Styl western (dawniej kącik)

smartini   fb & insta: dokłaczone
20 października 2016 19:55
Ja nie kupuję jeżdżenia konkurencji westowych w klasycznym sprzęcie, sorry.
Jak swego czasu miałam dla funu pojechać jakieś paraLL_ujeżdżenie to kombinowałam sobie klasyczny rząd od znajomej, żeby nie wyglądać jak pajac. Bo choćbym się najpiękniej 'technicznie' odwaliła, to i tak wyglądałabym jak gruszka na wierzbie i tworzyła raczej przykry obrazek z brakiem szacunku do zawodów przyklejonym do czoła :/
Także towarzyskie zawody jak najbardziej, 'uproszczone' zasady owszem (aqha ma wręcz gotowca, można zerżnąć) ale minimum adekwatności (rząd i ubiór) wypadałoby zachować. No i jakiegoś sędziego, co to chociaż raz takie zawody sędziował...
.
Ja nie kupuję jeżdżenia konkurencji westowych w klasycznym sprzęcie, sorry.
Jak swego czasu miałam dla funu pojechać jakieś paraLL_ujeżdżenie to kombinowałam sobie klasyczny rząd od znajomej, żeby nie wyglądać jak pajac. Bo choćbym się najpiękniej 'technicznie' odwaliła, to i tak wyglądałabym jak gruszka na wierzbie i tworzyła raczej przykry obrazek z brakiem szacunku do zawodów przyklejonym do czoła :/
Także towarzyskie zawody jak najbardziej, 'uproszczone' zasady owszem (aqha ma wręcz gotowca, można zerżnąć) ale minimum adekwatności (rząd i ubiór) wypadałoby zachować. No i jakiegoś sędziego, co to chociaż raz takie zawody sędziował...


Co kto lubi. Jak widać formuła się nie sprawdziła/zabrakło kasy/chęci czy czego tam jeszcze. Nie uważam, że żeby się dobrze bawić i spróbować czegoś nowego trzeba od razu inwestować majątek. A tyle kosztuje westowy sprzęt. A nie są to narty, które można wypożyczyć na sezon.
W moim odczuciu to niezła forma promocji była. Co innego zobaczyć "na obrazku" co innego samemu "posmakować". W przypadku zabawy ma być luz a nie "sztywno i z zadęciem". Hubertusy tak organizowaliśmy, wszelkie nieoficjalne spotkania. Każdy zakładał co miał (byle konia niedopasowaniem nie krzywdziło), bo chciał się spotkać i pobawić. Na serio to na oficjalne zawody można jechać. I wtedy należy się trzymać regulaminu w kwestii stroju i rzędu.

SzalonaBibi aa to co innego 😉. Zabawa i edukacja, a nie kto szybciej przejedzie beczki w westowym kapeluszu 😉.


Marzy mi się, że jeszcze na coś takiego trafię.
Niech jeździectwo, w każdej formie i stylu, będzie i dla tych dla których to rozrywka i ich to bawi i cieszy ... Nie każdy ma chęci i możliwości startować. A spotkać się, zobaczyć jak to robią inni, wymienić doświadczeniami, pogadać o koniach ... O to chyba chodzi w rekreacji.
Szalona wychodzę z podobnego założenia, aczkolwiek nadal mówimy tutaj o zabawie, ponieważ gdyby jechać już sport (prezentować się na jakimś poziomie) to już obowiązuje pewien kanon "urody" (a co!). Rozumiem o co się rozchodzi, bo na taki pierwszy smak można pokombinować, ale aby nie poszło to w złą stronę. Później, jeżeli dany kierunek się spodoba to można inwestować. Każdy pieniądz to jakaś cegiełka, także można z tego zbudować fajny obrazek konia w sprzęcie west jak i jeźdźca dobrze ubranego. I nie zapominajmy o treningu. Dobry nauczyciel to podstawa.
smartini   fb & insta: dokłaczone
20 października 2016 20:33
Ale ja nie mówię, żeby kupować showpady z nowozelandzkiej wełny, srebrne ogłowia i koszule wysadzane kryształkami.
Jednak, jak się jeździ west to się jednak ma to siodło i ogłowie, koszula i jeansy się znajdą u każdego w szafie. Nie wiem gdzie tu zadęcie i sztywność. Z drugiej strony, przejechanie się na klasycznym koniu, w klasycznym rzędzie horsemanshipa ocenianego przez klasycznego sędziego to jak jechać ujeżdżenie w rzędzie westernowym i być ocenianym przez reiningowego sędziego. Pierwsze nijak ma się do westu, drugie do ujeżdżenia 😉
Mowa była o zawodach towarzyskich a nie spotkaniu na pogawędki o koniach 🙂

Także - bawcie się jak chcecie, ja nie bronię i popieram ale przejechanie traila w skokowym siodle nie czyni tego zawodami westowymi 😉 a już tym bardziej ocenianego przez klasyka.
No ja np. ujeżdżenie lubię oglądać i względnie się orientuję, ale nijak nie mam pojęcia jak miałabym uj ocenić. Ba, ja newet nie wiem jak traila oceniać o_O
.
Ależ oczywiście. Odniosłam się do postu Bazyl o namawianiu okolicznego/stajennego towarzystwa do wspólnej zabawy. I można (sądzę, że warto) robić zabawy "za stodołą", bo ludzie chcą się bawić. Czy to jeżdżąc, czy oglądając rywalizację. A chętniej popatrzą na zawody niż pokazy. Pod warunkiem, że zrozumieją zasady tejże rywalizacji. Lubimy (jako gatunek) wszelkiego rodzaju igrzyska.
Na TOD publiczność dopisała.
I mnie zupełnie nie razi obrazek:
http://trailopenday.pl.tl/G-A-L-E-R-I-A/pic-71.htm
Jeśli  smartini przeszkadza, to trudno, przecież nie musi oglądać. Brakiem szacunku (jak dla mnie) jest niewyczyszczony/niewychowany/niezadbany koń, brudny czy uszkodzony sprzęt a nie brak ubrań i sprzętu za setki $. Tak, sprzęt west jest droższy od klasycznego ... Nie mam pojęcia dlaczego.



Także - bawcie się jak chcecie, ja nie bronię i popieram ale przejechanie traila w skokowym siodle nie czyni tego zawodami westowymi 😉 a już tym bardziej ocenianego przez klasyka.
No ja np. ujeżdżenie lubię oglądać i względnie się orientuję, ale nijak nie mam pojęcia jak miałabym uj ocenić. Ba, ja newet nie wiem jak traila oceniać o_O



Nie wiedziałam, że Ewlina Zoń to klasyk.
Przyjmuje się, że "klasycy nie lubią westowców", niby się wywyższają ... Oczywiście "skoczek" nie dogada się też przecież z "pingwinem depczącym kapustę" ... Twoja wypowiedź wskazuje, że może być zupełnie odwrotnie ... Wszyscy "inni są gupi i się nie znają a my to najlepsiejsi we wszechświecie" ...
smartini   fb & insta: dokłaczone
20 października 2016 21:00
SzalonaBibi, czy Ty czytasz co ja napisałam, czy widzisz mój nick i resztę dopowiadasz? 😀
a) nigdzie nie napisałam, że trzeba cały sprzęt za miliony monet kupować. Ja jakoś na ujeżdżeniowe pożyczyłam siodło bo wprawdzie organizator pozwolił w westowym ale co by to było za ujeżdżenie? Ot cała filozofia. Sama kiedyś zaczynałam starty na ligowych zapłotowych nie mając nic prócz własnej koszuli.
b) niewyczyszczony itdp itd koń to inna bajka
c) gdzie ja napisałam, że klasycy są gorsi? o_O sama 9 lat jeździłam klasycznie, mam sporo klasycznych znajomych, bardzo lubię oglądać dobre ujeżdżenie i podziwiam WKKWistów. Jakim cudem z mojego stwierdzenia 'klasyk na przejeździe westowym to jeszcze nie western' wysnułaś, że nie lubię klasyków albo jeszcze lepiej, że są głupi 🤔

Rozumiem, że jak ma się inną opinię niż Ty i twierdzi się, że na ZAWODACH fajnie byłoby jednak wpasować się w kanon danej dyscypliny to znaczy, że gardzi się resztą świata?  🤔
.
smartini, czytam bardzo dokładnie. Widocznie inaczej rozumiemy pojecie "zawody". Oczywiście w przypadku tych oficjalnych nie ma dyskusji. Ale można zorganizować dowolną rywalizację jeśli zbierze się grupa osób chcących się sprawdzić/pobawić. I nie uważam, że jeśli nie mają jednolitego ubioru, to jest brak szacunku. Do kogo niby? Siebie nawzajem/publiczności a może koni?
W moim odczuciu sprzęt west jest nieporównywalnie drogi w porównaniu do klasycznego. Bardzo mi się podoba, może nie tylko mnie i jest na to moda.
W "klasyku" mogę sobie spokojnie za kilkadziesiąt zł kupić czaprak, w okolicach 800-1000 dobrać używane siodło, za przysłowiową "stówkę" kupić ogłowie czy wędzidło ...
A pod siodło westowe (zresztą "no name"😉 kładę koc ... bo wydanie 300-500 zł za kawałek kocyka przerasta moje możliwości. A jeśli kupię taki z syntetykiem pod spodem to jest jednorazowy - pranie kosztuje tyle co padzik. Na drugą kobyłę nie kupię westówki, bo taka niemarkowa nie pasuje a nie mam kilkunastu tysięcy, żeby zrobić na zamówienie ... A wyboru używanych, żeby przymierzyć można było, właściwie nie ma ...
Jak mam konia zupełnie niewymiarowego to też raczej nie pożyczę siodła na jeden wyjazd, bo niby skąd?

Chyba nawet podoba mi się spotkanie różnych stylów na jednej imprezie. Oprócz takich, jak na wcześniej podlinkowanym zdjęciu był jeszcze taki:
http://trailopenday.pl.tl/G-A-L-E-R-I-A/pic-83.htm


smartini   fb & insta: dokłaczone
20 października 2016 21:33
SzalonaBibi, ale zauważ, że ja stwierdziłam, że to trudno nazwać westem i w moim odczuciu wypadałoby chociaż psóbować podtawę sprzętu ogarnąć. DLA MNIE to żadna promocja westu ALE RÓBTA CO CHCETA I SIĘ BAWCIE BO FAJNIE.
Ba, poparłam to własnym przykładem, że pożyczałam sprzęt jak swego czasu miałam dla funu wystartować w zapłotowych ujeżdżeniowych. Bo DLA MNIE tego wymagają zawody i szacunek do współtowarzyszy klasyków.

A Ty wysnułaś tezę, że uważam klasyków za GŁUPICH i ich NIE LUBIĘ.

SERIO?!
Chyba jednak nie czytałaś dokładnie.

Więc przeczytaj jeszcze raz.
JA nie kupuję, JA wyglądałabym jak gruszka na wierzbie itd.
A nie 'jesteście debilami i Was nie lubię, bo jeździcie traila w siodle klasycznym'
Ave.
A ja pisałam, że można zorganizować coś, co jest dla każdego, z założenia ... Tyle. Bo to nie było tak, że wepchnęli się klasycy na westowe zawody tylko formuła była taka, żeby każdy mógł spróbować. A konkurencja westowa z założenia. I bardzo MNIE OSOBIŚCIE się to podobało. I nie widzę gdzie tu brak szacunku, stąd wzięła się dyskusja.
smartini   fb & insta: dokłaczone
20 października 2016 21:57
Przyjmuje się, że "klasycy nie lubią westowców", niby się wywyższają ... Oczywiście "skoczek" nie dogada się też przecież z "pingwinem depczącym kapustę" ... Twoja wypowiedź wskazuje, że może być zupełnie odwrotnie ... Wszyscy "inni są gupi i się nie znają a my to najlepsiejsi we wszechświecie" ...
to nazywasz stwierdzeniem, że można zorgagnizować? 😀
Nie chcę się wtrącać w Waszą wymianę zdań (tj. nie chcę budzić kolejnych nieścisłości/niedopowiedzeń/nieporozumień), ale np. na ET może wystartować każdy bez względu na styl. Konkurencja oceniana przez sędziów west, no i bardziej "westowa" jednak (mało który klasyk robi np. bramkę). Z drugiej strony mamy np. TREC, który również jest konkurencją "międzystylową" (  😁 ), a ocenianą przez różnych sędziów (chyba klasycznych najczęściej). To tak odnośnie form zawodów/konkurencji, które mogą być fajną zabawą dla ludzi nie robiąc rozróżniania na styl - ocenia się odpowiednio całość, jak i poszczególne elementy/przeszkody 🙂
Dziewczyny dość już. Dyskusja fajnie się zaczęła, ale poszłyście innymi drogami i krzyczycie do siebie z rozwidlenia. Peace jak to się mówi i do przodu.
Viridila za punkt honoru obiorę sobie zobaczenie TREC na żywo.
Ależ my tylko rozmawiamy ...
A na TREC to bym się wybrała, ale nie popatrzeć tylko wystartować ...
Livia   ...z innego świata
21 października 2016 08:07
U nas na towarzyskich ligowych można było startować w rzędzie westowym bądź klasycznym - było kilka osób w klasyku, ale były oceniane westowo. Na nieligowych - tylko rząd westowy.
Dla mnie rząd jako taki nie robi różnicy. Lepiej, żeby ktoś jechał w rzędzie klasycznym niż jechał na oklep na starszym koniu z wystającym kręgosłupem (tak, takie kwiatki na pewnych innych towarzyskich, nieligowych zawodach widziałam - i dziwię się, że sędziowie dopuścili tą parę do startów) 😵

Jak kiedyś miałam plan pojechać na zawody ujeżdżeniowe, bo wtedy u nas towarzyskich west nie było, to miałam na wszelki wypadek cały sprzęt skompletowany - tyle że miałam o tyle łatwiej, że po klasyce zostało mi praktycznie wszystko jeszcze 🙂
Co prawda chciałam zacząć dyskusję o Ranch Riding, ale widać, jeszcze nie czas 😉

Sama jeżdżąc klasycznie brałam udział w westernowym Hubertusie i jechalam coś na kształt ET w rzędzie mocno klasycznym. Ba! Mam nawet zdjęcie z dekoracji, gdzie widać, jak pierwsze miejsce zajął "klasyk" (czyli ja, pseudodhesażysta na rudym ślązaku), drugie miejsce "naturals" (jadący cały schemat bez ogłowia a na cordeo) a jeśli dobrze pamiętam, trzecie miejsce "szybkościowiec", czyli dziewczyna, która na codzień trenowała barrel racing. I co? ...nic.
Było bardzo fajnie, jeden z najlepszych Hubertusów w którym uczestniczyłam, zaznałam rzucania podkową z konia i innych dziwnych przeszkód. Fajna zabawa? Fajna. Fajna promocja westu? ...promocja jak promocja. Bardziej promowanie tolerancji i otwartości wobec siebie. Fajna promocja sportów westernowych? ...absolutnie nie. Bo miało to tyle wspólnego ze sportem co przeciętne atrakcje Hubertusowa jak gonitwa czy szukanie lisa po krzakach 😉

I teraz można się spierać, czemu mają służyć takie eventy: czy dobrej zabawie, czy promocji westernu czy być wprowadzeniem do sportu (sportu w ujęciu uporządkowanym, regulaminowym). Jeśli to pierwsze, to przecież i "Wicia wierzchem pojedzie", tak tak, "na kocie!" i będzie zabawa życia  😀 Jeśli to drugie (i poniekąd trzecie), to mi się wydaje, że jednak warto by się było trzymać jakichś ram. I wcale nie mam na myśli stroju, czy rzędu tylko np. schematów, trzymania się w konwencji poszczególnych konkurencji czy standardu sędziowania. Jeśli to trzecie, to uważam, że powinny być rozgrywane niczym klasyczne zawody towarzyskie: dla debiutantów, dla ludzi jeszcze bez wszystkich możliwych licencji, ale jednak powinny być rozgrywane zgodnie z regulaminami. A regulamin to i odpowiedni rząd i ubiór. Choćby jak przypadku odznak jeździeckich, miałby by być jedynie określany jako: dopasowany (w przypadku konia) i schludny (w przypadku jeźdźca).

A gdyby takich "inicjatyw" było więcej, to przecież każdy mógłby sobie wybrać: czy jedzie się pobawić, czy zadebiutować i spróbować swoich sił "jak na zawodach", bez wchodzenia w duże koszty? Rynek by pokazał, na co jest większe zapotrzebowanie, jak w klasyce 😉






...ale ja naprawdę bym chciała o RR pogadać!!!  👿 😁


...ale ja naprawdę bym chciała o RR pogadać!!!  👿 😁



Miałam wrzucić swoje trzy grosze... Ale... Pogadajmy o Ranch Riding 😀

Miałam też zacząć temat poprawnie wykonanych zatrzymań, przejść do chodów niższych czy wyższych i kontroli tempa w obrębie chodu, ale... To może wywołać kolejne burze 😀
Coś ta pogoda niestabilna, skoro wszyscy zwiastują burze. Bez przesady, chyba większość z nas umie trzymać nerwy na wodzy i potrafi dyskutować. No! Zaczynajcie Dziewczyny. A jak nie chcecie to na PW, bo ja chętnie. Zawsze to coś nowego.
Coś ta pogoda niestabilna, skoro wszyscy zwiastują burze. Bez przesady, chyba większość z nas umie trzymać nerwy na wodzy i potrafi dyskutować. No! Zaczynajcie Dziewczyny. A jak nie chcecie to na PW, bo ja chętnie. Zawsze to coś nowego.


Niby tak, ale widzisz jak się większość dyskusji tutaj kończy... Gdyby tak było tylko teraz to można by faktycznie zwalić na przesilenie jesienne, krótsze dni, gorsze nastroje... Ale w lecie było tak samo 😀

Sierra dajesz 🙂 O co chciałaś zapytać?
Nique, Maluda chwalmy Pana! 😅  Mam nadzieję, że chociaż Wy ze mną porozmawiacie i wymienicie się spostrzeżeniami  😡


Otóż, otóż rzeczywiście RR wkroczyło na areny nie tylko w ramach AQHA ale i PLQHA i choć początkowo wzbudzało umiarkowane emocje a nawet trochę śmiechów (jeszcze gdy konkurencja raczkowała jako pokazowa "Ranch Pleasure"😉 od początku miałam super "feeling" to tej konkurencji. Teraz uważnie śledzę, to co się na jej temat pojawia w prasie i na YT i muszę przyznać, że wciąż jestem tą konkurencją zafascynowana. Sam opis w regulaminie AQHA też wydaje mi się bardzo zachącający. Niedawno ktoś wrzucał "A Judge perspective", to ja może podlinkuje "okiem sędziego" na temat RR:

Strasznie mi się podoba nacisk na: swobodny, naturalny ruch. Dążność do przodu. Rozluźnienie, gotowość do podjęcia kolejnego zadania. Czujność (reaktywność) konia, z jaką pewnością "wchodzi na wędzidło/kontakt" (moje tłumaczenie: going in to the bridle) przyjednoczesnym nacisku na stopień ujeżdżenia konia (w tym nacisk na "neck rein", żeby koń miękko odstępował od nacisku). Podoba mi się zróżnicowanie tych zadań: kilka drążków, bramka, wydłużenia, skrócenia, zmiana nogi, obroty... i cielaki! Ale to tylko w USA na razie (uff!) 😁 Wydaje mi się, że to konkurencja dla prawdziwego "allrounda"  😀

Jak pewnie łatwo zgadnąć, w tą stronę w treningu chciałabym pójść z Czeczenem. Mieć wesołego, czujnego konia. Który chętnie "biegnie" ale i chętnie "wraca". Który jest wygodny i posłuszny ale idzie w ustawieniu mu opowiadającym i tempie dla niego naturalnym. Strasznie podoba mi się ta konkurencja i chyba nie tylko mi:
😉
Tak, mnie też się ta konkurencja bardzo podoba. Żałuję że nigdy nie widziałam na żywo.
Siedzę w pracy więc nie mogę obejrzeć z głosem komentarza. Ale jak jest w RR? Utrzymuje się większy kontakt z pyskiem konia niż np. w konkurencji reining?

Edit: Kłus w półsiadzie! Coś dla mnie xD Chociaż trenerka chwali Jacka że ma takie fajne i wygodne chody O.o

Sierra a to Twój rudzielec nie lubi krów? xD Ja bym była za cielakami, ale Jacek mógłby być bardziej sceptyczny. (nie no wiem, że to cow sense i te sprawy i że to nie każdy koń może...)


Btw, ciekawe Sierra jest to że jak przychodzą mi powiadomienia na maila że napisałaś w wątku to kieruje mnie przez stare Voltopiry a nie RV xD

Edit edit: To ja jeszcze w temacie tych zatrzymań. Odstawiacie nogi przy zatrzymaniu czy przykładacie? I jeszcze jedno pytanie xD Jak wyglądają u waszych koni ślady od siodła? 🙂
Nique bo ja piszę na Voltopirach, nie na Re-Volcie  😀 No i chyba muszę zmienić "profilówkę", rudzielec na zdjęciu to nie Czeczek, to mój ukochany Czardasz. Którego z nami już nie ma, a który zresztą bał się krów jak ognia  😉 Nie mam pojęcia, czy Czeczo lubi cielaki... niby ma rodowód reiningowo-cuttingowy, zdecydowanie ma zmysł do zaganiania (ale psów 🤣, czyli ma "dog sense" a nie wiem czy ma "cow sense"😉 tylko okazji nie ma, żeby sprowadzić  😉

Z tego co widziałam/czytałam/rozmawiałam pożądany jest kontakt i ustawienie naturalne (czyli często wyższe) dla konia. Oczywiście kontakt w reiningu jest dowolny: widać i bardzo "poskładane konie" (i bardzo niskie) ale i widuje się obrazki koni ustawionych zupełnie dowolnie 😉 Ad. samego kontaktu to mam wrażenie, że jest większy nacisk na pewną "samodzielność" konia, w niesieniu się też. Koń ma być "bystry", chętnie "uszy do przodu", ma być czujny ale z drugiej strony bardzo posłuszny i miekki... widziałam na żywo RR na Americanie i najlepiej były oceniane konie cuttingowe i cow-horsowe, potem reinignowe a najgorzej - de facto - konie techniczne, które na odzień pracują głównie nad chodami pleasurowymi, w mocny zebraniu i bardzo niskie. Ale to była wtedy nowość, duża stawka bardzo zróznicowanych pod kątem specjalizacji koni... teraz się powoli klaruje obraz konia docelowego do RR.

Ad. zatrzymań odstawiam nogi. Do cofania też, acz mam już zapowiedziane, że na potrzeby treningu będziemy cofać na przyłożonych nogach... oh well... nauczyłam się tak, nauczę się i inaczej 😉
Przy zatrzymywaniu odstawiam, a w międzyczasie rzucam jeszcze komendę głosową.
W kwestii śladów od siodła to ja się nie wypowiem ze względu na inną jego budowę. Nie mam typowych ławek ani terlicy, więc nie będę konkurować w tym temacie.

Sierra dla mnie koncepcja fajna, bo razem ze swobodą idą jednak też i wymagania, co może dać fajny efekt końcowy. I tutaj trzeba z koniem wypracować pewien poziom, aby się pokazać, a nie jechać na hurra. Tyle że, ja bym np. chciała widzieć jak to będzie funkcjonować bez ostróg. Tak dla wyobraźni. I nie, nie uważam ich za narzędzie zła, po prostu jestem ciekawa. Odnoszę się do tego: "Dążność do przodu. Rozluźnienie, gotowość do podjęcia kolejnego zadania. Czujność (reaktywność) konia", bo w sumie to by mógł być intrygujący eksperyment.
Chyba że, jeżdżą i tak...

To wszystko jasne 😀

Jacek do psów i kotów ma ewidentnie "murder sense" xD Atakuje przednimi nogami wszystkie stworzenia które mu przemkną na hali czy ujeżdżalni, kuląc przy tym uszy i grożąc zębami... Ale żółte podobno już tak mają, że psów ani kotów nie lubią. A do krów... rżał  😵

Tylko pytanie czy konkurencja rozwinie się jako "dodatkowa okazja do przejazdu dla osób jeżdżących inne konkurencje" czy może "konkurencja docelowa, do której konie będą typowo przygotowywane"?

Ja też póki co odstawiam nogi, plus komenda głosowa... Myślę że jakbym teraz jeszcze zaczęła cofać na przyłożonych to Jackowi by się kompletnie pokićkało i znowu byłby powód do "kłótni".

.
smartini   fb & insta: dokłaczone
21 października 2016 11:04
Sierra, Na zawodach plqha konkurencja nadal wywołuje śmieszki ale raczej pozytywne, tak jak było z showmanship 😉 no bo to śmiesznie biegać z koniem. Przebierać się za kałboja trochę też śmiesznie 😀
Nawet Ricky śmieszkował do Karoliny na Bladym, że ona to za ładnie wygląda i oń za czysty, niech go pobrudzi trochę 😉

Ja nie sądzę, żeby klasa rozwinęła się na 'indywidualną' jak reining bo w jej zamyśle było bycie uzupełnieniem tak technicznych jak reiningu. Na szkoleniu z RR mnie nie było bo było w czwartek ale podsłuchiwałam co Ricky mówił przed startem w sobotę.
Generalnie BARDZO WAŻNE jest precyzyjne wyjechanie schematu. Precyzyjne w sensie - jak jest napisane wyciągnięty kłus, to on ma być naprawdę wyciągnięty. Na tym zbiera się plusy na przejeździe.
Kontaktu na wodzach w przejazdach nie zauważyłam, takiego w pojęciu klasycznym. Wodze są krótsze, nie mogą dyndać (bo i na ranchu nikt tak nie jeździł) ale koń nadal ma sam wiedzieć gdzie jest miejsce głowy w rami (czyt. swobodne i gdzie mu wygodnie)
Tu chociażby znajoma z UK, która wygrała teraz w Aachen RR Amateur
[img]https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/14731281_1413158308711713_3353053336504935550_n.jpg?oh=9212b939d1a8fa86c8634ccac7e9133a&oe=58980250[/img]
Fajna konkurencja, Ricky stwierdził, że jeśli chodzi o precyzję wykonania schematu to trudniejsza niż reining i jest świetnym treningiem mentalnym dla tych koni. Tylko trochę słabo, jak się nie zmyje lakieru z kopyt po halterach 😁
No i nie ma '0' za pomylenie schematu

a w ogóle to śmialiśmy się, że 'ranczerskie' konie są na wzięciu w RR, Michał jechał na koniu z blizną na głowie więc miał '+2pkt' (w żartach oczywiście, nie na scoresheecie) więc ja z moją 'raną po rogu szalonego byka' na łopatce dostanę +15  😂

maluda, nie masz obowiązku jeździć w ostrogach na zawodach. Natomiast małe szanse, że zobaczysz kogoś na arenie bez nich. I wcale nie dla tego że konie są zakopane i niereaktywne, wręcz przeciwnie. Dzięki ostrogom można przekazywać bardzo precyzyjne sygnały i po latach treningu w ostrogach po ich zdjęciu masz sygnały 'jak przez mgłę'. Więc to trochę bez sensu

A co do zatrzymań, ja znacząco odstawiam nogi tylko przy stopach (a i tego planuję się oduczyć). Przejścia w dół to pięta w dół, sztywnienie nóg i zdjęcie ich z boków konia 'na boki' delikatnie, tylko na tyle, żeby nie dotykać ciała. Cofanie tak samo. Ograniczyłam do minimum wizualne odstawienie nogi
Jak jadę coś technicznego to w ogóle ograniczam się do obciągania pięty i usztywnień coby w ogóle widać nie było
Nique, póki co na razie RR jest traktowana jako dodatkowy przejazd i np okazja do zrobienia punktów all around.
Konkurencja fajna jeśli ktoś jeździ all around.
Raz kolega ubrał na reining koszule w kratę - śmialiśmy sie (pozytywnie oczywiście), że Ranch Riding juz dzisiaj było  😁

Kon ze zdjecia smartini jest z hodowli reiningowej, na pewno w tej hodowli nie ma żadnego dolewu krwi lini "technicznych", predzej dolew krwi cuttingowej itp

Nie do końca mnie zrozumiałaś, bo właśnie bazując na poście Sierra (gdzie pisała o np. czujności konia, itd) chciałabym zobaczyć czy taką pracę można zyskać bez ostróg w efekcie końcowym, a to jak działają i pomagają to wiem, ze spokojem.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się