Emigracja - czyli re-voltowicze i voltopiry rozsiani po świecie.

busch   Mad god's blessing.
23 lutego 2019 22:47
To jest piękny filmik podsumowujący podejście UK do Brexitu 🤣

Mam wrażenie że UK jest właśnie na kursie kolizyjnym z rzeczywistością. Z tego co czytałam, to nikt nawet nie przemyślał że wszelkie zakłócenia importu na wyspę od razu spowodują problemy z dostępnością jedzenia, leków i w ogóle wszystkiego. Ogląda się to trochę jak wypadek samochodowy, z którego pewnie żaden kraj w Europie nie wyjdzie bez szwanku 🤣
ikarina, Trump już zapowiedział, że warunkiem rozpoczęcia kontaktów handlowych z Wielką Brytanią jest prywatyzacja NHS. A to by dopiero była niespodzianka! Anglicy są przecież tak cholernie dumni ze swojej bezpłatnej opieki zdrowotnej.
W kampanii za wyjściem między innymi Nigel Farage obiecywał, że pieniądze, które są płacone Unii w ramach opłat członkowskich, po wyjściu z Unii zasilą NHS. Potem, po wyniku referendum, okazało się, że będzie to niemożliwe 😁.
Służba zdrowia już teraz ma braki w personelu (dla przykładu: na cholerne usg czekam 1.5 miesiąca, a prywatnie w moim przypadku to koszt £650).
Społeczeństwo jest w dużej części niewykształcone i nie ma parcia na naukę u młodzieży. Społeczeństwo to jest klasowe, a tych którzy są pokoleniowo wykształceni okazuje się być za mało w obecnych czasach...
Oni potrzebują tych wyedukowanych specjalistów z zewnątrz i to chyba w każdym sektorze.
Mój mąż jest programistą i pracuje w dużym banku. W jego teamie jest tylko jeden Anglik...

Edit.
Zapomnialam o tym napisac 😀 No i nie zapomnijmy, ze mowimy o Brexicie twardym i miekkim, o to ostatnio idzie cala awantura.


Bo Brexit znaczy Brexit 😁. Obawiam się, że dealu nie będzie 🤔.

Cokolwiek się nie wydarzy będzie na niekorzyść Wielkiej Brytanii. A wszystko to dzięki Cameronowi, który chcąc utrzymać stołek premiera, głupio obiecał wyborcom referendum, bo nie spodziewał się po nim takiego wyniku... Przypominam, że po ogłoszeniu wyniku za wyjściem, podał się do dymisji.
busch, bezczel roku po prostu

czeggra1, a co tego Trumpa obchodzi NHS, niech sie lepiej zajmie swoim krajem. Pamietam te obietnice o dodatkowych pieniadzach na sluzbe zdrowia. Wlasnie wychodzi, jak nikt nie rozumie polityki. Natomiast jesli o prywatyzacje - to ja nie rozumiem, czemu tutaj jest tak malo prywatnych klinik. Szansa na prywaciarza jest tylko u dentysty,( a stomatolodzy to w UK jedna wielka niedouczona mafia), albo do fizjoterapeuty. Jakbym chciala znalezc prywatnego GP, to wrecz niemozliwe, musialabym jechac do polskiej kliniki w Coventry. A jak sie spytasz Anglika, czy zna jakiegos prywatnego lekarza, to malo zawalu nie dostaje.Oni nie rozumieja, ze ich lekarze sa tak ch***wi, bo nie maja konkurencji. I tak kazdy tylko wystawia paracetamol, wiec po co lokalny lekarz ma sie wychylac. Ale wiecie - to wszystko wina imigrantow, jak bedzie Brexit to przyjdzie wrozka z magiczna rozdzka i lekarze nagle beda lepiej leczyc.

Sytuacja Camerona to byl po prostu klasyk. I pokazuje, jakie mniemanie o wlasnych wyborcach maja politycy. Przeciez oni maja Anglikow za debili. I na poczatku jeszcze Brexit byl walka z niedobra KOmisja Europejska, teraz to po prostu Brexit = won z imigrantami. I tak jest sprzedawany przez media, przez opinie publiczna. Dlatego teraz sa z reka w nocniku, tak byli skupieni na nakrecaniu ludzi, ze zapomnieli, ze ups, wszystkie najwazniejsze rzeczy leza w innych sektorach. Teraz wychodzi spod dywanu angielski rasizm. Ja od samego poczatku trabie, jacy Anglicy to rasisci, nikt mi nie wierzyl. Tak naprawde to czuje ulge, ze w koncu pokazali swoja prawdziwa twarz. Ja tutaj tylko wrzuce, czego sie uczy mlodziez na mature z WOSu. Wyobrazcie sobie, ze cos takiego by bylo na polskiej maturze np. o Ukraincach, jakie by bylo hurr durr. Polska - kraj biedny tak bardzo, służba zdrowia gorsza tak bardzo,(sorry, ale to mnie teraz rozwaliło) wbijajmy ludziom stereotypy.





Jesli chodzi o angielskich politykow, to mistrzowie hipokryzji. Caly ten Farage tak nienawidzil Unii, tak jezdzil po tej Komisji i co zrobil? Zalatwil rodzince niemieckie paszporty  😂 😂 😂

Corbyn niby tak bardzo kochajacy imigrantow, a jak jego poslanka walnela jakis tekst o Zydach, to on obronil ja mowiac "nie maartwcie sie, patrzcie na Polske, tam dopiero jest antysemityzm, u nas jest nos problemas"  😵 😵 😵



busch   Mad god's blessing.
24 lutego 2019 10:49
ikarina, świetna ta karteczka 🤣 Czy wiesz z którego to roku?
To jest z podręcznika z tego roku. Członek z grupy "The 3 millions" zrobił zdjęcie, jego dziecko się tego uczyło.
fanelia   Never give up
24 lutego 2019 11:56
Możecie więcej napisać o tym klasowym społeczeństwie w Wlk Brytanii? 🌷 Na czym polega, jak się objawia? Chodzi o mentalność, czy ma to jakieś przełożenie na praktykę? Strasznie mnie temat interesuje!
[quote author=ElaPe link=topic=1321.msg2847701#msg2847701 date=1550939438]
Jakoś ani Norwegia ani też Szwajcaria do Unii nie należą i żyją, i to nieźle. Bez przesady z tym Brexitem, UK da radę.


Norwegia i Szwajcaria nie należą do Unii, ale należą do tzw Wspólnego Rynku (składa się na niego: swobodny przepływ towarów, kapitału, usług i osób) . Brexit polega na tym, że Wielka Brytania z tego Wspólnego Rynku wystąpi. Sytuacja tych krajów jest po prostu nieporywnywalna. [/quote]

Przeplyw towarow i uslug do Norwegii czy Szwajcarii nie jest w zaden sposob swobodny. Przynaleznosc do wspolnego rynku oznacza miedzy innymi, ze na wiele produktow clo wynosi 0, tym niemniej nawet szpilka wwieziona do Norwegi jako towar musi miec dokument tranzytowy przeskanowany na granicy i musi zostac oclona (procedura celna, nawet jesli clo na nia wynosi 0). Takie procedury czekaja niedlugo Wielka Brytanie w handlu z EU.

Gospodarka GB sobie poradzi, zapewne beda roznie turbulencje i zamieszanie, ale to nie Grecja, zeby cos tapnelo.
Duzo firm juz sie przygotowuje- ci, ktorzy duzo wspolpracuja z Unia, otwieraja firmy (nie zamiast tylko dodatkowo) w Holandii i Irlandii.

Norweskie firmy, ktore duzo wspolpracuja z Unia, tez maja swoje filie w Szwecji.
Graba.   je ne sais pas
24 lutego 2019 13:55
Ja studiuje w szkocji obecnie i z jednej strony uspokajam wszystkich, ze nie ma powodów do panikowania, a z drugiej sama jestem zaniepokojona. Moja szkoła ciagle nie ma jasnego stanowiska jak będzie z opłatami za studia (obecnie mam płacone przez szkocki rząd jako obywatelka UE), oraz z innymi udogodnieniami. Prawdę mówiąc połowa studentów jest z krajów europejskich, wiec liczę na to, ze obejdziemy się bez szwanku...
Graba., studiujesz na University of Edinburgh? UE utowrzyl stanowisko administracyjne dla osoby majacej zajmowac sie formalnosciami dotyczacymi rezydentow spoza UK, status studentow I pracownikow nie ulegnie zmianie.
Gorzej jezeli ktos planuje podjac studia w przyszlosci, badz jest pracownikiem naukowym pracujacym na grancie. Ja mam etat, wiec mnie to nie dotyczy, ale musze podpytac naszych userow jak wyglada ich status emigracyjny ze wzgledu, ze wiekszosc grantow trwa 2/3/5 lat. Jest grupa na fejsie Scientist for EU, gdzie poruszane sa tematy jak bardzo srodowisko naukowe jest oburzone niejasna postawa rzadu, co rzutuje na przyszla prace tysiecy ludzi. No LOL2 generalnie.
W Irlandii też lekkie zamieszanie w związku z Brexitem. Anglicy tutaj pracujący na gwałt składają aplikacje o irlandzkie obywatelstwo. Cała reszta nie-Irlandczyków też. Mnóstwo firm w Irlandii to firmy angielskie i nikt nie wie co z nimi będzie  a firmy irlandzkie maja swoje filie w Anglii i co będzie dalej dopiero się okaże bo póki co nie ma żadnych ustaleń. Wszyscy czekają na rozwój sytuacji.
Naboo ale jak JUŻ się przygotowują jak Brexit ma się odbyć za 4 tygodnie i 4 dni?

fanelia
społeczeństwo klasowe objawia się tym czego pewnie uczyłaś się na historii. są ludzie lepiej urodzeni i "gorzej" i Ci lepiej naprawę uważają się za lepszych. Jest to dość zadziwiające że w tak wspaniałym kraju w 21 wieku takie myślenie ktoś może mieć, no ale mają. Dalej istnieją lordowie i lady, jakieś bale debiutantów, zresztą istnienie i kult rodziny królewskiej ma IMO sporo z tym wspólnego. W sumie to nie mam pojęcia jak opisać to zjawisko, ale jak najbardziej da sie wyczuć że są nadludzie i podludzie :P
Przypuszczam, że wiele firm czeka, co się tak naprawdę stanie. W naszych czasach założenie firmy zajmuje 15min przez internet 🙂
fanelia, jest to dokładnie cos takiego jak opisuje Zorilla. Wiadomo, nie zawsze można uogólniać - znam fajnych i skromnych ludzi, którzy są „dobrze urodzeni” jak i mądrych, fajnych i porządnych z „klasy niższej”, którzy mieszkają w mieszkaniach komunalnych.
Klasa niższa średnia to ludzie wykształceni, majętni na tyle aby mieszkać sobie we własnych domach gdzieś na obrzeżach miast lub w małych miejscowościach. Ludzie ci to często nie są „stare pieniądze”. Sami się dorobili, a nie odziedziczyli dóbr, ziemi i jakiś nieruchomości po przodkach.
Klasa średnia wyższa to ludzie wykształceni i majętni. Z reguły to tzw „stare pieniądze” i po części tytuły. Ci ludzie z reguły mają wielkie domy w zacisznych miejscach i dużo zer na kontach bankowych 😉.
Klasa wyższa to np arystokracja z wysokimi tytułami i ogromnymi pieniędzmi.

Dobre szkoły to prywatne szkoły z wielowiekową tradycją i ogromnym czesnym. Do tych szkół uczęszczają dzieci raczej tylko majętnych osób. Chodzi tu nie tylko o jakość nauczania, a również o prestiż i przede wszystkim koneksje. Absolwenci tych szkół będą w przyszłości piastować wysokie stanowiska i rządzić krajem.

Sama mam średnie doświadczenie odnośnie „awansu społecznego” znajomej: pamiętam jak jedna panna z naszej stajni zaręczyła się z gościem z nieco wyższych sfer (nota bene akurat bardzo sympatyczny gość w przeciwieństwie do swojej wybranki 😉) i w sposób niepisany, ale oczywisty w jej opinii, awansowała społecznie do klasy średniej wyższej. Z dnia na dzień zrobiła się wyjątkowo wredną suką w stosunku do pracowników i mniej zamożnych klientów stajni.

Naaboo, ale jesteś pewna, że UK będzie należeć do wspólnego rynku? UK samo jeszcze o tym nie wie. Należeć to może i by chciało, ale na własnych warunkach, tak aby tylko korzystać z przywilejów.
UK jak zwykle chciałoby wziąć więcej niż mu się należy, a samemu nie dać nic - z przyzwyczajenia, bo przecież przez wieki tak robili.
Nie mają żadnych umów na nic i krzyczą, że Brexit znaczy Brexit. Powodzenia 🤣.  Oni zdaje się nawet 3/4 prądu eksportują z Unii, a krzyczą że mogą wychodzić bez dealu.
Znane marki, które miały swoje fabryki w UK np Honda, Nissan, Panasonic, Sony, Dyson, Unilever, Ford już zamknęły swoje oddziały w UK i pozwalniali ludzi, albo ogłosili takie plany. Do zamknięcia też szykuje się Airbus ... Nie wygląda to optymistycznie.

Edit. dopisek



Ja nie moge sie przestac smiac z tego filmiku "touh life". To jest naprawde dobre streszczenie sytuacji. UK wydaje sie że Europa się ze strachu trzesie przed no deal, a tu prosze jakie zdziwko.
Ja caly czas powtarzam, ze nie narzekam na sam Brexit, ja narzekam, jak to wszystko jest zrobione, niezaplanowane, chaotyczne, zaklamane i dwulicowe. To naprawde mialo by jeszcze sens, gdyby od samego poczatku przeprowadzali ekspertyzy, przeprowadzali zmiany w sposob przemyslany i stopniowo. Ale dzieje sie straszna amatorszczyzna, no i poobrazali chyba wszystkich, kogo sie dalo.

fanelia, jesli dobrze sobie radzisz z angielskim, Catherine Tate zrobila sobie niezle jaja z klasy bogatej - totalnie w punkt i do bolu. No i Hiacynta Bukietowa pieknie pokazuje roznice miedzy klasa srednia, a srednia-wyzsza 😉 Wiadomo to sa komedie, wszystko przekoloryzowane, ale te zarty z niczego sie nie wziely 😉



Dla mnie najgorsi sa ci, ktorzy od wielu pokolen dziedziczyli bogactwo, nie wiedza co to praca, a jezeli juz pracuja, to robia to beznadziejnie i wszyscy im wybaczaja, bo sa "wazni" w okolicy. To sa ludzie totalnie wyjeci z rzeczywistosci, a najlepszym przykladem byla moja sytuacja sprzed paru lat. Mialam problemy z mieszkaniem,nie moglam znalezc nic na wynajem, pozalilam sie corce bardzo "posh" szefowej, na co dostalam super rozwiazanie mojego problemu: "Dlaczego po prostu nie poprosisz mamy, aby ci kupila dom?" - nie zartuje, to autentyk, dziewczyna pytala powaznie.

Nie wszyscy sa tacy i nie wolno generalizowac, oczywiscie. Ale jeszcze jedna ciekawa rzecz - naprawde mozna poznac, kto jest kim po modzie. "Bogaci" ludzie naprawde nosza te tweedy 😁 i kamizelki - albo filcowe, albo pikowane 😁


ikarina, zupełnie nie na temat, ale tak mi się nasunęło.
Film o superbohaterach.
Batman pyta Supermana: Dlaczego bank oddał ci dom?
Superman: Bo kupiłem bank!
😀
majek   zwykle sobie żartuję
25 lutego 2019 14:20
ikarina, czad..

Ale tak troche czytam, co piszecie i jakbysmy zupelnie w innych krajach mieszkaly, a do czeggry mam .. 40 km?
Mam zarabistego lekarza w GP, przed koncem roku moj maz korzystal ze szpitala (o bardzo zlej slawie) - no oprocz tego, ze zanim go przyjeli do lozka to troche posiedzial na korytarzu (ale zaopiekowany). Przewinelo sie kilku kretynow z formularzami, ale generalnie przebadali go na wylot. Potem mial skierowanie od gp (zupelnie z innego powodu niz szpital) na usg, to dostal w ciagu tygodnia dwie wizyty (i jakies plytsze i jakies glebsze) i czekal na obie moze ze dwa tygodnie.
Sam lekarz bada, a nie tylko siedzi za biurkiem i gapi sie w monitor, dowcipny, starszy pan, mozna mu pozawracac glowe na wizycie wszystkim, a nie jednym problemem. Zreszta prowadzi mnie `tarczycowo` i kilka rzeczy poprawil po poprzednim. I nawet jak sie zadzwoni to znajdzie sie zawsze termin na ten sam dzien wieczorem po 18...

Klasowosc... Znam kilka osob, ktore maja kase po przodkach... Nie wiem, co o nich myslec, sympatyczni. Jak mialam problemy z kupnem mieszkania, to jedni bardzo chcieli pomagac pozyczajac swojego `kreatywnego ksiegowego`.

Pracuje w wiekszosci z Anglikami i oni o historii mojego kraju wiedza duzo wiecej niz ja o UK. Ale moze dlatego, ze wojskowi zwykle interesuja sie historia.
Wielu z nich jezdzi regularnie do PL zwiedzac. Jedynie czasem idiotycznie wtraca, ze np ja powinnam byc przyzwyczajona do nizszych temperatur niz oni (jak narzekam, ze mi zimno w biurze).

Brexit - chyba wiekszosc byla za, ale nie spodziewali sie, ze bedzie taki final (no deal) i teraz wszyscy sie martwia, ale twierdza, ze dadza rade, bo nie maja wyjscia.





majek, mieszkalam w 3 roznych angielskich miasteczkach. W dwoch - masakra, czekanie ponad 2 tygodnie na wizyte, paracetamol, diagnozy po prostu od czapy. Dwoje znajomych ze zlamaniami mocno sie "przejechalo". Trzecie miasto - w koncu cos na poziomie, czekanie max 2 dni na wizyte, lekarze zauwazyli u mnie kilka rzeczy, z ktorymi mialam dlugo problem, a nie wiadomo, co to bylo i sobie z tym poradzili. Angielskie szpitale bardzo chwalilam, dopoki u mnie w pracy nie stracilismy pracownika, bo diagnoza kilku GP tragicznie nietrafiona, zmarl 3 miesiace po tym, jak dopiero w Polsce zdiagnozowano u niego guza mozgu.
Jedyne, co moge bardzo, bardzo mocno polecic, to lekarska opieka z problemami kobiecymi. Naprawde, pelna profeska, zadne zabawy w moralizowanie, zadne problemy ze wzgledow religijnych - suche fakty, kobieta i jej dobro licza sie na pierwszym miejscu. Mnie uratowano zycie, mysle, ze w Polskim ciemnogrodzie moglabym juz byc na tamtym swiecie. Bywalam w klinikach wielokrotnie z powodow zdrowotnych i moge smialo powiedziec, ze nie mam nic do zarzucenia. Lekarze i pielegniarki tez fajnie wszystko tlumaczyli, bardzo dbaja o kobieca psychike, siedzialam w poczekalni wiele godzin, patrzylam, jakie wsparcie maja kobiety z naprawde powaznymi problemami i po prostu pekalam z dumy 🙂

Jesli chodzi o bycie milym u "posh" ludzi - ojjj przejechalam sie mocno i to nie raz.
majek   zwykle sobie żartuję
25 lutego 2019 22:06
Ja mieszkalam w Londynie (east) - tam GP masakra.
Potem w Essex... dramatu nie bylo, ale rownie dobrze moglam sie leczyc z googlem. Dopiero ten jeden lekarz jest naprawde wyjatkowy.

Guz mozgu to niestety kiepskie rokowania chyba zawsze, nizaleznie od miejsca.  Tu w Essex glosna byla sprawa Adasia, ktory jako chyba drugie dziecko na swiecie wyszedl (albo prawie wyszedl) z guza pnia mozgu. Wlasnie Polak Maly w UK. Interesowalam sie, bo wiele osob z mojego sasiedztwa znalo sprawe osobiscie, Adas w wieku mojego Tomka chyba.
W Essex tez znam historie, ze facet (Polak, ktory pracowal z moimi znajomymi) zszedl na sepse, ktorej  tu .. no nie wykryli na czas.
Ja nie narzekam. I jeszcze mnie zaskoczyli, ze jak tesciowa (60 plus) przyjechala i sie zle poczula, to ja za darmo leczyli, mimo, ze nastawialam sie na koszty chociazby lekow . Null, zero, wrocila do PL, poszla do swojego lekarza kontunuowac terapie, to sie pozniej w aptece nie mogla wyplacic dla odmiany.

Fakty - sprawy kobiece - profesjonalnie, szybko. Ja mialam okazje otrzec sie o pewna fundacje - i tez pelen zachwyt. I za darmo oczywiscie.


A wiesz, ze z tym paracetamolem to jest tak (w kwestii od lzejszych do mocniejszych przeziebien przynajmniej), ze jak sie go uczciwie bierze co 4 godziny jak kazali, to dziala. W mocniejszych przypadkach na zmiane z ibuprofenem.
Moja corka lat 7 nigdy w zyciu nie dostala antybiotyku. Odkad chodzi do szkoly (czyli od 4 lat) nie bylaw szkole 4 dni. Puszczam ja z gilem, kaszlem itp. Syn podobnie, w zyciu dwa razy dostal antybiotyk, obydwa razy byly podczas wizyty w PL.
Oczywiscie rozumiem, ze paracetamol na zlamana noge to tak nie bardzo, ale w tych sprawach `przyziemnych` - tak.
majek, jesli chodzi o te wszystkie raczyska - to owszem, sprzet i doswiadczenie maja o niebo lepsze od polskiego i jak ci go wykryja, to naprawde jeden z lepszych krajow do leczenia tego paskudztwa. Jest tylko jedno "ale" - JAK CI GO WYKRYJA. A niestety, przy tych badziewnych GP to jest powazny problem. Jeden z Polakow mial nawet problem - bole glowy, lekarze tylko dawali paracetamol i doszukiwali sie depresji. Wkurzyl sie, pojechal do Polski - tam zrobiona byla tomografia, guz mozgu jak nic na zdjeciu. Wiec bierze te wszystkie zdjecia, dokumentacje, pieczatki, idzie do angielskiego lekarza, aby go w koncu prawidlowo zdiagnozowali i zaczeli leczyc. A lekarz twierdzi, ze nie. Bo nie. I koniec, idz do domu. Nie masz zadnego raka, wymysliles sobie.

Ja tak samo mialam problem z zebem. Obudzilam sie z pilka golfowa na podniebieniu. Pojechalam do dwoch szpitali, zadzwonilam do wszystkich dentystow w okolicy - nie przyjma, dopiero za tydzien, dwa. Na dzisiaj, na emergency nie przyjma mnie, bo zadzwonilam o 8:30, a oni przyjmuja, tylko wtedy, jak zadzwonisz gora 5-10 minut po otwarciu kliniki, czyli o 8😲0. I nie ma, ze umierasz, ze nie mozesz jesc i pic, ze to wyglada powaznie. Dopiero nastepnego ranka, po calym dniu przejezdzonym po calym hrabstwie przyjeli mnie do tej cholernej kliniki, bo udalo mi sie dodzwonic tuz po porannym otwarciu. Jak tam poszlam, to oni stwierdzili, ze nic nie moga zrobic, bo spuchlizna, ze tylko antybiotyk w tym tygodniu, mam wrocic za tydzien - dwa. Wielkie szczescie, ze za dwa dni jechalam do Polski, doslownie prosto z lotniska jechalam do dentysty. Tam pani dentystka mi powiedziala, ze jakbym jeszcze poczekala tydzien, to ona by musiala mi kawalek zuchwy odcinac, bo zaczynala mi sie gangrena. Wrecz wrzasnela (nie na mnie, po prostu byla w szoku), "czemu oni pani nie otworzyli chociaz tego zeba". Rope 2 godziny ze mnie sciagala. A skad ta ropa? Ano, angielski dentysta zaplombowal mi prochnice.  😵 😵 😵 😵 😵

Edit - smutno mi się wtedy zrobiło z powodu tych Anglików. Ja miałam szansę gdzieś wyjechać i załatwić problem. Taki Anglik nie ma dokąd pójść, do kogo się zwrócić. Gdybym nie była z Polski, to pewnie nie miałabym połowy szczęki.

A o paracetamolu to ja wiem, ale wlasnie o to leczenie zlaman i rakow mi chodzi. Z reszta, widze, ze sporo Anglikow je jednak Cocodamol.
A gdzie Ci taki anglik pojedzie jak nie ma lepszego kraju anizeli jego wlasny? 😉
Moja wspolpracownica miala straszny bol zeba. Tego samego co rok wczesniej, zadzwonila jak mowisz, przyjeli ja na ta magla wizyte i babka jej zeba wyrwala. Mowi ze moglaby robic kanaolowe, ale moja znajoma w ogole o tym nie myslala. Okazalo sie po fakcie ze kanalowka bylaby niemozliwa bo jakos ten zab byl dziwaczny, ale nikt tego nie wiedzial podejmujac decyzje. Bardzo mnie to zdziwilo bo w Polsce to mnie na sesje zdjeciowa wysylaja, lacznie z tym ze w grudniu bylam na tomografii... Zeba. O rwaniu nie ma mowy, bo przeciez to potrzebne a rwac to beda jak bedzie innej opcji, jak teraz wyrwa to na starac nie bedzie do czego sztucznych doczepiac :P . A tu w takim cywilizowanym kraju rach ciach zeba w obcegi i nikt nie mysli co potem.
Swoja droga, nie znam ani jednej osoby mieskajacej za granica ktora by nie uprawiala turystyki dentystycznej. Doslownie kazdy z kim rozmawaialm jezdzi do Polski do dentysty. Raczej nie specjalnie, ale jak juz sa to jest to punkt obowiazkowy. Ja to mam maratony - w grudniu nawet dwa razy bylam jednego dnia  😂
emptyline   Big Milk Straciatella
25 lutego 2019 23:58
W Szwecji są takie ceny dentysty, że robię to samo i śmigam do PL. I tu też się wszystko leczy paracetamolem. Serio, to jest komiczne do tego stopnia, że aż latają u nas te same memy co w UK. No i mnie osobiście przeraża ilość szpitali w Sztokholmie. Jest ich chyba 5. Nie chcę wiedzieć ile czeka się na karetkę, ale mam nadzieję, że nigdy nie będę miała zawału.

skoro już przy opiece zdrowotnej jesteśmy, jest tu ktoś z Francji? Jak się tam sprawa ma?
fanelia   Never give up
27 lutego 2019 05:00
Dzięki dziewczyny! 🙂 Strasznie to ciekawe, co piszecie! Niby wie się, że do dziś w mentalności wielu osób pozostał silny podział na klasy - w Polsce też znam osoby, którzy szczycą się tytułem szlacheckim i np. nie zgodzą się na małżeństwo córki z kimś spoza wyższych sfer i tego typu historie, ale żeby to miało większy wpływ na całe społeczeństwo i było widoczne tak na co dzień w życiu to już bardzo ciekawe dla mnie zjawisko 🙂 A tekst tej dziewczyny, która spytała, czy mama nie kupi domu... bezcenny  🤔
Bardzo ciekawe opowiesci tu podczytuje. Tak to sobie mniej wiecej wyobrazalam bazujac na powiesciach angielskich pisarzy 😉 Dostalam teraz maly, realistyczny upgrade 😀

Odnosnie dentystow, to ja sie moge wypowiedziec odnosnie Niemiec i rzecz sie ma tak, ze nie znam osob, ktore uprawiaja turystyke dentystyczna, bo darmowa opieka stomatologiczna jest na bardzo, bardzo fajnym poziomie. Slyszalam o pewnej grupie osob robiacych sobie protetyczne sprawy w Polsce, nie wiem, jak z ortodoncja, ale generalnie dzieci Maja aparaty za free. Widze ile kasy wywala moja mama na prywatne wizyty, a u nas za to samo placi kasa chorych. Chodzimy z mezem do super dentystki-bardzo dobrej znajomej u ktorej faktycznie do lepszych materialow trzeba troche doplacic. Niemniej jednak jest to nic, w porownaniu z polskimi cenami. Moj maz o bardzo slabych zebach ma dodatkowe ubezpieczenie pokrywajace nawet wstawianie implantow (do jakiejs tam sumy) i wlasnie bedzie mial wstawiane 2 sztuki. Koncowy rachunek dla nas bedzie opiewal na jakas smieszna sume. Tak czy inaczej polecam sie zatrudnic w DE i wyleczyc sobie co sie da  😂

Na marginesie, w regionie, z ktorego pochodze Polacy jezdza do Czech do dentystow i sa duzo bardziej zadowoleni "poziomem" uslug 🙂

Nie moge tez narzekac na opieke lekarsko-szpitalna tutaj. Zwlaszcza jesli chodzi o ciaze i porod/po porodzie, to za nic nie musielismy doplacac. Np. wywalalam oczy, jak ktoras dziewczyna zbierala w dzieciowym kase na specjalne pieluszki dla wczesniakow, ktorych nie zapewnialy polskie szpitale  😲 Moje dziecko bylo zaopiekowane od stop do glow, tak jak i moje cycki (i glowa!) produkujace dla niego mleko  😂 Znalazlabym jeszcze pare historii i musze przyznac, ze trudno byloby mi zostawic komfort posiadania takiej opieki w imie przeprowadzki do np. polskiej dziczy 🙁
majek   zwykle sobie żartuję
27 lutego 2019 09:15
Jak sie zdecydowalismy wyprowadzic (najpierw na probe) to ja bylam pewna, ze UK to taki wiecie, upgrade bedzie. Tymczasem domy - mieszkania  klity, ogrodki wiekosci chusteczki do nosa, wszytkie sufity nizej, okna mniejsze. Standard wykonczen duzo nizszy (no nie mowie o jakisch palacach oczywiscie). Duzo nizszy standard czystosci - np bylam w sklepie, gdzie w jednym miejscu brakowalo podlogi, bylo sobie takie klepisko i na tym klepisku trzymalo sie worki z ziemniakami...

Wszystkie budynki uzytecznosci publicznej, jakies przychodnie - zupelnie jak u nas w PL dwadziescia lat temu.
Teraz mi to wisi i tak sobie mysle, ze wlasciwie ma to klimat (poki dziala to nie ma co wymieniac) i chyba wole to niz seledynowe plastiki na scianach w PL.

Dentysta mi ostatnio podpadl, ale nie jezdze do PL zeby leczyc zeby (okej, zrobilam implant), bo potem jest problem z reklamacja 🙂
vissenna   Turecki niewolnik
27 lutego 2019 12:16
A to ciekawe co piszecie o UK.

To może teraz jak to w Turcji wygląda.

Mieszkam w wielkim mieście (ponad 3 mln mieszkańców), uznawanym za najnowocześniejsze i najbardziej zeuropeizowane, więc pewnie nie dotyczy to całej Turcji, a tylko zachodu.

Jeśli chodzi o koszt mieszkania, to za prawie 100m, z 2 balkonami płacę... równowartość 500zł. Obrzeża ścisłego centrum, normalna dzielnica bez fajerwerków (nie jakieś lux apartamenty z basenami na zamkniętym osiedlu dla bogatych). Z perspektywy Europejczyka wynajem mieszkania i jego utrzymania to śmieszne pieniądze. Poza internetem może, bo ten dużo droższy niż w PL.

Co się zaś tyczy szpitali. Ja byłam w szoku!
Kiedyś pisałam, że miałam tu wypadek samochodowy z dachowaniem (z winy pijanego, małoletniego Cygana). Trafiłam w niedzielę w nocy do szpitala i... byli wszyscy lekarze! Nikt nie zbagatelizował sytuacji (poza rozcięciami i wielkim guzem na głowie nic mi nie było), zajęli się mną szybko. Tomografia głowy, Usg jamy brzusznej, rentgen klatki piersiowej wykonane jedno po drugim (czekałam tylko na tomografię jakieś 15 minut bo przywieźli nieprzytomnego motocyklistę, więc wiadomo, że miał pierwszeństwo). Wszyscy lekarze i technicy przemili, nawet jeśli nie znali angielskiego, to z moim kiepskim tureckim starali się mi obrazowo wyjaśniać.
Ubezpieczenie (200zł na rok) pokryło całość bez problemu.
Szpital może nie był super nowy, sprzęt też widać nie najnowszej generacji, ale wszystko czyste i sprawne z uśmiechniętą, współczującą obsługą.

Do tego Turcja słynie z turystyki medycznej. W Izmirze jest około 30 prywatnych szpitali specjalistycznych (od operacji plastycznych, po kardiologiczne, onkologiczne). Hitem jest klinika in vitro, niedaleko mieszkam i widuję tabuny obcokrajowców (głównie Europa, Rosja i kraje Półwyspu Arabskiego). Oczywiście dentyści dużo taniej niż w Europie, z najnowszym sprzętem, miałam robione kanałowe leczenie i pierwszy raz w życiu u dentysty nic nie poczułam.

Turcy też mogą korzystać z prywatnych szpitali, bo SGK (ich ZUS) albo ma z nimi umowę na całość kosztów, albo na pokrycie części z nich.

Nie ma tu typowych przychodni, są one w szpitalu. Idzie się tam, przyjmuje cię lekarz ogólny i prosisz go o skierowanie do specjalisty. Jeśli przyjdziesz rano, to na 90% tego samego dnia masz wizytę, czasem zdarza się, że lekarza nie ma i zapisują Cię na następny dzień.

Jeśli masz umówiony termin kontroli albo jakiejś wizyty, i zapomniałaś gdzie, kiedy i o której, to logujesz się przez komputer na stronę E-Devlet (E-Państwo) i masz tam wszystkie informacje. Ten system to złoto. Loguje się do niego używając swojego PESEL i można sprawdzić wszystko. Opłaty za samochód zarejestrowany na siebie, mandaty, podatki, wizyty u lekarzy, daty końca ubezpieczenia, pozwolenia na pobyt itd. Można też tam od razu wszystko zapłacić.

Zanim tu przyjechałam, myślałam, że to taki półdziki kraj - efekt romansu Azji i Europy. A pod wieloma względami Polska mogłaby się nauczyć czegoś od Turcji.
vissenna, o matko, jestem w szoku! Biorąc pod uwagę, że sama jestem branża medyczna, to chyba zaczynam się uczyć tureckiego i tam emigruję w celach zawodowych 😁 W sumie to ciekawe jak im się udało zbudować taki system. Nawet w krajach stawianych za wzór, typu Niemcy, nie ma aż tak dobrze jak to opisujesz.
vissenna   Turecki niewolnik
27 lutego 2019 12:56
vissenna, o matko, jestem w szoku! Biorąc pod uwagę, że sama jestem branża medyczna, to chyba zaczynam się uczyć tureckiego i tam emigruję w celach zawodowych 😁 W sumie to ciekawe jak im się udało zbudować taki system. Nawet w krajach stawianych za wzór, typu Niemcy, nie ma aż tak dobrze jak to opisujesz.



Właśnie nie wiem, czy ja te kilka razy co z lekarza tu korzystałam to miałam szczęście, czy tak jest zawsze. Ale po rozmowach z innymi (Turkami i obcokrajowcami) wychodzi, że tutejszy system opieki zdrowotnej sobie radzi nieźle.

A wiesz, że mam jedną znajomą, Polkę co pracowała tu w kurorcie jako pielęgniarka i sobie chwaliła. Turcy do takich miejsc szukają obcokrajowców i chętnie zatrudniają. Jedyny problem to taki, że trzeba znać język i zdać jakieś ich państwowe egzaminy żeby pracować w zawodzie. Choć są przypadki, że uznają dyplomy z EU...
vissenna, myślę, że samo uznanie dyplomu nie jest większym problemem. Trzeba na pewno zorientować się w kwestii ewentualnych egzaminów, ale do wszystkiego da się przygotować. No ale język to trzeba znać na pewno i to na dobrym poziomie, pomijam nawet kwestie formalne - po prostu trzeba się umieć swobodnie dogadać z pacjentem. Żaden pacjent nie czuł by się dobrze i bezpiecznie w rękach kogoś, kto go nie rozumie. A język turecki to chyba za łatwy nie jest, choć nie wiem o nim zbyt wiele. Ale nauka do dobrego poziomu to na pewno kilka ładnych lat. Szkoda 😀
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się