Kącik folblutów

Sara211, z tzw uspakajaczy polecam bardzo gorąco Tryptomag. Tutaj jest fajny opis tego suplementu: https://arpav.shop/pl/p/equipur-tryptomag-preparat-na-uspokojenie/907
Tryptomag to magiczny biały proszek dla mojego starszego folbluta 😉. Wg niego to prawdziwy sztos. Utrzymuje go w dobrym nastroju od miesięcy i między innymi w ten sposób zapobiegam nawrotom wrzodów.
W swoim czasie podawałam ten środek moim koniom kiedy podczas zimy miały ograniczone padokowanie i też czuć było dużą różnicę.
Koń jest wyraźnie w lepszym nastroju, chętniej skupia się na robocie i nie sprawia wrażenia otępionego.

Kupuję od Niemców na e-bayu - tak wychodzi mi najtaniej.
Czy Wasze folbluty na lato też "łysieją" w okolicach pyska? Moja kobyłka wokół oczu i chrap jest już praktycznie bez sierści.
Słabe zdjęcie, ale innego aktualnego nie mam.
20220720_185056~2.jpg 20220720_185056~2.jpg
ComeBack, to chyba nie kwestia folblutów, moja Hanowerka ma to samo.
zembria   Nowe forum, nowy avatar.
21 lipca 2022 09:24
ComeBack, Mój poprzedni koń też tak "łysiał" na lato, na szyi i klacie też miał wtedy sierść jak na uszach jamnika 😉
Tu widać
20210804_185437.jpg 20210804_185437.jpg
xxagaxx, a no widzisz, czyli nie tylko folbluty takie delikatne pod tym kątem 🙂
napisałam w tym folblucim wątku, bo tylko mój koń na całą stajnie łysy 😅

zembria, uznaję zatem, że to normalne i się nie przejmuję.
Obawiałam się, że to może kwestia jakichś niedoborów, ale ona je i jest suplementowana lepiej niż ja kiedykolwiek, więc to byłoby dziwne.
ComeBack, Moje Zangersheid i ma teraz identycznie. Mało tego cały czas gubi włos ogólnie, więc za chwilę chyba będzie łysa😁
ComeBack, jak miałam 100 anglika to kobyła miała więcej włosów na pysku niż 75. Ale zauważyłam, że od kiedy praktycznie nie pracuje to prawie nie łysieje.
Mój sp też goły w lecie poniżej oczu
ekuss   Töltem przez życie
08 grudnia 2022 06:39
Witam 🙂
Nie spodziewałam się siebie w tym wątku, ale niezbadane są nasze losy 😅
Kupiłam folbluta i jako, że do tej pory miałam tylko islandery (folblutka kupiona jako towarzyszka islandera właśnie) to kurcze nie wiem jak ją derkować 🙈
Wolny wybieg, ale 24/7 dostęp do stajni angielskiej z duużą ilością wyściółki + siano i woda non stop.
Islander to teraz jak w niebie, ale nie wiem jak ugryźć temat folbluta.
Jak miałam angielkę to stała w razie potrzeby w przeciwdeszczowej na polarze. Ona była koniem słabo zarastającym i w sumie bardziej jej była potrzebna ochrona przed wiatrem i deszczem niż przed mrozem.
Stały konie wtedy u mnie 24 na dworze bez wiaty. Później przy pogodzie typu armagedon zaczęłam zamykać na noc.
Jednak do końca używała tylko tej jednej derki i jak sprawdzałam kobyłę to była zawsze ciepła.
Moja od kilku lat całorocznie 24/7 na dworze i derkowana tylko na wietrzną/przeszywającą pogodę w tzw. plandekę (przeciwdeszczowa, bez wypełnienia). Kobył nastoletni, z wrzodami i KSS - trzyma się w takim trybie nieźle, nie marźnie i w sumie odpornościowo problemów nie ma (ale odpukać). Zarastała zawsze całkiem normalnie, więc też nie było problemu tutaj. Tylko też zależy jak koń wcześniej chowany i kwestie osobnicze 🙂
Pytanie z ciekawości. Czy ktoś mi może wytłumaczyć dlaczego u folblutow nie ma możliwość inseminacji, tylko krycie naturalne?
Roksis, bo ktoś to przemyślał jakiś czas temu, w przeciwieństwie do założycieli księgi QH chociażby, które mają księgę relatywnie krótko, a mają swój własny panel chorób genetycznych ze zbyt dużego pokrewieństwa.
Gdyby folbluty mogły inseminować, to do dziś wszystkie by były z tych samych kilku linii (jako "kilku" mam na myśli pewnie dwie-trzy, a nie dziesięć) przy tym, jak ogromną sławę zdobywają te najlepsze. Eliminuje to możliwość płodzenia 500-1000 sztuk potomstwa w jednym sezonie, co spowodowało właśnie ogromne problemy zdrowotne w innych księgach zamkniętych (QH, fryzy). Najlepsze QH mają po paręset potomstwa rocznie i teraz są zinbredowane (spokrewnione same ze sobą) na jakieś horrendalne wartości, które spowodowały u nich szereg chorób genetycznych.
Niby u arabów też mogłoby coś takiego wystąpić, ale nawet najsławniejszy pokazowy koń nie kryje tyle, co top konie sportowe. Bo wynik to wynik, a ładne jest to, co się komu podoba.
W wyścigach są wysokie i szybkie nagrody, więc to oczywiście też ma duży wpływ na ceny, ale krycie tylko naturalne pomaga też utrzymać wartość stanówek i młodych koni. Nie wiem, czy taki był zamysł, ale tak wyszło. W półkrwi słomek wystarczy dla wszystkich chętnych, z jednego skoku ogiera można przygotować dawki na wiele klaczy, przy mrożonym nasieniu nie jest też żadną przeszkodą odległość, chwilowa niedyspozycja czy nawet śmierć ogiera. W związku z tym źrebiąt po jednym ogierze można produkować właściwie dowolne ilości, cały czas. Ogier kryjący tylko naturalnie kryje mniej, jest dostępny tylko w określonej okolicy, mniej osób stać, żeby do niego dojechać, ogier musi czasem odpocząć, jest narażony na większe ryzyko, a ostatecznie kiedyś starzeje się i umiera - w efekcie ma mniej źrebiąt, a cena krycia (i potem też źrebaka) jest wyższa, niż gdyby każdy porównywalnej klasy ogier był dostępny wszędzie i dla prawie każdego.

Araby mają o tyle dobrze i źle, że jest coraz większy rozjazd linii używanych do różnych celów, do tego są też różne linie krwi w różnych krajach oraz wciąż bardzo bogata populacja arabów bardziej "pierwotnych" na bliskim wschodzie, z rodowodami, o których większość osób w Europie nawet nie słyszała. Jest problem z arabami pokazowymi, które w większości pochodzą od powiedzmy kilkunastu ogierów, ale w skali całej rasy po prostu w razie potrzeby można tych innych linii domieszać i różnorodność da się odzyskać. Z kolei folbluty w sumie mają jeden cel, wyścigi, który wygrywa wyścigi, ten się rozmnaża, inne nie za bardzo.

Ciekawie też sobie porównać ceny stanówek. Jak ktoś ma powiedzmy trzy tysiące euro do wydania na stanówkę, to w półkrwi sobie znajdzie bez problemu top ogiera z górnej półki, ceny znacząco wyższe to raczej jakieś specjalne przypadki typu mrożonka Chacco Blue albo Totilas w pierwszym sezonie. W arabach pokazowych tak od 3000 Euro się zaczynają ogiery dobrze znane, ale jeszcze nie taka super top półka reproduktorów, top półka to tak z 5000 euro (np. RFI Farid za tyle teraz stoi). Legendy rasy jeszcze wyżej, np. Gazal Al Shaqab 8000 Euro, Marwan Al Shaqab 15 000 Euro, kiedyś był chyba w szczytowym momencie za 30 000 Euro - dla niewtajemniczonych w araby Marwan był przez lata najlepszym ojcem koni na czempionacie świata, top topów hodowlanie pod tym kątem. Z wyścigowych arabów to na przykład bardzo dobry Dahess stoi za 8000 Euro, a totalnie legendarny Amer kosztuje 60 000 Euro. W quarterach nie siedzę, ale o ile dobrze widzę, to bardzo dobre ogiery stoją za tak do okolic 20 000 dolców. A w folblutach top ogier wyścigowy kosztuje np. 100 000 Euro za krycie, taki porównywalny klasą do Marwana albo Amera to kryje nawet za kilkaset tysięcy euro. Oczywiście na ceny wpływa popularność wyścigów danej rasy, wysokość nagród itp., ale nie wierzę, że nie ma znaczenia to, że krycie jest tylko naturalne. Nie wiem, czy udałoby im się utrzymać ten poziom cen, gdyby inne top ogiery były tylko o kilka kliknięć oddalone od klaczy.
Coriolania, tyle że nie wiem, czy widziałaś, jak aktualnie wyglądają gonitwy arabskie w Polsce, Europie czy na Bliskim Wschodzie. W Polsce na 10 koni w gonitwie otwartej 8 ma Amera jako dziadka. Dahess przecież też jest po Amerze. Połowa koni w sezonie to Dahessy, AF Albahar, Assy i Maredy. Czasami konie po innych synach Amera. A druga połowa to Kesberoye z Manganate, czyli Saint Laurenty. Za kilkadziesiąt lat może się ta krew rozrzedzi, ale aktualnie cały świat biega wyłącznie Amerami, Burning Sandami, Saint Laurentami i Tiwaiqami. Koniec. Te cztery ogiery to jakieś 90% wszystkich koni na torach. W Emiratach potrafi lecieć dwadzieścia parę koni i tylko dwa czy trzy nie są Amerami. Niby można to rozrzedzić pokazówkami, ale... Kto to zrobi? Najlepsze hodowle kryją Amer x Saint Laurent, Amer x Tiwaiq czy Amer x Burning Sand. Niestety z wyścigowymi arabami dzieje się dokładnie to, czego uniknęły folbluty i obserwuję to na co dzień.

Folbluty zawsze były najdroższymi końmi, więc i stanówki są najdroższe. Jasne, konie skokowe czy ujeżdżeniowe też potrafią iść za miliony, ale u folblutów milionowe roczniaki to nie jest żadna nowość od wielu lat. Nawet jeśli ceny stanówek są trochę wyższe ze względu na krycie naturalne, to stanowczo nie to było celem hodowlanym, a pytanie Roksis brzmiało "dlaczego nie ma możliwości inseminacji". Następstw braku inseminacji jest stanowczo więcej niż ewentualna cena stanówki, ale celem było utrzymanie zasobów genetycznych
.
I myślę, że za jakieś 30-40 lat bardzo dobrze będzie widać po francuskich arabach, że to była dobra decyzja. Szczególnie, że już mają ewidentne problemy z nogami, bo są za duże do swoich nóg i ścięgien. No jakoś inaczej nie chce to wyjść, jak się całą rasę w 3-4 pokolenia urosło o 10 cm...
Sivrite Tak tak, wiadomo, że "poważne" wyścigowe araby siedzą we własnym sosie, a pokazowe we własnym i nikt o zdrowych zmysłach nie będzie zaraz krył pokazówki wyścigówką ani odwrotnie w celu uzyskania postępu hodowlanego w danym kierunku, bo to się nie uda. Bardziej miałam na myśli, że o ile poszczególne kierunki hodowli arabów zaczynają mieć problem ze spokrewnieniem w obrębie swojej grupy, to rasa CAŁOŚCIOWO problemu nie ma i mieć jeszcze długo nie będzie, właśnie dlatego, że istnieją różne równoprawne kierunki i linie i one wszystkie będą dostępne, jeśli ktoś będzie chciał ich użyć. Jest nawet do pomyślenia, żeby hodować araby w kierunku wyścigowym bez używania tych popularnych czy wręcz kluczowych ogierów (HARC). To oczywiście nie jest hodowla nastawiona na jak największy ogólny sukces wyścigowy i takie konie nie mają za bardzo szans w konfrontacji z Amerami, Tiwaiqami itp., ale są tacy zapaleńcy, którzy stawiają sobie dodatkowe ograniczenia czy zasady i tak hodują mimo wszystko, te konie są. A w folblutach jest zagrożenie, że linie inne niż te najbardziej dochodowe przestaną istnieć, nie będzie ich do dyspozycji po prostu w całej rasie, i tak jak mówisz dobrze, że wymóg naturalnego krycia chociaż trochę przed tym chroni.

Trochę offtop - jeśli z arabami poszczególnych linii kiedyś rzeczywiście dojdziemy do ściany, jeśli chodzi o spokrewnienie w obrębie danego typu użytkowania, to myślę, że rozwiązaniem byłoby nie krycie pokazówek wyścigówkami i odwrotnie, tylko raczej odnalezienie na nowo tych koni "trzeciej drogi", niehodowanych ani stricte do pokazów ani do wyścigów, może z różnych programów hodowli zachowawczej, koni z niszowych krajów, i tych koni, które kiedyś były obiecujące, a potem zniknęły z radaru, bo teraz tylko wożą dzieci właściciela do lasu albo stoją sobie gdzieś pod palmą na bliskim wschodzie.
Z wyścigowymi arabami będzie najtrudniej wyszukać outcross, który nie zrujnuje całkiem osiągniętego postępu, bo jakoś trudno znaleźć inne araby biegające z taką prędkością, ciekawe dlaczego 😉 ale kto wie, może coś, ktoś, kiedyś. Pewnie i u folblutów wciąż jest szansa znaleźć fajne outcrossy, ale za to by się musiał wziąć ktoś z sercem i pasją do tego i do tego ciężarówką pieniędzy do zaryzykowania.
Dziękuję za wyjaśnienie ☺
Coriolania, pociągnę trochę ten offtop, bo też trochę związany z folblutami.
Tak, ja też znam hodowców HARC, Kuhailanów, Old Polish, Old World czy Spanish koni. Zobacz sobie, ile te ogiery kryją, ile mają te hodowle źrebaków rocznie. Za jakie pieniądze są te konie sprzedawane.
Jasne, są zapaleńcy. Czasami te konie nawet odnoszą sukcesy (Coolinda Park czy Ale Qahira). Ale te konie znikają i już właściwie też kryją się wsobnie. Dosłownie ostatkami. Następnego pokolenia już nie ma czym rozrzedzić, nawet w Polsce, gdzie tych arabów jest od groma. W USA jeszcze ze dwa pokolenia zrobią, mają ich trochę więcej (też holubią araby). Ale z tymi końmi jest taki problem, że taki arab marki arab jest... Niepożądany. Ja już teraz widzę, że gdybym chciała kupić takiego w starym typie, to miałabym problem. A mieszkam w Polsce, to co dopiero z resztą Europy.

Nawet rosyjskie są już francuskie. To były naprawdę piękne, oddzielne w typie araby, wybitnie cenione użytkowo. Teraz potomstwo Kazbeka i Dostatoka przyniosło takie rozczarowanie w hodowli, wychodząc do startów z końmi francuskimi, że szczerze nie wierzę w ich użycie w hodowli, może niektóre klacze zostaną pokryte francuskimi. Tersk też już ma francuskie konie. Nie ma co gdybać, za kilkadziesiąt lat zobaczymy, ale mam nadzieję, że wtedy nie będę się musiała zdecydować na konia innej rasy, bo do wyboru będę mieć tylko folbluty z "arabian" w papierach albo okaleczone ozdóbki do ogródka z krzywymi nogami.

A u folblutów wtedy nadal będzie wybór i od zarąbania znanych i mniej znanych ogierów, których potomstwo jest pożądane, a nie tylko 3 top, pomiędzy których dziećmi możesz wybierać.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się