Rozmowy pogonionych przez moderację i na każdy dowolny temat - OT nie istnieje

Wpisz izabella redlarska , są 3 profile, jeden aktywny
emptyline   Big Milk Straciatella
09 kwietnia 2019 19:53
tunrida, o matko, ja myślałam, że ona tylko na tym blogu takie farmazony pisze...
efeemeryda   no fate but what we make.
09 kwietnia 2019 19:58
Na blogu tez mięsko króluje  🤔wirek:
ona jest chora... :o
zabeczka17   Lead with Ur Heart and Ur Horse will follow
09 kwietnia 2019 20:13
Jest, w dodatku umysłowo. Pytanie tylko w którą stronę nieleczone się rozwinie. Czy pójdzie w ,,swój świat" czy będzie ,,zagrożeniem".
Tyle jej zostało. Wpieprzanie jej zdechłego konia.

Dla mnie to jest już gruba, gruba choroba umysłowa. Ale tak jest często w przypadku interwencji, gdzie ktoś ma zwierzęta (zazwyczaj w ilości znacznej), wydaje mu się, że one mają super, że je kocha i stworzył dla nich raj na ziemi, tym czasem padają jak muchy z zaniedbania i zagłodzenia.

Powtarzalnym czynnikiem w przypadku takich interwencji jest życie właściciela zaniedbanych zwierząt w totalnym zaprzeczeniu i oderwaniu od rzeczywistości. Kojarzy mi się to mocno z interwencją w Starym Czarnowie, gdzie konie, psy i parę innych zwierząt na posesji w gnoju i resztkach padłych zwierząt trzymała (ponoć) weterynarz, mająca zarejestrowaną w związku hodowlę jakiejś małej rasy psów i chyba gabinet na miejscu. Jak na dłoni jest smród, brud i skrajne zaniedbanie - a właścicielka ogromnie zbulwersowana, że zabiera się jej ukochane zwierzęta.

Wydaje mi się, że to jest jakaś jednostka chorobowa. Abstrahuje już od lenistwa Redlarskiej i bycia syfiarą, ale wydaje mi się, że gdzieś na początku jest to miłość do zwierząt, czy może bardziej chęć posiadania inwentarza. Z czasem sytuacja zaczyna takie osoby przerastać, ale zamiast się pozbyć zwierząt, zaczynają iść w zaparte, że zwierzaki czują się super, nawet jak zaczynają tonąć w gównie i zjadać siebie nawzajem. I tak bardzo wmawiają sobie, że mają dla tych zwierząt super warunki, że sami zaczynają w to wierzyć, do tego stopnia, że konanie ich w agonii jest wciąż dla nich lepsze niż dobrowolne ich oddanie (zdycha ale moje zdycha i u mnie zdycha).

Strasznie, strasznie jest to niesprawiedliwe, że takie zwierzę ma zerowy wybór, czy trafi do kogoś kochającego i odpowiedzialnego czy do psychopaty. Na szczęście takie interwencje, pomimo znoju i okropnego użerania się z psycholami, wciąż mają miejsce i jakoś tak napawają nadzieją, że chociaż dla części zwierząt jest gdzieś lepsze jutro, nawet jeśli przeszły przez piekło  :kwiatek:
seczuanowa, chodziło Ci o "animal hoarding"? Po polsku chyba najprościej nazwać to po prostu "zbieractwem".

E: https://www.thealternativedaily.com/9-signs-of-an-animal-hoarder/ (idealnie pasuje do profilu Indianki) i coś konkretniejszego https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2583418/
seczuanowa, chodziło Ci o "animal hoarding"? Po polsku chyba najprościej nazwać to po prostu "zbieractwem".


O! Czyli jednak jest coś takiego. Tak mi się wydawało.
Dokładnie pasuje:

Animal hoarding is keeping a higher-than-usual number of animals as domestic pets without ability to properly house or care for them, while at the same time denying this inability. Compulsive hoarding can be characterized as a symptom of mental disorder rather than deliberate cruelty towards animals. Hoarders are deeply attached to their pets and find it extremely difficult to let the pets go.

Bo te zwierzęta nie są bite, nie są maltretowane. Właściciel nie znęca się nad nimi używając siły.
Ba, nie robi tego do końca świadomie. W punkt.
Szczerze mówiąc pal ją licho z tym mięsem. Teraz najważniejsze to zadbać o dobrostan odebranych zwierząt a szczególne koni, a następnie o to aby panią Izabelę R. odpowiednio ukarał sąd.

Tak wszyscy piszemy o tych dopłatach z UE z których ona ponoć żyje i zapominamy, że Unia Europejska tak jak Polska prawie nie ma własnych pieniędzy. To co UE ma w budżecie to przecież składki krajowe pochodzące głównie z VAT czyli podatku, którego nie płacą przedsiębiorstwa ale tak naprawdę ten kto VAT nie odlicza czyli osoby prywatne czyli my. Czyli pani jest po prostu od lat na naszym garnuszku... albo garnuszku płatników netto do budżetu czyli Francji, Niemiec czy UK.

Ja jej już niczego nie życzę, chciałabym żeby jak najszybciej i zgodnie z prawem została ukarana a zwierzaki, żeby się odpasły. Na szczęście, z tego co rozumiem wczoraj poszły już spać z pełnymi brzuchami a dzisiaj przynajmniej część z nich widziała się z weterynarzem.

No i nie można jej się pozwolić panoszyć w internecie, trzeba reagować na jej kłamstwa i je opisywać, bo teraz to już będzie miała multum wolnego czasu na ich szerzenie i biadolenie jak to została okradziona.

Niestety film, który opublikowała zamiast krainy mlekiem i miodem płynącej pokazuje ugory i zabiedzone zwierzęta. Zdecydowanie zbieżny z publikacją fundacji.

Mam nadzieję, że Ela Kozłowska znajdzie jeszcze trochę siły i wystawi zbiórkę jak najszybciej.
tajnaa, nie jest chora. Tak orzekli lekarze... gdyby była chora byłoby mi jej żal, należałoby jej pomagać. Ale jest zdrowa, a "jedynie" ma obrzydliwy charakter. Brak jej empatii, instynktu opiekuńczego, odpowiedzialności, w zamian ma obrzydliwą zdolność manipulacji, jest kłamliwą, leniwą babą. Bo co jak co, ale na tylu hektarach przy odrobinie pracy można wyżywić kilka zwierzaków a już na pewno można je napoić itp.

Nie wiem jakie są dopłaty w tamtych rejonach, ale ja na pastwiska mam około 800 zł/ha, więc przy 11 ha, po odjęciu budynków, dróg, rowów, krzaków itp pewnie ma ok 8 000 zł rocznie. Nie wiem skąd te wyliczenia że bierze 20 000 zł
Zastanawia mnie jak to jest z tymi 11 ha. Na nagraniach widać klepisko, zagównione klepisko.
Przecież w dzisiejszym dniu wszędzie w każdym kątku u mnie w mieście jest już zielono. Gdzieniegdzie trawa już na tyle wysoka, że faluje, zakwitły pierwsze mlecze. A tam zółto-szaro-gówniano...

PS. Czy w ostatniej sekundzie drugiego filmu widać truchło młodziaka?
ms_konik   Две вечности сошлись в один короткий день...
09 kwietnia 2019 21:38
Ascaia,
to północny wschód jest przecież, wegetacja rusza nieco później.
Ascaia, na północy zieleni się wszystko później.

Dance Girl, fajnie to podsumowałaś! Też liczę, że zostanie ukarana wreszcie za te lata wszystkie znęcania się nad zwierzętami, za szerzenie nienawiści...
O tyle później? Ok.
U mnie już taka full wiosna, na zdjęciach znajomych z np. Gdańska też jednak widać trawę, że wydawało mi się, że jednak już cała Polska zazieleniona.
2- 3 tygodnie Ascaia różnicy.
Wystarczy, że wyjedziesz od Warszawy w północnym kierunku jakieś 120-150 km i różnica jest ok 2 tygodni.
Wiem to, bo mam działkę w takiej odległości od domu.
Z kolei na północy ......kiedy u nas jest już po truskawkach, tam się zaczynają.
W okolicach Wrocławia w stosunku do centrum też ponad tydzień różnicy.
To są kierunki w których bywam na tyle często, że łatwo zaobserwować
Dementek   ,,On zmienił mnie..."
09 kwietnia 2019 22:26
Ascaia- W Olsztynie też dopiero zaczęło się zielenić i kwitną forsycje. A na wschód od Olsztyna jeszcze nie.
Nie spodziewałam się aż takiej rozbieżności czasowej. Człowiek całe życie się uczy. 😉
Hmmm... a dlaczego w okolicach Gdańska już zielono? Bo bardziej na zachód, chociaż północ?
Czy może mi ktoś wyjaśnić w jakim celu Redlarska wstawia u siebie na fb fotki z interwencji? 🤔
desire   Druhu nieoceniony...
09 kwietnia 2019 22:45
żadnego truchła nie było (nie licząc tej skórki z mięskiem co sie suszyła) źrebak który padł został w zeszłym tygodniu zabrany na sekcje, on padł szybciej niż klacz.
Ascaia, bo klimat morski. Jest znacznie łagodniejszy bo morze stabilizuje temperaturę odwrotnie niż duże masy kontynentalne. Dlatego Suwałki są najzimniejsze w PL bo są pod silnym wpływem kontynentalnym, mimo że są wysuniete na Pn mniej niż Gdańsk

Ascaia, morski klimat łagodniejszy chyba, może to to. Kontynentalny- ostra zima, upalne lato, morski łagodniejszy, tak pamiętam ze szkoły.  😉 Może w takiej skali mikro (Gdańsk-Mazury) to też działa?
edit: bobek ubiegła mnie. 😉
desire   Druhu nieoceniony...
09 kwietnia 2019 22:58
Pastwiska sąsiadów były zielone i trawa już rosła. w "lesie" kwitły jakieś kwiatki. to u niej wygląda tak, jakby wegetacja ruszała później.  🙄
Gdańsk znajduje się nad morzem, a to robi ogromną różnicę - czasem nawet o 10 stopni w górę na termometrze, w porównaniu z naszą "Syberią" 🙂

Zdjęcie mięsa w misce jest z 1 kwietnia - żeby to sprawdzić, wystarczy otworzyć je w osobnej karcie przeglądarki, kliknąć prawym przyciskiem, wybrać z menu "pokaż informacje o obrazie", wejść w zakładkę "ogólne" i tam, w pierwszej linii znajdziemy tytuł zdjęcia, który generowany jest przez aparat fotograficzny. W tym przypadku jest to: IMG_20190401_123038_resized_20190409_073231775-769438.jpg, a pierwszy ciąg cyfr to data zrobienia zdjęcia (dalej jest "resized" i data, czyli dzień w którym dokonano modyfikacji wielkości pliku). Czyli mięso na zdjęciu wygląda na świeże, bo to było osiem dni temu. Dziś pewnie wygląda nieco inaczej 😉

Nie mogę się zgodzić z tezą, jakoby p. Redlarska była kompulsywnym zbieraczem zwierząt i miała zaburzone postrzeganie ich dobrostanu, ale to temat na dłuższą rozprawkę, a mnie jest szkoda resztek wolnego czasu na to przerażające indywiduum z Imperium Zła. Głębokie ukłony i wyrazy szacunku dla ludzi, którzy ten czas poświęcili, by wyrwać ostatnich jeńców Imperium! Szkoda, że te dwie kozy tam zostały, ale rozumiem, że czas i środki nie spadają z nieba.

Przy okazji - tak, kozy są wspaniałe. I owszem, poza zamkiem szyfrowym i hipotezą Riemanna, rozpracują chyba wszystko. Kojarzą Państwo jak wygląda pastuch elektryczny dla krów? Tak, to jeden drucik na wysokości może metra nad ziemią. Dla kóz buduje się pastuchy z pięciu do sześciu drutów, przy czym ten najwyższy musi być na wysokości około 1,5 metra (żeby nie przeskoczyły nad pastuchem), najniższy około 10 cm nad ziemią (koza potrafi przeczołgać się pod przeszkodą i zrobi to, gdy po drugiej stronie przeszkody będzie rósł choć jeden bardziej urodziwy kwiatek mniszka, niż tysiąc kwiatków po jej stronie, albo zrobi to, BO TAK), a pozostałe druty muszą być tak rozmieszczone na słupkach, żeby koza nie prześlizgnęła się pomiędzy nimi (owszem, będą sprawdzać, czy się da).
Kozy lubią memłać różne rzeczy, odgryzać guziki od koszuli, wyciągnąć sznurek z kaptura, śrubokręt ze skrzynki z narzędziami, wszystko z czystej ciekawości. I kochają wspinaczkę, np. na dach samochodu gości.

Choć pewnie jest tak, że wszystkie zwierzęta są wspaniałe, gdy tylko je bliżej poznać 🙂

Koza Bez Powroza



desire   Druhu nieoceniony...
09 kwietnia 2019 23:49
Pierwsza! 😀
W parę dni będzie cała kwota.
Shit, bylam druga 😁 😉

Jak czytam o zrebakach to mna telepie! Mam nadzieje, ze wyjda na prosta. I jeszcze obie klacze zrebne, biedne 🙁
Piąta  🏇. Ku srale!

Ps- nie, Indiana nie cierpi na żadne zbieractwo. Ja wiem że ciężko uwierzyć że można być tak porypanym i próbując ją zrozumieć na siłę szukacie choroby. Nie ma też dwubiegunówki, bo takie teorie też słyszałam. Ja ją sobie pod kątem ewentualnej choroby obserwuje od lat! Pisałam nad czym można by się zastanawiać i co jej możnaby ewentualnie rozpoznać. Ale NIE rozpoznano. A kilka razy była ku temu okazja. Skoro biegli mając więcej danych i możliwość osobistego badania NIE rozpoznawali jednostki chorobowej, to jej nie ma. Kilka zespołów badających nie może się mylić.
No ale hej, frekwencja na blogu się zgadza  💃
A tymczasem Indiana znalazła wczoraj jakichś tam poplecznikow, poparcie.( Zanim Ela nie pogoniła towarzystwa) i jak sama pisze, wraca do walki o odbiór zwierząt. Pewno ma jakieś osoby które jej kibicują na privach.

https://m.facebook.com/story/graphql_permalink/?graphql_id=UzpfSTEwMDAwMDQ2ODYwMDAzMjozMTAzODE2NDU2MzEwNjEx
Pastwiska sąsiadów były zielone i trawa już rosła. w "lesie" kwitły jakieś kwiatki. to u niej wygląda tak, jakby wegetacja ruszała później.  🙄


Bo tam nie ma co rosnąć, tam najpierw musi wyrosnąć. Przecież to jest wyżarte do zera. U mnie już rzepak zaczyna kwitnąć, a tam konie to zielone to konie pewnie koło czerwca by zobaczyły
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się