Kącik folblutów

Zgładzonych - 53 (w tym 14 na jednej przeszkodzie).


Ja w tej tabeli widzę 85. 53 to były wypadki na przeszkodach, pozostałe to luzaki, które się zabiły i które może by nie luzaczyły, gdyby nie skakały w tłumie 40 koni.
Od 1950 roku włącznie (nie mogę znaleźć, czy były jakieś przerwy wcześniej, więc uśrednię od tego roku) wyścig odbył się 70 razy i zostało w nim zgładzonych 49 koni. 1,75% uczestniczących koni, licząc 40 na starcie. Nie wiem, skąd wzięłaś te 2 promile, serio. Jak dla Ciebie to normalne, że w jakimś wyścigu w 70% masz trupa, to spoko. Dla mnie to nie jest normalne. A to są "tylko" trupy, są jeszcze ciężkie kontuzje, które nie wymagały eutanazji, ale zrobiły z koni kosiarki albo tuptaki w rekreacji, żyjące w dyskomforcie resztę swoich dni.
A porównania sportu do reprodukcji, której nie udało się na razie żadnemu gatunkowi na tym Świecie uniknąć, a która jest niebezpieczna sama w sobie u większości tych gatunków, nawet nie skomentuję, bo nie wiem jak... Tak bezsensownego argumentu dawno nie widziałam.
Albo może skomentuję. Bez ludzi % padnięć matek i źrebiąt byłby o wiele większy. A bez ludzi procent padnięć w Grand National byłby zerowy.
Sivrite, ok, pochopnie przyjęłam, że zestawienie w mniejszej tabeli obejmuje wszystkie. Zatem 85:25 000 = 3,4 promila.
Nadal 2 razy mniej niż padnięć przy porodach, i to z ludzka pomocą.
Bez ludzi procent padnięć przy porodach byłby zerowy, bo koni by dawno nie było.
Każdy koń jest hodowany ku zaspokojeniu ludzkich potrzeb.
Jakim cudem 1,75% daje 70%?  Tak, 1,75% to sporo. Ale czy dużo na Najtrudniejszy wyścig świata - nie wiem.
Jeśli ten zostanie zlikwidowany - inny stanie się najtrudniejszy. edit: a ostatnie 20 lat daje mniej niż 2 promile.
Jeśli chodzi o kontuzjowanie i wyczerpywanie organizmów - tym bardziej bym chciała porównawczych zestawień np. z rajdów. No i z wyścigów płaskich.
Póki ich nie mam, uważam że opinia "rzeźnia" jest oparta na wrażeniach wizualnych wrażliwych osób, nie na faktach.
Te wrażenia wizualne prowadzą właśnie do tego: zakazać hodowli koni i ich użytkowania.
Jeśli nie, to chciałabym konkretnych liczbowych kryteriów: co jest ok, a co już nie jest ok.
Sama proponowałabym jako wskaźnik właśnie procent zejść przy porodach przy wszelkiej ludzkiej pomocy (czyli znacznie mniejszy niż bez tej pomocy),
i to bez uwzględniania zejść źrebiąt.
Bo dla mnie właśnie to jest makabra: "pocięcie źrebaka nie sprawia, że klacz jest bezpieczna; rodzenie ostrych kawałków kości nadal jest obarczone ryzykiem masywnych krwotoków i zapalenia otrzewnej na skutek perforacji dróg rodnych".
Ale z klinik wet i porodów w stajniach nie ma relacji telewizyjnych ani zakładów "sportowych".
Więc może zakazać relacji TV, widzów i hazardu? Wyścigi by się skończyły - i spokój.
Obawiam się, że sport jeździecki także, ale ojtam.
A porównania sportu do reprodukcji, której nie udało się na razie żadnemu gatunkowi na tym Świecie uniknąć, a która jest niebezpieczna sama w sobie u większości tych gatunków, nawet nie skomentuję, bo nie wiem jak... Tak bezsensownego argumentu dawno nie widziałam.


Nope, nic się nie zmieniło. Serio nie wiem, jak możesz się trzymać przy tym argumencie, jest tak absurdalny. Oo

Jakim cudem 1,75% daje 70%?


Nie wiem, cudem nieumiejętności czytania ze zrozumieniem?

Od 1950 roku włącznie (nie mogę znaleźć, czy były jakieś przerwy wcześniej, więc uśrednię od tego roku) wyścig odbył się 70 razy i zostało w nim zgładzonych 49 koni. Jak dla Ciebie to normalne, że w jakimś wyścigu w 70% masz trupa, to spoko.


49/70. Statystycznie 7 na 10 wyścigów trup. Słowo klucz - statystycznie. Bo już drugi raz pokazujesz, że chyba tego nie rozumiesz, próbując liczyć procenty z prawie 200 lat, nie wiedząc, ile z tych wyścigów się nie odbyło. A były w tym czasie m.in. dwie Wojny Światowe.

Póki ich nie mam, uważam że opinia "rzeźnia" jest oparta na wrażeniach wizualnych wrażliwych osób, nie na faktach.


Każda opinia, z racji bycia opinią, opiera się na czyichś wrażeniach. I już poprzednio napisałam - jeśli dla Ciebie prawie dwuprocentowa szansa zgonu jest mała, to jest to tylko i wyłącznie Twoja prywatna opinia i Twoje odczucie. Jeśli dla Ciebie wyścig, w którym na 70% zginie jakiś koń jest spoko, to jest to tylko Twoja opinia. Śmiertelność nie zależy od (sic!) wrażliwości. 😀

Bez ludzi procent padnięć przy porodach byłby zerowy, bo koni by dawno nie było.


Pudło, koniowate jak najbardziej radziły sobie bez ludzi. To, że je udomowiliśmy, nie daje nam prawa do ruletki ich życiem.

Ok, pass. Nie jestem w stanie dyskutować z kimś, kto próbuje racjonalizować otwarte złamania, urwane nogi, cierpienie i padanie zwierząt. Kompletnie bezsensowne, bo clue problemu jest tylko liczba koni, a nie dyscyplina. Liczba, którą się jarają, właśnie dlatego, że ma dodać smaczku do wyścigu, kosztem bezpieczeństwa. Racjonalizowanie takiego debilizmu jest dla mnie niepojęte.
Sivrite, mam wrażenie, że zupełnie mnie nie zrozumiałaś.
Policzyłam też procenty z ostatnich 20 lat - i wyszły 2 promile, niespełna.
Nie, bywają opinie obiektywne. I opierają się na faktach, nie wrażeniach.

Gdzie konie(!!!) radziły sobie bez ludzi? Tarpany np.?
Gdzie masz konie nie hodowane?
(mustangi i brunby rozmnożyły się po przywiezieniu ich tam przez ludzi, do wyjątkowo sprzyjającego środowiska)
Skoro nie mamy prawa do ruletki życiem koni - to natychmiastowy zakaz hodowli! Bo to JEST ruletka.
Sivrite, mam wrażenie, że zupełnie mnie nie zrozumiałaś.
Policzyłam też procenty z ostatnich 20 lat - i wyszły 2 promile, niespełna.

No to jak chcesz liczyć statystykę z 19 wyścigów, to dlatego mówię, że nie rozumiesz statystyki.

Nie, bywają opinie obiektywne. I opierają się na faktach, nie wrażeniach.


opinia
1. «przekonanie o czymś, pogląd na jakąś sprawę»
2. «sposób, w jaki oceniają kogoś inni»
3. «orzeczenie specjalisty na jakiś temat»

W który punkt łapie się Twoja opinia? Sama wcześniej prosiłaś o określenie, gdzie zaczyna się rzeźnia. Ja twierdzę, że w mojej opinii to już jest rzeźnia, a Ty próbujesz swoją opinię przedstawić jako objawioną prawdę naukową. To tak nie działa, to nadal jest tylko Twoja opinia. Oparta na tych samych faktach, które dla Ciebie są "mech", a dla mnie są bezsensowną rzeźnią.

Gdzie konie(!!!) radziły sobie bez ludzi? Tarpany np.?
Gdzie masz konie nie hodowane?
(mustangi i brunby rozmnożyły się po przywiezieniu ich tam przez ludzi, do wyjątkowo sprzyjającego środowiska)


Nie zrozumiałaś... Nie ma koni niehodowlanych, bo je upolowaliśmy i zeżarliśmy. Jak najbardziej radziły sobie BEZ ludzi.

Skoro nie mamy prawa do ruletki życiem koni - to natychmiastowy zakaz hodowli! Bo to JEST ruletka.


Iks. De. xD
Dwa razy już napisałam, że ten argument jest tak absurdalny, że w głowie się nie myśli, a Ty swoje. Ale przy tym zgrabnie ominęłaś np. temat istnienia takich samych wyścigów płotowych, które są bezpieczniejsze z powodu mniejszej liczby uczestniczących koni i to, że Anglicy chcą organizować te niebezpieczniejsze tylko przez większą widowiskowość - widowiskowość biorącą się dokładnie z tego, że to jest niebezpieczne.
Ten argument o hodowli mnie tak rozpierdziela na łopatki... xD Co to ma do czego? Masz ryzyko, którego możesz uniknąć i ryzyko, którego nie możesz uniknąć. Hodowla to rozwój, nawet jeżeli dla naszego użytku. Hodowla to przetrwanie gatunku. Sport to też rozwój. A te konkretne wyścigi to jest bullshit, a nie rozwój, bo dołożenie tam dwudziestu koni nie sprawdza nic oprócz szczęścia, w porównaniu do wyścigu z dwudziestoma końmi.
To nie jest ruletka. To jest rosyjska ruletka, tylko z bez czyjejś zgody. I serio, jest to moja ostatnia wiadomość, bo Twoje argumenty to jest jakieś nieporozumienie. Wyciągnęłaś tę hodowlę i uczepiłaś się jak rzep psiego ogona. Porównujesz to do rajdów i wyścigów płaskich. Nie będę spędzać godzin, żeby robić Ci zestawienia i pewnie nie uwierzysz mi na słowo, ale każdy zgon w rajdach, nawet w wyścigach CEN, jest wyciągany od razu na Świat i dyskutowany. I jest ich kilka rocznie przy ogromnej ilości rozgrywanych zawodów. Nagle napisałaś o "wyczerpywaniu organizmów", gdy dyskutujemy o śmiertelności. Pourywanych w pień koń lub połamanych i wyciągniętych z tego koni w tych wyścigach nie liczysz, ale nagle wyciągniesz zmęczenie w rajdach. xD
Niech się ścigają, bo w hodowli też klacze umierają. <facepalm> I nie zużywajmy tyle wody do kąpania, bo w Australii susza jest.
Hard pass.
Sivrite, wyluzuj odrobinę. Zaperzyłaś się i nijak mnie nie rozumiesz., tj nie rozumiesz moich intencji.
Nijak nie ubolewałabym gdyby GN i WP zniknęły.
Napisałaś bardzo ważne zdanie: że mogłoby nie być debilizmu.
Też wydaje mi się, że świat bez tych gonitw byłby odrobinę lepszy.

Ale.
A! Czyli ja formułuję subiektywną opinię, a ty - podajesz fakty???
To tak nie działa. Fakty są faktami, opinie opiniami.
Zarówno ty, jak i ja - opiniujemy, i trudno ustalić na ile obiektywnie.
Obiektywne są fakty - zejścia koni.
Nie chodzi mi o wychwalanie czegoś tak niebezpiecznego dla koni, tu nikt nie zaprzeczy że to Jest niebezpieczne,
tylko o poprawne postrzeganie proporcji zagrożeń.
Ja chciałam się trzymać śmiertelności, to ty wyciągnęłaś inne negatywne efekty, więc poruszyłam także sprawę tych innych negatywnych efektów.
Nie, hodowla wcale nie jest konieczna, obecnie jest tak samo ku ludzkiej rozrywce, jak ku ludzkiej rozrywce są te gonitwy, jak jest sport jeździecki, i w ogóle użytkowanie koni, jak sport i rekreacja w ogóle.
Nie licząc np. hodowli na surowice dla ludzi - która jest prawdziwą rzeźnią.
Ludzkość szacuje ryzyko w ten sposób, że uwzględnia przydatność mimo zastosowania wątpliwych/ryzykowanych środków do celu.
To wysoce prawdopodobne, że hodowlana przydatność ryzykownych gonitw przeszkodowych obecnie zniknęła, to prawdopodobne, że odbywają się jedynie ku igrzyskom, kosztem koni 🙁
Ale to trzeba by zapytać kogoś, kto w tym siedzi, jak to jest.
Mówisz: powinno się zlikwidować.
Być może się z tobą zgadzam. Ale rozważam dalsze konsekwencje.
Jeśli znikną topowe wyścigi przeszkodowe - zapewne zanikną także wyścigi przeszkodowe także.
Czy są niezbędne, tego nie wiem. Sama podejrzewam (jedynie podejrzewam), że wyścigi płaskie też są niezwykle urazogenne.
Gdyby ich nie było - nie byłoby też rasy, w której kąciku jesteśmy.
Gdy zanikną - ta rasa zaniknie. Gdy zanikną wyścigi przeszkodowe - zanikną linie przeszkodowe.
Zlikwidować. KTO miałby zlikwidować? Anglicy, demokratycznie, powinni zlikwidować? Kto?
Może ktoś zlikwiduje, wtedy się dowiemy jakie to gremium. Na razie - nie widzę szans.
Natura ludzka nie jest szczególnie urocza.
Dokonam tu ogromnego skrótu myślowego i nie zdziwię się, gdy nikt nie zrozumie, ale wyjaśnienie tego skrótu wymagałoby tomów:
Wolę gdy konie giną w GN niż miałyby ginąć na wojnie 🙁.
Captain Aragorn 21-go kwietnia skończył 9 lat.
A wczoraj był ważony - całe 520 kg 😀

5C90CF51-A81F-4C47-8708-21049EE7E845.jpeg 5C90CF51-A81F-4C47-8708-21049EE7E845.jpeg
07ACD1C9-8C2F-4557-BE0F-442A6AFCED77.jpeg 07ACD1C9-8C2F-4557-BE0F-442A6AFCED77.jpeg
espana, spóźnione sto lat! 😀 On jest Twój-Twój czy zaprzyjaźniony ? - Zgubiłam się trochę 🙈

U nas kluczowa zmiana - Dargana przeszła na zasłużoną emeryturę (wielowątkowa i trudna decyzja, ale dobrze się z nią czuję) 😉
Dziękuję. Właścicielką konia jest dziewczyna, która prowadzi nasz pensjonat a ja go dostałam do jazdy 🙂 Tak więc jest przyszywanym synusiem 😉
A co z Darganą - jakaś kontuzja?
To dobrze kojarzyłam, a nie byłam pewna 🙂

Dargana osiągnęła już szczyt swoich możliwości fizycznych - choć mentalnie mogła by dużo więcej. Nie widzę sensu w tym, żeby dalej pracowała kiedy mam poczucie, że może to już być kosztem jej zdrowia 🙂Póki co od czerwca ma całkiem wolne od pracy i zobaczymy jak to wpłynie na jej KSS i wrzody - jeśli będzie potrzebowała ruchu to np. praca na dwóch lonżach nam zostanie. Nie jest tak, że zostaje bez ruchu - ruch luzem + spacery.

Sumując: zdrowotnie kumulacja wszystkiego już - chcę żeby miałam fajne życie, bo zasłużyła w pełni.
Dargana jest po operacji skrętu jelit (w efekcie wg dr Biazik miało to wpływ na pojawienie się wrzodów - masa leków była podana, bo tam już zaczynał się proces martwiczy). Dodatkowo KSS (trudny w pracy: kłąb + lędźwiowy, monitorowany od kilku lat z regularnymi RTG) + inne zwyrodnienia. No, i 1,5 roku temu wrzody już na całego - a ona jest wysoko w stadzie, 24h na dworze z dostępem do objętościówki (w sezonie całodobowo pastwisko na różnorodnych łąkach). Mimo to mam hipotezę, że KSS + wrzody są "pętlą" - siodło dopasowane, masowana regularnie, trening dostosowany do potrzeb - ale kiedyś trzeba powiedzieć "stop".
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się