Nevermind

Tertium non datur

Konto zarejstrowane: 06 grudnia 2021
Ostatnio online: 27 listopada 2022 o 14:34

Najnowsze posty użytkownika:

stawanie dęba, końskie bunty itp. niesubordynacje...
autor: Nevermind dnia 25 listopada 2022 o 12:00
kotbury, tylko u tej laski nie ma pokazanej dalszej pracy. I jest wrażenie, że to jest "szczyt" prawidłowej komunikacji z siodła i jak to będzie ok, to reszta tym ludziom co z nią pracują sama przyjdzie... Zgadzam się, to też mnie od niej odstręcza. To nie jest praca tylko takie jechanie sobie. Niby uczy konie piaffu itd., ale przez cały trening nie jest w stanie konia zebrać
stawanie dęba, końskie bunty itp. niesubordynacje...
autor: Nevermind dnia 25 listopada 2022 o 10:33
Na re-volcie była kiedyś dyskusja na temat tych astralnych metod i sporo osób mówiło, że faktycznie się sprawdzają. Pani o której pisano podobno w ogóle nie rozmawiała z właścicielem, nawet go nie widziała bodajże (?), tylko właśnie dzwoniła do zdjęcia. Teraz oczywiście nie pamiętam w którym wątku to było

Moim zdaniem padło tu ciekawe pytanie, kto wg Was dobrze jeździ? Bez ironii, serio chciałabym wiedzieć 😉
A z instagramowych kont ja ostatnio bardzo lubię oglądać millydressage
stawanie dęba, końskie bunty itp. niesubordynacje...
autor: Nevermind dnia 23 listopada 2022 o 21:00
kotbury, Bardzo zgrabnie obracasz kota ogonem, ale niech Ci będzie, nie chce mi się wykłócać.
stawanie dęba, końskie bunty itp. niesubordynacje...
autor: Nevermind dnia 22 listopada 2022 o 23:51
kotbury, Wiesz co, masz rację, całe życie byłam tylko w jednej stajni i w ogóle wszystko o czym piszę to tylko w jednej stajni robią, cała reszta świata zachowuje się inaczej, zwłaszcza wielki sport. A sam sport można uważać albo za cudowny w każdym calu, albo za najgorsze podelstwo. Tertium non datur.
jakiego kiełzna używacie/ WĘDZIDŁA - rodzaje, zastosowania, spostrzeżenia
autor: Nevermind dnia 22 listopada 2022 o 03:31
Aniii95, Najlepiej zdecydować się na jeden wątek, w którym się pisze 😉
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: Nevermind dnia 22 listopada 2022 o 03:29
Aniii95, nie musi tu koniecznie chodzić o delikatniejsze wędzidło, tylko po prostu o inny typ. A jak u niego z wchodzeniem na kontakt? Skręca na zewnętrznej wodzy, czy może ma z tym problem, przegina się jakoś?
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: Nevermind dnia 20 listopada 2022 o 00:38
Powiem z mojej perspektywy, bo wnioskuję że w Waszym przedziale „dzisiejszych młodych” się mieszczę. Z ciężką pracą się znam i uważam to za przydatne w życiu, chociaż nieraz przeklinałam moją rodzinkę za tę znajomość. Ale szybko zrozumiałam, że przy koniach na ten moment do poważnej kasy nie dojdę, więc poszłam do tzw. normalnej pracy. Po prostu. Chcę mieć doświadczenie, oglądać najlepszych i uczyć się od nich, ale chcę też zarabiać tyle, żeby było mnie stać na własnego konia, treningi i płatne szkolenia. Myślałam o zabawie w luzaka, lecz typ pracy (tej nie-końskiej) na razie skutecznie mi to uniemożliwia. Obecnie mam drugą pracę „z doskoku” przy koniach, praca w stajni bez stajennego, więc robota podwójna, na nogach od rana do wieczora i nawet jak mam przerwę to często gęsto nie zdążę posiłku instant zjeść, bo ciągle coś. To chyba właśnie to co nazywacie pracą? A jednak postanowiłam jeszcze iść do pracy nie-przy-koniach, bo chcę mieć co wpisać do CV, chcę mieć doświadczenie zawodowe i zwyczajnie mieć za co realizować swoją jeździecką pasję.

karolina_, Jeśli chodzi Ci o Hipologię i Jeździectwo w Lublinie, to tam idą głównie ludzie którzy nigdzie indziej się nie dostaną, a akurat jeżdżą konno. Nie wydaje mi się, żeby faktycznie chcieli się z tym potem wiązać na poważnie.
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: Nevermind dnia 18 listopada 2022 o 22:52
KaNie, żałuję, bo bardzo lubiłam Twoje konto. Twój kontent faktycznie musiał zajmować w ciul czasu, bo były to jednak filmy własne z dokładnym wyjaśnieniem.


Facella, Inaczej, do konta edukacyjnego nie potrzeba aż tyle zaangażowania, bo temat jest nośny. Wystarczy działać tak jak ww. edukatorki, relacje ze skrawkiem wiedzy, prawdziwy post raz na miesiąc czy dwa. Nie rozumiem dlaczego po wszystkich moich wypowiedziach na temat tych pań uważasz, że jestem w nie zapatrzona, ale ok.
Akurat prowadzę podobne konto (nie edukacyjne, tylko takie jak mówisz, nie-prywatne) i wiem ile czasu i zaangażowania wymaga, samo wstawienie i wypromowanie każdego jednego posta zajmuje mi pół dnia. Próbowałam wybić się na wielu kontach i nie mogę się pochwalić, że mam spektakularne efekty czy jestem specem od social mediów, ale że to trudne to akurat wiem 😉 I mówię z własnego doświadczenia, że edukacja to akurat temat piekielnie nośny. Za każdym razem jak podejmę próbę edukacji ludzi na koński temat, to dana próba sama niesie się w świat. Mogę sobie stawać na rzęsach, ale mój główny kontent nigdy nie będzie miał tyle wyświetleń co wrzucone mimochodem kilka slajdów z końskimi przemyśleniami. Zajmuje to czas, planowanie, szukanie informacji, ubieranke w słowa, ba, samo wstawienie gotowego już tekstu z wybranymi wcześniej obrazkami potrafi zająć godzinę (sprawdzone). Ale to „samo” się chce robić, chce się pisać, jeśli jakiś temat Cię zapali. Dla mnie to jak najbardziej jest porównywalne z re-voltą, bo tutaj spędzam czas na czytaniu, pisaniu, czasem szukam zdjęć czy przykładów i podobnie, godzina za godziną „tak po prostu” się schodzi. A wszystko to dlatego, że jakiś temat sprawił, że chcę się wypowiedzieć.

Miło jest pomyśleć, że dzięki nam ktoś nauczył się czegoś pożytecznego i nie da się złapać na popularne bujdy. A do tego przy edukacyjnym kontencie masz masę pozytywnych sygnałów, ludzie piszą że super się tego dowiedzieć i patrzą na Ciebie jak na kogoś z niebywałą wiedzą. A jeśli do tego zrobisz quiz czy kontent typu „ćwicz swoje oko”, to już w ogóle są wniebowzięci. Jedna z moich wirtualnych koleżanek, po obejrzeniu moich „edukujących” relacji zaczęła wysyłać mi filmy z pytaniami o opinię odnośnie problemów behawiorlanych. Co jest o tyle zaskakujące, że w tych relacjach nie poruszałam żadnych zagadnień dotyczących końskiego behawioru...
Powiem szczerze, że mi tam nieraz marzy się zabranie za edukację, ale właśnie te moje małe edukacyjne próby nauczyły mnie że łatwo popełnić błąd, wprowadzając przez to w błąd innych i że trzeba naprawdę wiele wiedzieć, żeby zrobić wartościowe edukacyjne treści. Dlatego na razie się tego nie podejmę, chociaż chętka nieraz mi wraca na widok promowanych obecnie farmazonów.


patat, Tak, jeżeli z samej swojej budowy i mechanizmu działania np. kaleczy konia, zawiera ostre elementy których nie można użyć, nie powodując zranień/silnego bólu. No cóż, moim zdaniem niektóre dźwignie są na tyle mocne, że nie da się mieć wystarczająco stabilnej ręki, by nie powodowały dyskomfortu. Ale to moje zdanie. Dla niektórych to soczysty plaskacz od rzeczywistości. Bo faktycznie, wszystko jest super ale:
a) w teorii 🙂
b) z grzecznym, tolerującym wiele koniem
c) z koniem lekko jakoś tam popsutym ale nie niebezpiecznym
I nie chodzi żeby od razu wsadzać mocne wędzidło... tylko może trochę autorefleksji - jednak nie wiem wszystkiego? Jednak mój dosiad pozostawia wiele do życzenia? Jednak nie zawsze dana metoda się sprawdza? Jednak nie jestem super zaklinaczem koni? Albo - jednak... boję się? I w ten sposób zyskuje się zastrzyk pokory, a to otwiera drzwi do prawdziwej nauki, prawdziwego dążenia do ideału.
Niestety nie wszyscy. Niektórzy będą iść dalej w zaparte, że nie wiem, konik potrzebuje szkolenia na kolejny level czy tam "przepracowania z ziemi".

Ja te teksty typu "wsiądź i pojedź lepiej", "nie wypowiadaj się jak tak nie jeździsz" rozumiem jako skróty myślowe odnoszące się do braku doświadczenia danych osób z podobnymi końmi. One po prostu nie wiedzą, jaka może być problematyka w takim treningu, z czym trzeba się mierzyć w przypadku niektórych koni, wreszcie - jak jest to niebezpieczne samo w sobie, z masy różnych przyczyn, od gabarytów konia i jego nieobliczalnych zachowań, po trudność techniczną parkuru i wysokość przeszkód.
Niestety często wychodzi z tego woda na młyn dla oburzonych.
Amen.


kare_szczescie, O to to!


donkeyboy, Nic dodać nic ująć. Chyba tylko tyle, że w odniesieniu do wypowiedzi patat, każda strona ma swoje racje odnoście używania/piętnowania „nie jeździsz na poziomie GP nie gadaj”.

Dla mnie to zdanie zawiera jeszcze jedną istotną kwestię, a mianowicie to, że za słowami powinno iść potwierdzenie. A jeśli tym „potwierdzeniem” jest konik uwalony na przód nie idący nawet na kontakcie, to czy taka osoba faktycznie wie jak się jeździ GP?
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: Nevermind dnia 18 listopada 2022 o 00:59
Nevermind, - ale już są całkiem spoko konta przekazujące wiedzę, pokazujące rzetelne jeździectwo 😉 Idzie je znaleźć, sama mam takie w obserwowanych. Nie napędzają hejtu, nie wyciągają pojedynczych fot, wypowiadają się w sposób zrównoważony i merytoryczny. Są super prowadzone sociale osób jeżdżących i startujących, na które patrzy się z ogromną przyjemnością. Kiedyś uwielbiałam czytać blog Quanty, bo ona potrafiła coś tak fajnie, obrazowo opisać. To jest skill, nie każdy go ma.keirashara, Są fajni ,,influencerzy" i nawet konta edukacyjne, to fakt. Tylko dlaczego ich nie słychać? 🙁 Nie mówię nawet o samych dramach, które są wybitnie nośnym tematem, tylko o stricte postach edukacyjnych.
Nie uważam, żeby brakowało rzetelnych źródeł, filmików, darmowych i nie, książek, artykułów. To jest kwestia chcenia.Tak, ale przeciętny Kowalski jeżdżący raz w tygodniu w podmiejskiej szkółce nie zajmie się nagle zdobywaniem wiedzy, a kontent na ig czy fb jest przyjemny i łatwo dostępny. I niestety w ten właśnie sposób tworzy się jeździecka opinia publiczna.


Facella, To zajmuje czas, ale wbrew pozorom nie aż tyle. Obecnie najbardziej znane są chyba pulpet i journey, a one wstawiają posty raz na ruski rok i nieraz znikają na dłuższy czas. A co do omawiania jakichś spraw - czy pisanie długich wywodów na revolcie nie zajmuje czasu? Ale tak to wygląda, że coś Cię zapali, to siedzisz i piszesz, szukasz przykładów na poparcie swoich słów i robisz proste grafiki ze strzałkami wskazującymi o co chodzi. I tak sobie mija czas.
A co do pieniędzy, zgodzę się i nie zgodzę. Z jednej strony niby za darmo oddajesz to co kupiłeś drogo, ale sądzisz, że taką liczbę nastoletnich wyznawców ciężko jest przerobić na biznes? 😉
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: Nevermind dnia 17 listopada 2022 o 22:05
Naprawdę żadne z Was nie wierzy, że istnieje pewna granica? Że jest coś takiego jak „za mocne” wędzidło? Takie którego się nie powinno w ogóle używać?

Zgadzam się z Iskra de Baleron, patologia w sporcie istnieje i fakt że są też fajni jeźdźcy tego nie zmienia. Naprawdę nikt z Was nie spotkał się z zakładaniem mocniejszego wędzidła „bo na to koń się uodpornił”? U skoczków widuję to regularnie. Osobiście znam zawodnika, który chodzi wysokie konkursy międzynarodowe, a rękę ma twardą, dosiad słaby, a jak koń się znieczuli to zmienia wędzidło. Co gorsza zawodnik ten wywodzi się ze znanej końskiej rodziny. Więc owszem Perlica, da się. Trzeba umieć pojechać to technicznie (skrócić, wydłużyć, wymierzyć moment wybicia). Używać wędzidła już niekoniecznie trzeba umieć. Swoją drogą nadal czekam na odpowiedź po co dzieciakom ostrogi na skokach 🙂

Tak się zastanawiam, co Was powstrzymuje przed założeniem kont edukacyjnych? Wielcy zawodnicy nie mają czasu, ja nawet czas mam, ale nie chciałabym wprowadzić ludzi w błąd, bo czegoś nie wiem. Ludzi trzeba edukować, a konta edukacyjne są obecnie popularnym źródłem wiedzy
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: Nevermind dnia 17 listopada 2022 o 09:12
_Gaga, Tak, precyzja, zgadzam się. Ale tandem czy hak z aż tak długą czanką to już nie jest narzędzie dla lepszej precyzji, to jest ostatnia deska ratunku, kiedy ktoś sobie nie radzi z koniem. Jeśli sobie z koniem radzi, to krótszy tandem będzie wystarczająco precyzyjny. Są kiełzna mocne, precyzyjne i są kiełzna za mocne i za „precyzyjne”.

Epikea, Western nie jest idealny i nie to miałam na myśli. Na czance wodze są „luźne” lub na kontakcie na dłuższej wodzy. Nigdy nie bierze się konia na normalny klasyczny kontakt, bo to kiełzno jest po prostu za ostre na tego typu pracę. Nawet w barrel racingu, który w moim odczuciu jest bardziej patologią niż czymś godnym miana sportu jeździeckiego.

donkeyboy, Kształt kształtem, ale to co zwróciło moją uwagę, to charakterystyczny sposób, w jaki koń schodzi w dół. Mocno rozciągnięta szyja zazwyczaj zachowuje się nieco inaczej niż te „normalne”.
Jeśli chodzi o kształt, to najgrubsze miejsce grzebienia jest na środku, nie że ten punkt jest gruby, jest najgrubszy. Po drugie mięsień poniżej (nadal nie ogarnęłam jak się nazywa, nie bijcie) wygląda jak odwrócona literka u, powinien być prostszy, iść nieco bardziej prosto w górę. Ale patrząc na szyje koni które wstawiłaś, faktycznie mają tendencję do tych dwóch cech.
Po prostu razem z ww. elementem i wiedzą, że pani Sandra zmieniła trenera na osobę znaną z jazdy na koniach o podobnej budowie, wzbudziło to moje podejrzenia. Prawdopodobnie faktycznie się czepiam i koń po prostu jest trenowany w zwykłym przeganaszowaniu.
Zawsze mówię wszystkim jak poważnym zarzutem jest hyperfleksja, a teraz na podstawie kilku poszlak sama popłynęłam, przyznaję się bez bicia.
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: Nevermind dnia 16 listopada 2022 o 22:35
patat, Ciężko mi w to uwierzyć, ale skoro widziałaś to nie będę się spierać.

_Gaga, Nie mam nic do mocniejszego wędzidła, zwłaszcza że w skokach szybkość reakcji konia to podstawa dla bezpieczeństwa pary. Jednak nie chce mi się wierzyć, że ktoś może potrzebować aż takiej precyzji. Już sam tandem/hak powinien być wystarczający, a skoro do tego trzeba tak wydłużyć czanki, to coś jest nie tak.

karolina_, Chyba faktycznie przesadziłam z tym Found Boy'em 😅 Nie wszystko jest takie jak się wydaje.

Perlica, I w domu chodzi dokładnie tak jak tutaj? Są zawody, jest stres, mogą pojawić się błędy.
Swoją drogą oświeć mnie, do czego dzieciom ostroga w Cavaliada future?

Sonika, Pozwól, że zadam Ci dwa proste pytania.
Czy jazda konna jest prosta? 🙂
Wiedziałaś to, zanim po raz pierwszy wsiadłaś na konia? Zauważyłaś po którymś jeźdźcu lub koniu? 😀
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: Nevermind dnia 16 listopada 2022 o 20:38
donkeyboy, Nie chodziło mi o to, że jest gruba, chodzi mi o kształt mięśni
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: Nevermind dnia 16 listopada 2022 o 19:51
patat, Nie dostaję spazmów na widok byle tandemu, chociaż to już jest bardzo mocne kiełzno. Ale ciężko mi uwierzyć, że na takich czankach w ogóle da się jechać delikatnie. W westernie owszem, są mocne czanki, ale nie wolno na nich w ogóle jechać na ,,klasycznym" kontakcie. Tutaj mamy prędkość, wysokie skoki, łatwo o gwałtowny ruch, błąd, utratę równowagi, a jeźdźcy zakładają koniom takie cuda. Nie mówiąc już o tym, że na obu zdjęciach nachrapnik jest dosyć nisko.


Hejt na sportowców jest strasznie wkurzający i ślepy. Niektóre rzeczy naprawdę trzeba przeżyć, żeby zrozumieć. Dziwi mnie, że większość z tych osób to jeźdźcy. Mam nieraz wrażenie że takie osoby chyba naprawdę siedziały wyłącznie na profesorach lub rekreacji, chociaż i to niewielkie doświadczenie powinno im pokazać, że z boku się łatwo mówi, a potem się wsiada i ciężko się jedzie. Im się chyba naprawdę wydaje, że jazda konna na pewnym poziomie staje się łatwa, ciało sportowców zawsze robi to co oni chcą, brak u nich złych nawyków, zawsze reagują prawidłowo w nagłej sytuacji. A wszystkie nieprawidłowości to wina niewiedzy lub złej woli.
Niedawno trafiłam na post z pytaniem dlaczego tyle jeźdźców na cavaliadzie zakłada czarną na rundę honorową. I oczywiście argument dodatkowej kontroli powoduje tylko milion komentarzy, że konia można przyzwyczaić.
https://www.facebook.com/groups/1506757102872160/user/100033137692324
Serio? Niedawno Koń Pulpet wstawiała relację, jak nie może konia skupić i realnie popracować, bo pod lasem biegają dzieciaki i Admirał był cały nafukany. Konia ma parę ładnych lat, a nie przyzwyczaiła go do jakichś szelestów w krzakach. I nic do tego nie mam, naprawdę. Natomiast pragnę wskazać, że chyba nikomu z komentujących nie przyszłoby do głowy, żeby to zdarzenie jakkolwiek negatywnie komentować.
Za to w momencie kiedy mamy gorącego, pełnego energii konia, który niedawno skończył przejazd wymagający od niego gotowości, skupienia, po którym to przejeździe adrenalina i emocje jeszcze całkowicie nie opadły, to ten koń ma wyjechać na halę z tłumem widzów, migającymi światłami, hałasem i zachować stoicki spokój, bo tak dobrze wytrenowane konie robią.

Perlica, Zawsze będę bronić jeźdźców ujeżdżeniowych, bo to trudny kawałek chleba, łatwo o brzydkie błędy. Ale absolutnie ustawienie siwka nie było spowodowane budową konia.
Mnie bardziej zastanowił fragment o ciasnej szyi u Sysojevy... Chociaż sama budowa tejże szyi niemal sama wskazuje na słówko na r, to nie zauważyłam, żeby było tam ciasno. Bawi mnie odwołanie do książki ,,Gdyby konie mogły krzyczeć", która została przecież napisana przez pana, co rollkuru w życiu nie tknął 😇

Przeczytałam posta jeszcze raz i faktycznie nie jest to merytoryczny post. Inaczej go pamiętałam. Ale nadal podoba mi się że nie jest tak skrajny jak go podejrzewałam, są również pochwały i z niektórymi punktami się zgadzam, jak choćby przesadny sprzęt.

Edit: wstawiam link do posta jakby ktoś nie mógł znaleźć https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=pfbid033F7n1QJgDvvMv4EovrP6Z7PQ1yKaHosaub2iKeaLF2HJNhv7ccuEpUyhVEE4HV6ul&id=100063543182694
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: Nevermind dnia 16 listopada 2022 o 13:23
jabooshko, Powiem szczerze, że mnie niektóre czanki ze zdjęć przeraziły. Jeśli nawet tandem nie wystarcza, to chyba coś jest mocno nie tak w treningu...
Sam post merytoryczny, ale komentarze pod spodem przykre o tyle, że pokazują myślenie większości jeźdźców.

Swoją drogą oto pochwalony przez autorkę w poście przejazd. Jestem pod ogromnym wrażeniem poziomu jazdy.
https://www.facebook.com/1494907747/videos/1306561340078506/
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: Nevermind dnia 16 listopada 2022 o 11:59
LSW, mindgame, Okej, dzięki 🙂 Google scholar już od dawna używam, liczyłam że może ktoś ma jakiś magiczny sposób żeby być na bieżąco, ale wychodzi na to że zostaje mi po prostu czytać końskie newsy. A nowe strony mi się przydadzą na pewno 😉
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: Nevermind dnia 14 listopada 2022 o 19:08
Głupie pytanie, ale w końcu od takich ten wątek jest. Jaki jest najlepszy sposób, żeby być w miarę na czasie z końskimi badaniami naukowymi? Na razie interesuje mnie mydło i powidło, w przyszłości zapewne bardziej to sprecyzuję 😉 Polecacie jakieś konkretne strony, czasopisma?
Kącik Ujeżdżenia
autor: Nevermind dnia 13 listopada 2022 o 22:23
Iskra de Baleron, Też się cieszę jak głupia. Zdecydowanie zasłużone złoto
stawanie dęba, końskie bunty itp. niesubordynacje...
autor: Nevermind dnia 10 listopada 2022 o 11:03
karolina_, patat, Zgadzam się z Wami, widzę że wyszło mi nie do końca to co chciałam. Chodziło mi głównie o to, że nawet w dyskusji sporo razy słyszałam „zakładamy że mówimy o zdrowym koniu”. Ale dlaczego? Życie to nie bajka, nie wszystkie konie są zdrowe.


Niepotrzebnie dodałam wątek pomijania bólu na codzień, bo temat zupełnie inny temat i robi się z tego już dyskusja o wszystkim, ale zaczęłam temat to wytłumaczę o co mi chodziło. Nadal jest w nas tendencja do zwalania wszystkiego na widzi mi się konia, zamiast powiedzieć po prostu: „okej, robimy trudne dla niego ćwiczenie, stara się, nie rozumie, emocje się skumulowały i bryknął” częściej można usłyszeć, że np. kombinuje, bo robimy coś trudnego. Nie ma tu nawet dużej różnicy w reakcji, w obu przypadkach będziemy po prostu kontynuować ćwiczenie. W jednym koń dostanie upomnienie, bo dlaczego śmie się wyrywać spod kontroli, w drugim jedynie poprawimy pomoce, żeby nas lepiej zrozumiał. Albo tak jak we wspomnianym już przypadku wyłamywania, chociaż tutaj już reakcja będzie zupełnie inna. „Koniowi po prostu się nie chce” - stajemy po obu stronach przeszkody, trener wsiada i inne cuda wianki, byle koń skoczył. „Jeździec ma słabą równowagę i uderza konia w plecy” - obniżamy przeszkodę, żeby jeździec poprawił sobie równowagę, zamiast bez sensu kazać mu skakać wyżej. Z korzyścią i dla pleców konia i dla jeźdźca.
Nie chodzi o wołanie do wszystkiego weta a i nie uważam, że koń zawsze ma jakiś super istotny powód, tylko często może mu się po prostu nie chcieć. Skrajność i szukanie sensu w każdym jednym złym dniu konia też jest bezcelowa. Jednakże tendencja do pomijania ewentualnego dyskomfortu jako przyczyny nadal w nas jest.
stawanie dęba, końskie bunty itp. niesubordynacje...
autor: Nevermind dnia 08 listopada 2022 o 20:27
Jeśli chodzi o ból, to faktycznie pasuje tu lepiej słowo dyskomfort. Nie chodziło mi o to, że ludzie nie patrzą na dobrostan, bo ja też widzę coraz więcej fizjo, masażystów i szukania bólowej przyczyny przy niecodziennych zachowaniach. Jednak bardzo często pierwsza reakcja jeźdźca to: koń świruje, po prostu mu się nie chce, coś sobie dziś wymyślił. Koń częściej wyłamuje, bo jest złośliwy, niż dlatego że worek kartofli przy lądowaniu uderza go w plecy. Nawet w teoretycznej dyskusji większość osób wyklucza ewentualne problemy zdrowotne czy ból - a przecież zazwyczaj nie da się ich wykluczyć na 100%, po co odwoływać się do utopii? Znacznie bardziej wartościowa wydaje mi się rozmowa na temat możliwie realistycznych sytuacji.

patat, Tak, rozróżniają jednak regularna praca pod siodłem ma zawsze pozytywny wpływ na ich zachowanie. Taki koń siłą rzeczy nabiera ogłady, musząc codziennie mieć mnóstwo interakcji z ludźmi, zaznając konsekwencji i utrwalając pewne zachowania, ponadto wysiłek fizyczny stymuluje cały organizm włącznie z układem hormonalnym, który z kolei pod jego wpływem wydziela hormony stabilizujące nastrój, wyciszające. Praca staje się rutyną, z każdym dniem przypominającą że konkretne zachowanie jest oczekiwane, a inne niepożądane.Z tym się zgodzę. Natomiast z tym, że dobrze jeżdżone konie tylko dzięki jeździe „same” robią się grzeczniejsze na ziemi zgodzić się nie mogę.

kotbury, Właśnie dlatego odmówiłam podania stajni. Nie wiedząc o niej nic wyrobiłaś sobie opinię na jej temat, bazując tylko i wyłącznie na Twoim wyobrażeniu o mnie, które to wyobrażenie jak dla mnie sporo się z prawdą mija.
Nie powiem że mamy pro stajnię z samymi jeźdźcami z pojęciem, ale nie jesteśmy lichą stajenką bez krzty wiedzy. Mamy infrastrukturę, mamy zarówno ludzi z pojęciem o koniach jak i tych kreujących się na pro, mamy też w końcu ludzi bez pojęcia. Mamy całkiem fajną kadrę uje, ale skoczków niestety w większości porąbanych. Swojego czasu przyjeżdżały do nas całkiem znane nazwiska. I niezależnie co się z koniem dzieje, najpierw wołany jest wet, fizjo, kowal i wszyscy święci.

Nazwa stajni większości zapewne z Was nic nie powie, z resztą nie sądzę żeby wiele osób było z moich okolic (im więcej jeżdżę po świecie tym mocniej utwierdzam się w przekonaniu, że tutaj nikt nie mieszka 😂 ). Szkoda, żebyście wyobrażali sobie coś na temat stajni po samej opinii o mnie.
jakiego kiełzna używacie/ WĘDZIDŁA - rodzaje, zastosowania, spostrzeżenia
autor: Nevermind dnia 07 listopada 2022 o 20:40
Ziuum, Wywalanie języka często jest nerwowe. Możliwe, że ,,lepszy kontakt”, jak to ujęłaś, na ten moment powoduje u niej spięcie. Najlepiej tak jak pisze epk skupić się na prawidłowej pracy ciałem, to powinno pomóc jej ogarnąć ten kontakt.
stawanie dęba, końskie bunty itp. niesubordynacje...
autor: Nevermind dnia 07 listopada 2022 o 16:46
ElMadziarra, Nie wiem jak Ty, ale ja nie spotykam się wyłącznie z końmi z wynikami kompleksowych badań sprzed tygodnia, a wielu problemów zdrowotnych na pierwszy rzut nie widać. Bardzo często „niegrzeczne” konie to po prostu konie reagujące na ból. Dziwi mnie w jeźdźcach tendencja do wykluczania tej możliwości.

kotbury, Nie widzę co w tych dwóch cytatach sobie przeczy. Jazda a ziemia to dwie różne rzeczy i oba o tym mówią.
Chciałam zaznaczyć, że koń był dobrze ułożony, nie tylko wysokie klasy chodził ale i dobrze ułożony. Teraz lepiej?
Nie będę się z Tobą kłócić ile dobrze jeżdżonych koni jest grzecznych, a ile niegrzecznych. Ja spotkałam się z masą sportówek traktowanych jak chodzące potwory, mimo że pod siodłem znały wszystkie granice. Według mnie konie świetnie rozróżniają jazdę i pracę z ziemi i jedno nie ma wpływu na drugie. Według Ciebie nie - okej. To kwestia przekonań.

Nie wiem, po co Ci wiedza gdzie stacjonuję? Najlepszy jeździec może stać w najgorszej stajni, a najgorszy w najbardziej topowej.
stawanie dęba, końskie bunty itp. niesubordynacje...
autor: Nevermind dnia 07 listopada 2022 o 15:12
ElMadziarra, W zasadzie masz rację, wielokrotnie schematy działają. Tylko jeśli przyczyna jest inna niż zazwyczaj albo jest nią problem zdrowotny/psychiczny, który zignorujemy, to albo metoda się nie sprawdzi, albo nieprzepracowany problem da o sobie znać później. Dlatego dobrze znać ją od razu. A przy takich sytuacjach jak gryzienie czy kopanie bez poznania przyczyny często daleko się nie zajdzie, mimo że pierwsza reakcja zapewne wyjdzie nam automatycznie.

kotbury, Topowymi szprot horsami zazwyczaj nie zajmują się laicy, więc to poniekąd się łączy, ale wynikiem jazdy nie jest. Znam konia super ujeżdżonego, chodzącego CC, nie wiem czy w przeszłości nie wyżej, jeżdżonego przez naprawdę najlepszych, który idąc w ręku nie da się zatrzymać poza konkretnym miejscem (tuż przed stajnią/padokiem/na myjce). Który przy próbie zawinięcia nóg na padoku robi się niebezpieczny. Weterynarz nienawidzi czegokolwiek przy nim robić, jest problem z wchodzeniem do i zachowaniem w przyczepie. Bo nikt tego z nim tego wszystkiego nie przerobił.
W tej kwestii zgadzam się z patat, konie doskonale rozróżniają na co mogą sobie pozwolić pod siodłem i na ziemi. Z resztą sama coś takiego powiedziałaś kilka wypowiedzi wcześniej. Klacz,która gryzie przy prowadzeniu, a w stadzie jest dupą to klacz dominująca względem ciebie/ człowieka. Koń nie musi być "dominujący wśród stada" aby chcieć wypracować sobie nadrzędną pozycję. Jeśli przy czyszczeniu stoi i ma w tyłku cokolwiek ale gdy jest prowadzona (człowiek zarządza ruchem) gryzie, to to zarządzanie nią ją wnerwia (wykluczam inne dolegliwości zdrowotne- rozmawiamy o relacjach z końmi zdrowymi). Pod siodłem anioł bo ewidentnie człowiek jest na górze.
patat, O tak, kocham formułki na temat, że wszystko trzeba przepracować z ziemi. Pytasz jak rozwiązać problem, a milion znawców już leci z tekstem: „Musisz zdobyć wyższą pozycję na ziemi bo inaczej koń pod siodłem nie będzie cię słuchał”. Tymczasem istnieją osoby, które widzą konia po raz pierwszy na oczy, wsiadają i jadą, tak jak nigdy pod nikim nie chodził.
stawanie dęba, końskie bunty itp. niesubordynacje...
autor: Nevermind dnia 04 listopada 2022 o 10:16
patat, Po prostu konie dobrze rozróżniają sytuację z ziemi a z siodła, doskonale wiedzą ile człowiek ma kontroli wtedy a wtedy i na ile można sobie pozwolić. O to to, o to dokładnie mi chodzi.
Quanta opisywała kiedyś różne problemy swoich koni z ziemi, które musiała konsekwentnie przepracowywać na ziemi - mimo że widać było wyraźnie, że jeździć umie.
stawanie dęba, końskie bunty itp. niesubordynacje...
autor: Nevermind dnia 04 listopada 2022 o 09:18
ElMadziarra, Nie chodzi o rozkładanie wszystkiego na czynniki pierwsze, bo większość z nas automatycznie widzi o co chodzi - np. tutaj koń nie podjeżdża do płotka, bo boi się czegoś za, tutaj rekreant wiezie dzieci do wyjścia, bo wie że zaraz koniec jazdy i chce już wyjść. Zawsze chodzi o przyczynę, zazwyczaj po prostu widać ją od razu. Szukać i kombinować trzeba, kiedy standardowe rozwiązanie nie działa i problem nadal jest = przyczyna najprawdopodobniej jest inna niż zwykle.

Dobry behawiorysta zobaczy więcej niż większość jeźdźców i w tym cała jego magia 😉 Łatwiej mu znaleźć przyczynę i dobrać rozwiązanie.

A całe to „ubieranie” ideologii w słówka również mi się nie podoba. Takie robienie ze wszystkich durni, bo poznało się parę słów.

kotbury, Ty nadal twierdzisz, że najważniejsze jest znalezienie przyczyny problemu, skoncentrowanie się przy tym na emocjach konia. Ja wręcz odwrotnie. Dla mnie najważniejsze jest olanie całkowite emocji konia i postawieni swoich warunków współpracy Ja również uważam, że najważniejsze jest postawienie swoich warunków współpracy, tylko nie trzeba przy tym olewać emocji konia 🙃 i powtarzam to setny raz.

Jakoś dziwnym trafem wiele koni dobrze jeżdżonych robi się wraz z postępem jeździeckim właściciela końmi także ogarniętymi z ziemi.
A nie uważasz, że to jest związane z tym jak ów właściciel je wychowuje, a nie jak jeździ?
Transport koni-co i jak. Wszystko na temat :)
autor: Nevermind dnia 03 listopada 2022 o 21:03
mindgame, Koń mógł po prostu spocić się z nerwów, znam takiego gagatka. Chyba, że to jedna wyjątkowa sytuacja
stawanie dęba, końskie bunty itp. niesubordynacje...
autor: Nevermind dnia 03 listopada 2022 o 09:07
kotbury, Problem w dyskusji z Tobą jest taki, że powtarzasz ciągle dwie rzeczy, które wymieniłaś: stawianie granic i magiczna relacja z koniem. A ani jedno, ani drugie nie ma nic do rzeczy. Nie wspomniałam słowem o budowaniu relacji. Nie mówiłam nic o burzeniu granic, olewaniu ich albo nie uczeniu ich konia. Cały czas powtarzałam, że wychowanie jest ważne. Ale Ty nadal swoje, jakbym pisała o magicznej więzi i tym jakie granice są be.
No tak się faktycznie nie da dogadać.


Nie ogarniesz konia od razu ze wszystkim jak jest problem. First things first. A postawienie granic to jest podstawa podstaw. W takim razie mój błąd, dla mnie zabrzmiało to inaczej.
A o literkach: nie szydze z osób, którym ta nomenklatura pomaga szukać rozwiązań. Za to tępić będę "samozwańcze behawiorystki i tiktokowe Panny od wytykania innym", że za mało R+. To jest w 90% pląsanie po tęczy i bez bycia obok kogoś i codziennej pracy z koniem skończyć się może bardzo źle.
Smaczkopsychoza internetowa jest wg. mnie groźna jako wzór do naśladowania dla osób niedoświadczonych.
Nie mogę się nadziwić, jak pięknie odwróciłaś kota ogonem. Też mam problem z pseudo behawiorystkami, ale Ty określiłaś cały system jako zły i głupi.

Odniesienia sytuacji do Gagi konia też nie zrozumiałaś. Powtarzam, to nie ważne co wygenerowało "emocje". Nazwijmy sobie to "ten koń tak ma", albo "on się boi bo go ktoś bił" - to niczego nie zmienia. Czy koń się boi bo hałas go uruchamia, czy koledzy nieopodal - co to ma do rzeczy- ma się nauczyć czego mu nie wolno. Dopiero jak się nauczy, że mu nie wolno czegoś, to w obszarze tego co mu wolno, może odnaleźć spokój i przyjemność - i można to wtedy nazwać "relacją" z człowiekiem zbudowaną czy co tam kto chce. Uważasz, że koń Gagi nie ma postawionych wystarczająco jasnych granic? A skoro ma, to czy możemy już zająć się faktyczną przyczyną zachowania, czy to nadal złe?
Cały czas piszesz granice, granice, granice, a problem jest taki, że stawianie granic nie ma nic do tego, że szukamy przyczyny i próbujemy rozwiązać problem.

I to również mówię nie pierwszy już raz. Można stawiać granice i równocześnie szukać przyczyny problemu.

Fakt, że chcę znaleźć przyczynę gryzienia nie oznacza, że pozwolę się gryźć. Fakt, że próbuję zrozumieć dlaczego koń wpada na człowieka nie oznacza, że pozwolę mu się na siebie wpychać.

Ja nie zapomnę jak do nas do stajni przyjechał jakiś "behawiorysta" i miał pomóc nauczyć ładowania konia do przyczepy... i wzmacniał, sracjał i gówno zdziałał. A gębę miał złotą. Jeden zły przykład, niesamowite.
stawanie dęba, końskie bunty itp. niesubordynacje...
autor: Nevermind dnia 02 listopada 2022 o 16:10
Czego tu brakuje? patat, Magicznej relacji i fajnych słówek 😀
Iskra de Baleron, Zależy czy Ci to przeszkadza, czy istnieje możliwość że klacz będzie na sprzedaż, czy będą ją prowadzać osoby niedoświadczone etc. Jak dla mnie to dość niebezpieczny nawyk, ale Tobie wcale nie musi przeszkadzać.
stawanie dęba, końskie bunty itp. niesubordynacje...
autor: Nevermind dnia 02 listopada 2022 o 15:27
kotbury, ... jeśli ktoś jest durniem to jego problem, ale jeśli swoje głupoty szerzy w świat jako "sprawdzony system"... to to już jest jednak większy problem. Aaaa, czyli to dlatego ludzie uważają, że wszystko poza r+ to zuo. Bo niektórzy używają r- i p+ źle. Wszystko jasne 😎
Nie, serio, wytłumaczenie roku. System r+ to głupota, bo niektórzy jego wyznawcy to edukujące innych nieuki. W r- takich odszczepieńców nie ma 🙂
Ale to jest właśnie przyczyna - jej sedno. I jak ktoś nie jest ignorantem to będzie wiedział jak te instynkty zagospodarować.Kilka wpisów wcześniej stwierdziłaś, że nie ma co szukać przyczyny zachowania konia Gagi, bo to wszystko wina nienaturalnego środowiska. Kiedy a) to też jest przyczyna, a znalezienie jej daje nam możliwość działania, b) nie wydaje mi się stosowne nazywanie Gagi ignorantką, ale jak widać jej koń nadal gryzie 🙃
Dlaczego problem nie znika, skoro zarówno przyczyna jak i przeciwdziałanie są tak proste jak mówisz?
A ja napisałam, że on za dużo dupereli gada i się gubi sens - i on go WYPOWIEDZIAŁ KILKA RAZY GLOŚNO:
KOŃ MUSI SWOJE EMOCJE OGARNĄĆ SAM.
Dlatego, dostał tą "przestrzeń".
Ma sobie radzić sam, ale to człowiek go naprowadza. Koń sam na to rozwiązanie nie wpadnie. W Twoich wypowiedziach przebrzmiewa głównie skupianie się na granicach i posłuszeństwie, a koń ma sobie emocje poustawiać. Tutaj mamy dokładnie przykład tego, co ja nazwałam „sesją skupioną na emocjach”. Nakierowanie konia. Nigdzie nie twierdziłam, że chodzi o kierowanie każdym kroczkiem i przeżywanie jego emocji.
Dokładnie jak większość moich "rad". Nie kontrola- bo nie skontrolujesz 600kg w emocjach - ale postawienie granic... i przestawianie dupy- zwrotnicy. Większość Twoich rad opiera się na „postawieniu granic” czyli właśnie kontroli konia. Ani jednego kroczku bez Twojej zgody, nie wolno mu się obrócić, spojrzeć w bok. Całkowicie pod Twoją kontrolą. Odwrotnie niż na nagraniu - luźna lina, koń swobodnie dostawia nogi, obraca się kiedy chce i gdzie chce. Wykonuje polecenia człowieka, ale nie ma sztywnych ram i zakazów. Cała magia tych sesji jest w tym, że w pewnym momencie ten koń się musi skoncentrować na SWOICH NOGACH w połączeniu z ustawieniem ciała. Świadomie zarządzić ruchem.Nauczyć się świadomego zarządzania ruchem i nauczyć się to wykorzystywać samodzielnie. Głaskanko i masowanko to są "dodatki pod publikę"Ale nigdzie nie stwierdziłam, że głaskanie odgrywa tutaj istotną rolę... Dla każdego konia (chyba,że jest naprawdę szurnięty) najważniejszą rzeczą gdy emocje eskalują ale i gdy jest chill jest:
NIE WYWALIĆ SIĘ - bo to jest równoznaczne z tym, że cię zeżre drapieżnik.To jest istota bycia koniem.
A nie przypadkiem mieć możliwość ucieczki/reakcji na sytuację? To dlatego metoda kręcenia ósemki, która nagle przypomina koniowi, że wraz ze zmiana położenia kłody musi ogarnąć stan położenia nóg - kieruje jego EMOCJE na niego, a nie na otoczenie.Tutaj została zastosowana w innym celu - aby koń nauczył się inaczej „zużywać” skumulowaną frustrację, szedł w bok zamiast dębować. Widać to fajnie po fragmencie pod koniec, kiedy koń staje na tylne nogi, a po kilku powtórzeniach na tę samą sytuację reaguje obracaniem się. Stawianie granic nigdy nie jest walką ... jeśli dla kogoś jest to ta osoba ma ogromny problem z własnymi emocjami- bo to znaczy, że zachowanie konia wpływa na jej emocje. Niektórzy uważają to za walkę, zwłaszcza jeśli fragment o dominacji i hierarchii potraktują zbyt poważnie. Nie widzę nic złego w tym, że to zaznaczył.
Zobacz- on też wyraźnie mówi cyt; "tell him ... to stop doing something"Wait wait wait. Mówisz o tym fragmencie? I am not there to tell him where to be, to tell him to stop doing something. I am not there to [...] tell him to stop doing something. Mówi dokładnie na odwrót..
toż chyba logiczne, że się od razu nie wymaga od konia rzeczy zaawansowanych. Na początek podstawy [...] Nie, nie o to chodzi. Wymagasz od konia, aby się kontrolował - aby szedł tylko kiedy mu każesz, stał, kiedy mu każesz, aby się nie rozglądał. Jeśli koń sam nie do końca się kontroluje, to taka nauka granic tylko zwiększy frustrację i występowanie niepożądanych zachowań (ciągniecie, wpychanie się na człowieka, dębowanie). Gościu ma dobrze ogarnięte marketingowe pierdo...nie dla strachajłów bo on i owszem - pracuje poprzez kontrolowanie ruchu tego konia. Ten koń nie może iść gdzie chce i jak chce. Zablokowuje mu ruch do przodu i wymaga ruchu w bok- z przestawianiem zwrotnicy. Jak koń przestawia zwrotnicę to nie może kopać ani wierzgać... bo się wywali. Używa kontroli ruchu do określonego celu, do wskazania koniowi jak działa jego ciało, chce otworzyć w jego mózgu odpowiednie klapki. Nigdzie nie stwierdziłam, że koń robi sobie co chce; człowiek nim kieruje, mówi mu co robić. Ale nie kontroluje każdego ruchu i spojrzenia. On nie pracuje nad emocjami tego konia- on mu daje przestrzeń z wyraźnymi granicami gdzie ten koń MA SAM poprzez skoncentrowanie się na zmianach balansu ciała ogarnąć swoje emocje.
Pozwolę sobie nieco podrasować opis jego pracy:
On daje koniowi przestrzeń do działania, równocześnie nakierowując go na pożądane działanie, dzięki któremu koń ma poprzez skoncentrowanie się na zmianach balansu ciała lepiej się w nim odnaleźć, co powoduje zanik przyczyny negatywnych emocji.
Owszem, on pracuje nad emocjami tego konia. Jeśli dziecko boi się jechać na koniu, bierzemy je na oprowadzankę na tuptaku, którego nie przestraszy nawet armagedon. Jeśli koń boi się, że się przewróci, pomagamy mu znaleźć równowagę. Jeśli koń nie jest pewien swojego ciała, pomagamy mu się w nim odnaleźć.
Powtórzę się: Praca nad emocjami konia to NIE jest:uczestniczenie w nich, R+, magiczne jednorożce i tęcza. To skupienie się na tym, by związane z czymś negatywne emocje znikły. Tylko tyle i aż tyle. Żadnej magii.
It doesn't fucking metter co jest przyczyną frustracji konia!!! Yes it DOES. Przyczyna determinuje rozwiązanie. Jeśli koń gryzie, bo nie chodzi na padok i jest wkurzony, to rozwiązaniem będzie puszczenie go na padok. Ale jeśli gryzie przy podpinaniu popręgu, bo ma wrzody, to codzienne padokowanie problemu nie rozwiąże.
Nie wyeliminujesz czynników frustracji, bo nie masz wpływu na otoczenie. Chyba, że się zamkniesz w jakiejś bańce. Nie, ale możesz pracować nad tym, jak koń sobie z tą frustracją będzie radził. Jak konik chce się frustrować to jego wola- byle tej frustracji nie rozładowywał na otoczeniu i nie robił innym/sobie krzywdy. Więc musi mieć postawione granice i być zmuszony do skoncentrowania się na sobie i ogarnięciu emocji, nie na otoczeniu. Zgadzam się, że trzeba dbać o granice i zmusić konia do ogarnięcia swoich emocji - tyle że nie w sposób „ogarnij się, masz być grzeczny i tyle, w d. mam jak to zrobisz”, a właśnie nakierowując, pokazując sposób.
Koniki nie chcą się frustrować i nie jest to ich wola, najwyraźniej nie umieją same ogarnąć swoich emocji w tej sytuacji.
A przestaje się bawić uwiązem bo już ma wymieszane w dupie i jest zmęczony🙂 psychicznie, więc nie szuka zabawy- chce św.spokoju.
Naprawdę uważasz, że to było szukanie zabawy? Mimo że gdy był dotykany w poszczególnych miejscach wyraźnie się nasilało (i na mój gust wyglądało na bólowe), a przez pozostały czas koń jedynie mełł uwiąz i nie zaczepiał człowieka?
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: Nevermind dnia 01 listopada 2022 o 21:14
A nie chodzi tu może o to, że spora część tych koni jest z ,,hodowli” za stodołą?
stawanie dęba, końskie bunty itp. niesubordynacje...
autor: Nevermind dnia 01 listopada 2022 o 20:32
kotbury, Co nie zmienia faktu, że sam system literkowy nie jest zły, problemem jak zwykle są ludzie.

A pies,który nie ma jak realizować instynktu będzie agresywny (niekontrolowalny). Trzeba dać mu substytut - pracę kontrolowaną. Dokładnie. Trzeba zlokalizować przyczynę i się nią zająć, a nie zwalić wszystko na to, że pies nie żyje w jego naturalnym środowisku.

Co do gryzienia. Podam inny przykład - kopanie z zadu w człowieka, jeśli blokuje jedzenie. Np. sprowadzasz z pastwiska, a koń chce zajrzeć do żłobu i się wyrywa, a jak chcesz złapać uwiąz i odpiąć to dostajesz poczęstunek z dwururki.... i niestety czasami jest tak, że żeby konia zniechęcić trzeba stanąć od razu tak blisko niego żeby kopiąc w nas nie mógł nas realnie kopnąć. Rozumiem, ale na co mi ten przykład? Kompletnie inny koń, inna przyczyna zachowania.

Agresywny koni się musiał skoncentrować na sobie samym, sam ogarnąć emocje i napięcia.Mam wrażenie, że oglądałyśmy dwa różne filmy. Cały czas gość mówi o emocjach konia, o tym że mamy wskazać mu co zrobić ze swoim ciałem, jak rozładować tą frustrację. Koń nie zostaje z nią sam, to człowiek wskazuje mu rozwiązanie, które okazuje się całkiem fajne, więc koń sam chce z niego korzystać. Cała sesja jest skupiona tylko na tym, żeby koń „ogarnął” swoje ciało i emocje. Nie na posłuszeństwie.
Co więcej, Tristian (jeśli się nie mylę to on jest na nagraniu?) twierdzi, że naszym celem w tym momencie nie jest kontrola konia, tylko pokazanie mu jak sam ma sobie z tym radzić. Czyli odwrotnie do większości Twoich rad.

[...] very much be the person that is guiding him to became aware and look at himself. This is not a battle between me and him. I am not here to control him. I am not there to tell him where to be, to tell him to stop doing something.
We wcześniejszych fragmentach mówił o tym, że koń sam nie do końca się kontroluje, więc logiczne jest, że wymaganie od niego, by pozostał pod kontrolą tylko skumuluje frustrację, ale nie da nam grzeczniejszego konia.

Swoją drogą zdanie wcześniej powiedział dokładnie o tym, że nie uczestniczymy w emocjach konia - czyli jak widać można pracować nad jego emocjami, nie uczestnicząc w nich.

Warto zwrócić uwagę, że na początku gościu się daje podgryzać. Nie zwraca uwagi gdy koniowi się udaje, na zasadzie "no reaction - no fun- game over".Ale porównujesz dwie kompletnie różne sytuacje, w których powody gryzienia najprawdopodobniej są różne...
Sam Tristian nie tłumaczy dlaczego tak reaguje, pozostaje więc jedynie się domyślać. Moim zdaniem skupianie się na gryzieniu nie zdałoby egzaminu, skoro to wynik frustracji - przyczyną jest sama frustracja i to ją trzeba zwalczyć. Zauważ też, że mimo braku reakcji koń cały czas coś gryzie i ani trochę mu się to nie nudzi => metoda ignorowania nie działa. Natomiast pod koniec sesji, gdy koń się rozluźnia, przestaje bawić się uwiązem.
stawanie dęba, końskie bunty itp. niesubordynacje...
autor: Nevermind dnia 01 listopada 2022 o 14:44
patat, Ogólnie rzecz biorąc, zgadzam się z tym co piszesz.
R+ to fajne narzędzie na szczególne przypadki, a targetowanie etc. jest fajnym sposobem na zabawę z koniem, jak ktoś ma czas i chęci. Poza tym nie widzę w nim większego sensu. Niby można zrobić na r+ sporo różnych rzeczy, ale po co?

Temat ,,milszych” dla konia sposobów wraca ciągle, bo skoro już wiemy że konik ma uczucia, to nikomu nie chce się słuchać o tym, że główną siłą w pracy z nim jest przymus. Nie pomagają tu na pewno osoby krzyczące, że każdy koń z problemem chce nas zdominować, a jak jest problem to najlepiej użyć bata. Może i skrajni, ale głośni, tak samo jak skrajni naturalsi, którzy chętnie wytykają palcem takie złe przykłady.

Nie brakuje ludzi mających dziwne wyobrażenie odnośnie tego co krzywdzi konia. Na przykład ci dumni, że jeżdżą bez wędzidła, robiąc z samego tego faktu jakąś wartość, oferując w zamian jazdę bez kontaktu, na rzuconej wodzy (z tego również zadowoleni), nie zwracając uwagi że koń idzie rozwleczony, z odwrotnym grzbietem, sztywny. Nie potrafiący pracować wodzą, utrzymywać miękkiego kontaktu z pyskiem i jeszcze z tego dumni. Bo ważne, że żadne żelastwo nie uwiera konisia... Przyznam się szczerze, że jestem w ogóle przeciwko regularnej, codziennej pracy bez wędzidła (a już Boże broń ogłowia). Oczywiście poza szczególnymi przypadkami, u których żadne wędzidło nie przejdzie. Konie bez wędzidła pracują inaczej, nie mogę powiedzieć, że nie są w stanie się podstawić czy zdrowo ruszać, po prostu ja osobiście nie lubię tego typu jazdy.
A już zupełną herezją dla mnie jest jeżdżenie bez ogłowia na zganaszowanym koniu z odgiętym grzbietem i odstawionym zadem, i cieszenie się, że konik tak zdrowo pracuje, bo w końcu nie wyciągnęliśmy go wodzami w to ustawienie. I wszystkie te osoby, które tak ostro krytykują najmniejsze przeganaszowanie, ale bez ogłowia przymknęłyby oko na najbrzydszy nawet obrazek. Bo bez ogłowia to już nie jest niepoprawna pozycja przecież 🙂
stawanie dęba, końskie bunty itp. niesubordynacje...
autor: Nevermind dnia 31 października 2022 o 15:29
patat, Spytałaś czemu głaskanie nie sprawdzi się w r+, więc odpowiedziałam. To tylko jeden z przykładów, nikt nie każe Ci bawić się z koniem w targetowanie 😉 To akurat jako pierwsze przyszło mi do głowy. Tak samo byłoby, gdyby ktoś spróbowała np. lonżować konia na r+ (bez poganiania) z trawką za płotem i głaskami jako jedyną nagrodą.

kotbury, ,,System" o którym mówisz, to jedynie naukowe nazewnictwo, którego ktoś zaczął używać opisując codzienną pracę z końmi. Nie rozumiem po co cały ten wywód, skoro nie wiesz nawet co jak się nazywa i tym bardziej nie rozumiem, dlaczego najpierw coś oceniasz, a dopiero potem dowiadujesz się co to takiego. Tak trudno wyszukać ,,r+, r-, p+, p-" i choć z grubsza dowiedzieć się co to?
Odpuszczenie presji, zakończenie proszenia o coś to jest rodzaj pozytywnego wzmocnienia. Jeśli ktoś sądzi inaczej to zakłada, że z założenia przebywanie konia obok człowieka czyni mu przyjemność.
To rodzaj negatywnego wzmocnienia, ponieważ w nagrodę odejmujesz bodziec, a nie go dodajesz. Założenie, że wszystkie konie są "zdrowe mentalnie" trzymane w chowie użytkowym jest z gruntu błędne. Nawet najlepsze warunki utrzymania w niewoli nie są warunkami jak w naturze. Psy też nie od zawsze mieszkały w domach, spały na kanapach i jadły z miseczek, a jednak uznaje się, że agresywne zachowania to problem, a nie ,,po prostu pies nie ma jak używać swojego instynktu łowieckiego i musi to jakoś odreagować". Zmiana środowiska to istotny czynnik, ale nie wymówka dla problemów behawioralnych.Klacz,która gryzie przy prowadzeniu, a w stadzie jest dupą to klacz dominująca względem ciebie/ człowieka. Koń nie musi być "dominujący wśród stada" aby chcieć wypracować sobie nadrzędną pozycję. Jeśli przy czyszczeniu stoi i ma w tyłku cokolwiek ale gdy jest prowadzona (człowiek zarządza ruchem) gryzie, to to zarządzanie nią ją wnerwia (wykluczam inne dolegliwości zdrowotne- rozmawiamy o relacjach z końmi zdrowymi). Pod siodłem anioł bo ewidentnie człowiek jest na górze. Dlaczego wykluczasz czynniki zdrowotne? Nie znam przyczyny, może być zdrowotna - o ile jakiś problem może powodować taką reakcję. Pisałam o niej na odwrót, niegdyś koń był nie do opanowania w siodle (okazało się później, że było to bólowe), na ziemi od zawsze anioł. Wie kto rządzi, nie próbuje tego sprawdzać, jest posłuszna w najmniejszych rzeczach. Ma postawione jasne granice. Poza tym Twoja diagnoza kłóci się z radą:karcenie przy gryzieniu to tylko element - bo jak udało jej się ugryźć to i tak już zrobiła to, co chciała osiągnąćI paradoksalnie- dać się ugryźć= nie zareagować na ugryzienie jeśli się wydarzyTo chciała przede wszystkim ugryźć i jej zwycięstwo, że ugryzła, ale mam jej pozwolić się gryźć?

karolina_, P- największe zastosowanie ma w pracy na R+, tj. brak smaczka za nieprawidłowe zachowania. To cały paradoks państwa ,,wyłącznie R+": bez P- nie ma i erplusa.
Tak czy inaczej, dla mnie ten podział R/P i +/- jest sztuczny.
Ja w ogóle nie lubię nazywania każdej pierdoły, czy w behawiorystyce czy ludzkiej psychologii. Jak czasem słyszę jak oczywiste rzeczy udowadnia najnowszy eksperyment, to mnie skręca. Może i to całe nazewnictwo sprawdza się przy bardziej skomplikowanych zagadnieniach, ale używanie naukowych nazw do zwykłych, znanych nam od zawsze zachowań, jest po prostu głupie.
stawanie dęba, końskie bunty itp. niesubordynacje...
autor: Nevermind dnia 28 października 2022 o 23:41
xxagaxx, Przy R+ specjalnie daje się smaczki z daleka od człowieka, prosto do gęby, gdzie tu wchodzenie w strefę człowieka? A już behawioryści mówiący o ,,zaburzaniu hierarchii" z powodu jednego elementu jak dla mnie są dość, no cóż, niewiarygodni.
Murat-Gazon, Ciężko mi trochę w to uwierzyć, idzie do boksu, idzie na trawkę, ktoś z nią chodzi po jeździe i za każdym razem przypomina jej się ta sytuacja? Już bardziej możliwa jest jakaś niechęć do człowieka, czy złość że coś obok niej idzie
stawanie dęba, końskie bunty itp. niesubordynacje...
autor: Nevermind dnia 28 października 2022 o 17:15
_Gaga, To tak jak ja z tą klaczą. Szukam i szukam przyczyny, a odpowiedź wciąż brzmi ,,nie wiem". Ewentualnie możesz zapytać o zdanie jeszcze kogoś kto zna konia. U mnie niestety nikt nie ma pomysłu.
stawanie dęba, końskie bunty itp. niesubordynacje...
autor: Nevermind dnia 28 października 2022 o 14:45
Mam wrażenie, że niektórzy źle mnie zrozumieli, dlatego dookreślę - wiem co nieco na temat sposobów pracy na R+, ale to nie znaczy, że zachęcam do ich używania zawsze i wszędzie. Co koń, to przypadek, co sytuacja, to inna.

Podoba mi się jak tu się zachwala dawanie smaczków, gdzie naprawdę sporo behawiorystów TOTALNIE odradza karmienie z ręki. I to nie tylko koni mega dominujących ale też takich mocno bojaźliwych czy nie pewnych....
xxagaxx, Ciekawe. Czemu to odradzają?

_Gaga, Zwróć uwagę na to kiedy koń tak robi, czy coś ,,wyzwala" zachowanie, czy coś je hamuje. Zazwyczaj powodem jest frustracja, niechęć do/ złe skojarzenia odnośnie czegoś (np. pracy pod siodłem). Niestety nie mam na to magicznej formułki, ale po prostu nie wierzę, że koń może gryźć bo tak. Sama się głowię od długiego czasu dlaczego jedna klacz gryzie przy prowadzeniu. Niezależnie dokąd idzie, kto ją prowadzi, co ma na głowie, czy człowiek ją ciągnie czy trzyma luźno, czy idzie szybko czy wolno. Wielokrotnie była karana i nadal łapie zębami. Ani trochę nie ,,dominująca", w obsłudze zawsze była grzeczna jak baranek (nawet kiedy pod siodłem była diabłem), na padoku popychadło. Stawiam na frustrację, bo prowadzona zwykle jest wściekła, zdarzają się sytuacje w których widać, że coś po prostu spowodowało eskalację frustracji i ugryzienie. Tylko skąd u niej ta frustracja, ta niechęć do bycia prowadzoną?

kotbury, Ja osobiście nie widzę związku pomiędzy przyczyną kopania i gryzienia, a dawaniem smaczków jako rozwiązanie problemu. To nie jest dla mnie przepracowanie problemu, znalezienie przyczyny.Aj, faktycznie podałam zły przykład, chciałam pokazać przykładowy schemat działania. Tutaj przyczyną była sama niechęć do czyszczenia kopyt, złe wspomnienia i fakt, że jak koń gryzł to dzieci się bały czyścić. Chodziło mi o to, że jeśli przyczyna tkwi np. w bólu, to ani samo R+, ani R- problemu nie rozwiąże, tak jak przy osławionym gryzieniu przy popręgu jako oznace wrzodów. Koń może zacząć np. gryźć drzwi boksu zamiast nas, ale problem (wrzody=ból przy podpinaniu) został i może w przyszłości spowodować powrót do gryzienia.

Mylisz niektóre pojęcia. Nagroda w postaci przerwy to odpuszczenie presji (R-), a nie R+. P+ to kara pozytywna - w dużym skrócie: koń robi coś, czego chcesz go oduczyć, więc go karasz.
Nigdzie nie twierdzę, że R+ to sposób na budowanie relacji czy jedyna słuszna metoda zwracania uwagi na emocje konia. Z resztą chwilę temu był poruszony wątek osób, które mają gdzieś końskie emocje mimo pracy na R+. Owszem, łatwiej tutaj konia ,,otworzyć" i obudzić w nim motywację wewnętrzną, bo w R- jest więcej nieprzyjemnych komunikatów. Ale zarówno emocje jak i relacja powinny być istotne przy każdym typie pracy.

Mówisz o motywacji wewnętrznej przy R-/P+, ale żaden koń na nią nie ,,działa". Koń nie idzie ze mną grzecznie na uwiązie dlatego, że ma akurat na to chęć, tylko dlatego, że zna przykre konsekwencje, które czekają go jak nie zechce iść. Zarówno praca na R-/P+ jak i R+/P- powinna być skupiona na obudzeniu w koniu motywacji wewnętrznej, jednak bez motywacji zewnętrznej koń nie zrobi tego, co ja akurat w tej chwili od niego wymagam, a już zwłaszcza nie w taki sposób, jak ja chcę. Jego widzimisie i moja wola nigdy się nie będą pokrywać.
I tak jak R+ zawodzi, kiedy nie mamy/koń nie chce naszych smaczków, tak połączenie R-/P+ zawodzi, gdy konia nie obchodzą konsekwencje (tj. brak kary w P+ to jak brak nagrody w R+).

Głaski i inne takie nagrody podczas pracy w siodle, to nie jest praca na R+. Jeździec wykorzystuje sygnały nauczone przy pomocy R- (łydka, wodze etc.) i do tego dokłada nagrodę. Jasne, fajniej pracuje się, kiedy kierownik obieca za coś bonus, ale nadal przyszliśmy do pracy, żeby nas nie wyrzucili 😉 (Chociaż co praca to historia 😜 )

Celem mojego posiadania konia jest uczynienie z mojego konia super konia WIERZCHOWEGO. Konia, który rozwija się w ruchu ze mną, wykorzystując docelowo 100% tego, co mu dała matka natura. Równocześnie top przepuszczalnego, elastycznego, silnego i pod kontrolą na najmniejszy sygnał mojego ciała.
Na tym dla mnie polega jeździectwo.
To jest celem również i mojej pracy z koniem. Moim celem też jest koń bezpieczny dla weta i kowala, dla siebie i otoczenia, zdrowy pod siodłem czy na ziemi. Ale nijak ma się to do jego emocji, zwracania na nie uwagi i odpowiadania na nie.Jeśli się stawiało dobre granice i jest się wartym uwagi przewodnikiem to koń podąży za naszymi solidnymi emocjami= uspokoi się. Nie trzeba tych końskich emocji dzielić na czworoDzielić na czworo nigdy ne trzeba. Zwrócić uwagę na to, czy jest problem i jeśli jest (= nasza metoda bycia solidnym mu nie pomogła) to poszukać rozwiązania. Tylko tyle i aż tyle.

karolina_, To jest też trudne do nauczenia człowieka. Trzeba mieć sporo obycia z końmi żeby dobrze rozumieć za co nagradzamy i zrobić to w dobrym momencie. Łatwo jest z siodła jak trener stoi obok i każe ci rzucić wodze/oddać do żucia i poklepać bez zmiany chodu (nagradzamy za ćwiczenie nie za zatrzymanie czy przejście do stępa), trudniej jest to wyjaśnić z ziemi.Całkowicie się z tym zgadzam. Dla mnie super narzędziem jest kliker, bo dokładnie pokazuje koniowi za co jest nagroda. Ale jak ktoś nie wie, kiedy nagradzać, to ani kliker ani milion innych patentów nie pomoże.
Przy czym ja też zrujnowalabym jakikolwiek R+ z połową swoich koni bo zdarza mi się stosować żarcie jako element rozproszenia, szczególnie tam gdzie jest dłuższy moment drażliwych dla konia rzeczy (np. uczenie młodych klaczy hodowlanych stania do badania). Ale wtedy nie daje z ręki, tylko z wiadra. Z ręki tylko nagrodaW pracy typowo R+ również czasem stosuje się takie smaczki ,,za nic", więc w niczym to nie przeszkadza 😉 Ważne, żeby tak jak napisałaś, nie nagrodzić za coś niechcący.

patat,
Nie zgodzę się z tym że konie nie cenią głaskania, pieszczot itp., doceniają i rozumieją jeśli respektują człowieka który je stosuje. Mojego konia nawet nauczyłam kilku "sztuczek" (choć raczej zachowań które wykorzystuję na co dzień, ale nie są obligatoryjne) nagradzając go wyłącznie słownie i dotykiem, a nie jest wcale jakimś mega przyjacielskim i nastawionym na ludzi typem. Taka nagroda, podobnie jak luźna wodza, dobrze działa jeśli człowiek wie kiedy ją zastosować i co konkretnie nagradza. Może mniej atrakcyjne niż jabłko, okej. Być może konie szybciej się czegoś nauczą za cukierka, ale jaka jest wtedy jakość tej nauki? Skoro chodzi tylko o smakołyk, robi coś właśnie dla niego, a nie dla ciebie?
Chodzi mi bardziej o dajmy na to taką pracę z targetem. Koń ma biegać za piłką na patyku tylko dlatego, że go za to pogłaszczesz, tymczasem jesteście na placu, na którym pod płotem rośnie soczysta trawa. Pobiegnie za piłką na kijku? Większość raczej nie 😉



A co do pracy ,,dla człowieka", nie uważam, że jest to w ogóle nieosiągalne, ale dojście do takiego poziomu wymaga mistrzostwa.
stawanie dęba, końskie bunty itp. niesubordynacje...
autor: Nevermind dnia 27 października 2022 o 08:22
A czemu akurat mnie? Bo znam schemat działania na R+? 😉 Sama nie wykorzystuję go prawie w ogóle. Ot, dobrze mieć w zanadrzu inne narzędzie na w razie czego. Nie podejmę się diagnozowania Twojego konia po jednym opisie, ale szczerze nie wierzę, żeby jakiś kopytny gryzł bez powodu, bo ot, dominuje. Jeśli to zachowanie wielokrotnie było karane i nie zanika (nie wyczytałam tego z Twojej wypowiedzi, stąd słowo jeśli), to raczej jest jakaś przyczyna, że koń nie może się powstrzymać przed gryzieniem czy choćby tupaniem, mimo że zna konsekwencje.
A za wchodzenie człowiekowi na łeb i tupanie nie ma smaczków 😉 Powrót do manier, które może nie brzmią zbyt twardo, ale uczą konia się zachowywać. Konie szybko dochodzą do wniosku, że to im się zwyczajnie nie opłaca. I magia czy nie, dobrze użyte działają. Nie wiem czy na wszystkie konie - podobno tak. I nie wiem czy sama umiałabym na ich porządnie nauczyć, nie podejmę się 😉
stawanie dęba, końskie bunty itp. niesubordynacje...
autor: Nevermind dnia 27 października 2022 o 00:10
Kopanie i gryzienie akurat bardzo często mają swoją przyczynę i przede wszystkim to ją należy znaleźć. W momencie, kiedy zna się powód można zacząć coś działać. Jeśli chodzi o praktykę, to np. kiedyś obłaskawiałam smaczkami klacz, która gryzła przy czyszczeniu kopyt. Zaczynałam czyszczenie od tyłów i za każde wyczyszczone kopytko kobyła dostawała smaczek. Tym sposobem czyściłam przody bez choćby prób gryzienia, czego nie udało się z nią osiągnąć przy pomocy kar. Przy czym dzieciom w życiu nie dałabym używać tej metody - za duże ryzyko, że zrobią coś źle i koń będzie zachowywał się jeszcze gorzej.

Jeśli chodzi o włażenie na człowieka, to również wszystko zależy od przyczyny, ale sporo potrafi zdziałać zwykła nauka manier - maniery pobierania smaczków (koń dostaje smaczki z dala od człowieka i tylko wtedy, kiedy ich nie szuka) połączone z tym, że koń ma nie naruszać przestrzeni człowieka (kiedy nie spełnia tej zasady brak smaczków, jeśli sam się nie odsunie można zastosować mniej lub bardziej stanowcze sugestie).

Co do odczulania na wzmocieniu pozytywnym, to tak jak ogólnie w R+ zasadą jest nagradzanie za najmniejszy kroczek w dobrym kierunku, tutaj, zależnie od konia nagradzane będzie zbliżenie się, brak ucieczki czy nawet spojrzenie w dobrą stronę. Ważne, żeby koń sygnał wyłapał i pozwoliło mu to przesuwać granicę coraz dalej.

Co do sytuacji w której koń panikuje, to co tu dużo mówić, R+ jest w czarnym lesie, bo koń, który nie chce nagrody, to koń, którego nie da się nią kształtować. W mojej opinii najlepiej byłoby po prostu zacząć pracę z większej odległości od straszaka, takiej którą koń jest w stanie zdzierżyć.


Ponieważ awansowałam na jakiegoś revoltowego rplusowca 😉 a temat w zasadzie jedynie liznęłam, to dla jasności muszę dodać, że ktoś faktycznie stosujący głównie/wyłącznie R+ zapewne mógłby podać więcej sposobów. Kreatywność takich osób bywa niesamowita.

Ja również mówiąc szczerze nie wierzę w samo R+, nie widzi mi się jakoś żeby można było tak przepracować wszystkie sytuacje. Na pewno to inne narzędzie i fajnie mieć je w zanadrzu, ale bez R- i P+ jakoś współpracy z koniem nie widzę.
Smaczki to jeszcze inna kwestia, pierwsze czego nauczy konia każdy rozsądny rplusowiec to kultura pobierania smaczków, brak wymuszania, dopominania się, cierpliwe czekanie na nagrodę. Warto też dopasować ,,wysokość" nagrody do konia, zazwyczaj poleca się możliwie jak najmniej lubianą (=>mniejsza ekscytacja i ew. frustracja, kiedy nagrody nie ma), np. trawokulki zamiast jabłek. Chociaż to też zależnie od sytuacji, warto użyć czegoś ,,większego" gdy ciężko jest się koniowi skupić albo kiedy, tak jak w pytaniu patat, konia bardziej interesują inne rzeczy od naszych trawokulek.
Inna sprawa, że spora rolę gra tutaj świadomość, że smaczki płyną ciągiem i nie trzeba ich wyłudzać. Problem może się pojawić, kiedy ktoś takiego R+owego konia przestanie nagradzać. Może wtedy faktycznie pojawić się frustracja, wymuszanie czy wręcz agresja, chociaż przy dobrze utrwalonych manierach stawiam bardziej na to, że nauczone zachowanie po prostu stopniowo zaniknie (po co robić, skoro nie ma nagrody?).
Plus ja na przykład nie lubię pracy w siodle czy na lonży na klikerze. Uważam, że sam kliker jest super pomocny, bo pozwala dokładnie wskazać za który konkretnie moment chwalimy. Natomiast koń, który na sygnał, że robi coś dobrze, natychmiast się zatrzymuje, to dla mnie coś, co w ogóle nie powinno mieć miejsca. Swoją drogą fajny patent na naukę zatrzymania na komendę 😉


A co do pracy za głaskanie, to sądzę, że ciężko byłoby skupić konia na zadaniu, a w przypadku różnych rozpraszaczy dookoła (np. trawy rosnącej na placu) nie wyobrażam sobie, że to byłaby dla konia jakaś motywacja. Mało który koń zrobi tyle samo dla głaskania, co dla smaczków 😉 Samo głaskanie może być oczywiście używane jako nagroda, ale do pracy pełną parą moim zdaniem się nie nada.

Nieprawdą jest, że trzeba pracować na R-, bo koń potrzebuje wyraźnych zasad. Podstawą R+ również jest pokazanie koniowi wyraźnych granic. Przekazane w inny sposób, ale nadal ustalone przez nas i równie wyraźne. Fakt, że w trakcie pracy na placu koń ma możliwość wyboru w niektórych kwestiach, próbuje się pobudzić jego kreatywność i motywację wewnętrzną pozwalając mu na zgadywanie o co chodzi, własne propozycje i pomysły, nie oznacza, że damy mu taki sam wybór odnośnie włażenia na człowieka, chodzenia na uwiązie czy obsługi z ziemi. Jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby koń, młody czy stary, uznał dawanie mu smaczków za moją słabość.

Nie rozumiem ludzi, którzy przy R+ olewają emocje swojego konia. Czytałam kiedyś wpis takiej osoby, na temat tego, żeby ludzie się nie martwili wyrazem pyska swojego konia, bo i tak stosują najbardziej przyjazną dla niego metodę. No wszyscy święci... Emocje konia widoczne na pysku to super ważny temat, no chyba że jesteś rplusowcem. W treningu też trzeba uwzględnić reakcje konia na ćwiczenia, to jak wysoki jest poziom frustracji, jeśli coś wpływa na konia źle - zmieniać. Jesteśmy milusi dla konia, to już bądźmy dla niego faktycznie milusi, a nie tłumaczmy się tym którą metodę wybraliśmy.

Metodzie R+ przeciwstawia się głównie P+, wiele osób skrzywionych w stronę jednorożców o dziwo akceptuje prawidłowo użyte R-. Uderzenie konia (batem czy też nie), żeby przestał coś robić jest karą pozytywną, więc ciężko nazwać ją R-. To tylko i wyłącznie kwestia nazewnictwa.

Chwalić trzeba umieć, wiedzieć kiedy, tak samo jak trzeba umieć wywierać presję.Iskra de Baleron, Hell yes. Moim zdaniem nagroda jest z tej dwójki wręcz niebezpieczniejszym narzędziem, mimo że teoretycznie milszym dla konia.
stawanie dęba, końskie bunty itp. niesubordynacje...
autor: Nevermind dnia 25 października 2022 o 01:50
patat, Zaczęłam jednak od tego, że nie odpuszczałam mimo buntu i faktu że koń na początku za każdym razem doznawał silnych, negatywnych emocji. Musiał zaakceptować fakt, że psikacz będzie, niezależnie od jego reakcji.To akurat, jeśli się nie mylę, jest po prostu zalewanie (tj. jedna z technik odczulania). Na przykład jak? Konkretnie.Odczulanie z ziemi albo również odczulanie, tylko na R+, wszystkie te rzeczy typu ,,koń odkrywa i uznaje za fajne". W razie gdyby koń odczulił się z ziemi, ale wykazywał problem w siodle - praca w siodle na metodach takich jak te z ziemi (np. R+), najlepiej przy pomocy kogoś z ziemi. Wskazałam te rzeczy bardziej jako przykład, nie uważam Twojej metody za złą. Sama wolałabym ogarnąć gościa z ziemi i mieć choć trochę mniej roboty na górze, bo zawsze uważałam przejeżdżanie miejsc na "nie" za dość upierdliwe. Ale skoro Tobie nie robi to różnicy, to czemu nie.Raczej na pokazaniu mu, że może mi zaufać i nic strasznego się nie stanie, mimo jego lęku o nieokreślonym źródle. Strach mógł zostać, ale opanowany, przezwyciężony w pewien sposób, zresztą też z pewnymi "ale". Najwięcej pracy wykonał koń, bo poradził sobie ze swoim strachem, ale nie w ramach specjalnych zajęć temu poświęconych, po prostu przez normalną pracę, przez to że wiedział, że nie jest odpuszczane (to w końcu nic innego jak nagroda za niepożądane zachowanie).Nadal jest to praca na jego emocjach, przesuwanie jego granicy i tak dalej. Z resztą u ludzi również istnieje taka metoda na przepracowanie strachu. Koń musiał sobie niby poradzić ,,sam", ale sam by tam nie wszedł i nie wchodziłby stopniowo coraz dalej. A poza tym byłaś na górze, mówiłaś swoją postawą, że nic się nie dzieje, trzymałaś w wodzach i łydkach.Co proponuje w takiej sytuacji R+? Nie znam założeń tego nurtu. Pytasz o skrajny R+ czy po prostu sposób uczenia?
Mówiąc szczerze pozytywne wzmocnienie to smaczki. Ot, cała filozofia. No chyba, że ktoś chciałby uczyć konia głaszcząc go w nagrodę, ale nie widzi mi się to jakoś. W każdym razie jest to nauka na nagrodzie (innej niż brak kary). Co człowiek to pomysł, czasem faktycznie rplusowcy nieźle się nagłowią, żeby coś zadziałało przy pomocy samych nagród. Tutaj zakładam, że propozycją byłoby odczulanie na R+. Są różne typy, te w których koń może odejść, te w których to człowiek prowadzi konia i ustala co może, a czego nie; ten, w którym staramy się tak użyć smaczków, żeby konia zaciekawić ,,strasznym" przedmiotem. Może ktoś, kto działa głównie na R+ miałby jakiś inny pomysł, ja jestem jednak team R- i P+ 😉Czym są sesje poświęcone typowo emocjom konia, jak to w praktyce wygląda? Użyłam słowa ,,sesja" z braku innego określenia, chociaż teraz myślę, że może niezbyt właściwie to zabrzmiało. Chodziło mi po prostu o to, że wyciągasz konia z boksu i poświęcasz swój czas, siły i chęci na przepracowanie problemu. Nie idąc na skróty, pamiętając, że koń ma emocje i że tłumienie ich jedynie utrudni nam robotę. Nic wielkiego albo magicznego.
No chyba, że wyciągniesz konia z boksu i pójdziesz na całość, nauka na r+ i inne takie 😉 Wtedy nawet śmiem nazwać to sesją. Nie śmiałabym jednak proponować nikomu tak wywrotowych zachowań.
stawanie dęba, końskie bunty itp. niesubordynacje...
autor: Nevermind dnia 24 października 2022 o 21:54
KaNie, Schemat jest zawsze taki sam: 1.Znaleźć faktyczną przyczynę problemu, 2.Zająć się nią. Po tych opisach ciężko stwierdzić, co dokładnie jest przyczyną, ale istnieją uniwersalne sposoby, które sprawdzą się przy gorących koniach, jak chociażby odczulanie (dobrze prowadzone jeszcze nigdy źle na konia nie wpłynęło, a boidudkom zawsze coś niecoś da) czy unikanie niesłusznych/przesadnych kar, które bardzo często pogłębiają strach przed konkretnym czynnikiem (nie tylko sam w sobie jest straszny, ale też kojarzy się z karą). Z resztą wystarczyłoby zapewne poszukanie innej przyczyny niż ten koń po prostu taki jest i pójście w ww. schemat.

patat, Nie pomogła mi w tym cudowna relacja [...] Krótkie podsumowanie tego, że mogę sobie gadać, a Wy i tak będziecie mnie wrzucać do worka z tęczusiami.Tak, to właśnie jest tyle w temacie. Koń ma swoją specyfikę którą trzeba wziąć pod uwagę - tyle. Specyfika specyfiką, żaden problem nie bierze się znikąd. Koń gorący zawsze będzie nieco bardziej ,,wybuchowy" od reszty, ale praca nad jego emocjami może nam sporo ułatwić, a i końskiej głowie ulżyć.
Podchodziłam do niego jak do normalnego konia, rozmawiałam z nim zwykłym tonem, żeby czuł że nie dzieje się nic szczególnego, głaskałam go i zagadywałam przy okazji codziennej czynności Czyli innymi słowy całą tą ,,naukę" psikania skupiłaś właśnie na jego emocjach. Na tym jak się będzie czuł, jak będzie traktował psikacz i tak dalej. Nie rozumiem co tu niby jest złe i nie tak?

Co do historii z przerażającymi workami to na pewno dałoby się to przepracować w jakiś bardziej milusi dla konia sposób, na mniejszym poziomie stresu, jakąś pracą z ziemi, odczulanie, R+, łączenie zachowań z ziemi z tymi w siodle i inne cuda wianki. Zapewne oszczędziłoby to i Twoich nerwów na użeranie się z koniem. Nie zmienia to faktu, że znowu - sporą część treningów skupiałaś wyłącznie na tym co czuje koń, na szukaniu granicy, która jest dla niego akceptowalna, stopniowym przesuwaniu jej i ogólnym pokazaniu koniowi, że to taki sam narożnik jak wszystkie inne. Koń z czasem ogarnął temat i przestał wygłupiać się w tym narożniku, choć worki nie powiedziały ostatniego słowa i w terenie jeszcze czasem cudaczył mijając je. Ogólna prawda na temat odczulania - fakt, że koń nie boi się worka na placu, nie znaczy, że nie przestraszy się tego samego worka na hali czy w terenie. Każdy worek to osobny potwór.

Zauważ też, że prowadziłaś te zabiegi aż do całkowitego wygaszenia zachowania, a tutaj jest to oznaka, że koń faktycznie emocjonalnie to ogarnął.

Praca nad emocjami konia to naprawdę nie jest nie wiadomo jaka niezwykła i nowa filozofia, to nie jest nowe magiczne podejście do koni. To odrobina chęci zrozumienia konia połączona z pomysłem jak jego emocje ogarnąć.

kotbury, I nie trzeba było mi ani się "utożsamiać" z tymi konia emocjami, żeby mu przyjemność miłego, bezpiecznego samopoczucia w ruchu zrobić. Trzeba było bardzo wyraźne granice postawić i spokój święty gdy koń próbuje ogarnąć o co proszę. Nie chodzi o granicę. Tak jak zauważyłaś, problem najprawdopodobniej tkwił tutaj w braku równowagi. Koń nie mógł jej ogarnąć, bał się, a dalej idą konsekwencje w stylu wyrywania się, żeby uniknąć pracy na kole. Skupiłaś się na tym, żeby pomóc mu sobie z tą równowagą poradzić, zniknął problem równowagi, zniknął strach.I serio jedno właściwe użycie bata potrafi taki problem rozwiązać. I to nie znaczy, że ktoś się nie zaopiekował emocjami konia. Wpychanie się na człowieka jest sytuacją/tendencją niebezpieczną. Wpierdzielenie koniowi, który się na Ciebie po prostu wpycha, to co innego niż wpierdziel, bo koń nie chce ładnie stać przy stołku. Przyczyna wpychania się na człowieka i zaopiekowanie się nią (np. jeśli faktycznie jest to równowaga, ogarnięcie z fizjo równowagi w stój) to co innego niż pozwolenie koniowi na niebezpieczne zachowania. To jest z resztą bardzo ładny przykład tego o czym mówię - zajęcie się przyczyną co innego, wychowanie konia co innego, jedno nie przeczy drugiemu. Chociaż tym razem przyczyna wcale nie musi leżeć w emocjach.

I jakoś nikt tak pracującym z końmi osobom nie zarzuca, że je traktują przedmiotowo. Nie zarzucam Ci przedmiotowego traktowania konia, bo kręcisz z nim bączki. Chodzi mi o Twój stosunek do konia. Skoro koń robi to co chcesz, to nie obchodzi Cię już, czy nadal się boi (wsiadania chociażby), czy już nie. Skoro emocje nie wchodzą Ci w paradę, to nie będziesz zaprzątać sobie nimi głowy. Pomijając już to ile razy powtórzyłaś, sama, przez nikogo nie zmuszana, że emocje konia Cię zwyczajnie nie obchodzą. TO jest to o czym mówię.
stawanie dęba, końskie bunty itp. niesubordynacje...
autor: Nevermind dnia 22 października 2022 o 22:25
kotbury, Podsumowałam tylko to, co sama już o sobie napisałaś. To, że ,,nie jesteś końskim psychologiem" i że ,,nie chcesz nim być", że koń może sobie być koniem, byle nie przy Tobie. Każdą wzmiankę o emocjach spychasz na bezpieczeństwo - ile mam powtarzać, przepracowanie problemu, który siedzi w głowie konia to nie jest pozwalanie mu na zachowania niebezpieczne, stosowanie wyłącznie r+ i inne bieganie po tęczy. Można wypracować sobie reguły bezpiecznej współpracy i zrobić z koniem również dodatkowe sesje skupione na emocjach.
Sama uważasz, że Twój koń jest gorący. Gorący koń to taki, który jest bardziej wrażliwy na otoczenie, wiele elementów wywołuje u niego spore emocje, łatwo doprowadzić do punktu, w którym koń przestaje sobie z nimi radzić. Dlatego właśnie takim koniom służy praca nad emocjami. Tymczasem Twój koń jest gorący i cóż, tyle. Utrudnia to pracę i jest uciążliwe, no tyle w temacie.
Odnośnie 45 minut wchodzenia do wody, chodzi Ci o ten fragment, kiedy nie mogłaś konia zmusić do wejścia, bo nie bojąc się (no jasne, tak po prostu, bez cienia powodu) koń postanowił odczulić się na łydkę? Nie zauważyłam tam niczego skupionego na końskich emocjach... nie mogłaś zmusić nieprzestraszonego konia do wejścia. batem ujeżdżeniowym ledwie sięgam do zadka temu koniowi bo jest dłuższy (koń) niż wyższyNie wiem co ten fragment miał na celu? Polecam kupić dłuższy bat, bo jazda na przykrótkim nie jest fajna ani dla Ciebie, ani dla konia.
Jeździj sobie nawet na cordeo i w samym czapraku, nijak się to ma do Twojego podejścia do koni. Blanka Satora robi pokazy z ogierami, które nie mają na sobie niczego, a dla wielu behawiorystów jest wręcz wcieleniem zła.


Nie jestem jedyną osobą, która zwróciła uwagę na problem Twojego konia, co na revolcie jest zjawiskiem więcej niż niebywałym, a mimo to nawet przez myśl Ci nie przeszło, że faktycznie może coś w tym być. Twój opis ,,nauki" panowania nad emocjami to tylko myśl koń ma się sam ogarnąć i nie przeszkadzać mi w pracy ubrana w ładne słówka.
Jakiekolwiek wspomnienie o emocjach konia to dla Ciebie już wstęp do naturalsiarstwa. Natomiast fakt, że konie nie radzą sobie z taką emocją jak strach (a jeśli ktoś sobie z czymś nie radzi, to znaczy, że trzeba mu z tym pomóc) to dla Ciebie już jest ,,nadmierne uczłowieczanie".

Im dalej w las, tym wyraźniej widać, że emocje końskie to nie jest temat warty Twojej uwagi, zajmujesz się tylko bezpieczeństwem obsługi - owszem, ważnym, ale nie jedynym aspektem obcowania z końmi. Patrzenie na czujące zwierzę wyłącznie przez pryzmat tego czy robi to co jest Ci potrzebne, no cóż, jest przedmiotowym traktowaniem.
stawanie dęba, końskie bunty itp. niesubordynacje...
autor: Nevermind dnia 22 października 2022 o 08:51
Perlica, Poproszę fragment, w którym to stwierdziłam. Śmiać się z innych to ja też umiem, ale nie pozwala mi kultura osobista.
stawanie dęba, końskie bunty itp. niesubordynacje...
autor: Nevermind dnia 21 października 2022 o 21:18
kotbury,Dla mnie w porównaniu z tym co było to to już jest anioł.I znowu wracamy do punktu pt. ,,Grzeczny koń to nie to samo co przepracowany problem".
Żeby była jasność, uważam, że a) bezpieczeństwo jest najważniejsze i nauczenie konia posłuszeństwa jest istotne, b) istnieją konie trudne, zwłaszcza jeśli są to wielkie smoki.
ALE
Pracowanie nad posłuszeństwem w niczym nie przeszkadza, żeby pracować również nad problemem, który tkwi w psychice konia.
Pozwoliłam sobie napisać, bo chociaż mam jedynie szczątkowy obraz Waszej (nomen omen) relacji, to zarówno Twoja postawa jak i opis zachowania konia dokładnie wpisują się w ramy książkowego przykładu konia z nieprzepracowanym problemem. Może i to tylko nadinterpretacja, ale aż kłuje w oczy.
Niezależnie czy koń faktycznie nadal ma problem, czy tylko coś zmyślam, fakt że tak beztrosko olewasz emocje konia, dopóki nie dotykają Cię ich przykre skutki (co napisałaś dość dosadnie) jest zwyczajnie przykry. I mówiąc szczerze do tej pory wywnioskowałam tyle, że niestety Fokusowa miała co do Ciebie rację. Byle koń działał.
stawanie dęba, końskie bunty itp. niesubordynacje...
autor: Nevermind dnia 19 października 2022 o 14:46
kotbury, W przepracowaniu problemu nie chodzi o magiczną relację i jednorożce, w każdym nurcie są odszczepieńcy i nie ma sensu wrzucać wszystkich do jednego wora.
Z Twojego opisu wynika, że wypracowaliście bezpieczną obsługę, ale w koniu nadal tkwi problem: nadal jest gorący, prawdopodobnie nie radzi sobie emocjonalnie z wieloma sytuacjami, nadal ,,zwykłe", spokojne prowadzenie go to nie jest norma, tylko zadanie dla osoby doświadczonej. Problem nadal jest, tyle że Ci nie przeszkadza.

Tak przynajmniej wynika z opisu, wróżką nie jestem, nie wiem co dokładnie robiłaś z koniem, a czego nie 😉
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: Nevermind dnia 12 października 2022 o 22:11
patat, Nie wiem skąd opinia, że więcej osób źle używa łagodnych kiełzn niż mocnych. Nawet na najłagodniejszym kiełźnie szarpać nie można w nieskończoność. Taki delikwent znieczuli konia na łagodniejsze wędzidło, a potem używa mocniejszych i mocniejszych. Mit, że mocne kiełzna to domena słabych jeźdźców nie wziął się jednak znikąd
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: Nevermind dnia 01 października 2022 o 14:51
donkeyboy, Po pierwsze tak jak zauważyła xxagaxx, dla niej to nie jest 12, tylko 2,5. Nie oceniam tego jak łatwo się tyle zarabia, oceniam to czy ma na konia.
Po drugie konie to ciągłe wydatki, zdejmowanie podków, potrzebny nowy sprzęt, zepsuty stary sprzęt, nowy specyfik do tego czy tamtego, w skrócie ciągłe wydatki. 2500 to nie jest drobna sumka, ale jeśli jednorazowe wydanie takiej kasy na siodło to tak ogromne obciążenie dla jej portfela, to ciężko mi uwierzyć że ma te dodatkowe 500-1000 na miesiąc (bo niestety tyle to nieraz wychodzi). A dobrane siodło to nie jest takie widzimisię, żeby na nie żałować.
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: Nevermind dnia 30 września 2022 o 23:39
Mnie boli jej komentarz: Btw, if you noticed my saddle is too small for me…then I definitely noticed. Don’t comment on someone’s weight unless you’re going to fork up $2500 for a new one� Jeśli się nie mylę to ma własnego konia. I problemem jest wydanie 2,5k na siodło?
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: Nevermind dnia 26 września 2022 o 20:18
_Gaga, Przykro mi. Jakby było się jeszcze czego czepiać, ale kurka wodna, przejażdżka na czyimś koniu? Co za zuo. Przecież rekreacja u nas wcale tak nie działa 🙃
jakiego kiełzna używacie/ WĘDZIDŁA - rodzaje, zastosowania, spostrzeżenia
autor: Nevermind dnia 25 września 2022 o 21:23
Pardon, teraz doczytałam, że kucyk nie wpiera się pierwszy, tylko reaguje tak kiedy dzieci same mocno użyją wędzidła. W takim wypadku jestem w stanie uwierzyć, że ma wrażliwy pysk.
jakiego kiełzna używacie/ WĘDZIDŁA - rodzaje, zastosowania, spostrzeżenia
autor: Nevermind dnia 25 września 2022 o 11:04
Cresta, Cenny ale dla osób trenujących sportowo. Do szkółki by to nie wyszło. Jeśli problem faktycznie jest taki jak mówisz, to najlepiej przejść na bezwędzidłówkę i tyle. Jednak ciężko mi w to uwierzyć po opisie, koń wrażliwy prędzej zacznie zachrzaniać niczym meserszmit 109 z uniesioną głową, czemu miałby przy tym nadziewać swój wrażliwy pysk na wędzidło? Na moje oko koń się odwrażliwił i tak jak mówi keirashara, trzeba wybrać coś na czym najtrudniej się uwalić. Dzieciom powiedzieć jak reagować i wsadzać te bardziej doświadczone, innego wyjścia nie widzę