lolka1

Konto zarejstrowane: 08 września 2010
Ostatnio online: 21 listopada 2022 o 12:42

Najnowsze posty użytkownika:

Stajnie w Warszawie i okolicach
autor: lolka1 dnia 31 października 2022 o 10:45
Ciekawy wątek, ile obecnie może kosztować pensjonat na Mazowszu. Stajnia, w której trzymam konia: w pobliżu miasta powiatowego, doskonały dojazd, raczej typ przydomowy, walorem są duże wybiegi i łąki, duża wiata - nasz "klub wałacha" właściwie jest w chowie bezstajennym. Z boksów korzystają ogiery, klacze ze źrebakami, młodzież na odchowaniu. Mój senior schodzi na karmienie, czasem zostaje na noc, gdy jest zimno. Jeżdżących stosunkowo niewielu, do dyspozycji plac, ale dla mnie ważniejsze są niezłe tereny. To plusy. Do minusów należy oszczędne gospodarowanie, jeśli rozumiecie, o co mi chodzi.... kończąc: płacę 850 zł miesięcznie.
Konie czystej krwi arabskiej
autor: lolka1 dnia 04 października 2022 o 09:03
Jako początkująca byłam sadzana na konia, który elegancko i cierpliwie woził rekreantów, mimo sporego temperamentu. Dopiero potem się dowiedziałam, że jeździłam na koniu świeżo "po torach". Nie wiedziałam = nie miałam oporów🙂. W tej stajni do dzisiaj araby załatwiają większość rekreacji, łącznie z dziećmi, po prostu właściciele je preferują.
DIY, czyli sprzęt wykonywany samodzielnie
autor: lolka1 dnia 08 lipca 2022 o 10:57
Mam dwie pary bryczesów, które nie miały firmowo silikonu - naniosłam na nie silikon. Można go kupić w sklepach plastycznych, w pojemniku z aplikatorem. To jest też rozwiązanie dla bryczesów, z których firmowy silikon się wytrał. Tylko uwaga: dość szybko złazi i trzeba od nowa nanosić. Czyli opcja raczej ratunkowa.
Kącik Rekreanta (część XV) 2022
autor: lolka1 dnia 29 czerwca 2022 o 12:33
Ja przyszywam do boku czapraka saszetkę, wielkości A5. Mieści się woda w małej butelce plus kopystka, chusteczki, czasem sznurek, jeśli ma być popas. Od sakwy różni się tym, ze nie ma co się obijać, mamy całość, jak czaprak z kieszenią (nadal takie są do kupienia, tylko zazwyczaj brzydkie). Saszetkę odpruwam do prania.
Perfekcyjna Pani domu. No,ostatecznie może być Pan;]
autor: lolka1 dnia 24 czerwca 2022 o 11:35
Czy ktoś używa sody kalcynowanej? Potrzebuję opinii praktyków, do czego się sprawdziła, do czego nie.
Od odsadka do trzylatka - jak dojrzewa koń.
autor: lolka1 dnia 21 czerwca 2022 o 09:13
karolina_ "Okazja do aktualizacji bazy robali" - jako filolog zachwycam się tym sformułowaniem🙂
Zdjęcia z wypadów w teren. Reaktywacja tematu!
autor: lolka1 dnia 02 maja 2022 o 11:00
Sivrite, jeśli chodzi o koński łeb z filmiku, to u nas w stajni się mówi: koń popatrzył uchem w bok
Kącik Seniora - czyli koń na emeryturze
autor: lolka1 dnia 27 kwietnia 2022 o 15:37
Potwierdzam: mój absolutnie wszystkożerny koń, który nawet kiedyś sobie grzyby w lesie wyszukiwał i zjadał, trawokulek nie chce jeść. Zaskoczył mnie. Dosmaczamy gniecionym owsem, tartą marchwią. Trawokulki wprowadziłam w tym roku, bo działające dotychczas wysłodki plus owies plus mesz 3 razy w tygodniu nie wystarczają. Koń ze startymi zębami, więc nie przeżuwa siana. Za chwilę pójdzie na łąki i problem zniknie, ale zawsze bardzo chudnie na przedwiośnie. Od końca lutego nie wsiadam, bo nie ma na co.
KOTY
autor: lolka1 dnia 09 marca 2022 o 12:30
faletta i inni, którym kot czegoś niedozwolonego dotyka: okleić czymś lepkim. Taki rodzaj powierzchni jest dla nich obrzydliwy. Dlatego ta taśma zadziałała. Tylko trzeba pilnować i co jakiś czas kleić nowy kawałek, żeby nie utracił lepkości.
ciąża, wyźrebienie, źrebak
autor: lolka1 dnia 21 lutego 2022 o 10:15
Jako osoba, która jeździła u ludzi zakochanych w siwkach i takie głównie rozmnażających podpowiem: przyszłe siwe miewają kilka włosków białych na powiekach. Te włoski powinny tak jakby nie pasować do ogólnego obrazu maści. Czyli nie rozjaśnione, nie okulary, nie beżowa powieka. Potem siwizna wychodziła najszybciej tam, gdzie włos jest krótki i rzadki, czyli wokół oka i pyska, czasem też na czole. Co nie znaczy, że to święta i nieustępliwa reguła. Ci ludzie mawiali: kto nie miał siwego, nie miał dobrego. Po czym dodawali... i brudnego.
Czego oczekujemy od konia?
autor: lolka1 dnia 27 stycznia 2022 o 11:40
Jestem z tych, co się wożą do lasu. Mój koń realizuje w 100 procentach oczekiwania. Czyli: fizycznie - jest wygodny w trzech chodach, stabilny, niezbyt wysoki, z szerokim grzbietem i klatką piersiową, dobrze postawiony na nogach. Psychicznie - nie reaguje na hałasy itp., nie ponosi, reaguje na łydkę, głos i rękę, czyli mogę jeździć na rzuconych wodzach. Na głos też staje, przychodzi, obiera w lesie kierunek do stajni (nauczyłam go tak, bo jeżdżę sama i bałam się, że nie dam rady wrócić, gdybym np. zasłabła). Natomiast gdyby go kupiła osoba, która chciałaby rzeźbić na ujeżdżalni.... dramat. Trafiliśmy na siebie idealnie. Co każdemu życzę.
Reproduktory, nasienie, krycie klaczy - co polecacie ?
autor: lolka1 dnia 15 grudnia 2021 o 13:11
kokosnuss, cieszę się, że ktoś potwierdził moją obserwację z ostatnich lat. Niedawno spotkałam się z ludźmi, którzy co roku mają 2-3 źrebaki, które potem odchowują, układają (doskonale, mają doświadczenie) i sprzedają, czasem coś zostawiając dla siebie. I pytają się retorycznie: czemu 20-latki kupują holsztyny po 1,70 m w kłębie z nóżkami-patyczkami i wąskimi klatkami piersiowymi (no takie są dostępne w cenie możliwej dla Polaka) a nie obejrzą się za cudnym półkrewkiem po arabie czy mieszanką ras orientalnych z prymitywnymi, czy też za wielkopolakiem 1,50 m - szeroki, wygodny grzbiet, dobra głowa. Była tu kiedyś świetna dyskusja, czy wpływ na ten stan rzeczy mają sesje zdjęciowe na insta. Czyli: duży koń z obłędem w oczach lepiej wygląda na zdjęciu, choć go tylko lonżuję, bo się boję?
Promocje i wyprzedaże - centrum informacji
autor: lolka1 dnia 30 listopada 2021 o 15:12
Lidl ma ogrzewacze do dłoni, takie żelowe.
Kącik Rekreanta (część XIV) 2021
autor: lolka1 dnia 30 listopada 2021 o 15:11
Jako osoba, która jeździła w teren przy -15 st. i żyje (jeśli było sucho i bezwietrznie, co istotne) podpowiem: ogrzewacze do dłoni. Chodzi o takie poduszeczki z żelem w środku, który się rozgrzewa po naciśnięciu metalowego krążka w środku. Lidl ma w promocji. Koń w chowie bezstajennym, ofutrzony.
Kącik Rekreanta (część XIV) 2021
autor: lolka1 dnia 22 listopada 2021 o 13:26
kotbury - twoja definicja prezenteizmu w dechę.
Konie achał-tekińskie
autor: lolka1 dnia 06 listopada 2021 o 13:11
Kiedyś się tu udzielałam, wstawiając zdjęcie Sputnika, ogiera sprowadzonego pod Białystok w latach 90. Może się wielbicielom rasy zrobi miło jeśli powiem, że u nas w stajni jest klacz, zwykła półkrew, która jednak nosi imię po tekince - Hłoja. Może ktoś kojarzy. Właściciel tej naszej klaczy jeździł na Hłoi i zapamiętał ją, jako cudownego konia.
Emerytura dla konia- gdzie?
autor: lolka1 dnia 04 marca 2021 o 11:53
Rudaska8), czy interesuje Cię większa odległość? W powiecie ostrołęckim w pobliżu Goworowa miejscowość Szarłat, pod Ostrołęką miejscowość Ławy. W obydwu są starsze egzemplarze. To wersja dla seniora, dla którego są wskazane łąki do oporu.
Reproduktory, nasienie, krycie klaczy - co polecacie ?
autor: lolka1 dnia 25 stycznia 2021 o 18:57
Timorka, w stajni, w której trzymam konia, jest dwóch synów ogiera Bolero de Ravel. Jeden to Jolly de Ravel, jest filmik w necie - był wtedy dwulatkiem. Obecnie zajeżdżany, więc o użytkowaniu pod siodłem trudno się wypowiadać. Natomiast: jest wyjątkowo urodziwy, lubi ludzi, nie odziedziczył trudnego charakteru matki. Należy do nielicznych gniadoszów po tym ogierze. Drugi to niespełna roczniak, siwiejący, przyjemny w obsłudze. Bardzo duży. 
Kącik Seniora - czyli koń na emeryturze
autor: lolka1 dnia 06 maja 2020 o 10:43
Timianowa, napiszesz coś więcej? Od kiedy i dlaczego podajesz trawokulki (dzisiaj po raz pierwszy mój 24-latek ze startymi zębami będzie jadł ten rarytas, po stówie za worek...), jak koń się czuje, do kiedy był użytkowany itp. Niewiele znam koni pod trzydziestkę a moje zwierzę pochodzi z długowiecznej rodziny, więc wszystko przede mną.
hucuły.
autor: lolka1 dnia 04 maja 2020 o 18:16
Pepshi, dzięki za wyjaśnienie. Od dawna ciekawi mnie wpływ mody i zwyczaju hodowlanego na to, ile się rodzi koni określonej maści. To z mody wzięła się np. pewna nadreprezentacja srokaczy wśród hucułów (głównie z rodu Jagódki) albo siwków w wśród polskich arabów, zwłaszcza w hreczce, począwszy od Bandoli - one się po prostu podobają. Zapytam w takim razie: czy ktoś ma wiedzę, czy w innych krajach, gdzie się prowadzi hodowlę zarodową hucułów, występują i są dopuszczane do rozrodu konie siwe i kasztanowate?
hucuły.
autor: lolka1 dnia 17 kwietnia 2020 o 11:00
Poza oczywistym błędem lub bezradnością wpisującego, rozwiązania zagadki mogą być dwa. Po pierwsze, może to być srokacz typu "jestem cały biały, mam tylko trzy plamki w niewidocznym miejscu, np. penisie". Znałam odwrotny przypadek: konia, który mógł uchodzić za gniadego, bo jego brązowa plama obejmowała całe zwierzę, poza jednym trójkącikiem, akurat pod popręgiem. Tutaj mamy przodków myszatosrokatych, głęboko i dużo. Druga, znacznie mniej prawdopodobna wersja, że po latach wyszedł gen siwej maści. Bywały siwe hucuły, co widać na starych zdjęciach, możliwe, że to potomkowie mieszanek ze szlachetnymi. W Polsce tradycja ich hodowli została przerwana po wojnie, kiedy rekonstruowano rasę, czyli wiele pokoleń temu. Podobnie było z kasztanami. One również nie były pożądane, ale do dzisiaj zdarza się, podobnie jak u koników polskich, że gen maści kasztanowatej wyskoczy. To gen, który może być przekazywany przez pokolenia, w formie uśpionej (nie umiem fachowo wyjaśnić). Co do tradycji maści huculskich, jeszcze ciekawostka: dawniej nie preferowano też koni z odmianami na głowie, a teraz już takie konie widujemy.
Afryka jest blisko – tunrida, jej Malawi i nasza pomoc
autor: lolka1 dnia 01 kwietnia 2020 o 17:03
Popychamy sprawę traktora, jak możemy. Właśnie przeprowadziłam z Tunridą wywiad, który ukaże się w lokalnej prasie. Oczywiście, dorzucę się też finansowo. Tak się złożyło, że Malawijczykom pomagam od kilku lat, przez misjonarzy salezjańskich. Czyli: poczułam się wywołana do tablicy 😁
Kącik Seniora - czyli koń na emeryturze
autor: lolka1 dnia 08 grudnia 2019 o 10:17
Mnie i Borysowi niedługo stuknie 19 lat razem. Koń ma niemal 24 lata, nadal pracuje pod siodłem, ale mało i lekko. W marcu i kwietniu, czyli tuż przed wyjściem na trawę, ma wolne. Sądzę, że dałby radę ciężej pracować. Jakie ma objawy starości: sztywność na początku jazdy (co robię: więcej stępa, pierwsze kłusy po kilkanaście kroczków i przechodzimy do stępa, po 20 minutach pierwszy lekki galop, który koń teraz preferuje). Potykanie się, na przód i na tył (unikam zjazdów z górki, jestem czujna, mam pasek na przedzie siodła, żeby się złapać w razie czego). Stracił kilka zębów a część ma mocno startą, więc żuje niedokładnie (dostaje moczoną paszę treściwą, przez zimę również wysłodki). Poza tym czuje się dobrze, nie ma kolek i biegunek, jest szczupły. Niemożliwe byłoby go upaść na okrągłą, tłustą kulkę, bo się odzywa pełna krew przodków (chociaż, udało się to 20 lat temu, kiedy nie był mój i stał w zwyczajnym wiejskim gospodarstwie - no jak to, u dobrego gospodarza koń ma być gruby! Co tam, że to wielkopolak, a nie arden...).  Chodzi w zaprzyjaźnionym stadku 6 koni, które go akceptują. Jest przez większość roku w chowie bezstajennym (duża wiata, dostęp do trawy, siana, albo sianokiszonki), przy złej pogodzie schodzi na noc do boksu. Myślę, że miałam dużo szczęścia, że się trafił taki żywotny egzemplarz. Życzę wszystkim seniorom zdrowia i dobrego przetrwania zimy.
Kupno konia
autor: lolka1 dnia 06 sierpnia 2019 o 14:05
Ciekawy motyw się tu pojawił: dolew pełnej krwi daje zdrowsze, odporniejsze konie - gdy mówimy o koniach, które nie będą wyczynowe, tylko do przyjemnego, wszechstronnego użytkowania.  Dodałabym jeszcze, że pomaga: dolew krwi orientalnej lub szerzej, wschodniej (arab, budionn, małopolak, kłusak orłowski, kłusak rosyjski) Wszystkie egzemplarze z tych ras, jakie znałam, były długowieczne, bez problemów zdrowotnych. Przy okazji: Niemcy jeszcze 30 lat temu głosili tezę, że najlepszy familie pferd wychodzi z pomieszania krwi prymitywnej (lokalnej, jak nasze koniki polskie, hucuły, koniki bośniackie, fiordy, jakiś duży kuc, np. islandzki), pomieszanej z orientem. Drugi czynnik tu wymieniany, z którym się zgadzam: staranniejsza selekcja hodowlana te 20 - 30 lat temu.
własna przydomowa stajnia
autor: lolka1 dnia 17 lipca 2019 o 16:59
Do osób zainteresowanych, czy w ich gminie występuje susza rolnicza, czy nie: wejdźcie na stronę Systemu Monitoringu Suszy Rolniczej w Polsce
Podróże
autor: lolka1 dnia 09 lipca 2019 o 14:46
Było tu pytanie o atrakcje w Kijowie. Standardowe to śliczne cerkwie i ławry, Muzeum Miniatur (koniecznie), Muzeum Jednej Ulicy, Muzeum Bułhakowa, Muzeum Czarnobyla, my się wybrałyśmy też na spektakl do opery, bilety można kupić przez internet. Niestandardowa to Muzeum Korupcji, czyli rezydencja Janukowycza w Medżhirji. Tylko uwaga: dojazd skomplikowany, wstęp bardzo drogi. Jedzie się metrem na stację Heroiv Dnipra, tam się wysiada, idzie na bazar i pyta o marszrutkę. Nam było łatwo, bo mówię po rosyjsku, ale poszukiwania i tak zajęły nam kilkanaście minut. Potem na miejscu kupuje się bilet wstępu do parku (tani) i czeka pod drzwiami białego budynku, od tyłu. Drzwi są oznakowane sztucznym bochenkiem chleba. Piszę tak szczegółowo, bo dostałyśmy się do środka rezydencji tylko dzięki wspomnianej wyżej znajomości języka zbliżonego do ukraińskiego i uprzejmości pewnej Ukrainki. Tam czeka dziwny człowiek, inkasuje równowartość 100 zł, które wciska do kieszeni, bez pokwitowania. Oprowadza, mówiąc wyłącznie po ukraińsku, więc jak ktoś nie włada, powinien sobie wcześniej poczytać. Za to w środku... łał. Jak powiedział przewodnik: zobaczycie tu to samo, co w domu jakiegoś szejka w Kuwejcie. Utrafił.
Koniec z jeździectwem?
autor: lolka1 dnia 09 lipca 2019 o 09:00
Czytam wątek z zainteresowaniem, bo  mam następującą sytuację: koń 23-letni, ja 48-letnia, z bolącym kręgosłupem. Można przypuszczać, że koń zostanie odstawiony od normalnej jazdy za rok lub dwa. Co wtedy ze mną - nie jako osobą kochającą konie, bo jest dla  mnie jasne, że będę chodzić z dziadkiem na spacery, a jak padnie, to i tak będę mile widziana w mojej stajni. Pytanie brzmi, czy kończyć z wsiadaniem na konie, czy nie. Dodam, że mój Borys to koń ideał dla osoby, która, jak ja, musi jeździć ostrożnie. Nie płoszy się, a chody ma "dostojne". Słowem: bezpieczny.  Dlatego koniec Borysa może równać się mojemu końcowi jeździectwa. Czy ktoś ma podobne przemyślenia?
Zdjęcia z wypadów w teren. Reaktywacja tematu!
autor: lolka1 dnia 26 czerwca 2019 o 12:24
Po prostu musiałam... Pojechałam kiedyś w góry, do Gładyszowa, żeby chociaż raz w życiu powędrować trochę po górkach. Było cudownie, ale mój przewodnik, pan Włodek, co i rusz wyszukiwał kawałek płaskiego, żeby puścić konie w galop. Nie umiałam mu wytłumaczyć, że w domu mam tyle doskonałych, równych, piaszczystych dróg tuż za stajnią, że mogłabym galopem latać choćby i dwie godziny bez przerwy i to dla mnie nie atrakcja. Tak jak jeziora dla Was....
Kącik Seniora - czyli koń na emeryturze
autor: lolka1 dnia 25 marca 2019 o 09:43
Odpowiadam na pytanie o karmienie Borysa. OD razu zaznaczę, że nie jestem autorytetem, nie ważę tego żarcia ani nie sprawdzam w tabelkach, co ile czego zawiera. Koń dostaje siano do boksu na noc, w ciągu dnia stoi z innymi końmi przy balocie albo siana, albo sianokiszonki. Jesteśmy pewni, że nie przerabia tego, jak trzeba, ponieważ starły mi się tylne zęby i nie stykają się. Czyli siano słabo przeżute. Dodatkowo dostaje 2-3 razy w tygodniu mesz z witaminami. Siemię wet kazał dawać i odstawiać, w cyklach, żeby się układ trawienny nie rozleniwił. Koń krzepki, zdrowy, łakomy, zje wszystko. Po kilku ostatnich latach, kiedy pokazywał już pewne objawy starości, wyraźnie odżył. Gdy ja się lepiej czuję, śmigamy normalne tereny.
Kącik Seniora - czyli koń na emeryturze
autor: lolka1 dnia 24 marca 2019 o 17:09
Piszę, żeby podnieść na duchu tych, którzy pożegnali niedawno swoich seniorów. Coś optymistycznego: mój Borys, wlkp, prawnuk legendarnej i długowiecznej Demony xx, odziedziczył szczęśliwie tę długowieczność. Skończył 23 lata i pracuje - lekko, ale to ze względu na mnie, bo mam zwyrodnienia kręgosłupa i muszę być ostrożna. Co najważniejsze: koń, który od młodości dramatycznie chudł po sezonie pastwiskowym, tę zimę, mimo utraty kilku zębów, przeżył w świetnej formie. Nareszcie trafiliśmy z paszą. To wysłodki niemelasowane, namaczane, niecałe wiadro dziennie.
Ból kręgosłupa a jazda konna
autor: lolka1 dnia 12 lutego 2019 o 10:41
Do Reyline: jestem powypadkowa. Mój Borys się potknął i zrolował, ze mną na grzbiecie. W ostatniej fazie zsunęłam się na ziemię i pół tony konia (wielkopolak starego typu) zwaliło się na mnie. Uszkodzenia fizyczne dość szybko się naprawiły, jednak gdy wsiadałam na konia, waliło mi serce. Pojechać w teren, to był stres, aż się trzęsłam. Zaczęłam od spacerków, ot, 15 minut dokoła stajni. Przeszło mi szybciej, niż się spodziewałam i prawie bez śladu. Wolę też jeździć sama, bo wtedy mam pełną kontrolę nad koniem. Dodam, że koń nadzwyczajnie stabilny psychicznie, tylko z racji wieku i zaczynających się zwyrodnień trochę nie trzyma równowagi. Tak więc: masz szansę na dojście do komfortu psychicznego podczas terenów.
Kupno konia
autor: lolka1 dnia 12 lutego 2019 o 10:14
Potwierdzam: decyzja o dzierżawie pomaga podjąć decyzję o zakupie na własność. Chodzi zwłaszcza o osoby dojrzalsze, które już są obyte z końmi, mają ustabilizowana sytuację życiową i "zarobkową". Znam kilka osób, które przeszły taką drogę i są zadowolone. Czasem kupiony był ten, co był dzierżawiony - bo to jest sytuacja dwustronna:  właściciel, który oddał w dzierżawę, też czasami dzięki temu dojrzewa do decyzji, żeby żyć bez swojego konia. I wszyscy szczęśliwi. Aha, zgadzam się też, że jak ktoś lubi coś szerszego pod tyłkiem, to araby widzi jako śledzie🙂 Konik polski niby tego samego wzrostu, a jazda na nim jak na dużym, tylko do ziemi bliżej.
Jazda na oklep
autor: lolka1 dnia 23 października 2018 o 12:48
Ja tylko stępuję, bo koń za twardy na mój sfatygowany kręgosłup. Jednak robię to często i wypróbowałam różności. Optymalna dla  mnie okazała się żelowa podkładka, dość gruba, położona gumowatą stroną na grzbiet. Trzyma się, nie trzeba popręgu. Jednak powtórzę: tylko stęp, koń niewzruszony w terenie.
Stajnie w Warszawie i okolicach
autor: lolka1 dnia 18 października 2018 o 14:35
Pooh, od razu zaznaczę, że stajnia ma swoje wady, ale może zalety Cię zainteresują. Trzymam tu konia, od lat. Ostrołęka, wieś Ławy. Padoki z trawą: ile tylko pogoda pozwala, latem chów bezstajenny. Konie chodzą albo w stadzie, albo po dwa, jeśli są konfliktowe, lub nieakceptowane. Właściciel na miejscu, fachowo zareaguje, jeśli coś złego ze zdrowiem się dzieje. No i cena: 600 zł.
Kupno konia
autor: lolka1 dnia 19 września 2018 o 10:39
Jeszcze do tematu, czy nie żałuję posiadania własnego konia. Mam Borysa niemal 18 lat, kupiłam go jako osoba dorosła, ustawiona w życiu zawodowym i osobistym. Nie dezorganizuje mi życia: stoi w przyjaznej, blisko położonej, niedrogiej stajni z chowem bezstajennym przez pół roku  i w stałym towarzystwie. Co najważniejsze:  jest tam "fachowe oko", które zauważy, gdyby było coś nie tak. Koń ma 22 lata, nie choruje, nie miewa kontuzji (może dlatego, że duży, solidnie zbudowany zwierzak, który jest lekko i mało jeżdżony), a ja nie potrzebuję infrastruktury, bo jeździmy głównie w teren - stąd się wzięła taniość pensjonatu. Muszę zaznaczyć, że nie należę do osób, które muszą konia zobaczyć codziennie, bo inaczej mają atak paniki. Nie. Wyjeżdżam, choruję lub lenię się z czystym sumieniem!
Zdjęcia z wypadów w teren. Reaktywacja tematu!
autor: lolka1 dnia 08 maja 2018 o 13:09
Jak zabrać małą butelkę wody w teren: ja kupuję w ciuchlandach małe torebki, saszetki czy sakiewki i fastryguję do czapraka, przyszywając "plecy". Nie ma problemu z szybkim odpruciem przed praniem. Można też uszyć kieszeń - z zapięciem, które łatwo obsłużyć  jedną ręką, z grubego materiału, w rozmiarze pasującym do ulubionego kształtu butelki. Butelkę zachować, przelewać wodę. Kieszeń przyfastrygować tak, jak saszetkę.
Do podlasian STAJNIE, PENSJONATY, WECI
autor: lolka1 dnia 08 marca 2018 o 09:47
Ja jestem z Ostrołęki. Pytaj
Oferta Lidla, Netto i innych niekońskich marketów
autor: lolka1 dnia 23 września 2013 o 13:24
To wprawdzie nie market, ale końskie rzeczy ma: Tchibo on-line, kurtki jeździeckie dla kobiet  (149 zł) i dzieci (75 zł) oraz sporo rzeczy dla psów, np. buda na podróż
Wszystko o co chcielibyście, ale wstydzicie się zapytać ;)
autor: lolka1 dnia 06 czerwca 2013 o 12:45
Do osoby, która pytała o podpiwek z kawy: jak najbardziej, dawać cukier do ciepłego roztworu, to ułatwi drożdżom robotę. Zimne musiałoby stać w jakimś super ciepłym miejscu. Ja robię podpiwek z kawy Inki tak: przegotowuję jakieś 5 l wody, studzę. W małym garnku w gorącej wodzie rozpuszczam cukier, studzę ten roztwór do temperatury, która pozwala spokojnie wskadzić w niego palec🙂. W to daję drożdże, mieszam. Robi się szara paćka. Wlewam ją do garnka z resztą wody, ciepławej. Zakrywam serwetą, stawiam w cieple. Jeśli zimą, to przy kaloryferze, jeśli latem, to nawet na parę godzin do letniego piekarnika. Po ok. 12 godzinach na powierzchni zbierze się piana, płyn przestanie być mocno słodki i pojawią się bąbelki. Zlać do butelek plastikowych, ale nie po korek. Postawić butelki w temperaturze pokojowej, poczekać 12 godzin i do chłodu. Celowo nie podaję proporcji, bo to kwiestia gustu. Napój jest świetny. Umiem też wersję z jałowcem, nasz regionalny przysmak.
Zdjęcia z wypadów w teren. Reaktywacja tematu!
autor: lolka1 dnia 22 kwietnia 2013 o 14:46
Po 7 miesiącach przerwy wczoraj był pierwszy porządny (czyli nie stępikiem wokół wsi) teren. Przerwa wynikała z faktu, że dochodziłam do siebie po kontuzji: koń się potknął, zrolowaliśmy razem, przygniótł mnie i uszkodził kolano. Nadal się potyka, bo po leniwej zimie tym bardziej nie ma kondycji, więc za każdym razem, gdy mi koń umyka spod tyłka, robi mi się ciepło. Mimo to jeżdzę, trzeba przełamać strach.
Konie achał-tekińskie
autor: lolka1 dnia 09 stycznia 2013 o 15:05
Witam amatorów jedynej w swoim rodzaju rasy achał-tekińskiej. Spotkałam jej przedstawiciela: był to chyba jeden z pierwszych tekińców w Polsce. To ogier Sputnik, sprowadzony z Ukrainy ok. roku 1993-4, do wsi Jurowce pod Białymstokiem. Przyszedł w pakiecie, razem ze stawką innych koni: arabów kłusaków rosyjkich i orłowskich, chyba budionnów i na pewno ukraińskich półkrewków w typie naszych wielkopolskich - znam losy większości z nich, jak ktoś ciekaw. Sputnik był młody, surowy, wyróżniał się wyglądem i krótką sierścią: trząsł się z zimna, trzeba było go trzymać pd kocami (derki? To nie te czasy!). Własciciel wkrótce zabrał go chyba do Bagnówki i tam ułożył. Wiem, że były od niego ze dwa źrebaki, w tym z trakenką Okapi. Żył krótko, padł po wypadku w terenie. Zdjęcie czarno-białe: maści był gniadej. Nie umiem wrzucać zdjęcia, jest w mojej galerii:

http://re-volta.pl/galeria/foto/60529
Perfekcyjna Pani domu. No,ostatecznie może być Pan;]
autor: lolka1 dnia 16 października 2012 o 17:38
Mój ulubiony wątek na towarzyskich. Horciakowa pytała o prasowanie spodni w kant: pociągnąć od lewej strony, wzdłuż planowanego kantu, suchym mydłem. Przewrócić na prawą, prasować. Zaprasowane spiąć kilkoma spinaczami do bielizny, żeby się nie przesuwało. Wywinąć i prasować drugą nogawkę: oczywiście, po wszystkim trzeba wyprasować górę, bo te wywijanie na lewo i prawo powoduje gniecenie.
Zdjęcia z wypadów w teren. Reaktywacja tematu!
autor: lolka1 dnia 28 maja 2012 o 14:52
Wrócę do sprawy psów, atakujących konie: mój Borys atakuje te najbardziej natrętne i jednego już zakopaliśmy pod stajnią. Właściciel nie miał żalu, wiedział, że kundel głupi. Od tej pory wołam do właścicieli, żeby przytrzymali psa, bo koń zabije. Skutkuje.
DIY, czyli sprzęt wykonywany samodzielnie
autor: lolka1 dnia 09 lutego 2012 o 10:26
Widziałam tu torbę na sprzęt, która wzbudzła zainteresowanie. Jakby ktoś nadal szukał, to jest w nowej ofercie tschibo, jako pojemnik-szafka nocna przymocowywana do brzegów łóżka: wygląda solidnie, ma wzmocnione boki i kosztuje ok. 45 zł.  Troszkę off, ale rzeczy cenne dla koniarzy: mają też niezłe wieszaki, mały odkurzacz bezprzewodowy, sztywne torby na ramę, sportowe biustonosze i giętkie szczotki (dobre do czyszczenia żłobów i wiader)
Pierwszy, własny koń
autor: lolka1 dnia 20 stycznia 2012 o 14:04
Jestem na forum od pewnego czasu, ale dopiero niedawno zaczęłam zabierać głos. Ciekawy wątek. U mnie była taka kolejność: nauka jazdy do poziomu 'jadę z zastępem w teren i wracam cała, nadal w siodle", dosiadanie wielu koni różnych ras, wieku, płci i rozmiarów, potem rozejrzenie się w sytuacji rodzinnej i finansowej, czyli czy stać mnie na konia, potem rozgłoszenie po znajomych koniarzach, że szukam. To było 11 lat temu, nie było aż takiej obfitości koni, jak dziś. Jak o czymś mi doniesiono, jechałam oglądać z doświadczonym instruktorem i zootechnikiem jednocześnie. U jednego konia wypatrzył np. wadę nóg. Za to polecił mi konia, którego sam układał. Borys był w rękach dziewcząt, którym się koniś przejadł po dwóch latach. Stał i wcinał owies, przez rok. Po dwóch wizytach, próbie pod siodłem, kupiłam go za dość niską cenę, jeszcze mi sprzęt za darmo dali. Nie jest mojej ulubionej maści, chciałam trochę mniejszego i nie zwabiły mnie intrygujace szczegóły z jego rodowodu, bo ich wtedy nie znałam. Co przeważyło: opinia tego znajomego, fakt, że koń był nauczony chodzić sam w teren (na czym mi zależało), zdrowie, dobry charakter.  Postawiłam go w pensjonacie u kogoś, kto ma doświadczenie i mogę go o wszystko pytać. Czuję się bezpiecznie a koń jest kwitnący. Weta nie oglądam, sprzętu mam minimum, kopyta robi znajoma. Dodam, że mało zarabiam i końskie sprawy to mój największy wydatek.
Koniki polskie
autor: lolka1 dnia 16 stycznia 2012 o 10:20
Odnośnie dziwnej, falowanej sierści u koników: one mają odmienną budowę okrywy włosowej. Polejcie suchego konika z góry wodą, np. z butelki, to zobaczycie, co się stanie. Krople wody rozbiją się o pręgę na grzbiecie, następnie zsuną po bokach konia, gdzie sieść jest ułożona jak dachówki, kępka nad kępką. Tłumaczyli mi to wieloletni hodowcy tej rasy spod Ostrołęki (Huzarova prezentowała swoje zdjęcie na Liptonie, jeźdiłam na jego rodzicach i innych koniach z Przystani).
Poszukiwane zdjęcia
autor: lolka1 dnia 08 września 2010 o 08:34
[quote author=_kate link=topic=11439.msg385290#msg385290 date=1258811687]
szukam zdjęć Sputnika achał
w googlach nie znalazłam ani jednego
[/quote]
Cześć. Mam zdjęcie ogiera achał-tekin Sputnik, sprowadzonego z Ukrainy, który stał w Jurowcach a potem w Bagnówce, czyli w okolicach Białegostoku w latach 90. O tego chodzi? Gniady, z odmianami, zginął chyba wskutek wypadku w terenie.