Co mnie wkurza w jeździectwie?

Nevermind   Tertium non datur
15 lutego 2022 18:27
xxagaxx, Twoja wypowiedź sugeruje, że konkretny koń był „przepracowywany” siłowo, poprzez szarpaniny i stres, toteż do takiego obrazka się odniosłam. Nie daję nieznajomym rad, co mają robić ze swoimi końmi, ale fragment idąc idealistycznym tokiem myślenia to przecież powinna nie wozić go zachęcił mnie jednak do wypowiedzenia się na temat tego, co właścicielka powinna zrobić. Bo wizja konia, którego w nagłej potrzebie nie da się zawieźć do kliniki, nie jest zbyt idealistyczna. A fakt, że ktoś coś robi siłowo, nie znaczy, że inaczej się nie da
diuk bardzo mi przykro się czyta Twój post.
Po pierwsze to proszę nie wtrącaj się kto kogo utrzymuje - nie jest to Twoja sprawa, a sprawa między mną a mężem. Jakbyś czytała uważnie to byś nawet wiedziała czym się zajmuję 😉.
Po drugie mój koń wymagał o wiele większego wychowania niż transport do kliniki. Wymagał zakraplania oka, które trzeba było otwierać bo było tak opuchnięte po kilkanaście razy dziennie. Miał 3/4 uszkodzenia rogówki, a następnie oko mu wypłynęło. Zazwyczaj były zakraplany na wybiegu (gdzie chodził bez kantara).
Jeśli tak trudne konie trafiały Ci się po pańciach biegających po tęczy, to się specjalnie nie narobiłaś przez te 30 lat naprawy rozpuszczonych koni 😉.
Sasini ooo bardzo ładnie ujęte.
Nevermind po raz kolejny się zgadzam.
Nevermind, a jak się przekonuje 700kg zwierzę że ma po tobie nie przebiegać, ma szanować twoją przestrzeń i jak prosisz o ruch do przodu to ma to wykonać? I to takie zwierze któres ileś razy własnie takim zachowaniem zyskiwało wolność i nauczylo się że TO DZIAŁA? Nigdzie nie napisał że koń dostal wpierdziel (ale no ja jestem ze złej strony mocy, bo również nie uważam że jakieś sążne baty dostał kon z filmu)
Koń ileś razy dostał z kantara sznurkowego bo wchodził na człowieka, bo nie reagował na delikatne sygnały cofnięcia. Przy wchodzeniu wykorzystano coś jak carrot stick, do wywierania presji, aby kon poruszał się powoli do przodu. Po wejściu do przyczepy próbował i się odsadzić i taranem wyjść przodem, był zestresowany łącznie z tym ze aż mu się nogi trzęsły. Tak wygląda (bo to nie pierwszy film który widzę) przepracowywanie problemów które zbyt dlugo się powtarzały, właśnie dlatego że połowa ludzi uważa, że konik to piesek, i no "jak szarpie to no życie, ja jestem mądrzejsza wiec go nie szarpnę".
Sesje były 3, kon jeszcze parę razy zrobił okropny cyrk, dopiero na sam koniec było widać, iż do zwierzaka powoli dociera że nie ma innej drogi niż posłuszenstwo i nic mu się właściciwie nie dzieje.

Sytuacja owszem dla konia skończyla się ok, ale droga na pewno nie byla super mila i przyjemna, kosztowała dużo emocji, dużo stresu, a no mogła przecież właścicielka nie jeździć a do kliniki w razie co zawieźć naćpanego... mogła przecież nie?

diuk, brawo 🙂
xxagaxx, brawo, bo komuś sprawiła przykrość?
Muchozol2, tak, no przecież wiadomo ze dlatego! 😀
A czemu sprawia Ci uciechę robienie komuś przykrości?
Niech pierwszy rzuci kamieniem, kto się nigdy z koniem nie kopał 😉 ale co do tego konkretnego filmu śmiem twierdzić, że tego konia pewnie nie szczególnie bolało smaganie gałązką, ale kurde... Jadąc na trening/klinikę do Nazwiska zdecydowanie oczekiwałabym podejścia, wsparcia i wiedzy większej od uciekania się do najprostszej metody na świecie. Najbardziej prymitywnej, bo nie wymaga myślenia. Najczęściej wynikającej z niemocy i braku pomysłu na efektywną alternatywę. To był trening, nie konkurs. Można było to przepracować inną metodą. Pomiędzy biciem rózgą a szeptaniem zaklęć do ucha jest jednak spore pole manewru. Ale to wymaga chęci i czasu. A czas to pieniądz 😉

Diuk Jeżu, ile jadu... Jak się komuś coś zazdrości to można do tego dążyć a nie umniejszać. Życzę Ci tego 🙂
falletta, bardzo dziękuję. Po tych wszystkich tekstach, które kiedyś dostałam, jest mi dziwnie, że ktoś to napisał. Ale tak pozytywnie dziwnie. Czuję się jakbyś mnie przytuliła, serio. Może to głupie. Więc raz jeszcze po prostu dziękuję.

musisz być strasznie zakompleksiona, albo jakaś krzywda Cię spotkała, skoro takim tonem odpowiadasz zaraz i doszukujesz się tylko jakichś tam niby-ataków i niby-zazdrości wobec Ciebie.. w kolejnym wątku.
Hihi tak przemawia przeze mnie zazdrosc, wszak moje zycie jezdzieckie jest nudne, szare i kijowe... 😉 😜
Ja nawet nie wiem i nie chce wiedziec kim jestes i co w zyciu robisz. Jedyne z czego Cie kojarze to wlasnie z takich durnych tekstow o tescikach, rewoltowej zazdrosci, zawisci itp 😉

tak wszelkie jej wtrącenia są tylko po jedno - pochwalić się jak to u niej zajebiście i najlepiej :P Wybitne achały za krocie, w budowie wypasiona stajnia na miarę Ad Astry, ale tylko dla ich dwóch koni, do tego wszystkiego idealny mąż zaklinacz koni.
Facella   Dawna re-volto wróć!
15 lutego 2022 22:40
Mam wrażenie, że w całej tej dyskusji zapominacie, że konie są rożne i mają różne poziomy wrażliwości. Na jednego konia zadziała odesłanie ręką z odległości metra, innego trzeba będzie lekko dotknąć, a jeszcze inny nic sobie z takich sygnałów nie będzie robić, dopóki się go stanowczo nie ustawi. I tak jak gwałtowne użycie siły na wysokowrażliwym koniu będzie błędem, tak samo błędem będzie wysyłanie sygnałów o tym samym poziomie presji w stosunku do konia, który ma to po prostu w zadzie, cudownie licząc, że nagle coś mu kliknie… konie nie myślą abstrakcyjnie, ich reakcje są wynikiem ich doświadczeń. Jeśli koń WIE, że brak posłuszeństwa poskutkuje silniejszym bodźcem, a posłuszeństwo świętym spokojem i nic mu się złego nie stanie, to wybierze posłuszeństwo. Tylko najpierw musi się tego DOWIEDZIEĆ. A jak będziemy go sobie miziać i prosić do usr…ej śmierci, to się nie dowie. I o ile niektóre konie z natury są milusie i nic złego ich w życiu nie spotkało, wiec w pełni ufają człowiekowi, to są też konie, które uwielbiają kombinować, są dominujące i wykorzystają każdą sytuację, żeby nie robić tego o co się je prosi.

I niech mi nikt nie wylatuje, że posłuszeństwo tłamsi naturę konia, odmóżdża itp. To jest ponad półtonowe zwierzę, ono musi się słuchać, bo może kogoś zabić. Psy też wolimy posłuszne, zwłaszcza ras niebezpiecznych, to czemu konie mają sobie robić co chcą?

Wracając do stopniowania sygnałów, mogę opisać sytuacje z jednej stajni, z dwoma różnymi końmi. Pracowałam z bardzo dominującą, gryzącą kobyłą, mocno terytorialną. No nie podobał jej się człowiek w jej otoczeniu i ostro to dawała do zrozumienia. Nie była bita w przeszłości, właściciel jak zobaczył jej zachowanie, to ją zostawił w diabły i wiodła sobie życie łąkowego pączka z masłem, któremu czasem ktoś odważny zrobił kopyta i wyczyścił. Na roundpenie miała mnie w zadzie bardzo, do tego stopnia, że przypuściła na mnie atak, żeby się mnie pozbyć. Koni nie biję, ale ta jedna dostała z otwartej dłoni w pysk - inaczej pewnie odgryzłaby mi nos. To była sekunda, odruch, a zmienił całą dalszą pracę - nigdy, przenigdy później ta klacz nawet nie stuliła na mnie uszu, chodziła za mną jak pies, mogłam przy niej zrobić absolutnie wszystko, podczas gdy dzieciaki bały się w ogóle przechodzić koło jej boksu, bo atakowała. Tego samego dnia, nieco później wzięłam na roundpen folblutkę po torach, bardzo wrażliwą, delikatną. Chciałam ją wysłać na koło i zrobiłam to zbyt gwałtownie, zbyt intensywnie - kolejne 30 minut musiałam pracować nad odbudowaniem zaufania. Gdybym jej sprzedała plaskacza na pysk, to ten koń pewnie już nigdy by sam do mnie nie podszedł.

Upieranie się przy jedynej słusznej metodzie jest głupie.
uszatkowa   Insta: biscuit_elif
15 lutego 2022 22:45
Można wywierać presję na konia w inny sposób niż bicie. Można stosować różne niewygody. I za to lubię natural. Pokazuje dużo szersze spektrum nagród i kar niż tylko kij "na zachętę" i karmienie smakołykami.
xxagaxx, Po wejściu do przyczepy próbował i się odsadzić i taranem wyjść przodem, był zestresowany łącznie z tym ze aż mu się nogi trzęsły I to jest część, która budzi mój sprzeciw. W takim momencie powinno się odpuścić, a nie wpychać konia na siłę, aż z paniki jest w stanie zrobić krzywdę sobie i komuś. Nie wpychać na siłę, spróbować go skusić. żeby wszedł, a w momencie kiedy koń jest mocno zestresowany j mówi stanowcze „nie” nie przepychać go na siłę. Jutro też jest dzień.
Zrozumiałabym takie przepychanie w sytuacji podbramkowej, ale nie w momencie gdy poświęcamy czas, żeby coś przepracować. A trzy kliniki to jak dla mnie śmiesznie mało i nie dziwię się, że przy takiej ilości zrobili to na szybko i źle.
Przepracowując coś porządnie nie liczy się dni, godzin czy ilości sesji, takich sesji zazwyczaj jest z kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt. na sam koniec było widać, iż do zwierzaka powoli dociera że nie ma innej drogi niż posłuszenstwo i nic mu się właściciwie nie dziejeOd kiedy to wyuczona bezradność jest dobra? Tak wygląda (bo to nie pierwszy film który widzę) Po raz wtóry; fakt że wiele osób coś robi nie oznacza, że to jest prawidłowe. przepracowywanie problemów które zbyt dlugo się powtarzały, właśnie dlatego że połowa ludzi uważa, że konik to piesek, i no "jak szarpie to no życie, ja jestem mądrzejsza wiec go nie szarpnę" A ja bym powiedziała, że większość problemów bierze się z braku prawidłowej reakcji w odpowiednim czasie, niekoniecznie ostrej reakcji - po prostu szybkiej i prawidłowej.

Nie biegam po tęczy, myślę zdroworozsądkowo. Wiem, że czasem trzeba szarpnąć czy w jakiś inny sposób posłużyć się dyskomfortem. Ba, kiedyś uważałam, że na każdy problem najlepsze jest lanie, ale zmieniłam zdanie, bo okazało się, że zwyczajnie to nie działa. Po co mam się gryźć z wyrzutami sumienia, skoro klaps i tak nic nie da i za pięć sekund koń zrobi mi dokładnie to samo? Okazuje się, że o wiele skuteczniejsze jest konsekwentne stawianie na swoim i obserwowanie reakcji konia na nasze zachowanie.
Mogę się zgodzić, że bicie jest uzasadnioną karą, jeżeli ktoś poda mi konkretny przykład, w którym przemoc naprawdę była uzasadniona. Tyle że im dłużej szukam takich przykładów, tym mniej ich jest - jak się okazuje zazwyczaj jest do wyboru inny sposób, który ma sporo plusów i przekłada się nie tylko na samopoczucie konia, ale i nasz komfort pracy z nim.

Dobrym przykładem jest zajeżdżanie koni - powolne przedstawianie im najpierw czapraka, potem pasa do lonżowania, zapinania go ciaśniej, lonżowania w nim, pokazywanie mu siodła, zakładanie go, dodawanie popręgu, lonżowanie w nim, dodawanie strzemion, przewieszanie się, wsiadanie aby posiedzieć w stój, posiedzieć na nim w stępie, posiedzieć na nim na lonży, do tego większość nowych rzeczy najpierw robi się w boksie, a dopiero potem na placu/hali, z którymi koń uprzednio się zapoznał.

Zabawy masa, ale okazuje się że pierwsza jazda nie musi być rodem z rodeo, koń może iść spokojnie, bez spiny, nie próbując pozbyć się ani jeźdźca, ani siodła - co jeszcze do tak niedawna uznawano za normalny obrazek, a nawet i teraz się uznaje. I to nie jest coś czym zajmują się tęczowe quniareczki, to jest coś co robią poważni ludzie zajmujący się top sportowymi prospektami. I zapewniam, że po tak „delikatnym” traktowaniu konie nie są niebezpieczne i nikt ich nie musi naprawiać 😉
Nevermind   Tertium non datur
15 lutego 2022 23:12
Powyższa wypowiedź jest moja, z tym internetem revolta mi świruje
I niech mi nikt nie wylatuje, że posłuszeństwo tłamsi naturę konia, odmóżdża itp. To jest ponad półtonowe zwierzę, ono musi się słuchać, bo może kogoś zabić. Psy też wolimy posłuszne, zwłaszcza ras niebezpiecznych, to czemu konie mają sobie robić co chcą?
Ale nikt tu nie mówi o tym, że konie mają robić co chcą. Skąd Ci się to wzięło? Jedyne co, to kilka osób sugeruje spokojniejsze i co za tym często idzie, dłuższe metody.
Facella   Dawna re-volto wróć!
15 lutego 2022 23:37
Z grupek fejsowych, sorry, z góry się chciałam „zabezpieczyć”. Jakby tam poczytać… o jeżu…

Już taki przypadek konia, który robił co chciał całe życie opisałam w poprzednim poście.
Gillian   four letter word
16 lutego 2022 09:28
Zmieniając temat to wkurzają mnie te takie piankowe belki-drągi. Mój koń ich nie szanuje, depcze po nich z namaszczeniem i doprowadza mnie to do szewskiej pasji.
Nie tylko Twój. 😔
<b>Strzyga</b> musiałaś dojść aż do 21 listopada 2019, żeby coś znaleźć - gratuluję cierpliwości. Natomiast widzę 2 znaczące różnice - celowość (nie sądzę, aby Ula specjalnie robiła krzywdę koniowi) oraz wiarygodność (to zdjęcie z jej profilu, a nie nagrywane ukradkiem). Na argumenty o wrzucaniu do sieci tylko pięknych obrazków to mam alergię - nie zawsze wyjdzie (natomiast co ważne, nie jest to celowe działanie).<br>
<b>kotbury</b> teraz to nie ogarniam - najpierw wrzucasz Montiego Robertsa jako przykład złego westowca, a potem rzucasz fuckami jak piszę, że on się do tej grupy nie zalicza. Cenię logikę w dyskusji, w takiej jak Ty prowadzisz uczestniczyć nie umiem.

Muchozol2, logika jest taka, że nie ważna dyscyplina. wstawiłaś akurat zawodniczkę westu jako dobry przykład- dla mnie to nie jest dobry przykłąd a jeżdżenie sliding stopów to ten sam poziom co osmagani dupska witką.
Sama bym konia tak nie osmagała. Bo nie. Bo ja inaczej buduje relację. Ale ja chce mieć relację i cenie ja bardziej niż nie wiem, " ładny ciąg"(głupi przykład ale inny mi nie przychodzi do głowy teraz). Ale jak ktoś jeździ po wynik - to w procesie dochodzenia do tego wyniku, poza relacją, treningiem, nauką- jednak jedzie po wynik. I czasem musi się na wyniku skoncentrować metodami różnymi. Imho- to nie była dobra metoda, ale nie była też drastycznie zła.
Gillian, ja ich nie lubię od tego roku.
Próbowałam w lecie jedną klacz, chodzącą 120, ale na szybko przygotowana.
Zawodnik dał mi wskazówkę z tej pianki, no i jako, że ja ostatnie 2 lata skakałam tylko na moim koniu, a ten był silny bardzo i miał ogromną foule.
To był pierwszy skok, więc maleńki krzyżaczek, ja odbicie 10 cm widziałam dalej niż ta klacz, więc ona postanowiła włożyć foule tam nie wiedzieć czemu ( krzyżak 40 cm może miał) no i nadępnęła na draga, on się złożył w pół i walnął ją w głowę z obu stron, bo ona nie duża 🤣
Pati2012   Koński insta: https://www.instagram.com/mygreybay/
16 lutego 2022 10:42
A czy jak taki koń podepta piankowe drągi, to nie będzie przypału jak stanie na drewniany?
W ogóle jaki jest ich zamysł? Poza tym, że lekkie i fancy wyglądają
Gillian   four letter word
16 lutego 2022 10:51
Będzie przypał właśnie bo mój się nauczył, że swobodnie można deptać pianki i jak nagle położyłam mu drewniany to oczywiście się na nim prawie zabił ześlizgując się nogą po operacji 🙄
Pati2012, moje je, w jakiś sposób, rozróżnia. Piankowe ma w de, a zwykłe szanuje.
Gillian, ciekawe, myślałam ze stare konie szanuja.. Moja Lila też ma w dupie te piankowe, nie używam. Za to Tango nie depnął na żaden :P

Pati2012, niby bezpieczniejsze, ale uwazam że np. są spoko jako groundliny, bo lekkie 😉
Gillian, warto kłaść nie drągi, ale koziołki na najniższe ustawienie. Jest bezpieczniej, nie ma elementu, że noga jedzie z drągiem. Przy puknięciu też się tak nie przemieszczają, nie trzeba schodzić z konia i poprawiać odległości.

U nas jedna osoba używa tych piankowych i ja osobiście nie widzę zalet. Nie jest imho bezpieczniej.
Moon   #kulistyzajebisty
16 lutego 2022 11:07
Jak zwykle - wszystko zależy od konia - mamy w stajni piankowe drągi, nazywane u nas "makarony", Kulisty nie tyka, ni dudu :P Często na treningu mam z nich groundline'y.

Ale w przypadku szkółkowych koni, wg. mnie lepiej by taki tuptuś sobie podeptał "makarona" niż rozjechał sobie ścięgienko na drągach na kłus idąc umartym tempem. Więc wracając do początku - wszystko zależy... 😅
Konie dzielą się na:
1) dokładne, te szanują każdy rodzaj drągów , tak samo makarony
2) niedokładne, nie szanują żadnych
3) sprytne: wiedzą doskonale, która to pianka, który to drąg plastikowy i jeszcze wiedzą, kóry drag jest drewniany.
To moje obserwacje :-)
Perlica super to podsumowalaś, mogę cała nasza stajnie posegregować w te typy 😉 Trzeci typ, kreatywny też posiadamy w ilości kilku egzemplarzy końskich 😁😁😁

Generalnie posiadamy "makarony" od kilku lat, milion koni rekreacyjnych i sportowych pod milionami ludzi na różnych poziomach zaawansowania je od tego czasu przemierzało, jako drążki, wskazówki itp. i wszyscy żyją 😉
Ale trzeba wiedzieć jak i po co używać. Jak wiemy, że koń ma te miękkie drągi w nosie to stawiamy ciężkie drągi i cavaletki też mamy. Albo trochę jedynych i drugich razem.
Edit. Prywata, nieładna w dodatku.
Za ten post użytkownik otrzymał: Ostrzeżenie
Komentarz moderatora: Proszę sobie wyjaśnić tematy prywatnie.
Post wyżej, nie wiem czyj, bo mi się nie wyświetla, ale zgłoszony za wycieczki osobiste, moim zdaniem bardzo nie na miejscu. Naprawdę, przykro się to czyta.

Edit: tyle się mówi, że jest mega presja żeby kobiety ogarniały dom, ogarniały pracę, dzieci, to i tamto i do tego jeszcze wyglądały jak milion monet najlepiej. I że to jest przegięcie bo tak się nie da. A tu jest dziewczyna która ogarnia dom i konie, bo więcej nie musi, jej i mężowi z tym dobrze, a anonimy na forum oczywiście muszą wypowiedzieć swoje zdanie bo się udusza.
Z dragow to nienawidze wylacznie tych pustych PVC, jako wskazowka czy groundline spoko ale niektorzy to wieszaja na gorze przeszkody i nope, nope, nope, toz to zabic sie mozna 🙈
karolina_, pomijając, ze to faktycznie wycieczki prywatne, to jeśli się o jakiś rzeczach publicznie pisze, trzeba się liczyć z komentarzem, też takim, co nam się mniej podoba. Nie mówię tu nawet w kontekście Muchozol2, ale ogólnie. Wiele osób pisze publicznie o prywatnych sprawach, wyciąga np. ręce po kasę (zbiórki) ktos napisze coś mniej fajnego i od razu wielkei oburzenie że jak to.. Wkurza mnie to, bo skoro coś jest PUBLICZNE to kurde jest publiczne, rezygnujemy w tym momencie SAMI z prywatności.

Jak wstawię film jak jadę i ktoś napisze że mu się mój dosiad nie podoba, to muszę to przelknąć! Bo skoro wystawiłam film publiczny (a nie np. dla grona zjaomych) i jeszcze z opcją komentarzy to równiez bedą takie mniej przyjemne.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się