Króliki oraz gryzonie

Meise, powiedzmy, że jej nowy dom to plan awaryjny - u mojej przyjaciółki, która miała kiedyś króliki. Jak skończą budować dom to może się Ivy zająć, o ile mój A. nadal będzie kręcić nosem 🙁 Zgodził się, żeby została u nas tymczasowo tyle ile potrzeba i w zasadzie wcale na nią nie marudzi (wręcz ją głaszcze po kryjomu i zaczepia) 🙂 Zamierzam z nim pogadać, jak już realnie zobaczył jak wygląda życie z uszakiem - w praktyce, bo jego kontrargumenty były z gatunku "wydaje mi się". Nie ukrywam, że zżyłam się z nią i on chyba też to widzi. No, i Bash ma dziewczynę, wiec może pieskowego serca nie będzie chciał złamać 😁
Plusy siedzenia w domu są takie, że można miziać zwierzątka - po wczoraj to już mam dość, bo ta mała zaraza pakuje mi się wręcz na głowę (na oparcie kanapy) i łazi niemal po mnie, uspokajając się tylko jak ją głaszczę.. znoszenie jej z kanapy nic nie daje, bo jest bardziej uparta niż moja terrierka 😁
To rex dalmatyński! Boska  😍 😍

Króliki niestety są bardzo upierdliwe w swej miłości 😉 zwłaszcza jak nie mają drugiego króla, na którego mogą ją przelać  🙂
Meise, jest świetna... tyle się naczytałam o charakterku u królic, a tutaj będzie ~6 miesięcy(?), i w zasadzie nie pokazuje rogów. Tylko sobie upatrzyła psie legowisko do znaczenia, ale cóż poradzić.. i niszczy matę, którą wyłożyłam podłogę w salonie żeby się nie ślizgała jak wariuje 😁 A jej natrętność jest "kocia" - jak ma ochotę to przychodzi i się nie pozbędziesz, ale po 5-10min idzie zajmować się swoimi sprawami/jeść/spać. Chyba, że czas na drzemkę - wtedy miziaj jak drzemie, bo inaczej będzie "kopać" łapkami po rękach. Nie umiem jeszcze w królicze sygnały i nie wiem czy to irytacja czy coś innego (tak jakby chciała mi w ręce dziurę wykopać).
Próba zwrócenia na siebie uwagi 🙂 tak samo jak trącanie nosem. Moje jak pracuję na kanapie pod kocem to też przychodzą i dosłownie zdrapują ten koc ze mnie :P To też forma zabawy  🙂
Ja uwielbiam króliki za to, że "obłaskawienie" takiego płochego zwierzaka na maxa mnie satysfakcjonuje. Ich przyjaźń jest bezcenna  😍
Z tą płochliwością to trochę racja - Ivy jest płochliwa, ale nie jakoś szczególnie (np. odkurzacz to była dla niej mega ciekawostka i musiałam ją zamknąć, żeby mi nie właziła wiecznie przed niego). Natomiast jak nam na balkonie wichura krzesło wywaliła i balustrada "hukła" to królica była pierwsza do szybkiego skoku, koło moich nóg i zaczęła tupać ostrzegawczo (w zasadzie mnie bardziej jej tupnięcie wystraszyło niż balustrada). Śmiejemy się, że wyrośnie na fankę Wiedźmina, bo sporo już się nasłuchała fabuły i muzyki do niego 😁 Poza tym to nie bardzo widzę ją płochliwą - ona od początku sporo łaziła po mieszkaniu sama, miała spora dowolność i dużo poznawała. W zasadzie najstraszniejsze w jej życiu to było wywalenie jej na śmietnik - śmiejemy się ze znajomą, że po czymś takim to ona się już niczego nie lęka 😉
emptyline   Big Milk Straciatella
03 maja 2020 20:45
Odkopię wątek bo wczoraj przywieźliśmy nowego domownika, uroczego chomika chińskiego - Brutusa.  😍

emptyline, poznaję go z grupy 😉 Piękny chinol!
emptyline   Big Milk Straciatella
03 maja 2020 23:59
Viridila, dziękuję! Jesteśmy w nim zakochani po uszy!
Chińskie są bardzo wdzięczne i fajne w obserwacji 🙂 I też kontakt z nimi zupełnie inny, bo jednak różnią się od innych Cricetinae. Nie miałam osobiście do czynienia z nimi, ale sporo szukałam - jak miałaś doświadczenie z myszoskoczkami i myszami, to chinol w sam raz 🙂 Po inteligencji myszy np. syryjki to są niezbyt mądre i czasami wręcz denerwują tym 😁

A u mnie kwitnie przyjaźń psio-królicza (spokojnie, zawsze są pod nadzorem i nie zostawiam ich samych - ale tutaj prędzej królik udziabie psa :hihi🙂.
A u mnie kwitnie przyjaźń psio-królicza (spokojnie, zawsze są pod nadzorem i nie zostawiam ich samych - ale tutaj prędzej królik udziabie psa :hihi🙂.



To dobrze, że zawsze są pod nadzorem, bo u jednej z inspektorek stała się taka tragedia właśnie, że pies (może w zabawie, a może w łowczym instynkcie) zagonił królika (takiego jak mój Lars) na śmierć  🙁 a uwielbiały się i jadły razem z jednej miski. Także trzeba być czujnym i nigdy nie zostawiać tych dwóch gatunków samych.

Moją królicę do śmiertelnego przerażenia doprowadził kot, od którego jest większa i cięższa. Jakby nie moja natychmiastowa reakcja to serce mogłoby nie wytrzymać.

No ale dość ciotkowego ględzenia, gratuluję cudownej domowniczki  😍 :kwiatek:
Cieszę się, że u Was została, na pewno będzie miała cudowny dom  🙂

Moje króle poczuły już wiosnę, dokazują, brykają, wcinają "wilki" z jabłoni a z łąk koło stajni przywożę im codziennie świeżą trawę i jest szał. Lars ma od kilku dni misje wskakiwania na kanapę i drapania koca i ciuchów tżta, które tam pozostawi. Wpada w jakiś dziki amok i nie można się za bardzo wtedy zbliżyć do niego, nawet żarcie jest mniej ważne od walki z kocem. Trochę mnie to męczy, zwłaszcza jak zacznie kopać jak robię coś ważnego w robocie. Ciężko się skupić na ważnym przelewie i wściekle drapiącym koc króliku, który przypadkiem może wygryźć dziurę w kanapie  😉
Ruda wygląda jakby wpadła pod kosiarkę. Zrzuca calutką okrywę i strzela we wszystkich futrem. Czesanie jej ma tyle sensu, że po sesji gubi go jeszcze więcej. Ale wiadomo, jest to nieodzowne w okresie linienia...
Króle zaszczepione już na pomór i myksomatozę, w tym tygodniu zaszczepię jeszcze na pomór typu II i mogą wyłazić na balkon  🙂
Wrzucę parę fot, tylko coś pościągam  😀
Meise, nie ma opcji zostawienia ich samopas, a też jak biega to pilnuje ich i np. ew brykanie psio-królicze ukrócam (to bardziej królik skacze wokół psa, a pies nie ogarnia tempa) 😉 O ile Bash (ten ze zdjęcia) nie wykazuje "łowczości" w domu, tak mamy drugiego psiaka - terrierowate i Brendi nie da sobie na głowę wejść jak Bash. Ale królik się nauczył, że czarnego psa należy unikać (ona ją zlewa po prostu, więc nie jest atrakcyjna dla Ivy), a z jasnym można się wąchać i leżeć obok niego, pobrykać wkoło niekiedy. Na szczęście oba psy od szczeniaków są do małych ssaków przyzwyczajone (sporo chomików było, a też wybiegi świnek morskich były normą). Zasady są jasne, a pilnować trzeba i tak - to tylko zwierzęta 😉

Ivy też po szczepieniach, ale to już jakiś czas temu. Czekamy aż się sytuacja uspokoi w klinikach i będzie sterylka + badania krwi 🙂 I też futra gubi, choć jest sporo mniejsza od Twoich olbrzymów 😁 Czeka nas zamówienie kolejnej partii ziół z paśnika, ona jak tylko widzi karton ziołowy to wpada w amok jakiś - jak dorwie się do worka to sito w kilka sekund robi, bo żaaarcie (żarcia ma po uszy, ale zachowuje się jak głodzona) 😵 A fuczy jak się ją odsuwa od worków, jak wściekły borsuk 😁
O, ja też muszę z paśnika zamówić, bo się już kończy. Króle przejadają nieziemskie ilości... jak w stajni powiedziałam, że moje króle jedzą niemieckie siano 20 zł za 1kg to mnie mało wszyscy nie zabili śmiechem  😁 ale wiadomo, deutsche Qualität  😁

Mój Lars tak na mnie burczy właśnie, jak go próbuję zabrać z kanapy i od koca.... co za dzikus. Ja się mega cieszę, że teraz takie chłodniejsze dni, już się na nowo martwię latem i upałami, bo moje dziki bardzo źle znoszą ten okres. A ciągle nie możemy się zdecydować na klimatyzację. Ja mam opory.

A Wy skąd sianko bierzecie?
Meise, sianko mamy "Chomik" (tak się nazywa chyba producent, w kilku wrocławskich zoologach je spotykam, więc nie wiem czy to lokalne czy coś większego) 😁 Ivy najlepiej je wyjada, ale często kupuję też Węgrowskie itd. Zależy jakie jest ładne - akurat siano wolę stacjonarnie brać i oglądam/wącham (ja mam problem z pylącym sianem 😉). Teraz będę zmieniać karmę z juniorowej na dorosłą już, bo wychodzi mi jakoś ~9 miesięcy u Ivy - VL Cuni Adult + JR Grainless Complete powinno być ok jako "bazówka" 🙂 Siano ma do oporu, zioła dostaje codziennie, a do tego sporo dodatków (korzenie mniszka, cykorii, topinamburu itd.) - nie wszystko codziennie, bo "klęska urodzaju" też nie za dobra 😁 Za to uwielbia np. suszone płatki słonecznika.

Przy okazji zapytam - można podawać kiełki (mamy własne wysiewane, więc też ew. kupić mogę odpowiedni gatunek jeśli jakieś może dostawać dodatkowo)?
Noooo, kurde, ma jak królowa  😁 potwierdza się to, co zawsze mówię - moje zwierzęta jedzą 10x lepiej niż ja (właśnie kończę drugą kawę - zdrowe śniadanie)...

Ja w sumie kiełków nigdy nie dawałam, musisz popytać np tutaj: https://www.facebook.com/groups/krolikizdrowieiopieka/

Moje króliki nie mają aż tak przemyślanej diety, daje im co mam, ale ziół teraz dużo więcej dostają i zielonki. Możesz spróbować Ivy podawać mniszka i świeżą trawkę, liście babki. Tylko baaardzo stopniowo, żeby rozwolnienia nie miała, albo wzdęcia  🙂
Meise, to dostaje powoli świeżej zieleniny żeby też nie rozwolnić jej 🙂 Mnie o tyle łatwiej, że w zasadzie tak samo jak świnki morskie (tylko u świń więcej wit. C wchodziło, więc bankrutowałam na np. papryce w zimie :hihi🙂. Tylko z zielonką też nie codziennie, a tyle co jak ze stajni wracam i zgarnę. Niestety, głównie na suszkach będzie lecieć 😉 A kiełki nam nie są niezbędne w diecie, ale popytam, dzięki! 😀

BTW też wypiłam drugą kawę, a śniadanie dopiero teraz (nie było kiedy... ale zwierzaki już o 8 śniadanie dostały :hihi🙂.
emptyline   Big Milk Straciatella
04 maja 2020 14:24
Viridila, cudna fota! I ten Wasz królik jest absurdalnie przepiękny. Oj ja się zdecydowanie cieszę, że wybraliśmy chińczyka - totalnie mój typ zwierzaka. Sprytny, kontaktowy, aktywny i przesłodki. 💘

Meise, Twoje króliki to totalne kozaki! Fajnie, że wróciły na Insta. 💘






emptyline, on aż się prosi o założenie mu fan klubu czy insta 😍

Nadziwić się nie mogę jak jej się też futro zmieniło i jak z "kości pokrytych futrem" ona nadgoniła. Ogólnie w domu ma pseudonim Bestia, bo furczy jak tylko coś jej nie pasuje - ale o dziwo np. pazury mogę jej sama obciąć i bez dramy jest.

Takie znalazłam...



Takie wyrosło 😁



Z minusów - jej futro lata wszędzie i najbardziej pcha się do nosa, nie idzie uciec 😁
emptyline   Big Milk Straciatella
04 maja 2020 14:47
Viridila, właśnie na tyle oszalałam, że mu założyłam insta: brutusthechinesehamster. 🤣  😵

Cudna jest!
Dolaczam, jak dobrze pojdzie to za niecale 4 tygodnie tez bedziemy miec uszastego lokatora 🙂

Na razie ma 3 tygodnie i razem z reszta miotu siedzi przy matce ofc. Mix barana francuskiego z lokalnymi rasami holenderskimi, takze takie solidne 4-5kg klapouchego pasztetu 😉

W wiekszosci tematow czuje sie solidnie przygotowana, jesli chodzi o zywienie, opieke wet itp, zastanawia mnie tylko praktyka nauki kuwetowania (krol ma byc domowy i docelowo wolnozyjacy powiedzmy) - jak najlepiej sie za to zabrac? Jakiej wielkosc kuwete, taka kocia? i jaki rodzaj sciolki najlepiej wybrac?

Matka jest niekuwetowa i poki co wszystkie siedza na slomie, one sa stajenne i zewnetrzne. Tj. na czas odchowu mlodych mieszkaja w konskim boksie takim 3x4, tak to maja wybieg i domek na dworze - ogolnie pelnia funkcje towarzysko-ozdobna i sa jak najbardziej oswojone, miziaste i kolankowe. Widze, ze matka sama z siebie zalatwiaja potrzeby tylko w 2 naroznikach boksu, wiec mam nadzieje ze to przyjdzie naturalnie 👀

Od razu nadmienię, że królik powinien być przy matce minimum 8 tygodni, także dobrze by było jakbyście z tym jeszcze poczekali  😉 (rozumiem, że chcecie go zaadoptować jak będzie miał 7)

Za wcześnie zabrane od mamy królicze dziecko jest nieodporne na wiele chorób i ogólnie słabsze, często nie dożywa wieku dorosłego. Bardzo ważne jest, aby dać mu ten czas z mamą.

Kuweta dla takiego króla musi być przede wszystkim DUŻA i wygodna. Ja polecam przesiewową, mam zrobioną z dwóch skrzynek (takich typowych euroskrzynek, które się sztaplują). Górna ma ażurowe dno i boby z siuśkami spadają na dół. Do kuwety polecam pellet drewniany, chłonie zapach i siki. Nie baw się absolutnie w trociny, powodują alergie i problemy oddechowe. Pellet oczywiście tylko w kuwecie.
Co do nauki kuwetkowania, to większości królikom przychodzi naturalnie. Najlepiej jest mieć tzw. kuweto-paśnik - królik je siano i od razu wydala, to takie perpetum mobile. Powinien szybko załapać.
W wieku około pół roku KONIECZNA jest kastracja. Zapobiega ona chorobom nowotworowym układu rozrodczego, ropomaciczu u samic, problemom hormonalnym, agresji, terytorialności i znakowaniu terenu. (mówię tu o obu płciach).

No i ważne jest znalezienie specjalisty od zwierząt egzotycznych. Zwykły psio-koci weterynarz z niewiedzy może zaszkodzić a nierzadko i zabić królika... mam niestety przykładów na pęczki. My dymamy 600 km z naszymi do weta z poważniejszymi sprawami...
Przygotuj się na ogromne wydatki z tym związane.

No i jeszcze jedno... króliki to zwierzęta niesamowicie stadne, w przyszłości warto rozważyć adopcję towarzysza 😉

edit. Nasz aktualny kuwetopaśnik, sprawdza się od dawna:



Z użytkownikiem:
Meise, dzieki za info, mi sie nie spieszy i krol moze zostac dluzej przy matce. Czytalam, ze 6-7 tygodni jest ok, stad wstepnie umowiony termin, ale tydzien czekania ekstra to zaden problem :kwiatek: Jeszcze sprawdze, kiedy one sie dokladnie urodzily, kojarze tylko, ze jakos w miare na poczatku maja 😡 Kroliki, ktore nie znajda nowych domow tak czy siak zostaja u obecnej wlascicielki w ogrodzie, wiec nikomu nie zalezy zeby sie ich szybko pozbyc czy cos w tym stylu.

Glupie pytanie moze, od razu celowac w duza kuwete? Taka na rozmiar docelowy pomimo tego, ze krol niepelnowymiarowy?
Ze siano w kuwecie to juz wiem. Pellet kupujesz taki koci czy jakis inny?

Kastracja to koniecznosc, nie musisz mnie bynajmniej przekonywac :P bede szukac kroliczego weta ale mysle, ze to zaden problem, wg. szukajki na krolikowym forum w regionie mam okolo 50 wetow ze specjalizacja stricte w kroliczych chorobach. Czyli w promieniu gora 20 kilometrow. W Holandii jednak troche inaczej to dziala, tez jesli chodzi o popularnosc ras miesnych i futerkowych jako powiedzmy "swiadomych" zwierzat domowych 🙂
Wyżej wkleiłam Ci naszą kuwetę  😉

Taki mięsny król powinien być wystarczająco ogarnięty i nie powinny mu łapki wpadać do kratek, ale musiałabym zobaczyć jaki on będzie duży w wieku tych 8-miu tygodni 🙂

A pellet taki zwykły, opałowy. Jeżeli kuweta jest przesiewowa to nie musisz specjalnie zwracać uwagi na to czy ma certyfikaty bio czy nie, bo królik nie ma z nim styczności.
My kupujemy na wory w ciastoramie. Na kocim żwirku bym poszła z torbami, pewnie bym wydawała z 200zł/mc na samo "sranie" dla królików  😁

https://www.castorama.pl/pellet-drzewny-6mm-15kg-id-1105431.html

Im większa kuweta, tym lepiej i tym chętniej królik będzie z niej korzystał 🙂
Nie widze zdjec, pewnie wina galerii :/

Pellet moge kupic chocby w worku "konskim" w hurtowni paszowej, opalowy tez spoko acz roznice widze niewielki - opalowy jest po €4 za 10kg a dla kotow €6 za 14kg, te 2 centy na kilogramie mnie raczej nie zbawia 😁 😉
A klatkę będziesz mieć na początku, czy od razu wolnowybiegowo? Bo może być tak, że ty sobie zaplanujesz, że kuweta będzie stać w konkretnym miejscu, a królik stwierdzi inaczej. I do kuwety będzie przychodzić jeść siano, a załatwiać się gdzie indziej, bo mu tam bardziej pasuje. 😉
flygirl, chcialam na sam poczatek klatke na zasadzie kojca dla szczeniat powiedzmy, zeby ograniczyc fakapy na samym starcie.

Sama nie wiem, co lepsze 🤔 do tej pory wszystkie zwierzaki domowe zachowywaly czystosc w sumie same z siebie i nigdy nie bylo z tym problemow. Poniekad obiecalam chlopu kulturalnego krolika 😉 i poczuwam sie do spelnienia obietnic.
To w klatce powinien ogarnąć, najwyżej w klatce pozmieniasz. A potem jak będzie wolnowybiegowy to klatka może służyć jako kuweta. 🙂 Z sikaniem raczej wszystkie łapią szybko, gorzej z bobczeniem, z tym nie przewidzisz jak będzie, a nauczyć ciężko, oj ciężko. 😀
Ktos pomoze w sprawie nauki czystosci? :kwiatek:

Uszasty juz jest z nami (ma 9 tygodni btw, miot jest z pierwszego tygodnia maja) 🙂 Jest niesamowicie sympatycznym i kumatym zwierzem i oh i ah 😉 tylko kuwetowanie idzie nam ciut opornie... Mlody ma wybrane 2 miejsca na zalatwianie potrzeb, jedno w klatce i drugie... w kuchni :/ naprzeciwko kuchenki. Poza tym nie sika nigdzie a i bobczenie ogranicza sie w 90% do tych miejsc. Postawilismy wczoraj kuwete w kuchni - to samo podloze, co w kuwecie w klatce, siano, rozmiarowo wieksza od kociej, krol wskakuje do niej bez problemu.... po czym wyskakuje i leje tuz obok <facepalm> Zastanawiam sie, jak sie za to zabrac, zeby jednak delikwenta przekonac do korzystania z kuwety zamiast podlogi?

Tyle dobrego, ze kuchnia jest w remoncie i lezy tam najpaskudniejszy kawalek tymczasowego linoleum, ale wiadomka, na dluzsza mete nie jest to rozwiazanie, ktore nas szczegolnie cieszy xd

Prawdę mówiąc nie mam doświadczenia w nauce kuwetowania, bo Bestia złapała od razu co i gdzie - miała epizod, że posikiwała (około 3 miesiące miała) na kocu, ale przeszło jej.

Ivy (w domu: Bestia; zdjęcie by forum rozjechało, a galeria rv ma focha na mnie :hihi🙂
W klatce (psi kenel) od jakiegoś czasu ma pięterka - mój A. się poczuł w odpowiedzialności, żeby jej zamontować, więc z narzuconym kocem na górę ma "norę" na pietrze, gdzie nie cierpi jak się jej przeszkadza - szanuję 😉

Śmiejemy się (zespołowo, jest zdalną maskotką zespołu - programiści mają specyficzne poczucie humoru :hihi🙂, że to jej przodek:
- nie, nie jet agresywna, choć dobitnie wyraża niezadowolenie. Granice są jasne, prawie tak samo jak to wejście do jaskini - na pięterko nie ma wstępu! 😁
kokosnuss tak typowo do nauki to używa się chusteczek. Wycierasz siki/zbierasz bobki i z uporem maniaka wrzucasz to do kuwety. Ewentualnie poprzesuwaj tą kuwetę w te i we wte, jeżeli masz miejsce, może nie pasuje te parę centymetrów w bok. 🤣 No i byłaby jeszcze opcja, że sama kuweta nie pasuje i/lub podłoże, ale skoro ma to samo w klatce i tam się załatwia, to raczej nie. I nie ma problemu ze wskakiwaniem do kuwety z tej kuchennej podłogi? Nie ślizga się?
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się