Co mnie wkurza w jeździectwie?

<
<b>kotbury,</b> Monty Roberts to trener "naturalny", nie westowy.

Muchozol2, I?

Używając kolokwializmu - "like I f... care". I w ogóle po co to "labelowanie" - przecież tu nie chodzi o dyscyplinę. Chodzi o to, że się nie wiedzieć czemu przyjęło, że west taki bliski naturalowi, a natural to samo dobro. A to gówno prawda jest. To po prostu inne dyscypliny, inny sprzęt itd. A klasyka jest święta... tylko ze świecą jej szukać ostatnio.

Dla mnie osmaganie końskiego dupska badylem to gównoburza. Za to hamowanie do wędzidła z taką dźwignią to mocne nadużycie dla koni. I tyle.
Nie mnie oceniac metody treningowe profesjonalistow, jednakze zastanawiam sie, czy przemyslanym dzialaniem bylo wprowadzanie dodatkowego bodzca, zreszta bardzo negatywnego, przez siły pojawiające się z zewnątrz, podczas proby wykonania danego zadania przez pare kon-jezdziec? To raczej nie dodalo odwagi zwierzeciu i nie przyczynilo sie do wzrostu zaufania do czlowieka.
<b>Nique,</b> ja trafiłam na takie konie ze przez przeszkody ich nigdy nie przepychałam. Ale jak już pisalam, raz musialam do domu wrocic i również zerwałam kawalek badyla i użyłam go jako bata. Bo koń stwierdził że nie przejdzie, włączył wsteczny a ja byłam kawalek od domu. I nie uważam ze się stala krzywda, koń nie został sprany a jedynie został wymuszony ruch do przodu. Czy wyglądało to ładnie? No zapewne nie, ale niestety innej opcji nie było.
xxagaxx,

Nie było innej opcji? No nie wiem… ja znam co najmniej dwie inne opcje, ale kto co woli 😉
Nique, i to też takie typowe dla ludzi pląsających po tęczy, nie znasz konia, nie znasz sytuacji ALE TY BYŚ zrobiła inaczej 😀 No wiadomka. A jakie sa te inne opcje? Tylko dla jasności, nie próbujmy nawet iść w zsiadanie, bo gonienie konia po lesie lub co gorsza esce to naprawdę nie mój klimat :P
Jako dziwak i freak (!) chciałam powiedzieć że jak mi się kobyła zacięła w terenie bo straszne opony od traktora leżały i odwaliła bailando na środku ruchliwej drogi, to zamiast naparzać ją kopami czy batem, zsiadłam, podprowadziłam, koń powąchał, parsknął, wsiadłam i pojechałyśmy ( a Baleron to mega wypłoch)
Tak samo oswajaliśmy wodę.
Jak odmówiła skoku przez kłodę to za pewniakiem wspomagana donośnym „dalej” poszła.
Metody siłowe z moim łupkiem nie przynoszą żadnego skutku - ona jest silniejsza.
Pożegnałam wszystkich trenerów: przejedź to, przerób to i mocniejsze kiełzno 😉
Więc co koń to metoda. Są takie co na okładanie gałązką wywaliłyby z dwururki w owego pana. Są takie co wysadzą konkret świece na dyskomfort.
A są tez takie co po paru batach jak ciele pójdą.
Strzyga musiałaś dojść aż do 21 listopada 2019, żeby coś znaleźć - gratuluję cierpliwości. Natomiast widzę 2 znaczące różnice - celowość (nie sądzę, aby Ula specjalnie robiła krzywdę koniowi) oraz wiarygodność (to zdjęcie z jej profilu, a nie nagrywane ukradkiem). Na argumenty o wrzucaniu do sieci tylko pięknych obrazków to mam alergię - nie zawsze wyjdzie (natomiast co ważne, nie jest to celowe działanie).
kotbury teraz to nie ogarniam - najpierw wrzucasz Montiego Robertsa jako przykład złego westowca, a potem rzucasz fuckami jak piszę, że on się do tej grupy nie zalicza. Cenię logikę w dyskusji, w takiej jak Ty prowadzisz uczestniczyć nie umiem.
Nique, zgadzam się co do pochwalenia po tym drugim przejeździe przez wodę. Czy koń by się dzięki temu przy kolejnym przejeździe zachował inaczej - nie wiadomo.

Tak btw, jak dla mnie tam nie ma chyba wskoku, samo wgalopowanie do wody (czyli WKKW poziom chyba L? W P już jest bodajże zeskok do wody). Na pewno koń samograjem nie jest.

xxagaxx
Zluzowanie na chwilę to jest taka najmniejsza pochwała chyba? Za dobrą odpowiedź na jakiś grubszy problem to raczej step na długiej wodzy albo w ogóle fajrant.

Ps. Czytajac ogół dyskusji, czy naprawdę mamy tylko dwie możliwości - pląsanie po tęczy i regularne lanie? Gdzie po prostu stanowcze ale fair wychowanie?
Nevermind   Tertium non datur
15 lutego 2022 00:20
kotbury, Z każdą wypowiedzią coraz bardziej udowadniasz, że o weście nie wiesz nic - konie jadące na luźnych wodzach mają „zaorane pyski”, natural to to samo co western tylko dlatego, że z jakiegoś podowodu naturalsi używają westernowych siodeł, a fakt, że zjeżdżasz jedną dyscyplinę bo mylisz ją z drugą nie jest nawet wart Twojej uwagi. Nie jesteś partnerem do dyskusji o tym stylu. W zasadzie nie rozumiem, po co w ogóle ciągniesz ten temat... „nie wiem o czym mówię, ale west jest zły?”

Jak nie chcemy być postrzegani jako cyrk, to musimy przestać się zachowywać jak w cyrku.

Coriolania, W punkt.
Nawet na forum wypowiadała się dziewczyna która kupiła konia który nie chce z nią przejechac już cavaletki. Wszyscy radzili oddac konia w trening. I jak uwazasz taki trening będzie wyglądał? Trener porozmawia z konikiem żeby jednak skoczył? I nie, nie mówię że zerwie gałąź i nią walnie po zadzie, ale użyje bata/ostróg i to pewnie nie raz, żeby dane zachowanie ukrócić.
Mam nadzieję, że ten szok nie będzie dla nikogo wstrząsem, ale tak, normalni ludzie przepracowują takie problemy przyzwyczajając konia do danej rzeczy i w żadnej ze stajni, z którymi jestem związana takie rozwiązanie by nie przeszło. Budowanie na strachu to budowanie na brzydko mówiąc g*nie, mimo że 3/4 „top” jeźdźców tak robi. Wczoraj oglądałam filmik przepracowywania konia który miał jaką dziwną klasutrofobię i nie chciał jeździć przyczepą. Najgorszy był rozladunek i załadunek. A po co? A po to że właścicielka chciała sobie jeździć na zawody, w teren, do innych stajni. Koń musiał przepracować dużo, dostał nie wiem ile razy z kantara sznurkowego po głowie, był mega zestresowany w przyczepie. Na koniec udało się sprawę w miare ogarnąć, ale idąc idealistycznym tokiem myślenia to przecież powinna nie wozić go.
xxagaxx, Powinna zapoznać konia na spokojnie z przyczepą, bez pośpiechu; pozwolić mu się zapoznać z tym przedmiotem, wprowadzać go krok po kroku na ile miałby odwagę, nagradzać za postępy, nie pchać go poza granice jego wytrzymałości. Nie upierać się na osiągniecie celu jednego dnia, może się zdarzyć że takie przepracowywanie zajmie nam ładnych parę tygodni.
Jak chce się na szybko, to faktycznie robi się byle jak nie patrząc na konia, bo kto by tam robił coś powoli, ale porządnie?

Przeraża mnie, że taką „pracę” uznajesz za normalny obrazek. Nie twierdzę, że jest niecodzienny, ale to g. a nie przepracowywanie czegokolwiek. Naprawdę istnieją osoby, które normalnie pracują z końmi i nie mówię tu wcale o sweet quniareczkach ani ludziach typu natural, tylko o zwykłych osobach, które na codzień widuje się w stajni i niczym nie wyróżniają się na pierwszy rzut oka
Nevermind, mnie przeraża ze ty wiesz jak było, ty byś zrobila lepiej, nawet nie dopytujesz, tylko od razu wiesz ze ludzie zrobili źle bo tak sobie wynioskowalas 😉 No na bank od razu, na pewno nikt nie probowal nic zrobić!



karolina_, i jak wykonujesz ćwiczenie to nie tylko dluga wodza jest pochwała? Kurde ostatnie na cavaliadzid Daria Kobiernik po dobrym skoku konia w parkurze pogłaskala a nie dala mu fajrant. Glupia chwalić nie umie xD
Tak, jak masz trening to często właśnie dajesz chwile stepa albo jak coś jest mega trudne a kon wykona to nawet zsiadasz! Ale nie wiemy co się działo na treningu jak widzimy z niego 1.43!!!! Ludzie No ręce opadają jak ochoczo wydajecie wyroki.
Dlatego mamy dwie opcje, bo większość uwaza ze wiedzą wszystko ze na pewno się da inaczej niż ktoś tam zrobil (i nie mówię konkretnie o praniu gałęzią po dupie, choćby nawet to że każdy z was by lepiej konia pochwalił!)
Bo druga opcja która wyłania się z tej dyskusji jest taka, że czasem stosuje się różne metody, często gorsze,niż gałąź, i jednak należy znać trochę więcej szczegółów zeby ochoczo wyrokować o innych.

Iskra de Baleron, to jest po prostu skrajnie nieodpowiedzialne, chyba że naprawdę znasz swojego konia na 100% chociaż ja i tak bym tak nie zrobila. Duuuzo większą kontrola masz z siodla. Jakby ten kon poleciał w cholere i zabił siebie pod samochodem, albo kogoś czy coś uszkodził to dopiero byłoby dla niego niebezpieczne.

Jeżeli chodzi o autorytety z internetu to mam mieszane uczucia. I zawsze podchodzę sceptycznie do takich osób. Najpierw wolę zobaczyć jak pracują na żywo. Fajne zdjęcie, czy też film to wstawia każdy na swoje social media. Reklama musi być. Tutaj nie będziemy się oszukiwać.
Do czego zmierzam... Wraz ze znajomą, ściągnęliśmy taką osobę do konia z jasnym problemem. Zaznaczam, miało być "naturalnie" i pokojowo. Z poszanowaniem dla zwierzęcia. Nie było. To, co zostało nam zaprezentowane... Kłóciło się z obrazkiem w mediach społecznościowych. I to był tak duży zgrzyt, że nie mogłyśmy tego zdzierżyć. Koń jasno "powiedział", że te metody nie są dla niego najlepsze. Podziękowałyśmy.
To była tak znacząca antyreklama, że więcej tego błędu nie popełnimy. Dlatego też, jakkolwiek by nie pisać, że ktoś na podstawie zdjęcia czy krótkiego filmu, jeździ - pracuje dobrze... To zawsze pozostaje to, czego nam nie pokazuje. I to powinno podlegać ocenie. Tyle że, nikt rozsądny nie pokaże się z tej drugiej strony.
xxagaxx, tak znam swojego konia.
Próba przepchania z siodła, w tamtym czasie, zakończyła by się świecą, zwrotem na zadzie i poniesieniem. Co na środku drogi nie było by bezpieczne 😉
Mojego konia nie da się zmusić siłą.
Ona na rozwiązania siłowe odpowiada siłą 🙂
Do niej potrzeba sprytu i wyczucia.
Konkluzji z tej dyskusji jest kilka:

- świat w rzeczywistości nie jest czarno-biały, na re-volcie za to jest;
- nie ma sensu kopać się z koniem;
- nie każdy kto jeździ konno ma wyczucie do trenowania koni;
- każdy wróci do robienia swojego - patatajania po tęczy🌈 czy tam innej formy treningu⚡.

🙃🙃🙃
Iskra de Baleron, ale jaki to jest wniosek? Ze ty do TEGO konkretnego konia postępujesz tak a nie inaczej. Może ty mogłaś zejść z konia i z nim przeżyć takie przejście, co z REGUŁY jest mega niebezpieczne (można spotkać sporo filmów, głównie z UK czy z USA gdzie na trailu spotykają ludzie psy, psy bez smyczy, spuszczone, nie znające koni. Chyba nawet znany z wątku szmatowego Matt miał taką sytuację. I jednak większość osób nawet radzi żeby z konia nie schodzić, bo szanse na opanowanie z dołu histeryzującego konia są nikłe).

Ja miałam sytuacje z tym koniem jeszcze nad jeziorem, gdy postanowił mnie wywieżć z plaży. Kicalam w miejscu, do tyłu, jedyne co zrobiłam to nie dałam mu wyjechać tylko ciągle kręciłam kołka z powrotem. Koń miał opcje że łapał mnie za lewą wodzę i wywoził w lewo, więc próbowałam skrecić w prawo. Trwało to myśle 5-10 minut. Koń stękał, spocił się, generalnie wyglądał okropnie, po czym dotarło że nie wyjedziemy z tej polany i w 10 sekund odpuścił i stał grzecznie. Mogłam zjechać na plaże i nawet bez problemu wjechać do wody. Kilka lat później na rozruchu jeździliśmy na długiej wodzy na plaży. Tak to skatowałam biedne zwierze :P

Sama mam do pracy kobyle która nie uznaje sily. Nie uznaje jej do takiego stopnia że jak ona chce iść, a ty nie pozwalasz to masz próby wywalenia swiecy z pierdnięciem i przy tym ruszenia do przodu. I też na to pozwolić nie mogę, jeśli ktoś zna sposób inny niż upierdliwe niepozwalanie na to, kręcenie nie raz ciasnych kołek i wszelka próba zmęczenia ćwiczeniami to ja chętnie poznam, ale jak koń robił swoje akcje to też wyglądało to nieciekawie, bo ze złosci był mokry jak szamta, stękał i cały czas próbował postawić na swoim. NIe wiem czy po wstawieniu tutaj takiego filmu gro specjalistów RV powiedzialoby ze kon na pewno ma za ostre wędzidło, za slabego jeźdzca, coś go boli, jest kulawy, nie przepracowany w ziemi, no wybierz dowolne. Fajnie ocenia się chwile, nie mając pojęcia o całosci 🙂
xxagaxx, wniosek jest taki że nie znając konia, człowieka i kontekstu sytuacji można sobie co najwyżej dywagować.

Bo każdy koń i każda sytuacja wymagają innej reakcji.

Dawno dawno temu na koniu który bardzo lubił ponosić i usiłował stawiać na swoim, zgodnie z zaleceniem trenera kręciłam kółka i inne nieokreślone figury, co nie bardzo skutkowało.
Dostałam wtedy od innej osoby propozycję zgoła odmienną - w bezpiecznym miejscu wysłać do przodu ale tak konkretnie. Dwa takie loty skutecznie ogarnęły dziada - przynajmniej pode mną.

Co koń to metoda.
xxagaxx, tez w zyciu nie zsiadam z konia, ktory robi cokolwiek niefajnego, a w terenie to juz w ogole. I w ogole w terenie, w sytuacji kryzysowej, jak jest ryzyko wpadniecia na droge, zderzenia z czymkolwiek to sie robi cokolwiek, byle bylo skuteczne. Tez mi zdarzylo zerwac galazke na bacik... nie jest to najladniejsze rozwiazanie, ale generalnie to az tak mi do grobu nie spieszno 🤷

Z drugiej strony na kobyly rozwiazanie pt bat na dupe z reguly dziala odwrotnie od zamierzonego celu, przynajmniej ja mam takie doswiadczenie 😉 jak moja kucyzmora miala fazy na walenie z zadu pod sufit to tez testowalysmy podejscie jeden szybki, a przy reakcji do przodu pochwalic, no tylko ze to nie dzialalo zwyczajnie. Trenerka kazala nam potem po bryku przechodzic do stepa (na kontakcie, nie nagradzac ofc), zrobic time out na uspokojenie emocji konia i potem poprosic o to samo, co wywolalo wku*w w pierwszej kolejnosci. I to akurat okazalo sie skuteczne 🙂


A wracajac do filmiku - sorry ale to nie jest sytuacja ekstremalna, to jest klinika dla Lkowych amatorow (duzo informacji jest na profilu na insta amazonki, nie wysysam sobie tego z palca 😉 ). I galaz na dupe u konia, ktory pod amatorem sie waha wejsc do wody jest IMO rozwiazaniem nie fair i na skroty.

Jednoczesnie dam sobie reke uciac ze sir Mark Todd u swoich koni takich rozwiazan nie stosuje, bo primo profi zawodnik WKKW sobie dupy nie zawraca konmi, ktore maja taka awersje do wody (sa na insta wczesniejsze filmiki tego siwka, on na standardowa Lkowa wode reaguje czesciej pt wskok na cztery nogi do gory), secundo jakby to on na tym koniu siedzial to tak by do tej wody doprowadzil na pomocach, ze kon by kulturalnie wszedl, a amazonka - amatorka sie dyga i ma problem.

Po prostu nie podoba mi sie takie czarno-biale podejscie, ze jak nie zbicie kijem zeby kon na adrenalinie jakkolwiek skoczyl to juz tylko tecza i patrzenie koniowi w oczy. Wiekszosc jezdziectwa jest w moim doswiadczeniu gdzies posrodku 🙂
kokosnuss, amen!
kokos dokładnie, porównywanie ekstremalnej sytuacji w terenie, gdzie na przykład koń w amoku leci w stronę autostrady i istnieje ewidentne zagrożenie życia do sytuacji gdzie na treningu koń nie chce pokonać przeszkody nie ma sensu. W pierwszej sytuacji to konieczność a w drugiej ludzkie widzimisię. Mało skuteczne na dłuższą metę zresztą w czym takze zgadzam się z przedmówcą.
kokosnuss Tak właśnie!
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
15 lutego 2022 12:19
kokosnuss, szkoda, ze nie przeczytałaś moich postów ani do Sivrite, której odpowiadałam na to jak według niej strasznie niebezpieczne są zeskoki w stój, ani do muchozol, która wszystko komentuje, ze harmonia to harmonia tamto, a widać na gorze jaka harmonia na zaciągniętej czance.
kokosnuss, zgadzam się!
Każdego kiedyś poniosło, stracił cierpliwość ale ja do dziś żałuję każdej takiej sytuacji, bo żadna nie wniosła nic dobrego. I nie jestem osobą, która pląsa po tęczy. Może koń z filmiku tego nie przeżył jakoś specjalnie, może się nie przejął i nie będzie na przyszłość pamiętał, że przy próbie skoku do wody stało się coś takiego, nie było to też spranie dupska w pręgi. Ale było to zupełnie niepotrzebne, nie do końca skuteczne, a na pewno nie remedium na problem, który wystąpił. Żaden koń też nie rodzi się cwaniakiem, który żyje po to, żeby przeciurać jeźdźca i po nim przebiec, zrzucić, kopnąć, ugryźć, etc. Skądś bierze się ta niesubordynacja i nie uważam, żeby użycie siły fizycznej w celu przejechania/przerobienia cwaniaka dała porządane efekty.
Polecam poczytać historię przyjaźni Andrzeja Orłosia i Bao Daya (https://pcbj.pl/wp-content/uploads/Andrzej-Orlos-Bao-Day-biegal-wlasnym-rytmem-2010-Piotr-Dzieciolowski.pdf strona 5). Trener Orłoś wielokrotnie w swoich opowieściach wspominał tego jednego bata, którego nie mógł sobie wybaczyć. A stawka przecież była wysoka.
espana, w punkt.

Witamy w gronie pląsających po tęczy 😝🌈
xxagaxx, jasne że nie tylko długa wodza, ale jak koń ma z czymś duży problem i zrobi to mozna ta długa wodze dać na treningu - a to był trening. Ale czy od tego by się inaczej zachował przy kolejnym najeździe to nie wie nikt 😉
A mnie wkurza określenie "bieganie po tęczy" w bardzo pejoratywnym znaczeniu. To już nie można? Jak koniowi krzywda się nie dzieje, bo będzie wchodził 3 dni do przyczepy a nie 5 minut na batach, to co komu do tego?
Zaliczyłam od groma dołów, stale leczę się psychiatrycznie i od dawna jestem co tydzień na terapii to po to mam te konie żeby sobie po tej tęczy pobiegać. I daje mi to ogromnego kopa, terapeutka mnie wspiera i mówi że to dobra droga (oczywiście o ile koniom i ludziom nie dzieje się krzywda, bo wtedy trzeba reagować), to czemu tak źle się na to patrzy?
Muchozol - ależ można biegać po tęczy, a nawet trzeba! Trzeba też jednak pamiętać, że owa tęcza ma wiele odcieni oraz że niektóre konie jak nie wejdą gdzieś od razu, motywowane ochoczo przez opiekuna, to po 5 dniach mogą przestać wchodzić do boksu, a po 10 nie da sie im założyć kantara, ot bo uznają, że są ważniejsze i mogą robić tylko to na co mają ochotę.
Oczywiście, dlatego w bieganiu po tęczy ważny jest też dobry trener i własne myślenie i analizowanie.
Piszecie ze jestem nieodpowiedzialna na podstawie własnych doświadczeń i domniemań
Koń się zaciął - czyt stanął - na presję zaczął reagować cofaniem itp.
Nieodpowiedzialnym było by ta presję zwiększyć i wywołać wybuch z samochodem 3 metry za zadem.
Znam mojego konia, bezpieczniej było TEGO konia podprowadzić i pokazać ze nie zginie.
Wsiąść i odjechać.
Jak same widzicie takie gadanie o tym co się komu wydaje jest bez sensu 😁
Zajeżdża „wujem dobra rada”
Muchozol2, Ty możesz po tęczy biegać bo jak zrozumiałam z twoich wypowiedzi to utrzymuje cię mąż, który ; po tęczy nie biega". Nie jestem zwolenniczka lania koni ale jestem realistką, która od 30 lat utrzymuje sie z pracy z końmi. A co będzie jeśli Twój koń bedzie wymagał szybkiego tansportu do kliniki a ty będziesz go 3 godziny ładować do przyczepy? Lub co się stanie jesli wreszcie uda ci sie zajezdzić swojego konia, pojedziesz na nim na spacer i będziesz musiała szybko przejechać przez jakąś kałużę bo za tobą będzie trąbił i warczał jakiś oszołom na quadzie lub motocyklu. Koń musi odpowiadać na łydke w każdej sytuacji. Ujeżdziłam i naprawiłam w życiu wielekoni ale najwięcej kłopotów zawsze mi sprawiały konie, na których poprzednio jeżdziły amatorki pląsające po tęczy, całujące kochane koniki i maksymalnie je rozpuszczające.
diuk, Koń nie musi. Od tego jest człowiek żeby myślał. Jak masz konia to go uczysz wchodzenia do przyczepy, żeby później jak trzeba "szybko do kliniki" to koń wchodzi. Tak samo uczysz konia wchodzenia do kałuży, żeby nie było takich przypadków.
[zaznaczę, że pomijam sytuacje wyjątkowe bo zaraz się ktoś dowali]

...ludzie ta dyskusja już się powoli robi męcząca. Każda ma tutaj racje.

edit. i nie jestem za rozpieszczeniem koni tylko za rozsądnym myśleniem oraz treningiem. Argument, że "koń musi zawsze..." brzmi jak średniowiecze.
diuk, w punkt.
Po tęczy się pląsa do czasu, aż koń potraktuje człowieka po końsku😉
Sasini, nareszcie ktos ze zdrowym rozsadkiem 😀👍

Po to sie "plasa po teczy" zeby nie trzeba bylo koni w sytuacjach awaryjnych naparzac kijem.

I znowu, to nie jest sytuacja awaryjna, to nie sa zawody o zlote gacie, tylko klinika dla poczatkujacych. I na takich klinikach nieraz 80 czy 90% koni ma fochy na wode, info z pierwszej reki 😉 i nikt ich kijem nie tlucze, a progresuja. W lwiej czesci przypadkow jest tak, ze jak kon raz odmowil to amator spina poslady i stad kolejne odmowy. A jak problem z woda jest nie do przejscia i tylko perspektywa wpie*dolu konia zmusi do skoku to moze dany kon po prostu nie jest urodzonym wkkwista pod amatora?
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się