Kto/co mnie wkurza na co dzień?

kotbury, tak jestem obywatelem pierwszej kategorii jak to nazwalas.

Gratuluje ci dobrania z mezem - ze zawsze chce sie wam tego samego i o tej samej porze, bez zadnych wyjatkow.

Nie bede sie odnosic ani pisac kolejnych postow bo co chcialam napisac to juz napisalam.

Podsumowujac: dziewczyny, reagujcie! Nie dajcie sie stlamsic i nie czujcie sie winne ze ktos nie szanuje waszych granic. To jest ich wina i buractwo.
Ale cały czas o tym piszemy 🙂. Reakcja w każdej postaci - zgłoszenie i stawianie granic
Nie tyle co wkurza... ale irytuje.

Irytuje mnie wieczna gadanina w biurze. Non stop jakieś pierdoły, a to plotki ploteczki, a to ciąże, porody, śluby, bombelki, patologiczne związki, wiejskie afery bla bla blaaa
Męczy mnie takie gadanie bez sensu, wolałabym chyba pracować z samymi facetami, bo u nas 99% to babki 😖
kolebka, doskonale rozumiem
- z czym miałaś dzis kanapkę na lunch?
- z niechcianą rozmową...

Nigdy tak dobrze się nie przechodziło do biura jak w czasach pandemii 😁
kolebka, ja mam same chłopy a tez gadają :P
Facella   Dawna re-volto wróć!
30 września 2021 11:32
U mnie tez gadają, a mam zespół mieszany z przewagą mężczyzn (7 do 3). Tylko ze u nas w 80% to tematy pracowe i oboczne :P
Czyli ogólnie wszędzie paplają 😂

Mnie chyba babskie rozmowy męczą bardziej, bo dotyczą w ogromnej większość tematów macierzyńsko-rodzicielskich... A ja bez dzieci i bez chęci na dzieci, wiec słuchanie o tym co Mateuszek albo Szymonek powiedział w przedszkolu mnie średnio interesuje 🙄 plus koleżanka wpadła, no teraz ciąże, porody i połogi na tapecie 😱
kolebka, High five! Chociaż też zależy jak kto opowiada (miałam raz w pracy taką kobitę, że nic tylko płakać ze śmiechu z jej opowieści. Mogłaby być dobrą stand-uperką...).

ale faceci też gadają. Jedyna tylko różnica, że faceci nie są tacy "opresyjni"...? Tacy "wymuszający uczestnictwo", Gadasz to gadasz, nie gadasz to nie gadasz.
Aczkolwiek ja wychodzę jak słyszę za dużo jęków...
I cieszę się, że już nie siedzę w konfiguracji 1 do 1, kiedy to jakaś kobita non stop gada do mnie, bo nie ma nikogo innego na horyzoncie....
kolebka, haha, przypomina mi sie wizyta rodzinna podczas ktorej temat u mlodszej i zenskiej czesci towarzystwa zszedl na porody i pologi w bardzo, bardzo szczegolowych opisach, nic nie jest tak mile do omowienia przy stole jak czyjs pekniety odbyt 🤣🤦

W pracy akurat ani historii z przedszkola ani horrorow ciazowych nie odnotowalam, acz u nas albo faceci albo babki mlode i niedzieciate 😉
kolebka dlatego ja jestem wniebowzięta że póki co mamy jeszcze zezwolenie na home office (i bardzo liczę na to że się wyklarują kwestie prawne i w końcu zmienią osobom zainteresowanym kontrakty na permanentny HO 😍😉.
Nie wiem jak by to było w obecnej firmie zresztą bo zostałam zatrudniona na początku pandemii i nigdy moja stopa nie postanęła nawet w biurze ale przedtem pracowałam w małym startupie gdzie nie dość że byłam jedną z najstarszych pracowniczek to jeszcze jedyną nie-hiszpanką i miałam opinię słowiańskiego gestapo bo towarzystwo tubylcze w wieku 20-25 lat wykorzystywało dosłownie każdą okazję żeby rzucić robotę i zacząć się kręcić jak bąk, trajkotać, pokrzykiwać a mnie póki robota nie jest zrobiona to takie zachowanie doprowadza do szewskiej pasji 😝
Najlepiej jak po pękniętych odbytach i innych takich leci pytanie "a Ty kiedy?", gdzie mi w połowie to jajniki się same podwiązały 🤣

Choć u nas w pracy na szczęście tego nie ma, rozmowy bardziej neutralne, skład mamy mieszany wiekowo i płciowo, choć z przewagą kobiet.
Mnie w ogóle takie ciągłe gadanie męczy, po całym dniu pracy leżę i kontempluję ciszę 😅 ja nie lubię gadać dla samego gadania, co innego spotkanie ze znajomymi, a co innego słuchać o problemach z wychowaniem dzieci/o wiejskich aferach z sąsiadką w roli głównej/ o wyprzedażach/o szminkach/o chorobach/o tym, że kiedyś to były czasy bla bla blaaaa

Już sobie ogarnęłam słuchawki, bo czasem nie idzie się skupić albo po prostu wyciszyć, bo mam przebodźcowanie level expert.

A te wszystkie rozmowy o ciąży, porodach, połogu i dzieciach mnie po prostu męczą fest. Ja rozumiem, że to jest naturalny etap życia większości kobiet, ale litości... ile można?! Nie jestem w temacie, nie jestem zainteresowana i naprawdę nie chce mi się o tym słuchać.
Tym bardziej, że są osoby które nie mogą mieć potomstwa (a chciałyby) i nie wyobrażam sobie, co musiałyby czuć w takim momencie.
Facella   Dawna re-volto wróć!
30 września 2021 15:18
U mnie ostatnio było o ludzkich wnętrznościach poza ciałem w różnych konfiguracjach, już nie wiem co gorsze.

Jak idę przez open space (chwal Boże odseparowany backoffice!) to jest raczej cicho, nie ma ciągłych rozmów, ludzie u nas faktycznie siedzą i dłubią, pogaduchy odbywają się w kuchni i salkach konferencyjnych.

Jak czytam co piszecie, również w kontekście kilku(nastu) ostatnich stron, to u mnie chyba jest po prostu lepsza kultura pracy…
Ja pracuję w Januszex sp. z.o.o. bez kultury pracy 🤣
Większość osób jest z okolic (czyli wieś), podejście do życia tradycyjno-konserwatywne, mrozi mnie czasem jak słucham o psach na łańcuchach bo agresywne, o przejechanych kotach bo głupie wyszły na ulice i o paleniu liści laurowych w domu, żeby przepędzić złe duchy...
Liść laurowy to chociaż spoko inhalacja 😉 i uspokaja, może zalec więcej 😉
Oj tam, najlepszą atmosferę i kulturę pracy to miałam właśnie w firmie typu "Januszex", także zależy od ekipy... Czasem wystarczy jedna śliwka-robaczywka, żeby atmosfera padła jak mucha pod klapką...
Teraz to się nudzę, bo a) HO b) towarzystwo bardzo, hmm, ułożone, sporo facetów (zaniedługo będę wiedzieć gdzie którą farbę taniej kupić, gdzie promocja na gniazdka.... wiecie, budowa, remont... chociaż nie wiem co oni tam gadają bez kobiet w pobliżu 😉 ). Nawet, kurde, afer i plot nie ma...

kolebka, Słuchawki na uszy i głębokie przekonanie "nie muszę brać w tym udziału". 😉
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się