Zioła, ziółka, mieszanki i właściwości - dla konia

anetakajper   Dolata i spółka
02 sierpnia 2021 14:36
karolina_2906, tak za 700 zł masz wszystkie alergeny, które występują u nas w naszym klimacie.

zembria   Nowe forum, nowy avatar.
02 sierpnia 2021 15:33
karolina_2906, Tak, to są już szczegółowe. Ja nie robiłam tych podstawowych, bo wiedziałam, że koń jest alergikiem, nie wiedziałam jedynie na co reaguje.
Z ziołami jest tak, że dużo zależy od podłoża alergii, bo jeśli np. czynnikiem alergicznym są astrowate to podaniem krwawnika (który jest jednym z pomagający ziół przy RAO i alergiach łącznie z objawami skórnymi, np. licówka) może być strzałem w kolano.

Większość ziół przeciw alergii skupia się już na tych, które mają objawy oddechowe, np. tymianek. Z innych bezpiecznych ziół, które pomagają przy alergii z objawami oddechowymi to np. rdest ptasi, czystek czy czarnuszka siewna (chyba, że to klacz w ciąży to wtedy czarnuszkę odstawić lepiej).

Jednak przy problemach z oczami czasami najlepiej sprawdza się maska na owady (by dodatkowo nie drażnić oka). To się wydaje oczywiste, ale czasami takie oczywistości się pomija 🙂
Jednak przy problemach z oczami czasami najlepiej sprawdza się maska na owady (by dodatkowo nie drażnić oka). To się wydaje oczywiste, ale czasami takie oczywistości się pomija 🙂
Viridila,

Maskę nosimy, z oczu się leje niezależnie od tego czy maska jest, czy nie. Niezależnie od tego, czy stoi w boksie, czy na padoku. Masakra jakaś. Dziś przed jazdą wszystko wytarte, przemyte, a po godzinie stępa, lało się, jakby koń płakał.. weci załamują ręce, a ja nie mogę pogodzić się z „tak ma”, bo wcześniej tak nie było..
karolina_2906, u mojej też lało się z oczu w poprzednie wakacje. Maść z antybiotykiem pomagała tylko na kilka dni. Wydaje mi się że dopiero po przepłukaniu kanalików łzowych się poprawiło. Koń też ma alergie na różne rzeczy (czekam na wyniki badań) ale wydaje mi się że pomaga też podawanie czystku z pokusy tak ogólnie i na bąble po owadach i inne reakcje alergiczne.

Edit: no i pomogło dłuższe padokowanie.
karolina_2906, o tej masce napisałam tak "na zaś" - większość osób jednak używa przy kłopotach z oczami u koni 🙂

Czystek można podać, bo w zasadzie nie ma efektów ubocznych (tj. zgodnie z informacjami jakich szukałam). Póki nie ma objawów oddechowych czy skórnych alergii to nie przesadzać z mieszankami "na rao" (głównie po to, by nie iść z "armatą na mrówki" - zioła jednak miewają też efekty uboczne, więc np. stałe podawanie mieszanki rozrzedzającej wydzielinę z oskrzeli u konia bez problemów w tym obszarze może przynieść więcej szkody niż pożytku).

Ogólnie jeśli nie jest to sezonowe, to uważałabym też z ew. czosnkiem czy jeżówką purpurową w okresach "zaognienia". Podbijanie odporności u koni alergicznych (np. RAO) może zaogniać stan (zwiększanie odporności = zwiększanie reakcji autoimmunologicznej organizmu). W okresie poprawy można dodawać w małych ilościach - oba te surowce producenci lubią dodawać do pasz/muesli.

Nie sugeruję nic w stylu "sprawdzić drożność kanalików", bo zakładam, że już dawno to zrobiłaś skoro zostają tylko badania konkretne alergiczne.
Chcę zamówić dziką różę dla konia, widzę, że bardziej polecane są owoce świeże niż suszone (przynajmniej w sezonie).
Mam zatem takie pytanie: jak długo trzymają się te świeże owoce? W jakim czasie należy skarmić?
Meise, z przechowywaniem świeżych owoców wszystko zależy od warunków. Obecnie jak ma się krzaki dzikich róż w pobliżu stajni to można z natury zbierać małymi porcjami i skarmiać. Jeśli chcesz kupić większą ilość to:
- przechowywać w suchym, chłodnym i zacienionym miejscu, ważne żeby to nie było wiadro (bo zapleśnieje/zrobi się "zupa" - liczy się "przewiewność" i w miarę na płasko trzymać - wtedy to co nie skarmi się w najbliższych dniach to się zacznie "podsuszać"😉
- świeża róża waży więcej niż surowiec suszony, więc - paradoksalnie - mniej dawek w 1kg 😉

IMO do skarmiania i w barze wolę owoce suszone, bo łatwiej przechowywać, "więcej dawek" (odchodzi masa wody z owocu), a różnica w wartości - akurat tutaj wit.C głównie jest brana pod uwagę nieduża. Jak już świeże to nie "drylować" (chyba, że chcesz z nich sobie dżem zrobić czy coś na własne potrzeby) 😉
Kto dawał suszony wrotycz?
Ja podaje
siwaaa, ile podajesz gram i jak długo? Słyszałam o toksycznych właściwościach, mój to je od niedzieli i się trochę spielam..
To prawda, ale chyba najbardziej toksyczny jest swiezy, i w nadmiarze?? Ja podaje hmm po garstce. Mam ususzony, ze swoich łąk. Staram się co 2/3 dzień. Nie zauważyłam u konia zadnych objawów.
siwaaa, zasugerowałam się głównie tym ze mój się na to chętnie rzucił. Walczymy obecnie z pasożytami skórnymi na nodze, wiem ze potrafi zostawiać niektóre zioła jakie mu nie podejdą -np porost islandzki czy lukrecję.. zatem chyba instynktownie czuje co mu nie pasuje.. od dziś mimo wszystko robię przerwę
czy znajdzie sie ktoś kto ma doświadczenie w podawaniu koniom CHAGA , błyskoporek podkorowy
Gillian   four letter word
01 stycznia 2022 10:13
Jak się prawidłowo podaje zioła? Na sucho, na mokro, obojętnie? Dostałam dwa kilogramy porostu islandzkiego w postaci plechy, dałam 30g do kolacji ale wszystko zostało w żłobie 🙄 można to zalać na ciepło do garści meszu na przykład?
Aleks   If you are NOT in neutral ask yourself why not - Karen Rohlf
01 stycznia 2022 10:21
Można zalać i podać na ciepło.
Gillian, jeśli koń nie chce zjesc to może po prostu tego zioła nie potrzebować. Jeśli chodzi o podawanie to ja podaje w każdej formie. Do pudełek z posiłkami wrzucam suche. Jak jestem w stajni w porze kolacji to zalewam wrzątkiem i dodaje w tej formie do posiłku. Jak daje mesz to tez cos do niego dorzucam.
Gillian   four letter word
01 stycznia 2022 10:47
Nie chce zjeść bo jest gorzkie 🙃 spróbuję zalać zatem. Lubię porost, nie chciałabym go „zabić” 🙂
No mi tez by było szkoda bo to jedno z droższych ziół 😀 ja bym chyba spróbowała dawać bardzo małe ilości do meszu. Jeśli bym zalewała wrzątkiem do kolacji to w towarzystwie bardziej smakowitych ziół, bo jak to faktycznie gorzkie i napar tez będzie gorzki to jeśli jest wybredny to może wzgardzic całym wymerdanym z takim naparem posiłkiem
Gillian   four letter word
01 stycznia 2022 12:14
Zrobię crash testy dziś 🙂
Gillian, ziola jednak należy albo parzyć pod wrzątkiem albo gotować, żeby faktycznie coś z nich wyciągnąć. Porost islandzki jest super.
tu masz info od dr Różańskiego, choć to głównie mieszanki. Ja dodaje miodu do ciepłych (przecedzonych) ziół,

https://rozanski.li/444/cetraria-islandica-porost-islandzki-iceland-moos/


Gillian   four letter word
01 stycznia 2022 18:58
Dobra, wiecie co, mój koń to ekstra frajer. Chodziło o boswellię, zioło zjada 😜
Nie mniej jednak, poczytam! Dzięki!
Wiadomo, ze parzone lepsze dlatego staram sie to robić kiedy jestem w stajni. Ale wychodzę z założenia, ze na łące zioła nie są parzone a jednak jakieś właściwości maja :p wiadomo, ze suszone to nie to samo co świeże ale jednak myśle, ze coś tam dają.
Gillian   four letter word
01 stycznia 2022 19:29
Dawałam suszone zioła typu brzoza oregano itd swojego czasu na sikanie i miałam powódź w boksie po kilku dniach więc wnioskuję, że forma suszona także działa. Mam jednak czajnik w stajni i mogę zaparzyć.
Zwłaszcza o tej porze roku zawsze miło dac ciepły posiłek :p Przybajmniej na moje serduszko to dobrze robi wiec w miarę możliwości tez zaparzam
vanille, , na łace sa zioła świeże, takich nie trzeba parzyć. Ale suche - tak. Choć ze świeżych jak chcesz mieć cenne składniki, to też warto zrobić jakieś przetwory 🙂. - jak Ty podajesz.
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
01 stycznia 2022 21:41
Grace, zależy jakie zioła. Bez sensu jest gotowanie płatków czy liści.
Wszystko zależy od tego co chcemy z surowca uzyskać (i jaki mamy surowiec) - napar, odwar czy macerat to ogólnie dobre metody (tak ogólnie). W przypadku zwierząt roślinożernych działanie jest też dobre przy po prostu podawaniu większości surowców suszonych (gdzie tolerancja na substancje roślinne jest większa - o ile roślina dla gatunku jest jadalna/nietoksyczna).
Jeśli ktoś zalewa wrzątkiem żeby "uruchomić" olejki eteryczne to nie bardzo na chemii uważał (a spotykałam takie rady na grupach Fb). Na logikę, olej nie rozpuszcza się w wodzie - uwolnią się do powietrza, bo surowiec ma naruszone ściany komórek przez zbiór, rozdrobnienie i suszenie = zubożymy nieco skład naparu.

Po metody napar/odwar/macerat warto sięgać np. w przypadku lukrecji (konie wrzodowe) czy siemię lniane (co robi większość koniarzy w zasadzie "z automatu"😉. Babkę lancetowaną można macerować żeby podbić jej działanie - jest to surowiec śluzowy, często pomijany i niedoceniany.

W przypadku kwiatów bywa różnie - dla konia bym nie zaparzała, ale dla człowieka zaparzony (np. kwiat nagietka) jak najbardziej. Korzystać można ze wszystkiego, tylko metodę trzeba dobrać do możliwości i realnych potrzeb.
Ze względu na mieszanie z kolagenem i zawartość wit C - co sensowniej podać z dzikiej róży: makuch, owoc cały suszony, owoc suszony rozdrobniony? Jak to dawkować, żeby miało jakiś sens poza wydaniem pieniądza?
Od dwóch dni próbuję się zdecydować i nie umiem, a bardziej mi się podoba pomysł z dziką różą niż kwasem askorbinowym.
keirashara, owoc cały suszony, później forma rozdrobniona (tzw. fix pewnie), makuch na logikę ma najmniej. Rozdrobnienie i "poprodukcja" (np. wytłoki z soku/oleju) wpływają na zniszczenie wielu komórek = utratę związków na których nam zależy. WItamina C jest jedną z najbardziej wrażliwych na niszczenie, wystarczy dostęp do powietrza (= wybierać surowce z jak najmniej zniszczonymi ścianami komórek). Zamiennikiem może być np. owoc aronii.

Z dawkowaniem różnie podają - mówi się o 20-40g na konia (w zależności od masy konia). Nie znalazłam takich 100% zgodnych odpowiedzi na dawkowanie.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się