stawanie dęba, końskie bunty itp. niesubordynacje...

strzemionko   w poszukiwaniu szczęścia przemierzamy cały LAS ;)
10 lutego 2014 18:50
jak ruszy galopem to dać koniowi pogalopować, rozprostować kości. Jeśli jedziesz sama, nie ma w tym niczego złego. Koń po kilku fulach się uspokoi i nie będzie taki nerwowy/ podniecony.


oli330 serio? Przypominam, że koń sam z siebie tak "prostuje kości".
No nie wiem, ja się przecież nie znam  🙄 ale przecież tak nie powinno być.
Może nie jestem najlepszym doradcą w sprawach wychowywania koni, ale osobiście nie zrobiła bym nic i nie wyciągała żadnych konsekwencji 🙂 Bo za co? Bo sobie strzelił kilka baranów? No to koń jest przecież. Cztery nogi i serce do biegania 🙂 Jak mu się nazbiera energii to musi gdzieś dać jej upust. A jak mu właściciel nie daje rozprostować kości to sam je sobie prostuje 😉
Strzemionko nie szukaj problemów tam gdzie ich nie ma.
strzemionko   w poszukiwaniu szczęścia przemierzamy cały LAS ;)
10 lutego 2014 18:56
Szaga niestety szukam 😉
Bo moim zdaniem to problem jest.
Co z tego, że koń to koń? Czy każdemu koniowi pozwalamy na brykania na jeździe?
To po co używamy bata, skoro koń to koń i ma prawo do takich zachowań? Moim zdaniem prawa nie ma, nie pod jeźdźcem.
Oczywiście nie mówię o karaniu batem w tej sytuacji, ale coś jednak zrobić trzeba.
Dałaś mu łydkę do kłusa, a on zagalopował. Przecież nie wyrwał się nagle galopem bez żadnego sygnału.  😉 Może to ty działasz źle pomocami, a on źle cie zrozumiał?
To był jednorazowy wybryk, warto spróbować kilka razy wyjazdu w teren i wtedy oceniać jego zachowanie. Według mnie problemu na dzień dzisiejszy nie ma.
strzemionko, konsekwencje po tym? Myślę, że najlepiej gdy koń się uspokoi wziąć go na wolty, do kłusa i potrzymać tak, coby ochłonąć, skupił się na Tobie. Niby tak wszyscy piszemy, że koń musi dać upust tej energii etc. ale jednak nie jest to pożądane zachowanie w terenie, z jeźdźcem na grzbiecie. Zwłaszcza z wyrzucaniem głowy do dołu, co mi śmierdzi chęcią pozbycia się jeźdźca. (;
Moje konisko w tereny chodzić samo nie umie, a chciałabym je nauczyć, toteż z przyjaciółką mamy plan taki, że ja wsiadam w ogłowiu i siodle, nakładamy siwemu kantar i do niego lonżę. I spacerkiem idziemy, przyjaciółka z ziemi oczywiście. Idziemy na łąkę niedaleko stajni i taka "lonża", z tym, że ja będę pracować nad koniem, a lonża tylko jako zabezpieczenie w razie buntu konia i chęci wywiezienia cwałem w do stajni  -bo po drodze niestety kamienistą drogę mamy, to szkoda kopyt.
Może spróbuj z kimś tak, dla bezpieczeństwa tylko? I generalnie, jeśli koń w sezonie zwłaszcza zimowym rzadziej chodzi to jasne, że bardziej dynamiczny będzie, aktywny. Warto więc wcześniej w terenie może polonżować go, z ziemi, żeby energii upuścił i takich niespodzianek nie było po prostu? Jeśli pójdzie naładowany energią i każe się mu stępować, to jasne, że w końcu wybuchnie. (;
strzemionko   w poszukiwaniu szczęścia przemierzamy cały LAS ;)
10 lutego 2014 19:05
właściwie ruszyłam stępem, nie zdążyłam dać sygnału do galopu - zakłusować to jeszcze umiem 😉
Kłusa były 2 kroki prawidłowe, takie jakie zawsze.

RedScissors dzięki za zrozumienie 🙂

Zwłaszcza z wyrzucaniem głowy do dołu, co mi śmierdzi chęcią pozbycia się jeźdźca. (;


to zdecydowanie była chęć zrzucenia 😉
ElaPe   Radosne Galopy Sp. z o.o.
10 lutego 2014 19:13
A właściwie ruszył koń, ja chciałam najpierw zakłusować parę kroków, a później przejść w galop.
Było mniej więcej tak: Sygnał do kłusa, dwa kroki kłusa, i się zaczęło, koń wyrwał do przodu, zaczął wierzgać zadem (a to da się czym innym?), ciągnął głowę w dół - nie wiem jak to się fachowo nazywa. Trwało to może minutę.
Utrzymałam się, już kiedyś miałam taką sytuację, po palcacie na zad, ale to opisywałam wcześniej.
Wykluczam spłoszenie - to był po prostu bunt. Niechęć do innego chodu niż stęp.


Koń ma poruszać się w takim chodzie w jakim ty chcesz.

Nie można pozwalać na żadne samodzielne decyzje konia.

Gdy zaczyna ci przyspieszać w jakimkolwiek chodzie - reagować i to natychmiast, a nawet  dusić takie niesubordynacje w zarodku, zanim koń na dobre przejmie kontrolę.

To był twój oczywisty błąd że koniowi pozwoliłaś na galop. Koń wyczuł że może z tobą sobie pogrywać a potem poooszło. Bo on tylko chciał sprawdzić jak zareagujesz na JEGO decyzję.  A że mu pozwoliłaś to on sobie pozwolił na dalsze akcje, wyczuwając po drodze twój strach i brak zdecydowania

Zawsze i wszędzie ty jesteś osobą decyzyjną o wszystkim. 


No i teraz nie wiem co mam robić - nie chodzić w tereny? Ale właściwie dlaczego? Lubię to robić, mam dać koniowi satysfakcję?
Stopniowo ją przyuczać? Można właściwie uczyć konia chodzenia w teren? Przypominam, że koń dość dużo w tereny chodził.

Dodam jeszcze, że przy każdej przeprowadzce do stajni najpierw wszystkie okolice zwiedzaliśmy w ręku, nigdy na hura na koniu nie jechałam w nieznane.


Poćwiczcie z koniem właściwe reakcje na twoje pomoce i decyzje w domu, na terenie ogrodzonym czy na hali.

Kiedy koń będzie właściwie reagował w domu jedźcie w teren. Najpierw wyjeżdżajcie po jeździe, kiedy będzie dobrze zmęczony. Wyłącznie na stępa - ale wstępie też można poćwiczyć przejścia - stój, do przodu, cofnięcie, stęp swobodny, stęp pośredni, reakcja na łydkę spychającą w bok (ustępowania). Chodzi o to by koń czuł że jest pod twoją kontrolą.

Potem wyjeżdżajcie na stępo-kłusy - i te same zasady mają tu obowiązywać. Dużo przejść, w dół, w górę, zatrzymania, trzymanie w kłusie równego tempa.

Gdy już to opanujecie możecie zacząć włączać galopy. To mają być krótkie nawroty galopu, pod kontrolą, na pomocach, bez pozwalania by koń przyspieszał, bez wieszania się na wodzach. Na początek powiedzmy 10 fuli galopu i do kłusa, pochwała, stęp. I znów zagalopowanie, znów galop na krótkim odcinku, kłus, stęp.


jak ruszy galopem to dać koniowi pogalopować, rozprostować kości. Jeśli jedziesz sama, nie ma w tym niczego złego. Koń po kilku fulach się uspokoi i nie będzie taki nerwowy/ podniecony. Po pewnym czasie, bedzie sie pewniej czuł sam  w terenie. Potrzeba troche czasu i cierpliwości  😉


taa, no i co jeszcze. Jak będzie se chciał pobrykać niech bryka, bo to zdrowe  🙄


Bez przesady to nie maszyna, tylko zwierze..
ElaPe   Radosne Galopy Sp. z o.o.
10 lutego 2014 19:17
Bez przesady to nie maszyna, tylko zwierze..


super porada. Na pewno zainteresowanej bardzo się przyda.
Na pewno twoje komentowanie się zainteresowanej przyda
strzemionko   w poszukiwaniu szczęścia przemierzamy cały LAS ;)
10 lutego 2014 19:19
Koń ma poruszać się w takim chodzie w jakim ty chcesz.
Nie można pozwalać na żadne samodzielne decyzje konia.


też mi się tak wydaje 😉


Gdy zaczyna ci przyspieszać w jakimkolwiek chodzie - reagować i to natychmiast, a nawet  dusić takie niesubordynacje w zarodku, zanim koń na dobre przejmie kontrolę.


jak?


Poćwiczcie z koniem właściwe reakcje na twoje pomoce i decyzje w domu, na terenie ogrodzonym czy na hali.


na padoku wszystko jest ok. Żadnych skłonności do buntu, chyba że po nieszczęsnym bacie po zadzie.
strzemionko   w poszukiwaniu szczęścia przemierzamy cały LAS ;)
10 lutego 2014 19:20
Na pewno twoje komentowanie się zainteresowanej przyda


przyda  😉


ojj, przepraszam, że post pod postem...  😫
strzemionko, spoko, mój miewa różne odpały, więc staram się rozumieć takie rzeczy. (;

Swoją drogą, sama chciałam opisać ostatnią jazdę. Sobota, jeździmy na niedużym padoku z inną dziewczyną stajni. Cała jazda spokojnie, wszystko jak zwykle, czyli ćwiczymy opuszczanie głowy, pracę na wędzidle, sygnały na łydkę i inne takie... Sezon zimowy teraz, a u nas hali brak, to i tylko w weekendy bywałam, więc jazdy dotychczas to było maksymalnie pół godziny z chwilą kłusa albo tak samo lonża. Więc w tą sobotnią jazdę do galopu gdy chciałam wejść koń niby się palił, ale problem był, bo wyskakiwał, a potem wyciągnięty kłus. Czyli standardowo wstępne buntowanie się, bo sygnałów mu złych Broń boże nie dawałam (normalnie jak jest w bardziej regularnym treningu spokojnie mi wchodzi w galop, ze stępa i kłusa). W końcu ruszyliśmy owym chodem, na lewo, potem na prawo. Jakieś dwa kółka na ta prawą stronę, a koń nagle zwalnia i stoi. To ja łydka, a czuję się jak sie nadyma i unosi lekko przody. Już czuję, że jest na fazie. (: Łydeczka - niziutki dębik i lekki skręt na bok. Łydka - baranek. Łydka - cofamy się, cofamy... Już się bałam, że w drugiego konia wycofa, bo akurat za nami wylądował. Ale w końcu nie kopnął, chociaż po każdej łydce odzew w postaci brykania był. Bata z doświadczenie nie używałam, bo już wiem, że za próbę wyegzekwowania dyscypliny bacikiem siwy odpowiada zacznie gorszym brykaniem. W końcu dostał mocniejszego kopa i łaskawie stępuje do przodu,  w narożniku stanowcze wypchnięcie w kłus. Wskoczył w niego dosłownie, z baranka, ale potem już chodził perfekcyjnie. (: Głowa w dobrym ustawieniu, nawet czułam przyjemnie jak wędzidło mieli w pysku, tempo trzymał i chody zmieniał już jak chciałam.

Tragizmu w tym wielkiego nie ma, tylko ciekawa jestem, czy taka faza była faktycznie była z tego nadmiaru energii w tym zimowym sezonie? Rzadziej chodzi i mniej owocnie, a to pierwsza jazda od dawna, kiedy podłoże pozwoliło na to, by zagalopować sobie spokojnie. Chociaż siwy to przywódca stada, więc myślę tak sobie, że może i dlatego czasem chce pokazać kto tu rządzi... Nie jestem pewna skąd to wynika, ale pocieszające jest to, że brutalnie nie walczyłam tylko wysiedziałam gładko to brykanie, a po małej walce on już chodził jak baranek.
ElaPe   Radosne Galopy Sp. z o.o.
10 lutego 2014 19:24
Strzemionko: dziwne jest to twoje zapytanie ale odpowiem: reagować na przyspieszanie przytrzymaniem konia w danym chodzie poprzez zadziałanie pomocami jeździeckimi na konia czyli tzw. półparadą stosowaną też w każdym przejściu w dół (np galop-kłus/stęp/zatrzymanie)



RedScissors

Albo ten koń jest kompletnie niewyszkolony albo ty robisz masę błędów, przekazujesz wiele sprzecznych sygnałów powodujących to, że koń nie rozumie czego od niego chcesz i okazuje ci swoją frustrację tak jak opisujesz. Albo obie możliwości naraz.

Jakiś filmik z jazdy możesz wrzucić?

strzemionko   w poszukiwaniu szczęścia przemierzamy cały LAS ;)
10 lutego 2014 19:26
no dobrze, to wiem, ale co zrobić jeśli koń na to nie reaguje?
Fajnie się mówi, łatwo pisze, wydaje się, że to odpowiednie rozwiązanie. Jednak w tym przypadku... koń ma w dup... zadzie półparadę i gna przed siebie.
ElaPe   Radosne Galopy Sp. z o.o.
10 lutego 2014 19:29
no dobrze, to wiem, ale co zrobić jeśli koń na to nie reaguje?
Fajnie się mówi, łatwo pisze, wydaje się, że to odpowiednie rozwiązanie. Jednak w tym przypadku... koń ma w dup... zadzie półparadę i gna przed siebie.


wyszkolić siebie i konia
strzemionko   w poszukiwaniu szczęścia przemierzamy cały LAS ;)
10 lutego 2014 19:31
zaraz zostanę wyśmiana ale chcę spróbować czegoś nowego, tj. szkolenia naturalnego.
Nie wiem na ile pomoże, o ile w ogóle pomoże.
ElaPe   Radosne Galopy Sp. z o.o.
10 lutego 2014 19:33
zaraz zostanę wyśmiana ale chcę spróbować czegoś nowego, tj. szkolenia naturalnego.
Nie wiem na ile pomoże, o ile w ogóle pomoże.


nie no pewnie, zamiast normalnie poświęcić czas na uczenie się podstaw jeździeckich zawsze lepiej jest się za pomocą naturystyki oduczyć  zwykłego, normalnego jeździectwa.

jak ruszy galopem to dać koniowi pogalopować, rozprostować kości. Jeśli jedziesz sama, nie ma w tym niczego złego. Koń po kilku fulach się uspokoi i nie będzie taki nerwowy/ podniecony. Po pewnym czasie, bedzie sie pewniej czuł sam  w terenie. Potrzeba troche czasu i cierpliwości  😉


Zapraszam zatem na mojego konia, zaręczam, że jak mu się pozwoli pogalopować i rozprostować kości wtedy kiedy on chce, to nie uspokoi się po kilku fulach galopu 😉 Bardzo nie trafiona rada.

Strzemionko ale w czym miało by ci pomóc to szkolenie naturalne? To znaczy na co? Na nadmiar energii w terenie? Bo nie bardzo rozumiem...
strzemionko   w poszukiwaniu szczęścia przemierzamy cały LAS ;)
10 lutego 2014 19:37
wiedziałam 😉
podstawy jeździectwa znam.
Ale natural mnie ciekawi od dawna. Nie "natóral" - nastolatki z carrot stickiem w łapce, pokazujące na fotoblogach jak to koniś ładnie staje dęba.
Chodzi mi o tą harmonię jeźdźca z koniem.
Widziałam i mnie to zafascynowało.
Coś nowego, być może lepszego.

Ale wracając do tematu - koń jest bardzo ciężki w pysku, od zawsze ma zakładane metalowe wędzidło, jabłkowy wielokrążek przegryzł po bokach na pierwszej jeździe.
Zębów piłowanych nie miał nigdy, aczkolwiek zabieramy się za to.


nie, nie pamirowa - chodzi mi o szkolenie, które mam na oku.
Nie chodziło mi o nadpobudliwość w terenie.
ElaPe   Radosne Galopy Sp. z o.o.
10 lutego 2014 19:39
nie nudź strzemionko. Taa, podstawy znasz, a nie wiesz co zrobić jak ci koń przyspiesza w kłusie np.  To idź przecież się szkolić w ten naturystyce jak tak bardzo chcesz. To jest wątek o czym innym a nie o twoich rozterkach "w czym się szkolić"
strzemionko   w poszukiwaniu szczęścia przemierzamy cały LAS ;)
10 lutego 2014 19:41
ElaPe pomińmy ten natural - nie każdemu musi się podobać.

Znam podstawy ale co z tego? Jak koń wyrwie, jest ciężki w pysku i niczym go nie mogę zatrzymać?
RedScissors, grunt był komfortowy? Chyba nie. Zapamiętaj, że żądanie intensywnego ruchu od konia na podłożu, na którym czuje się niepewnie - z dużym prawdopodobieństwem skończy się jakimś rodzajem oporu. Gdy podłoże do d* - o wymaganiach lepiej zapomnieć. ("Wymagania" - zależy od poziomu ujeżdżenia konia i kompetencji jeźdźca - też)
strzemionko, "problemy z konie rozwiązuje się w ruchu do przodu" - jak najszybciej wracając do chodu wyjściowego. Zagalopował sam? To trzeba było jeszcze łydki, bacik - kilka foule i półparadą zdecydowanie do stępa (bo nie bardzo rozumiem - założonym chodem był stęp czy kłus? zanim koń zagalopował?) czy kłusa. W ruchu! Do przodu! Trzymanie konia w takiej chwili to nic mądrego.
Konie świetnie kojarzą, że jakaś tam ścieżka jest galopowa, tj na niej zawsze galopujemy, jest nam znana i same próbują wyrywać, ale ElaPe ma rację, nie wolno dopuścić do tego, żeby koń wyprzedził sygnał i wystartował sam z siebie, bo potem do powrotu będzie sobie decydował, o ile od razu nie zarządzi "wracamy". Poza tym nie uważam, żeby każdy koń brykając w terenie chciał się jeźdźca pozbyć, szczególnie jeżeli w żadnym innym wypadku tego nie robi, chyba, że faktycznie leci na oślep i wali seriami mimo jakiegoś tam bata itd. Znam konie, które sobie gdzieś kilka razy brykną, całkiem porządnie, z głową między nogami (tylko w terenie i właśnie po sygnale do kłusa czy galopu) i nie mam nawet nic przeciwko temu, ale tylko kiedy wiem, że jeśli nie pozwolę się rozkręcić, przytrzymam/krzyknę to będzie spokój. Prawda, że koń to koń, zdarzy mu się pobrykać, jeśli robi to wrednie i perfidnie to nie ma przebacz, ale gdzieś tam raz czy dwa no to już bez przesady, niech ma radochę, dużo energii "jeej fajnie jesteśmy w lesie, galopujemy" 😉

co do tego przytrzymywania, jak 'moją' poniesie fantazja i uzna, że jeszcze nie przechodzimy do kłusa to działa tylko zwykłe przechodzenie do niższego chodu, ale z tą różnicą, że jedna wodza jest wyżej (nie piłowanie, bo działa odwrotnie od efektu zamierzonego).. no i dosiad.
ElaPe   Radosne Galopy Sp. z o.o.
10 lutego 2014 19:44


Znam podstawy ale co z tego? Jak koń wyrwie, jest ciężki w pysku i niczym go nie mogę zatrzymać?


ćwiczyć z koniem pracę w przejściach. Nie trzaskać kilometrów wokół ujeżdżalni w jednym chodzi tylko właśnie co i rusz przejście. Nie pedałować z koniem wyłącznie po wielkim kole ale włączać inne figury jak wolty 15 m, półwolty.

Zwrócić uwagę na siebie czy wszystko u ciebie i w twoich pomocach jest ok, czy siedzisz dobrze, prosto, czy nie wisisz na wodzach, czy wodze ci nie wiszą kilometrowe.
ElaPe:
1) Koń kiedyś chodził w rekreacji. Od trochę ponad roku z nim pracuję i jest to ciągle ciężka praca. Zaczęłam z nim jesienią rok temu, gdy on był po 3 miesięcznej jak nie dłużej przerwie, bo był kontuzjowany,a potem nikt nie chciał go brać znów do pracy. Zrzucał, brykał. Ale przyszłam ja, uparłam się i teraz, uwierz, zmiany są fenomenalne. Więc to o niewyszkoleniu kompletnym... Ujeżdżeniowcem to on nigdy nie był, choć podobno umiał wiele rzeczy. Ale uraz do wędzidła ciągle staramy się zniwelować, kondycje wyrabiać etc.
2) Jak napisałam, gdy regularniej trenujemy i podłoże nam sprzyja, to naprawdę dobrze nam wszystko wychodzi. Umiemy spokojnie zagalopować ze stępa w siodle, na oklep, z ogłowiem i bez. (; Więc winy sygnałów bym się tutaj nie doszukiwała. Konisko w wieku nienajmłodszym, to jestem uczulona na swoją postawę ciała i środek ciężkości, i zawsze stara się wczuć w konia, zgrać z nim. Mam konia, który nauczył mnie szacunku do własnego grzbietu i pyska.
3) Masa błędnych sygnałów... Szkoda, że do momentu tamtych buntów koń chodził prawie jak w zegarku i już galopował, na sygnały wszelkie poprawnie odpowiadał, rozluźniony był. Byliśmy w trakcie galopu, ja rozluźniona, łydką czasami przytrzymywałam go w tempie gdy czułam, że zwalnia. Potem może nieco odpuściłam z tych pomocy wspomagających ten galop, to i on zaczął zwalniać. Ale żeby przez to potem zaczął taki pokaz?

Wydaje mi się, że to opisałam w poprzednim poście już, przykre trochę że tak "atakujesz" tym niewyszkoleniem i niepoprawnością wielką z mojej strony. (:

halo, galopowaliśmy po obwodzie padoku, który był wyścielany słomą i czasem obornikiem, to gdy mróz puścił, było wtedy naprawdę miękko a ślisko tylko w środku. Testowałam sama przed jazdą, no i wydaje mi się, że w kłusie już by mu coś nie pasowało gdyby podłoże było nie do końca fajne. Siwy gdy podłoże mu nie pasuje pokazuje to wcześniej.
Jasne, utopijna ziemia to nie była, ale spokojnie się dało tym chodem jechać. W końcu przed buntowaniem się galopował bez żadnych oporów, jak już wszedł w ten galop. Rozluźnił się, w stałym tempie. Potem te bunty. I zapomniałam dopisać wcześniej, ale po tych buntach tez jeszcze przez dwa kółka zagalopowaliśmy, już bez jakichkolwiek problemów i oporów, w całkowitym rozluźnieniu, z jednym uszkiem w skupieniu odwróconym w moją stronę, z przeżuwaniem wędzidła. (:
Strzemionko, ale harmonię jeźdźca z koniem osiągniesz również dzięki metodom klasycznym, żaden natural nie jest ci potrzebny. Bo to nie o metodę chodzi, ale o podejście.
[quote author=oli330 link=topic=7002.msg2008643#msg2008643 date=1392058019]
jak ruszy galopem to dać koniowi pogalopować, rozprostować kości. Jeśli jedziesz sama, nie ma w tym niczego złego. Koń po kilku fulach się uspokoi i nie będzie taki nerwowy/ podniecony. Po pewnym czasie, bedzie sie pewniej czuł sam  w terenie. Potrzeba troche czasu i cierpliwości  😉


Zapraszam zatem na mojego konia, zaręczam, że jak mu się pozwoli pogalopować i rozprostować kości wtedy kiedy on chce, to nie uspokoi się po kilku fulach galopu 😉 Bardzo nie trafiona rada.

[/quote]

Ale można to zrobić z większym pomyślunkiem i na przykład pojechać w teren po lonży, po jeździe, poprzedniego dnia zrobić gimnastyczny korytarz albo wcześniej wsadzić do karuzeli. Zależy co na danego konia działa najlepiej. Mój przykładowo na lonży najlepiej się nakręca 😉

Czyli summa summarum strzemionko ma problem ze strachem, z koniem który jest ciężki na pysku i raz pobrykał. Naprawdę ciężka niesubordynacja 🙂 I będą się teraz leczyć naturalsem. O!
Bardzo mi się podoba to co halo napisała: "problemy z konie rozwiązuje się w ruchu do przodu".



ElaPe   Radosne Galopy Sp. z o.o.
10 lutego 2014 19:57
bo był kontuzjowany,a potem nikt nie chciał go brać znów do pracy. Zrzucał, brykał.

Zdrowy koń, którego nic nie boli i nic nie dolega nie zrzuca ani nie bryka - szczególnie jeśli wcześniej nie robił tego.
A brykanie z nadmiaru energii i temperamentu naprawdę nie istnieje Twoim zdaniem? (:
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się