dodzilla

Konto zarejstrowane: 26 czerwca 2010

Najnowsze posty użytkownika:

kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: dodzilla dnia 27 maja 2018 o 21:49
Kiedy po kulawiznie można wprowadzać drążki, jeśli kon już 2 miesiące chodzi czysto?
Depresja.
autor: dodzilla dnia 27 maja 2018 o 21:38
Tunrida, a jak to jest z tyciem na wenlaflaksynie? Podobno skutkiem ubocznym jest brak apetytu, a ja w ciągu trzech miesięcy wybiłam na 10 kilo więcej. Nawet w moje stare legginsy już nie wchodzę. Możliwe, ze jest to zależne tez od tego, ze dużo mniej robię, bo jednak z 12-14 godzin pracy dziennie spaść do zera to jest ogromna różnica.
Depresja.
autor: dodzilla dnia 19 maja 2018 o 21:38
Aż mi trochę szkoda, ze wychodzę 😉 Polubiłam tą względną wolność(tak, tak, klinika zamknięta i wolność) i dlatego mam teraz rozterki nad życiem prywatnym. Zobaczymy. Mam dobre prochy i zapas fajek, powinnam dać radę... a jak nie, to MAM PRAWO prosić o pomoc i mam prawo dać sobie pomóc. Nie muszę wszystkiego robić sama. Mój przyjaciel pomógł mi napisać piękne Bewerbung i wczoraj zostałam zaproszona na rozmowę kwalifikacyjna na Ausbildung, wiec cel sobie postawiłam. W końcu zacznę robić coś dla siebie a nie dla innych, bo to mnie tak wykończyło. Dawanie i nie dostawanie nic (lub mało) w zamian... Co tez doprowadziło do totalnego zamknięcia się ze swoimi problemami w sobie, stawianie sobie coraz większych wymagań, coraz więcej zajęć, pracy, domu... byle by tylko uciec od myśli. Pomagało, ale mimo, ze te myśli nie były wyraźne, klarowne, to w podświadomości cały czas siedziały aż doprowadziły do tego ze chciałam zrobić ogromne głupstwo. Powinnam była już wcześniej się zgłosić do kliniki, bo to, ile mi to dało, to nic nigdy w życiu nie pozwoliło mi tyle odkryć w sobie, w funkcjonowaniu umysłu i jak to wszystko wpływa na mój organizm. Zobaczymy, jak z ta wiedza poradzę sobie w praktyce 😉
Depresja.
autor: dodzilla dnia 19 maja 2018 o 20:50
Melduje się. W przyszłym tygodniu wychodzę. Pobyt w klinice uświadomił mi, ze nie jestem sama na tym świecie. Już nie mam myśli samobójczych, aczkolwiek ogromny strach przed przyszłością pozostał. Bardzo możliwe ze zakończy to mój prawie 13 letni związek. Nie wiem, czy żałuje, ze będę sama. Wiem, ze zyskałam przyjaciół... ze powinnam dać radę. Mam nadzieje. Chce tego. Muszę dać sobie tylko czas. Mam obok siebie ludzi, dla których jestem ważna. To dobre uczucie.
Depresja.
autor: dodzilla dnia 02 maja 2018 o 10:39
I pyk, dwa miesiące w klinice mijają, a tu ani słowa o wypuszczeniu...
... ślub :) ...
autor: dodzilla dnia 09 kwietnia 2018 o 19:38
Mamy do oddania termin ślubu cywilnego w USC i wesela w Mszanie Dolnej w Starej Winiarni 30.06.18, fotografa oraz zespół. Wszystkie najważniejsze rzeczy są załatwione, oddamy za cenę zaliczek, ale możemy ponegocjować. Może jest ktoś zainteresowany? Zostały trzy miesiące
Depresja.
autor: dodzilla dnia 27 marca 2018 o 08:27
Już trzeci tydzień na zamkniętym. Może za tydzień uda mi się ogarnąć na tyle, ze mnie przeniosą na oddział otwarty. Powoli mam dość...

To jest niesamowite, jak własna głowa może tak dawać w dupę, ze nie jest się w stanie ustać na nogach, i człowiek trzęsąc się, czołga sie po łóżku do przycisku alarmowego... Nienawidzę ataków paniki...
Depresja.
autor: dodzilla dnia 16 marca 2018 o 09:14
Tez się zamelduje. Tydzień minął i z każdym dniem jest coraz gorzej. Czuje się wybita z mojego pędu życia, z dnia zaplanowanego od 6-22 co do 5 minut. Od dwóch dni nie wstaje z łóżka i jakby nie te fajki to bym w ogóle cały dzień przeleżała. Czuje się wyłączona, bez prądu. Winna, ze inni teraz musieli przejąć moje obowiązki. Jest mi zle... ale ile można w kółko opowiadać, ze jest mi zle. To nudne i monotonne. Dupa wszędzie. Wszyscy do mnie piszą, ja nikomu nie odpisuje. Jeszcze bardziej zamykam się w sobie.
Depresja.
autor: dodzilla dnia 11 marca 2018 o 10:10
Siedzę tu jak warzywo... Szefowa do mnie pisze, wszyscy do mnie piszą. Próbują mnie pocieszyć a to tylko zwiększa poczucie winy. Poza tym - cała ja. Nie składam swojego życia do kupy, czuje się podle... a jednak sama pocieszam ludzi w palarni. Nie umiem myśleć o sobie, widzę smutniejszych ode mnie, normalnych ludzi. Tylko smutnych. Próbuje pocieszyć. Polozyc rękę na ramieniu i połkać razem w kącie. Miałam złe wyobrażenie o tym miejscu... ale chyba czuje się bezpieczniej. Ktoś na mnie patrzy żebym sobie krzywdy nie zrobiła. Dziwne. Wszystko dziwne. Przepraszam za post pod postem. Nie wiem czemu jest mi łatwiej wylać myśli w internet, niż rozmawiać z kimkolwiek w rzeczywistości. Może temu, ze was nie znam i nie widzę. I dobrze. Miałam halucynacje po lekach... to było straszne. I znowu - prędzej przelecę się z gołym tyłkiem po mieście niż powiem wszystko komuś w oczy co mysle. Nie wiem czemu tu pisze. Chyba... pamiętnik. Jak Viritim. Wiem, to zły wątek na pisanie przemyśleń. Ja i tak już nie mysle. Ja cierpię. Wolałabym cierpieć z bólu złamanej nogi. Cierpienie psychiczne jest straszne. Boje się...
Depresja.
autor: dodzilla dnia 09 marca 2018 o 20:43
Po dniu na oddziale zamieniam czubków i wariatów na... ‚Boże, biedni ludzie’. Nie chciałam nikogo urazić. Dostałam leki... czuje się... mięciutko. Głowa dalej swoje ale przynajmniej dobrze ciężko i mięciutko... i nawet ichniejsze fajki limitują jak sie ładnie poprosi i odpalić da. Kontaktów w pokojach brak, kubeczki plaskikowe, lustra tez plastikowe, kraty w oknach... mili ludzie. Przepieprzoną robotę maja. Podziwiam cie tunrida. I dziekuje za wiadomosc - chłodnym, rzeczowym okiem napisane. Dziekuje.
Depresja.
autor: dodzilla dnia 08 marca 2018 o 11:48
Nie musiałam zlecać telefonu. Wczoraj pękłam, rozsypałam się na podłodze. Dzisiaj jadąc do pracy ze znajomym tez. Powiedział to szefowej a ta mnie odwiozła do czubków. Czekam na obiad... I na lekarza. Nie wierze ze wylądowałam w wariatkowie. Kur...wa. To się nie dzieje naprawdę. Mam dość.
Depresja.
autor: dodzilla dnia 07 marca 2018 o 18:40
Odstawiłam mój koktajl niecały rok temu, bo było dobrze... Nie chcę jechać cały czas na tabletkach na coś czego nie mogę umiejscowić w organizmie. Cukrzycy, cisnieniowcy maja problemy z funkcjonowaniem poszczególnych organów a ja? Myśli? Dusza? Jak leczyć coś czego fizycznie nie ma i wzięło się z nikad... To bez sensu. Mam nadzieje ze uda mi się chwycić tej liny jutro albo pojutrze albo kiedyś i zadzwonić do lekarza. Teraz wykręcenie numeru jest ponad moje siły. Wiem, to irracjonalne biorąc pod uwagę ze trzymam telefon w dłoni.
Depresja.
autor: dodzilla dnia 07 marca 2018 o 16:13
Ja nie wiem. Myślałam, ze się kolejny raz z tego wygrzebałam. Mam wszystko co może mnie uczynić szczęśliwa. Jedna spokojna prace na fabryce, która jakiś tam fun sprawia, gdzie miałam okazje poznać jedna z najpiękniejszych bratnich dusz, dorabiam sobie w stajni z jednymi z najlepszych koni w Niemczech, szefostwo jest ze mnie przezadowolone... Planujemy ślub... a ja siedzę jak to zasrane warzywo i tylko bym fajkę za fajką ciągła. Zero uczuć. Pustka, otępienie, zero radości. Nic. Ciemność. Z każdym dniem mam wrażenie ze staczam się coraz bardziej w czerń. Z myśli typu ‚ja nie chce tak żyć’ robią się myśli ‚ja nie chce zyc’. Wstając rano mam ściśnięty żołądek, ciagle mdlosci, jak mam zrobić coś dla siebie to jakaś popieprzona siła ciągnie mnie w dol i blokuje, nie jestem nawet w stanie wyjść na 5 minutowy spacer. Głowa na każda próbę pozytywnego myślenia krzyczy NIE. Przestałam się praktycznie odzywać do kogokolwiek... dobija mnie to, ze swoim zachowaniem krzywdzę ludzi, którym na mnie zależy. Jakby nie te prace i to, ze zakładam jakaś dziwna maskę silnej osoby to chyba bym już totalnie odleciała. Niestety ta maska coraz częściej spada... i im bardziej ludzie zauważają ze coś jest nie tak tym gorzej się czuje.. Nie chce, żeby ludzie wokol mnie obchodzili się ze mną jak z jajkiem bo mam depresje. Chce żyć normalnie, ale nie umiem. Czuje się tak martwa... Zimny trup. A ja mam ciagle zimne ręce. Wiem... poplatany jest ten post, ale próbuje wylać myśli w internet. Przepraszam.
Depresja.
autor: dodzilla dnia 06 marca 2018 o 19:31
Czemu, czemu, czemu to zawsze wraca...? Mam dość takiego życia...
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: dodzilla dnia 25 lutego 2018 o 19:02
Protip od zawodowego luzaka: codziennie przed założeniem derki psikajcie łopatki lub wycierające się miejsca sprayem do grywy. Włos staje się śliski, derka nie szura po sierści i nie wyciera gołych placków. Działa tez na wytarte dziury na szyi od wodzy. Na już wytarte miejsca Melkfett najlepszy, chociaż włos nie odrośnie z dnia na dzień...
Podziękowania
autor: dodzilla dnia 21 lutego 2018 o 18:33
Jeżdżenie porządnym stępem jest baaardzo trudne...
Poprawny dosiad
autor: dodzilla dnia 14 listopada 2017 o 17:48
Jakie ćwiczenia można wykonywać w półsiadzie? Chciałabym sobie urozmaicić jazdę, bo to trochę moja słaba strona, wspinam się na palce w strzemionach jak tylko mam się pochylić do półsiadu.  🤔
Re-Voltowicze ZA granicą: pensjonaty, zwyczaje, niecodzienności...
autor: dodzilla dnia 12 listopada 2017 o 17:19
Powiem, ze w niektórych przypadkach to smutna prawda, a im wyższy rangą zawodnik tym gorzej. Ja swoją ostatnia prace jako luzak przypłaciłam załamaniem nerwowym i realna chęcią odebrania sobie życia, jakkolwiek głupio to teraz brzmi. Sama się sobie dziwie, jakim cudem dawałam się tak gnoić przez tyle czasu, bo kasa dobra, bo TAKIE nazwisko, bo pozycja MANAGERA stajni, no ja nie dam rady...?.l Dziewczyna, która przyszła na moje miejsce tez nie dała rady psychicznie - nawrot anoreksji i hospitalizacja, czego dowiedziałam się ostatnio od wspólnej znajomej, wytrzymała krócej ode mnie. Całe szczęście tylko dwóch szefów takich mi się trafiło, pierwszy i ostatni. Reszta ludzi do rany przyłóż, do tej pory mam bardzo dobre kontakty z byłymi pracodawczyniami. Zależy jak się trafi i jak bardzo sobie pozwolisz na głowę wejść.
Kto/co mnie wkurza na co dzień?
autor: dodzilla dnia 11 listopada 2017 o 08:46
To tylko taki pretekst, żeby otworzyć lodówkę i coś zeżreć, a dupa rośnie. Wkurza mnie to, że wesele za pol roku a ja zamiast spadać z waga zażeram się czekolada i w ciągu dwóch lat mam 13 kilo na plusie. A pff.
Kto/co mnie wkurza na co dzień?
autor: dodzilla dnia 10 listopada 2017 o 20:20
Czarownica, sprawdź lepiej w lodowce. Ja byłam na szybko z spozywczaku po ser i masło i idąc do domu niosłam wszystko w jednym pakiecie i wsadziłam do lodówki. Ile ja się obdzwoniłam po sklepach, bankach, urzędach... dom do góry nogami wywalilam, żeby ten portfel znaleźć a tu... między serem a masłem w lodoweczce. Co by świeży został. Powodzenia w szukaniu.
Zadziwiające, nietypowe ogłoszenia
autor: dodzilla dnia 10 listopada 2017 o 10:43
Dawno nie widziałam takiego T-Rexa na koniu :oczopląs:
Dzisiaj na obiad ...
autor: dodzilla dnia 09 listopada 2017 o 19:09
Smartini, nie chciałabyś mnie zaprosić? 😀

U mnie 5 litrów bigosu na polskiej kiełbasie dorwanej okazyjnie w niemieckim markecie. Jestem w niebie na emigracji.  😍
Bryczesy
autor: dodzilla dnia 09 listopada 2017 o 18:14
Czy ktoś użytkuje bryczesy FP New Carmen? Czy ta ‚elastyczna dzianina’ to taki dresikowaty materiał?
paznokcie, żele, tipsy
autor: dodzilla dnia 07 listopada 2017 o 11:05
Dziewczyny, co polecacie jako zestaw startowy do żeli? Robiłam kilka ładnych lat paznokcie, ale moja kosmetyczka podniosła ceny 🤔 a ja w tym momencie mam włączony tryb maksymalne oszczędzanie, bo i kredyt i wesele i reszta. Teraz jestem któryś już miesiąc bez żeli i czuje się jak bez spodni. Paznokcie są w dobrej kondycji, nie są łamliwe ani zbyt cienkie, ale są takie... zwykle :P Za zwykle, bez wyrazu. Lakiery w moim przypadku nie zdają egzaminu, bo w pracy mam styczność z rożnego rodzaju rozpuszczalnikami i wszystko od razu schodzi. Zastanawiam się tez jak to będzie z trwałością hybryd w kontakcie z chemikaliami. Miałam raz hybrydy i były strasznie delikatne, gumowe wręcz w porównaniu do żelu i w ogóle a w ogóle nie usztywniany paznokcia. Jakieś pomysły, rady co do zakupu?  :kwiatek:
Podziękowania
autor: dodzilla dnia 06 listopada 2017 o 22:43
Bardzo mi przykro, trzymaj się. Niestety taka kolej rzeczy... :-(
Bryczesy
autor: dodzilla dnia 02 listopada 2017 o 21:13
No patrz, a tak wszyscy chwalą... 😀
Bryczesy
autor: dodzilla dnia 02 listopada 2017 o 16:25
Moje FP tez się po trzech latach nie rozciągnęły ani nic, materiał tylko trochę wyblakł. Podziurawiłam na miotle, widłach, drutach, ogrodzeniach i wywalilam, kupując HKMy z pełnym gripem. Dziadostwo jakich mało, kolana wypchane, materiał się mechaci, silikon wyciera. Zastanawiam się teraz nad jednymi ale porządnymi Pikeurami, ale kasa idzie w wesele na razie.
Depresja.
autor: dodzilla dnia 31 października 2017 o 20:57
Wcinam się w rozmowę ale nie daje rady. Na początku roku zeszłam z leków po przebytym załamaniu nerwowym. Dzisiaj to wróciło, nie dam rady. Mam atak paniki po przeczytaniu kilku informacji o pewnej osobie, pomimo ze nasze drogi całe szczęście się rozeszły dwa lata temu. Rzygam z nerwów od popołudnia, dusze się, ktoś ściska mnie za gardło... Nie chce do tego wracać, nie wiem co robić. Nie mam żadnych prochów na uspokojenie, wiec wzięłam kodeinę która zawsze mnie usypiała. Nie chce całe życie jechać na lekach bo gdzieś tam w świecie mój były szef coś robi... Najgorsze ze jestem sama w domu, przyjaciółka nie ma telefonu ani internetu, facet na wyjeździe. Przepraszam musiałam się wypisać. Boje się jak cholera i nie wiem jak się uspokoić. Dawno mnie tak nie sparaliżowało... nienawidzę tego uczucia, ale gdzieś tam z tylu głowy racjonalny głos mówi, ze to minie... Myślałam, z po zakończeniu leczenia jestem wolnym człowiekiem...
Zabawa w skojarzenia
autor: dodzilla dnia 31 października 2017 o 08:56
Korale
Podziękowania
autor: dodzilla dnia 28 października 2017 o 19:15
Tak się kiedyś zastanawiałam, kilka razy był już poruszany temat kiepskiej sytuacji finansowej pana Romana... a potem przeglądając Pudelki i inne zabijacze czasu widzę że celebryty typu Szostakowa albo ćwierćmózg Deynn wydają książki za książkami zrodził mi się w głowie mały pomysł. Może znalazłaby się jakaś miła osoba chcąca spisać i ładnie zredagować opowieści Viritima? Pomijając multum błędów ortograficznych bardzo przyjemnie się podczytuje ten wątek, a pan Romek jest osoba o sporych umiejętnościach, znającym ciekawe historyjki, dawne zwyczaje panujące w stajniach, barwnie opisującym ‚tamtejsze’ autorytety jeździeckie... Kurcze, no ja bym coś takiego przeczytała, jakby ta książka miała ręce i nogi, bo czasem czuje niedosyt, jak pan Romek sam zabłądzi w swoich opowiadaniach przechodząc z wątku do wątku i nie kończąc tego, o czym pisał na początku ;-) a ciekawie pan pisać potrafi.
‚Romek Śmigielski - wspominki’ takie cuś, o.
Zdaje sobie sprawę, ze wydanie książki to długa i trudna droga i pewnie nie wiadomo jakich kokosów tez nie przynosi, ale jeśli książkowy rynek ma zalewać kolejka fala ‚Jak cudownie schudłam’ albo inne ‚Treningi życia’ od osób które do zaoferowania maja tylko pokazanie ciała na instagramie to może jednak warto by było spróbować spisać wspomnienia osoby, która coś tam do opowiedzenia ma? A nuż nie trzeba by było brać w Biedronce rzeczy na krechę... :-)
Młode Konie
autor: dodzilla dnia 22 października 2017 o 20:11
Quanta, opisywałaś gdzieś na blogu albo rv ruszenie krok po kroku? Bardzo chętnie bym poczytała.
Podziękowania
autor: dodzilla dnia 22 października 2017 o 10:06
Sprzątanie boksów odstresowuje... :-)
... ślub :) ...
autor: dodzilla dnia 19 października 2017 o 18:37
Zygzak, świetne zdjęcia! Przesylam na chamskie zagapienie do mojego fotografa, jeśli się nie obrazisz :kwiatek:

My się planujemy od 2015 roku, stanęło na 30.06.18. Po rodzinnych przebojach o brak kościelnego, stanęło na ślubie cywilnym na terenie kasztelu w piwniczce i imprezie na pietrze. Mamy fotografa, zespół który nawet największe discopolowe gnioty zagra na rockowa nutę 😍 i zaczynamy stawiać pierwsze taneczne kroki z youtubem. Strasznie głowie się nad sukienka i obrączkami. Myślałam albo o krótkiej, dziewczęcej sukience w kolano albo całkiem prostej, jakby na wzór greckich tunik, ale nigdzie nie mogę znaleźć nic, co wpadnie mi w oko i stwierdzę, ze to TA 😵 A jeśli już, to cena zbija z nóg. To samo obrączki - wcześniej, jak oglądaliśmy coś na wystawach, tak niezobowiązująco 😉 to wszystkie były piękne, a teraz... kurde, nic nie leży.
Skad polecacie zamowic zaproszenia? Czy danie zaproszeń w grudniu to za wcześnie? A w Wielkanoc za późno? Niestety mieszkamy za granica i organizowanie wszystkiego na odległość do najłatwiejszych nie należy...
Podziękowania
autor: dodzilla dnia 12 października 2017 o 09:41
Choć nie mam żadnych uprawnień jako trener itp zawsze się staram wszystkich swoich podopiecznych np; w stajni koni sportowych Viritim , ośrodku agroturystycznym u Luizy czym nowym jednym lub 2-ma elementami przekazywanian swojej wiedzy jaką nabyłem u śp trenera majora Leona Burniewicza co nam przekazał ogrom wiedzy , dobrych manier podczas prowadzenia jazd na rumakach .


Moglabym prosić o rozwiniecie tematu dobrych manier podczas treningów i ogólnie podczas przebywania w stajni?  :kwiatek: Ciekawe, jak stara szkoła ma się w praktyce do czasów dzisiejszych, wszak wiadomo, ze kiedyś ludzie mieli więcej klasy...
Zadziwiające, nietypowe ogłoszenia
autor: dodzilla dnia 11 października 2017 o 23:06
O matko, oczu ból 😲 Faktycznie, elementy C-klasy, szczególnie 2:55 na filmie. 😀
Wszystko o co chcielibyście, ale wstydzicie się zapytać ;)
autor: dodzilla dnia 10 października 2017 o 14:46
Pierwsze dwa dni powinno się przytrzymać keratynę na włosach, żeby lepiej wniknęła. Robiłam trzy razy już, mniej więcej co pol roku, ostatnią w styczniu chyba. Teraz zamiast długich czarnych włosów zamarzył mi się jasny kręcony bob i dupa, bo keratyna dalej trzyma  😵 😂 pomimo zmiany koncepcji na włosy moge z czystym sercem polecić to prostowanie. Do tego jeszcze paznokcie i rzęsy 1:1 i poranny pobyt w łazience ogranicza się do pięciominutowego umycia buzi i zębów 😉
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: dodzilla dnia 10 października 2017 o 14:15
Chciałabym podziękować za rady dotyczące przejść :kwiatek: pocisnelam konia wczoraj trochę na kołach na reakcje, pierdyliard przejść, pod koniec jazdy nawet udało mi się zrobić bardzo porządne żucie z ręki na prawo (słaba strona moja i konia)w galopie a uczucie jak mnie wpuścił w plecy normalnie bajka 😍 Dzisiaj za to marzenie, delikatna łydka, przejścia kłus-prawie stęp-kłus i raaaaany! Jak on zaczął kłusować! Aktywnie, jak piłeczka. Fajnie jest odkrywać jeździectwo po latach dupoklepania i schodzić z bananem na twarzy 🙂
Interpretacja zdjęć- koń+jeździec :)
autor: dodzilla dnia 10 października 2017 o 11:26
Ja bym jeszcze popracowała nad rozluźnieniem nie tylko góry jeźdźca ale tez dołu. Mam wrażenie ze nie masz jeszcze idealnej równowagi i szukasz swojego miejsca na koniu, bo raz lekka fotelówka a raz podciągnięte, zakleszczone kolana i kaczy kuper. Na pierwszym zdjęciu siedzisz za bardzo na pupie, lekko zgarbione zaokrąglone plecy, klatka piersiowa zamknięta, brak dobrego oparcia w strzemieniu. Szukajac równowagi w siodle wyobraź sobie, ze jakby koń 'zniknął' 😉 spod ciebie i spadasz na ziemie, to musisz spaść w równowadze na dwie nogi. Na pierwszym zdjęciu klapnęłabyś na tyłek, na kolejnych dwóch poleciałabyś do przodu. Ostatnie zdjęcie wyglada najlepiej, aczkolwiek dalej pilnowałaby otwarcia klatki piersiowej i nie patrzenia na konia tylko wprost przed siebie.
Kto/co mnie wkurza na co dzień?
autor: dodzilla dnia 08 października 2017 o 16:55
Mi tak rodzice próbują zaglądać do portfela, bo wychodzą z założenia, ze jak jestem kilka lat za granicą, to zaraz będę kupować działkę i się budować... Przecież życie to tam 'w ogóle' nie kosztuje.
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: dodzilla dnia 04 października 2017 o 12:19
Mi bardzo pomogło patrzenie w sufit przy zagalopowaniach, bo moim problemem była zamknęła klatka piersiowa i automatyczne pochylanie się podczas przejścia i koń też wypruwał kłusem do przodu, bo mój tyłek zostawał w tyle... Nagle po wyprostowaniu sylwetki okazało się ze trzeba tylko lekko pyknąć łydką i bujnąć się razem z koniem do galopu, a nie zakleszczać się i garbić w siodle dając sprzeczne sygnały zwierzakowi.
Zabawa w skojarzenia
autor: dodzilla dnia 21 września 2017 o 20:07
Politycy
... ślub :) ...
autor: dodzilla dnia 10 września 2017 o 14:39
Ślubna machina ruszyła a im dalej w las, tym więcej drzew. Jak rozgryźć podziękowanie dla rodziców którzy... mocno nie przepadają za sobą? Jakby jeszcze tego było mało mi z teściami od zawsze nie po drodze, a i między samymi teściami nie układa się najlepiej? Narzeczony z ojcem nie rozmawia od lat, ostatnio ze swoją matką tez zerwał kontakt... Spać mi ta kwestia nie daje :-(
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: dodzilla dnia 09 września 2017 o 20:26
Doszukałam się w internecie co to jest twist. Siodło to nowy Passier GG, ogólnie odczucia w tym siodle mam niesamowite, głęboki, równy dosiad i w trakcie jazdy nie czuję, żebym jakkolwiek się nabijała albo niepotrzebnie szurała tyłkiem po siedzisku... Czyli po prostu siodło jest niedopasowane do mnie? Kicha. Da się coś z tym zrobić, czy muszę szukać czegoś innego? Może nakładka na siodło? Z drugiej strony futrzana nakładka... trochę średnio to wygląda.
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: dodzilla dnia 09 września 2017 o 19:44
Pilnie potrzebuję pomocy w głupiej sprawie. Co poradzić na obtarcia krocza od jazdy? Pisałam już w wątku bryczesowym kiedyś, myśląc, że to kwestia spodni, bo trenerka twierdzi, ze z moim dosiadem nie mam prawa się obcierać... a jednak się obcieram i to tak, ze czasem nie jestem w stanie zdjąć gaci z tyłka, bo są aż wlepione w poranioną skórę. Bryczesy mam dopasowane rozmiarem, nigdzie mnie nie uwierają, strzemion za długich nie mam, konia nie pompuje, z bielizny testowałam już majtki bezszwowe, bawełniane, bokserki, stringi, grube podpaski, tluste kremy, talki... i ciągle schodzę poobcierana. Ma ktoś może pomysł, od czego to może się dziać? 😕
Kto/co mnie wkurza na co dzień?
autor: dodzilla dnia 10 lipca 2017 o 21:58
Właśnie dzięki tej sytuacji będę szukała niemieckiego rodzinnego/rodzinnej bo do tej Polki muszę się tłuc 30km samochodem... chyba tylko po to, żeby poczuć się jak w Polsce <3 "Siądzie i nie dyskutuje." Powinnam była uciekać gdzie pieprz rośnie po ostatniej akcji z wypadniętymi dyskiem, bo młodym osobom nie wypdają dyski a już na pewno nie w odcinku szyjnym. To też był wg niej stresowy bol głowy, zaburzenia widzenia i parastezje czy jak to się tam zwie.

Smarcik, ja nawet przestałam wchodzić na insta i Facebooka, żeby nie oglądać tego fitspamu, gdy sama odżywiam się tylko ziemniakam, rozgotowanym makaronem i ryżem, bo inne rzeczy średnio wchodzą... Chłop się przejął moim dziwnym stanem zdrowia, gotuje, herbatki przynosi, kanapeczki robi, ostatnio nawet pranie sam z siebie wrzucił. Chyba muszę cofnąć te postu o wkurzaniu się, bo po głębszej analizie nie jest tak źle  😂
Kto/co mnie wkurza na co dzień?
autor: dodzilla dnia 10 lipca 2017 o 20:26
Wkurza mnie moja lekarka. Od roku się bujam z różnymi dolegliwościami i zawsze, zawsze jest problem z jakimkolwiek pokazaniem ze się zainteresowało sprawą, z wystawieniem skierowania dalej, czy to urolog, ortopeda czy neurolog. Ostatnio okrutnie męczy mnie uczucie tężenia mięśni, potworne zmęczenie, rozstrój żołądkowy a łydki to mam tak opuchnięte że ledwo się przez spodnie przeciskam, o wyglądzie lydek jak dwie parówy nie wspomnę. Co usłyszałam? 'A u Pani co znowu? Proszę się nie przemęczać, dużo pić i się wyspać'. Serio kurde? -.- Dwa lata temu biegałam co weekend 20km ot tak, z palcem w de zapierniczjac w robocie po 10 godzin dziennie, 6 dni w tygodniu, a teraz pierdzę w stołek na lajcie przez 8 godzin na fabryce i ledwo do domu dopełzam i od razu zgonuje na łóżku, zapominając o jakiejkolwiek aktywności fizycznej ekstra w ciągu tygodnia.
Proszę się wyspać i nie stesować. Proszę nie szukać w internecie bo internet to nie lekarz. Proszę sobie pomedytować albo zrobić trening autogenny. Może Google to nie lekarz, ale nikt mi nie wmówi ze w tym momencie jest wszystko ze mną w porządku, jeśli czuję się jak przeżuta i wypluta przez krowę.
...
Chyba, ze to hipochondria i tak można zwizualizowałam sobie opuchnięte nogi, ze faktycznie spuchły, a piszczàcy z bólu żołądek po każdym posiłku to w gratisie do tej wizualizacji dostałam.
Musiałam się gdzieś wyjęczeć, sorry.
Perfekcyjna Pani domu. No,ostatecznie może być Pan;]
autor: dodzilla dnia 21 czerwca 2017 o 11:02
RATUNKU!!!!!!!!!!!!
Od trzech lat wynajmujemy mieszkanie na poddaszu i co roku ten sam problem. Robale. Wielkie tluste larwy muchy plujki. W pierwszym roku myślałam ze to przez przybrudzony kosz na biośmieci zostawiony na urlop. W drugim roku posadziłam moją znajomą o niedopilnowanie czystości w trakcie naszego urlopu (zastępowała nas w pracy) aczkolwiek tez mi coś nie pasowało, bo w domu było czysto i pachnąco a chwile po jej wyjeździe pojawiły się larwy. W tym roku jest dramat. Mega k...a dramat. Wywaliłam szafki do góry nogami, makarony, kasze, wszystko co napoczęte poszło w kosz, odsunęłam meble w kuchni, wykładzinę pcv podnieśliśmy, odkurzając SETKI pierdzielonych larw. Białych i tłustych i brązowych sztywnych. Dzisiaj brałam prysznic rano i chciałam wytrzepać dywaniki w łazience. Wytrzepalam 20 tłustych glizd. Przypuszczam ze cały blok mógł słyszeć jak się darłam. Nie jemy mięsa żeby się coś mogło wylęgnąć, śmieci są dwa razy dziennie wynoszone, wszystko wysprzątane na błysk, w kontaktach mam te śmieszne urządzenia przeciw robalom, owoce i warzywa trzymam w lodowce. Nie mam żadnych ziemniaków ani nic na wierzchu gdzie mogłoby się to choleretwo zalęgnąć a jednak DZIEŃ W DZIEŃ odkurzam nowy pakiet larw. Płakać mi się już chce, bo nie wiem skad to się bierze i co z tym zrobić, a dzisiejsza akcja z prysznicem mnie totalnie dobiła. Dość mam. Sprzątam jak mogę, nie mam ani grama syfu ani kurzu w mieszkaniu. Ludzie czasem bez pol robaka w takich melinach mieszkają ze strach w butach wejść  a ja latam na szmacie z chlorem i innymi odkazaczami codziennie i mam robale. Ma ktoś pomysł co z tym zrobić? 😕 😕 Pomocy!!!
Kask, toczek, kasko-toczek... i kamizelka
autor: dodzilla dnia 31 maja 2017 o 07:47
Ma ktoś zdjęcie na głowie nowych FairPlayów? Model Athena i Fusion?
Kto/co mnie wkurza na co dzień?
autor: dodzilla dnia 08 maja 2017 o 20:38
Wyedytowałam cała wypowiedz zachowując sens i dodając więcej klarowności sytuacjii. Przepraszam za tą łacinę podwórkową przedtem ale pisałam mega na gorąco. Mój błąd. Psychotropy mam jednak za słabe 😉
Edit. Stajnia jest w Niemczech, tylko pracownik Anglik. I jego zasrany angielski trawniczek.
Mam nadzieje, że nie dostanę po tyłku od modów za edycje i język. 😡
Kto/co mnie wkurza na co dzień?
autor: dodzilla dnia 08 maja 2017 o 12:23
Edytuje całość, na spokojnie, sens zachowam ale usune emocje. Mama nie odbierała, przyjaciółka i facet tez nie wiec kolejny raz w życiu popełniłam ten sam błąd i wypisałam się w internecie. Zaleciało cebulą, przepraszam.
Wkurza mnie to, ze przez kłótnie właścicieli stajni bardzo chora, umierająca dziewczynka która chciala nakarmić koniki marchewkami i przejechać się stepem została odesłana kwitkiem przez pracownika gnidę. To właśnie o niego jest kłótnia. Jeden właściciel zada kategorycznie usunięcia faceta z pracy za kłamstwa, kradzieże i niedopełnianie obowiązków a drugi na sile go trzyma bo... 'nikt mu tak perfekcyjnie trawy przed domem nie skosi'. Ta angielska bezmozga ameba powiedziała bez żadnych skrupułów ze szef 'nie chce widzieć niepełnosprawnych dzieci', pomimo, ze szefa tamtego dnia nie było w ogóle na obiekcie. Zrobił to tylko po to, żeby dosrać mi i drugiemu właścicielowi, który chce go zwolnić, żeby pokazać kto tu jest górą. Mam dość. I dalej życzę temu człowiekowi wszystkiego najgorszego pomimo ze nie świadczy to dobrze o mnie.
Przepraszam wszystkich którzy przeczytali moja wcześniejsza rynsztokowa wiązankę, macie racje, to było słabe. Ale ale. Zemsta jest słodka i jak tylko właściciele wrócą będzie awantura, bo oboje to jednak ludzie o złotym sercu. Tylko pracownika szmatę mają.