Wypadek w Gałkowie

jeżeli 10 razy na 10 skoków koń odbije się za daleko i 10 razy na 10 skoków jeździec ląduje na uszach bez żadnej kontroli - to tak, trzeba zrezygnować
horka   black horse <3
18 lipca 2011 10:04
Byłam na tych zawodach i nie wszystkie skoki wychodziły źle
ja też byłam i widocznie w tym konkursie widziałam coś innego niż Ty. Może pierwszy na wys 140 był w miarę, ale już na 160 prawie złamała nos o szyję
ash   Sukces jest koloru blond....
18 lipca 2011 10:09
nie wszystkie! 90% była zła!

edit: żeby nie było, że tylko tak sobie pisze to jak już wcześniej wspominałam BYŁAM na tych zawodach i widziałam.
Do organizatorów nie można się przyczepić, bo wszystko było zorganizowane bardzo dobrze!
horka   black horse <3
18 lipca 2011 10:12
Oczywiscie teraz wszyscy madrzy
zabrakło Ci argumentów?

edit:literówka
dragonnia   "Coś się kończy, coś się zaczyna..."
18 lipca 2011 11:47
zawodniczce chyba nie jest też specjalnie trudno, skoro w dzień wypadku wieczorem była na imprezie. Wszystkie komentarze "o jaka biedna Martusia" okazały się zupełnie niepotrzebne


I teraz niech nikt się nie dziwi, że nawet jej nie współczuję. Wzięła sobie do bani... nie ma co. Dla mnie to  "żenua"

horka, Ty masz jakiś kurde ukryty cel w tym prowokowaniu czy co? Zamiast jej tak zaciekle bronić to popatrz najpierw na wszystko bez emocji. I zadaj sobie pytanie: Czy gdybym miała za małe doświadczenie na taki skok, to czy bym do tego podeszła? Bo ja powiem Ci, że w życiu bym się nie zdecydowała. Dlaczego? Bo to nie konkurs P czy N. Tutaj już trzeba wiedzieć co robić i być doświadczonym zawodnikiem. Najlepsi mają czasem pecha. Wierzę, że gdy zastanowisz się to przyznasz nam tutaj rację. Nazywasz to nieszczęśliwym wypadkiem - wystarczyło powiedzieć NIE SKACZĘ i nie wsiadać na Carlona, a dziś nie byłoby tej dyskusji.
Gillian   four letter word
18 lipca 2011 12:00
Jedynym nieszczęśliwym wypadkiem było posadzenie Marty na Carlona  😤 i jak ten nasz polski sport ma się rozwijać, skoro konie jak nie na sprzedaż to idą w ręce byle kogo kto cośtam jeździ? kolejny koń z dużego sportu stracony. Szkoda, bo mało ich zostało ze starej gwardii, wyjadaczy i profesorów  🙄 mniej bym się czepiała, jakby dali jej Carlona na imprezę typu MP czy HPP, widomo - niech jedzie na doświadczonym koniu i zdobywa swoje nauki. Ale po jaki grzyb było to bicie rekordu?  🙄
Koń był własnoscią prywatna i  wlasciciel mogł wsadzac na niego kogo tyulko chcial. Kup sobie konia to tez bedziesz decydować,
mógł wsadzać sobie kogo chciał, ale czy mógł narażać życie konia i jeźdzca dla swojego kaprysu?  żaden argument, że koń jest własnością prywatną. A jakby zawodniczce się coś stało, to prokurator by nie miał nic do roboty, bo koń był własnością prywatną?
Gillian   four letter word
18 lipca 2011 12:11
clio, mam swojego konia i dałabym go komuś do przejechania LL, jakbym chciała być miła. Ale jakby ktoś przyszedł i powiedział, że chce jechać potęgę to sorry, ale to już podchodzi pod idiotyczne narażanie konia dla czyjejś frajdy. Rozumiesz?

ps. Eee, wątpię 😉
.
dragonnia   "Coś się kończy, coś się zaczyna..."
18 lipca 2011 12:59
Nie ma sensu bez końca roztrząsać, czy to Marta, trener, sędziowie, organizatorzy czy publiczność są za to odpowiedzialni, bo - niestety - każdy po trosze. Myślę, że to najlepszy czas, by coś mogło się zmienić w polskim jeździectwie.

Trzeba roztrząsać i rozbijać to na pierwiastki, bo efektem tego jest śmierć Carlona. Ktoś musi za to ponieść odpowiedzialność. Nie może być tak, że nie będzie ustalony nikt winny i nikt nie poniesie za to kary.
ElaPe   Radosne Galopy Sp. z o.o.
18 lipca 2011 13:03
coś mi sie widzi że nikt nie poniesie kary gdyż nie ma podstaw do wymierzenia takowej kary
Ktoś   Dum pugnas, victor es...
18 lipca 2011 13:06
bez przesady z tą odpowiedzialnością właściciela,przepisy mówią jasno,za konia odpowiada zawodnik,a zawodnik w momencie wypadku był pełnoletni.
Gillian   four letter word
18 lipca 2011 13:08
nikt nie poniesie żadnej kary, to jasne. Było minęło, niedługo się zapomni o sprawie i po kłopocie 🙁
Zaraz - skąd macie pewność, że pod innym zawodnikiem wszystko odbyłoby się inaczej?
Mało to konkursów (np. potęgi skoku) gdzie nawet bardzo doświadczony zawodnik na przygotowanym (w miarę?) koniu oddaje rozpaczliwy skok? I to niejeden?
Kiedyś widziałam, jak z pewnością bardzo doświadczony zawodnik dosłownie "przeleciał" mur. Nie górą - przez środek "cegieł" 🙁
Tyle mogłoby się zmienić (fakt, to by pewnie wystarczyło), że gdyby utytułowany zawodnik zdecydowanie odmówił - to może właściciel  by go posłuchał. Może. I - czy by odmówił?
Notarialna   Wystawowo-koci ciąg. :)
18 lipca 2011 13:15
Tak myślałam o tym rekordzie i powiem szczerze, ze ten konkurs ma się nijak do wytycznych komisji bicia rekordów guinessa. Ot, konkurs wyjęty z d*py.

Nie było żadnego przedstawiciela z ww komisji na miejscu, nie został nagrywany oficjalny filmik z tego rekordu. Ba! Zanim rekord zostanie zatwierdzony komisja powinna zatwierdzić normy bezpieczeństwa (tutaj ich raczej nie było, bo mocowanie drągów woła o pomstę do nieba) , a w tym wypadku na bank by ich nie zatwierdziła (moim zdaniem oczywiście)

Zresztą wystarczy na stronę spojrzeć:
http://www.guinnessworldrecords.com/pl/adjudications.aspx

Aha, i oficjalna komisja nie przewiduje nagród rzeczowych.
Nigdy nie płacimy zawodnikom za ich osiągnięcia - nie pokrywamy też wydatków, nie sponsorujemy ani nie zapewniamy sprzętu. Guinness World Records jest bezstronnym arbitrem bicia rekordów na całym świecie i nie może być zaangażowany w organizację tego typu imprez. Co więcej, nasi rekordziści są podsycani nie poprzez korzyści finansowe, ale poprzez satysfakcję z wytyczenia, osiągnięcia i przekroczenia własnych celów - i uzyskanie dyplomu Guinness World Records

Więc cały ten konkurs można sobie równie dobrze darować. BO NIE JEST OFICJALNY.
Mam takie wątpliwości, na skokach się nie znam, ale mówiłyście o trzymaniu wodzy (podtrzymywaniu konia na koniec); ale nie takim jak poniżej?

.
Notarialna ale przecież to nie jest pobijanie rekordu guinessa! nie ma co mieszać pojęć i konkursów. Co wg Ciebie woła o pomstę do nieba z mocowaniem drągów?

edit: a czy ktoś ma na 100 % pewne informacje o uprawnieniach trenereskich właściciela konia?
Wiesz Halo.....ale to jednak zasadnicza różnica, czy skacze doświadczony zawodnik, prawidłowo, tak, że ludzi oglądających nie bolą oczy, czy skacze ktoś kto nie jest gotowy do takich skoków.
Jasne, że każdemu może się noga podwinąć. Doświadczonemu wydze także. Taki sport.
Ale wówczas byłoby to nazwane po prostu "nieszczęśliwym wypadkiem" ( choć pewno też ludzie szukali by przyczyn tego wypadku)

To tak jak lekarze w karetce. Jeśli moje dziecko ugryzła by pszczoła w gardło i by dostał obrzęku krtani i by się dusił i przyjechałby karetką prawdziwy anestezjolog z doświadczeniem i nie mógłby zaintubować, podejrzewam, że bym się JAKOŚ pogodziła tłumacząc sobie, że "próbował najlepszy z najlepszych".
Ale jeśli tą karetkę przyjechałby ortopeda, który sobie dorabia w tej karetce, i nie udało by mu się zaintubować, to mimo iż może teoretycznie i praktycznie umie facet intubować, na pewno NIE ZOSTAWIŁABYM tego w ten sposób. Bo miałabym poczucie, że to nie była odpowiednia osoba na odpowiednim stanowisku pracy.

Podobnie z tymi zawodami.
Notarialna   Wystawowo-koci ciąg. :)
18 lipca 2011 13:24
Forta, A w razie zawadzenia kopytami o drągi jak ten drąg MA SPAŚĆ? Powiedz jak? Skoro nie ma samych mocowań, a jeszcze są ograniczniki na końcach tych mocowań. No to nie ma jak zlecieć w razie niepowodzenia.
w ogóle nie rozumiem o czym mówisz, bo drągi w tym konkursie od kilku lat spadają gęsto i swobodnie, a oparte są na kółkach zamiast kłódkach właśnie po to, żeby łatwiej spadały
ash   Sukces jest koloru blond....
18 lipca 2011 13:29
Notarialna byłaś na zawodach?

Bo ja widziałam z jaką łatwością drągi spadały.
Notarialna, a ty skąd wymyśliłaś, że to miał być rekord Guinessa? Konkurs bicia rekordu skoku konia na wysokość jest jak najbardziej w przepisach FEI, jak również konkurs bicia rekordu na szerokość. A sposób mocowania drągów jest dokładnie opisany - i taki był. Czy naprawdę musisz pisać o czymś, o czym w ogóle nie masz pojęcia?
Jeszcze info: to był konkurs bicia rekordu Polski! a nie - świata. Na razie nic nie wskazuje, żeby rekord świata miał zostać szybko pobity. Od kilkudziesięciu lat ma się dobrze.
Jeszcze taka uwaga: możliwe, że i konstrukcja przeszkody mogłaby być bardziej nowoczesna, i przepisy bardziej aktualne, ale... przy dużych zmianach trzeba by "zapis" rekordów prowadzić od nowa - stąd pewnie "nieco" archaiczny obraz całości - żeby ciągłość była zachowana.
A krążki podtrzymujące są z giętkiej skóry.
tunrida, naprawdę ci się wydaje, że od widoku przelecenia przez środek! muru nie bolą oczy? I że to było prawidłowe (a zawodnik był BARDZO doświadczony)? (koń ostatecznie wylądował na nadgarstkach)
ElaPe   Radosne Galopy Sp. z o.o.
18 lipca 2011 13:33
Sędziowie zabraniają dziewczynie dalszych prób z powodu braku umiejętności utrzymywania równowagi. Jednocześnie publiczność głośno buczy i krytykuje jej próby, domaga się od sędziego eliminacji zawodniczki z konkursu. Organizatorzy wnioskują o eliminację zawodniczki. Trener bije się w pierś i każe jej zrezygnować. Ona sama mówi sobie "cholera, jeszcze nie jestem wystarczająco dobra, zaraz się tu oboje zabijemy, rezygnuję".

no więc właśnie. Sędziowie musieliby mieć w ręku niepodważalne i kategoryczne narzędzie w postaci np.  oceny każdego skoku na styl - powyżej xyz punktów karnych za styl para pomimo pokonania przeszkody musi zostać eliminowana z dalszej rozgrywki - gdyz przekroczyła norme punktów karnych za styl.

jeśli prawdą jest, że trener zmuszał Martę do tych skoków, to świadczy to o całkowitym braku kompetencji z jego strony, bo nawet taki szary jeździec jak ja wie, że dziewczynie brak wystarczających umiejętności. Co powinno oczywiście poskutkować utratą przez niego - najwidoczniej niesłusznie nadanych - uprawnień.

Trener M.H. nie ma uprawnień trenerskich co można sprawdzić tu http://pzj.pl/modules/zestawienia/trenerzy.php więc PZJ nie ma nawet mu co odbierać

Aż przychodzi na myśl sprawa z trenerem klasy mistrzowskiej Jackiem Kosowem, który utracił swą licencję w październiku 2010 roku.

z tym że Kosowowi odebrano licencję w wyniku stwierdzenia że podstawa w oparciu o którą wydano mu licencję PZJ trenera kl. mistrz.  była sfałszowana - sfałszowane papiery z Niemic potwierdzające rzekomo zdobyte tam uprawnienia.
Bischa   TAFC Polska :)
18 lipca 2011 13:38
[quote author=Ktoś link=topic=61779.msg1074338#msg1074338 date=1310990818]
bez przesady z tą odpowiedzialnością właściciela,przepisy mówią jasno,za konia odpowiada zawodnik,a zawodnik w momencie wypadku był pełnoletni.
[/quote]

A z tego co wiem, za zawodnika odpowiada trener, któremu właściciel może dać w łapę/zaszantażować, a trener zaszatnażować jeźdźca itp! A zdaje się wg tego co tutaj mówiono, trener był właścicielem? Nie wiemy jakie układy i układziki,między osobami odpowiedzialnymi bezpośrednio za konia, za jego przygotowanie i przygotowanie jeźdźca.
ElaPe   Radosne Galopy Sp. z o.o.
18 lipca 2011 13:41
układy, układziki, ew. łapówki i inne "okoliczności" nie usprawiedliwiają ew. brutalnego postępowania z koniem ani tym bardziej nie zdejmują odpowiedzialności za konia i jego ew. smierć w wyniku takiego postępowania
.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się