PSY

kurczak_wtw, miło że pytasz 😍
Aktualnie ciśnie jak młody bóg🙃
Wyniki ledwo właśnie robiłam, spadła bilirubina więc super, on czuje się super, nawet się jakoś nie męczy co było widoczne jeszcze 2dni temu, a jest na doksycyllinie jednak przez 21 dni. Czekam na wyniki rozmazu , ale to kilka dni jeszcze. Wygubil w dwa dni całą szatę, którą hodował 5 lat .
Rozkiminiam co na kleszcze teraz, bo z tabletka musimy poczekać chwilkę. Czytam różne gupy ,że nic nie działa.
Weci też roznie mówią, że kleszcze się uodporniły już i nawet psy na tabsach chorują, ale.ze i tak tabsy najlepsze.
Teraz jest na kropelkach z permentyna, ale on się moczy, więc słabe to rozwiązanie.
Skonczy antybiotyk to na tabsy wroci , a teraz kupie obroże prócz kropelek.
Słuchajcie ten mój pies to ma chyba jakiś walnięty zegar biologiczny. Rano- zero zachowań lękowych. Ruszyć się nie można bo jak tylko wykuma, że się budzimy to jest wskok na łóżko i zabawy. Lata za nami, kradnie kapcie do ogrodu wynosi, przychodzi na głaskanko i drapanko- ogólnie love i super... po czym wybijak tak 11😲0 i nagle nie podejdziesz, pies ucieka, ogon podkulony, każde szurnięcie czymkolwiek to jest reakcja jak na wystrzał armatni. Potem jest druga fala już mnijszych czułości tak koło 13-14. I potem znów strach i tak zostaje do wieczora, gdzie tuż przed snem lekkie odpuszczenie i wejście do sypialni.
Dziwne bardzo...
kotbury, masz psa z hodowli, ze schroniska, znajdę?
kotbury, a ten pies był badany przez weta? Od dawna go masz, zachowuje się tak od początku?
Może jest jakiś medyczny powód i zależność, która pozwoli chociaż trochę to zrozumieć i zniwelować. Tak strzelam, bo jestem teraz przewrażliwiona na punkcie zdrowia - mój pies był bliski przekręcenia się, a objawów jakichś szczególnych nie okazywał, szczęście że USG od ręki zrobione i można było leczenie wdrożyć szybko, bo i tak stracił 2kg (z wyjściowych 13kg) w przeciągu jakichś 1,5-2 tygodni. To się ciągnie 4 miesiące już i teraz pojawiły się kolejne objawy z kolejnych narządów, również bardzo niespecyficzne, mając wyniki z USG i krwi dopiero powiązałam to z tym, że miał zjazd kilka godzin po posiłku.
Pierwszym i najbardziej zauważalnym objawem przy tym schorzeniu teraz, to był bardzo pogorszony nastrój i nawrót niechęci do przebywania na dworze (to pies, który przez kilka pierwszych lat był ogromnie lękowy, nie wychodził normalnie na spacery, np. nie jadł smaczków, bo był tak przerażony). Dodatkowo miewał takie ataki, że w domu nagle uciekał od ludzi i chował się gdzieś w kącie albo w łazience cały skulony, nie reagował na wołanie, jedzenie, jakby jakiegoś porażenia dostał. I to było spowodowane bólem.
Pies jest... z linii frontu z Ukrainy, odłowiony do tamtejszego schroniska i umieszczony w Pl w domu tymczasowym i potem trafił do nas. Dzicz totalna.

Jest leczony na lambie, toxocaroza już za nami🙂.
Imho, aktualnie jest już dużo lepiej... ale nadal są takie godzinki zdziczenia, które się włączają. smaczki ma w poważaniu, ale to chyba dlatego, że ją przestawiliśmy na mięso i "oszalała" ze szczęścia. Teraz nawet gardzi chrupkami już. więc chcąc nie chcąc wjechało tylko mięso. Pies się mega poprawił, futro, żeberka, kupy wzorcowe.
Więc ja ja jem obiad (ja jestem na takim ludzkim barfie) to jest ożywienie i podchodzenie, ale jak jedzą inni domownicy i nie ma surowego mięsa to nie reaguje.

Dziś mi owarczała córkę, ale to raczej dlatego, że sobie wykopała jamę w ogródku przy ujęciu wody- bo gorąco i wszystkie zabawki tam zaniosła- i została nakryta (7 minut mojej rozmowy przez telefon i dzieło gotowe🙂

Ogólnie zaczęła mega pięknie chodzić na smyczy jak ją zabieram do stajni- aż jestem zdziwiona, że 5 miesięczna srajda tak przy nodze i nie ciągnie na szelkach.
W stajni jak ją muszę przypiąć na chwilkę i odejdę to jest lament za mną i wtedy jestem nagle bardzo potrzebna, żeby być obok. W domu za to jak wołam to przybiegnie, stanie w odległości i analizuje czy jej się opłaca🙂
kotbury, to masz odpkwiedź na swoje pytanie. Pies z linii frontu.
Skoro tak młoda, warto popracować na pewno.
_Gaga, no gdybyśmy wiedzieli wcześniej to ja bym raczej nie rozważała. Ale już się wszyscy na nią napalili w domu i to wyszło podczas rozmowy dopiero potem.
Paradoksalnie huku się nie boi za bardzo. Bardziej bym obstawiała, że to wdrukowane zachowania ze schroniska. jak się podchodzi do miski to ona ucieka, jak się do niej wyraźnie zwraca to ucieka na posłanie- tak jak w schroniskach niektórych w kojcach są psy uczone "kijem", że jak wchodzi człowiek to mają się odsuwać - trzymać dystans, bo oporządzane są kojce.
Boi się ciemności🙂 Tylko się zaczyna robić ciemno to nie ma mowy żeby ktoś z domowników był w innym pokoju. O nie. Musi z nami.
Kota uwielbia i naśladuje. Mamy w ogrodzie stary stolik z plastra drewna, na którym kot ostrzy sobie pazury to zaczęła wskakiwać i się na nim przeciągać- jak kot. najpierw kot, jak zejdzie to ona wskakuje.
Mąż jej zrobił w ogrodzie "strefę realizacji psich potrzeb" - czyli min. miejsce na kopanie, to jak nie mam jej na oku to wszystkich 'fantów" zdobytych mogę śmiało iść tam szukać. Kapcie, chusteczki, pranie... niestety też czyste, przyniesione z pralni i wyciągniete z torby cichaczem.
Nie w aż takim stopniu jak twoja, ale ja do swojego też jakiś czas nie mogłam się nijak odezwać, bo momentalnie leżał plackiem przy podłodze ze strachem w oczach, koło miski też nie mogłam nawet przypadkiem przejść, bo odchodził od razu i już jeść nie chciał. W schronisku był w kojcu z trzema psami, większymi od siebie i „krzyczącymi”, wskakującymi na kraty, on się chował w kącie i ciężko go było w ogóle z tego kojca wyjąć. Na spacerach nagle bez powodu odcinało go i wpadał w panikę, biegał w kółko i sam nie wiedział od czego i dokąd chce uciec. Bał się przechodzić przez każdy próg, z pomieszczenia do pomieszczenia, a już najbardziej z dworu do środka. Aktualnie nic mu z tego nie zostało, ale ja zanim go jeszcze wzięłam i nie wiedziałam, na co trafię, szukałam behawiorysty i była z nami od samego początku, raz w tygodniu. Na bieżąco też miałam z nią kontakt pomiędzy i z każdą wątpliwością jak zareagować na jakieś zachowanie, albo jak się coś pojawiało nowego to do niej od razu pisałam albo nawet wysyłałam filmy i dostawałam wskazówki. Aktualnie mam psa idealnego, wszystkie te problemy się naprostowały, ale właśnie uważam, że najwięcej roboty zrobiło to, że od samego początku miałam pomoc i kogoś, kto dobrze odczytywał nawet najmniejszy psi sygnał.
_Kapcie, chusteczki, pranie... niestety też czyste, przyniesione z pralni i wyciągniete z torby cichaczem.
kotbury, a to to w ogóle nie jest nic dziwnego. Ja jak czegoś nie mogę namierzyć to idę przeszukać ogród. Moje dwa durnie skarby zabierają na podwórko i tam sobie z nimi leżą. Czasem na środku trawnika...
To że ma takie dziwne zachowania w różnych godzinach to jak najbardziej może być wdrukowane ze schroniska. Jak jest młoda, to takie rzeczy wdrukowują się szybko. U mnie od niecałego miesiąca jest 1.5 roczny pies i już widzę jak sobie niektóre rzeczy wbił do głowy, bo pomimo, że ja pracuję w domu to ten rytm dnia jest bardzo poukładany i widzę, że już mu się przestawił. Twoja też się przestawi, choć wiadomo, że to co wdrukowane za szczeniaka to trudniej wybić. Poczytaj o okresach lękowych u psów - jest ich aż 4 (a nie jak większość przyjmuje 1-2). 2 z nich przypadają na okres dojrzewania i serio psy się potrafią dziwnie zachowywać. Ja bym się pewnie nastawiła na co najmniej kilka miesięcy stabilizacji u niej ale zobaczysz - te niepożądane zachowania będą się wyciszać.

Swoją szosą jak ja widzę, że moje psy zaczynają rozrabiać - czyli np. wyciągać różne rzeczy z zakamarków i wynosić na ogród to ogarniam szybko jakieś zajęcie typu wyszukiwanie rzeczy na ogrodzie ukrytych (sama ukrywam w krzakach dobre kąski albo zabawki topowe) i wysyłam do szukania. Jak już całkiem nie mam czasu to biorę miskę chrupek kocich (drobne są) i rozrzucam po całym trawniku. Zajęcie na co najmniej pół godziny + praca nosem. Oba uwielbiają i oba po tym dają sobie spokój z przeszukiwaniem domu.
epk ja ten patent z rzucaniem chrupek dostałam nawet w rozpisce ćwiczeń dla psa

A ponieważ mamy też więcej ćwiczyć z szarpaniem zabawki pojawił się problem mój stafik załatwia wszystkie zabawki i liny do szarpania ( takie marketowe) w ciągu jednej sesji..
Szyty szarpak z węża strażackiego też załatwił czy jest szansa że istnieje coś co nam posłuży dłużej ?


espérer, u mnie "w poprzednim życiu" gdy pracowałam z pitbulami to nam się jednak sprawdzały opony na ziemi i powieszone...
Lalunia jedna z drugą ponosiły takie kółeczko, powisiały jeszcze szarpiąc w dół to potem nie chciały śrutować przedmiotów.
Becia23   Permanent verbal diarrhoea
28 czerwca 2024 10:21
epk ja ten patent z rzucaniem chrupek dostałam nawet w rozpisce ćwiczeń dla psa

A ponieważ mamy też więcej ćwiczyć z szarpaniem zabawki pojawił się problem mój stafik załatwia wszystkie zabawki i liny do szarpania ( takie marketowe) w ciągu jednej sesji..
Szyty szarpak z węża strażackiego też załatwił czy jest szansa że istnieje coś co nam posłuży dłużej ?


espérer, springy z Graficstaff na FB
https://www.facebook.com/share/fmSaJtRXR26bAqY8/
Opony mam, ogólnie tak do bezmyślnego gryzienia to mamy wgl stemple budowlane
I on z z tym normalnie biga ciągnie to obgryza, ale tu mam takie ćwiczenia na podstawie łańcuchu łowieckiego i np ja uciekam z zabawką
Dla niego bieganie z tym stemplem to żaden problem albo z opona ale jednak dla mnie to jest za ciężkie 😅

Ten spring wygląda ciekawie
espérer, niesamowite jak inne potrzeby mają różne rasy.
Mój pies by się rozpłakał jakbym mu kazałą gryźć oponę 😂

Dziś zakładam Foresto i znowu nakraplam, bo musimy zregenerować wątrobę zanim wrócimy na tabsy.
Mam wyniki rozmazu ręcznego i są bardzo dobre odpukać, płytki są w normie.
Becia23   Permanent verbal diarrhoea
28 czerwca 2024 12:24
Opony mam, ogólnie tak do bezmyślnego gryzienia to mamy wgl stemple budowlane
I on z z tym normalnie biga ciągnie to obgryza, ale tu mam takie ćwiczenia na podstawie łańcuchu łowieckiego i np ja uciekam z zabawką
Dla niego bieganie z tym stemplem to żaden problem albo z opona ale jednak dla mnie to jest za ciężkie 😅

Ten spring wygląda ciekawie

espérer, no to jak najbardziej springy. Ja (zupełnie dla zabawy) używam z moją starsza SBT właśnie w tym samym celu, regularnie łapie to pyskiem z rozbiegu, jak trzymam wysoko tak że musi podskoczyć, itd., szarpiemy się dużo i jak to SBT - ona szarpie całym swoim jestestwem.
Daje jej też sobie pomemłac samej dla zamknięcia łańcucha łowieckiego. Mamy już dwa lata (co prawda nie jest używany wyjątkowo regularnie) i stan jak na zdjęciu. A ona wszystkie zabawki z umiłowaniem zamienia w strzępy w mgnieniu oka.
Jedyne co, to to jest dosyć duze i niezbyt kompaktowe, także np. Nie dasz rady trzymać w kieszeni/zwykłej nerce w czasie treningu.
20240628_111819.jpg 20240628_111819.jpg
20240628_111811.jpg 20240628_111811.jpg
Czy ktoś używa idealeash lub podobnych patentów (smycz z amortyzatorem, mocny amortyzator) na dużego ciągnącego psa? Chce sama wyprowadzać wyżłowatego burka żyjącego prawie 24h/ dobę w kojcu. Psiak już starszy, szybko traci parę, ale pierwsze 15 minut wyciąga ręce z barków. Nie ma opcji żeby przepracować problem najpierw, bo pies jest tak niedostymulowany przy tym trybie życia że jak już wyjdzie nic dla niego nie istnieje.
madmaddie   Życie to jednak strata jest
05 lipca 2024 09:33
ekhem, możesz spróbować, ale pożyczyłabym od kogoś na pierwszy raz zamiast kupować. Może się sprawdzić. Reszta opcji wymaga niestety trochę pracy.
Proszę o polecenie co słychać w karmach mokrych i suchych a może raczej półwilgotnych.
Z niewiadomych przyczyn suczka mi dostała refluksu, a gotować to na pewno nie będę, więc przerzucę na puszki na czas leczenia.
Daję Pokusę jak gdzieś wyjeżdżamy, ale się zastanawiam czy są jakieś fajne składowo nowości jak np. Suszony barf ? Kiedyś była ta fajna karma U śledzi, ale chyba temat zarzucili.

Vet expert też mi się kiedyś sprawdzał i cenowo jest miło.

Druga sprawa to dziwne,że suka dostała refluksu, całe życie na barf, nic nie zmieniłam, poza witaminami, które daję od kilka miesięcy z game dog. To jedyna zmiana i wtedy się zaczęło chrząkanie i jedzenie trawy. Może to przypadek, a może nie. Innych objawów brak, super kupy itp.
A ktoś zamawiał kiedyś Escapure?
https://groomershop.pl/escapure-rind-wurst#product_weight=7355
Ktoś Tu zagląda?
Kupilam meatlove na spróbę i mega dramat.
Może ktoś chce za czekoladę opakowanie kiełbas?
madmaddie   Życie to jednak strata jest
20 lipca 2024 12:36
Perlica, ja chcę. A co z tym nimi nie tak?
madmaddie, już oddane lokalnie, bo dałam na grupę lokalną .
Kupy brzydkie u suni, a jej zepsuć kupę to wyczyn. Dałam kotom, bo mówię szkoda i też kupa brzydka i śmierdząca.
No nic, został mi jeszcze losoś,bo to był wół.
Jak nie pójdzie będzie to wzięcia.
Już kupiłam puszki pokusy na wszelki, bo to się zawsze sprawdzało, we wszystkich smakach.
Dziewczyny przyszłam rzygać tęczą - otóż mój cały czas "nowy" pies, który to miał być rzekomo "niespuszczalny ze smyczy przez najbliższy rok" od dwóch dni biega sobie ze mną luzem za koniem (ja na koniu, pies nie na koniu tylko na własnych łapach).
Jestem przeszczęśliwa, że udało się to nam zacząć przepracowywać, bo to był poniekąd dla mnie taki "cel" podarowania temu psu szczęśliwego żyćka i sens posiadania psa!

Jest wprawdzie jeszcze trochę "elementów posłuszeństwa i bezpieczeństwa" do przepracowania wiadomo. Ale na tą chwilę to nawet bez tego jest fantastycznie.
Pewnie osobny blok to będzie nauka "zostawiania" napotkanych piesków i podążania za mną, bo na razie to jednak dłuższą chwilkę się muszę upominać o atencję jak są inni czteronożni obok.
Uczymy teraz siadania i czekania w środku jak jeżdżę woltę na placu czy na krosie i marszu przy kłodzie na wysokości popręgu na krótkich odcinkach (np. na przyszłość dla fragmentu przekraczania jezdni czy jazdy poboczem)- to dużo trudniejsze, bo jakby nie było to nadal jest pies lękowy.
Wszystko to bez nawet pół smaczka - bo ja jestem antyfanem pozytywnego wzmacniania żarciem. Nie, że krytykuję, ale mi się nie sprawdza na moje cele i nigdy nie sprawdzało i u psów i u koni. Być może nie umiem w smaczki.

Nie wiem jakie są "granice możliwości' współpracy z człowiekiem tego psa, bo nie wiem co w nim siedzi za mieszanka, ale na razie jak na 6-cio miesięczną srajdę jestem zachwycona.
Marzą mi się pewne rzeczy, ale chyba nie nastąpią bo ostatnio zając stojący na środku podwórka okazał się straszny. Na obronę psa mogę powiedzieć, że dawno nie widziałam tak wielkiego zająca, wielkości solidnego warchlaka🙂


Specjalny medal za cierpliwość powinnam mojej kobyle wystawić, bo u psa czasem ze szczęścia eskalują emocje i na nią skacze "się witać".
Jest także strasznie zainteresowany jak ona idzie w długiej ramie i żuje wędzidło, bo głupek myśli, że ona ma coś do żarcia🙂 i próbuje sprawdzać. Nawet łapanie za ogon przeżyła tylko się zatrzymała takim heblem ostrym i uszy położyła i na mnie łypała czy "zamierzam coś z tym zrobić'🙂.
Niestety muszę sobie chyba skarbonko-budżet na baty zrobić bo w trakcie nauki (ja na koniu) ich końcówki okazały się być idealnym narzędziem do wyładowania emocji.

Żeby nie było tak kolorowo - są też cienie mojego podejścia "pozwalającego realizować instynkty" - zamiast ogrodu mam cmentarz i wszędzie pozakopywane kości i mięso... i te chwile gdy siedzimy przy stole i jemy, a pies sobie "do stołu" przynosi własne, odkopane, sprzed kilku dni, śmierdzące okropnie "porcje". Ambrozja 🙂 ... ble, fuj, fuj, nawet dla mnie.

Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się