Kącik folblutów

escada, oj! Ale rao rao nierówne, a wiedząc co i jak można z powodzeniem prowadzić konia. Tylko kłopotliwe bardzo, a Ty, zdaje się, masz kłopotów nadto. W sensie - doba za krótka 🙁

Viridila, i jak?

Magdzior, gratuluję wakacji - no wreszcie sobie poszalejesz! A przemyśl jednak starty - bo te folbluty to dziwnie pamiętliwe są, także mięśniowo, kondycyjnie, treningowo, wrażenie takie, że można brać ze stajni i jechać. A za brak zdjęć tutaj (a są na fejsie  😀iabeł🙂 - foch!

Mój folblut zaprowadzi mnie do wariatkowa! Jakieś stalinowsko-folblucie metody tortur stosuje, czy co???
Z bólem podjęłam nieodwołalną decyzję: pingwin i koniec. Nie ugięłam się nawet po relacji córki: Mama! On SAM galopuje! Ledwie potrzymać można!
No i ostatnio ciężko pracował depcząc kapustę. To dziś miałam go ruszyć relaksowo, żeby odetchnął psychicznie. Myślę sobie: przecież mogę poskakać dla relaksu, przeszkody stoją, nikogo niet (ekipa już wyjechała na zawody, my z młodym jedziemy jutro), tylko ze 2 rekreacyjne. Ok, jakieś rozgrzewkowe maleństwa. Pach, pach, pach, pach -  😀 To jedziemy. I tu - zaskok na maksa. Koń rwie, pakuje, o nic nie pyta. NIGDY w życiu na żadnym  koniu mi się tak dobrze nie jechało (a bywały zacności rumaki)! No matkocórko - jak w książkach napisali. Banan na twarzy na maksa (a kilka lat było ciężkorzeźbienie 🤔). Ciut więcej tempa, energii - proszę - ruch łydeczką. Skrócić, dodać, zgiąć - w paluszkach. Ciut na zad - proszę - drgnienie ręki. Okser - proszę, liverpool - proszę, murek... Mamy taką linię, która nie jest linią, bo krótko i ostry łuk: fale i deski tęcza, metrowe, nigdy nikt tego tak nie próbował. To zobaczymy - rewelacja! W dodatku nic robić nie trzeba (takie wrażenie), koń sam wszystko rozlicza poprawnie. Leciutko, łatwiutko, momentalnie (a z tym był problem, bo on... jakby zwlekał, ociągał się, niemal zawsze). I jeszcze się dziwi: Co tak łatwo? A na koniec: Dlaczego już skończyliśmy??? Ja bym chciał jeszcze  😜
Weź, zrozum folbluta!  😵
Po tym wszystkim mam wrażenie, że dopiero dziś Wiem, jak trenować konie. Jakbym dopiero pojęła, co naprawdę znaczy Ujeżdżenie. Nie mam jak przekazać wam tej jakościowej różnicy, to coś nieuchwytnego. Zawsze będę wdzięczna G. za uratowanie zdrowia i za to, ile mnie nauczył. A była ciężka cholera, i poprzestawiała mi parę kości.
Chyba nie wytrzymam bez sprawdzenia efektu. Xx poleci w domu wypaśny parkur 130 - spróbuję go reaktywować na krosie.
Najzabawniejsze, że gdy dziś siadałam na konie - miałam tych całych koni pod korek  🙁 Klęłam się za głupotę życiową, i w ogóle. Dobijała mnie gorycz. A zsiadłam szczęśliwa jak szczeniak.
escada zawsze jeszcze jest to 10%. Nadal trzymam kciuki.  :kwiatek:

Jak wy to robicie, że wasze folbluty są takie okrągłe?  😵 No wszystkie z poprzedniej strony... Mój już ładnie przytył po zimowo-wiosennym chudnięciu a nadal jakiś kanciasty...  🤣


Ja dzisiaj zrobiłam przerwę od nauki i też trochę poskakaliśmy. Niedużo, bo dawno nie skakał ale było tak:  😜 😜 . Uwielbiam tego konia. Na jednej przeszkodzie taką kaskaderkę zrobiłam, że miałam śmierć w oczach, a on wyratował jakby nic się nie stało.  😍
Też będę miała zdjęcia, więc jak dostanę to się pochwalę. 😉




Sonkowa mój tak wyglądal większość życia. Teraz chwilowo lepiej. U nas przede wszystkim ciągle coś do żarcia, siano zawsze dostępne, owsa je 1,5 kg, 2 kg w robocie. Często probiotyki,  witaminy i tyle 😉 a moja to wrzodowiec z tendencja do chudniecia.

Próbuje ogarnąć podanie sterydów wrzodowcowi, już mi pęka głowa jak to wszystko zlicze. Ale może dam rade.

Halo, wiesz co, albo ja dużo narzekam albo faktycznie mam pecha. Na szczęście mój kon ma cudowna opiekę w stajni, wiec jak nie mogę przyjechać to wszystko będzie zrobione. Martwię się tylko ze zmiana warunków w obecnej stajni może nie wystarczyć i będą nawroty choroby, wtedy będzie trzeba zmienić rejon na zupełnie inny i zaczną się schody...

Najgorsze ze czuje się winna jej choroby. Mogłam tyle rzeczy zrobić inaczej..
Mój teraz dodatkowo dostaje jęczmień i olej. Grubszego go miałam minimalnie, może nawet nie tyle grubszego co przypakowanego. 😉
Moja będąc jeszcze w treningu wyścigowym wyglądała tak, ale mimo wszystko super przyswajała paszę, jadła wszystko i wcale nie chudła... Za to przedwczoraj dostała kopniaka i widocznie coś ją boli, bo od razu zaczęła zostawiać... Już zaczynam się martwić, że niedługo też będę pisała o moich folblucich problemach i weterynaryjnych kalkulacjach, jeśli jej to nie przejdzie  😵
Wasze folbluty też są takie delikatne?
Mój Neutrino też na wiosnę zgubił trochę ciała - ciężko zniósł zmianę ofutrzenia + był przed odrobaczeniem więc trochę się wtedy zebrało. Na szczęście udało się opanować sytuację, teraz wygląda mniej więcej tak (niestety nie mam takiego zdjęcia jak Sonkowa w całości):


Pulpetem nigdy nie był, jak się intensywnie powygina na boki to znać kilka żeber ale moim zdaniem wygląda dobrze 🙂

Sonkowa fajnie, że zdecydowałaś się na jęczmień - ja też go podaję i zawsze widzę więcej plusów niż po owsie 🙂 Ile Soni ma lat?
escada współczuję przeżyć... widać, że bardzo angażujesz się w zdrowie swojego konia i uważam, że nie powinnaś się obwiniać. Wiadomo, że czasem zdarzają się rzeczy, których można było uniknąć lub zrobić inaczej, ale z Twoich opisów wnioskuję, że jesteś bardzo świadomym posiadaczem swojej Tagi, mądrze ją obserwujesz, leczysz, opiekujesz i szukasz różnych rozwiązań 🙂 trzymam mocno kciuki za Was, dużo zdrowia i jak najmniej "inwazyjnej" (pod każdym względem) diagnozy 🙂
Wafija nieźle podkasany brzuszek miała w treningu 🙂 masz jakieś jej zdjęcia z obecnej pracy?
Dżastka Cudo koń!!! Jak ja lubię ciemne folbluty  😀
Z obecnej pracy nie mam, bo kobyłka leniuchuje i odpoczywa, ale jak tylko będę ją miała 'pod ręką' to wrzucę jakieś zdjęcie  😉
Soni ma 11 lat. 😉 On mi zawsze strasznie chudnie przy zmianie sierści.. Mój w porównaniu do waszych ma wielbłądzi kłąb.  😁 Przez to też może wydawać się jeszcze bardziej kanciasty.  😂
Sonkowa, mój bardzo podobny do Twojego. Teraz futruję go muesli, bo odmówił jedzenia wysłodków. Zobaczymy za kilka tygodni jakie efekty. Jutro też go wreszcie zobaczę po dłuższej przerwie. Wkurza mnie tylko, bo to ostatnia fujara i co chwilę wraca z jakimiś śladami po zębach lub obitym pupskiem, przez co zdarza mu się znaczyć. Spróbujemy wynegocjować zmianę towarzystwa pastwiskowego choć szczerze zaczynam wątpić, czy to coś pomoże. :/
Kahlan pjona!  😂 Mój też cały pogryziony.  🤣 Kaleka padokowa.  😀
Ja swojego faszerowałam wysłodkami, musli, otrębami i grubszy nie był. Morfologię mu raz na jakiś czas zrobię i wszystko okej. Jak przypakuje też inaczej wygląda. 😉 Chyba muszę się pogodzić z tym, że mam kanciastego konia z wielbłądzim kłębem.  😂

Tu mam z początku maja. Myślę, że bardzo ładnie się zaokrąglił od tamtego czasu..

escada Kciuki są nadal, ale mimo wszystko lepsza diagnoza rao niż żadna i znowu szukanie, niepewność a tak to przynajmniej wiadomo na czym się stoi i można warunkami wiele jeszcze poprawić.

halo Nawet nie wiesz jak mnie kusi sierpniowy Strzegom 😜 (a potem wrześniowy Facimiech i znowu Strzegom :hihi🙂, ale co z tego wyjdzie to zobaczymy. Narazie po dzisiejszym stwierdzam, że na czworobok się nie nadajemy ale mam nadzieję, że po tygodniu codziennej pracy powinno być lepiej.

A no za zdjęcia się biorę od wczoraj ale jakoś tak dzień szybko minął, dopołudnia oglądałam Strzegom 😍 a ze stajni skoro wakacje wróciłam o 22 🤔wirek: ale już nadrabiam. W ogóle to stwierdzam, że nie ma się czym chwalić i wyglądam na tym koniu tragicznie 🙇 postaram wziąć się na siebie i być mniejszym paralitykiem za jakiś czas. W ogóle to wczoraj wyszło na to, że im mniej kombinuję to U. skacze lepiej, im bardziej mu zaufam. Na zdjęciach gapię się pod nogi, krzywię, wygląda jakbym zostawała z ręką lub nawet ją cofała w skoku 😡 przez to, że na początku chciałam tak ładnie technicznie, spokojnie, treningowo przejechać postawiony parkur. Jak tempo było za słabe U. dotupywał albo nie wybijał się odpowiednio i zrzucał, albo zrzucał tyłem albo jeszcze coś innego. Za drugim razem zmiana taktyki - po prostu pojechałam mocno do przodu nie zastanawiając się czy zrzuci czy nie, dając mu więcej swobody w skoku i po nim i... szedł jak burza. Tylko zaufać mu trzeba i nie kombinować, na stacjonaty zdecydowanie woli odskoki z dalsza, z bliska no nie jest na tyle wygimnastykowany ani techniki takiej i siły nie ma żeby sobie poradzić jak coś nie wyjdzie.

Dzisiaj wzięłam go ujeżdżeniowo i trochę się powkurzaliśmy na siebie, ja na niego bo zachowywał się jakby dostał paraliżu zadu i nie pójdzie mocniej, luźniej jak go trzymam na kontakcie 😤 Sztywny, drobi, pyskiem walczy, zapszestałam walki w kłusie i porządnie go wygalopowałam (w sensie dużo) w dole, od zadu, równym spojnym tempem bo po galopach zawsze jest lepszy. Potem dużo przejść galop-kłus i jak tracił impuls znowu 2-3 fule galopu i do kłusa... no na koniec się poprawił. Ale zdecydowanie nie chciał wejść w tryb pracy i sie powysilać, ale to jest bardziej problem z głową, fizycznie wszystko działa więc myślę, ze kilka dni i znowu zaakceptuje obecną sytuację i zacznie to jakoś wyglądać.

SonkowaWłaśnie tez tak patrzę na U. i mógłby lepiej wyglądać, dostaje teraz olej i łuskę, ale chyba wrócę do wysłodków bo skoro znowu jestem codziennie to mogę się bawić w moczenie i przygotowywnie mu 'wymyślniejszych' posiłków.

Dobra, to te obiecane zdjęcia ale prosimy o wyrozumiałość 😁




A poniżej cala trójka odratowanych koni, Saburban w zimie wykupiony od handlarza, Kesr (opisywany jako cudownie ocalony w ŚK), któremu życie uratował właściciel rzeźni po tym jak zrobiło mu się go szkoda i Unisono:



Jeszcze w bonusie klaczka, którą wygląda na to, że będę póki co jeździć bo jakoś chętnych brak po tym jak katapultowała kolejno kilka osób stwierdzając, że galopować nie będzie, pod siodłem jakoś drugi tydzień chodzi, bywa taka wesoła 😁


edit: Jeszcze Unidono 'pływak' zapomniałabym 😍:
No nie do końca, bo rao to żadna diagnoza, diagnoza jest wg mnie wtedy kiedy znany jest czy.nnik ,, podłoże choroby. A rao to konsekwencja ..
Ale śliczne te wasze folbluty!
A tak obecnie wygląda moja kluska  😀
Viridila   NaturalBitsBay
29 czerwca 2015 15:24
halo, teraz odpisuję - luzakowałam na zawodach TREC w weekend 🙂 Wczoraj jak widziałam D. to ma się naprawdę dobrze - trochę lepiej wygląda niż jak przyjechała (tzn. nabrała nieco ciałka). Zapalenie żyły już ma się ku końcowi - szyja nie jest mocno opuchnięta i wygląda naprawdę ok. Zaznaczę tylko, że D. jak na tak poważny zabieg nie schudła bardzo mocno - zad i grzbiet "spadł" z mięśni, ale koń wyglądał naprawdę fajnie jak na okoliczności 🙂 Cały czas się stępuje w ręce i stoi w boksie jedząc siano - chyba nie marudzi 😁
No więc już potwierdzone wynikami. Jest rao, prawdopodobnie alergiczne, wyniki badań nieco lepsze niż obraz endoskopowy.

Wiecie co, nie wiem co gorsze: chory kon na którym nie można jeździć, czy chory kon na którym musisz jeździć...

Teraz leki wstępne, za jakieś dwa tygodnie wjada sterydy wziewne na 6 tygodni. Będzie Tadek zachwycony.
escada, rao można solidnie wygasić, bardzo solidnie. Ty zareagowałaś bardzo szybko, nie porównuj sytuacji Tadka np. do koni, które bujały się kilka lat pokasłując. Jest przecież opcja, że sterydy wygaszą reakcję, a przy pewnej dbałości ta nie wróci.
Tak chciałam, żeby Tadek był zupełnie zdrowy...
Robie co mogę,  (leczenie troty moczenie 24h na dworze mykosorb i inne cuda na kiju) przecież ona ma tylko 9 lat. To prawdopodobnie echo poprzednich lat w tym nie łatwego dzieciństwa,  katalizatorem był postój przez sciegno/twarz/szycie i inne jej wypadki plus kurz na strychu nad boksem.

Za tydzień cała Stajnia i strych będą miały giga odkurzanie i dezynfekcje, zrobiono juz dodatkową wentylację, mogę wstawić do boksu nawet okno. Kon teraz przy dobrych warunkach 24 na dworze. Wszystko moczone przed podaniem. Dwie Inhalacje dziennie i dwa razy dziennie ruch. Prawdopodobnie uda mi się zorganizować giga ilość sterydu wziewnego w niskiej cenie, udało mi się znaleźć nebulizator zbliżony parametrami do końskiego, przy dobrych wiatrach obniże koszty leczenia z niewyobrażalnych 5700zl do 400-500 zł.

Powoli ogarniam choć nie na tyle by uwierzyć w diagnozę
Będę robić powtórne badania po zakończeniu leczenia.
Virdila Miło czytać, że z D już coraz lepiej!

escada Bardzo dobrze, że nie odpuściłaś i diagnozowałaś do skutku nie bagatelizując, teraz przynajmniej macie diagnozę we wczesnym stadium i naprawdę spore szansę na pełny powrót do zdrowia przy odpowiednim traktowaniu. Widze po naszych koniach i jednym, który wyjechał na łąki w stanie.. kiepskim, a obecnie jest użytkowany w rekreacji bo przy trybie non stop na pastwisku i mało kurzu tak mu się poprawiło i to bez żadnych leków. Trzymam za Was mocno kciuki!

A co tam u reszty folblutów kącikowuych?

halo O jaa dopiero doczytałam o tych Waszych skokowych przygodach 😍 😜 Pięknie by było gdyby G. jednak zmienił zdanie co do skakania 😍

U nas po aktywnym weekendzie i ubiegłym tygodniu teraz trochę zastój bo w tym tygodniu pracuję całymi dniami więc od poniedziałku nie mogę dotrzeć do stajni, tzn. do stajni dotarłam U. nakarmiłam ale już pojeździc nie zdążyłam, może jutro się uda, a od przyszłego tygodnia bierzemy sie już tak solidnie do regularnej, codziennej pracy. Tym bardziej, że właśnie dostałam wyniku ostatniego egzaminu i wakacje będą aż do października 😜
escada, jestem pod wrażeniem tego, jak fajnie stajnia podeszła do pomocy w zakresie odpowiednich warunków dla konia. Super!
Dziękuję wam za odzew co do mojego kucyka i jej lekkiej kulawizny na przód. Tofka miała wczoraj ściągane podkowy i chodzi boso jak nowo narodzona! Nie maca, chodzi pewnie i po twardym i po miekkim i nie znaczy nawet na twardszych, leśnych ścieżkach Zmieniłyśmy również w końcu stajnię z wyścigowej na normalną i nawet kopnięty prawy zad odzyskał prawie w pełni sprawność. Klacz na łące biegała i brykała wielce szczęśliwa, a zaklimatyzowała się prawie od razu ; )
Tylko wszyscy na jej widok mówią, że malutka... a to całe 158cm wzrostu!  😀
Epk myślę że to dlatego, że to nie jedyny kaszlacy kon u nas, a stajnia mimo, że dość czysta mogła się do tego przyczynić - to jeśli chodzi o modyfikacje czy sprzątanie obiektu. A opieka jest naprawdę genialna, mogłabym nie jeździć do stajni wcale, jednak nie chce naszej opiekunki aż tak obciazac.
Czyli jednak u wszystkich do przodu? Nie zawsze tak, jakby się chciało, ale do przodu?

U nas... G. jednak jedzie na kros. To już ostatnia próba (wiem, że parę razy mówiłam, że "ostatni raz"😉. Ale... na dziś wszystkie problemy z koniem są rozwiązane, i grzech by było nie sprawdzić nowego wcielenia.
G. drze kopyta, nie wnika, jedzie się z przyjemnością. Trzeba było... przekonać, że warto zostać pracownikiem miesiąca 🤣
No bo... co mnie powinno obchodzić, że może mieć małą aberrację ze wzrokiem? Widzi wyraźnie, rzecz w tym, żeby nie wnikał i zdał się na mnie. W każdym razie zupełnie nowe uczucie jazdy na koniu, który rwie do przeszkód - bezcenne. A że przybywa nam na placu przeszkód krosowych... (podopieczna pojedzie ich pierwsze CIC).
G. jakoś przestał być filozofem. Uczucie cudne, bo można korzystać z wszystkich jego zalet: małpiej równowagi, gibkości, szybkości, ujeżdżenia, ogromnego szacunku do drągów... Robić ciasne zakręty i takie tam. W tempie.
Bo problem na tym polegał, że on potrafił śmigać w tempie, ale skakać w tempie - nie chciał. Wolno skakał elegancko, ale dla małego konika robiło się daleko w liniach i szeregach, no i kros... A mój perfekcjonista z tempa uparcie zwalniał do przeszkody "to ja się przyjrzę". Robił to tak zręcznie, że nawet trener się nabierał: on się tylko skraca. Wyperswadowaliśmy pomysł i jest inny koń. Pewnie, że nie wiadomo, czy nie przypomni mu się na zawodach, ale planuję nie mieć litości. Bo szkoda jego i mojego wysiłku, przez tyle lat: żeby koń, który umie tak skakać jak on to umie - nie skakał "bo cuś".
Z dzisiaj:


halo ale rewelacyjna nowina🙂 G. w skokowej wersji to jednak jest TO 😍 Gdzie będzie można go zobaczyć na krosie, w sensie na jakich zawodach?🙂 Mocne kciuki zapewnione🙂

U. jednak miał tydzień dłuższe wakacje niż planowałam, coś tam pracował zarówno pode mną jak i koleżanką, dzięki której nie stał jak ja byłam w Lublinie, ale z racji, że ja cały tydzień zajmowałam się półkoloniami w innej stajni to jakoś czasu i sił na U. brakło🙁 Ale dzisiaj już jadę i jak nic się nie zmieni to pracujemy codziennie do odwołania 😁
halo trzymam kciuki żeby się udało!  😀

Moje ostatnie wizyty w stajni wyglądają o tak:  😍 💘



Magdzior, za tydzień, ufam, już będziemy po krosie. Jedziemy tam, gdzie G. wygrał w zeszłym roku, powinniśmy oboje czuć się... swobodniej. Łatwo nie będzie (za kciuki z góry dziękuję  :kwiatek🙂, bo pierwszy raz jadę na WKKW z dwoma końmi, i oba problematyczne, bo debiutant, bo re-debiutant... Młody raczej nie będzie WKKWistą, nie jedziemy nawet testować. Jedziemy, bo uznaliśmy, że kontakt z krosem pomoże mu w pewności siebie na parkurze. Treningowo. Jego to nawet by... szkoda było na WKKW 😁 Trochę dużą zapowiada potęgę skoku. Emocjonalnie mało dojrzały, jak się zdarza małopolakom. Ale krzepnie w błyskawicznym tempie, maleńki krosik jeszcze powinien pomóc. Zawsze twierdziłam, że dzieci i konie dojrzewają na wyjazdach 😀. A G. jeśli(!) będzie taki jak ostatnio to nic nie będzie trudne, no ale to wielka niewiadoma.
Skrajnie różne są te dwa konie. G. maleńki, tamten wielki (i ciągle rośnie), G. zawsze odważny, tamten wypłoch, G. nigdy nie robił wygląd przeszkody, za to miarkę ma w oczach, tamten odwrotnie, G. elastyczny, dokładny, skomplikowany, wrażliwy, tamten - taki prosty, dość zielony osiłek, G. zdystansowany, tamten - przychylny ludziom. Itd. Jedno, co je łączy (oprócz tego, że gniade, ale jak różnie gniade), to to, że oba to dobre konie. Każdy na swój sposób, ale zdecydowanie "nie szkoda portek". No i to je łączy, że kumple na śmierć i życie 🤣

No, tylko teraz dbaj, żeby były zdjęcia z U.!

Sonkowa, pozazdrościć! My niby mamy gdzie jechać do wody, ale teraz to już robactwo nie daje 🙁 G. nie mogę spryskać żadnym anty-muchem, skóra mu brzydko reaguje.
My wykorzystujemy ostatnie dni.. We wtorek juz do domku wracamy.. Niby mamy morze ale to juz zdecydowanie dłuższa wyprawa...
Sonkowa oddaj tą wielką kałużę!  🙂 Jak mi czegoś takiego brakuje, moja Tofka byłaby przeszczęśliwa!
Jesteś z Wrocławia, więc wprowadź się do nas.  🤣
halo No to podwójne kciuki będą za młodego również🙂 Myślałam, że może do Baborówka się wybieracie i liczyłam na kibicowania na żywo, ale tak czy inaczej powodzenia🙂

Sonkowa oj tak zdecydowanie jeziorko przy stajni to jest to co kochamy najbardziej🙂


ps. a i jeszcze pokażę Wam Unisono pod Julką, która jeździła go przec cały rok 2x w tygodniu 😍
Magdzior, nie, Baborówko to nie ta liga, tam już trzeba konia pewnego. Ale możesz kibicować podopiecznej - debiut w CIC. I pomyśleć, że ciut ponad rok temu dla zabawy pojechały mini LL 🤣 Teraz DT mówi: "to dobry koń". Niecierpliwie czekam aż będzie mówił "super para". Bo ten "dobry koń" został zakupiony (oficjalnie)... do bryczki. Jako 6-letnia surowizna.
Z tych "nic nie wartych" małopolaków.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się