Rozmowy pogonionych przez moderację i na każdy dowolny temat - OT nie istnieje

Historii z mezem sie nie amierzam czepiac, bo to jej prywatna sprawa...

Skoro upublicznia te historie - to chyba nie jest juz prywatna? - Swoja droga, po co ona to opisuje? Zeby ludzie zrobili na nich zrzutke?
Moni moni, Anja posługuje się chyba jeszcze bardziej kulawym angielskim, niż pani Sympatyczna, a do tego kompletnie nic nie wiem o tej osobie, poza oczywiście wynurzeniami samej Buzi. To trochę jak słuchać wiadomości z trzeciej ręki, przepuszczonych przez "głuchy telefon", a potem jeszcze translator Google 😉 Piszę to bez żadnych złośliwości pod adresem Anji, o której, jak wspomniałam, nie wiem tak naprawdę nic. No i zważ, że pani Buzia też mogła jej nakłamać, co jej się żywnie podobało, a sama wiesz, że u niej wersje wydarzeń zmieniają się czasem z godziny na godzinę.

Bez względu na to, gdzie faktycznie przebywała przez dwa tygodnie, faktem jest, że kompletnie nieszczęśliwym przypadkiem nie miała akurat zapasów karmy dla zwierząt. Trzeciego lutego już by oczywiście miała - wory dorodnej pszenicy, wonnego siana baloty, mięsiwa pożywne dla psów i kotów, i na to wszystko zasmażkę, no ale pech chciał, że drugiego ją wywieźli. Już kilka lat temu, gdy miała dużo zwierząt, ktoś ją pytał w komentarzach, czy bierze pod uwagę takie zdarzenia losowe, jak złamanie nogi, zawał, czy choćby jakąkolwiek przypadłość wymagającą, dajmy na to, tygodniowej hospitalizacji, co się przecież ludziom zdarza, nawet młodym, szczupłym i sprawnym. Nie pamiętam, co odpowiedziała, ale chyba coś z serii "samowystarczalnych zwierząt", które sobie poradzą, bo wiedzą gdzie jest woda, a hektarów przecież aż jedenaście. Że nogę można złamać zimą, że pogotowie zabierze, ale niekoniecznie później do domciu odwiezie, z giczałą zagipsowaną od kostki po pachwinę, to już nie pomyślała. Zresztą, wtedy też liczyłaby się tylko JEJ krzywda, a w razie nieobecności Jej Szlachetnej Mości, cała wieś powinna rzucić się solidarnie do pomocy, oporządzić bydlątka, i jeszcze remoncik pyknąć mimochodem, bo co to dla nich, bogatych rolasów ociekających złotem (na pewno zresztą kradzionym), którzy zimą i tak tylko dłubią w nosie.

Strzyga - też o tym pomyślałam, dlaczego przyjaciele kombatanci nie pomogli jej po prostu wrócić do domu? Bo w krzakach czaiły się złowrogie Represje i Prześladowania, prokurator w kurniku nabijał strzelbę zgniłymi jajami, a reszta kliki siedziała przyczajona na krokwiach, z szeroko rozpostartą siecią rybacką, w którą zamierzali znienacka złapać Szlachetną Gospodynię, splątać i spętać, omotać i ścisnąć, wytarzać w smole i pierzu, i tak opanierowaną wysłać do Mozambiku? Prawdy próżno wypatrywać. Teraz pewnie pod tą burzą kruczoczarnych włosów, o połyskliwych jak blask księżyca splotach, rodzą się wątki i treści, o jakich nie śniło się filozofom (fizjologom też nie), a które zapewne będzie nam dane poznać niebawem.

KBP aka RPH
"Owce zaczęłam strzyc na przełomie kwietnia i maja 2018 roku. Ostrzygłam dwie i przygotowałam do strzyży kolejne 3 sztuki, zakładając im luźno na runo obroże.
W dniu 2 maja 2018 przemocą wdarli się na moje gospodarstwo rabusie..."
Nie pozostaje nic innego, jak udawac psychiczna. Albo zmyslac, ze lancuchy nie wrosly owcom w runo, bo byly im zalozone zaledwie kilka godz. wczesniej.
Co sądzicie o feminizmach językowych?

Coraz częściej się pojawiają, mnie osobiście rażą i nie rozumiem, co jest złego w pani minister zamiast ministerski. Niektóre rażą więcej  😉, np. polityczka czy ambasadorka. Ambasadorka to dla mnie jest osoba promująca jakąś markę, kompletnie nie przystaje do szefa (szefki?) misji dyplomatycznej.  Reżyserka kojarzy mi się z pomieszczeniem.  A na samych szczycie wg mnie bezsensownie sztucznych tworów jest widzka, która niedawno zauważyłam w jakimś artykule.

Czy pani porucznik to będzie porucznica?  Brzmi jak nazwa rośliny. Sierżantnica? Sierżantka?
Moon   #kulistyzajebisty
03 marca 2021 09:43
trusia, mnie to też razi, ale tak e... fonetycznie bardziej, niż ideowo. I nie wiem, może jestem dziwna, ale nie widzę nic złego w nazywaniu mnie panią grafik, a nie... graficzką (wtf w ogóle?!  :lol🙂 Moim zdaniem, w przypadku takich językowych "dziwadełek" powinny być dopuszczone formy "pani..." Polski trudna mowa...  😁
Chociaż moim osobistym hitem, jest... psycholożka.  😜
Mnie to nie razi 😉 Kiedyś słowo "posłanka" budziło powszechną dyskusję i oburzenie, a teraz jest - przynajmniej z tego co obserwuję - normalnym słowem. Znowu w branży IT mówię o sobie programistka/developerka, ale to ma podstawy w tym, że ta strefa nadal jest bardzo "męska". Jak 6 lat temu zaczynałam jako junior to mnie coś trafiało, jak słyszałam "Dziewczyna programista jest jak świnka morska... ani to świnka, ani morska.". Rozumiem potrzebę feminizmów 😉
zembria   Nowe forum, nowy avatar.
03 marca 2021 10:06
Moon a o "chirurżce" słyszałaś? 😁
Ja też bardzo nie lubię tych odmian, jakieś to takie nie wiem, prześmiewcze? 🙄 Nie powiedziałabym o sobie zootechniczka, zootechnik, albo od biedy Pani zootechnik brzmi zupełnie normalnie przecież.
Moon a o "chirurżce" słyszałaś? 😁


Chyba nie potrafię tego wymówić  🤣
Moon   #kulistyzajebisty
03 marca 2021 10:23
zembria, o to to! To tak prześmiewczo brzmi.
Chirurżka, a weź!  😵 🤣

Viridila, w pełni rozumiem, mimo że w branży graficznej, bab jednak dużo więcej niż w dev ;-) Mimo to, jednak wolę jak mówią mi per pani grafik, niż graficzka (Może jeszcze Moniczka-graficzka*, urwał nać... 😤 🤔wirek:
* - zdrobnienia swojego imienia też nienawidzęęęęę!  😫 )


Za pokolenie czy dwa nie będzie to budziło zapewne żadnych emocji. Moment przejściowy zawsze jest trudny, bo od wieków mówiło się wyłącznie w formach męskich. Formy żeńskie brzmią często zabawnie i jakoś dziwnie, ale tylko do naszego pokolenia 😉 Ja tam jestem za progresem językowym i choć również w mojej głowie lepiej brzmią oczywiście formy męskie to jakoś trzeba to przejść. Psycholożka czy posłanka jak wspomniały wyżej dziewczyny jeszcze 15 lat temu były szokujące (posłanki chyba w ogóle wtedy nie było). Teraz brzmią dla mnie zupełnie normalnie. Widzka dla mnie też jest normalna już.
zembria   Nowe forum, nowy avatar.
03 marca 2021 10:46
Może jeszcze Moniczka-graficzka*, urwał nać... 😤 🤔wirek:
* - zdrobnienia swojego imienia też nienawidzęęęęę!  😫 )

Tej wersji też szczerze nienawidzę od wczesnego dzieciństwa 😂 Znajomi jakiś czas temu wołali do mnie Monisia dla jaj... i przylgnęło 🤣 Małż i kilka osób tak do mnie mówi. Przyzwyczaiłam się 😉
Ja tam jestem za progresem językowym i choć również w mojej głowie lepiej brzmią oczywiście formy męskie to jakoś trzeba to przejść.


Ale dlaczego uważasz, że to jest progres?
'progres' za SJP = postęp, rozwój, posuwanie się naprzód. Pojawianie się nowych słów, w tym wypadku w odpowiedzi na zmiany kulturowe to jest rozwój języka jak by nie patrzeć. Nie jest to moja subiektywna ocena tylko fakt
Ja wiem, co znaczy progres. Chodzi mi o to, że nie zawsze pojawianie się nowych słów jest rozwojem języka w sensie postępu jako czegoś pozytywnego. Postęp to jedno, a rozwój to drugie. Rozwój może być postępem (rozwój nauki) albo nie (rozwój choroby). Czy np. upowszechnienie się wulgaryzmów i tworzenie nowych jako zmiana kulturowa to też progres językowy? I o to pytałam - dlaczego uważasz, że pani porucznica jest postępem w stosunku do pani porucznik.

Dla mnie podkreślanie płci jest regresem kulturowo-językowym, zwłaszcza w określaniu zawodów.  Ciekawe, czy pojawi się górniczka.   🙂
Dla mnie nie jest to regres. Przed porucznik, adwokat, psycholog w przypadku kobiety i tak na 99% pojawi się przedrostek 'pani' więc ta płeć tak czy inaczej jest podkreślona.
Pojawi się przy bezpośrednim zwracaniu się do danej osoby, "tak jest pani porucznico". Ale np przy ocenie pracownika już nie, wtedy porucznica określi płeć. 

Ale nie odpowiedziałaś, dlaczego takie słownictwo uważasz za postęp w języku. Nie pytam, żeby się czepiać, naprawdę jestem ciekawa, w czym widzisz ten postęp. 
trusia, jak dla mnie język ma służyć ludziom, w języku odbijają się również zjawiska zachodzące w społeczeństwie, nastroje, zmiany kulturowe. Obecnie jesteśmy w procesie wychodzenia z patriarchatu i dla niektórych osób jest to ważne, by również swoją profesję móc określić w sposób dopasowany do własnej płci. Oczywiście ideałem i utopią jednocześnie jest sytuacja, kiedy nie rozróżniamy ludzi w zależności od płci oraz wstyd nam rozmawiać chociażby o homo- bi- trans- seksualizmie, bo to tak osobista sprawa i tak nie nasza sprawa, że samo istnienie tego tematu w przestrzeni publicznej już jest nie na miejscu. Ale tak nie jest i dlatego o tym wszystkim w jakiejś formie trzeba stale mówić. Dlatego z jednej strony rozróżnianie ze względu na płeć może być widziane źle, dla mnie jak na ten moment w tym konkretnie świecie jest spoko zabiegiem. I wcale nie widzę w tym nic strasznego. Ja pamiętam, że kiedy byłam dzieckiem w wieku podstawówka ludzie się śmiali - co to za twór, 'psycho-loszka' hehe. A teraz normalnie się tego używa i przynajmniej w moim otoczeniu na nikim nie zrobi to wrażenia na zasadzie he-he, nawet jeśli niektóre osoby same nie używają tego zwrotu. Tak samo jak było ze wspomnianą posłanką. Kiedyś ludzi oburzały kobiety w spodniach, że jak to tak, że po co, co to za postęp ubierać męskie stroje. Niestety kobiety swój postęp muszą często wyznaczać nie rozwijając własną, kobiecą naturę a domagając się praw ustalonych dla mężczyzn w męskim świecie. To jest efekt wielowiekowej 'tradycji' i nie da się tego zmienić z dnia na dzień, bo świat w jakim żyjemy to świat i reguły tworzone od zawsze przez mężczyzn.
safie   Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym termin
03 marca 2021 14:58
Ale wiecie, że feminatywy nie są czymś nowym? Żeńskie końcówki, feminatywy w II RP. Używano ich w Polsce już 100 lat temu i nie wzbudzały kontrowersji

🙄

edit: a jak ktoś ma instagrama to lisiesprawy ma zapisane w relacjach "socjolożka?" kilka słów na ten temat 😉
dea   primum non nocere
03 marca 2021 15:49
Ostatnio myślałam, jak określić panią kierującą autobusem. Kierowczyni?  🤣

Osobiście od kilkunastu lat jestem panią programistą i jeśli ktoś mi rzuca znanym dowcipem o śwince morskiej, to patrząc w oczy mówię, że nie wiem jak on, ale ja chrumkam równie dobrze jak pływam i możemy zobaczyć, kto komu review skuteczniej uwali  🤣 Jakoś nie podskakują, a siedzę w embedded, więc kobiet jeszcze mniej niż gdzie indziej w IT. Nie miałam żadnych problemów z dyskryminacją w zawodzie, za to z jednej firmy uciekłam w momencie kiedy wprowadzili parytety i zaczęli na siłę zatrudniać... no niestety, świnki morskie 🙁 a za tym poszły np. szkolenia wyrównawcze, żeby biedule dogoniły chłopaków. To było dopiero obraźliwe. Szczęśliwie tu gdzie teraz jestem, jestem po prostu projektantem-deweloperem i czuje się szanowana.
vanille, język ma służyć ludziom. Ale w czyjej służbie? Ludzi czy jakiejś utopii?
Żywy język odzwierciedla zmiany, które zachodzą. Musiał pojawić się "tramwaj" etc.
Przestaliśmy mówić per "Pani matko, niech mama będzie tak dobre, i..."
To jest ok - i nieuniknione.
Inna sprawa gdy sztuczne, arbitralnie narzucane zmiany w języku mają wywołać(!) zmiany w "świadomości społecznej" a tak jest we wszelkich nurtach wywodzących się z marksizmu,
ponieważ takie jest założenie teorii językowej wg dialektyki materialistycznej.
Dobrym przykładem jest język koreański. W jego odmianie południowej - pojawiły się hot-dogi, pojawiło się i takie słowo.
Na północy - ludzie hot-dogi widują, choćby na zdjęciach, ale słowa na to nie mają - bo nie mogą mieć. Nie maja słowa "spadek", ani "dziedziczenie",
za to mają masę innych, bo ichniejsza Rada Języka co chwila publikuje dziesiątki nowych słów i zwrotów, do koniecznego przyswojenia przez "lud".

W przypadku nieszczęsnych żeńskich końcówek mamy do czynienia z nieszczęśliwą kalką problemów występujących w angielskim.
Tam, i trudno się dziwić, jest nacisk na zamianę końcówek "man" na "woman" - przykładowo.
Język polski ma zupełnie inne struktury.
Część lansowanych (bo są lansowane) "żeńskich" słów ma już "pozajmowane" znaczenia, jak "kierownica" czy "reżyserka".
Która z pań chce być magisterką czy inżynierką?
Mam nadzieję, że w Polsce zdecyduje, normalnie, uzus a nie np. narzucanie przez main streamowe media.
Ja już przerabiałam i "podomkę" i "zwis męski elegancki" - i nie mam ochoty nigdy więcej.
[quote author=halo]Inna sprawa gdy sztuczne, arbitralnie narzucane zmiany w języku mają wywołać(!) zmiany w "świadomości społecznej" a tak jest we wszelkich nurtach wywodzących się z marksizmu,
ponieważ takie jest założenie teorii językowej wg dialektyki materialistycznej. [/quote]

Poprawność polityczna (także ta wyrażana językiem) nie jest, bynajmniej, domeną li tylko społeczeństw postmarksistowskich. Popatrz na Stany Zjednoczone...

Co do Korei Północnej - wcale mnie to nie dziwi. W wykreślenie ze słowników słowa "spadek" to najczystszy orwellowski "angsoc". Ale takie koreańskie działanie tak naprawdę niewiele się różni np. od językowego ostracyzmu nakładanego w ostatnich latach w polszczyźnie nana słowo "murzyn".

Czy tworzenie dziwotworów językowych typu "ministra" jest rozwojem języka ? Moim zdaniem nie. Jest to rzecz sztuczna i zbędna, a uznawanie równouprawnienia nie powinno polegać na używaniu takich słowotwórczych koszmarków, lecz na odpowiedniej powszechnej świadomości i mentalności ludzkiej, którą trzeba wypracować, a nie na chama narzucać.
safie   Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym termin
04 marca 2021 05:47
Powtórzę bo chyba nikt nie zwrócił uwagi - żeńskie końcówki nie są niczym nowym.

Halo, wiele słów ma różne znaczenia. Co z określeniem narodowości? Polka to taniec, finka to nóż, kanadyjka to łóżko  😁
Ja zupełnie nie rozumiem, dlaczego nie może być po prostu "pani minister".
No chyba że kogoś uraża bycie panią. W tym nurcie poprawności politycznej za wszelką cenę wszystko możliwe... 😉
Pół biedy feminatywy, porucznica jest rzeczywiście osobliwa, ale większość da się przeżyć - psycholożkę już kilka razy słyszałam w użyciu, część z innych wymienionych też.
Aaaaaale, przecież mamy jeszcze neutratywy w dużej ilości...

[[a]]https://zaimki.pl/s%C5%82owniki/neutratywy[[a]]

I tak, aktor, aktorka, aktorzę- to dopiero dziwnie brzmi.
I tak, aktor, aktorka, aktorzę- to dopiero dziwnie brzmi.


Z tym będzie ciężko się przebić z prostego powodu - w języku polskim takie konstrukcje istnieją i oznaczają młode stworzenia. Szczenię, kocię, pisklę, źrebię. Dziecię.
To jedyny istniejący paradygmat słowotwórczy z takimi formantami. Czyli aktorzę to dziecko aktorów.
Teli   Koń to zwierzak. Animal.
Rży i wierzga. Patrzy w dal.
Konstanty Ildefons Gałczyński

04 marca 2021 08:01
Nie wierzę, jeźdźczyni!!
Jest jeszcze pomysł na "jeździczkę" 😉
zembria   Nowe forum, nowy avatar.
04 marca 2021 08:09
A to akurat kompletnie z czapy, przecież funkcjonuje "amazonka" normalnie.
Powtórzę bo chyba nikt nie zwrócił uwagi - żeńskie końcówki nie są niczym nowym.
Halo, wiele słów ma różne znaczenia. Co z określeniem narodowości? Polka to taniec, finka to nóż, kanadyjka to łóżko  😁

Amerykanka to tez lozko. Ech, dziwaczne to wszystko. A glownie mielenie w pustym mlynie, gadka o niczym.
Feminatywy były POWSZECHNE w języku polskim do czasów socjalizmu, to wtedy zostały wytępione  😉 Więc teraz mamy proces powrotu do czystości języka, nie nazywałabym tego progresem, a sprzątaniem syfu po smutnych czasach.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się