marszylka

Konto zarejstrowane: 05 sierpnia 2012
Ostatnio online: 30 listopada 2022 o 09:08

Najnowsze posty użytkownika:

Dzierzawa
autor: marszylka dnia 10 lutego 2021 o 12:43
A czy w umowie pada określenie, że dzierżawca jest w pełni odpowiedzialny za konia, choroby i ich następstwa - jeśli jest słowo następstwo to pewnie się liczy.
Domyślam się, że dzierżawca twierdzi, że nie jego wina?
Jeśli tak to najpewniej to temat dla prawnika...
Stajnie w Warszawie i okolicach
autor: marszylka dnia 04 lutego 2021 o 13:07
A są tam chociaż padoki, na które konie regularnie wychodzą? Czy to kolejna droga stajnia do trzymania koni w boksach? Pytam bo oferta mówi o "licznych padokach", a na profilu ani jednego zdjęcia tych licznych padoków 😉
Stajnie w Warszawie i okolicach
autor: marszylka dnia 18 stycznia 2021 o 14:23
Od jakiegoś czasu Clean Horse
https://cleanhorse.pl/
Przyjeżdżają i odbierają derki do prania, ale nie należy wierzyć, że krókti termin realizacji jak na stronie, ponieważ zanim przyjadą to może potrwać, po odbiorze pranie było gotowe po tygodniu. Jeśli samemu się dowiezie to pewnie szybciej jest 🙂
Koronawirus
autor: marszylka dnia 20 kwietnia 2020 o 12:38
Znosząc obostrzenia zakazu praktycznie opuszczania domów już będzie lepiej dla gospodarki. Ludzie bali się wymieniać opony na letnie, będą to robić. Bali się pojechać do warsztatu samochodowego, aby coś naprawić. Ludzie teraz chociaż o kilka procent więcej wyjdą z domu i zrobią coś co odkładali. Nadal będą uważniej to tego podchodzić, dbać o zabezpiecznia. Przykład z życia? Powinnam odrobaczyć koty, przez pandemię mówię - nie jest to priorytet nie muszę na szybko, ale jak już minął miesiąc, to nie mogę czekać w nieskończoność, pójdę do weta po tabletki i nie będę się bała, że ktoś mnie zatrzyma i będzie oceniał czy to pierwsze potrzeba czy nie.
Sprawy sercowe...
autor: marszylka dnia 05 kwietnia 2020 o 08:28
kolebka -  ceny nieruchomości pójdą w dół, więc jeśli macie pracę w branżach stabilniejszych, a sytuacja się unormuje to może nie wyjdzie tak źle?

My również 2 razy w tygodniu zamawiamy jedzenie na wynos, a wczoraj nawet zamawialiśmy wino na wynos od znanego nam Baru/Sklepu z Winami, który nie może pracować. Staramy się jak możemy wspierać małe biznesy, przez co robimy rzeczy jakich wcześniej nie robiliśmy razem - np sadzimy bratki i stokrotki 😉
Oprócz oczywiście oglądania Netflixa 🙂

halo Dlaczego nokia6002 ma nie brać rozwodu? Jeśli nie czuje się dobrze w związku, to jej decyzja.
A dla kogo psychiatria? Dla niej czy dla niego?
Koronawirus
autor: marszylka dnia 05 kwietnia 2020 o 08:12
Słuchajcie, to nie jest tak, że u nas lasy pozamykali.
Od znajomej w pracy wiem, że w Irlandii np jest zakaz oddalania się od domu dalej niż 2 km - można spacerować, biegać, jeździć na rowerze, ale nie może to być więcej niż promień 2 km. - Czyli właśnie nie da się pójść/pojechać do lasu.
Koronawirus
autor: marszylka dnia 31 marca 2020 o 10:45
Megane, nie jestem lekarzem, ale nieraz miałam zapalenia oskrzeli i raz zapalenie płuc do około 20 roku życia.... Później na szczęście już mniej miałam takich przygód zdrowotnych, ale jak tylko mam kaszel nie biorę/nie kupuję syropów oprócz tych tylko przeciwkaszlowych, a i tak je biorę awaryjnie... ACC można mieć na wszelki wypadek.
Ja bym pewnie brała leki na gardło, leki na zbicie gorączki czy inne typu coldrexy, zestaw witamin typu Centrum, probiotyki, dużo warzyw i owoców. Ja witaminę D biorę na co dzień od wielu lat (ze względu na tarczycę) i tak jak sama wit. D wirusa nie zabije,  ale widzę, że tak mam lepszą odporność odkąd biorę witaminę D codziennie.

Do ogródka jak czytałam wolno, bo to nadal nasza posesja. Na naszym terenie raczej nikogo nie powinniśmy nikogo obcego spotkać (bo to już jest wykroczenie).
Koronawirus
autor: marszylka dnia 31 marca 2020 o 08:54
Tylko co lekarz rozumieją przez "leczyć" a co my sami sobie dopisujemy.
Objawem koronawirusa jest kaszel suchy. Czyli nie wolno stoswać syropów wykrztuśnych. ACC przy suchym kaszlu (czyli kiedy nie ma wydzieliny) chyba też średnio pasuje?

Koronawirus
autor: marszylka dnia 25 marca 2020 o 08:37
Bobek
Coś w tym jest, że osoby wrażliwe, są uważane za "słabe", a osoby wrażliwe tym bardziej biorą to do siebie i tutaj powstaje pętla, bo im mniej inni ich doceniają, tym bardziej się pogłębia u nich brak poczucia własnej wartości. Ten wysoki wskaźnik samobójstw może też wynikać z naszych czasów, kiedy wszystko jest powierzchowne, bo nie mamy czasu dla najbliższych, przyjaciół itd. Kiedyś ludzie bardziej w kolektywie żyli, niż obecnie. Kto tak naprawdę zna swoich sąsiadów oprócz imienia i nazwiska?

Smarcik
Tutaj jest kwestia polskiego społeczeństwa - życie zastaw się, a postaw się. Życie pozorami i nie myślenie o przyszłości. Brak oszczędności.
Ogólnie widzę, że wiele osób narzeka, że są obecnie w trudnej sytuacji i ja to rozumiem, ale nie myślą o tym, że jak już pandemia przycichnie to wszyscy będą mieli mniejsze/większe problemy z pieniędzmi.
Czytałam wczoraj list jak Pani, która ma dziecko w prywatnym żłobku musi się zajmować tym dzieckiem, więc dostaje 80% zasiłek od Państwa. I teraz ona uważa, że nie musi płacić za żłobek, bo to wina Państwa, że dziecko nie może chodzić do niego. Nie pomyśli, że w żłobku pracują Panie Ciocie, które się tymi dziećmi zajmują. Że taki prywatny żłobek musi zapłacić pracownicom, bo są na umowie o pracę np.  Właśnie często myślimy o sobie, a nie o tym, że takie instytucje/firmy zatrudniają ileś tam osób, ani że powinniśmy się solidaryzować i sobie jakoś pomagać.
Koronawirus
autor: marszylka dnia 24 marca 2020 o 14:06
keirashara
Oczywiście, wiadomo.
Tylko kwestia jak jedziesz do konia 30 km i ktoś Cię zatrzyma na drodze - ciężko może być się wybronić?
Koronawirus
autor: marszylka dnia 24 marca 2020 o 14:03
Zależy od interpretacji policji zapewne.
Na stronie Onetu podają:
-kara za nieuzasadnione gromadzenie się może skutkować mandatem w wysokości nawet do 5 tys. zł, a w działaniach weryfikujących policji pomoże wojsko

Czyli za gromadzenie się, a nie za wyjście z domu. Tylko jak to udowodnić.
Koronawirus
autor: marszylka dnia 24 marca 2020 o 13:36
epk
Jeśli prowadzisz działalność polegającą np. na byciu kurierem to wykonujesz swoją pracę.
Podobnie przecież ratownicy medyczni, służby oczyszczania miasta i wiele innych, którzy przemieszczają się wykonując swoją pracę.

Ja widzę to tak, że nie będzie dzieciaków na ulicach na rolkach, rowerach, spotkań znajomych przy samochodzie, na bulwarach czy innych miejscach na świeżym powietrzu.
Koronawirus
autor: marszylka dnia 22 marca 2020 o 21:19
....
Dlatego robię dementi i prośbę. My, kurierzy pracujemy normalnie. W przeciwieństwie do poczty nie zawiesiliśmy też przesyłek międzynarodowych. Doręczamy wam paczki m.in. po to, żebyście mogli siedzieć w domu. Więc jak nie musicie wychodzić, to siedźcie. I zastanówcie się 3 razy zanim coś zamówicie, czy jest wam to naprawdę potrzebne. Bo wozimy teraz dużo potrzebnych paczek. Apteki, szpitale, leki, pleksy do sklepów... Ciuchy z zalando naprawdę mogą poczekać na lepsze czasy 😉


Naprawdę szacun za pracę w obenej sytuacji. Tak rzeczywiście lepiej poczekać z innymi paczkami do innych/lepszych czasów np. ciuchy, czy kosmetyki. Teraz ważne jest, aby zostać w domu, a zamawiać te ważne rzeczy do domu tylko.
Mam nadzieję, że Polacy później nadal będą się solidaryzować i np będą wspierać małe biznesy - restauracje, puby, kosmetyczki, fryzjerów, szkoły tańca, jogi, siłownie itd, którzy dość mocno cierpią na obecnej sytuacji.
Granice mogą być zamknięte dłuższy czas (ucierpi na tym lotnictwo, zagraniczna turystyka), aby nie tworzyć powrotu epidemii, ale jak już epidemia w kraju wygaśnie przy transporcie i logistyce międzynarodowej utrzymanej, to jakoś to ruszy. Kwestia jak do tego podejdziemy, jak sobie pomożemy, bo nie można tylko na Państwo liczyć.
Koronawirus i jego skutki ekonomiczne a branża jeździecka
autor: marszylka dnia 22 marca 2020 o 20:55
Każda branża (nie tylko jeździecka) odczuje skutki kryzysu gospodarczego wywołanego koronawirusem.
W branży jeździeckiej na pewno odczują to właściciele rekreacji, bo jazda konna nie będzie dla nikogo priorytetem, odczują właściciele koni, których nie będzie stać i będą sprzedawać swoje konie, właściciele droższych pensjonatów, bo ludzie albo sprzedadzą konie, albo przeniosą do tańszych. Te tańsze mniej ucierpią, bo Ci, których nie stać na tani pensjonat sprzedadzą konie, a do nich przyjdą Ci z droższych. Stracą trenerzy, instruktorzy, hodowcy.
Ceny pewnie pójdą w dół różnych usług, aby tylko utrzymać klienta, a ktoś miał przychód, aby mógł jako tako przeżyć.
Rzeczywiście topowe konie pewnie niewiele stracą na wartości, topowi sportowcy, hodowcy i trenerzy wyjdą obronną ręką, ale też zanotują pewne straty.
Jak zawsze, Ci którzy odkładali pieniądze na czarną godzinę, sobie poradzą. Wiele osób sobie nie poradzi, będzie w dużo gorszej sytuacji.
Co robić? Trzeba mieć nadzieję, że uda się wynaleźć szczepionkę, że będzie mniej zakażeń, że ludzie będą dbali o higienę lepiej.

Koronawirus
autor: marszylka dnia 19 marca 2020 o 04:14
Ascaia
Tego 12 lutego Chiny zmieniły sposób klasyfikowania zarażeń. Ujęły w statystykach osoby, których wcześniej nie podejrzewali o koronawirusa ze względu na inne objawy np. bakteryjne zapalenie płuc.

Co do liczby zarażeń w Chinach, to pewnie prawdziwa była dużo większa, ale ludzie przechodzili w domowej, przymusowej  kwarantannie.
Statystyki Niemiec pokazują, że to nie ilość pozytywnych testów jest ważna, ale ta ilość osób hospitalizowanych w ciężkim/krytycznym stanie.

Też nie wiem czemu piszecie, że w Wuhan zamknięto ostatni szpital? Tam nadal ponad 2000 osób jest w poważnym stanie według statystyk. I 6000 aktywnych przypadków.

Moim zdaniem też warto rozważać wpływ kultury i relacji ludzkich na ilość zakażeń.
Włosi czy Hiszpanie, to narodowości, w których dystans społeczny na co dzień jest mniejszy niż np w Polsce. W tych krajach więcej czasu się biesiaduje, spędza czad na mieście, u sąsiadki na plotkach.
Jeśli pomyślimy np o seniorach na emeryturze w Polsce (nie wykonujący żadnej pracy) to ich główną aktywnością są zakupy, może spacery. Rzadko w Polsce spotkamy w kawiarniach, restauracjach osobę w wieku ponad 70 lat jako gościa. We Włoszech o wiele częściej - szczególnie na porannej kawie itd.
Koronawirus
autor: marszylka dnia 13 marca 2020 o 16:02
emptyline
Nie chcę siać paniki. W Chinach musieli zamknąć prowincje i im się udało zatrzymać wirusa.
Trzeba racjonalnie podchodzić - to nie byle wirus grypy, ale też nie Ebola.
Jeśli można ograniczyć kontakt z innymi, to trzeba próbować. Nie wychodzić bez powodu.
Sklepy będą otwarte, apteki będą. Dostawa prądu, gazu, wody, internetu będzie. Z psem na spacer trzeba wyjść.
Tylko nie siedzieć sobie na głowie, ze znajomymi można kiedy indziej się spotkać.

Koronawirus
autor: marszylka dnia 13 marca 2020 o 14:06
Jedyni tylko płatność kartą, inni tylko gotówką, bo "zabraknie pieniędzy", "banki będą zamknięte".
Uważajcie przy płatności kartą ponad 50 zł- bo podając pin - dotyka się klawiatury.
Koronawirus
autor: marszylka dnia 13 marca 2020 o 13:55
E.
Trochę tak, trochę nie. Zakładając, że z 36 mln Polaków 50%(18mln) społeczeństwa będzie miało styczność z wirusem z czego połowa przejdzie bezobjawowo(9mln), a 9 mln będzie miało obajwy. 80% tych 9 mln będzie miało lekkie objawy czyli 7, 2 mln. 20% trzeba hospitalizować - czyli 1,8 mln osób.
Nie mamy tyle łóżek, lekarzy, sprzętu.
I tak ten wirus jest poważniejszy od grypy. Lepiej nie wychodzić z domu, ograniczyć możliwość rozprzestrzeniania się.
Co więcej, tym wirusem można się ponownie zarazić.

Koronawirus
autor: marszylka dnia 13 marca 2020 o 13:18
https://www.politykazdrowotna.com/54983,211-tys-zachorowan-na-grype-i-7-zgonow-w-pierwszym-tygodniu-marca

tak to tu tylko zostawie... 211 tysięcy, ale z powodu grypy nikt nic nie robi
Serio się boję. Nie korona, ale tego całego stanu wyjątkowego. Wiem, trochę czarnowidztwo, ale jak nie będę mogłą iść do sklepu po jedzenie, bo na ulicach będzie wojsko  😕


E.
Szczerze, to pewnie duża część to były przypadki koronawirusa, ale nie robiono testów, bo pacjenci nie mieli np. duszności.
W mazowieckim jest przypadek człowieka, który pojechał do Szpiatala Zakaźnego i mówili, mu że to grypa, ale poprosił o badania. Zrobili i wyszedł koronawirus.
Stan dobry, pewnie łagodnie przechodzi i gdyby nie jego determinacja powiedzieliby, że to zwykła grypa.
Koronawirus
autor: marszylka dnia 13 marca 2020 o 12:37
Niestety pewnie doświadczenia z PRL, ale także te głupie plotki:
- Że zamkną  całe miastonp Warszawę.
- Że nie będzie dostaw wody
- Że sklepy zamkną wszystkie
- Sklepikarze przyjmują płatności gotówką, bo banki padną i tylko gotówka
- Itd, itd.

Nikt nie myśli, że takie Wuhan - 11 milionowe miasto musiało działać - że sklepy spożywcze i apteki były otwarte - 1 osoba z domu raz na kilka dni mogła wyjść, wodę musieli mieć, śmieci też na pewno ktoś odbierał , bo inaczej to dopiero by był syf w mieście.
"Nie ogarniam jak..."
autor: marszylka dnia 12 marca 2020 o 12:45
Ja nie ogarniam jak w dużej firmie, w której pracuje mój mąż w ogromnym dziale IT, gdzie mają laptopy, zawsze dostęp zdalny (na wypadek awarii itd) nie wprowadzono trybu zdalnego. I nie chodzi o te momenty, że jest awaria i wtedy z domu by mój mąż mógł pojechać. Chodzi o zwykłą pracę biurwową, którą wykonują zdalnie łącząc się z serwerami itd. W tym momencie tylko połowa osób może (którzy mają małe dzieci). Powtórzę, że nie chodzi o pracę z osobami z zewnątrz, ale taką, którą naprawdę można zdalnie wykonywać.
Afryka jest blisko – tunrida, jej Malawi i nasza pomoc
autor: marszylka dnia 05 marca 2020 o 21:15
Akcja jak zostać babcią klozetową 😉
mój przelew w drodze
Afryka jest blisko – tunrida, jej Malawi i nasza pomoc
autor: marszylka dnia 05 marca 2020 o 15:44
Mogę 100 dać na wc 🙂
Dane mam, to podeślę
Sprawy sercowe...
autor: marszylka dnia 25 lutego 2020 o 16:20
xxmalinaxx
Ja bym chyba jasno pogadała ze swoim narzeczonym, że to nie jest fair, aby podczas Twojej nieobecności jego mama robiła jakiekolwiek rzeczy w domu bez Twojej zgody. Co innego jakby było ustalone, ale nie tak nagle z nienacka
Jak Ty się wkurzasz, że teściowa dotyka Twoich rzeczy, to wyobraź sobie jak mnie denerwuje jak mój własny mąż dotyka moich rzeczy, a co dopiero inni. Nie lubię tego, bo później mam problem znaleźć swoje ubrania/duperele itd. Tylko ja tak miałam od zawsze.
Ja bym chyba jasno wyznaczyła granice, a jak nie pomaga, to nie wiem czy bym np nie zamykała domu na jakiś zamek, którego nie ma w zestawie rodziców 😉
Przyznam szczerze, że ja moich teściów mogę spotykać kilka razy w roku i to mi wystarczy, ale mój mąż wie, że może sobie jeździć ile chce do nich i nigdy nie będę mu broniła.
Nie jest łatwo czasami, ale małżeństwo to Ty i On i to Wy tworzycie nową rodzinę. Najważniejsze, aby partner wiedział co czujemy i to szanował.
Płacz i płać - czyli wszystko o podatkach
autor: marszylka dnia 18 lutego 2020 o 20:48
Ja jeszcze nie mam pitów od pracodawców, ale niestety nie ufam automatycznym systemom wyliczania i jak widać to się tutaj sprawdza 😉
Sprawy sercowe...
autor: marszylka dnia 18 lutego 2020 o 20:40
Przy partnerach w stałych związkach, którzy są niepewni swojej orientacji, to wcale bycie taką akceptującą osobą nic nie da. Tutaj jest podwójny poziom trudności - 1) coming out 2) zdrada, jeśli do niej dochodzi. Przecież ile osób hetero w stałych związkach będzie zaprzeczać, że nie zdradziło.
Dzierzawa
autor: marszylka dnia 07 lutego 2020 o 14:51
Niestety to odwieczny problem - albo konie średnie/słabe, albo kiepsky/nieodpowiedzialni jeźdźcy.

Jedyne co się chyba sprawdza, że odpowiedzialny jeździec trafi na porządnego konia, to dzierżawa pocztą pantoflową przez zaufanego trenera/fizjoterapeutę, który poleca kogoś kto tam ma konia.
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: marszylka dnia 06 lutego 2020 o 09:41
Wiadomo, że nie każdy ma Paczkomat "rzut beretem" i wtedy jest ciężko, ale zdecydowanie wiele osób np. mieszka w miastach, gdzie są Paczkomaty. Na szczęście przesyłki Pocztą Polską też da się już odebrać w punktach, które nie są pocztą i są otwarte w innych godzinach np. stacje benzynowe.
Po prostu z punktu widzenia posiadacza konia, który nie ma jak pójść na pocztę w godzinach jej otwarcia, bo jest wtedy u konia, wszystko co jest dostępne po 20 jest zbawieniem 😉

Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: marszylka dnia 05 lutego 2020 o 09:08
Brzask, kotbury
Takie zachowania są wszędzie czy na FB czy na naszych ogłoszeniach.
Młodzież najczęściej pyta o tanie czapraki itd.
Sprzedawałam nieraz z wysyłką za pobraniem, bo nie miałam złych doświadczeń. Najlepsze rozwiązanie to prośba o przelew np. 30 zł z góry za wysyłkę. Ostatnio sama kupująca to zaproponowała, przyszedł przelew, wysłałam paczkę.
Mnie w końskich ogłoszeniach najbardziej denerwuje to, że ludzie są nadal przyzwyczajeni do Poczty Polskiej, w której przesyłki są milion razy droższe niż np. Paczkomatem. I jak chcę coś kupić i proszę o nadanie Paczkomatem, to się nie da.

Jak coś na OLX sprzedaję czy kupuję, to Paczkomat jest prawie zawsze możliwy.
Dzierzawa
autor: marszylka dnia 05 lutego 2020 o 08:45
Dzierżawca powinien płacić 100% kosztów, ale dobrze by było wypisać czego wymaga właściciel np.
- szczepienia 2 razy w roku
- odrobaczenie x razy w roku
- zęby robione raz na x miesięcy (np. 9-10 miesięcy jeśli wiemy, że u konia nierówno się ścierają)
- kowal kucie w taki a nie inny sposób jeśli kuty

praca
autor: marszylka dnia 03 lutego 2020 o 12:31
Dementek
Na pewno warto wpisać, tylko w zależności jakiej pracy szukasz, należy dostosować CV - w znaczeniu wytłuszczyć pewne rzeczy. Jak już było podane np. praca pod presją czasu, jeśli jesteś intruktorem - praca z ludźmi, szkolenie i przekazywanie wiedzy, elastyczne podejście do pracy (praca np. w weekendy), obowiązkowość i odpowiedzialność za bezpieczeństwo swoich klientów, dbałość o szczegóły. Pewnie jakbym wiedziała czym się zajmowałaś dokładnie, można więcej opisać.

Wiele lat temu jak aplikowałam zaraz po studiach - wpisałam sobie jako doświadczenie pomoc w prowadzeniu rodzinnej firmy. Nie byłam w żaden sposób zatrudniona, ale wykonywałam pewne obowiązki - np udzielałam telefonicznie informacji potencjalnym zainteresowanym. Każde doświadczenie życiowe może być atutem.

praca
autor: marszylka dnia 27 stycznia 2020 o 12:10
Majek
U mnie w firmie mam różnorodne przykłady pracy z domu, zdalnej czy z biura.
Tryb zdalny a stanowisko:
- Dział sprzedaży - sprzedawcy tak naprawdę ciągle w rozjazdach, u klienta, z domu, zdalnie, w biurze przeważnie 1 raz w tygodniu na spotkaniach
- Administracja - raczej z biura z możliwością HO
- Recepcja - nie ma trybu HO (bardzo wyjątkowe sytuacje) ze względu na typ pracy.
- Hub - zależy od stażu pracy, ale ze względu na opóźnienia w budowie biura, a brak miejsca w obecnym, wiele osób dzieli jedno biurko na 2 pracowników - dogadują się między sobą kto w jakie dni jest.
- Inni -ja i kilka osób - pracujemy zdalnie prawie cały czas - kilka razy w miesiącu wpadam do biura, często, aby coś załatwić i trochę z ludźmi pobyć.

Umowa:
Osoby pracujące cały czas zdalnie mają aneks o telepracę, chyba wszyscy u mnie w firmie mają pracę zadaniową.
Pensja w pracy w trybie zdalnym, a z biura cały czas nie różni się.

Godziny pracy:
- Zależy od stanowiska i przełożonego.
Osoby pracujące z klientem muszą być dostępne w godzinach pracy. Tak jak pisały dziewczyny jest możliwość pracy 8-12 i 14-18, ale to jest po uzgodnieniu.
Osoby na telepracy - chyba nie ma czegoś takiego jak sztywne godziny pracy. Jak mam normalny dzień pracuję 9-17, jak mam spotkania online ustawione do 20 to zaczynam pracę tak jak danego dnia mogę lub mi pasuje (nie mam umówionych innych calli) np o 10:30.
Wszystko zależy od tego z jakimi działami pracujemy, jakie mamy obowiązki i jakie wymagania ma nasz pracodawca.

Zero waste - jak żyć bez śmieci
autor: marszylka dnia 21 stycznia 2020 o 21:44
Chciałam nadmienić, że nawet takie Stany Zjednoczone budzą się i wychodzą z inicjatywą.
Ostatnio byłam w Oregonie, gdzie od 1szego stycznia - sklepy i restauracje mają zakazane dawanie darmowych toreb. Muszą sprzedawać za 5centów papierowe lub recyklingowalne.
Od razu widać w sklepach, że ludzie przychodzą ze swoimi - czyli podobnie jak u nas w Europie. Cieszę się, że za Oceanem też już patrzą mniej krótkowzrocznie.

Niestety boli mnie, że nie ma w Polsce systemu kaucjowego za napoje gazowane na większą skalę.
Jednym z moich ostatnich odkryć była woda źródlana gazowana z syfonem. Jest w plastikowym opakowaniu, ale wielokrotnego użytku - wymienia się za kaucją. Naprawdę super opcja dla osób lubiących wodę gazowaną, niestety ogromna szkoda, że nie ma podobnego system dla innych napojów typu cola.
praca
autor: marszylka dnia 19 stycznia 2020 o 16:57
Wszystko kwestia ustalenia zasad lub otwartości pracodawców.
Koleżanka pracowała w firmie gdzie pracowali od 8-17 pon-czw, a w piątki 9-13 i koniec - 40h pracy tygodniowo.

Ja pracuję na pełen etat i jednego dnia pracuję 8h od 8-16, innego 8h od np 10-18, a czasem i 10h. Pracuję z ludźmi z USA i są takie dni, gdzie łączę się do pracy o 20 do 21. Obecnie muszę się w jakimś stopniu dostosować czas pracy do "biznesu".

Nie widzę problemu, aby osoby pracujące w rekrutacjach dostosowywały swój czas pracy do ułożonych rozmów np w przedziale czasu 8-18. Jednego dnia można pracować 9-17, bo tak będą kandydaci, innego 8-16, a jeszcze innego 9:30-17:30.

Rekrutacja, a HR to jakby dwie osobne specjalizacje. HR wyobrażam sobie, że pracują w standardowych godzinach. Rekruter chyba musi być bardziej elastyczny.
praca
autor: marszylka dnia 17 stycznia 2020 o 16:58

marszylka, nie masz nigdy pilnych tematów w robocie? Mi się zdarzało ustawiać rozmowy na ten sam dzień, bo taka po prostu była potrzeba wynikająca z ułożenia gwiazd. 



Mam pilne tematy w pracy i wtedy trzeba przemienić, ale właśnie są one w mojej obecnej pracy, do której się przykładam, a nie sprawy z zewnątrz.

W hipotetycznej sytuacji, że szukam innej pracy, ale moja obecna jest ogólnie OK i dzwoni do mnie rekruter i mówi, że muszę pilnie się umówić na jutro na spotkanie rekrutacyjne o godz 13, a ja np mam spotkania/"calle" z tzm wyższym managementem - no to sorry, ale nie będę lecieć z wywieszonym językiem i mówić obecnym przełożonym, że coś tam od tak.
Da się to załatwić jeśli mogę umówić się z rana 8 lub 9 lub np na 16:30 - wtedy można przyjść wcześniej do pracy lub wcześniej wyjść.

Ale np jak kandydat pracuje w sklepie - gdzie jestem jedyną osobą danego dnia i otwiera i zamyka sklep od 10-18 - szef wpada w ciągu dnia sprawdzić, ale nigdy nie wiadomo o której. Nie da się tego poprzesuwać, jedyna opcja umówić się na 8 lub 8:30 rano i mieć nadzieję, że do pracy człowiek spóźni się 15 min max, bo jak o 13 wpadnie szef, a pracownika nie ma to można wylecieć z obecnej.
praca
autor: marszylka dnia 16 stycznia 2020 o 21:55
Sankaritarina
Już kiedyś pisałam o tym, ale właśnie rekruterzy są czasem niepoważni - dzwonią i oczekują, że kandydat ma masę czasu. Kiedy jeszcze do mnie dzownili, robili to we wszelkich godzinach, bez zapowiedzi, bez umawiania się - a ja pracuję w międzynarodowej firmie - praktycznie połowę dnia spędzam na rozmowach przez Internet ze współpracownikami i nie mam jak nagle odrywać sie i odbierać telefony 😉

Mundialowa
Bardzo mi przykro, że tam nie udało się umówić na rozmowę, ale rzeczywiście to niepoważne z ich strony, bo z dnia na dzień to naprawdę ciężko - możesz być np. u klienta, mieć całodniowe zewnętrzne szkolenie, cokolwiek - podejrzewam, że musieli zaprosić ileś osób i na szybko szukali kandydatów.
Szczególnie jeśli to był pierwszy etap.
praca
autor: marszylka dnia 14 stycznia 2020 o 02:33
Mundialowa
To kiedy masz tę rozmowę?
Lepiej mieć więcej opcji niż mniej 🙂
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: marszylka dnia 12 stycznia 2020 o 13:26
Sama mam konia wrażliwca i popręg dopinam na 3-4 razy: 1) aby zapiąć siodło 2) aby wsiąść 3) z konia w zależności jak jest danego dnia u konia - może być i 4)
Popręg ma być dopięty, ale ani luźno ani na maksa.
De facto na podpiętym popręgu jeździec powinien móc jeszcze wcisnąć swoje palce - wcisnąć czyli włożyć z oporem między ciałem konia, a popręgiem i czuć że popręg naciska rękę- nie włożyć jak po maśle. Ale na pewno nie powinno się zaciągnąć na maksa tak, że koń zrobi wielkie oczy i nie da się ręki włożyć.
praca
autor: marszylka dnia 08 stycznia 2020 o 12:38
Munidalowa
Doskonale rozumiem, sama na umowę zlecenie bym nie przeszła, szczególnie jak już się ma UoP w obecnej firmie.
Umowa zlecenie nie gwarantuje za dużo.
Już chyba lepiej mieć własną działalność niż umowę zlecenie.

A przesłali tą ofertę?
praca
autor: marszylka dnia 03 stycznia 2020 o 14:07
Mundialowa
Powodzenia!
Kwestia czy lubisz się uczyć i czy sprawia Ci to radość, satysfakcję? Ja np lubię poznawać nowe rzeczy, bo mnie to kręci i bawi. I powoduje, że mam poczucie, że nie stoję w miejscu. Widzę już, że nauka zajmuje więcej czasu niż kiedyś, ale potrafię sobie więcej odniesień stworzyć, bo jednak wiedza ogólna jest większa. A część rzeczy jak taki angielski można nadrobić 🙂
wasze ulubione seriale
autor: marszylka dnia 19 grudnia 2019 o 16:37
A te kolejne 5 to nadal pierwszy sezon? I wiadomo na kiedy planowane?

W sumie jest 8 odcinków. Wczoraj na premierze puścili 3 odcinki - pozostałe 5 już widzowie sami muszą obejrzeć jak wyjdą jutro.
Kto/co mnie wkurza na co dzień?
autor: marszylka dnia 19 grudnia 2019 o 11:21
Rzeczywiście Tunrida ma bardzo dobre podejście.
Ja też się staram zmieniać/dostosowywać do sytuacji.
Np. Zawsze wkurzało mnie spóźnianie się innych. Ja od dziecka nauczona mega punktualności, bo dziadek był wojskowym i chyba zauważyłam, że osoby z takich rodzin są zawsze na czas.  I jak umawiałam się z koleżankami czy kimś innym- wszyscy pospóźniani, mający za przeproszeniem "w dupie" bycie na czas - ja wszystko planuję, ogarniam na zaś, staję na głowie, aby na pewno być przed czasem, najwyżej być na czas najpóźniej (jedyny wyjątek to wizyty u znajomych, gdzie jednak z lekkim opóźnieniem docieram przez grzeczność). I od 10 lat z jednym facetem, który też że tak powiem z czasem jest na bankier.
I wiecie co? Ile ja się nawkurzałam, napsioczyłam! Ile się nakłóciliśmy z mężem! Zmieniłam strategię. Jak gdzieś muszę wyjść z nim, to jemu podaję inną godzinę niż mam w głowie - musimy wyjść 18:30, ale jemu mówię 18:10. Powiedzmy 18:23 jest gotowy, wyjdziemy 18:25 - ja nie jestem wkurzona, bo wyszliśmy o czasie 😉 Mąż nie jest wkurzony, bo ja nie chodzę i go nie popędzam.
A głowa o wiele spokojniejsza.
Od stajni do stajni, czyli przemyślenia i rozterki pensjonariusza-tułacza
autor: marszylka dnia 17 grudnia 2019 o 21:37
Flygirl, tylko rzeczywistość w Holandii a Polsce to dwa różne światy.

Oczywiście każdy właściciel ma prawo decydować o swoim koniu.
Ale widzę, że ogólnie same skrajności i wszystko co by nie było w dużych stajniach z infrastrukturą to źle. Nie wypuszczają na padoki źle. Wypuszczają na kwatery źle, bo to stracony czas, bo koń nie ma łąk.
A prawda jest taka, że żyjemy w coraz bardziej zaludnionym świecie, coraz bardziej zabieramy tereny przyrody, coraz mniej ziemii rolnej, coraz więcej wszelakich kompleksów produkcyjnych i usługowych na terenach podmiejskich. Działki coraz mniejsze, a ziemia coraz droższa.
Na terenach podmiejskich i w granicach 50 km od głównych miast ciężko o stajnie z padokami i pastwiskami.
Zgadzam się, że wychodzenie na padok to podstawa dla konia, dlatego świadomie trzymam konia w takim miejscu, które zapewnia potrzeby jego i moje.
Od stajni do stajni, czyli przemyślenia i rozterki pensjonariusza-tułacza
autor: marszylka dnia 17 grudnia 2019 o 14:56
Niestety to jest problem. W tych stajniach, gdzie są bardzo dobre warunki dla koni (opieka, żywienie, padokowanie) i dla jeźdźców (zaplecze, infrastruktura) nie ma miejsc.
Na szczęście stoję w miejscu, gdzie koń ma bardzo dobrze, jeździec ma dobre warunki, ale wiem jak trudno o coś sensownego.
Od stajni do stajni, czyli przemyślenia i rozterki pensjonariusza-tułacza
autor: marszylka dnia 17 grudnia 2019 o 14:30
Mam wrażenie, że trochę część osób za bardzo generalizuje twierdząc, że stajnie z super zapleczem muszą mieć kiepską opiekę i od razu brud i głód. Nie stoję w takiej stajni, ale też widzę nagle piętnowanie dobrych stajni.

Wyróżniłabym kilka kategorii:
1) Opieka:
2) Wyżywienia
3) Porządek
4) Padokowanie
5) Infrastruktura
6) Socjal

I tak np. padokowanie może być ograniczone, może być zależne również od właścicieli, którzy nie chcą by ich konie wychodziły na padok.
Ale zaraz wyjdzie, że wszystkie stajnie z infrastruturą i zapleczem są beznadziejne.... Co nie jest prawdą.
Chyba wolę konie najedzone z dostępem do siana w boksach, ze zadbaną ściółką, niż zachudzone konie na padokach, gdzie właściciel stajni nie widzi nic złego, bo konie są "fit", a później wracają do gnoju, a nie czystego boksu.


KOTY
autor: marszylka dnia 11 grudnia 2019 o 11:55
Pytanie o odchudzanie chyba trzeba zacząć od pytania:
Jak karmisz kota? Ile razy dziennie? Ile razy mokrego, ile suchego?
Czy wiesz ile je dziennie - np suchego?

I jak je Twój kot - rzuca się na suche, że wyjada miskę? Czy suche raczej podjada?

Zapewne patrzyłabym jaki skład ma karma.
Ja mogę polecić sposób podobny jak u ludzi - podzielenie na małe posiłki.
Przy kotach, które nie wsysają całego suchego od razu - podawałabym je co jakiś czas. Ja np rano wsypuję do miski suche, tyle aby koło 14 koty już wyjdały. I czekały grzecznie do 17:30, aby dostać znów troszkę i dosypkę na noc, ale taką, aby rano już było pusto.

Jednego kota musiałam karmić dosłownie co 1 godzinę jak byłam w domu, bo kot był wstanie wessać wszystko, a później wymiotowała z przejedzenia, co było bardzo niewskazane dla jej trzustki i nerek. Więc co 1 -2 h kot dostawał dosłownie 9 chrupek, albo 1/6 saszetki.
Dla niego lepiej będzie pewnie mniej a częściej.

"Nie ogarniam jak..."
autor: marszylka dnia 06 grudnia 2019 o 09:57
trusia
Niestety zdarzają się, sama kiedyś byłam świadkiem jak poboczem i lekkim pasem zieleni za poboczem skakał jeleń, akurat ogrodzenie gdzieś poszło i tak wbiegł sobie....
"Nie ogarniam jak..."
autor: marszylka dnia 06 grudnia 2019 o 09:44
Ja po zrobieniu prawa jazdy, bardzo długo nie jeździłam, prawie 9 lat. Dopiero jak zaczęłam więcej jeździć uświadomiłam sobie jak wiele jest zagrożeń i jak wiele głupot piesi robią.
1) Jak już zaczęłam jeździć - to pierwszej zimy - oblodzone ulice - człowiek jedzie te 20-30 km na godzinę (Wtedy nie miałam samochodu z ABSem) i modli się, aby żaden pieszy nie wszedł na przejście, bo  wiem, że nie wyhamuję, albo wpadnę w poślizg, a piesi? Widzą, że jadę 20 km/h więc myślą jedzie tak wolno na bank wyhamuje.
2) Wszystkie przejścia przez dwupasmowe jezdzie - dopiero jak jeździsz i widzisz sytuacje, kiedy samochody jadące lewym pasem nie widzą. Albo jak wieczorem przed rondem ustępując pierwszeństwo innym samochodom na rondzie, stoisz na lewym pasie, a obok na prawym samochód maxi typu mała ciężarówka  zasłania Ci widoczność. I tylko kątem oka Twój mózg zarejestrował, że gdzieś tak w cieniu był jakiś ruch.
3) Piesi, którzy są jakieś 15 metrów od przejścia, ścinają i wpadają biegiem na ulic po przekątnej, tak, że dopiero schodzą z ulicy dotknęli przejścia.

Myślę, że prawo pierwszeństwa na pasach dla pieszych jest słuszne, ale pod pewnymi warunkami:
- pieszy ma stać przed przejściem dla pieszych max 50 cm
- pieszy nie powinien być w ruchu czyli- idzie i nagle sobie skręca, wbiega na przejście, bo ma pierwszeństwo.
- piesi przechodzą kursy bezpieczeństwa - np droga hamowania w poślizgu ze strony kierowcy, jak przechodzić przez dwu-, trzypasmowe jezdnie.

Ja chętnie ustąpię pieszym, ale niech staną na 3 sekundy przy przejściu dla pieszych zanim wkroczą na jezdnię.

Afryka jest blisko – tunrida, jej Malawi i nasza pomoc
autor: marszylka dnia 29 listopada 2019 o 21:43

Najpierw się w okienku podpisuje papiery. Potem trzeba taksówką pojechać do innego miejsca w mieście i zabrać specjalną osobę którą taksówką się przywozi na pocztę. Ta osoba kontroluje paczki i stempluje że można je oddać. I dopiero się paczki zabiera.
Nie wiem czy ten opis w czymś Wam pomoże.



To biurokracja u nas to pikuś! - Czy wiesz może czemu tam jest potrzebna specjalna osoba kontrolująca paczki? Takie pytanie z ciekawości - lubię czytać te wszystkie Twoje teksty o Malawi, bo bardzo otwierają umysł i prowokują do zadawania sobie wielu pytań.
Od stajni do stajni, czyli przemyślenia i rozterki pensjonariusza-tułacza
autor: marszylka dnia 27 listopada 2019 o 14:32
Właściciele stajni też pewnie nieraz mają wiele sytuacji kiedy pensjonariusze nie są fair, źle się zachowują, zalegają z opłatami.
Tutaj tak samo wszystko opiera się o komunikację i współpracę. Jak jej brak, to można wypowiedzieć umowę.
Jeśli właściciel ma problemy z pensjonariuszami (zaleganie z opłatami), tak samo ma prawo podziękować takim pensjonariuszom. Po co się męczyć z problematyczną osobą?

Tylko statystycznie ile stajni zapewnia takie warunki jakie obiecuje na początku? Albo ile stajni po pewnym czasie zaczyna obniżać standardy, bo np. mają komplet pensjonariuszy? Niestety duża część jedno mówi, robi drugie. Np. widzę ogłoszenia, że stajnia oferuje codzienne sprzątanie boksu, a w rzeczywistości jak się pojedzie to widać, że w boksach brudno tak, że szkoda gadać.