Odchudzanie/rzeźbienie ciała- sprawozdania

busch   Mad god's blessing.
12 lutego 2021 23:04
vanille, ja mogę się zapisać na "nie spier**l się z wagonika challenge"  😁. W 2020 zaliczyłam niezwiązaną z ćwiczeniem kontuzję, której powagi zdecydowanie nie doceniłam, więc ćwiczyłam dobre pół roku z lekko przetrąconą miednicą, odwróciłam sobie dominującą stronę z ewidentnie prawej na ewidentnie lewą, cały czas usiłując przewalczyć coś, co wymagało fizjoterapeuty  😂. W końcu i tak do niego dotarłam, ale dopiero po tym, jak mnie całkiem poskładało.

Powoli wracam do formy i odkręcam nawyki z 2020 roku, np. stawianie odruchowo prawej stopy zawsze pod kątem 45 stopni gdy stoję w miejscu  😵...
vanille   głowa medyka, serce koniarza, dusza podróżnika
12 lutego 2021 23:10
busch, omg, brzmi co najmniej strasznie. Ale napracować się musiałaś naprawdę ciężko, skoro zmieniłaś sobie całkiem stronę dominującą? Mi się wydaje, że mega ciężko jest te strony wyrównać a co dopiero przejść zupełnie na drugi brzeg?

Ja już od dłuższego czasu staram się pilnować ze staniem, bo gdy trwa to dłużej to przenoszę ciężar na zewnętrzne krawędzie stóp. Staram się to korygować ale to się dzieje poza moją świadomością.
busch   Mad god's blessing.
12 lutego 2021 23:54
vanille, wszystko przez to że mam wysoki próg bólu i jestem zbyt zawzięta  🤣, no i covid też się przyczynił. Jak poskładało mnie wiosną zeszłego roku, to akurat wszystko było pozamykane na cztery spusty, nie było opcji fizjoterapeuty, więc po prostu ćwiczyłam z bólem  😀. Potem ból przeszedł, a ja stwierdziłam że jestem słabsza znienacka na prawą stronę (mimo że całe życie była dominująca) po prostu dlatego, że może i byłam w stanie się na treningu pilnować,  ale przez resztę czasu nie ma opcji. No i coś tam działałam, działałam, trenerka dwoiła się i troiła (przez covid praktycznie wyłącznie zdalnie), ale jakoś ta prawa strona nigdy nie wróciła do normy.

Teraz moją wiodącą teorią jest, że wtedy w tym marcu/kwietniu sobie przetrąciłam miednicę i dlatego cała prawa strona się zesrała. I przez swoją głupotę tylko brnęłam w to głębiej, zamiast się skontrolować u fizjoterapeuty, no i trenerce też nie opisałam powagi sytuacji, bo ból jest dla słabych  😁. Jak już wreszcie trafiłam jesienią do fizjo i nastawił mi miednicę, to nagle wcale nie mam problemu w przysiadach że mi wiecznie chce prawa noga 'odpadać'. No ale jednak co się napracowało krzywo, to już zostało.

Z tymi stopami to było straszne. Gościu mi zwrócił uwagę że odstawiam prawą stopę i najpierw sobie pomyślałam "pffft, też nie miał się do czego przyczepić, tak se stanęłam raz i wielkie halo". A potem zaczęłam kontrolować się przy staniu... i co... za każdym jednym razem tak samo stawałam. W sklepie, do mycia naczyń, w kolejce, wszędzie. Lewa stopa prosto, a prawa 45 stopni na zewnątrz, po prostu cała prawa tylna taśma jest z dziwnymi pozostałościami roku 2020  😀. Teraz jest już prawie dobrze, czasami prawa odstaje na zewnątrz, ale już prawie niezauważalnie, kilka stopni może.  Ogólnie to mam rozpisane ćwiczenia na stopy z gumami bo przez leniwe stopy mam problem z martwymi ciągami. Ciało to skomplikowany mechanizm, nie ma co  😂. Ostatnio nawet szukałam filmów dla baletnic, żeby zrobić jakąś progresję trudniejszych ćwiczeń na stopy, liczę że kiedyś przestanie mi wreszcie przeszkadzać prawa stopa  😁
Vanille- ja zawsze gotowa na wszelkie challenge, wspólne motywacje itd.
Mi idzie super świetnie. Dieta, treningi. Do trzymania diety (moja zmora) zmotywowałam się poprzez zapisanie do dietetyczki. Do treningów motywować się nie muszę, bo mam to już w nawyku. Na zasadzie- nie interesuje mnie czy mi się chce, czy nie. Bo często mi się nie chce. Po prostu idę i robię. A jak zacznę, to często zaczyna mi się chcieć i ćwiczę już potem chętnie.
Tfu, tfu żeby nie zapeszyć. Ale ja zawsze gotowa na grupowe spędy.  😍
vanille   głowa medyka, serce koniarza, dusza podróżnika
13 lutego 2021 10:40
busch, no to niezłe miałaś przygody 😀 jak widać ignorowanie bólu nie zawsze wychodzi na dobre, ale nie będę Cię pouczać, bo za dzieciaka sama byłam wychowana w atmosferze, że trzeba przeć do przodu wbrew bólowi (pozdrawiam rozciąganie na akrobatyce) i to mi zostało do dzisiaj;D Staram się włączać myślenie częściej niż dawniej ale jednak mam w sobie chęć przełamywania bólu i ciśnięcia dalej, choć im jestem starsza tym rzadziej mi to uchodzi na sucho. A co do stopy to widzę, że się naprawdę nieźle przykładasz, oby to przyniosło pożądany skutek!

tunrida, ogromnie mnie to cieszy bo u mnie ostatnio wszystko leży. Przez tydzień jem super i wszystko wpisuję w kalkulator, a później przychodzi tydzień, że jednego dnia zjem bułkę i paczkę roślinnych kabanosów, a drugiego najchętniej pochłonęłabym całą lodówkę. Tego oczywiście nie wpisuje w kalkulator bo wiem, że i kcal żałosne i makra żałosne i wszystko pozostałe też. Ćwiczyć mi się chce średnio, tzn joga spoko ale tak żeby się zmęczyć to jeden dzień coś zrobię, drugiego już mi się nie chce. Ja wiem, że potrzebuję przynajmniej 2 tygodni ćwiczenia codziennie i później będzie z górki, ćwiczenie będzie tak samo oczywiste jak umycie zębów. Dlatego szukam motywacji żeby jakoś przepękać te 2 tygodnie a najlepiej miesiąc ;D Mięśnie moje mi pozanikały, niby wagowo jestem bardzo podobnie ale widzę te flaki i cellulity i mi się to wcale nie podoba. A teraz jeszcze po rzuceniu fajek zaczęło mnie ciągnąć do słodkiego i się boję, że za pół roku obudzę się kilka rozmiarów większa.

No więc ja się zobowiązuję do pisania raportów codziennie i z żarcia i z ćwiczenia.
Dzisiaj z ćwiczeń planuję jogę, skalpel Chodakowskiej i coś na brzuch lub tyłek z Mel B. Zaczynam od starych znanych mi programów 😀 W ogóle skalpel to jest dla mnie wskaźnik mojej kondycji. Jak go robię bez mrugnięcia okiem to jest ok. Część ćwiczeń wydaje mi się wówczas zbyt łatwych i np. ćwiczenia na ręce bez obciążenia nie mają dla mnie sensu. A jak jestem taka jak teraz to nawet to uginanie rąk mnie męczy więc za dobrze to nie jest 😀
Od 3,5 tygodnia jestem na diecie low fodmap i zaczynam myśleć o reintrodukcji. Waga raczej nie spadła, ale spadł poziom dolegliwości żołądkowych itp. Dieta mega restrykcyjna, więc cieszę się że się udaje ją trzymać. Zniknęło uczucie wielkiego brzucha, czuję się jakby był totalnie płaski i dopiero lustro rozwiewa mylne odczucia, bo bebzon nadal jest 😉Do tego od paru miesięcy treningi regularnie. W sumie u mnie największy problem jest z koncepcjami co robić. Teraz mam rozpisane, ale np rozgrzewki bardzo ogólnikowo i mam z nimi problem. Niby wiem co robić, a zapominam o wielu ćwiczeniach, nie mogę się do nich zmobilizować (bo nie mam ich wyraźnie wylistowanych), olewam... Także podziwiam tych co potrafią ot tak wstać i coś porobić, bo to kmpletnie nie moja bajka. Jak mam zajęcia prowadzone, albo chociaż rozpisane co robić to jest mi duuużo łatwiej. Tak sobie rozmyślam, że ten sezon zimowy poświęciłam na treningi (finansowo), to może przyszły spróbuję poświęcić na dietetyka.
ms_konik   Две вечности сошлись в один короткий день...
13 lutego 2021 12:04
Kurczę, mi też się przyda jakaś motywująca akcja, bo kompletnie nie mogę się zebrać do
ćwiczenia w chacie 🙁 .
Szczęśliwie już mam siłkę otwartą, więc od poniedziałku ruszam dupsko.
Ze trzy razy w tygodniu chciałabym tam być, no i jeszcze te dwa dni dorobić w domu.
Vanille, ja jestem chętna na challenge, bo w czerwcu biegne Rzeźniczka, więc chcąc nie chcąc musze ruszyć dupsko 😉 a jako, że totalnie przebimbałam sobie koniec 2021 i początek tego roku, to musze się ruszyć podwójnie 😁
vanille   głowa medyka, serce koniarza, dusza podróżnika
13 lutego 2021 12:53
magda, co to za dieta? Pierwszy raz o niej słyszę, wpisałam w google ale chyba to dość skomplikowane

ms_konik, mi też na chacie trudno. Wolę jak muszę wyjść - czy to było bieganie kiedyś, czy wyjście na rower, czy wyjście na siłownie. Bo jak już wyjdę to leci a i ciekawiej się ćwiczy niż w chacie. No ale teraz ani na rower nie ma jak, ani na siłkę u mnie.

kittajka, no to super! Trochę nas jest. Mi ten wątek swego czasu mega pomagał, tzn miałam motywację w sobie przede wszystkim ale jednak stąd też czerpałam jakąś energię
vanille, dieta wykluczająca produkty fermentujące w układzie pokarmowym, zalecana np przy zespole jelita drażliwego. Tutaj jest nieźle wytłumaczone: https://www.mp.pl/pacjent/dieta/diety/diety_w_chorobach/111607,dieta-fodmap-dieta-zalecana-w-zespole-jelita-drazliwego. Najpierw przez 2-6 tygodni trzeba wykluczyć wszystko co fermentuje (bardzo pomocna jest apka Monash  University), potem jest reintrodukcja - wprowadza się produkty z każdej grupy po kolei, najpierw w mniejszej ilości, potem nieco większej, następnie powrót do całkowitych restrykcji i na tej podstawie obserwuje się jak organizm reaguje. Jak się coś dobrze toleruje, to można to jeść, a jak nie to na dłuższy czas albo i na zawsze wyklucza się z diety. Mi to zalecił gastrolog, do tego mam wkrótce badania w kierunku tolerancji glutenu. Od razu po wykluczeniu wszystkiego co zakazane poprawiło mi się trawienie, prawie wszystkie dolegliwości zniknęły i nie czuję się ociężała.
vanille   głowa medyka, serce koniarza, dusza podróżnika
13 lutego 2021 13:07
magda, brzmi całkiem rozsądnie, w zasadzie to jak sprawdzanie alergii pokarmowych. Fajnie, że się lepiej czujesz, to w zasadzie jest najważniejsze.

Dobra dziewczyny, jaką byście chciały formę takiego wyzwania? Bo możemy robić raporty ale pytanie czy takie pito pitu każdego zmotywuje?Może jakieś konkrety? Że każdy sobie obiera konkretny cel? Sama nie wiem. Może tunrida jako weteran wszelkich tabel etc coś podpowie?
Ja mogę tak jak kiedyś prowadzić tabelkę z ocenami. Bo to jest proste. Chyba że ktoś inny ma ochotę się tym zająć. Mnie osobiście wysłanie oceny motywuje.
Bo tak jak vanille mówi, takie pisanie tutaj, to albo się napisze albo nie.
Albo..... możemy sobie założyć grupę na Fejsie. Teraz już chyba każdy ma fejsa. I tam obowiązkowo raport każdego dnia. Na zasadzie że któraś z nas zaczyna i pisze posta a reszta swoje sprawozdania w komentarzach z tego dnia.
Innych pomysłów nie mam.
vanille   głowa medyka, serce koniarza, dusza podróżnika
13 lutego 2021 14:43
Jak dla mnie i jedna i druga opcja spoko. Ja bym wolała musieć coś zrobić, tzn wysłać ocenę lub jakiś konkret napisać bo to mnie bardziej motywuje do systematyczności
Hmm może i ja bym się skusiła 🙂 Baseny otwarte, powinnam przynajmniej 2x w tyg być... i może jakieś ćwiczenia w domu 2x w tyg. No dobra, pisze się na to, forma obojętna, chociaż częściej używam fejsa niż wchodze tutaj 🙂
Jakby co, stworzę grupę na Fejsie. Lepiej chyba tam, niż tutaj ciągle podbijać wątek na publicznym forum.
Zapraszam chętne osoby.
Widzę to tak jak napisałam. Któraś z nas pisze post na początku dnia. I potem pozostałe w komentarzach wpisujemy nasz raport na dany dzień. Czyli to, co tam komu potrzebne do osiągnięcia celu, bo każda ma nieco inne potrzeby: dieta, treningi różnego rodzaju.
Spróbujemy się tam motywować, wspierać itd.
Jak wyjdzie to super. Jak nie, to płakać nie będziemy. Usuniemy grupę i tyle.
Nie mamy nic do stracenia. Poza kilogramami.  🙂
Podglądam sobie niektóre profile np na Instagramie gdzie dziewczyny w grupach próbują się tak motywować. Czy to zdaje egzamin, nie wiem. Spróbować można.
vanille   głowa medyka, serce koniarza, dusza podróżnika
13 lutego 2021 16:27
Jak dla mnie fb spoko. To jak możesz tunrida to załóż taką grupę. Spróbować można 😀
Założona.  😜 Czekamy na chętnych
vanille   głowa medyka, serce koniarza, dusza podróżnika
13 lutego 2021 16:35
To dodaj mnie, wyślę Ci linka do mojego profilu na priv 😀

EDIT: Póki co na grupie na fb jestem tylko ja i tunrida więc napiszę tutaj.
Jedzeniowo dziś dobrze, nawet się oparłam pokusie zakupu ciastka (znacie ciastko czekoladowe z lidla z działu z pieczywem? 😍 ). Zrobiona joga i skalpel. Na jutro plan taki sam. Może odkurzę taśmy i zrobię jakiś krótki trening z nimi dodatkowo.
Jutro się muszę z rana pomierzyć żeby mieć jakiś punkt odniesienia. Robiłam pomiary jakoś z początkiem stycznia ale nie wiem gdzie podziała się ta kartka.
Ja bym chciała dołączyć.
😅 super, dawaj
Trzeba mnie mieć w znajomych ma Fejsie, żebym mogła wysłać zaproszenie.
Agata Polańska Jaksina
To może i ja się wyłonię z niebytu  😉 jakoś chyba łatwiej mi się na grupie będzie spowiadać niż na publicznym forum.

Treningowo bez zarzutu ale ciagłe wpadki żywieniowe juz mnie dobijają...np. wczoraj caaały dzień pięknie i na noc wjechało ćwierć słoika masła orzechowego 🤬...no nie mogłam sie powstrzymać  😂
Masła orzechowe to zło. Staram się nie posiadać. A jak już posiadam, to wepchać gdzieś między garnki i zapomnieć. A jak już sobie przypomnę, to nie otwierać. Bo jak się znacznie....to koniec.

Zapraszamy, zapraszamy.
To i ja dołącze do grupy 🙂
Ależ będzie ekipa.
Wstyd będzie dawać dupy w tak dużym towarzystwie.  😁

Mam cię w znajomych??? Ja przepraszam ale ja nie kojarzę nicków z forum z nazwiskami z fejsa.
Ja też poproszę! Przyda mi się, bo mam kryzys na rurze  🙁
Ja tez proszę o dodanie do wyzwania! Przyda mi się presja grupy, bo przed tyloma osobami wstyd będzie się przyznawać do lenistwa  😀
tunrida, dodaj mnie proszę (Magda Piasecka), bo u mnie słabość, słabość całą zimę...
Zgłaszajcie mi się z nazwisk na Fejsie, bo nie kojarzę. Kto się zgłasza dodaję.  🙂
Myślę że dziś sobie jeszcze odpuścimy i zaczynamy działać ze sprawozdaniami od jutra. Co wy na to?
Bo dziś to jeszcze dzień gromadzenia się. No i walentynki.   😉
Nie każdy jest pewno tak porypany jak ja żeby być już po 2 treningach  😁
tunrida trzymam do owsianek ale w trakcie tego słoika owsiankę jadłam tylko raz  🤬 więcej nie kupuje. Będzie owsianka bez 😉

Ja dziś beztreningowo, regeneracja.
Ktoś z was jest na Fejsie jako Wolf-itd.
Bo ktoś taki chce bym go dodała do znajomych i nie wiem czy to któraś z was?  😉
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się