Problemy z trawieniem, kolka u konia

domyślam się, że nie dostaje treściwego tuż przed ani po wysiłku?
może tego piwa na lepsze trawienie zabrakło  😂 sorki żarcik taki.
Robaczek M.   i jej gniade szczęście:)
08 kwietnia 2020 14:19
A może mimo siatki zbyt łapczywie je to siano? Skoro wcześniej był w stanie przejeść tak duże ilości to może zmniejszenie dawki powoduje, że je je za szybko?
A może jakieś probiotyki? Suplement na poprawe pracy układu pokarmowego? Nam na zaparcia polecono Hefekultur z Hippolyta
vissenna   Turecki niewolnik
08 kwietnia 2020 14:47
Dwie operacje to sporo, już przy pierwszej mogły pojawić się zrosty, zwężenia światła jelit. Tym bardziej, że zatyka się gazami a nie żarciem.
Znałam jednego konia z podobnymi akcjami, też po operacji. Właściwie co jakiś odstęp czasu kolkował też wzdymając się od gazu i doraźnie pomagały nakłucia jelit. Od początku wet twierdził, że któraś z kolek go wykończy i tak też się stało jakieś 5 at od operacji...  🙁

Sprawdziłabym też wrzody, niech vet osłucha serce (problemy wydolnościowe sprzyjają braku ukrwienia trzewi), rozbić treściwe na 5 małych porcji w ciągu dnia. Może po tylu klinikach leki wyczyściły mu florę bakteryjną? Można zapytać veta o przeszczep stolca...
Viss
Wlasnie o takiego posta mi chodzilo  :kwiatek:. O przeszczepie stolca nikt nic nie mowil, ale wet z naszej kliniki postawil juz krzyzyk na tym koniu. Bedziemy dzialac. Byc moze w innej klinice.

Tresciwego nie dostaje, garsc meszu z woda. Serce badane, wrzody badane. Wszystko jest ok.

Nie je lapczywue, ale je non stop. Jakis czas ma juz podwójna siatke z sianem z malymi oczkami.
Nie ma zaparc i biegunek. Stolec wyglada zdrowo.

Ktos jakies dobre probiotyki i suple poleca?


Blucha
Nie jestes pierwsza ktora sie z tego smieje. Najlepsze jets.to e.pij z dwa takie piwa w.rodzaju karmi dziennie czasami, i.wszyscy sie dziwili co z tymi kopytami. Z kowalem na czele. Nie chcesz wiedziec co mial przybite do kopyt jak zaczelam tam prace.
Kon wrocił dzis z kliniki. Radosny, zadowolony. O 17 znowu kolka. Dalam leki, po 5 minutach lepiej, teraz znowu zadowolony. Boje sie ze obudze sie rano i znajde go martwego.
KaNie, a odpiaszczałaś? Może jest zapiaszczony?
Nie. Ale wydaje mi sie, że w momencie kiedy mial czyszczone jelita z zalegajacego pokarmu to byloby wiadomo, ze jest zapiaszczony. Nie mniej jednak jutro zapytam weta i w razie czego, jesli to bezpieczne to odpiaszcze.
vissenna   Turecki niewolnik
08 kwietnia 2020 21:09
Nie. Ale wydaje mi sie, że w momencie kiedy mial czyszczone jelita z zalegajacego pokarmu to byloby wiadomo, ze jest zapiaszczony. Nie mniej jednak jutro zapytam weta i w razie czego, jesli to bezpieczne to odpiaszcze.


Spróbuj podać drożdże piwne.
Skłonność do ochwatu i kolek może też sugerować kiepskie usuwanie toksyn z organizmu... wątroba i nerki sprawdzone? To też może być wina klinik i leków.
Powiem szczerze, że masz baaardzo ciekawy przypadek którego absolutnie nie zazdroszczę 🙁
Koń nadal żyje.
Wywaliłysmy go na 24h na padok. Padok troche zmodyfikowany, zeby musial sie ruszac. W 2 miejscach ma wode ( w jednym automatyczne poidło ). Siano parowane w siatce powieszone w wiacie ( swieze wieszamy na noc, ale i tak skubie tylko troche, wiec majac trawe zjada max 2kg w ciagu doby ) Padok tak ogrodzony linkami  w srodku, ze zeby dojsc z jednego punktu do 2 musi chodzic. No i chodzi. Caly dzien widze go jak kursuje. Do meszu dodaje mu drozdze piwne, mielone siemie lniane i olej, czekamy tez na zamowione probiotyki. Po swietach bedziemy dzialać w temacie przeszczepu stolca, ale w innej klinice niż był operowany.
W zaleceniach z kliniki jest ruch pod siodlem. Ale zdecydowalysmy go nie wdrażać do momentu regeneracji ogranizmu i totalnego ustabilizowania. Jesli za kilka miesiecy przestanie kolkować, wtedy zastanowimy sie co dalej.
Nie wiem czy kogos interesuja losy kasztana, ale od miesiaca nic sie nie dzieje.Konia wywalilismy na 24h na padok.  Dostaje codziennie 200gr meszu ( wazony suchy ), probiotyki, drozdze piwne, cynk, selen, olej. Stoi na ubpgim w trawe padoku, ale ma tam jednak cos do skubania ( kopyta o dziwo sie nie posypaly ). Dostaje odwazone 7kg siana z parownika , przy czym realnie zjada z 3kg, bo woli skubac sobie ta marna trawe. Jesli zacznie zjadac cala siatke siana, dostanie max kolejne 7kg.
Ladnie nabral ciala, nie jest juz szkieletem wykonczonym operacjami. I przy tej wadze musimy zostac na zawsze ( wczesniej byl gruby ). Narazie nie wdrazamy go do roboty pod siodlem. Nie sciagamy go wcale z padoku nawet.
Chlopak wyglada tak :
https://www.instagram.com/p/CAFemAxKbKS/?igshid=1hjqx6u4ey84z
Super wygląda 🙂
Moja też teraz na słabym pastwisku 24 h plus siano dostępne schudła wreszcie i wygląda tak akurat. Brzuch zgubiła wreszcie  😉
KaNie, jak na konia po takich przejściach to naprawdę dobrze wyglada
vissenna   Turecki niewolnik
12 maja 2020 20:48
Super wieści! Chciałam nawet do Ciebie napisać co tam u niego, ale chyba moje PW do Ciebie nie dochodzą...
KaNie dopiero teraz przeczytałam o tym twoim przypadku i tak napiszę tylko, że poznałam kiedyś kobyłę, po operacji skrętu, która miewała często takie lekkie kolki, właśnie od gazów. Jej zawsze pomagała no spa i kłus na lonży, w czasie kłusa gazy ładnie schodziły i był spokój. A takimi kolkami potrafiła nawet reagować na zmianę pogody 😵
szalona
Nam Vet mowil, zeby z nim tylko spacerowac, absolutnie nie klusowac. A jak juz zaczyna grzebac i byc nerwowy to oznacza ze jest za pozno.I wszystko moze pogorszyc jego stan. U niego 2x byla operacja z powodu uwięźnięcia okreznicy.

viss
Dochodza. Tylko nie mialam czasu pdpisac, a pptem zapomnialam...  😡

vanille
zdenerwowalabym sie, gdyby wygladal zle. Nie ma chyba nigdzie konia tak zaopiekowanego jak on. Cale z6cie stajenne jest pod tego konia 😉
KaNie, super wieści. Oby teraz było już z górki (tfu tfu)
Tak w ogóle, abstrahując od tego konkretnego przypadku, to zauważyłam że kłusowanie jest mocno kontrowersyjnym tematem. Podczas gdy z moich doświadczeń (a ratowałam już sporo kolek) wynika, że bardzo często to pomaga. Moja jedna kobyła też miała w życiu trzy takie epizody paru kolek pod rząd. Żadna z nich nie wymagała interwencji weta, bo przechodziło po paru minutach kłusa. W stępie miałam konia który co parę kroków chciał się kłaść, a w kłusie zrobiła kupę i było już ok.
No wiadomo, że najpierw sprawdzam wszystkie parametry i osłuchuję ale jeśli tętno i oddechy są ok, a w brzuchu nie jest głucho, to zawsze z koniem chwilę kłusuję. A jeśli którykolwiek parametr mi się nie podoba, to od razu wet.
No i nie wiem, może po prostu miałam też szczęście, bo żadna z kilkudziesięciu kolek przy których byłam, nie musiała kończyć się na stole.
vissenna   Turecki niewolnik
14 maja 2020 12:34
Wetka mi tłumaczyła o co chodzi z kłusowaniem przy kolce.
Jedną z rzeczy jaką wet sprawdza po przyjeździe do konia jest to, na ile go boli. Koń sam nie powie, więc jedyną opcją jest sprawdzenie tętna i liczby oddechów (czy podwyższone) i temperatury. Jeśli konia przekłusujemy to zarówno temperatura jak i tętno podniesie się naturalnie i nici z podstawowego badania.
Ja robiłam tak, że ołówkiem w paszport konia wpisywałam temperaturę, ilość oddechów i tętno spoczynkowe sprawdzone w boksie. To się potrafi przydać 🙂
vissenna no ale o tym właśnie napisałam, że zawsze sprawdzam te parametry, zanim konia przekłusuję 😉 i wiadomo, że jeśli konia bardzo boli, czyli te parametry są podwyższone to kłusować go nie będę. Myślę że każdy właściciel konia, powinien się nauczyć to sprawdzać 🙂
vissenna   Turecki niewolnik
14 maja 2020 15:31
Ja myślę, że to raczej wynika z ograniczonego zaufania wetów do właścicieli koni 😉

Kłusowanie to jeszcze nie hardcore. Czytałam o przypadkach kiedy konie stresowano jazdą w przyczepie po wertepach i się potrafiły od tego odetkać  😎
Z tym kłusem to ciężki temat. Chodzi własnie o podniesienie temp. Zależy czy to jest kolka spowodowania zatkaniem czy czym innym. W przypadku, gdy koń naje się ziarna i dostanie kolki NIE WOLNO kłusować. Zwiększa się temp. ziarno gazuje i rozsadza żołądek. Znam przypadek z autopsji.
Robaczek M.   i jej gniade szczęście:)
14 maja 2020 16:43
Ten sposób z załadunkiem do przyczepy nie jest aż taki głupi chyba 😉
Dwa razy mi "odetkało" Monetke, wystarczyło wprowadzić, pozamykać i kupa na zawołanie. Myśle, że zaszkodzić nie zaszkodzi, a czekając na weta można spróbować 🙂
Mi wet nigdy nie pozwalał kłusować, chodziliśmy z krótkimi przerwami (ile zrobiliśmy kilometrów to nasze 😵 )
A ja nigdy nie klusuje konia w czasie kolki. Jakis vet mi kiedys powiedzial, ze klusowanie konia z kolka jest okrutne. Nikt z was z takim bolem brzucha, czy skretem jelit, nigdy nie zrobilby nic innego niz zwiniecie sie w klebek i czekanie na lekarza.
Kasztan to jedyny przypadek ktory skonczył się operacja 2 krotnie, ale dziesiatki innych koni, nawet nie pojechaly do kliniki bo nie bylo potrzeby. Na palcach jednej reki policze ile koni zawiozlam, po czym odebralam na 2 dzien.
Ja jedyne co robie to sprawdzam tetno, oddech, brzuch i oprowadzam stepem do czasu az wet nie przyjedzie + z miejsca podaje odpowiednik polskiego biovetalginu. Nie podaje tylko przy lekkiej kolce kiedy wet przyjedzie w ciagu +- 20minut.
Weterynarza wzywam w 99% przypadkow, lub jesli wiem ze jest dosyc powaznie to zwyczajnie nawet nie dzwonie zeby ktos przyjechal, tylko pakuje konia i wioze bezposrednio do kliniki, bo jest szybciej. I np dzieki temu kasztan zyje.
U mnie największy problem jest z wetem, nigdy nie było nikogo zaufanego, kto wiem że by mi przyjechał na pewno. Dlatego ja w 50% przypadków nie dzwoniłam nawet. Ale mam komfort posiadania własnego transportu, więc gdyby było poważnie, to konia w przyczepę i klinika. Dlatego nauczyłam się dobrze osłuchiwać konia i oczywiście konia z dużym bólem nie goniłabym kłusem. Póki co wykłusowanie lekkich objawów kolkowych dało mi 100% skuteczności więc przy tym zostanę. Ale oczywiście nikogo nie nakłaniam, bo równie dobrze mogę mieć po prostu szczęście, że "moje" konie takie łatwo wyleczalne.
Hej, czy ktoś miał do czynienia z takim przypadkiem: Klacz wykazuje objawy kolkowe (postawa "krowy do dojenia", oglądanie na brzuch, przygnębienie). Praca jelit przyciszona.
Sprawdzam ją na lonży, po dwóch kółkach kłusa wypróżnia się bez problemu. Po 20 minutach wraca humorek, robi kupę, siku, jelita głośniejsze.

Co najlepsze: powyższa sytuacja występuje dokładnie co 3 miesiące! (zawsze około 20 dnia danego miesiąca).

Przebadana ginekologicznie, zdrowa (podejrzewałam sprawy rujowe).
Brak innych chorób, koń dobrze karmiony, suplementowany, odrobaczany, wychodzący. Brak stresu, to samo jedzenie/pastwisko/towarzystwo/zakres ruchu.

Po świętach będę badać w kierunku wrzodów.

Co byście podejrzewali? Mogą to być po prostu bolesne ruje (klacz ma 4 lata, nie rodziła)? Wolałabym tę opcję niż wrzody 😒
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się