Kto/co mnie wkurza na co dzień?

joakul

Ja do swojego ateizmu dochodziłam przez kilka lat (brzmi to dziwnie skoro mam 21). Od mniej więcej 5 lat jestem pewna, że nie ma boga. Odkąd pamiętam ,,nie czułam" wiary i nie wierzyłam w żadne zjawiska nadprzyrodzone. Idąc do pierwszej komunii nie wiedziałam dlaczego inne dzieci się modlą bo nie rozumiałam jak można modlić się do czegoś czego nie ma. Może w takim razie nie dostąpiłam łaski wiary skoro jako 8 latka nie widziałam i nie czułam boga/sił nadprzyrodzonych?  😁 Cała moja rodzina jest wierząca, więc jestem czarną owcą.

Akurat nad podanym przez Ciebie zjawiskiem (dot. słyszenia rozmów podczas śmierci klinicznej) się nie zastanawiałam i nie chcę bez przemyślenia tego pisać co o tym myślę. Mózg ludzki jest używany w zaledwie niewielkim stopniu w stosunku do swoich możliwości, więc może wtedy pracuje na zasadach o których działaniu nie mamy na razie pojęcia?  😉 To tak na szybko mój pomysł.

powcy zarzuciłam już moją bitwę na argumenty jakiś czas temu 😉



edit. nie macie wrażenia, że robimy mały OT?  👀 może się przenieśmy do odpowiedniego tematu?
Niemniej uważam, że opowiadanie się za ateizmem wymaga pewnego doświadczenia życiowego. To dosyć radykalny krok by odrzucić istnienie sił nadprzyrodzony a więc bogów ogółem.


A co z osobami, które zostały wychowane w rodzinach ateistów?  Dla nich też jest jakiś określony wiek/miernik doświadczenia życiowego który pozwala stwierdzić, że się już można opowiedzieć za ateizmem? Moim zdaniem to właśnie na wiarę trzeba być gotowym. Na PRAWDZIWĄ wiarę, a nie 'babcia chodzi, mama chodzę, chodzę i ja'. Bo to też jest coś, co trzeba zrozumieć, klepanie wyuczonych na pamięć zdrowasiek, których się nie rozumie w dodatku, nie jest wiarą.

galopada_, to jest temat rzeka, w którym każdy uważa, że ma rację. I "moja jest mojsza niż twojsza". Do śmierci byśmy mogły dyskutować (chociaż niektórzy mogą również po  😉 ).
Altiria wiem, wiem 😉 i dlatego proponuje przenieść się do nigdyniekończącegosię tematu o wierze/niewierze.
Na koniec 3 klasy kiedy katechetka powiedziała mi, że ma nadzieję, że spotkamy się po śmierci (wtf swoją drogą) odpowiedziałam, że co najwyżej ja się mogę zdziwić jeśli to nastąpi, bo jeśli chodzi o odwrotną sytuację to ona raczej nie będzie miała takiej możliwości, bo po prostu umrze 😁
galopada_ W żadnej książce neurofizjologii klinicznej nie znajdziesz jakiegokolwiek wytłumaczenia odnośnie tego zjawiska. O ile żyjący mózg  podczas takiej 'śmierci' może percypować rozmowy na sali operacyjnej, o tyle odtworzenie ich poza nią jest siłą nadprzyrodzoną, której istnienie neguje ateizm właśnie.


w takim razie przystępowanie do 3 pierwszych sakramentów jest bzdurą, bo to równiez wybor na cale zycie, a w wieku szkolnym i wcześniej jest się na niego za młodym. ale jakoś jest sie za mlodym na ateizm, ale na wiarę to już jest w porządalu  😎


o właśnie. Tak sobie czytam dyskusję i właśnie tu pojawia się pytanie: czemu większość jest zmuszana do przyjęcia chrztu i pierwszej komunii? Chrzest zależy tylko i wyłącznie od wiary rodziców, dzieci w drugiej klasie podstawówki też raczej nikt nie pyta. Dopiero przy bierzmowaniu mamy prawo na ewentualny wybór.

I to zjawisko ateistów w moim wieku. Wśród ludzi, których znam (z różnych środowisk), tych, którzy się przyznają do wiary, mogłabym policzyć na palcach u obu rąk. Większość wyrywa się z "jestem ateistą, nie ma boga" itp. A to wszystko dla poklasku otoczenia. Ja jestem agnostyczką, nie neguję istnienia boga, ale też nie twierdzę, że jest. Po prostu nie mogę się tego dowiedzieć.

W Kościele głupie jest to, że zmuszają ludzi do chodzenia do kościołów. Trzeba pilnie chodzić co niedzielę, na różańce etc. Wartością powinna być modlitwa, nieważne gdzie, nieważne jak, po prostu modlitwa. A nie wymuszone modlenie się o tej i o tej porze w tłumie ludzi. I jeszcze obowiązkowo na tacę trzeba dać.  😎



I wkurza mnie pogoda. Jak nie śnieg, to deszcz. Niby jest ciepło, ale całe góry mokrych kropel, które wpadają mi do oczu wcale nie jest przyjemna  🤔
joakul nie jest opisanych jeszcze wiele rzeczy. Mózg ludzki jest wykorzystywany w niewielkim stopniu. Ile i co jeszcze może nie jest na razie odkryte. Wiedza ludzka na temat ludzkiego ciała (głównie mózgu) nie jest pełna i przez wiele lat nie będzie  🙄
Heval, jak komuś od maleńkości wpajano, że jest ojciec, syn i duch święty, to będzie to uznawał za słuszne, bo tak go wychowano. Tak samo jak małym mieszkańcom krajów muzułmańskich wpaja się, że jest dobry Allah i źli wyznawcy innych religii, których trzeba gwałcić i mordować. Dopiero później człowiek jest w stanie przeanalizować, czy wierzy, czy nie - chociaż nie każdy, zależy od stopnia wyprania mózgu. Jak ktoś rzeczywiście czuje to w sobie i WIE w co wierzy, to niech postępuje jak uważa. Bo niestety większość nie ma bladego pojęcia, o czym gada przez godzinę na niedzielnej mszy.
galopada_ Nie potrzeba mieć ŻADNEJ wiedzy o mózgu ludzkim, by wiedzieć że niemożliwe jest wnikanie w myśli innych ludzi w sytuacji gdy:
-przebywa się w zupełnie innym miejscu, pomieszczeniu
-jest się w stanie śmierci klinicznej, kiedy mózg nie ma możliwości percypowania bodźców z zewnątrz ( z wyjątkiem wrażeń słuchowych).
Nie zasłaniajmy się teoriami, że naurobiologia raczkuje i niemożliwe może mieć swoje wytłumaczenie w nauce.
Prędzej należy się zastanowić, dlaczego lata badań nad tym tematem niczego nie dowiodły.
joakul a czy ja napisałam gdziekolwiek, że raczkuje? Nie. Napisałam, że dużo jeszcze nie wiemy i stale odkrywane są nowe rzeczy. Jak w każdej nauce.

Widzę, że właśnie zaczyna się psucie atmosfery i wrogość do odmiennego zdania  😁 chill! ani ja nie przekonam Ciebie, ani ty mnie.
galopada_ Ale żeby to odkrywane... od 2008 roku jest głucha cisza w tym temacie a badań przeprowadzano sporo.
Im więcej wiedzy- tym więcej pytań. To takie zamknięte koło.
Trochę się OT zrobił...
Altiria, otóż to. Dlatego ja się cieszę, że nie mam zbyt religijnej rodziny. Nikt mi nie kazał się modlić, chodzić do kościoła. Kiedy jeszcze jako dzieciak uczyłam się modlitw (wiadomo, religia), to mama zawsze mi pomagała, siadała ze mną wieczorem i odmawiałyśmy modlitwę, ale w domu nikt nigdy na to nie naciskał. Zapewnili mi te dwa pierwsze sakramenty i dalej pozostawili wolny wybór.
A niektórzy ludzie na mszach chyba sami nie wiedzą co tam robią.
To też zadziwiające, że często ateiści wiedzą więcej o tej religii niż ci, którzy biegają co niedzielę do kościoła.
Jak powiedziałam teściowej, że nasza córka jeśli nie będzie chciała się uczyć modlitw "na zaliczenie" do Komunii to jej zmuszać nie zamierzam i najwyżej pójdzie do niej kiedy będzie chciała ( a może nie)- to była poważnie przestraszona.

Moja kierowniczka- osoba, która ma osobie wysokie mniemanie ( w kwestii wiary), tak zareagowała na przeczytanie życiorysu Barbary Piaseckiej-Johnson : Jakbym tą ku...złapała to bym jej łeb urwała. Skwitowałam: Prawdziwie chrześcijańskie podejście.
Takie dewoty wpływają mi mocno na nerwy.

Ja tylko w kwestii porażki wychowawczej: jak nie, skoro sie przysięgało, że się "przyjmie i w wierze katolickiej wychowa(!) potomstwo, którym Bóg obdarzy"?

A to co piszecie o nauce religii to włos jeży, brr. Jak to cudnie, że miałam super - przy kościele i spokój. Do dziś jestem zła, że popsuto, co świetnie funkcjonowało. Ale moje dzieci jakoś dramatów nie relacjonują, albo - przyjmują mnożnik 0,5?
Życie duchowe to personalna sprawa, subtelna bardzo.
tez nie chodze na msze za dziadka. choc bylam z nim zwiazana najmocniej z calej rodziny. ale moj dziadek mial do kosciola podejscie takie jak ja 😎 i jakos nie sadze, zeby zyczyl sobie tego calego cyrku.
od kosciola najskuteczniej odwiodly mnie... zakonnnice, ktore prowadzily szkole, do ktorej chodzilam przez rok.
do bierzmowania juz nie poszlam. nie oczekuje, wrecz nie zycze sobie zadnych sakramentow- namasczenia, pogrzebu, slubu.
czy jestem ateistka? NIE WIEM. nie potrafie tego w tej chwili okreslic. z cala pewnoscia odzegnuje sie kategorycznie od kosciola katolickiego. i denerwuje mnie, ze wbrew mojej woli (obecnej oczywiscie) zostalam ochrzczona i zasilam szeregi kk. 🤔
CzarownicaSa   Prosiak statysta, który właściwie nie jest ważny.
05 kwietnia 2013 06:10
Ha, na bycie ateistą(na dzień dzisiejszy oczywiście) jest się za młodym, ale ochrzczenie w wierze katolickiej niemowlęcia jest już ok? 😎
Dlatego nie darzę sympatią wszelkich religii, w których chrzci się niemowlęta. Bo takie dziecko zwyczajnie nie może dokonać możliwości wyboru. Bo jest DZIECKIEM.

Ja katoliczką nigdy nie byłam, ale i tak spotkałam się z silnym naciskiem religijnym w rodzinie. MUSIAŁAM chodzić na spotkania, do tak trzeba. A jak raz nie chciałam pójść... o bosz, jaka awantura była. Że jak ja mogę NIE CHCIEĆ iść. No i koronny argument mojej mamy na stwierdzenie, że jakoś nie pociąga mnie życie wieczne po śmierci- "ale jak ty możesz nie chcieć żyć wiecznie, przecież KAŻDY TEGO CHCE! Ty to masz w genach zapisane, nie możesz tego nie chcieć!"
No cóż... w takim razie miałam geny inne niż reszta ludzkości 😎
opolanka   psychologiem przez przeszkody
05 kwietnia 2013 06:13
katija, pomyśl sobie tylko, czy jesteś przeciwna kościołowi, czy wierze, bo to zupełnie dwie różne sprawy (przynajmniej dla mnie).

A mnie wkurza dzisiaj ta wstrętna pogoda, mam już dość tej zimy. nie mieszczę się już w płaszcz zimowy, a nie będę kupować nowego. Chyba taniej wyjdzie namiot z tropikiem, bo sie potem może przydać  😁
zabeczka17   Lead with Ur Heart and Ur Horse will follow
05 kwietnia 2013 07:28
o właśnie. Tak sobie czytam dyskusję i właśnie tu pojawia się pytanie: czemu większość jest zmuszana do przyjęcia pierwszej komunii?

Dzieciak od przedszkola żyje komunią, bo dostanie  full prezentów od chrzestnych, rodziny i kupę kasy żeby móc sie licytowac z kumplami kto ma wiecej.I póki nie zmieni się podejście społeczeństwa  w tym temacie  wiele dzieciaków będzie żyło tym, że komunią podreperują swoje dziecinstwo- nowymi gadzetami , zabawkami- bo już nawet zegarek nie cieszy jak kiedyś.


Ja jestem zdeklarowanym agnostykiem. Od kościoła  odciełam sie  w 6 klasie podstawówki , w wieku gdzie człowiek zaczyna  wyciągać pierwsze wnioski widząc co sie dzieje naokoło. Rodzice uszanowali to. Religia jest tematem osobistym, nikomu nic do tego.  Jednak sama staram sie wykazywać sporą tolerancje w stosunku do osób wierzących- tak mnie wychowano. Kiedy jestem zapraszana na jakieś imprezy religijne stoję z boku, nie przeszkadzam, nie afiszuję się bezmyślnie ze swoimi poglądami  np. podczas ślubu kościelnego, pogrzebu  ,czekam przed kościołem.
Ale przymuszana do udziału w obrządkach być nienawidzę. Dzisiaj mamy wolność wyboru i jeśli ktoś nie potrafi tego uszanować to nie widzę sensu w takiej znajomości.
Najbardziej denerwują mnie pytania po których załamuję ręce:
- A w co ty wierzysz jak nie w Boga? ( jakby to Bóg był jedyną wartością w którą należy wierzyć  🙄 )
- W kosmitów. Ich to przynajmniej ktos widział ;/- głupie pytanie głupia odpowiedź.
Nie rozumiem dlaczego ludzi tak interesuje to kto w co wierzy, tak samo jak kto z kim sypia itp itd. Przecież wiele wartości  życiowych społecznych  można przekazać w inny sposób jak przez Pismo Święte. Mnie nie interesuje czy ktoś jest Jechowym czy wierzy w Mitologię Grecką. Ważne jakim jest człowiekiem i jakie nim kierują zasady. A skąd one się biorą i jak są wprowadzane w życie, to inna bajka.
Albo:
-Dlaczego nie macie ślubu kościelnego? Wasz ślub jest niepełny.
-Pełny nie pełny nie wasz interes.
Czasami mam dość ciągłego tłumaczenia. Zastanawiam sie czy nie wydrukować sobie specjalnych ulotek. A na tak durne pytania przekazałabym tylko karteluszkę mówiąc:- Czytaj, bo ja juz nie mam siły wyjasniać.

A jeśli już mowa o przymuszonym zasilaniu szeregów kościoła-> Sama osobiście juz dawno chciałam dokonać apostacji. Jednak kiedy zobaczyłam jakie kościól robi problemy takim osobom, które chcą pochować  np. rodziców którzy byli wierzący -Dałam sobie spokój. Poczekam. 
katija, pomyśl sobie tylko, czy jesteś przeciwna kościołowi, czy wierze, bo to zupełnie dwie różne sprawy (przynajmniej dla mnie).

przeciez bardzo wyraznie, w poprzednim poscie napisalam:
czy jestem ateistka? NIE WIEM. nie potrafie tego w tej chwili okreslic. z cala pewnoscia odzegnuje sie kategorycznie od kosciola katolickiego.
opolanka   psychologiem przez przeszkody
05 kwietnia 2013 08:53
katija, ale mój post nie miał być atakiem na Ciebie! Chodziło mi tylko o to, że wielu ludzi przez pryzmat kościoła postrzega wiarę  :kwiatek:
In.   tęczowy kucyk <3
05 kwietnia 2013 10:07
galopada_ W żadnej książce neurofizjologii klinicznej nie znajdziesz jakiegokolwiek wytłumaczenia odnośnie tego zjawiska. O ile żyjący mózg  podczas takiej 'śmierci' może percypować rozmowy na sali operacyjnej, o tyle odtworzenie ich poza nią jest siłą nadprzyrodzoną, której istnienie neguje ateizm właśnie.



O nie moge 😂 ty tak na serio? 🤣 tak glupiego argumentu na istnienie boga jeszcze nwie slyszalam 🤣
opolanka, spokojnie, myslalam, ze nie doczytalas. powiedzialam- nie wiem, nie potrafie w tej chwili okreslic czy jestem osoba calkowicie niewierzaca, agnostykiem, czy moze po prostu inny odlam/wyznanie jest dla mnie droga.
wiem na pewno, ze absolutnie odcinam sie od kosciola.
In. To odnośnie sił nadprzyrodzonych, ktorych istniebie odrzuca ateizm a nie odnośnie Boga. Wystarczy przeczytać ze zrozumieniem zanim pociśniesz głupawym tekstem  🙄
Nie rozumiem tego, że jeśli osoby młode są wierzące i chodzą do kościoła, to nie ma jakoś wątpliwości, czy do wiary dojrzały. A jak ktoś jest ateistą, to już jest źle. Ja jestem osobą wierzącą, chodzę do kościoła, ale nie rozumiem, czemu osoba w moim wieku nie może być ateistą?

A wkurza mnie ateizm na siłę, bo modne. U mnie w klasie jest sporo takich osób, które mówią, że są ateistami, bo akurat są w towarzystwie osób niewierzących, a potem lecą do kościoła i mówią, że owszem, tak, oni wierzą...
efeemeryda   no fate but what we make.
05 kwietnia 2013 15:10
joakul
to, że na dzień dzisiejszy nie jesteśmy w stanie czegoś wytłumaczyć nie znaczy, że jest to siła nadprzyrodzona. Nie muszę chyba przypominać jak kiedyś leczono gruźlice trzeba zdrowaśkami w piecu? Bo nie znano bakterii...
http://images.cryhavok.org/d/19615-2/Religion+vs+Science+Sudoku.jpg
efemeryda Jedno z drugim ma faktycznie wiele wspólnego, gratuluję czytania ze zrozumieniem ponownie. Ja się wyłączam z tej dyskusji: jeżeli większość tu obecnych twierdzi, że możliwe kiedyś będzie rozszczepienie świadomości od mózgu w oparciu o twierdzenie, że ludzka dusza nie istnieje ( siły nadprzyrodzone nie mają racji bytu--> jeden z dogmatów poglądu ateistycznego) - to ja nie mam pytań.
Ahoj.



efeemeryda   no fate but what we make.
05 kwietnia 2013 17:47
może się okazać, że nie takie rzeczy będą możliwe  😀
tata mnie wk**wia  😤
kiedy dostawalam kieszonkowe bylo ok bo za to kupowalam pasze dla konia, teraz im sie odwidzialo za oceny, no to mowie ze kon potrzebuje paszy na co dostalam odpowiedz "konie dziadka wozy ciagnely a byly na owsie"  😵 nasze rozmowy skonczyly sie ma tym ze jak cos mi sie nie podoba to mam konia sprzedac, co zrobie bo juz nie mam sily do takich klotni, to sa typowi laicy ktorzy rozrozdziaja rasy pociagowy, normalny i arab no i jeszcze sportowy  😵
nagle go oswiecilo ze to na jedzenie dla konka wlasnie wydaje wiekszosc kieszonkowego i ze ja konia wydelikacilam, robie z niego nie wiadomo jakiego konia "szportowego" jak on ma byc do "normalnego galopowania" (dlatego tez po co trener - kolejna sprawa za ktora sama placilam). Rece mi opadaja. Wszystko mi opada.
I oczywiscie ze wole go sprzedac niz trzymac na tymg.. owsie z naszej stajni bez witamin. Mam dosc calego swiata oporowo. 🤔
konwalia Szkoda, że przez ich niewiedzę może ucierpieć ten co najmniej zawinił i sam się nie wykarmi. Chyba jedynym rozwiązaniem byłoby jakbyś sobie znalazła dorywczą pracę i miała dzięki temu sama pieniądze. Tak to jest niestety jak rodzice sponsorują, że prędzej, czy później i tak będą próbowali dzięki temu szantażować, albo wypominać.
konwalia, polecam jednak poprawić oceny i pokazać, że się starasz, a nie wchodzić na wojenną ścieżkę 🙂
konwalia- to ma Cię tylko zmobilizować. Cała reszta to głupie gadanie ( brak argumentów).

Czarownica- czemu ma być dziecko nie ochrzczone? ochrzcić - niech sobie później zadecyduje nt wiary. Nie ochrzczone też sobie może później zdecydować. To rodzice decydują, tak samo jak o innych sprawach w kwestii dziecka. To samo Komunia- gdzie jest napisane, że ma być w wieku 9 lat?
Wszystko wg mnie jest bardzo płynne i nie ma co się przejmować społeczeństwem.
Mój ojciec i jego brat przyjmowali wszystkie sakramenty przed ślubem ( przekonania rodziców)- stosunek mojego ojca do Kościoła, wiary- raczej nieokreślony. Ale jego brat jest jak najbardziej praktykujący. Czy to, że sakramenty przyjął przed ślubem czyni go gorszym chrześcijaninem?
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się