Depresja.

Czy są może na rynku dostępne jakieś książki - poradniki na temat depresji, jakaś konkretna literatura fachowa? Macie może coś godnego polecenia, z czym warto się zapoznać?
Edit: Nikt, nic?

A tak z innej beczki. Czy u was tez jest taka schiza, ze nawet prywatnie psychiatrzy przyjmują tylko w ramach teleporad? Czy to tylko moje miasto takie zacofane?
Mam jakieś przesilenie i niemoc. Dzisiaj przez 40 minut zbierałam się, żeby może jednak wstać i na terapię pojechać... w końcu dałam radę... no i wróciłam mając w głowie, że to jest bez sensu, niczego nie wnosi i niepotrzebnie się odsłaniam i rozsypuję po kawałku jak i tak nie będzie jak tego poskładać potem...
Do tej pory (czyli trzeci tydzień stacjonarnie, wcześniej ponad tydzień on-line) wierzyłam i czułam, że to ma sens i do czegoś prowadzi. Jest strasznie ciężko i nie wiem czy dam radę dźwigać takie napięcie bez odpoczynku w domu. Ja nawet fizycznie czuję się jakbym tonę gnoju przewalała codziennie. Mam ochotę zakopać się w stertę kocy, poskładać w kostkę i zniknąć... i żeby mi wszyscy dali święty spokój.
SzalonaBibi terapia wcale nie musi być przyjemna, no i na początku jest raczej trudno, bo grzebie się w niefajnych rzeczach. Kilka tygodni to jednak dopiero początek. To co czujesz i przeżywasz, to element procesu. Daj sobie jeszcze szansę, jeżeli za kolejne tygodnie nadal nie będzie poprawy, to faktycznie warto zastanowić się nad zmianą terapeuty/tki.
Ale to jak z dietą 😉 Od jednej sałatki nie schudniesz - od jednej sesji terapeutycznej nie poukładasz sobie życia.
Powodzenia  🌷
martrix- to zależy od tego kto jest szefem poradni. I to szef poradni decyduje jak wyglądają porady. Psychiatra szefem jest tylko wtedy kiedy sam prowadzi daną poradnię. Jeśli przyjmuje prywatnie ale wynajmuje gabinet w większej przychodni, to nie zawsze może decydować o zasadach i musi się dostosować do szefa lokalu.
- poradnia w szpitalu- mam teleporady+ część osób w realu. Mieszana opcja, pół na pół.
- poradnia na fundusz u rodzinnego (rodzinny jest szefem, psychiatrzy tylko wykonawcami umowy)- teleporady i dosłownie 2-3 osoby w realu.
- poradnia odwykowa na fundusz- tylko real. Decyzja szefa. Przez cały czas trwania pandemii.
- prywatnie - przyjmujemy w sposób mieszany. Każdy z moich znajomych ma zarówno porady w realu jak i teleporady.
..........
Natomiast psychiatria to taka dziedzina gdzie właśnie teleporady się całkiem dobrze sprawdzają. W 80 % przypadków nie potrzebuję widzieć pacjenta. Mimo że oczywiście lepiej się pracuje kiedy się go widzi, to jednak nie jest to niezbędne. I myślę że część lekarzy, kiedy odkryło jak wygodnie, szybko, sprawnie robi się teleporady, to pewno ciężko wrócić do reala. Może część lekarzy naprawdę boi się wirusa (np żeby nie zarazić bliskich) ale podejrzewam że część po prostu poczuła jak przyjemnie pracować nie kiblując po poradniach, nie oglądając chorych. Szybciej i łatwiej robi się teleporadę. I myślę że jedni patrzą na drugich. Gdyby wszyscy pracowali normalnie, a tylko 1 miał teleporady, to mniej zarobi.  Bo klient woli kontakt. Ale jeśli wszyscy robią teleporady, zarobią podobnie.
W mojej okolicy jest miasto gdzie jest 3 lekarzy i wszyscy tylko teleporady. W moim mieście przyjmujemy w sposób mieszany.
Jakoś średnio widzę siebie w takiej konfrontacji, bo nie cierpię czegokolwiek załatwiać na telefon. Zwłaszcza wtedy, kiedy nie mam komfortu 100%, że będę mieć zupełny spokój i nikogo obok, kto mógłby przeszkodzić w takiej rozmowie. No cóż... jutro się przekonam, co z tego wyjdzie, bo mam pierwszą "wizytę" umówioną na 13:30 (akurat w godzinie o ktrórej jestem w pracy). Nie znam człowieka, nie czytałam opinii i nie wiem czego się spodziewać. Zadzwoniłam do przychodni i mi podali jakieś nazwisko, ale było mi wszystko jedno, bo czuję, że gorzej to już chyba być nie może.
SzalonaBibi terapia wcale nie musi być przyjemna, no i na początku jest raczej trudno, bo grzebie się w niefajnych rzeczach. Kilka tygodni to jednak dopiero początek. To co czujesz i przeżywasz, to element procesu. Daj sobie jeszcze szansę, jeżeli za kolejne tygodnie nadal nie będzie poprawy, to faktycznie warto zastanowić się nad zmianą terapeuty/tki.
Ale to jak z dietą 😉 Od jednej sałatki nie schudniesz - od jednej sesji terapeutycznej nie poukładasz sobie życia.
Powodzenia  🌷


Nie oczekuję, że będzie szybko, łatwo i przyjemnie. Po prostu boję się, że w trakcie tzw "turnusu" tylko sobie bałaganu w głowie narobię i poczuję się jeszcze gorzej. Psychiatra wspominała ostatnio na rozmowie, że możliwa dłuuuuga droga przede mną. A ja nie wiem czy będę sobie mogła życiowo, organizacyjnie i finansowo na dłuższe leczenie pozwolić. Raczej nie, niestety.
Wszystko co tam się dzieje wydaje mi się bardzo spójne, sensowne i konkretne. Mam wrażenie, że to bardzo dobrze zorganizowany oddział... tylko kawał dojazdu mam.

P.S. martrix, od początku pandemii jestem pod opieką psychiatry (prywatnie) i ani razu nie miałam zdalnej wizyty, choć miałam taką możliwość.
Ja tez terapie po pierwszych dwóch wizytach bardzo źle zniosłam. Przepłakałam całe popołudnie po powrocie i pół kolejnego dnia. A w głowie mi się kręciło kilka godzin jeszcze po wizycie.

No dobrze...a teraz proszę o jakiś przepis, „jak to przełknąć”.
Dostałam tabletki Setaloft 50 mg. Wg lekarza mam brać jedną codziennie do śniadania. „Na początku może powodować nudności i wymioty”.
Trochę mnie to przeraża, bo jednak nie jest to nic przyjemnego. Jak to „przejść”?
Zacznij od 1/4 przez kilka dni. Potem 1/2 przez kilka dni. Jest szansa że ominą cię nudności. Poza tym, tylko część osób je odczuwa.
A jak się po tym funkcjonuje? W miarę normalnie? Bo jak przeczytałam ulotkę i w ulotce m.in. zaburzenia koncentracji itp., to tak trochę zwątpiłam. Nie wiem czego się spodziewać. Lekarz na pytanie "jak długo mam to brać" stwierdził "do oporu, powinno zacząć działać po miesiącu-dwóch".  😵 
martrix, może będziesz mieć jakieś skutki uboczne, a może nic a nic. Nie spróbujesz to się nie dowiesz. Ja miałam suchość w gardle i kaszel (po innych tabletkach), a tak to chyba nic szczególnego. Nie panikuj, tylko próbuj.
matrix nie martw się na zapas. Ja również brałam sertralinę, taką samą dawkę i skutków ubocznych nie miałam żadnych. Pierwsze efekty subiektywnie czułam po 3 tygodniach. Pracowałam normalnie, samochód też mogłam prowadzić. Trzymaj się i nie bój się leków,  jakby co - można zmienić.
vanille   głowa medyka, serce koniarza, dusza podróżnika
12 marca 2021 16:16
martrix, moja mama bierze tą samą substancję tylko inny preparat. Skutków ubocznych nie ma żadnych. Może na początku coś odczuwała ale mega krótko i bardzo słabo. Bardzo dobrze ten lek się wprowadzał i bardzo dobrze obecnie na nim funkcjonuje (a ogólnie z innymi lekami miewała problem, z niektórymi duży). Na początku była przerażona, że w ogóle ma coś zażywać i mega przeżywała co będzie, jak ona już zostanie z tym lekiem NA ZAWSZE. Strasznie ją to dołowało. Obecnie jest na nim chyba ze 2 lata, czuje sie dobrze, mimo już starszego wieku odnalazła się w zupełnie nowej pracy (biuro, komputer, programy etc, a wcześniej była pielęgniarką więc zupełnie inna branża) więc żadnych problemów z koncentracją nie zauważyłam. Przede wszystkim nie myśl, nie analizuj, nie układaj scenariuszy. Po prostu zacznij brać i zobaczysz, że za jakiś czas Ci ulży. ściskam :*
Hej,
Chcialabym po raz 2 zaczac terapie. 1 przerwałam , ponieważ terapeuta był nietrafiony. Rozmowy były dla mnie mocno bez sensu. Coś tam udalo sie przerobić, ale ogolnie bardziej mnie to wszystko denerwowało niż pomagało.

Nie wiem jak mam poszukać terapeuty ( koniecznie z terapią przez internet ). Czy na coś powinnam zwrocić uwagę?
Moze mozecie mnie jakś pokierować.
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
20 marca 2021 09:32
KaNie, to zależy od problemu, Twojego charakteru, długości jaka chciałabyś, żeby terapia miała.
Strzyga
Domyslam sie, ale to co piszesz i tak mi niewiele pomaga., a nie chce się tutaj wyflaczać z tego co mi dolega.
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
20 marca 2021 10:10
KaNie, możesz na priv.
KaNie odezwij się na priv, mam blisko osobę, która bardzo mocno siedzi w środowisku. Może uda się jakoś pomóc i polecić kogoś konkretnego  😉
martrix, może będziesz mieć jakieś skutki uboczne, a może nic a nic. Nie spróbujesz to się nie dowiesz. Ja miałam suchość w gardle i kaszel (po innych tabletkach), a tak to chyba nic szczególnego. Nie panikuj, tylko próbuj.

A po jakim czasie w ogóle mogą pojawić się jakieś efekty uboczne? Lekarz mi powiedział, że "na początku" -ale to jest ileś dni/tygodni czy jak?
W zasadzie nie depresja, a bezsenność. Okresami przychodzi i odchodzi. Czasem nie daje zasnąć, czasem budzi (zwykle koło trzeciej nad ranem), czasem "na spokojnie", czasem wtedy z lękami, niepokojami. Temat zupełnie nienowy, niestety. To chyba dobry plan, żeby "wysłać" do psychiatry (bo nie o siebie pytam)? Jak sądzicie? Żeby jakoś rozpoznać, co się dzieje, jak można dać odpocząć przynamniej (bo bezsenność to niezła tortura). Teraz w epidemii to się powinno dać w pełni on-line, bez pierwszej wizyty na żywo? Macie jakieś namiary/osoby do polecenia?
Polecam psychiatrę na zaburzenia snu. Ja się bujałam wiele lat z problemami ze snem (albo bezsenność, albo szarpany sen, koszmary, lęk przed snem i tak dalej) i ulgę znalazłam dopiero u psychiatry, przy okazji diagnozowania depresji. Dostałam lek (ketrel), który rewelacyjnie uregulował mi sen.
Dzięki, infantil. A masz jakiś konkretny namiar do polecenia? (Jeśli miałaś doświadczenia z wizytami on-line.)
dr Magdalena Konieczna, ona mi najlepiej ustawiła leki, właśnie włącznie z tymi na sen. To było z 5 lat temu, wiem, że teraz ciężko się do niej dostać, ale warto spróbować.
Dzięki! Jeśli ktoś ma inne namiary, to też przyjmiemy 🙂

A może macie ogólną opinię dotyczącą wizyt online? Widzę, że w niektórych miejscach pierwsze spotkanie musi być na żywo, a w niektórych nie.
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
06 kwietnia 2021 23:16
Teodora, online jest spoko, tylko, żeby mieć komfort, dobre połączenie, spokój, najlepiej bez rodziny za ścianą, żeby można było swobodnie porozmawiać.
Przekleję kilka postów z innego watku, bo pojawił się, myślę, ciekawy temat - postrzegania szpitali psychiatrycznych w społeczeństwie.
Zaczęło się od zbiórki na konia PRE, którą wystawiła dziewczyna.
Opisałam, że jakoś bez zbiórek sobie radziłam, mimo, że wylądowałam na dziennym oddziale psychiatrycznym.
Muchozol trafiła na oddział psychiatryczny, a co jeśli ta dziewczyna może uniknąć psychiatryka jeśli kupi tego nowego konia? Czy wtedy Muchozol Twoje podejście byłoby identyczne?
I dwie moja wypowiedź:
Jeśli ma uniknąć psychiatryka bo kupi konia to pomoc w zakupie nie jest tu pomocą, a odwleczeniem problemu. Są w życiu różne sytuacje, na które nie mamy wpływu i trzeba sobie z nimi radzić.
Np. u mnie - chce już bliżej miasta mieszkać, bo codziennie siedzę i płaczę (tak było), ale urzędnicy długo załatwiają papiery na nową działkę. I co? Mam robić zbiórkę np. na mieszkanie bo trafię na oddział?
No trafiłam i teraz umiem sobie poradzić z tym na co nie mam wpływu walcząc o marzenia. Na tym polega oddział i czasem lepiej pójść niż unikać problemu.
To trochę jakby na ból podać komuś środek przeciwbólowy, byle za wszelką cenę uniknął szpitala. A nie lepiej zwalczyć przyczynę, nawet robiąc "operację"? Jakoś z taką radą nigdy się nie spotkałam jak chodzi o leczenie ciała, a psychikę traktujemy inaczej i szpitale psychiatryczne to już całkiem 😀. A one nie robią z człowieka dziwaka, one pomagają "dziwakom' (ja) żyć normalnie 😉.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się