PSY

A rottweiler? Dobrze prowadzone są świetne (ale mam ogromny sentyment do rottków, wychowywałam się przy takich i mogę być mało obiektywna).
No i Szanucer bardzo dobrze mi się sprawował w stajni. Chodził bez smyczy i kagańca, nigdy nie straszył koni. A jak jeździłam w lecie to spał w trawie przy ujeżdżalni. Nie wdawał się w niepotrzebne bójki z psami, aczkolwiek raz ugryziony na spacerze w jajka wysłał kundelka na szycie do weterynarza. Bouvier niestety konie próbował zaganiać.

Miałam go z drugim niekastrowanym psem rasy olbrzymiej i nie było problemu z nimi.

Ten pies świetnie też rozróżniał sytuacje. Kiedy mnie jakiś pijak kiedyś na spacerze zaczepił to Sznaucer wyszedł z krzaków i patrzył co gość zrobi. Bouvier by go dawno złapał za gardło a Szanucer obserwował rozwój sytuacji. Gość spokojnie odszedł ale jestem pewna, że jakby podniósł rękę to została by ona „odgryziona”.

Jak ktoś przychodził do domu to pies też patrzył na sposób w jaki się witamy i w zależności od tego traktował gości. No nie mogę na niego złego słowa powiedzieć.

Natomiast poświęciliśmy sporo czasu na PT, PST i IPO.

Edit: Rottweilerów nie znam, moim zdaniem wymagają jednak trochę bardziej zaawansowanej osoby, która ma czas na szkolenie i rzecz kluczową - socjalizację.
Rottki też wspominam bardzo dobrze :-) mój doberman miał koleżankę Pusię w stajni, przekochana kluseczka, ale szczerze nie wiem czy ona by kogoś obroniła :-)

Dance Girl, ale to chyba każdemu szczeniakowi trzeba czas poświęcić, żeby w miarę się jakoś słuchał.

Ja chodzę na kurs i tam robimy dużo rzeczy, które mi w życiu potrzebne nie będą, ale fajnie, że tam chodzę, bo tak pewnie bym nie poćwiczyła aż tyle z psem, a tak jestem bardziej zmotywowana. Nie mniej nie wiem po co mi komendy typu noga, prawa, lewa,czy okręcanie się przy siadaniu przy nodze? Pies to robi , ale czy mi to potrzebne w życiu?

Dla mnie pies ma umieć: siad, leżeć, przywołanie, fe, nie, zostań,na miejsce i chodzić na smyczy, ale żeby rozróżniał prawa i lewa, to naprawdę nie wiem po co to jest?
Wczoraj posiedliśmy umiejętność wstań z leżenia na szkoleniu 😜 też nie wiem w sumie po co  😁 Nawet filmik mój mąż nakręcił i wstawiłam do wątku do grupy Borzojowej na fb, bo wszyscy tam piszą , że nie da się Borzoja nauczyć takich komend podstawowych  😵




Rottki też wspominam bardzo dobrze :-) mój doberman miał koleżankę Pusię w stajni, przekochana kluseczka, ale szczerze nie wiem czy ona by kogoś obroniła :-)



Rottki i dobermany najczęściej odstraszają swoją (niesłuszną) opinią.

Perlica, tylko nauczyć i umieć to dwie różne rzeczy. Nauczony będzie kiedy zawsze i wszędzie wykona twoją komendę, do tego trzeba długich ćwiczeń w różnych sytuacjach, a umieć będzie jeśli wykona ją od w sprzyjających warunkach. Czy na odwrót, ale wiadomo o co chodzi 🙂

Na nią działa, jak odbiegnę kawałek, wprawię owcę w ruch, ale to zaś wtedy nie jest prawilne obikowe "do mnie", a takiego potrzebuję, gdy pies siada i się skupia na mnie. Bo se wymarzyłam, że za rok wystartujemy w klasie 0. Może dotrę do tego mózgu pochowanego głęboko do tego czasu 😉


U mnie w ten sposób Młody załapał odpowiednią reakcję - niestety w przypadku "do mnie" w każdej sytuacji musieliśmy najpierw skupić się na szybkości, a potem na odpowiednim wykonaniu komendy. A Młody jest osobnikiem mocno oglądającym się na wszystkie strony i wszystko było zawsze ciekawsze niż przyjście na zawołanie.
smartini   fb & insta: dokłaczone
10 września 2019 11:08
Perlica, po pierwsze, praca z psem nad potencjalnie niepotrzebnymi rzeczami poprawia Waszą ogólną komunikację i buduje więzi. Nasze psy po prostu lubią spędzać z nami czas, niezależnie od rasy 😉
Rzeczy jak obroty, cofanie, dostawianie się i masa innych budują u psa ogólnie pojętą świadomość ciała (są na to też bardziej skomplikowane ćwiczenia ale nawet proste obrociki pomagają). Im lepsza świadomość ciała tym np. mniejsze ryzyko, że pies biegnąc i wpadając jedną łapą w dziurę potknie się i zrobi sobie krzywdę (naciągnie coś np). Ćwiczenie stój - leżeć - stój to tzw. scyzoryk, świetne ćwiczenie pliometryczne, buduje wytrzymałość. U chartów to dobre, bo one anatomicznie mają przebudowane płucoserce, są sprinterami - równomierne rozbudowywanie u psa obu typów włókien mięśniowych to np mniejsze ryzyko zawału u takich psów.
Urozmaicone ćwiczenia, które mogą niespecjalnie przydawać się w codziennym życiu to korzyść i dla fizyczności i dla psychiki psa a to pociąga za sobą długie, zdrowe życie, mniej problemów zdrowotnych na starość i po prostu fun 🙂 nie trzeba mieć psa uprawiającego czynnie sport wyczynowy żeby dbać o jego ciało, nawet takimi ' pierdołami' jak obroty 😀

No, i mi się obroty i przydają jak idziemy na długiej smyczy  i mi się pies nią okręci, wystarczy odpowiednia komenda na obrót w lewo lub w prawo. To samo tyczy się obejścia drzewa czy latarni, zejścia z chodnika na komendę na lewo lub prawo by zejść rowerzyście z drogi.
Jak jedna łapa się zahaczy o smycz to też komendą powoduję podniesienie i wyplątanie odpowiedniej łapy :P
derby   "Pamiętajcie, tylko spokój Was uratuje."
10 września 2019 11:15
mi też "głupie" mało "potrzebne" komendy fajnie się przydają i często korzystam, ale wszystko w sumie zależy... do czego kto chce psa 🙂

ja lubie zimą dłubać chodzenie co za tym idzie obracanie się przy nodze również :P już nie wspomnę o rozgrzewce najbardziej kocham cofanie) zwłaszcza przed zawodami etc 😀
madmaddie   Życie to jednak strata jest
10 września 2019 11:16
[quote author=madmaddie link=topic=32.msg2886914#msg2886914 date=1568035927]
Na nią działa, jak odbiegnę kawałek, wprawię owcę w ruch, ale to zaś wtedy nie jest prawilne obikowe "do mnie", a takiego potrzebuję, gdy pies siada i się skupia na mnie. Bo se wymarzyłam, że za rok wystartujemy w klasie 0. Może dotrę do tego mózgu pochowanego głęboko do tego czasu 😉


U mnie w ten sposób Młody załapał odpowiednią reakcję - niestety w przypadku "do mnie" w każdej sytuacji musieliśmy najpierw skupić się na szybkości, a potem na odpowiednim wykonaniu komendy. A Młody jest osobnikiem mocno oglądającym się na wszystkie strony i wszystko było zawsze ciekawsze niż przyjście na zawołanie.
[/quote]
na razie rozwiązałam to w ten sposób, że najpierw z psem kontaktuję, a jak znajdzie się dalej od bodźca i już leci do mnie, to podkładam "do mnie" i ew. pomagam ruchem ręki, że trzeba usiąść. Kobieta do której chodzę na grupowe, stwierdziła, że trzeba poczekać aż pies odwróci się w moją stronę i nagrodzić. U Aury to totalnie bez sensu, bo ona a)kocha sobie siedzieć i obserwować i może tak długo, b) smaczki to raczej dodatek do życia niż coś, czym warto się ekscytować.

cofanie też fajnie buduje świadomość ciała, zwłaszcza, jak przenosimy je na różne tereny, ja często na spacerach uskuteczniam 🙂
dobby, to raczej kwestia nazewnictwa chyba. No i zależnie od warunków naokoło pies to tylko zwierzę wg mnie i każdy z nich może komendy nie wykonać, niezależnie od rasy, choć oczywiście są rasy predysponowane bardziej i mniej.
Chodziło mi o to, że charta trzeba prosić o wykonanie komendy, nawet jak jest jej nauczony czy naumiany, bo tak komentowali właściciele pod postem o castingach psich ( ktoś szukał charta co wykona komendę leżeć), a mi się wydaje, że lekka przesada i zależy od tego jak się psa traktuje.
A już odwołanie przy ekstremalnej sytuacji, jeśli przegapi się "ten" moment , także może się nie udać, nie tylko u charta,a u innych także.

Mój dobek jako dorosły już pies odwoływał się zazwyczaj zawsze, ale raz jak koń urwał się w karuzeli i z 6 metrowym przęsłem biegal w panice to pies wiadomo sie nie odwołał od razu, choć tego konia i tak nie był w stanie dogonić, bo ten w panice miał prędkość światła... Człowiek w sytuacji ekstremum potrafi spanikować i zachowac się irracjonalnie,a co dopiero pies....No chyba, że pies w służbach, ale one też są nie odwoływalne, bo muszą mięc w sobie tą samodzielność myślenia, więc chyba nie ma przykładu jednak. Zwierzę to zwierzę....

Edit: smartini o takich aspektach nie pomyślałam, jednak dla mnie za dużo udziwnień prostych rzeczy robi się nudne i mnie trochę wkurza osobiście, nie mogę sama tego zapamiętać czasem ( zresztą inni na zajęciach też często nie kumają w którą stronę mają co robić  :hihi🙂 i tak sobie myślę, że psa też może znudzić, jak i mnie. Wolę jak pies zna takie podstawy, bez udziwnień, ale to właśnie zależy czego kto chce.

derby   "Pamiętajcie, tylko spokój Was uratuje."
10 września 2019 11:25
odwołanie oczywiście - niezależnie od rasy może się zdarzyć sytuacja... ciężka 😀

smartini   fb & insta: dokłaczone
10 września 2019 11:33
Perlica, zgadzam się. Wiem, że są różne rasy ale kurcze, nawet nasz mastiff tybetański zna siad, leżeć, 'wypad' (taka tam śmieszna sztuczka, długo tłumaczyć). Także często 'e, z rasą XYZ to się nie da' wynika z tego, że nikt w ogóle niczego nie uczy wychodząc z założenia, że się nie da. I kółk się zamyka. Oczywiste jest, że husky nie nauczy się tak szybko i tak wiele jak border czy malinos no ale skoro da się nimi chociażby sterować w zaprzęgu (a to przecież robi się komendami a nie fizycznie, jak konie) no to siad czy leżeć też się da.
Także jak ktoś mówi, że jakaś rasa nie zrobi leżeć na komendę to jest po prostu śmierdzącym leniem :P może i nie zrobi 30 powtórzeń bez nagrody jak to zrobi głupi border 😁 ale na pewno się położy :P

wiadomo, zależy co kto chce, po prostu zastanawiałaś się 'po co to' to napisałam 😉 no ale na pewno takie 'udziewnienia' są ciekawsze dla psa niż ciągłe siad, leżeć i zostań 😉
smartini, jasne, rozumiem,dziekuję  :kwiatek:
Po cichu też sobie tak właśnie myślałam jak piszesz, ale nie mam doświadczenia z chartami żadnego, a też i nie znam znam żadnego człowieka z Borzojem, prócz siebie  😂
Charty mi się bardzo podobają, a Borzoja wybrałam właśnie charakterem, że łagodny, ale się obroni jakby co przed jakimś psem, a też nieupierdliwy, bez potrzeby ciągłej atencji. W zasadzie jego ulubione czynności to spanie, jedzenie oraz zapasy z innymi psami, bo przecież nie bieganie 😁

Nie mniej prawa i lewa , chodzenie po kwadracie i te obroty to miesza się uczestnikom, bo ciągle pytają, to jak to ma być( i nie że kobiety, kótre niby nie wiedzą która to lewa a która prawa, bo więcej pytają panowie jednak), a z której w końcu ma być pies itp.

A jeszcze chciałabym nauczyć psa aportowania piłki, bo czasami to robi na ogrodzie,ale tak na dworze to niebardzo. Pytałam whippeciarzy jak nauczyli i mówią, że dopiero jak miały powyżej pół roku to zaczęły, bo wcześniej też nie były zainteresowane jak mój. A to uważam za przydatne, jak potrzebuję zmęczyć psa na szybko 😉 więc muszę poszukać jakiejś piłki na sznurku z czymś przyczepionym żeby było dla niego wizualnie widoczne jak leci nad ziemią ( tak radzili whippeciarze).
smartini   fb & insta: dokłaczone
10 września 2019 12:08
Perlica, akurat o chartach trochę rozmawialiśmy na seminarium i o tym, jakie potencjalne problemy może za sobą nieść ich specyficzna, przerysowana budowa (bardzo duża klatka piersiowa vs bardzo wąska talia)

W kwestii aportu no to już kiedyś tu pisałyśmy - najlepszą bazą pod to jest szarpanie z przewodnikiem. Psy przeważnie nie aportują bo nie chcą oddać łupu (co jest dość oczywiste). Jeżeli więc przewodnik może zaoferować coś bardziej wartościowego niż tenże łup (zabawa z przewodnikiem aka szapranie) to wtedy psy z wielką radością łup oddają bo więdzą a) że będzie zabawa b) że zaraz dostaną łup z powrotem. Masz szapraczki więc możesz już na szarpakach uczyć podawania do ręki. Na początku polega to tylko na puszczeniu szarpaka, złapaniu od razu, poszarpaniu znowu i puszczeniu (pies się uczy, że z tobą wygrywa i że dając Ci łup, nie straci go). Potem zwiększasz dystans puszczając szarpak i robiąc kroki w tył by wymusić ruch do Ciebie by Ci go podać. Na sam koniec dodajesz rzut i pogoń za (to najtrudniejsze dla psa po prostu bo pogoń za łupem jest super, szczególnie dla chartów, musi więc już dobrze wiedzieć, że warto Ci ten łup podać)
Z tym "nie da się" albo "to rasowe, wrodzone" to ludzie lubią przeginać, w obie strony 😀 Wiele razy słyszałam jak to grzywacze są szczekliwe (mają taką tendencję), roznosi je i głuchną, a w stadzie "grzywaczy" to już dramat i nic się nie da 😉 Znam mało coś robiących grzywaczy, a większość to typowi towarzysze - rozpieszczeni często do granic (wchodzenie na stół, ujadanie, no.. traktowane ja dzieci). Realnie to dość proste w prowadzeniu psy, dużo oferujące same z siebie i lubiące aktywność, zadania. I pewnie jakby więcej osób coś z nimi robiło to były by nieco inaczej postrzegane 😁
smartini, poćwiczę , ale mniej więcej tak się bawię.
Bardziej chodzi o to, że piłka sama jako przedmiot nie jest dla niego atrakcyjna,bo jak ma chęć biegania za piłeczką po ogrodzie to biegnie za nią i oddaje. Ale jak nie ma to możesz rzucać, a on nie patrzy nawet gdzie ona poleciała  😂

Szarpak to bardzo jest atrakcyjny ( oczywiście nie każdy , bo jak twardy to jest bee  😉, czyli rzucać szarpakiem na początek?
Dobrze myślę?
smartini   fb & insta: dokłaczone
10 września 2019 12:28
Perlica, jasne, że tak. Jeżeli nie masz konkretnych aspiracji np. na frisbee (gdzie pies musi aportować konkretny przedmiot w konkretny sposób) i zależy Ci na aporcie samym w sobie to rzucaj co tam pies lubi i co jest dla niego atrakcyjne 😉 pewnie z czasem, gdy atrakcyjna stanie się nie tyle zabawka co sama zabawa w aport z Tobą to będziesz mogła rzucać byle co. Na razie baw się tym, co pies lubi, wybrał sobie i chętnie się tym bawi.
madmaddie   Życie to jednak strata jest
10 września 2019 12:29
możesz rzucać szarpakiem. Są też miękkie piłki - Chuckit breathe right ball albo kultowa ażurka z JW pet. Moja lubi miękkość i te piłki to jest top jej. Za chuckitem przepada. Nie latają dość daleko niestety
madmaddie, dzięki, właśnie o ażurowej też myślałam.
A może hitem byłoby to:
https://zayma.eu/pl/p/Pilka-azurowa-z-owczym-futrem-na-amortyzatorze-24h/257

?
madmaddie   Życie to jednak strata jest
10 września 2019 12:50
naturalne zapachy mocno wzmacniają atrakcyjność zabawki 🙂 ja uważam, że fajnie je wdrożyć, ale ciut później, ale to Twoja decyzja. Taką zabawkę dużo trudniej oddać, niż inne
madmaddie, spróbuję chyba, on nie ma problemu z oddaniem jeśli zdecyuje się  pobiec za piłką.
Ma problem, że nie biegnie wcale po prostu  😂 może to sprawi, że będzie biegł,a z oddaniem jakoś sobie poradzę.
Zobaczymy, i tak chcialam zamówić z tej strony matę węchową, bo zbliża się brzydka pogoda, a przecież burżujski Borzoj na deszcze nie wychodzi, stopy w kałuży nie zamoczy, więc trza będzie więcej czasu spędzać w domu, bo przecież 19h snu jest chyba wystarczające  😉
Z F ostatnio intensywnie myślimy nad drugim futrzaczkiem w przyszłym roku, ale takim bardziej hmm... chętnym do posłuszeństwa 😁 mi osobiście marzy się malinois, ale trochę się boje, ze nie dam rady, bo z jednej strony właściciele tych psów często podkreślają, ze są one bardzo wymagające; z drugiej - o hasiorkach mówi się to samo, ale to chyba trochę inny typ „wymagania”. F marzy się ONek, ale te zady są straszne, jak już to chcielibyśmy psa w trochę starszym typie (?).


Linie użytkowe owczarków niemieckich mają proste grzbiety. To byłby wizualnie taki "starszy typ" o jakim mówisz.
A malinki... są specyficzne. 😉 Trzeba lubić taki typ psa. Dla mnie bomba.   😍

A co do "taka rasa - nie da się" to ponoć kotów też nie da się szkolić, a jednak. 😉 Może to moje nawyki psiarza zdecydowały, ale moje miauczące siada, daje łapkę.
Ascaia, też kiedyś miałam takiego kota ;-)
derby   "Pamiętajcie, tylko spokój Was uratuje."
10 września 2019 16:17
ja zwolennikiem rzucania piłek ani innych nie jestem zwłaszcza szczeniakowi, jak już rzucam to wysyłam psa jak już przedmiot leży

Perlica jak masz problem, że nie nie ma ochoty Ci biec po zabawkę- ja bym na początku zaczęła od zabawy na atrakcyjność zabawki a dopiero później bym rzuciła

tj uciekasz psu z nia i się śmiejesz, że nie daje rady Cię dogonić- dajesz mu ją łatwo odbić jak dobiegnie, możesz robić wyścigi do zabawki, na początku zrób tak byś Ty była pierwsza a później by pies wygrał....jest dużo fajnych sposobów by zrobić zabawkę fajną 😀
derby, spoko, ale każda zabawka jest fajna kiedy ja ją trzymam, to się interesuje, bo chce się bawić,ale bez biegania :-)
Ja bym chciała nauczyć żeby biegał za rzuconą nie tylko jak ma chwilę rozbawienia, ale tak jak Whippety,że ludzie rzucają daleko a one biegną z prędkością światła, bo tak mi najłatwiej byłoby psa wybiegać przed pracą, jak nie ma ludzi z psami ( tzn. są , ale takie co wyjdą na 2 minuty i 38 sekund ).
Spróbuję z tą piłką z linka, ale dopiero po wystawie, bo jeszcze będzie tam pewnie dużo stoisk różnych, a i pies będzie miał wtedy prawie 4 miesiące to na pewno też polubi bieganie bardziej.

derby   "Pamiętajcie, tylko spokój Was uratuje."
10 września 2019 16:27
na pewno się młody rozkręci 😀
madmaddie   Życie to jednak strata jest
10 września 2019 16:51
ja zwolennikiem rzucania piłek ani innych nie jestem zwłaszcza szczeniakowi, jak już rzucam to wysyłam psa jak już przedmiot leży

Z Aurą byś długo nie pożyła 😉 jak se nie pogoni za zabawka, to każdy liść przez wiatr ruszony próbuje gonić 😉 trzeba jej te potrzebę pogoni rozładować
derby   "Pamiętajcie, tylko spokój Was uratuje."
10 września 2019 17:37
madmaddie chyba bym do tego nIe dopuściła :P
smartini   fb & insta: dokłaczone
10 września 2019 18:14
madmaddie, zgodzę się trochę z derby, jest spora szansa, że sama wytworzylaś w psie taką a nie inną potrzebę ;D pastuszki to takie wiaderka bez dna na energię, im więcej włożyć tym więcej oczekuje :P ja bym oszalała gdyby mój pies musiał biegając pozbywac się energii i się męczyć by funkcjonować normalnie.
madmaddie   Życie to jednak strata jest
10 września 2019 18:53
Ja jej długo nie rzucalam nic 😉 potem kupilam pilki i uczylam przynoszenia w pokoju. Nie rzucalam tez za bardzo na spacerach. ona tak ma po prostu. Jednocześnie nic nie próbuje zaganiac np. Jak ja nie zaspokoje tej potrzeby pogoni to że sama zaspokoi. Wiem, że szybciej psy wkrecaja w gonienie niż w szarpania. Dlatego raczej oszczędnie i maluchowi nie rzucalam. Woli też szarpak od piłki. 😉 ale pogonić se musi.

Dziś trening on i ah! Aż jestem w szoku, ładnie ćwiczyła z psami obok, szok 😀

edit: nie mam psa z piłką zamiast mózgu, nie jest zafiksowana na piłkę, jak jej rzucisz jeśli w okolicy dzieją się turbo ciekawe rzeczy to oleje. Ona po prostu musi sobie pogonić za czymś (zresztą, czy owczarki właśnie tej części łańcucha łowieckiego nie mają wzmocnionej?), nawet nie musi być codziennie 😉
derby   "Pamiętajcie, tylko spokój Was uratuje."
10 września 2019 20:51
a ja po ostatnich zawodach mam depresje pt STREFY


więc dziś pojechaliśmy ciut podłubać i nawet zmajstrowałam widejoo 😀

derby, fajnie popatrzeć  😉

A mój pies dziś ganiał z wielką bandą psów i prawie się nie wywracał 😁
Z dnia na dzień się uczy  😀 Może kiedyś pobiegnie  😵

Za to zrobił cyrk, więc wył jakby nogę złamał,  więc lecę do niego , bo on usiadł i nie może się ruszyć,  myślałam że naprawdę coś się stało, a on wrzeszczał,  bo jeden rzep się przyczepił do ogona  😂
Nie mogłam w to uwierzyć  🤣
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się