PSY

mils a taki pan/pani ?/dob/
Energiczny na pewno,i wymaga ruchu ale mojemu wystarczy ok 1-1,5 h intensywny spacer z zabawami a tak to od 19tej do 9 rano spi 😉 i tylko na siku 😉
Weekendy albo leniwiej albo jak przygotowywujemy się do zawodów to wtedy intensywnie.Możemy iść na spacer 5 km ale i po 25  nie wymięka 😉 Ich agresja to jakaś legenda bo znam/znałam sporo i wszystkie spokojne.Tylko radziła bym wybierać mniejszego,bo teraz modne kolosy z Rosji pod 50 kg a mój 35tylko 🙂
edit.zapomniałam zdj
mils, po propozycji dobermana jakoś przyszły mi na myśl nasze rodzime rasy - gończy polski lub ogar polski jako propozycje?
Mnie osobiście teraz urzekły posokowce bawarskie - na spacerach spotykam często dwóch przedstawicieli rasy (więc żadna próba, ale te dwa są naprawdę świetne - poza tym, że często wolą bawić się z moimi psami niż wrócić do właściciela i z tego co gadam - odwołania to jedyny problem w sumie) + trenerka miała od lat i.. no, fajne psy, ale chyba by mnie przerosły czytają po internetach 😀
A Polski Owczarek Nizinny? Miałam jednego 100 lat temu, fajny, pojętny, energiczny. Długa sierść, ale przy odpowiedniej pielęgnacji nie sypał się strasznie.
smartini   fb & insta: dokłaczone
11 października 2018 10:26
myślę, że PON z uwagi na futrzastość i wzrost wzorcowy <50cm raczej wypada z przedstawionych warunków 😉
ushia   It's a kind o'magic
11 października 2018 11:02
Jak to się dzieje, że takie chodzące kule futra nie linieją  😲


trzeba je wyczesywac, ale wlosy nie wypadaja tak jak "zwykle" wiec nie zostaja wszedzie

tak samo jest np u pudli, shih-tzu itp
przerabane maja w przypadku zaniedbania, zgubienia, bezdomnosci, bo robia sie z nich wielkie pozlepiane dredy i to mega szybko

ale w normalnych warunkach sa super
ja swoje futrzaste zwierze powinnam czesac raz na tydzien, znajoma miala briarda i u nich wystarczalo do 2-3 zeby byl piekny
plus nie marnuje mi sie showsheen bo konia mam raczej lysego to pies zuzywa  😎
ushia, dzięki za wyjaśnienie 🙂
macbeth, Ja mam flata - sierść też dłuższa ale brak podszerstka. Sypie się okresowo, ale to są takie długie kłaki, które nie fruwają i w nic się nie wbijają. Zamiata / odkurza się to bardzo łatwo, nie osiada na ubraniach. Jak sobie pomyślę jak koszmarna była sierść w domu mojej znajomej gdzie był bokser i wszędzie wbita ruda sierść nie do usunięcia to mnie mrozi 😉. A nawet to okresowe zrzucanie sierści da się ograniczyć sensownym wyczesywaniem.
epk, wiem, sama miałam dawno temu kundelka (miks sznaucera miniaturki i spaniela), który miał szorstką sierść, która była wszędzie przez cały rok  😵 Dlatego tak bardzo nie przeraża mnie wizja sierści mojego przyszłego psa 😀
Sierść powiadacie... 😀 Brendi ma sierść lekko kręconą, "twardą" (choć nie jakoś bardzo) i długości ok. 2-3cm. Magicznym trafem kłaki potrafią znaleźć się np. na półce na książki, gdzie ja ledwo sięgam, albo wkręcają się w chodniczki/narzuty/koce ect. Sypie się cały rok (po 2 dniach zaczynają mnie gonić "mini kłębki" po podłodze 😁 nie chcę myśleć co było by po tygodniu), czesana 1-2x tygodniu. Plus jest taki, że ta sierść jest wodo i brudoodporna 😂

Efekt czesania 1x tygodniu, cały rok 😀


Ani rottweiler rodziców x lat temu, ani moja jamniczka, ani grzywacze, ani nawet półdługowłosy kot - nikt nie przebija Brendi na produkcję kłaków 😀
Ale grzywacza dzielnie strzygę "na pudla", bo przerasta mnie 2-3x dziennie wybieranie dziadów z jego długich kłaków - z długim włosem przynajmniej da się coś zrobić, żeby nie był długi 😁
emptyline   Big Milk Straciatella
11 października 2018 11:50
Viridila, powder puffa się nie da czesać prawda? To jest istna tragedia... Nasz też na krótko cięty.
emptyline, daj spokój.. Wszystko fajnie jakbyśmy chodzili tylko po chodniczkach i trawnikach "płaskich". Puszczony na spacerze na łączce, czy u konia czy gdziekolwiek indziej - co nie jest płaską, trawiasta polanką - wraca najczęściej z jakimiś skołtunionymi badylami czy dziadami w ilościach ogromnych. I to takimi "sfilcowanymi" skołtunieniami już. Nierozplątanie tego od razu skutkuje tym, że kołtun jest do obcięcia 😵 I żadne grzebienie/szczotki/filcaki, nic.. na sucho się nie da, na mokro jeszcze gorzej - nieważne ile odżywki wejdzie na włos (próbowałam, groomerzy też jak złapał masę dziadów w futro i się poddałam w domu... :icon_rolleyes🙂.
I o ile wieczorem mogę się poświecić i to wygrzebywać, tak np. po porannym spacerze przed pracą nie bardzo... a wolę psa wybieganego i zadowolonego (błoto na futrze mi nie przeszkadza, a takiego krótkiego też łatwiej po spacerze opłukać jak przesadzi), niż z włosem "na show" 😉
Ludzie mają go najczęściej za kundla ew. mix pudla i jest mega zdziwienie, że to rasowe (zwłaszcza, że jego ucho jedno się zbuntowało i nie stoi... jak miał ponad 11 miesięcy to się poddałam, przestałam kleić - mam mega "niewzorcowego" przedstawiciela rasy, w dodatku z agresją smyczową zamiast miłością do świata :hihi🙂.

E:
Żeby nie było, jak był młodszy to ogarniałam i jego, i jego brata z całą pielęgnacją (+ rodzice mają też łysego grzywacza, ale to taki prawie true hairless więc niemal nic do roboty). Jego brat ma lepszy włos, łatwiejszy w prowadzeniu itd. Golenie pysków, kąpiel, czesanie i suszenie 2 psów to było idealne zajęcie po całym tygodniu pracy, plecy mnie później solidnie bolały. Obecnie obaj są strzyżeni i mi żyje się łatwiej, a im też chyba nieco lżej przy aktywności jaką mają 😉
Bash

Figaro, brat mojego
emptyline   Big Milk Straciatella
11 października 2018 12:55
Viridila, mój ma oba klapnięte, nawet nie próbowaliśmy ich podnosić bo są wielkie. One się filcują nawet na zwykłych spacerkach. Mój jest raczej leniwy i nie pcha się w krzaczory a i tak się filcuje. Mojego wszyscy biorą za dziewczynkę oczywiście no i pudelka. Ej, ale grzywacze wcale takie miłe dla świata nie są przecież. 🙂

My też mieliśmy łysolca, tam to serio nic nie trzeba było robić, oprócz smarowania kremem z filtrem latem.



emptyline, to u nas hodowczyni zaczęła stawiać i w gruncie rzeczy stały. Tylko to jedno się później zbuntowało i.. zostało. No, trudno psy mi się klapnięciem ucha uzupełniają - choć u czarnej to różnie bywa z tym, które jest klapnięte 😁
A dziewczynka to też było standardowe - teraz jak cięty to lepiej widać, iż to nie sucz, ale i tak przez kiteczkę robi za "dziewczynkę". Taki niemęski, jeszcze dostaje różowe gumki często 😂

A miłe nie są. Wręcz bym powiedziała, że to takie nieco wrednawe psy 😁

Uszy, uszy, uszy 😀
smartini   fb & insta: dokłaczone
11 października 2018 13:04
mój i bez różowych gumeczek i kituszków jest zawsze suczką... przywykłam :P
A wcale jakiegoś suczego wyrazu nie ma ;D
emptyline   Big Milk Straciatella
11 października 2018 13:11
Viridila, nasza zrezygnowała, bo on ma je chyba jeszcze większe niż Twój. 😁 Dla mnie grzywacze to straszne zołzy są, ale je uwielbiam. A jak u was kanaliki łzowe? Twój chyba jest dość duży? Mój niby też nie jest malutki bo ma 41cm, ale jest delikatniejszej postury. A te klapnięte uszy po różnych stronach są genialne. 💘
emptyline, z kanalikami żaden z 3 psów nie ma problemu w sumie. Nie mierzyłam go w sumie, ale on jest "solidnej" budowy, tak samo jak jego brat - są dość spore, "szerokie" na łapach w porównaniu do Jazza. Jazz (10 letni łysek rodziców) jest bardzo filigranowy przy nich, taki "zwiewny", kościec nawet wydaje się lżejszy po prostu. Twój po zdjęciu to taki typ pośredni między Jazzem, a naszymi pp 😀 Na pewno oba pp są u nas za grube obecnie - walczę o odchudzanie Figaro (pp rodziców), a Bash przez mój urlop też nabrał ciałka i musimy zrzucić.. 🙄

Charakter mają specyficzny, ale też bardzo je lubię i my "rodzinnie" w grzywacze przepadliśmy (choć mnie sporo ras się podoba na równi i wstępnie charakterowo pasuje - mnie pasują takie lekkie zołzy, charakterniki czy uparciuchy - "jamnika" miałam ponad 17 lat, a obecnie pochodna teriera i grzywacz, więc no 😉). Przy czym łyse są dużo bardziej chimeryczne niż owłosione, znam całkiem sporo grzywaczy i cóż.. łysole są bardziej obrażalskie i zołzowate (i "rasistowskie", jak jest ekipa łysoli to widocznie się izolowały od innych psów) 😁
emptyline   Big Milk Straciatella
11 października 2018 14:23
Viridila, a u nas z kanalikami tragedia totalna... U łysego było okej, a puffik...no masakra. Mój waży 6,8-7kg, miał okres, że ważył 7,700 i to już lekka kula była. 😁 Łysolek też był zdecydowanie lżejszy i wyjątkowo mały, max 4kg. Ale masz rację, że łyse są bardziej chimeryczne i złośliwe. Mój puchaty Lex to taki bardziej wioskowy debilek, a łysy Bingo był istnym arystokratą. Nie wiem na czym to polega, ale to wszystko prawda co piszesz!
emptyline, no.. Jazz (łysy) to książę, w dodatku taki bardzo fochliwy jak np. nie pogłaskasz albo.. pogłaskasz nie tak jak chciał 😀 Zwrócenie mu uwagi/korekta za nieporządane zachowanie kończy się "Awwwrrrr rawrrrr rawrrrr" pod nosem i pójściem na legowisko, a jak go do siebie po chwili chcesz zawołać to.. popatrzy na Ciebie i odwróci łeb. Przyjdzie wtedy, kiedy on uzna za stosowne - jak się "odfocha". Żeby nie było - po głowie nikomu nie skacze, nie ustawia domowników ani nic z tych rzeczy - ot, ma takie swoje zachowania "fochliwe" jak jest nie po jego myśli 😉 Inne psy w takich sytuacjach zachowują się normalnie (przerwą czynność, pójdą do siebie, a przywołane przyjdą na luzie jakby nigdy nic), tylko on "dyskutuje i strzela focha" 😁  Czasami mam wrażenie, że łyse grzywacze to takie trochę.. koty 🙄
Figaro i Bash przy nim to są "normalne psy", bardziej przytulaśne i zupełnie niefochliwe (choć Bash czasami zrobi "Awrrr" jak się pytam "Co zrobiłeś?" kiedy coś odwinie, ale to zupełnie inne niż Jazz) 😁

A jak z nauką u Twoich? Jakieś różnice między łysym, a pp we współpracy z człowiekiem? Bo mam wrażenie, że tutaj ta "chimeryczność" też wyłazi 😀
Bardzo dziękuję za wszelkie podpowiedzi, podrzucone rasy i chęć pomocy. :kwiatek: Będziemy czytać, rozmawiać i zobaczymy czy coś sensownego wymyślimy. W grudniu wybieramy się na wystawę i mam nadzieję, że uda nam się porozmawiać z jakimiś hodowcami „wybranych” ras. Z psem się totalnie nie spieszymy, także wierzę, że decyzja będzie przemyślana. 😀
emptyline   Big Milk Straciatella
11 października 2018 16:21
Viridila, o tak tak, Bingo też taki był, przy czym był dość karny, a my jesteśmy totalnie zieloni i myślę, że wiele innych ras by nam weszło na łeb. Moim zdaniem uczą się też inaczej. Lex mimo tego, że jest np. zupełnie nieodowoływalny to jakiś podstawowych komend się nauczył i wykonuje je zawsze. Bingo za to nigdy nie usiadł na podłodze bez dywanu. Prośbą, groźbą można było próbować i za nic w świecie tego się nie dało wyegzekwować - za to jak się podsunęło dywanik - pies siedział. 🤣 No i jak bardzo nie lubił jakiegoś gościa w domu to potrafił nasikać w miejscu w którym ten człowiek siedział. 🤣 One zdecydowanie są trochę jak koty!
emptyline, z tym siadaniem bez dywanu to 100% łyse! Jazz bez dywaniku/chodniczka nie zrobi NIC co wymaga siad/leżeć - podsuniesz mu pod dupkę coś i magicznie pies działa 😁 Nie dziwię się, bo pewnie zimno w zadek na takich np. kafelkach (nawet a ciepłym tarasie, w słonku), ale jednak sam fakt takiego totalnego oporu przed tym jest zabawny. Puffy to się wręcz z lubością na kaflach/panelach wylegują - jedynie łapy im się bardziej ślizgają i np. Bash odjeżdża zadkiem w siad + daj łapkę 😁

To moje oba (grzywacz + kundlica) się całkiem ok odwołują, pilnują mnie ect. Jedyny problem jaki mam z Bashem to ta agresja smyczowa - ale w pon. behawiorysta i będziemy się naprawiać 😉 Mnie też sprawia problem np. skupianie na mnie - to super wychodzi jak mamy się bawić-bawić, ale jak już mamy się uczyć na spokojniej to pies uznaje, że.. kłak Brendziocha na podłodze jest 100razy ciekawszy. I mogę mu proponować w zamian i zabawę, i mizianie, i żarcie - jak nie ma ochoty to nie i koniec. Czego się spodziewać zresztą po rasie typowo do towarzystwa - widziałam kilka grzywek w agility, i to chyba jedyny psi sport jaki realnie tej rasie leży. Nie mówię, że się nie da czy coś, ale.. to trochę jak szkolenie kota 😁

Moja Sunia (jamnikowate mocno) czy Brendi (terierowata) - obie uparte, testujące mnie i biorące niekiedy na przeczekanie - były/są sporo łatwiejsze niż te 3 gamonie. Już nie mówiąc o tym jak tata mówi o swoim rottku czy wilczurze sprzed lat - no... chęć współpracy na zupełnie innym poziomie i warunkach, ale cóż.. taka specyfika 😉
Wojenka   on the desert you can't remember your name
11 października 2018 18:26
Trochę się wetnę, ale czy ktoś się wybiera na Euro Dog Show w ten weekend?


My jutro będziemy 🙂
madmaddie   Życie to jednak strata jest
11 października 2018 19:16
Puffy to się wręcz z lubością na kaflach/panelach wylegują - jedynie łapy im się bardziej ślizgają i np. Bash odjeżdża zadkiem w siad + daj łapkę 😁

rozjeżdżający się w siadzie pies jest mega. Moja też tak miała, mimo normalnej sierści (podszerstek+okrywowy), opuszki nie kleiły i koniec  😁

Ja jutro jadę po moją niebieską dziewczynkę. Jest już poważnym psem  😅
(zdjęcia hodowcy)
[img]https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/43185853_898425273682801_6191977457843699712_n.jpg?_nc_cat=101&oh=ab35250d6e2272ee09a883bf686c81f6&oe=5C4AD164[/img]

[img]https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/43258907_898424997016162_9168264900617699328_n.jpg?_nc_cat=101&oh=7b0b94404ddb5d892fed0d8ba7c9e090&oe=5C4B04C8[/img]

Stresuję się, nie wiem czym  🤣 chyba nie mogę uwierzyć, że w końcu będę miała wymarzonego owczarka! 😜
Nie stresuj się nic a nic. Jesteś świetnie przygotowana 😀
madmaddie, ooo.. szwajcar? One są piękne 😍 też się będzie rozjeżdżać pewnie! 😁 Niech się ładnie chowa! I jak to mówi mój brat przy szczeniakach "żeby nie próbowała roznieść połowy kosmosu" 😉
madmaddie   Życie to jednak strata jest
12 października 2018 05:56
Nie stresuj się nic a nic. Jesteś świetnie przygotowana 😀

Mam mnóstwo rzeczy w wyprawce, przygotowanie psychiczne nadal kuleje  😂

Viridila, tak, szwajcar. Nie wiem czy kosmos się ostanie, bo hodowczyni mówi, że jest "bardzo żywa"  😜
emptyline   Big Milk Straciatella
12 października 2018 06:10
Viridila, no na kafelkach rozumiem, ale on zdecydowanie na żadnej, nawet nagrzanej powierzchni nie siadał. A w łóżku oczywiście zakopywał się pod kołderkę. I miejsce też mościł sobie bardziej jak kot. 😁 Lex to leży jak naleśnik wszędzie. I jemu się łapy nie rozjeżdżają, z paneli ma czasem tylko problem, żeby wskoczyć na łóżko, więc ma położony dywanik. 🤣 Mój jest nieodwoływalny, bo go nikt nie nauczył, a sam z siebie się nie pilnuje, a Bingo był zupełnie jednak inny, nie odchodził za daleko i wołany zawsze wracał. Mój też ma agresję smyczową, czy już kto wie jaką, ale to wynika ze strachu. Namawiam mamę na behawiorystę, ale jakoś jej to nie idzie... No jakby ktoś chciał naprawdę szkolić grzywacza to ja życzę powodzenia, dokładnie, jak szkolenie kota, wiem, że się da, ale ileż trzeba się natrudzić? :P
Jakiś pomysł jak przekonać 3/4 miesięcznego szczyla, że ani autobusy ani samochody nie zjadają piesków?
Do samochodu jak jeszcze nie chętnie mocno, ale wejdzi tylko potem płacze tak autobus to zło.

Moje zawsze się wszystkie same pchały od małego do auta, więc nic poza wsiadać, wysiadać, jeździć nie przychodzi mi do głowy.
Panele.... ja mam panele. I jak z chodzeniem i rozjeżdżaniem nie ma problemu, tak przy biegu Harry już problem ma, najczęściej w zakrętach. A  jak już wie, że ktoś jej w kuchni i ten leci z drugiego końca mieszkania to zawsze walnie całym sobą i ścianę bo nie wyrabia.  😂  nie wiem kiedy się nauczy
Kastorkowa, no nic innego niż takie spokojne, mozolne oswajanie.
W zależności co na psiaka działa czy jedzenie czy zabawki zaopatrzyć się w pozytywne, odwracające uwagę i nagradzające bodźce. Na Wer bardzo dobrze działa wykonywanie komend, bo to ją koncentruje. (dla mojego psa smaczki są bardzo znikomym motywatorem).
I dobrze jest pójść na pętlę autobusową/zajezdnię, pouśmiechać się do panów kierowców, żeby pozwolili ćwiczyć na sucho, kiedy autobus nie pracuje, kiedy nie ma innych ludzi. (mam farta, że mam pętlę 700 metrów od domu)
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się