Pierwsza pomoc, samopomoc i przestrogi.

wypadek:
brak udzielenia pomocy jest karalny (art 162 kk), ale:
wina musi być umyślna - potrafie (nie musze być specjalistą - podstawy (zadzwnic...) moze nawet laik zupełny), widze, ale nie chce, olewam

gdy ratującemu grozi bezp. niebezpieczeństwo utraty zycia czy poważnego (!!!) uszczerbku na zdrowiu - moze odstąpić,
wtedy pomocą jest wezwanie pomocy - to zrobic musi
gdy jest ktos bardziej kompetentny, lub bedzie w wystarczającym czasie (słuzby) - tez oczywiscie nie musi

przy udzielaniu pomocy możemy zrobić poszkodowanemu stratę. mozemy zniszczyć auto (ba! jak widzimy psa w aucie mozemy wybic szybe!), ubrania czy go połamać, uszkodzić (w skrócie np ratowik zasłania się poszkodowanym - lepszy uszkodzony poszkodowany niż 2 trupy)
życie jest wartością nadrzędną
-w tym przypadku np wyciągnąć z auta przy tym uszkodzić mu coś tam. oczywiście, jeśli jest to sytuacja pilna, zagrożenia życia i nikt nei zrobi tego lepiej. nie mamy jak spr czy uszkodzimy czy nie. nie mamy prawa decydowac czy lepiej zeby umarł , czy był sparaliżowany.

czestym przypadkiem jest łamanie się żeber przy reanimacji. trudno. zycie wazniejsze niz zebra.
i tez opowiadano mi o przypadkach pozwów o połamanie i zniszczenie mienia (ubran) - w wyniku reanimacji. oczywiscie oddalone, ale na sprawy jezdzić "sprawca" musiał....

teraz chyba kazdy zdajacy prawko ma kurs pierwszej pomocy?
nie ma wiec wymówki, ze nie umie czy coś tam...
a jak nei mial, to wart się nauczyć - i opatrywac i reanimować i np rannych przenosić...

dużym błędem uważam, było tak częste zmienianie wytyczncyh reanimacji.
wiecie - liczba uciśnięć, oddechów... przez to ludzie nie pamietają jak to było i nie robią w ogóle, bojąc się, że zaszkodzą. boją się dmuchac (że źle, że fe, że choroby zarazki ...).

a prawda jest taka, ze dmuchac nawet nie trzeba, bo sam masaż wystarczy, ze masowac tez nie trzeba w jakimś tajemniczym rytmie czy sekwencjach. lepiej jakkolwiek, niż w ogóle...

a kursy - powinny być obowiązkowe choć raz w roku - w kazdym zakladzie pracy, szkole..., klubie sportowym..

ile fatalnych konsekwencji wypadków jeźdizeckich byśmy uniknęli gdyby świadkowie wiedzieli jak sie zachowac.
i kretyńska teoria, ze trzeba zaraz po upadku ZAWSZE na konia wsiadac odeszła do strefy mitów...

Wczoraj wywalilam sie z koniem i mam ranę na brodzie. Trochę ponad 2 cm długości, dość głęboką i lekko rozszarpaną (wygląda jak rana cięta). Byłam głupia i nie pojechałam wczoraj zszyc a boje sie, ze zostanie okropna blizna. Zna ktoś sposób zeby temu zaradzić?
Pokaż chirurgowi.
są specjalne plastry, którymi się zbliża brzegi rany i zalepia tak, by brzegi rany sie nie rozchodziły. czasami na SOR-ach używają tego zamiast szycia.
To w takim razie chyba jednak wybiorę sie do szpitala. Cos sie z tego sączy a rano plaster odklejalam pól godziny, wiec nie przykleje go znowu..
Byłam wczoraj w szpitalu (u chirurga) i jak zobaczył ranę, to stwierdził, że jest ona ewidentnie do szycia...  😵
Na szwy było za późno, na te plasterki, o których napisałaś tunrida też... Można je tylko założyć pierwszego dnia..
Zrobili mi badania i przepisali octenisept i antybiotyk (zakażenie tkanek miękkich  😵 ). Mam pół twarz spuchniętej, dodatkowo jest ona w takim miejscu, że jak otwieram buzię to się dodatkowo babrze ..
Wiem, że jest pełno preparatów na blizny jak już się pojawią, ale znacie może coś co działa zanim ona się pojawi?  🙄
spam
Za ten post użytkownik otrzymał: Ban permanentny
Komentarz moderatora: spam
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się