Fajnie się czyta takie podejście do dwulatków. Takie.. sympatyczne to jest. -
właśnie tak odebrałam pierwszy kontakt z westem- "takie sympatyczne dla konia to jest".
Taniu nigdy, o dziwo, nie miałam złych skojarzeń z westem. Wręcz przeciwnie, zawsze podobała mi się luźna wodza, mega podstawiony zad. Czanka przeraża. Ale bardziej "ja bym się bała użyć" niż sam widok u innych. Niestety nie była to osoba o której mówisz, ale może warto się zorientować kto to taki i podpytać o możliwość podpatrznia 😉
nie wiem czy mogę rzucać nazwiskami, ale wkleję "bele jaką" fotkę.
Smartini chyba zna 😉

Powiem tyle, że bardzo się dziwię "niepopularności" westu. Dla mnie brzmi to jak "wymarzony sposób" jazdy. Dla rekreanta. Dla osoby, która chce tylko wygodnie postępować w lesie. Dla ludzi, którzy nie chcą trenować a dla tych, którzy chcą tylko bezpiecznie i spokojnie zażywać relaksu. Dziwię się, że łasnie w tej grupie west nie jest popularniejszy. Bo jednak ma dużo więcej cech atrakcyjnych dla rekreanta niedzielnego niż klasyka. a jak załapiesz bakcyla - ciągle możesz z rekreanta zostać sportowcem. a jeśli nie - możesz sobie w wygodzie podróżować. Według mnie własnie wśród początkujących w pewnym wieku, którzy nie mają ambicji sportowych - wydaje mi sie to dużo logiczniejsze niż klasyka.
no nie będę już piać, przepraszam, po prostu może to kwestia podejścia do koni tego konkretnego człowieka mnie tak zauroczyła? to, że jest to bliskie mojemu traktowaniu koni? Może ten luz u konia? Ta otwartość i brak klasycznego zadzierania nosa, które bardzo często spotykałam? Nie wiem. Wiem tylko, że nawet jak nigdy nie wsiądę w siodło - chciałabym czasem na to popatrzeć, bo jest piękne.