fanelia

Never give up

Konto zarejstrowane: 26 stycznia 2009
Ostatnio online: 17 września 2022 o 18:55

Najnowsze posty użytkownika:

Podróże
autor: fanelia dnia 09 września 2022 o 15:00
Sankaritarina - dzięki, biorę pod uwagę, chociaż starożytny Egipt w ogóle mnie nie kręci, ale za to rafa koralowa tak 🙂 Mój brat był i jak pokazał zdjęcia, to padłam.

Poncioch - a mogłabyś coś napisać o Cyprze? bo z kim gadam to wszyscy odradzają, że właśnie dla nas za mało do zwiedzania, a chcielibyśmy też uniknąć jeżdżenia po całej wyspie, bardziej skupić się na jednym regionie (raczej nie chcemy wynajmować auta).
Podróże
autor: fanelia dnia 15 sierpnia 2022 o 14:23
Cypr też biorę mocno pod uwagę, rodzinka była rok temu w wakacje i byli zachwyceni. Tylko mówili, że jak znając nasze możliwości chodzenia to możemy się trochę nudzić. Z drugiej strony kusi ta bliskość.
Podróże
autor: fanelia dnia 15 sierpnia 2022 o 11:53
Infantil - ja zdecydowanie też typ "20 km" 😀 brzmi bardzo obiecująco, w ogóle nie brałam Izraela pod uwagę, a teraz na pewno zerknę. Lot do 4h to dla nas max 🙂

Safie - byłaś na Wyspach Kanaryjskich, możesz coś powiedzieć na ten temat? 🙂 Cenowo chyba dość drogo? Właśnie oglądam Maderę, wygląda super, bo jestem architektem krajobrazu, a tu widzę, że jeśli chodzi o ogrody to jest SZAŁ.
Podróże
autor: fanelia dnia 15 sierpnia 2022 o 10:05
Podpowiecie, gdzie mogę pojechać z mężem w STYCZNIU? (jestem uzależniona od ferii zimowych - od połowy stycznia)

Potrzeby:
A) cieplej niż u nas 🤣 jakby było koło 15 stopni będę szczęśliwa, 20 to już byłoby marzenie, generalnie nie jesteśmy typem leżących na plaży, więc nie musi być bardzo ciepło.
B) miejsca do chodzenia, zwiedzania, architektura + natura, parki narodowe, jesteśmy typami łazików
C) nad morzem / oceanem
D) nie na drugiej półkuli ziemskiej 🤣 chodzi o to, żeby lot nie trwał całego dnia, bo prawdopodobnie wyjedziemy na 5-7 dni, więc jakby lot się zmieścił w 3 godziny to byłaby bajka.

Macie jakieś pomysły? Znajdzie się coś takiego? 😘

kuć czy nie kuć?
autor: fanelia dnia 07 lipca 2022 o 20:02
Jesteśmy po wizycie pana wet. Antczaka, podkowy są jak najszybciej do zdjęcia i są zupełnie nie takie, jakie powinny być (szkodzą bardziej niż pomagają...). W środku na szczęście jeszcze wszystkie tkanki całe, ale trzeba szybko przekuć poprawnie. Muszę na cito znaleźć kogoś ogarniętego 😡
kuć czy nie kuć?
autor: fanelia dnia 07 lipca 2022 o 06:19
Trójmiasto 🙂
kuć czy nie kuć?
autor: fanelia dnia 06 lipca 2022 o 18:11
A, rozumiem. To zostanę przy tradycyjnych, tylko żeby ktoś był w stanie to zrobić... na razie na 4 kowali tylko jeden zrobił tak, że koń chodził bez utykania, ale niestety ten kowal już do nas nie dojedzie do obecnej stajni. A z pomorskiego kogo polecacie do kucia ortopedycznego, bo może ja nie mam jakoś szczęścia do wyboru kowali?
kuć czy nie kuć?
autor: fanelia dnia 06 lipca 2022 o 16:03
Olorin - bardzo dziękuję! Poprzednie werkowania i kucia sprzed pół roku właśnie miały na celu uniesienie tyłu kopyta, niestety ostatnie dwa werkowania i kucie przez innego kowala chyba tylko pogorszyło sprawę, bo klacz chodzi dużo gorzej, ewidentnie ją boli.

Zaburzenie prawdopodobnie (wg dwóch wetów, dwóch fizjo i trzech kowali) wynikło 2 lata temu, kiedy klacz zerwała mięsień w prawym tyle i wtedy znacznym ciężarem opierała się na lewym przodzie (to ten feralny). Utykanie pojawiło się stopniowo parę miesięcy po zerwaniu tego mięśnia. Potem doszły dwie flegmony w prawym tyle i znowu sytuacja się nasiliła. Właśnie jesteśmy po leczeniu drugiej z nich.

Koń jest od czterech lat pod stałą opieką fizjoterapeuty, cały czas pracuję nad wzmocnieniem zadu, rozluźnianiem krzyża, ale póki klacz utyka i ruch sprawia jej duży dyskomfort (zwłaszcza kłus i galop), większe ćwiczenia są niewskazane i zaklęte koło naszych problemów ruchowych się zamyka...

Czy ktoś robi podkowy klejone w województwie pomorskim?
własna przydomowa stajnia
autor: fanelia dnia 03 lipca 2022 o 18:21
Trudno mi na 100% powiedzieć, bo wprowadziłam się do tego boksu w marcu, wtedy było zimno i mokro, a też były szczeliny (może trochę mniejsze niż teraz).
własna przydomowa stajnia
autor: fanelia dnia 03 lipca 2022 o 17:06
Szukam taniego i mało upierdliwego sposobu na uszczelnienie / lekkie docieplenie boksu angielskiego - zrobiły się szczeliny między deskami i hula wiatr, teraz fajnie, ale na zimę będzie kiepsko. Przyszła mi do głowy mata korkowa - nie jest droga, jest ekologiczna i odporna na wilgoć oraz drobnoustroje, wydaje się idealna. Co o tym sądzicie?
kuć czy nie kuć?
autor: fanelia dnia 03 lipca 2022 o 07:25
Olorin, ja też mam nadzieję, że tym razem się uda i pan wet dojedzie, dzięki za trzymanie kciuków... co do zdjęć kopyt to wklejałam link do albumu ze zdjęciami kilka dni temu, może go powtórzę: https://ibb.co/album/XXgP4S

A czy ktoś mógłby mi napisać, jak powinien być podkuty (czy werkowany) koń z taką wadą/schorzeniem jak ta zaburzona oś kopytowo pęcinowa? I co to jest niewłaściwy kąt dłoniowy? Jakie są wskazania na przyszłość (kucie do końca życia, czegoś unikać?) I czy w takim przypadku są jakieś alternatywne metody np. buty z jakimiś wkładkami, klejone podkowy, cokolwiek? Chciałabym jak najwięcej wiedzieć na następną wizytę kowala.
kuć czy nie kuć?
autor: fanelia dnia 30 czerwca 2022 o 08:32
Olorin - dziękuję za post i wnikliwą analizę 🙂 A czy byłbyś w stanie mi po zdjęciach (pewnie ciężko) powiedzieć, czy w tej chwili lepiej byłoby dla konia te podkowy zdjąć, czy zostawić?

Po podkuciu klacz zaczęła chodzić jeszcze gorzej niż przedtem, stąd moje zmartwienie (pewnie boli ją bardziej). Waham się z telefonem do kowala, bo sama nie wiem, czy mimo zdjęć RTG i instrukcji podkuł dobrze, czy coś poszło nie tak.

Udało mi się wstępnie umówić z panem Antczakiem (z tym, że miesiąc temu też mi się udało, a nie dojechał, mam nadzieję, że tym razem się powiedzie). Pan Kacprzyński to nasz drugi wet, który też zna całą historię konia. Teraz jeszcze mam trzeciego wet od spraw dermatologicznych... więc widzicie, staram się podejść do sprawy kompleksowo i wyeliminować wszystkie problemy (a jeden napędza drugi). Szczerze mówiąc to miałam nadzieję, że kowal to najmniejszy problem, poprawi komfort chodzenia i będzie można pracować nad innymi sprawami, a tu klops 😑 😭
kuć czy nie kuć?
autor: fanelia dnia 29 czerwca 2022 o 10:45
Pan wet. Antczak prowadził mi konia przy poprzednich kontuzjach i byłam bardzo zadowolona, bo patrzył na konia całościowo, ale właśnie urwał się kontakt, jak pisze Zembria... będę jeszcze próbować. Do tego również urwał się kontakt z Kowalem nr 1, który ogarniał sprawę rok temu (i koń wtedy śmigał) - też nie odbiera i nie odpisuje. Do Ady już się odezwałam jakiś czas temu, czekam aż odpisze.

Wczoraj była pani wet od spraw dermatologicznych i obejrzała RTG, powiedziała, że wg niej tak duża kulawizna jest raczej niemożliwa od samej niewłaściwej osi pęcinowo-kopytowej, prawdopodobnie tam jest stan zapalny, ale odesłała mnie do weta ortopedy. Póki co dzwonię do dwóch i czekam na odzew cały czas...

Przesyłam fotki, mam nadzieję, że udało się zrobić je w miarę dobrze. Na ten moment zanim jakiś wet ortopeda dojedzie, chciałabym wiedzieć, czy te podkowy są dobrze zrobione, czy mam je ściągać. Nie chciałabym pogorszyć sprawy. A potem znaleźć kogoś sensownego, kto pociągnie werkowanie / kucie w sposób, który pomoże koniowi, a nie zaszkodzi...

Zdjęcia:
https://ibb.co/album/XXgP4S
kuć czy nie kuć?
autor: fanelia dnia 27 czerwca 2022 o 13:40
Jestem z Trójmiasta 🙂 Będę jutro u konia to obfotografuję wszystko dokładnie (przody i tyły też). Mój plan działania na najbliższe miesiące to wyleczyć sprawy dermatologiczne i wzmocnić tylne nogi, żeby odciążyć przód i tę feralną lewą przednią nogę. Ale potrzebuję kogoś sensownego do dalszego prowadzenia kopyt 🙁 Dziękuję za zainteresowanie!
kuć czy nie kuć?
autor: fanelia dnia 26 czerwca 2022 o 12:40
Cześć kochani, piszę do Was w totalnej rozsypce...😭 Od 3 lat nie mogę dojść do ładu z kopytami swojej klaczy, a koń chodzi coraz gorzej. Niestety sprawę utrudniają inne kontuzje i choroby, które koń przeszedł w ciągu ostatnich 3 lat, one też wpływają na kopyta, dlatego opiszę je wszystkie.

W skrócie:
- grudzień 2019 mięśniochwat nieznanego pochodzenia
- luty 2020 zerwany mięsień w prawym udzie od wewnątrz (zrobiła to sobie sama w boksie, prawdopodobnie podczas wstawania rozjechały jej się nogi)
- od lipca 2020 zauważyłam lekkie utykanie na lewą przednią nogę, wysuwanie jej do przodu, niechęć do ruchu. Po zrobieniu rtg wyszło, że jest niewłaściwa oś kopytowo-pęcinowa oraz bardzo cienka podeszwa – w lewej przedniej nodze było gorzej niż w prawej, wg weta koń odciążał sobie prawy tył i całym ciężarem uwalał się na lewy przód, co pogorszyło sprawę. Pozostała noga czysta, trzeszczki ok.
- W sierpniu Kowal nr 1 podkuł ortopedycznie - podkowa była przesunięta w tył i wystawała z tyłu kopyta żeby podnieść piętki. Kucie było lekko asymetryczne - lewa podkowa bardziej wysunięta do tyłu, prawa prawie normalnie. Koń zaczął chodzić poprawnie i odżył ruchowo. Niestety nie mam przy sobie zdjęć (jestem w trakcie dużego remontu, nie mogę wejść do mieszkania, gdzie mam komputer ze wszystkimi archiwalnymi danymi).
- grudzień 2020 klacz uszkodziła sobie ścięgno powierzchowne w prawym przodzie (zrobiła sobie to sama na padoku) - ok. 30% uszkodzenia. Wet orzekł, że trzeba rozkuć, bo podkucie źle wpływa na uszkodzone ścięgno. Kowal 1 powiedział, że spróbuje werkowaniem wyprowadzać tę oś w czasie leczenia ścięgna. W styczniu 2021 przy okazji kontroli ścięgna zrobiłam RTG kopyt, mogę dać do wglądu.
- Po zarośnięciu ścięgna było chwilę spokoju, ale już w lipcu 2021 znowu zaczęło się utykanie na lewy przód. Znowu RTG i Kowal 1 podkuł tak samo jak wcześniej ,czyli podkowa wystawała trochę z tyłu, koń zaczął chodzić normalnie.
- listopad 2021, klacz zerwała na padoku podkowę i to tak niefortunnie, że rozwaliła bardzo dużą część kopyta, nie było szans na przybicie nowej. Kowal 1 znów próbował werkowaniem poprawić sprawę, koń chodził całkiem dobrze.
- niestety Kowal 1 nas opuścił z przyczyn prywatnych, od stycznia 2022 sprawą zajął się Kowal 2, który został poinformowany o wszystkim i powiedział, że samym werkowaniem da się to wszystko poprawić. Niestety po werkowaniu przez Kowala 2 koń zaczął chodzić gorzej.
- w lutym 2022 przytrafiła nam się flegmona, prawdopodobnie zakażenie od grudy, prawy tył bardzo spuchł, znowu koń stał uwalony na lewy przód. W marcu 2022 koń zaczął wyraźnie utykać na lewy przód.
- w kwietniu przeniosłam się do innej stajni, koniem zajął się Kowal nr 3, który wydał mi się bardzo kompetentny i po obejrzeniu nowych zdjęć RTG powiedział, że wg niego powinno się to podkuć, ale spróbujemy zrobić raz werkowanie i poobserwujemy jak koń będzie się zachowywać, miałam mu wszystko meldować i potem przy następnej wizycie mieliśmy albo podkuć albo pójść dalej w werkowanie. Po werkowaniu nadal koń utykał na lewy przód. Czekałam na następną wizytę Kowala, żeby podkuć ortopedycznie. Niestety Kowal 3 miał wypadek i do kolejnej wizyty nie doszło ☹ W tym momencie (maj 2022) koń utykał na lewy przód w kłusie i w galopie wyraźnie, w stępie nie widziałam.
- w maju koń dostał kolejnej flegmony, znowu prawy tył, jesteśmy w trakcie leczenia (z badań dermatologicznych wyszły świerzbowce pęcinowe, bakterie, gronkowce).
- 2 tygodnie temu przyjechał Kowal nr 4 na zastępstwo, ja akurat byłam służbowo za granicą, ale postanowiłam zaufać dobrym opiniom o tym kowalu i pozwolić mu na kucie, jeśli uzna to za konieczne. Również został on o wszystkim poinformowany i dostał zdjęcia RTG. Po przyjeździe z zagranicy zdziwiłam się sposobem podkucia, bo te podkowy wyglądają zupełnie inaczej niż u Kowala nr 1 i nie wystają za dużo z tyłu nogi. Koń niestety chodzi po tej wizycie tragicznie, utyka bardzo wyraźnie, nawet w stępie.

Jeśli ktoś dotarł do tego miejsca to naprawdę dziękuję 😀 Starałam się zająć koniem, jak umiem i dobrać mu dobre leczenie, ale albo ja podjęłam złe decyzje, albo trafiłam na osoby, które nie były w stanie pomóc.

W każdym razie naprawdę nie wiem, co teraz zrobić, w którą stronę pójść, do kogo się zwrócić. Nie znam się na kopytach aż tak bardzo, żeby ocenić postęp lub regres, nie mam teraz możliwości czasowych się w to mocniej zagłębić, potrzebuję fachowca, który nas pokieruje. W tym tygodniu mam wizytę wet w sprawie flegmony i świerzbowców, a w przyszłym chciałabym wziąć wet ortopedę i zrobić kolejne zdjęcia.

Czy jest na forum ktoś, kto chciałby zerknąć na zdjęcia RTG i pomóc mi zdecydować, co dalej? Albo może zna kogoś, kto byłby w stanie to wyprowadzić? Czy obecny sposób podkucia coś pomaga, czy wręcz przeciwnie? Koń moim zdaniem teraz cierpi i chciałabym zrobić wszystko, by mu ulżyć.

Załączam zdjęcia RTG z kwietnia i obecne podkucie. Jeśli ktoś chciałby się pochylić to prześlę starsze zdjęcia RTG.

LF 1 - https://zapodaj.net/abbdb863f6678.jpg.html
LF 2 - https://zapodaj.net/ffdaa3ff402c4.jpg.html
RF 1 - https://zapodaj.net/a28dcd54df649.jpg.html
RF 2 - https://zapodaj.net/0cb03f579fd39.jpg.html
zdjęcia z podkową - https://zapodaj.net/8280a82838f3d.jpg.html , https://zapodaj.net/01dbaf09d022d.jpg.html
KOWALE
autor: fanelia dnia 04 czerwca 2022 o 20:49
Do którego podkuwacza w pomorskim (Trójmiasto) uderzyć w sprawie kucia ortopedycznego? Specjalny przypadek w stylu "ręce opadają" 😂
Re-Voltowicze ZA granicą: pensjonaty, zwyczaje, niecodzienności...
autor: fanelia dnia 16 marca 2022 o 06:03
Luiza - wszystkiego dobrego na nowej drodze pracy 😀 Trzymamy kciuki! Czasem zmiany bywają dobre, na pewno jakoś rozwijają człowieka. I koniecznie napisz, jak wyglądają realia w nowym miejscu 🙂
Ścięgna - urazy, leczenie, pielęgnacja
autor: fanelia dnia 15 marca 2022 o 06:00
Mindgame - niedawno miałam opuchliznę tylnej nogi od grudy. Niby widziałam rankę, smarowałam, dbałam, ale jakoś mikroby wlazły i wdało się zakażenie. Noga spuchnięta konkretnie. Po antybiotyku i przeciwzapalanych wszystko szybko zeszło.
pensjonaty w okolicach trójmiasta
autor: fanelia dnia 14 lutego 2022 o 18:50
Dziękuję! Kochana jesteś 🙂
pensjonaty w okolicach trójmiasta
autor: fanelia dnia 14 lutego 2022 o 10:03
PumCass - dzięki, zapytam! Chociaż to dla mnie już daleko od domu i od pracy, dalej niż obecna stajnia, a dojazdy dość mocno mnie wykończyły psychicznie.
pensjonaty w okolicach trójmiasta
autor: fanelia dnia 12 lutego 2022 o 16:24
Moje tournee po stajniach trwa... Szok, że tyle ich jest, a w wielu opieka pozostawia wiele do życzenia. W innych byłoby nieźle, ale nie ma miejsc. A w jeszcze innych ponad 1500 zł za miesiąc :o Matko i córko.

Tym razem proszę Was o opinie o stajni w Barniewicach - zwłaszcza zmartwiło mnie mocno błotniste i grząskie podłoże (mam konia z permanentną grudą i po zerwaniu ścięgna). Na szczęście za niedługo błoto wyschnie, ale jak jest tam później? Twardo, miękko, kurzy się? Jakieś plusy i minusy tej stajni?

Jutro jadę jeszcze do Remusa w Dąbrówce, słyszałam dobre opinie, ale ode mnie z domu to 35 km, a z pracy ponad 50 km i to mnie odstrasza. Sosnowa Góra to samo (jest blisko Remusa) - bardzo mi się tam podobało, ale kiepski i długi dojazd 🙁 Czy ktoś coś o Remusie...?

Z góry dziękuję za wszelkie informacje albo propozycje 🙂 Ogólnie zależy mi na stajni z porządną opieką (czysto i siana bez ograniczeń, duże padoki lub pastwiska, konie możliwie dużo na dworze), ale też z zapleczem do jazdy (plac o przyzwoitym podłożu, miejsce do przebrania się po pracy, koniecznie możliwość wyjazdu do lasu w teren). Jeśli ktoś ma namiar na coś w tym guście, co byłoby teraz wolne... musimy przenieść się najlepiej w ciągu 2-3 tygodni.
pensjonaty w okolicach trójmiasta
autor: fanelia dnia 05 lutego 2022 o 15:43
Byłam w odwiedziny w Sosnowej Górze i bardzo mi się podobało - rewelacyjne pastwiska i przemiłe właścicielki, widać, że znają się na rzeczy 🙂 Niestety dojazd dość karkołomny.

A ja z pytaniem do Was o kilka stajni na północ od Gdyni: Dzikowy Skarb, Stajnia pod Grusza, Stajnia Mustang i Stajnia z Gracją - czy możecie powiedzieć mi coś więcej o tych miejscach? Przede wszystkim interesuje mnie możliwie najlepsza opieka nad koniem, mniej zaplecze sportowe.
... ślub :) ...
autor: fanelia dnia 27 stycznia 2022 o 06:23
Ja się szykuję, ale na kościelny 🙂 za 3 miesiące. Mam nadzieję, że mi covidy nie popsują planów. Ogólnie już prawie wszystko mamy, bo ogarnęliśmy większą część organizacji w zaledwie dwa miesiące. Wszystko poszło bardzo sprawnie i miło - nie mieliśmy problemu z żadnymi terminami, trafiliśmy na fajnego DJ i fotografa, ksiądz bardzo w porządku, suknia się robi i chociaż chciałam używaną, udało mi się kupić nową za połowę ceny, dekoracje też będą tańsze, bo pracowałam w tej firmie, która mi je robi 🙂 A najlepsze w tych przygotowaniach było to, że wszystko z narzeczonym robiliśmy razem, nawet wiązaliśmy głupie kokardki na zaproszeniach! Te przygotowania, mimo że krótkie, naprawdę nas zbliżyły do siebie. Po prostu jest aż zbyt pięknie, ale nie zapeszajmy 😝

Jedyne, czego nie mamy to mój facet garnituru, a ja butów! A już czas najwyższy obie rzeczy kupić. Niestety nienawidzę kupować i mierzyć butów, poza tym zwykle chodzę w sztybletach albo półbutach. Wypatrzyłam w necie takie: https://tymoteo.pl/product-pol-5322-Buty-slubne-na-niskiej-szpilce-KOTYL-5419-PERLOWY-ROZ.html i wydają mi się akceptowalne 😀 Chyba zamówię...
Groundwork, Liberty Training i wszystko dookoła.
autor: fanelia dnia 23 stycznia 2022 o 18:24
Ooo wątek dla mnie 😍 Uwielbiam pracę z ziemi i pokochałam na nowo mojego konia dzięki temu.

Akurat my jesteśmy łasuchy-smaczkowcy. Przyznam szczerze, że bez smaczków to bym tego konia chyba niczego nie nauczyła 😀 klacz jest mega wrażliwa, trzeba uważać na wszelkie bodźce, łatwo się rozprasza - ale weź tylko marchewkę do ręki, a może ufo lądować... poza tym słabo reaguje na nagrodę w formie odpoczynku (nudzi się - jak przez 5 sekund nie pojawi się nowe ćwiczenie to odwija się i odchodzi, chyba że ćwiczeniem jest stanie z równo ustawionymi nóżkami to spoko, ale sam odpoczynek - nuda i tyle panie 💩😉. Pochwały na nią działają o tyle, że wie, że czasem pojawia się po nich smaczek 😎 więc jak zaczynam chwalić, to ona stara się na maksa, bo jest szansa na coś pysznego. Ale moja nie wyłudza smaczków, bierze bardzo delikatnie z dłoni i nie przeszukuje kieszeni. W przypadku takiego namolnego wyłudzacza bym nie dawała. U nas się super sprawdza.

A czy też zauważyliście wzrost ogólnej świadomości ciała po wprowadzeniu ćwiczenia z ziemi? Ostatnio uśmiałam się, jak dłuższy czas obserwowałam swoją klacz na pastwisku, kiedy jadła. Co i rusz sama poprawiała swoje nogi, żeby równo stać, bo ostatnio ciągle to męczyłyśmy 😜 wyglądało to zabawnie - krok do kępki trawy, nóżki równo dostaw, krok do kępki, nóżki dostaw... Jak stawiam do czyszczenia to też od razu ustawia się równo, to samo zatrzymania pod siodłem, gdzie nigdy nie potrafiłam swoimi pomocami tak jej postawić. Tak samo miałam z trawersem - pod siodłem nie potrafiłam jej nauczyć, ale po paru sesjach z ziemi załapała i w siodle teraz też trawersy wychodzą 😍

Niestety ostatnio mamy problem z kołem w prawo (ogólnie zawsze jest gorzej w prawo, ale teraz coś się skrzaczyło) - odgina się dziewczyna na zewnątrz, ale mam nadzieję, że stopniowo to przepracujemy. W stępie jest ładnie wygięta w prawo od nosa do ogona, ale w kłusie i galopie bywa różnie.
pensjonaty w okolicach trójmiasta
autor: fanelia dnia 20 grudnia 2021 o 05:57
O, i to brzmi super 🙂 Trzymam kciuki za As Dream i żeby wszystko udało się zorganizować! A ja się może w przyszłości ustawię w kolejkę do tej stajni, bo coraz mocniej doskwiera brak hali niestety - starość, człowiek marudny się robi :p
pensjonaty w okolicach trójmiasta
autor: fanelia dnia 15 grudnia 2021 o 05:50
Dziewczyny, bo nie jestem w temacie, a to gorzej, że As Dream przejęło Sakowcówkę? Bo wcześniej czytałam o jakiś problemy były z sianem, stajennymi czy galopującymi końmi wpadającymi do stajni, więc to chyba dobrze, że ktoś się zmienił i może będzie lepiej? Tak pytam, bo ta stajnia jest w interesującym mnie rejonie "w razie W" jakby trzeba było coś zmienić. I czy 1000 zł to teraz norma w pensjonatach?
pensjonaty w okolicach trójmiasta
autor: fanelia dnia 03 listopada 2021 o 05:54
Po prostu to malutka stajnia, konie stoją każdy blisko siebie, a są klacze. W dodatku wszystkie konie to "emeryci / renciści / rekonwalescenci" i każda dodatkowa kotłowanina jest niewskazana 🙂 Nie chciałabym się wypowiadać za właściciela, ale z tego, co wiem, to raczej nie wziąłby ogiera, kiedyś coś rozmawialiśmy na ten temat i tak zapamiętałam.
pensjonaty w okolicach trójmiasta
autor: fanelia dnia 02 listopada 2021 o 17:03
PumCass - ja tam stoję, są wolne dwa boksy, ale raczej na 100% ogier nie wchodzi w grę 🙁
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: fanelia dnia 21 października 2021 o 06:41
Tęczusia AMEN! Pięknie napisane, zwłaszcza to o ciasnej szyi. Ze swoją pracowałam podobnie, z tym, że ja akurat swojej nigdy nie trzymałam ciasno, raczej od zawsze był problem z "lamą" i zapadaniem grzbietu, kiedy robi się nadmiar bodźców i nadwrażliwy mózg nie ogarnia. Także i na taką drugą skrajność ta metoda działa z powodzeniem i z czasem koń uczy się tę równowagę złapać. Trzeba też bardzo nagradzać każde próby wyciągnięcia się w przód i w dół do wędzidła, nawet jeśli będą one krótkie, z czasem koń wypracuje równowagę i nowe wzorce ruchowe.
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: fanelia dnia 19 października 2021 o 05:55
GabiJamal - ja mam fryza od x lat oraz pracowałam też z innymi fryzami, napisz do mnie na priv to mogę coś poradzić. A tak na szybko dla "zielonego" fryza - musisz przekonać, że nie warto zadzierać głowy (robić lamy), bez tego będzie Ci ciężko zwolnić tempo i wyjechać poprawne koło. Dla fryza to naturalne, że głowa w górę i heja do przodu super szybkim kłusem i galopem, Twoim zadaniem jest pokazanie mu, że jak będzie szedł z szyją i głową bardziej w poziomie, to ogarnie lepiej swoją równowagę z człowiekiem i z jeźdźcem oraz będzie mu po prostu wygodniej. Moja fryzka jest też bardzo reaktywna na bodźce z otoczenia i od człowieka, tu znowu kluczem jest spokojna praca z głową w dole, która pomaga "włączyć się" myśleniu, a wyłączyć rozglądanie i szukanie niepokojących bodźców. Mówiąc praca w dole nie mam na myśli tropiącego konia (to też nie jest dobra droga), ale taki "złoty środek", konia z szyją po środku (ewentualnie na krótkie odcinki trochę niżej i wyżej, żeby szyja i rama konia były elastyczne). Pisz, to więcej podpowiem, bo teraz to tak na szybko przed pracą...
Aha - fryzy mają jeszcze problem z nabraniem oddechu, wstrzymują oddech i nie mają wcale dobrej pojemności płuc mimo że są sporych rozmiarów, trzeba dawać im dużo przerw na oddech, zwłaszcza po takim szybszym kłusie i galopie. Im mniej oddechu, tym coraz większy stres i coraz szybsze zasuwanie, więc koło się zamyka.
depilacja laserowa/ depilacja prądem
autor: fanelia dnia 22 września 2021 o 06:07
Cześć dziewczyny, odkopuję stary wątek 😉 Co się zmieniło w świecie domowej depilacji? Które z tańszych (do 1000 zł) depilatorów polecanie jako skuteczne? Wrastanie włosków, zacinanie skóry i babranie ranek po tradycyjnej maszynce i prawie nieskutecznych na mnie kremach do depilacji - mam dość! Kupuję depilator laserowy, tylko jaki? Help 🌷
dodatki witaminowe, mineralne, odżywki itp
autor: fanelia dnia 03 września 2021 o 17:35
Dzięki dziewczyny, właśnie podobnie sobie myślałam, że to chyba jednak za dużo czasu jak na płyn... no trudno, będę przemycać proszek 😀 Patent z olejem bardzo fajny, wypróbuję.
dodatki witaminowe, mineralne, odżywki itp
autor: fanelia dnia 03 września 2021 o 06:40
Kochani, waham się pomiędzy suplementem w proszku, a w płynie (ten sam środek, tylko dwie formy). Robię wiaderka na 3 doby w przód, czy produkt w płynie wtedy jakoś nie wywietrzeje, nie skiśnie? Zwykle brałam preparaty w proszku, ale klacz umie "obejść system" nawet pomimo wymieszania z paszą, więc zastanawiam się nad płynem.
M jak mieszkanie czyli wszystko o urzadzaniu:)
autor: fanelia dnia 18 sierpnia 2021 o 17:21
Dziękuję dziewczyny za kolejne odpowiedzi! :-) Ja obecnie mam ogród + bardzo duży taras i tam jest dżungla, także nie wyobrażam sobie balkonu bez tony zieleni ;-) Niestety wyprowadzka do bloku w ogóle mi się nie podoba, ale taka sytuacja życiowa. Liczę na to, że "na starość" wrócę do mojej starej chaty z ogrodem.
M jak mieszkanie czyli wszystko o urzadzaniu:)
autor: fanelia dnia 18 sierpnia 2021 o 07:17
Dziękuję Smartini, już sobie drążę tę stronę 🙂 O planach wiem, jestem architektem krajobrazu, a narzeczony inżynierem budownictwa, plany zagospodarowania to dla nas norma 😀

A czy są jeszcze jakieś głosy za/przeciw ogródkom? Totalna klapa i mam zapomnieć?
M jak mieszkanie czyli wszystko o urzadzaniu:)
autor: fanelia dnia 17 sierpnia 2021 o 12:34
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi!

Zmartwiłyście mnie z ogródkiem, ale potwierdza to obawy narzeczonego. Szkoda, liczyłam na kawałek zieleni 🙁 Oglądam wyłącznie takie mieszkania, które mają widok albo na sąsiadujące domki jednorodzinne albo na skarpę i teren rekreacyjny (plac zabaw i boisko). Mieszkam od urodzenia przy szkole podstawowej i boisku, więc pisk dzieci mi w ogóle nie przeszkadza, a przynajmniej wiadomo, że już tam blok nie powstanie. Na pewno nie będę celować w te skierowane do środka osiedla i przy ulicy. Niestety w tej mieszkaniówce ostatnie piętra o wiele droższe... to nowe budownictwo, 4 piętra.
M jak mieszkanie czyli wszystko o urzadzaniu:)
autor: fanelia dnia 17 sierpnia 2021 o 10:34
Cześć Kochani, przychodzę do Was z dylematem, który mnie bardzo męczy - a konkretnie wyborem mieszkania w bloku. Co prawda wątek o urządzaniu, ale mam nadzieję, że nie jest to aż tak bardzo nie na temat 🙂

Całe życie mieszkałam w domu z ogrodem, większość mojej rodziny też w domach, dlatego nie mam żadnego porównania. Najważniejsza dla mnie przyroda i widok z okna (jestem architektem krajobrazu i artystą, muszę mieć odpowiedni widok do pracy twórczej). Nie przeszkadzają mi schody, za to wolałabym uniknąć hałasów. Czas nagli, trzeba wybrać mieszkanie, zanim ludzie wykupią 😉 a ja nie mogę spać po nocach i podjąć sensownej decyzji.

Najbardziej skłaniam się do parteru i mieszkania z mini-ogródkiem, ale mój narzeczony mówi, że to najgorsza opcja - bo głośno, ciemno, a ogródek jest naprawdę miniaturowy i jeszcze z góry sąsiedzi mogą coś tam zrzucać/upuszczać typu przedmioty, zabawki, pety i śmieci (to chyba nie te czasy?!). Moja druga myśl to sama góra - żebym miała widok i już nikt nade mną nie chodził. Narzeczony znowu optuje za "środkiem" - 1 i 2 piętro i to najlepiej właśnie wewnątrz budynku, a nie na rogu. Mnie przeraża wizja odgłosów sąsiadów zza ścian i boję się wrażenia zamknięcia pomiędzy obcymi ludźmi.

Czy możecie mi doradzić i napisać swoje spostrzeżenia, które piętro wybrać? Czy faktycznie te parterowe mieszkania z mini-ogródkami są bez sensu i nie warto? Bardzo proszę o pomoc 🌹
pensjonaty w okolicach trójmiasta
autor: fanelia dnia 20 kwietnia 2021 o 06:49
Aleks - bardzo dziękuję! O rety, ja wlaśnie w obecnej stajni tak mam, że jestem otoczona samym pięknem przyrody, ale nigdzie nie idzie dojechać, bo albo wielka rzeka odgradza od lasu albo domki się budują i działki są prywatne, nie ma jak przejechać. Czyli Dżygit raczej odpada, bo jednak "na starość" coraz bardziej zależy mi na terenie i snuciu się po lesie.

A coś innego w pobliżu Pruszcza? (może być tak nawet do 30 km) 🌷 W ogóle nie znam tej okolicy, szczerze mówiąc jeżdżę tam tylko do pracy i spadam do domu, bo daleko i szkoda każdej minuty, ale wiem, że powinnam zrobić jakiś "research" osobiście. Byłam jedynie w Bielkówku, gdzie większość warunków (poza placem i tym, że konie są w dużym stadzie) bardzo mi się podobała.
pensjonaty w okolicach trójmiasta
autor: fanelia dnia 16 kwietnia 2021 o 06:00
A skoro poruszył się temat stajni Goszyn i okolice chciałabym prosić Was o małą poradę.

Mój facet naciska, żebyśmy przeprowadzili się do Pruszcza Gdańskiego, ja tam zresztą pracuję, więc nie byłoby to takie złe, ale pozostaje mój ukochany wrzód na tyłku: koń. Czy w promieniu 30 km od Pruszcza znajdzie się DOBRA stajnia, taka żebym się nie musiała martwić o życie i zdrowie konia? W sensie: było siano, pastwiska, najlepiej opieka na miejscu, dało się gdzieś pojeździć na placu i w ładnym terenie. Bardzo ważne są dla mnie bezpieczne wybiegi i opieka 24h (w sensie np. ktoś z właścicieli albo pracownik na miejscu). My na razie mocno rekreacyjni, bo koń po stu kontuzjach 😉 z czasem chciałabym wrócić do treningów ujeżdżeniowych jeśli się da, ale nie zależy mi na hali, jeżdżę dla siebie i dla zabawy.
Myślałam wstępnie o Bielkówku i o Dżygicie, bo kiedyś bawiłam się w klimaty średniowieczne i by mi to towarzystwo odpowiadało 😉 Czy coś jeszcze się nadaje?  :kwiatek:
Ścięgna - urazy, leczenie, pielęgnacja
autor: fanelia dnia 24 marca 2021 o 12:18
Cześć Kochani, odzywam się z małą aktualizacją naszego przypadku.

Po Waszych radach skonsultowałam się z innym lekarzem z woj. pomorskiego, a później z jeszcze innym z woj. wielkopolskiego. W sumie tych trzech wetów co było - każdy mówił coś innego odnośnie urazu, leczenia i rehabilitacji 🤣 Więc powiem Wam, że miałam i nadal mam różne przemyślenia na ten temat, ostatecznie postanowiłam podążyć za zaleceniami ostatniego weterynarza.

Właśnie skończyłyśmy shockwave'y, ostatni wet odradził komórki macierzyste, odradził też dodatkową suplementację, ale w związku z tym, że jesteśmy też po innych urazach i koń ogólnie ma duże zapotrzebowania witaminowe (sierść, skłonność do grud i grzybic), to daję suple pro-kopytowe (Ungulat) oraz zioła po-odpornościowe (jeżówka, mniszek, rokitnik). Mam jeszcze nieotwarte opakowanie MSM, więc pewnie je skarmię łącząc z wit. C. Pani fizjo zaleciła też dawać boswelię. Czy ktoś mógłby coś doradzić w tym temacie, czy faktycznie suple na stawy i ścięgna coś pomagają, czy to pic na wodę?  :kwiatek:

Klacz została też podkuta - z tym miałam najwięcej wątpliwości, bo nasz kowal po 4 miesiącach kucia chciał już wyprowadzać tę obniżoną kość kopytową w lewej przedniej (uraz ścięgna jest w prawej) samym werkowaniem, ale ostatni wet po obejrzeniu zdjęć rtg zalecił kontynuowanie kucia, w dodatku lekko asymetrycznie. Motywował to tym, że w prawej nodze musimy odciążyć ścięgno, a w lewej nieco poprawić kąt, w dodatku obie nogi mają cienką podeszwę. I teraz prawa przednia (z urazem ścięgna) jest podkuta "normalnie", a lewa (z obniżoną kością) ma lekko przesuniętą podkowę w tył i podniesione piętki. Jeśli ktoś też chciałby mi pomóc w analizie tego przypadku to byłabym wdzięczna - nie wiem, czy decyzja jest dobra.

Koń ogólnie zaczął się ruszać prawie normalnie, jest oczywiście sztywniejsza niż przed kontuzją, ale właściwie nie widać kulawizny. Drugi wet mówił, że nie widzi w ogóle, trzeci wet mówił, że widzi, ale nieznacznie. Wg trzeciego weta zrost ścięgna jest bardzo ładny i postępuje szybko. Aktualnie dalej stępujemy w ręku około godziny dziennie, poza tym zwierzak jest na 6h na dworze na małym padoku, gdzie trochę łazi sam, a trochę je i śpi. Oprócz chodzenia w ręku zaczęłam wsiadać na 10-15 minut i będę powoli to zwiększać.

Za wszelkie rady dziękuję i chętnie przyjmę jakieś inne  :kwiatek: Aha, w tym momencie jest ok. 3,5 miesiąca od zaistnienia urazu.
Poprawny dosiad
autor: fanelia dnia 16 marca 2021 o 05:09
Meise - też jestem po wieloletnim leczeniu boreliozy, ale ja wybrałam metodę ILADS, właściwie dlatego, że próbowałam tradycyjnego leczenia NFZ, które nic nie dało, a o innej skutecznej metodzie nikt wtedy nie słyszał. Dziś jestem zdrowa, ale też miałam już bardzo poważne uszkodzenia - u mnie mózgu, bo miałam też neuroboreliozę oprócz tej typowej o objawach bólowo-stawowej. Potem kilka lat rehabilitacji, bo problemy z mową, pamięcią, równowagą, odruchami nerwowymi. Nie lekceważcie boreliozy!! I warto wykonywać dokładniejsze badania, nie tylko to, co na NFZ robią, bo one nie są najprecyzyjniejsze.
Koronawirus
autor: fanelia dnia 05 marca 2021 o 06:40
Ja tez po szczepieniu, pierwszą dobę czułam się prawie normalnie, może lekko spiąco, potem na 3 godziny miałam gorączkę ponad 38 stopni, więc się położyłam i po nocy już byłam jak nowonarodzona, gdyby nie lekki ból w miejscu ukłucia to bym pewnie zapomniała o szczepionce. Brałam paracetamol, bo tak poradziła mi zaprzyjaźniona pielęgniarka - przed szczepieniem, tuż po i potem co 6 godzin, jak miałam tę gorączkę to trochę szybciej wzięłam (ok po 3 godzinach), a potem już nic. Czuję się bardzo dobrze.
pensjonaty w okolicach trójmiasta
autor: fanelia dnia 05 marca 2021 o 05:28
A gdzie jesteście teraz?  :kwiatek:  Jak pozostałe konie? Buziaki dla Brysi!
Ścięgna - urazy, leczenie, pielęgnacja
autor: fanelia dnia 09 lutego 2021 o 11:41
kokosnuss - Tak jak mówisz, na drugim USG (po ok. 6 tygodniach od urazu) było widać, że zaczyna się zrastać - nie wyglądało to już jak czarna dziura, tylko bardziej szaro, ale nadal miejsce dało się łatwo odróżnić od pozostałych tkanek.

Czyli PRP już raczej odpada. Obecna wet. mówiła, że można je zastosować w dowolnym momencie (chociaż lepiej na początku), więc znowu "mała" nieścisłość... A czy ktoś mógłby mnie przekierować do jakiegoś miejsca, gdzie jest coś więcej o tym nowoczesnym blistrowaniu? Albo chciałby opisać (jeśli na revolcie nie ma)? Chciałabym się lepiej przygotować na kolejną wizytę drugiego weterynarza (będę próbować u kogoś innego).

U nas do końca nie jest znana data urazu, przez kilka dni wydawała mi się nieregularna i obserwowałam ją codziennie i tylko pracowałam z ziemi, a potem przyjechały fizjoterapeutki i od razu zauważyły, że noga grzeje i jest spuchnięta. Umówiłam weta, który miał być na dniach, a dzień przed wizytą wet koń już mocno kulał i noga wyraźnie spuchła (może wtedy ostatecznie zrobiła się ta dziura?) Potem była wizyta wet. i diagnoza o ścięgnie.

My jesteśmy po kilku poważnych przejściach w ciągu jednego roku (mięśniochwat, naderwanie mięśnia, ta oś w kopycie i jeszcze problemy z jajnikami) - więc ogólnie cały rok oszczędzałam klacz, ciągle były zabiegi fizjoterapeutyczne, spokojna praca z ziemi, racjonalna praca pod siodłem (dużo stępa). Nie mam pojęcia, gdzie i jak mogła sobie rozwalić to ścięgno (ale ten koń ma po prostu "talent" - np. mięsień naderwała sama w boksie w nocy..... mięśniochwat też wynikł bez jasnego powodu). Mój ostatni rok to klasyczne "shit happens".

Jeszcze raz dzięki dziewczyny za wsparcie i porady  :kwiatek: Zembria, wysłałam priv 🙂
Ścięgna - urazy, leczenie, pielęgnacja
autor: fanelia dnia 09 lutego 2021 o 10:01
O, mamo, to mnie nastraszyłyście  😵

Żałuję, że nie napisałam tu wcześniej, jesteście kopalnią wiedzy. Pani wet mnie poinformowała, że głównie chodzenie stępem po prostym, twardym i równym (w obecnych warunkach śniegowych - haha...) i czas zrobi robotę. Powiedziała, że 3 miesiące samego stępowania przez godzinę dziennie, a potem zobaczymy na usg jak wygląda i podejmiemy decyzję, co dalej. Poza tym miałam do wyboru wlaśnie blistrowanie, kwas i komórki macierzyste. Na to ostatnie nie było mnie stać, a blistrowanie pani odradziła, więc wybrałam ten kwas hialuronowy... Nie dostałam żadnego harmonogramu ruszania się.

Co do kucia to koń był okuty ortopedycznie (łącznie 3 miesiące) z powodu innego problemu: w lewej przedniej był zły kąt osi kopytowo-pęcinowej (prawdopodobnie z powodu obciążania tej nogi podczas poprzedniego urazu - naderwania mieśnia w prawej tylnej nodze), ale zdjęliśmy podkowy po zobaczeniu zdjęć RTG 2 tygodnie temu - ze względu na śnieg i moje problemy finansowe. Na RTG widać było poprawę tego skątowania, ale jeszcze na granicy decyzji "kuć, nie kuć". Uznaliśmy, że na czas śniegów odpuścimy podkowy, a potem zdecydujemy, czy kuć dalej. Nie wiem, czy to była dobra decyzja? Kowal mówił, że to kucie, która miała właśnie działało nieco odciążająco na ścięgna.

Powiem Wam, że jak Was czytam, to czuję taki mętlik w głowie... już nie wiadomo, kogo się słuchać - niby fachowcy wokół, ale kto ma rację... Dzwoniłam już do innego weta z prośbą o konsultacje i usg, zobaczymy, co powie...

Jeszcze raz dzięki dziewczyny, chociaż zdołowana jestem  :kwiatek:
Ścięgna - urazy, leczenie, pielęgnacja
autor: fanelia dnia 08 lutego 2021 o 17:07
Był podawany tylko kwas hialuronowy dożylnie - 5 zastrzyków, plus suplementacja: kolagen, glukozamina, wit C, MSM.

Na PRP się nie zdecydowałam z powodów finansowych, jestem w totalnej d... jeśli chodzi o kasę... ale teraz żałuję, trzeba było się zapożyczyć i chyba byłoby lepiej  🤬 Pani wet. powiedziała, że nawet po jakimś czasie można zrobić PRP jakby się nie goiło. Za 2 tygodnie robimy drugie usg kontrolne.

O leczeniu ścięgien nie wiem totalnie nic, nigdy nie miałam z tym styczności. W zeszłym roku leczyłam naderwany mięsień w udzie i bardzo szybko się wszystko zaleczyło, wet bardzo się dziwił pozytywnie jak zobaczył kontrolne usg. Spodziewałam się, że teraz też pójdzie gładko, ale nie pocieszacie...  🙁
Ścięgna - urazy, leczenie, pielęgnacja
autor: fanelia dnia 08 lutego 2021 o 09:58
Kotbury - o mamo, jak sobie radzisz?  😲 Podziwiam za odwagę!  🏇 mam nadzieję, że szybko z tego wyjdziecie. A co konkretnie macie uszkodzone, bo chyba nie wyłapałam z konwersacji?  :kwiatek:

Jeszcze mam takie pytanie o częstotliwość ruchu - przez pierwsze 6 tygodni urazu byłam u konia codziennie i praktycznie każdego dnia udawało nam się pochodzić od godziny do dwóch. Niestety teraz mam zmienione godziny w pracy i mogę być u zwierzaka tylko 4 razy w tygodniu, czasami koleżanki pomagają i są, ale czasami nie. Pani weterynarz mówiła, że ważny jest codzienny ruch w rehabilitacji ścięgna, więc mam wyrzuty sumienia, że nie mogę zrobić w tym temacie więcej i zapewniam za mało ruchu... Na swoim mini padoku futrzak głównie je albo kontempluje widoki, więc sobie dość ruchu nie zapewni. Jak jest u was? Czy takie pojedyncze dni przerwy nie zepsują leczenia?
Ścięgna - urazy, leczenie, pielęgnacja
autor: fanelia dnia 07 lutego 2021 o 18:30
Dziękuję wszystkim za odpowiedzi  :kwiatek:  Oczywiście jesteśmy pod kontrolą wet, ale szczerze mówiąc nie dowiedziałam się aż tyle od weta, co od Was, więc dobrze, że zapytałam. Niedługo czeka nas kolejne usg, więc zobaczymy jak się zrosło. Na pierwszym usg uszkodzenie zajmowało tak na moje oko coś koło 1/3 całego ścięgna lub trochę mniej, więc dość dużo. Pani wet. mówiła, że to duża dziura.

Na razie najbardziej przeszkadza pogoda - nie mam gdzie chodzić po twardym. Jest co prawda polna droga, ale niestety jest oblodzona. Dziś zaryzykowałam chodzenie po niej, bo wszędzie indziej mnóstwo kopnego śniegu, co też nie sprzyja regeneracji ścięgna. Nie wiem, jak to przeskoczyć (oprócz wydeptywania ścieżki na łące, po której potem chodzimy). Klacz dziś była w nastroju na grzeczne chodzenie, ale czasami ma dzień na brykanie i stawanie dęba, więc wtedy niestety zostajemy pod stajnią i chodzimy po dość ograniczonym terenie. Od dwóch tygodni wychodzi na mały padok tak na 3-4 godziny, gdzie głównie je i śpi, ale to poprawiło jej "głowę", jest dużo spokojniejsza na spacerach. W przyszły weekend chyba zabiorę się za pierwsze wsiadanie 🙂

Jeszcze raz dzięki, wszelkie porady i sugestie mile widziane, bo nigdy wcześniej nie miałam styczności z taką kontuzją  :kwiatek:
Ścięgna - urazy, leczenie, pielęgnacja
autor: fanelia dnia 03 lutego 2021 o 06:15
Kochani, wetnę się trochę w temat, ale potrzebuję porady jak dalej pracować z koniem po urazie ścięgna.

Uraz (dość duża dziura w ścięgnie powierzchniowym w przedniej nodze) pojawił się równo dwa miesiące temu. Jesteśmy po kontrolnym usg, dziura się zrosła, ale widać to miejsce zrostu. Od początku urazu wychodzę z koniem w ręku praktycznie codziennie (kilka dni dosłownie nie wyszłyśmy bo np. była totalna śnieżyca itp.) - starałam się stępować około godziny (czasem do 1,5 godziny) po twardym, nie zawsze było to możliwe, bo czasem koń miał szajbę (dębowanie, brykanie, piafowanie i pokaz ciągów za darmo), wtedy np. dawałam ją na mały ogrodzony placyk i ustawiałam tryliard małych kupek z sianem, żeby co minutę chodziła od jednej do drugiej  😵 Czasami też nie udało się chodzić po twardym, bo spadło pół metra śniegu i pańcia musiała najpierw ścieżkę wydeptać, która i tak nie do końca twarda była 😉 Ostatnie dwa tygodnie zaryzykowałam wypuszczanie na mały placyk - właściciel stajni wypuszczał na 2 godziny na czas jedzenia siana, potem ja przejmowałam konia i chodziłyśmy. Oprócz tego robiłam magnetoterapię (moja dobra koleżanka posiada sprzęt, dlatego stwierdziłyśmy, że skoro mamy maszynę to nie zaszkodzi wykorzystać - wet potwierdziła) i delikatne masowanie tego ścięgna palcami, przez pierwszy miesiąc wcierkę z MSM. Do jedzenia koń dostawał Tendon Flex (collagen, msm, wit c) i glukozaminę (wg zaleceń wet). Tak minęły dwa miesiące.

I teraz pytanie, co dalej? 🙂 Zaczęłam ostatnie kilka dni wysyłać zwierzaka na duże koło na lonży - staram się iść po dużym obszarze, żeby nie chodziła po kole. Chodzi o to, że jak idzie obok mnie to albo ma albo frustrację, że trzymam i stopniowo zaczyna się szajba albo ma chillout, bo pańcia blisko i obroni, więc można spać idąc. Podczas "niby lonżowania" mogę utrzymać jej skupienie, jest spokojna, ale żwawa. Czy takie "lonżowanie" stępem na dużym kole nie zaszkodzi?
Na naszej spacerowej łące są minimalne górki (takie łagodne skarpy) - czy możemy po nich chodzić? I czy można ustawić jakieś płaskie drążki na stępa, żeby urozmaicić chodzenie?

I kluczowe pytanie - kiedy zaczęliście wsiadać po takim urazie? Nie mam parcia na jazdę i galopy w śniegu, ale też z innych przyczyn zdrowotnych konia powinnam dodatkowy wysiłek wprowadzać powoli i stopniowo, dlatego zaczynam się zastanawiać, czy już można włączyć np. 15-20 min stępa pod siodłem, czy jeszcze z miesiąc czekać?

Dziękuję za odpowiedzi  :kwiatek:
Gruda
autor: fanelia dnia 20 października 2020 o 05:54
Alaska - nie widać zdjęcia, czy możesz napisać, co to?  :kwiatek: