z tych studiów mieć nie będę, bo nie mam doświadczenia a w zawodzie pracować nie chcę.
Gdybym wiedziała jak to będzie wyglądać, stanęłabym na głowie i spróbowała się dostać na studia co Ponia, choć musiałabym przeprowadzić na drugi koniec Polski nie tylko siebie, ale i 2 konie.
Tania- według mnie żaden humanistyczny kierunek nie daje pewnego zawodu zwłaszcza, jak teraz takie zatrzęsienie humanistów i niby-humanistów.\


Taka refleksja mnie teraz naszła, bo poszłam na polibudę z myślą, że z pracą problemu mieć nie będę, a tu proszę...
Po ścisłych kierunkach też nie ma się pewnego zawodu 😉. Jestem na polibudzie na technologii żywności i żywieniu człowieka i z pracą mogę mieć kłopot 😉. Niby kierunek typowo ścisły, masa chemii i fizyki przede wszystkim, niby inżynier, ale co z tego? 😉
Strucelka, 1,5 roku to jeszcze nie tak dużo, nie myślałaś o zmianie kierunku? A z ciekawości - dlaczego wybrałaś takie studia, skoro nie masz w planie pracować w tym zawodzie?
[quote author=busch link=topic=132.msg7746#msg7746 date=1227878040]
Tania- według mnie żaden humanistyczny kierunek nie daje pewnego zawodu zwłaszcza, jak teraz takie zatrzęsienie humanistów i niby-humanistów.\


Taka refleksja mnie teraz naszła, bo poszłam na polibudę z myślą, że z pracą problemu mieć nie będę, a tu proszę...
Po ścisłych kierunkach też nie ma się pewnego zawodu 😉. Jestem na polibudzie na technologii żywności i żywieniu człowieka i z pracą mogę mieć kłopot 😉. Niby kierunek typowo ścisły, masa chemii i fizyki przede wszystkim, niby inżynier, ale co z tego? 😉
[/quote]

Mam te same refleksje, a jestem na Politechnice Warszawskiej. Dopiero teraz widzę, jaką wodę z mózgu zrobiło mi otoczenie mówiąc, że tytuł inżyniera sprawi, że będę rozchwytywana na rynku pracy. Teraz chcę zmienić studia, bo widzę, że wybrałam je wbrew swoim zainteresowaniom, licząc na to, że dzięki temu będzie mi w życiu łatwiej. Cóż, wychodzi na to, że nie ma decyzji, po której będzie "łatwo", dlatego przynajmniej chcę się czuć dobrze w tym, co robię.
Ja poszłam na studia 'bo wypadałoby coś studiować'. Na politechnikę, bo inżynier. Na technologię żywności, bo ciekawie brzmi 😉. Także wybór zdecydowanie nieprzemyślany. Z perspektywy czasu widzę, że te 2 lata temu nie byłam gotowa na podejmowanie takich decyzji. Jednak miałam wtedy więcej szczęścia, niż rozumu 😉. Robię to, co mi się podoba. Co prawda uczelnia męczy, prowadzących mam teraz okropnych (co niestety skutecznie zniechęca do przedmiotu...), nie mam czasu na pracę, na rozwijanie pasji, bo popołudnia i weekendy spędzam w książkach, resztę czasu poświęcam na odpoczynek, czy spotkanie ze znajomymi.
W każdym razie na szczęście wyboru nie żałuję, choć lekko nie jest. Pracy dużo, godzin na uczelni dużo, męczące to wszystko.
Mimo, że pracy po tym pewnej mieć nie będę, to cieszę się, że tu jestem. Moje współlokatorki dopiero na 4 semestrze stwierdziły, że ich kierunek to nie jest to, co chciałyby robić i że nie odnajdują się w tym, co robią. Ja mimo przerażających prowadzących, lubię siedzieć w laboratoriach. Mimo tej całej otoczki, masy stresu i kupy poświęconego czasu na przygotowanie się - podoba mi się to. Przedmioty zaczynają mi się co raz ciekawsze, zaczynam coś z tego wynosić.
Moim marzeniem jest znaleźć pracę właśnie w jakimś laboratorium, chciałabym cały czas coś robić, rozwijać się, nie stać w miejscu. Mój kierunek zdecydowanie mi to umożliwia, choć bywa ciężko i momentami najchętniej rzuciłabym to wszystko w cholerę 😉.
Też wybrałam studia bez żadnego głębszego przemyślunku. Przez dłuuugie lata marzyła mi się weta/medycyna, ale w liceum wyleczyłam się z pewnych powodów. Nie miałam lepszej alternatywy, więc poszłam na architekturę krajobrazu. Obecnie ciągnę drugi rok. Jestem sfrustrowana, nie podoba mi się za bardzo to wszystko, ale nie będę już przerywać studiów. Dotrwam do inżyniera, a dalej pójdę gdzie indziej.
Od jakiegoś czasu marzy mi się grafika i rozwijanie w tym kierunku. Szkoda, że odpowiednich szkół w PL, tym bardziej we Wrocku, jest tak mało...
Co ciekawego można robić po bezpieczeństwie narodowym?  😉
Myślę też o dziennikarstwie, tak 'aby coś studiować' ale chyba zbyt przereklamowane i zero perspektyw.. mam rację?
Jestem w klasie dziennikarskiej, humanistycznej 🙂
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
04 kwietnia 2013 21:25
Narodowym? A nie wewnętrznym?
Nie, nie, narodowym  :kwiatek:
Też wybrałam studia bez żadnego głębszego przemyślunku. Przez dłuuugie lata marzyła mi się weta/medycyna, ale w liceum wyleczyłam się z pewnych powodów. Nie miałam lepszej alternatywy, więc poszłam na architekturę krajobrazu. Obecnie ciągnę drugi rok. Jestem sfrustrowana, nie podoba mi się za bardzo to wszystko, ale nie będę już przerywać studiów. Dotrwam do inżyniera, a dalej pójdę gdzie indziej.
Od jakiegoś czasu marzy mi się grafika i rozwijanie w tym kierunku. Szkoda, że odpowiednich szkół w PL, tym bardziej we Wrocku, jest tak mało...


Mistral, mam ten sam kłopot :kwiatek: Przejrzałam oferty chyba wszystkich istniejących szkół i uczelni, ale nie znalazłam nic naprawdę wartego uwagi. Póki co uczę się sama, bo legenda głosi, że jednak w tej branży więcej znaczy dobre portfolio i mocne "plecy", ale fajnie byłoby mieć jakikolwiek papier, dokument, certyfikat, który jasno określi, że potrafię używać tego, tego i tego.

breakawayy, a ja myślałam o Technologii Żywności i nawet rozmawiałam ze znajomą, która te studia skończyła, pracuje w zawodzie i jest bardzo zadowolona ze swojego wyboru. Ale przedmioty na pierwszym semestrze są tak do bólu niekierunkowe, że nie wiem, czy po raz drugi przetrwam taką sieczkę 😉 Mimo, iż sama na pierwszym semestrze zaliczyłam wszystko, to podziwiam ludzi, którzy studiują na kierunkach ścisłych i sobie radzą. Bo dla mnie to był prawdziwy koszmar, musiałam się zmuszać do każdej minuty pracy, tak zupełnie tego nie czułam i nie chciałam robić. Grunt, to znaleźć coś, co się lubi albo przynajmniej toleruje, bo teraz, bogatsza o swoje doświadczenia, nie wyobrażam sobie kończyć jakichkolwiek studiów, bo "wypada", bo przyszłościowe i dochodowe.
Goździk jak to mówią, jak się przeżyje pierwszy rok, to dalej poleci 😉. Wtedy strasznie narzekałam, że to nie ma żadnego związku z kierunkiem, ale tak jest wszędzie 😉. Cały mój wydział na 1 semestrze ma te same przedmioty. Myślę, że tu chodzi o czyste podstawy i jednak wykształcenie inżynierskie (koleżanka studiuje to samo na UP i nie miała styczności z przedmiotami typu rysunek techniczny, co dla mnie jest raczej niezbędne, jeżeli chce się być tym inżynierem 😉 ). Poza tym wiedza, którą wyniosłam z przedmiotów typu matematyka, fizyka, jest mi cały czas potrzebna w dalszej nauce. Okazuje się, że całki są potrzebne w obliczeniach z inżynierii procesowej, czy w chemii fizycznej 😉.
Pierwszy rok to był na prawdę pikuś w porównaniu do tego, co mam teraz. Laboratoria doprowadzają do szału, bo wejściówki, bo odpowiedzi ustne, bo nie wiesz co robić, prowadzący często niezbyt pomocny, a czas goni. Wymagania na kolokwium podane, nauczona jestem od deski do deski - na kolokwium słowa z siebie nie wyduszam, bo pyta o takie rzeczy, których nawet nie znalazłam w tonie podręczników, które podał 😉.
No ale wszystko da się przeżyć i jaka później satysfakcja z zaliczenia takiego przedmiotu! No i co jak co, ale uczyć się muszę, więc coś z tego wynoszę 😉.
Scottie   Cicha obserwatorka
05 kwietnia 2013 12:55
Pialotta- nie idź na bezp narodowe, jak nie wiesz, co po tym robić. Szkoda Twojego czasu.
Goździk u nas we Wrocku grafika jest na ASP, ale podobno nie polecają jej komuś, kto się chce zajmować graphic designem zawodowo. Podobno tam uczą bardziej pod kątem warsztatowym, niż przygotowują do zawodu projektanta. Z drugiej strony jednak, słyszałam o absolwentach ASP, którzy pracują jako graficy i radzą sobie bardzo dobrze.
W Dolnośląskiej Szkole Wyższej są też kierunki związane z projektowaniem graficznym, ale nie mam pojęcia, jaki tam jest poziom.
Na UWr otworzono w zeszłym roku pokrewny kierunek- komunikację wizerunkową.
Świeżynka, więc wiadomo, jeszcze pewnie to wszystko bywa kulawe, ale ciekawa jestem, jak ten kierunek się rozwinie. Czy będzie to kolejna fabryka bezrobotnych, czy może wręcz przeciwnie- bardzo dobrze przygotuje absolwentów do pracy m.in. w zawodzie projektanta- to się okaże...
Moja bliska kuzynka ukończyła inną niepubliczną uczelnię, także we Wrocku- kierunek informatyka ze specjalnością grafika komputerowa. Pomijam fakt, że poziom nauczania był marny, lecz ona się doszkalała we własnym zakresie. Teraz ma dobrą pracę i planuje założenie własnej firmy- studia graficznego. W tej kwestii trochę liczę na nią, że tak jak obiecała-w przyszłości trochę pomoże mi na starcie...
Czasem też się uczę samodzielnie- ale bardziej metodą prób i błędów niż korzystając z tutoriali. Ogarniam trochę PS i Illustratora- na potrzeby ówczesnych studiów. Wolałabym jednak zrobić sobie porządny kurs z jakimiś certyfikatami, ale podobno we Wrocku na razie nic nie polecają...
Na mgr poszłabym na zaoczne projektowanie graficzne na DSW albo na komunikację wizerunkową na Uwr. I jeszcze może jakieś podyplomówki w przyszłości...
Mam kolegę, który skończył grafikę komputerową na prywatnej uczelni (nie wiem jaka dokładnie, ale Wrocław) i zawsze mówił, że jak ktoś to lubi i jest w tym dobry to robotę na pewno znajdzie 🙂
Pialotta, pracować w policji na przykład 🙂.

Mi coraz bardziej podoba się bezpieczeństwo wewnętrzne, pozdrawiam z biol-chemu ;/.
Scottie   Cicha obserwatorka
06 kwietnia 2013 08:04
Sisisa- bezpieczeństwo narodowe to bezpieczeństwo obronne, militarne, więc praca w policji to tak średnio- chociaż jak ktoś się uprze to i po geografii można pracować w policji. Żadne studia wam stanowiska nie zapewnią.
Bezpieczeństwo wewnętrzne to trochę inna bajka, tu już bardziej praca w policji pasuje- ale jako kto? Szczerze mówiąc, kiedy przeglądam ogłoszenia o pracę na KPRM, to szukają raczej ludzi z konkretnym fachem- informatyków, programistów, prawników, fizyków, a nie teoretyków po BW.
smarcik   dni są piękne i niczyje, kiedy jesteś włóczykijem.
06 kwietnia 2013 09:53
Scottie chyba że ktoś chcę pracować jako zwykły funkcjonariusz  😉 Tylko w tym wypadku raczej nikt nie będzie patrzył na studia, a na wyniki testów  😉
Scottie   Cicha obserwatorka
06 kwietnia 2013 12:58
Dokładnie, idąc na funcjonariusza nie musisz mieć studiów, chociaż za wyższe wykształcenie dostajesz więcej pkt (ale nie musi to być bezp wew ani narodowe) przy rekrutacji.
Nigna   Warto mieć marzenia...
11 kwietnia 2013 13:07
Dziewczyny pytanko ; ) Jest może ktoś za Was zorientowany jakie jest mniej więcej minimum punktowe na NIESTACJONARNE studia weterynaryjne we Wrocławiu ?
Spróbuj poszukać wyników rekrutacji z zeszłego roku. W każdym razie z tego co pamiętam było bardzo niskie.
Dysponuję progami punktowymi na Uniwerku Medycznym jakby ktoś potrzebował :kwiatek:
Nigna   Warto mieć marzenia...
12 kwietnia 2013 16:35
olek: właśnie znalazłam tylko progi punktowe na stacjonarne ... Na niestacjonarne nigdzie nie ma.
subaru2009   Specjalizacja: Od lady do szuflady.
12 kwietnia 2013 17:03
Nigna na niestacjonarne TEORETYCZNIE było coś ciut poniżej 100 . Praktycznie przyjęli też tych co mieli 60 parę 😉
W zeszłym roku na lekarski w Warszawie matematyka liczyła się zamiennie z fizyką podstawową? Patrzę, na warunki rekrutacji w tym roku i można z matmą startować, a byłam przekonana, że tylko z fizą, zmienili to w tym roku czy to już tak od dawna?  🤔wirek:
W zeszłym roku można było startować tylko z fizyką. WUM pozazdrościł jednak CMUJ wysokości progów i od tego roku fiza liczy się zamiennie z matmą 😀
hmm to progi pewnie pójdą sporo w górę, a już myślałam, że mam szanse  😂
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się