LatentPony

Pretty Little Pony :)

Konto zarejstrowane: 24 czerwca 2010
Ostatnio online: 09 maja 2022 o 10:05
Kiedy mały nie wie, że jest mały może dokonać wielkich rzeczy.

Ile sobie sama zrobię tyle ujadę. Nie mniej i nie więcej.

Najnowsze posty użytkownika:

Jaki kantar najlepszy? Jakich używacie? Jakie polecacie?
autor: LatentPony dnia 31 maja 2019 o 15:51
elita17, o, to dokładnie ten! Dziękuję! javascript:void(0);
Jaki kantar najlepszy? Jakich używacie? Jakie polecacie?
autor: LatentPony dnia 30 maja 2019 o 06:27
Mam zdjęcia tego cuda 🙂 gdyby ktoś wiedział, gdzie mogę jeszcze kupić takiego pancerniaka, to chętnie sprawdzę wszystkie miejsca.





Naprawdę kantara z tak mocnej taśmy to jeszcze w rękach nie miałam.
Jaki kantar najlepszy? Jakich używacie? Jakie polecacie?
autor: LatentPony dnia 26 maja 2019 o 17:38
Mam pytanie, może głupie - ale...

Będąc na targach w Skaryszewie kupiłam pancerny kantar - jak na konia zimnokrwistego, ale były we wszystkich rozmiarach - od 0 do 4. Kantary były parciane, były prawie na każdym stoisku i występowały w różnych kolorach - jasnym zielonym, różowym, czarnym, czerwonym.
Są szyte z mega mocnej taśmy, podwójnej.

Czy ktoś wie co to za kantary i gdzie je można kupić? Były po około 30 zł, a są świetne. Postaram się później wrzucić fotkę, bo nie mogę ich w żaden sposób namierzyć internetowo.
Stajnie w Warszawie i okolicach
autor: LatentPony dnia 01 maja 2018 o 10:15
bera7, a Ty masz może jakieś wolne miejsce dla prymitywa?

Jestem po prostu załamana, z każdej strony jakiś problem, a ja naprawdę nie mam żadnych upierdliwych wymagań..
Stajnie w Warszawie i okolicach
autor: LatentPony dnia 01 maja 2018 o 00:25
LatentPony, Mehari właśnie wstawiła ogloszenie o wolnych 2-3 miejscach w pensjonacie.


No cóż, takie prawo rynku... Rozmawiałam z Mehari w niedzielę, napisała mi że nie ma miejsc, ale gdyby coś się zwolniło to miałam być informowana w pierwszej kolejności...
Widocznie muszę szukać nowego raju na stałe 🙁

A słyszał ktoś o stajni Diego, 15 km od Nowego Dworu?
Stajnie w Warszawie i okolicach
autor: LatentPony dnia 30 kwietnia 2018 o 14:42
LatentPony, a koniecznie wolnowybiegowa?
Tzn nie może być taka, gdzie konie np na noc są sprowadzane do boksów i np mają malutki wybieg z otwartej stajni/wiaty?
Kurcze, chciałabym wolno wybiegowo trzymac u siebie, ale mam stracha, że w nocy coś się stanie. I bardziej boje się, że ktoś ukradnie a nie że się pokopią.
Jaki masz z koniem problem? Czemu akurat takie warunki?
Możesz napisać pw.


Może być boks z wybiegiem lub wiata z małym padoczkiem.
Koń jest insulinooporny i ma początkowe stadium rao, ale ani jedno ani drugie mu w życiu nie przeszkadza.
Problem nie jest bliżej określony, ale... Mam go ponad 8 lat. Wcześniej trzymany w dzień na łąkach w nocy w boksie. Cały czas coś się działo... A to wyskakiwał ze stój z boksu 120 cm, a to ochwat od siana, a to gnijące strzałki a to coś...
Potem wykopałam go w chów bezstajenny gdzie stał 4 lata i... Koń zdrowy. Błoto po nadgarstki, mrozy po -20 stopni a mój jedyny wydatek weterynaryjny to szczepienia i odrobaczanie.
Po mojej przeprowadzce znowu trafiał na noc do boksu i... Skończyło się to zatkaniem przełyku i 2 tygodniową walką o życie w klinice.
Po ostatniej akcji już naprawdę boję się boksu.
Im bardziej chcę tego konia ucywilizować, tym gorszy efekt.
Naprawdę nie wymagam dużo, jedynie tego aby był bezpieczny, miał siano i nie był zamykany.

Trusia, nie widziałam toalety. I też się martwię o te ceny, bo są podejrzane.
Stajnie w Warszawie i okolicach
autor: LatentPony dnia 29 kwietnia 2018 o 16:56
Właśnie szukam dojazdu do Truskawki, jak coś uda mi się znaleźc to będę jechac jutro 🙂
Stajnie w Warszawie i okolicach
autor: LatentPony dnia 29 kwietnia 2018 o 16:39
Brzask, byłam tam właśnie dzisiaj. Ogólne wrażenie całkiem ok, ale właściciel faktycznie nie może się zdecydowac co do ceny. Ty pisałaś o 800 zł, ktoś inny z tego co czytałam w tym wątku usłyszał 1100 zł, a ja dzisiaj 950 zł (bez owsa może byc 900).

Minusem jest też to, że na padokach nie ma prądu, chociaż właściciel twierdzi, że planuje zakup elektryzatora, ja w razie czego też mam swój własny. Muszę to przemyślec na razie, widac że stajnia dopiero zaczyna raczkowac, ciekawa jestem co z niej będzie za jakiś czas 🙂
Stajnie w Warszawie i okolicach
autor: LatentPony dnia 29 kwietnia 2018 o 11:08
Kochani, powracam z problemem. Znowu szukam stajni wolnowybiegowej, chowu bezstajennego dla swojego prymitywa. Zalezy mi tylko na tym, aby nikt go nie zamykał w boksie i na stałym dostępie do siana a także NIE karmieniu owsem (niestety w wielu stajniach nadal istnieje pogląd, że koń musi jeść owies...).
Mile widziany jakikolwiek dojazd komunikacją.

Niestety u Mehari brak miejsca 🙁
Nic mi nie wychodzi!!! czyli dla "zdołowanych"
autor: LatentPony dnia 16 kwietnia 2018 o 13:09
Dzieki dziewczyny za wsparcie. Niestety nie mam ani prawka ani samochodu co bardzo utrudnia zycie 🙁
Ze wzgledu na chorobe mojej mamy musze zostac w okolicach Warszawy 🙁 takze dalszy wyjazd nie wchodzi w grę. Jestem w sytuacji doslownie bez wyjscia 🙁 nie stac mnie na wynajem, jak znajde cos taniego to tylko bez psow... A nie zostawie ich... Dlaczego zycie musi byc takie trudne?
Nic mi nie wychodzi!!! czyli dla "zdołowanych"
autor: LatentPony dnia 12 kwietnia 2018 o 08:29
Wszystko w życiu zrobiłam źle... Mam 24 lata, brak swojego kąta, żadnych perspektyw na przyszłość... Jedyne co mnie trzyma na tym swiecie to koń i dwa psy które są moją rodziną...
Szukam w mazowieckim pracy z zakwaterowaniem i bardzo ciężko to idzie... Pracy z szacunkiem do zwierząt i ludzi, z jakimś dniem wolnym i zarobkami takimi, aby dało się za to przeżyć... Naprawdę nie boję się żadnej pracy...
Sprawy nie ułatwia fakt, że nie jestem zmotoryzowana 🙁
Tracę nadzieję, że kiedykolwiek moje życie się ułoży...
TRANSPORT- szukam, oferuje
autor: LatentPony dnia 05 kwietnia 2018 o 10:42
Pilnie szukam kogoś, kto zabierze jednego konia (wałach, kuc D grupowy) z Mosznej (Opolskie) do Warszawy + mnie i koniecznie dwa psy.
Zależy mi na najbliższej niedzieli tj. 8.04.

Ktoś pomoże? 🙁
Stajnie w Warszawie i okolicach
autor: LatentPony dnia 29 marca 2018 o 08:11
Halszka Witkowska - z tego co wiem to obecnie na trasie Trzciany - Stara Miłosna
Promocje i wyprzedaże - centrum informacji
autor: LatentPony dnia 17 marca 2018 o 07:17
16.03 - 20.03.2018 - Wydawnictwo Galaktyka -35% na poradniki jeździeckie
Stajnie w Warszawie i okolicach
autor: LatentPony dnia 25 lutego 2018 o 11:21
Niestety ale problem działa w obie strony. Brak należytego wynagrodzenia i traktowanie stajennych gorzej niż psy, bez nawet odrobiny szacunku do drugiego człowieka, niestety muszę uznac za standard. W każdej stajni w której byłam, wciąż to się powtarza, nie tylko w Warszawie. No ale to nie ten temat, więc nie będę ciągnąc  🚫
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: LatentPony dnia 25 lutego 2018 o 08:52
A co na to weterynarz, który leczy konia? Jeżeli koń w trakcie leczenia, to jak to wygląda? Weterynarz nadal przyjeżdża, podaje jakieś leki, kontroluje postęp leczenia?
Kto płaci za leczenie?
Jakie pasze dajecie swoim koniom?
autor: LatentPony dnia 24 lutego 2018 o 08:46
LatentPony a mozesz powiedzieć jakie musli dajesz ? 🙂


Wiele razy już tutaj polecałam pasze Agrokompleksu, więc jedynie się powtórzę. Przeszłam na nie z marstalla i moim zdaniem jest to o wiele lepsza jakośc i przyjemniejsza cena.

Obecnie doszliśmy już do docelowych dawek i swojemu insulinoopornemu kucowi, pracującemu podaję dwa razy dziennie:
* 1 szklanka (250 ml) AgroVital Complete Multi FREE
http://www.agrokompleks24.com/?do=pelny&kt=1&pkt=3&pr=70&mr=&back=eNortjIyt1JKybctKMpPKc0uqVRLqbI1UcsusTVUK1wwksZK1lwwzwcLLw,,
* 1 szklanka (250 ml) AgroVital Hoof Complete
http://www.agrokompleks24.com/?do=pelny&kt=1&pkt=&pr=168&mr=&back=eNortjIytFJKybctKMpPKc0uqVRLqbI1UcsusTVUsgZcMI5KCUQ,
* duża garśc sieczki z siana
* dopełniam dwoma szklankami (2 x 250 ml) łuski słonecznika aby obniżyc indeks glikemiczny i zwiększyc objętościowo ilośc paszy w wiadrze
Jakie pasze dajecie swoim koniom?
autor: LatentPony dnia 23 lutego 2018 o 17:26
Z tego co mi wiadomo to łuska słonecznika ma 1% cukru  😁 i moim zdaniem to najcudowniejszy wynalazek dla ochwatowców. W każdym razie mój je łuskę na każdy posiłek i wcale mu jej nie żałuję. Objętościowo w wiadrze jest dużo, jest co przegryźc, nie ma nerwów że wszyscy jedzą a on biedny nie, a cukru nie ma, energii również nie 🙂
Traktuję łuskę jako wypełniacz wiadra, oprócz tego dostaje też sieczkę z siana, granulat hoof complete i musli dla ochwatowców. Ale jednak jak się spojrzec w wiadro, to przeważa ilościowo łuska 🙂
Plusem jest też to, że jest tania. Karmię łuską od dobrych kilku lat insulinoopornego konia i uważam, że dla ochwatowców nie ma nic lepszego.
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: LatentPony dnia 17 lutego 2018 o 09:50
anil22, no właśnie chodzi mi o duże, gorącokrwiste konie. Też ich mało widuję (nie licząc arabokoników), właściwie to nawet wcale. Dlatego pytam, czy jest jakaś rasa która może wystepowac w umaszczeniu myszatym, czy jednak myszy zostały z gruntu wszędzie odrzucone.
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: LatentPony dnia 17 lutego 2018 o 09:42
smartini, są piękne! Zwłaszcza ten ostatni 🙂

Ma ktoś jeszcze jakieś pomysły? Czy "szaraków" więcej już nie ma wśród innych ras?
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: LatentPony dnia 17 lutego 2018 o 08:26
To i ja z żółtodziobowym pytaniem. Jakie rasy szlachetnych koni mogą występowac w maści myszatej?
Pytam z ciekawości, bo raczej nie widzi się szlachetnych "szarych" koni.
Oczywiście wiem o konikach polskich i hucułach, a także o ich mieszankach (arabokoniki itp.). Spotyka się też myszate zimnoki. A coś gorącokrwistego?
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: LatentPony dnia 13 stycznia 2018 o 21:34
Dołączam się do wkurzenia na futro 🙂 Dlatego zawsze powtarzam, że nienawidzę wiosny w stajni... Niby fajnie, ładna pogoda, ptaszki cwierkają... Taa... A ja chodzę i pluję futrem  🏇
Jakie pasze dajecie swoim koniom?
autor: LatentPony dnia 12 stycznia 2018 o 17:39
Worki z pasza trzymam w domu, wiec nic mi nie gnije 🙂 mieszam musli, granulat, łuske i sieczke w plastikowym pojemniku i pojemnik zanosze do stajni. Pojemnik starcza akurat na mniej więcej tydzień, do tego jest zamykany, więc nic nie ma prawa gnic 🙂

Wcześniej karmiłam marstallem vito, ale moim zdaniem jakość się bardzo pogorszyła, pasza była zapylona i zaryzykowalam zmiane na tansze i... lepsze.
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: LatentPony dnia 12 stycznia 2018 o 11:57
Tusia2012, nie miałam na celu udowadnianie komukolwiek który system utrzymania konia jest lepszy. Tak jak pisałam - każdy koń jest inny i każdy koń wymaga indywidualnie ustalonych warunków bytowych.

Po prostu to nie zawsze tak jest, że "nawiedzeni naturalsi czepiają się sportowców). Za naturalsa się nie uważam, staram się raczej podchodzic do wszystkiego z rozsądkiem i uczyc się na błędach. Ale spotkałam w życiu wielu "sportowców" próbujących mnie na siłę nawracac, a moje argumenty odnośnie zdrowia MOJEGO KONKRETNEGO konia były bagatelizowane na zasadzie "bzdury opowiadasz! Owies jeszcze nigdy nie zaszkodził żadnemu koniowi, konie są stworzone po to, aby jeśc owies. A jak chcesz skakac to musisz go podkuc, bo bez podków to mu nogi rozwalisz i kopyta mu popękają".

Fanatyzm w żadną stronę nie jest dobry 🙂
Jakie pasze dajecie swoim koniom?
autor: LatentPony dnia 12 stycznia 2018 o 11:40
Faktycznie, mój błąd w nazwie paszy, przepraszam  :kwiatek: w każdym razie prostując: mój koń dostaje granulat hoof complete agro vital 🙂

Swoją drogą mogę spokojnie polecic pasze agro vital. Podoba mi się ich skład, jakośc też jest moim zdaniem bardzo przyzwoita jak za tę cenę. Pasza jest "czysta", nie pyli się, ładnie pachnie.
Korzystam z ich musli, granulatu i wysłodków, na czas rehabilitacji konia również kupiłam na szybko od nich mesz. Moim zdaniem biorąc pod uwagę stosunek jakości do ceny to te pasze są naprawdę bardzo przyzwoite.
Jakie pasze dajecie swoim koniom?
autor: LatentPony dnia 12 stycznia 2018 o 11:23
ekhem, uff, dziękuję za odpowiedź, bo już się znowu zestresowałam, że nieświadomie szkodzę swojemu koniowi. Moczyc właśnie nie chcę, zależy mi na tym, aby z powodów organizacyjnych zostac przy śniadaniu na sucho. Jednak o wiele wygodniej jest wrzucic pół miarki paszy do wiadra i zaniesc wiadro na padok niż bawic się w moczenie, zwłaszcza, że śniadanie daje mu zazwyczaj mój facet. Na wieczór ja się bawię z wysłodkami 🙂
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: LatentPony dnia 12 stycznia 2018 o 11:19
To ja napiszę z drugiej strony:

Jestem właścicielką prymitywa. W dodatku prymitywa z początkami RAO i insulinoopornością. Po co najmniej trzech ochwatach (dwa na przody, jeden na cztery - tyle wiem).
Kupiłam go, bo miał byc kiełbasą. Jako dziewczynka zakochałam się w koniku i mam duży, kochany problem. Jednak mam mniejsze lub większe ambicje jeździeckie. Wiem, że mistrzostw świata na tym koniu nie pojadę, ale nie przeszkadza mi to w rozwijaniu się, regularnym trenowaniu z naprawdę dobrymi trenerami i braniu udziału w konsultacjach jeździeckich (tuż przed zatkaniem i pobytem w klinice braliśmy chociażby udział w konsultacjach z Pawłem Spisakiem  😍 ).

Jednak po prawie 8 latach testów i stania w różnych warunkach i różnych pensjonatach, nie da się ukryc, że jedyną opcją umożliwiającą koniowi życie w zdrowiu (kopytowym i oddechowym) i jednocześnie umożliwiającą mi regularne treningi jest... chów bezstajenny.

W związku z tym nie golę swojego konia, po treningu długo stępuję i latam z derkami jak głupia, a do tego mój koń nie je owsa i co najgorsze - skaczemy, a nie jest kuty!

Wszystkie nasze przygody zdrowotne zaczynały się w momencie kiedy próbowałam go w jakikolwiek sposób ucywilizowac.
Naprawdę chciałabym miec konia w czystym boksie. Chciałabym móc konia w zimę ogolic, wsadzic w derkę i miec spokój z szorowaniem go. Chciałabym miec w sezonie konia kutego, aby móc do czegoś wkręcic hacele wyjeżdżając na kross. Serio, chciałabym. Ale wiem, że wtedy TEN KONKRETNY koń by się całkiem posypał zdrowotnie.

Wolę więc miec zarośniętego mamuta i ściągac go z zabłoconej łąki gubiąc po drodze kalosze w błocie, ale miec świadomośc, że przynajmniej jest zdrowy i dobrze się czuje.

Ja wychodzę z założenia, że nie wtrącam się do nie swoich koni. To nie jest mój interes. Ktoś kuje? Ok. Ktoś goli? Ok. Ktoś derkuje? Ok. Nie krytykuję tego.
Ale niesamowicie wkurzają mnie próby przekonywania że ja się nie znam, a mój koń na łące na pewno będzie chorował "i w ogóle to jak chcesz cokolwiek skakac to musisz go podkuc i koniecznie ogolic bo to źle wygląda"  😵

Uważam, że jeźdźcom często brakuje odrobiny pokory. Każdy myśli, że wszystko wie najlepiej i jego prawda jest jedyna właściwa. Zawsze uważałam, że jeździectwo jest piękne z powodu swojej różnorodności. Każdy koń jest inny i to co służy jednemu, innemu może zaszkodzic. Dobra rada to jedno, ale uparte przekonywanie innych do swoich racji to już zupełnie co innego.
Kierujmy się więc zasadą "żyj i daj życ innym" i życie będzie o wiele łatwiejsze 🙂
Jakie pasze dajecie swoim koniom?
autor: LatentPony dnia 12 stycznia 2018 o 10:58
.choć on suchy nie jest, bo masz tam hoof care agro vital - a tą paszę się namacza.


Koń dostaje dokładnie to:
http://agro-vital.pl/agrovital-hoof-complete-145-kg-z-drozdzami-bez-melasy-i-owsa-p-25.html

Nigdzie nie znalazłam informacji o moczeniu... Już od około dwóch lat dostaje ten granulat i nigdy nie było problemów z podawaniem na sucho.
"Można podawać jako jedyną paszę treściwą lub po wymieszaniu z inną paszą, sieczką lub owsem." - aby spowolnic jedzenie mieszam mu właśnie ten granulat (i musli) z sieczką i łuską słonecznika i zawsze podawałam na sucho.


Koń od powrotu z kliniki stoi 24/h na padoku, ze stałym dostępem do siana.

Dzięki dziewczyny za pomoc. Więc na razie będę mu wrzucac po garstce paszy do przygotowanego wcześniej meszu. A obiad powoli zmniejszę i w ciągu tygodnia odstawię całkiem, bo mój zwierz nie potrzebuje tyle treściwej. Właściwie to tą treściwą w wersji "light" dostaje tylko po to aby nie zapomniał jak się je i aby przemycic suplementy 🙂 Myślę że te pół miarki (miarka o pojemności 1 L) na śniadanie (z czego większośc to łuska słonecznika i sieczka - więc wypełniacze i spowalniacze) i dosłownie garśc wysłodków wieczorem mu w pełni wystarczają. Chłop błyszczy się jak psu *****, kopyta ma całkiem ok, grzywa i ogon rosną jak głupie i pracuje fajnie, więc docelowo chciałabym w miarę szybko do tego wrócic.
Bo po miesiącu na meszu i bez roboty jednak się chłopakowi sporo przytyło, a odchudzic drania to sztuka... Miałam ładnego "szport kucyka" a teraz mam baryłkę na nóżkach  😵
Jakie pasze dajecie swoim koniom?
autor: LatentPony dnia 11 stycznia 2018 o 22:33
Mesz chcę całkiem wyeliminowac, na razie przez najbliższy miesiąc po prostu do jednego posiłku ma dodatkowo dostawac gluta z siemienia, więc zdecydowałam, że będzie na kolację dostawał wysłodki + łuskę słonecznika + gluta.

Wcześniej pasze oczywiście wdrażałam stopniowo, ale zawsze mieszałam mu suche pasze. Teraz pierwszy raz przechodzę z mokrej paszy na suchą i stąd moje dylematy.

Koń miał zalecony mesz z powodu zatkania przełyku i chodziło o to, aby pasza była możliwie jak najbardziej glutowata i tłusta, aby nadac poślizg w przełyku i ułatwic mu pobieranie siana. Koń na szczęście problemów kolkowych nigdy nie miał (tfu! tfu! abym zaraz nie wykrakała...)
Kiedyś zresztą na re-volcie już zasiałam paniki i dosłownie nocowałam pod boksem na kostkach słomy jak mój koń podczas ucieczki z padoku zjadł rozmoczony i mocno spleśniały chleb. Ten chleb już niemalże żył własnym życiem, mój koń znalazł go gdzieś w krzaczorach i zdążył prawdopodobnie dośc sporo go zjeśc zanim do niego dobiegłam i złapałam uciekiniera...
W naszym pierwszym pensjonacie zdarzało mi się też widziec jak dzieci karmiły go paprykowymi Lay'sami... Myślałam, że nogi z dupy powyrywam, ale zanim zauważyłam to chwila minęła, bo w odpowiedzi na ochrzan i litanię, że konie nie mogą jeśc czipsów usłyszałam: "ale jemu bardzo smakowały!"  😵

Teraz jednak trzęsę się nad nim niemalże jak nad niepełnosprawnym, pomimo tego, że chłopak już wrócił do pełnej sprawności. Obecnie karmię go tylko ja lub mój partner, wszyscy wiedzą, że dosłownie zamorduję jak ktoś mu cokolwiek da. Z tego powodu szanse ponownego zatkania są bliskie zeru, bo zatkanie wynikało z tego, że łapczywie rzucił się na owies który obsługa wsypała mu do żłobu... Dlatego właśnie tak hojnie częstuję mojego konia łuską słonecznika i sieczką 🙂 bo tylko to zmusza go do żucia, a nie połykania w całości 🙂
Jakie pasze dajecie swoim koniom?
autor: LatentPony dnia 11 stycznia 2018 o 21:29
Nie wiem czy to właściwy wątek, ale myślę, że moje pytanie będzie tu pasować. Jeżeli nie, to bardzo proszę o przekierowanie 🙂

W jaki sposób przestawic konia z meszu na "suchą" paszę?

Mój koń po zatkaniu przełyku miał zalecone odstawienie paszy i karmienie 3 razy dziennie meszem. Obecnie mamy pozwolenie od weterynarza na stopniowe wprowadzanie paszy i zmniejszanie porcji meszu. Na chwilę obecną mam mieszać mu mesz z paszą. Tylko nie zapytałam jak  😡

Koń wcześniej jadł:
Śniadanie: pół miarki mixa (musli dla ochwatowców agro vital + granulat hoof care agro vital + łuska słonecznika + sieczka)
Obiadu nie jadł
Kolacja: garść moczonych wysłodków + łuska słonecznika

Koń na tym zestawie fajnie pracował, pomimo niskoenergetycznego jedzenia miał sporo fajnej energii, nie tył nadmiernie (chociaż to prymityw, więc ma skłonności do tycia z powietrza). Chciałabym więc wrócić do tego żywienia, bo po miesiącu na meszu 3 razy dziennie i staniu bez pracy znowu zaczyna przypominać kulkę na nóżkach a nie konia 🙂

Jak to zrobić mądrze aby mu nie zafundować jakiś rewelacji żołądkowych?

Czy lepiej będzie na chwile obecną zalewać mu paszę razem z meszem i rozpuszczać wszystko? Czy najpierw zalać mesz, a potem wymieszać go z suchą paszą i szybko podać aby nie zdążyła rozmięknąć?

I jak przejść z trzech posiłków dziennie na dwa? Po prostu radykalnie odstawić obiad czy stopniowo zmniejszać porcje?

Ech... kiedyś się tak z nim nie cackałam, ale odkąd prawie go straciłam, to latałam z tym meszem normalnie z zegarkiem w ręku co 8 godzin... A teraz boję sie cokolwiek zmienić aby nie popsuć...
Runnersi- czyli biegaj z nami :)
autor: LatentPony dnia 10 stycznia 2018 o 11:15
ps- uświadomiłam sobie, że ja w Pegasusach biegam niezmiennie do wielu już lat. I na bieżni i po drogach leśnych i po asfalcie. Podejrzewam, że moej stopy tam bardzo się przyzwyczaiły do Pegasusów, że każdy inny but będzie mi powodował jakiś dyskomfort. Czas chyba zacząc przyzwyczajać stopy do różnych butów.


O to, to 🙂 Mam dokładnie tak samo z moimi terenowymi NB. Biegałam w terenie tylko w nich, od zawsze. Błagają już od długiego czasu o wymianę, dziury mają, podeszwa zjechana... Ale każdy but jaki przymierzam ma milion wad.
"Te za sztywne, w tych bieżnik nie taki, te uciskają, te za wąskie, tu mi stopa lata, a tym nie zaufam na lodzie, a tu na skałach kiepskie czucie podłoża, a te to w ogóle w błocie zgubię..."  😵
No normalnie katastrofa 😀
W takich chwilach nawet się troszkę cieszę, że nie mogę już biegac 🙂 Przynajmniej nie mam już takich dylematów.

A najciekawsze jest to, że na asfalcie biegałam we wszystkim co mi dali do testów i większośc butów mi bardzo pasowała.
Stajnie w Warszawie i okolicach
autor: LatentPony dnia 10 stycznia 2018 o 10:24
Jeśli chodzi o stajnie z dojazdem ZTM z Warszawy to na pewno są:
-  stajnia Wex w Józefowie (ok.40 min. pociągiem z centrum + później na piechotę trzeba iść chyba ok. 2 km.), tylko że oni chyba nie mają hali. Nie wiem jak opieka, czy jest siano na padokach ani czy mają wolne boksy. Forumowa LatentPony tam pracowała, więc w razie czego można ją zapytać 🙂


Hali nie ma, padoki są mikroskopijne, bez szansy na jakąkolwiek trawę, a siana na padoki też się nie daje. Jak tam pracowałam to wolnych boksów nie było, poza tym właścicielka wielokrotnie mówiła, że nic nie zarabia na pensjonacie i nie chce miec już pensjonatu, tylko konie do szkółki. W razie dalszych pytań zapraszam na priv 🙂
Runnersi- czyli biegaj z nami :)
autor: LatentPony dnia 05 stycznia 2018 o 11:32
kolebka, właśnie zdziwiło mnie trochę pójście od razu w tak ciężki kaliber jak adrenaliny. Przyjemniejsza jest ravenna - trochę mniej stabilizacji, ale też więcej dynamiki i mniejsza waga 🙂

Co do pomiaru tętna z paska i z nadgarstka - aby sprawdzic dokładnośc pomiarów założyłam na trening jednocześnie swojego Garmina fenixa 2 z pomiarem z paska HR i TomToma cardio z pomiarem z nadgarstka. Biegałam wtedy na bieżni mechanicznej aby nie musiec patrzec pod nogi, tylko móc skupic się na porównaniu pomiarów na bieżąco. Skończyło się to tym, że w końcu spadłam z tej bieżni xD Bo byłam tak zafascynowana tym, jak technika idzie na przód. Otóż pomiary przez większośc czasu były identyczne, a jeżeli się różniły to o 1 uderzenie/min co nie daje nam właściwie żadnej różnicy nawet przy bieganiu zawodowym. Garmin np. pokazywał mi 167 uderzeń/min, a TomTom 166. To jest tak nieznaczna różnica, że właściwie jej nie ma.

Pomiar z nadgarstka moim zdaniem ma tylko jedną wadę. Biegając zimą często miałam swojego Garmina zapiętego na rękaw bluzy lub kurtki. W przypadku zegarka z pomiarem z nadgarstka musimy schowac zegarek pod ubranie, aby zachowac pulsometr, ale wtedy nie widzimy na bieżąco swoich pomiarów, a w razie alertów musimy się przekopywac przez warstwy ubrań.
Runnersi- czyli biegaj z nami :)
autor: LatentPony dnia 04 stycznia 2018 o 12:40
kolebka, adrenaliny są spoko jako buty treningowe 🙂 to Twoje pierwsze brooksy czy już kolejne?

tereska, polar M400 to niegłupi wybór na początek. Zegarek prosty w obsłudze, bardzo intuicyjny, ale jednocześnie posiadający wiele opcji programowania treningu. Do tego M400 ma naprawdę dosyc konkurencyjne ceny, biorąc pod uwagę ilośc funkcji. Więc również polecam 🙂
Runnersi- czyli biegaj z nami :)
autor: LatentPony dnia 03 stycznia 2018 o 15:50
Tunrida, jak dojdą Wildhorsy to zdaj relacje 🙂
Jakie pasze dajecie swoim koniom?
autor: LatentPony dnia 31 grudnia 2017 o 17:04
Dzięki dziewczyny, chyba faktycznie postawię na mielone siemię i nie bedzie problemu  :kwiatek:
Runnersi- czyli biegaj z nami :)
autor: LatentPony dnia 31 grudnia 2017 o 15:47
To wciaz zalezy od tego, co kto lubi. Ja tez biegalam w górach i nie wyobrazam sobie nawet na kamieniach i skałach miec twardą podeszwe. Uwielbiam czuc po czym biegam. Cześć treningów robiłam calkiem boso, takze w lesie. Znaczną większość czasu biegałam w najbardziej minimalistycznym modelu Merrell Vapor Glove - zaledwie 3 mm podeszwa to jak skarpetka. Nikogo nie namawiam - bo każdy ma inne potrzeby i preferencje. Ale tez nie uogólniajmy ze jak na górskie biegi to tylko twarda podeszwa. Bo zapewniam Was, że nie jestem odosobniona i miałam wielu klientów, ktorzy woleli wybrać na górskie trasy bardziej miękkie buty.
Moi klienci zawsze mieli wybór i najczesciej z butów terenowych nie wybierali wcale Salomonow tylko Brooksy. Najlepiej sprzedajacym sie modelem byla Cascadia, ale niestety byly na nią setki reklamacji, bo materialy uzyte do produkcji byly zwyczajnie slabe. Drugim najlepiej sprzedajacym sie modelem byl model minimalistyczny Brooks Pure Grit. Dużo biegaczy decydowalo sie na zabranie Gritów w gory i nie zawiedli sie, a byl to but z dość małą amortyzacja, 4 mm dropem i bardzo elastyczną podeszwa.
Jakie pasze dajecie swoim koniom?
autor: LatentPony dnia 31 grudnia 2017 o 13:38
No wlasnie w zaleceniach od weta mam wyraznie napisane "podawanie meszu minimum 3 razy dziennie".

Przy 8 godzinnej pracy + trzech koniach do jazdy + domu na utrzymaniu (no jednak trzeba kiedys ugotowac obiad i posprzatac), gotowanie siemienia jednak jest upierdliwe. I nie, nie moge tego robic w trakcie gotowania obiadu, bo mam na kuchence tylko dwa gazy, co jest moim wielkim bólem. Gdybym miala normalnie cztery palniki to nie bylby to zaden problem.
Dlatego szukam alternatywy aby bylo wszystkim wygodnie i dobrze dla konia.
Runnersi- czyli biegaj z nami :)
autor: LatentPony dnia 31 grudnia 2017 o 13:31
Kazdy ma inny gust, inne stopy, inną technikę biegu i woli co innego 🙂 Nike Wild Trail to taki mocno niskobudzetowy but i nie nalezy sie po nim spodziewac cudow, zwlaszcza jeżeli mamy juz konkretne oczekiwania odnośnie naszego biegania.
Jednak moim subiektywnym zdaniem Wildhorse są podobne do Pegasusow. I mysle, ze z czystym sumieniem moge je polecić, zwlaszcza ze u Tunridy Salomony sie nie sprawdziły.

Ja swoją drogą w ogole nie trawię Salomonow 🙂 sztywe to to, niezbyt wygodne, a moje NB mają o wiele bardziej agresywny bieżnik niz chociazby speedcrossy, przy o wiele niższej wadze i wiekszej elastyczności.
Chociaż z drugiej strony w asfaltowych NB w ogole nie biegam, nie leżą mi kompletnie. Na asfalt wole asicsy, ale z kolei trailowki asicsa mi nie podchodzą 🙂 także co biegacz to opinia.
Runnersi- czyli biegaj z nami :)
autor: LatentPony dnia 31 grudnia 2017 o 12:04
tunrida, bo odkąd przestałam biegac po kontuzji to mnie tu mało jest i coraz rzadziej zaglądam, czasami tylko coś podpowiem 🙂

Więc może po kolei:
- Wkładka do Salomonów może pomóc, ale nie musi. Musisz przede wszystkim zastanowic się, czy masz w nich miejsce na wkładkę - bo każda wkładka zajmuje trochę miejsca w bucie. Jednak wkładka na brak elastyczności podeszwy nie pomoże, jedynie trochę zmiękczy but, ale rozcięgno podeszwowe dalej będzie musiało pokonywac spory opór co może powodowac stan zapalny, ból i kontuzję. Może powodowac, ale nie musi.
- Porządne kolce to też dośc drogi zakup. Te najtańsze, które są co roku w lidlu czy w biedronce nie spełniają swojej roli. Miałam, używałam. I albo spadały, albo pękały albo się przecierały, zdarzało też im się przesuwac na bucie. Jak kolce to tylko porządne, jak chociażby te: https://trekmondo.pl/akcesoria-wspinaczkowe/raki/nakadki-antypolizgowe-na-buty-nortec-nordic-raczki-turystyczne/?gclid=Cj0KCQiAsqLSBRCmARIsAL4Pa9SzrqWVtlqKwf9Z3zFbAu3ddnnll4cY7bLt3Kd-hpqZ49anmGPlmKkaAmNREALw_wcB
- Inov-8 mają fajne opisy, ale zdecydowanie nie kupowałabym ich w ciemno. Amortyzacja którą Inov określa jako dobra, w porównaniu do innych marek jest słaba. To były, są i będą buty minimalistyczne. I w kategorii butów minimalistycznych mogą miec nawet i bardzo dobrą amortyzację, jednak w porównaniu do klasycznych butów to ta amortyzacja szału nie robi.
- Czasami trzeba się zastanowic czy jest sens zmieniac to, co dobre? Skoro biega Ci się wygodnie w pegasusach, to dlaczego nie Nike terenowe? Na model Wild Trail nawet nie patrz, ale bardzo fajne są Wildhorse.
Bieżnik nawet nie umywa się do Salomonów, na gładkim lodzie mogą zdarzyc się poślizgi (ale na gładki lód to już tylko kolce tyłek ratują). Jednak czasami zamiast kombinowac, lepiej jest pójśc znaną ścieżką 🙂 Jeżeli Twoje stopy lubią nike, to ja szczerze mówiąc zostałabym przy Nike. Wildhorse mają podobne parametry do Pegasusów - poduszka powietrzna Zoom pod piętą i do tego pianka Cushlon, 8 mm drop - czyli dobra amortyzacja dla biegaczy od pięty.
Jakie pasze dajecie swoim koniom?
autor: LatentPony dnia 29 grudnia 2017 o 20:48
Widocznie mam przestarzałe informacje 🙂 tak czy inaczej - chodzi o to, że do pyska mojego konia ma wchodzić glut powlekajacy mu błone sluzowa przełyku. Wiec tak czy inaczej surowe siemię odpada.

Z kolei o mielonym znalazlam taką niezachecajaca informacje:
"Mielone siemię lniane nie powinno być przechowywane, jełczeją omega-3 i rozkłada się w środowisku wilgotnym linamaryna do kwasu pruskiego. "

I bądź tu człowieku mądry jak pomóc a nie zaszkodzić...
Jakie pasze dajecie swoim koniom?
autor: LatentPony dnia 29 grudnia 2017 o 19:55
A co ze szkodliwoscia kwasu pruskiego w siemieniu? Może i zyje w średniowieczu, bo siemienia wczesniej w ogole nie podawałam, ale zawsze uczono mnie aby gotowac siemię przynajmniej dwie godziny. O mielonym tez zawsze czytałam skrajnie rozne opinie i zglupialam.
Jakie pasze dajecie swoim koniom?
autor: LatentPony dnia 29 grudnia 2017 o 19:33
Hippolyt ma mesz glyx dla koni z problemami metabolicznymi.


Opis brzmi zachęcająco, nawet nie miałam pojęcia, ze cos takiego jest. Jednak szukam możliwie jak najtańszego rozwiazania, bo przy podawaniu te minimum 3 razy dziennie to zbankrutuje na meszu. Ale jak bedzie trzeba to trzeba.

Mimo wszystko chętnie poczytam opinie o makuchu i dowiem sie więcej na temat konsystencji po zalaniu wodą. Bo o właściwościach i wplywie na zdrowie juz czytałam sporo  :kwiatek:
Jakie pasze dajecie swoim koniom?
autor: LatentPony dnia 29 grudnia 2017 o 19:13
Moze mi ktos powiedzieć cos o konsystencji (?) makuchu lnianego?

Po wyjsciu z kliniki mamy w zaleceniach mesz. Najtaniej i najlepiej wyszloby gdybym robila mu domowy mesz, jednak przyznaję, że moja doba jest zwyczajnie za krótka aby 3 razy dziennie gotować siemię...
Wspieram sie więc gotowymi mieszankami ktore wystarczy zalać gorącą wodą bez gotowania, ale praktycznie każdy mesz ma w składzie zboża i melase, ktorych moj kon nie powinien widziec na oczy z powodu insulinoopornosci.
I jestem miedzy mlotem a kowadłem.
Kon do tej pory jadł musli dla ochwatowcow zmieszane z łuska slonecznika i działał rewelacyjnie.
Obecnie jednak chodzi o to, aby miał możliwie jak najbardziej nawilżony i natłuszczony przełyk, aby ułatwic mu przełykanie. Dlatego co najmniej 3 razy dziennie musi dostawać glutowatą i tłustą paszę.
Czy makuch podawany na mokro też jest tak glutowaty jak siemię? Wystarczy go zalać wrzatkiem?
Runnersi- czyli biegaj z nami :)
autor: LatentPony dnia 29 grudnia 2017 o 12:07
tunrida, przepraszam, wypadłam z wątku. Szukasz trailowych butów z gore-texem czy nie koniecznie?
Inov-8 jest super marką, nigdy nie zawiodłam się na ich sprzęcie, ale nie każdy model mi pasuje.
Z trailówek mam swoje ukochane New Balance ale niestety nie produkują już tego modelu, chociaż dla mnie były idealne.
Osobiście na testach rewelacyjnie biegało mi się w Mizuno Hayate. Drop 10 mm, dośc dobra amortyzacja, ale przy tym są bardzo lekkie i elastyczne. Zaliczane do kategorii treningowo-startowych.

Tyle, że ja gustuję w butach bez gore-texu.

Moje NB na szczycie Rys
Końska Rewia Mody XI 2017
autor: LatentPony dnia 27 grudnia 2017 o 19:01
Kończąc temat z mojej strony - zawsze pomagałam i bede pomagać. Wiele razy tymczasowałam zwierzęta i często leczylam je za swoja kasę. I nie byly to tylko szczepienia, a często leczenie poważniejszych urazów które troche kosztowały. Potem zwierzeta za darmo trafialy do adopcji a ja.cieszylam sie jak dostawalam zdjęcie papugi w super klatce za kilkaset zł czy psiaka na nowym legowisku. Nie prosiłam o zwrot kasy za.leczenie. Wręcz przeciwnie - naprawde szczerze cieszylam się, że zwierzak znalazl swoj kąt.
Pomagalam od zawsze i mam zamiar nadal pomagac. Moje podejscie do świata nie zmieniło sie. Wiem, ze dobro wraca. Ja zrobie cos dobrego, a jak bede potrzebowala pomocy to tez ją dostanę. I wciaz mam zamiar tak zyc. Poświęcam swoj czas i finanse (a zarabiam minimalna krajową) aby pomagac tym, którzy tej pomocy potrzebują. Mam czyste sumienie i dobrze mi sie z tym zyje.
Czapraka nie mam zamiaru sprzedawać. Po pierwsze wiem, ze mojej mamie byloby cholernie przykro, bo juz czeka na zdjecie Myszatego w komplecie. Po drugie prezentów sie nie oddaje. Zwlaszcza, ze naprawde nie pochodze z bogatej rodziny. Szczerze mowiac nie wiem skad moja mama wziela kase. Moze dostala świąteczna premie w pracy? A moze pozyczyla pieniadze od sąsiadki? Nie wiem. Ale wiem, ze dla mnie liczy sie gest, pamiątka i usmiech na jej twarzy kiedy zobaczyla moje zaskoczenie.
Końska Rewia Mody XI 2017
autor: LatentPony dnia 27 grudnia 2017 o 09:54
Pochwaliłam się prezentem świątecznym. Prezentem, który dostałam, pomimo tego, że o niego nie prosiłam i słowem o nim nie wspomniałam. Prezentem, który dostałam, pomimo tego, że mówiłam rodzinie wyraźnie, że nie chcę nic, że najważniejsze jest dla mnie zdrowie mojego konia i jego leczenie, zakup meszu który ma jeśc 3 razy dziennie zamiast paszy treściwej, więc trochę go schodzi.

A wiecie ile czasu spędziłam z rodziną przez całe święta? Godzinę. Dlaczego? Dlatego, że przez całe święta normalnie pracowałam. Nie było dnia wolnego. Nie miałam i nie mam w domu nawet choinki z powodu braku czasu i kasy...

I owszem, cieszę się, że macie takie ugodowe rodziny. Moja rodzina nigdy nie rozumiała, że dołożenie mi się do czegokolwiek (czy do kursu instruktorskiego 4 lata temu, czy do leczenia konia teraz) można potraktowac poważnie i uznac za prezent. Ja uważam, że oczywiście, że tak. Moja rodzina, że nie. I wolą dorzucic się mniej i kupic coś jeszcze niż przeznaczyc całą kwotę na potrzebną pomoc. Tacy byli zawsze. Jaki mogę miec na to wpływ? Jest sens boczenia się i strzelania fochów w wigilię?

Zwłaszcza, że dla mnie były to naprawdę wyjątkowe święta. W cholernym 2017 roku prawie straciłam moją mamę przez raka (dwukrotnie musiała przerwac leczenie ponieważ jej morfologia spadła poniżej krytycznego poziomu i pojawiła się poważna niewydolnośc serca) i prawie straciłam konia bez którego nie byłabym tą osobą, którą jestem dzisiaj. I tak, mam zamiar cieszyc się tym, co przyniesie mi życie każdego kolejnego dnia. Bo zrozumiałam, że nigdy nie możemy byc pewni tego, że jakaś chwila się powtórzy, a każdy dzień może byc naszym ostatnim. Dlatego cieszę się, zarówno z każdej godziny spędzonej w siodle, jak i każdej godziny w pracy. Cieszę się z bólu pleców po jeździe jak i z odcisków po widłach. Cieszę się z karmienia konia jak w zegarku, co 8 godzin dziennie, nawet jeżeli oznacza to codziennie pobudkę o 6 rano, bez względu na pogodę czy samopoczucie. Cieszę się, że mam do kogo wstawac i kogo karmic.
Cieszę się ze spędzonej wspólnie godziny przy wigilijnej kolacji i z otrzymanego prezentu. I mam zamiar nadal cieszyc się z każdego rozpoczętego dnia, z każdej przeżytej godziny, z każdego zachodu słońca i z każdej gwiazdy na niebie. Bo życie jest za krótkie, a bliscy zbyt szybko odchodzą, aby tracic czas na kłótnie i spory.

Bardzo dziękuję re-volcie za wsparcie podczas zbiórki na leczenie Pająka. To dzięki Wam mogę się przytulic do myszatej szyi i uwierzyc, że może jednak wszystko będzie dobrze. Jeżeli kogoś uraziłam swoją radością z prezentu - przepraszam.
Końska Rewia Mody XI 2017
autor: LatentPony dnia 27 grudnia 2017 o 09:12
Rodzina nie mogła dołożyć się do leczenia?
Jutro odbieram swojego konia z kliniki. Po dwóch miesiącach. Rachunek w takiej wysokości, że bardzo długo nie pomyślę o nowym czapraku  🙄


Wiedzialam, że padnie taki komentarz. Moge powiedziec tylko tyle, że jest mi bardzo przykro. Rodzina pomogla mi bardzo, dołożyli sie do leczenia. Jednak nie mam wpływu na to, że sa tradycjonalistami i dla nich w święta, po wigili dzieci idą pod choinke szukać prezentów. A ja dla nich zawsze bede dzieckiem. Nie wypadało mi odmówić przyjecia prezentu, zwlaszcza ze ta wigilia była dla nas szczegolna poniewaz moja mama świętowała rozpoczęcie nowego życia po ciężkiej walce z rakiem.
W czasie jej leczenia cała rodzina odmawiała sobie wszystkiego, bo oczywiscie są pewne priorytety. Moja mama po otrzymaniu informacji o braku komórek rakowych stwierdziła że stanie na glowie, ale te święta nie będą biedne.
Rozumiem ją, chociaż też wolałabym aby zamiast prezentu dorzuciła grosz więcej do leczenia konia, albo zamiast kompleciku podlozyla pod choinke worek meszu ktorego moj kon teraz potrzebuje z zalecenia weterynarza. Oczywiscie, ze wolalabym gdyby tak bylo.
Ale czy to, co wolimy mialoby usprawiedliwić sprawienie mojej mamie przykrosci i nie przyjecie prezentu? Uwierzcie, że ona naprawdę nie miała tych pieniedzy na prezent. Jednak z uwagi na tą szczególną wigilię zdobyła je. I co? Mam ją za to winic?

Ludzie, prosze. Troche mniej zawiści i zazdrości, a więcej zrozumienia i empatii. Naprawde nie jestem osobą ktora robi zbiórki i za czyjąś kasę kupuje sobie nową kolekcje eskadrona  😵 wydawało mi sie, ze re-voltowicze znają mnie na tyle, aby nie rzucać takich oskarżeń.

Przepraszam za elaborat i to w dodatku w klimacie OT. Jednak ten post osobiście mnie zabolał i mam nadzieję, ze zrozumiecie dlaczego.
Końska Rewia Mody XI 2017
autor: LatentPony dnia 26 grudnia 2017 o 22:21
To i ja się pochwalę świątecznym prezentem. Moja rodzina stwierdziła, że skoro mój koń o włos uniknął pójścia na tamten świat to... należy mu się na święta wymiana garderoby 🙂
Ja też jestem wniebowzięta, ponieważ to jedyna kolekcja eskadrona oprócz nici pink-smurf która naprawdę wpadła mi w oko. Tak, zdecydowanie nie jestem szmatocholiczką 😀 dla mnie czaprak ma byc po prostu czysty i schludny, a jaki ma kolor to już totalnie nie istotne. Ale kolekcję nici pink z uporem maniaka zbierałam przez kilka lat, więc rodzina znając moje upodobania do różu (i jednorożców <3 ) postanowiła sprawic mi mega niespodziankę 🙂

Zdjęcia na modelu już wkrótce, tylko muszę odpalic Myszatego po leczeniu.

Derki
autor: LatentPony dnia 22 grudnia 2017 o 19:57
LatentPony ale jak założysz mu samą plandekę w niskie temperatury to mimo futra może być mu zimno bo mokra derka zrobi się ciężka(w sumie sama w sobie trochę waży) i nie będzie mógł nastroszyć futra czyli nie będzie mógł się ogrzać. Jednak cienkie wypełnienie/ chociaż podszycie polarem było by wskazane.


Mechanizm stroszenia wlosa jako termoregulacji znam. Jednak znam też swojego konia i wiem, ze nie moze byc mowy o zadnym podszyciu. Kon juz 5 zime stoi bezstajennie, nigdy nie marzł. Tak jak pisalam - w mrozy -20 stoi goły i sie stroszy do woli i jest cieply przy skorze.
Derki potrzebuje na temperatury w okolicy 0 stopni i deszcz, bo on z gatunku tych co choćby grad z nieba walil to pod dach nie wejdzie bo nie i juz. Zawsze pod zwykla plandeka jest cieplutki, nawet jak derka mokra po ulewie.
W jakimkolwiek podszyciu to bym go chyba ugotowala jak kurczaka w piekarniku...