halo

Konto zarejstrowane: 15 grudnia 2008
Ostatnio online: 03 października 2022 o 17:47
Człowiek kulturalny musi dojść do najwyższego artyzmu w trzech rzeczach: chodzeniu po mieście, ujeżdżaniu konia i elokwencji.
L. Alberti.
Dużo, dużo łatwiej wyrządzić krzywdę człowiekowi czy zwierzęciu niż ją Naprawić.

Najnowsze posty użytkownika:

Mięsień międzykostny - urazy, objawy, leczenie, prognozy
autor: halo dnia 27 września 2022 o 19:22
kotbury ropa nie byłaby złym scenariuszem. Jak ja nie lubię urazów w okolicach stawów! W sumie są 3 możliwości: wchłonie się z czasem, zropieje - tu konieczność ewakuacji ropy, albo...Co się dzieje z wewnętrznymi wybroczynami (jak w kopytach), jeśli się nie wchłoną i nie zropieją? Otóż - zmieniają się z czasem w rodzaj "piasku". Okolica urazu i jej znaczenie wskazywałyby na konieczność oczyszczenia - spontaniczną, prowokowaną, zabiegiem. Bo przy stawie skokowym się da, a w takim kopycie - nie. To nie jest żadne zalecenie, jedynie luźna refleksja. Natomiast pewna jestem, że tego nie wolno zlekceważyć, na zasadzie "a może samo sobie pójdzie". Jeśli musisz czekać na przebieg wydarzeń - zadbaj choć o elastyczność skóry. Ech te konie 🙁 Ale wszystko może jeszcze dobrze i niekłopotliwie przebiec, bo przed zimą w koniach starują silne procesy regeneracyjne, oby.
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: halo dnia 20 września 2022 o 18:36
Muchozol2 Jakież to "stałe" są w fizyce? Gdy ostatnio jedna z ważnych liczb podejrzewana o bycie "stałą" znacząco się zmieniła? Gdy 2 lata temu spod Paryża zniknął ostatni materialny wzorzec, wzorzec kilograma?

Pisać w sposób "stonowany"? A czemu? W stonowany sposób to można i trzeba pisać, gdy ktoś nie jest zadufanym w sobie szkodnikiem. Szkodnictwo trzeba zwalczać, bo inaczej szkodniki się mnożą. W postępie geometrycznym. Co prawda najlepszym sposobem zwalczania jest totalne ignorowanie, nie nabijanie zasięgów. "negatywne" zamykanie w kółkach wzajemnej adoracji. Każdy doczeka się tego, na co będzie wytrwale pracował. Jedni fajnych użytkowych wierzchowców(!), inni - cóż, jakichś koni, w jakimś stanie.

Jednak radziłabym tym "kreatywnym inaczej" żeby coś przemyśleli: już niemal nie sposób znaleźć kogokolwiek kompetentnego, kto podejmie się odrabiania znarowionego konia. "Masz co chciałeś, szkoda tyłka" - i tyle. Mała strata. Nie wszystkie konie muszą być wierzchowcami.

Warto jednak dopilnować, żeby do "kreatywnych inaczej" nie trafiały konie, których właściciele jednak chcą użytkować wierzchowca.

Co do strony prawnej - to nie jest takie proste. Bo sądy w Polsce zawsze(!) mogą wydać dowolny(!) wyrok. Często dochodzi bój jednaj prawniczej koterii przeciw drugiej. I nigdy nie wiadomo, czy nie trafi się na "lepszych w te klocki". Dlatego najzdrowiej jest usuwać niewygodne komentarze i działać dalej po swojemu. Co "kreatywni inaczej" mają opracowane do perfekcji. A, niestety, ludzie odpowiedzialnie traktujący swoją pracę - przejmują się.
ABC formalności OZJ/PZJ i startów na zawodach
autor: halo dnia 20 września 2022 o 17:50
To zależy czy klub ten sam. Przejście na "indywidualnego" wymaga rejestracji, jest traktowane jak zmiana barw klubowych.
jakiego kiełzna używacie/ WĘDZIDŁA - rodzaje, zastosowania, spostrzeżenia
autor: halo dnia 19 września 2022 o 12:38
13 można znaleźć wśród wędzidełek.
Derki
autor: halo dnia 07 września 2022 o 03:17
Dużo mniej. To sensowne derki.
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: halo dnia 07 września 2022 o 03:14
Warto wypróbować przyzwyczajenie konia w stajni do konkretnej muzyki - i potem głośniczek w przyczepie i przy boksie na zawodach.
Pralka i inne AGD - uwagi i rady.
autor: halo dnia 01 września 2022 o 05:09
Gienia-Pigwa, Miele zaprojektowany jest super, ale... jest 4+ razy droższy niż "moje" cudeńko. Naszukałam się tego setkami (chyba odchyłka dizajnerska 😉) i mając fundusze (Dysona nie liczę) obstawiałabym tylko Miele i tego Tefala. Tefal może być też polerką/froterką! Nawet z płynem nabłyszczającym. Niskobudżetowo: Beko i Hoover (tu może być problem z częściami eksploatacyjnymi). Reszta ostro ściemnia w opisach i może być przykra w praktyce.

Niechęć do bezworkowców rozumiem.. Gdy kiedyś się nabrałam - użyłam tylko "do trzech razy sztuka" - i won. Ale teraz to inna rozmowa. I ciągnie, i czyściutko, i co chwila nie trzeba czyścić, a czyści się/opróżnia łatwo, no i zero dziwnych woni. Z tym że warto mieć zwykły odkurzacz, żeby... odkurzać filtr stożkowy 🙂 (co jakiś czas)
Pralka i inne AGD - uwagi i rady.
autor: halo dnia 31 sierpnia 2022 o 04:10
Właśnie przetestowałam sobie Hisense. To jest Gorenje, made in China (ale co nie jest?) Kupiłam, bo... mi się spodobał. Śliczny jest, grafitowo-srebrny, przydymiany, smukły. Nawet jeśli będzie nieużytkowy powieszę sobie na ścianie, żeby podziwiać 🙂

Odkurzacz z funkcją mycia jest bardzo sprytnie zaprojektowany. To ma wady, bo trzeba zdrowo się nagłówkować jak to w zasadzie działa, jak to trzeba zatrzaskiwać, zaprzyjaźnić się z nim. Instrukcja tylko obrazkowa (plus ostrzeżenia). Ale ma wszystko, oprócz szczotki do czesania zwierząt 🙂 Jeszcze nie jestem pewna jak w nim jest z trzymaniem przycisku, czy to jest dwuklik, czy dłuższe przytrzymanie, ale ma obie opcje: pracy przerywanej, "od palca", i pracy ciągłej. jest zadziwiająco lekki, ręka się nie męczy 2.8 kg).

Ciekawe że daje się parkować. Oczywiście na chwilę. Bo jest ewidentne, że nie powinien w ogóle stać, musi być podwieszony. Odkurzacz odczepiany działa bez pudła, jest też krótka giętka rura. Głowica do podłogi ma ruchomość 3D plus łamana "rączka" by używać pod meblami. Wałek do parkietów (futerko) nie bardzo przydaje się na innych podłożach. Ale egzemplarz ma inny wałek, plus małą turboszczotkę (główny wałek też ma napęd). Mała turboszczotka działa świetnie - i nadaje się do zwierzęcych kłaków (a główna nie). Stąd wniosek, że przy zwierzętach trzeba (raczej) funkcji cięcia włosów.

Nakładka mopująca zatrzaskuje się łatwo, ale uzupełnianie płynu jest żmudne. I tu uwaga - nie każdy mop ma możliwość wlania czego innego niż wody. Ten ma, można nawet spirytus. Zrobiłam błąd nawilżając ściereczkę, nie trzeba.

Śmieci wysypuje się bardzo łatwo, pojemnik spory., filtr zmywalny (ale chyba tylko 3 razy! -sądząc z obrazkowej instrukcji). Dobra jest funkcja odłączanej baterii - można ją ładować gdziekolwiek, dokupić drugą (to jakieś 300 - 400 PLN jest 🙁), i pewnie, z czasem, dać do wymiany ogniw. Parametry ma dość standardowe: 25,2 v, 400 W, 50/15 min. pracy, wyświetlacz, silnik bezszczotkowy.

Z pewnością nie jest to sprzęt do ciężkich zadań, ale do tego mam przemysłowego karchera na sucho i mokro.

Do mopowania dużych powierzchni, imo, toto się nie nadaje (pojemnik z płynem i akumulator wystarczą na jakieś 30 m^, w praktyce). Do tego trzeba, sądzę, Tefala z dwoma obrotowymi talerzami lub konkretnie odkurzaczo-mopa parowego. Czemu? Bo parowe nie mają ograniczenie mocy (raczej są na kabel) i mają nawet 1600 W. A odkurzacze domowe mają ograniczenia do 600 W.

Opisuję to, żeby ew. kupujący coś takiego wiedzieli jakie są pułapki, na co zwrócić uwagę. Z pewnością są lepsze sprzęty. jednak jestem zadowolona, a szczotkę do czesania/ odkurzania psa dokupię uniwersalną i nałożę na ssawkę szczelinową 🙂

A! Ciekawy odkurzacz ma Miele - tam jest opcja wpinania silnika nisko lub wysoko (jest modułowy) ale uwaga - ma niską moc.
W ogóle opisy tych sprzętów są takie, żeby, obawiam się, jak najbardziej wpuścić wybierającego w maliny 🙁
Pralka i inne AGD - uwagi i rady.
autor: halo dnia 27 sierpnia 2022 o 03:10
Roborock? Philips 8000 Aqua +?
jakie auto do przyczepy, "ekonomia"
autor: halo dnia 09 sierpnia 2022 o 01:48
Może zamontował hak tylko na przyczepki lekkie?
Kącik Ujeżdżenia
autor: halo dnia 09 sierpnia 2022 o 01:30
"Konia Polskiego" zaczęłam czytać w... 1968. Tak, ponad 50 lat i NIC się nie zmieniło. Przynajmniej nie zmieniło się wiodące kluczowe przekonanie: Bo "my" nie mamy koni, bo "oni" mają konie. Dopóki będzie pokutować przekonanie, że "wystarczy znakomity koń, a nie mamy takich" - dopóty nic się (znacząco) nie zmieni. Bo jeździectwo jest wymagającą technicznie Sztuką. Wymaga talentu, rzemiosła, osobowości, promocji, mecenasów... I pracy, pracy, pracy! W dodatku poziom nakładów jest taki, że nic się "na własną łapkę" nie urzeźbi. Na sukces, jak w F1, pracują liczne (a zasobne) teamy! Następne szkodliwe przekonanie, to że "jeździectwo jest drogie". Hm - nakładów wymaga niemożebnych, ale jako Inwestycja w Promocję - jest tanie, w porównaniu do osiąganych zysków. Dlatego "inni" znajdują na to pieniądze, dla nas - absurdalnie duże, a "my" - nie. Może dlatego, że nie mamy Czego promować na takim poziomie? Ani brylantów, ani glocków, ani fabryk reaktorów jądrowych, ani pozycji "Bneluxu" w UE, ani siły Imperium... Najciekawsze z pytań to pytanie: Po Co? Po co polscy jeźdźcy mają sobie wypruwać flaki jeżdżąc ujeżdżenie? (to jest straszliwa harówka, wymagająca też ogromnego Know How). A sędziowanie w RP i na świecie nie różni się zbytnio 😉 - tu i tam wyróżnia się uznanych faworytów 😉 Tak "ewangelicznie": Kto ma, temu będzie dodane 🙂 Nie, to już nie te czasy, gdy random, dzięki talentowi, mógł trafić na nieodkrytą perłę i odnieść sukces. Dziś to jest wielki biznes.
paszport konia- co i jak?
autor: halo dnia 23 lipca 2022 o 03:53
melehowicz sprawa zaczęła się od "papierka". W tej chwili nie byłoby sprawy, bo rozporządzenie wyszczególnia info, jakie mają być na "papierkach" a nic nie mówi o formie/formularzu. PZHK też nie. Oczywiście o ile notatka zawiera wszystkie wyszczególnione informacje. Ale rozporządzenie jest nowsze niż "coś" w momencie tamtego (nawet nie wiem) krycia/unasienienia. Natomiast wtedy już obowiązywały świadectwa zootechniczne. Bez świadectwa zootechnicznego, wg cennika PZJ - trzeba zapłacić "pińcet" plus koszt badania markerów. Ogier mógł mieć licencję w PZHK, ale właściciel nie załatwił sprawy świadectwa zootechnicznego (koncept UE), bo w tym celu musiałby się zwrócić do
nielicznych miejsc uprawnionych do ich wydawania. Przyczyn zamieszania mogło być kilka.

"Twarde prawo lecz prawo". "Nieznajomość prawa szkodzi".
Ciekawi mnie, kto powinien ponosić odpowiedzialność za nieznajomość aktualnych wymogów. Ogiernik? Klient? Związek odpowiedzialny za ew. niespójności przepisów? Lekarz dokonujący unasienienia? Czy klient ma obowiązek znać wszystkie przepisy?

W Polsce jak taki obyczaj społeczny, mentalność społeczna, że stanowi się rygorystyczne i często średnio rozsądne prawo (czy społeczne zasady) a potem podchodzi na luzie do ich egzekwowania. Czyli: "E, przymkniemy na to oko, jakoś to będzie". Tymczasem prawo przechodzi ewolucję w stronę bezwzględnego przestrzegania szczegółowych zapisów (ech, ta "liberalna demokracja"😉. Tak też można, ale wtedy przepisów trzeba stanowić jak najmniej. Jednak tak się nie dzieje - bo cóż robiliby rozliczni urzędnicy? To jest trend światowy. W krajach takich jak Polska, funkcjonujących na zasadzie: "Przepisy przepisami a zdrowy rozsądek musi być ten trend prawny jest szczególnie dokuczliwy. Prawo ma ambicje do boskości, ale nadal wszechwiedzące nie jest. I kocha niejasności, bo na tym jest zarobek. Ech, sory , naszło mnie 🙁
paszport konia- co i jak?
autor: halo dnia 22 lipca 2022 o 02:06
karolina_ obawiam się (albo cieszę, mam dylemat) że PZHK przestaje istnieć. Nie jest to jedyna organizacja, którą może zmieść "wicher epoki" (i zachłanna nieudolność).
paszport konia- co i jak?
autor: halo dnia 22 lipca 2022 o 01:17
melehowicz tak, na stronach PZHK sporo można przeczytać, w tym obowiązujący stan prawny, w tym cennik (brr), w tym informacje, jakie musi zawierać świadectwo krycia lub zaświadczenie o unasienieniu. Ale to są obecne(!) przepisy. Jakie były w momencie krycia - tego trzeba domagać się od PZH, wtedy można będzie dojść tego, co zaszło i kto zawinił.
Swoją drogą (fakt, nie jestem w temacie) nadal trwa "wojna" o "świadectwa zootechniczne" i wykup pojedynczych blankietów zaświadczeń o unasienieniu?
paszport konia- co i jak?
autor: halo dnia 21 lipca 2022 o 01:20
To że PZHK z automatu dopuszcza do krycia licencjonowane ogiery uznanych ras oznacza jedynie, że właściciel takiego może wystąpić do PZHK o licencję (na dany rok) . Czym innym jest uznanie ogiera, czym innym roczna związkowa licencja na krycie. Podobnie jak z zawodnikami w PZJ: można mieć np. dożywotnie uprawnienia II stopnia do startów (potocznie zwane II licencją) a nie móc wystartować w danym roku, bo się nie wykupiło licencji. Jeśli właściciel ogiera wykupił licencję w związku X a nie w innym - źrebaka należy rejestrować w związku X, a nie innym. Inaczej wchodzimy w korowody potwierdzania pochodzenia.
Ogłowia
autor: halo dnia 21 lipca 2022 o 01:10
Na znaczku jest schematyczny konik? Jeśli tak - sporo (15?) lat temu Prestige oznaczał sprzęt różnokolorowo. Emalia na znaczku była bodaj: czerwona, niebieska, zielona. Zielona oznaczała sprzęt przeznaczony na próbę terenową, w teren (wkkw).
jakiego kiełzna używacie/ WĘDZIDŁA - rodzaje, zastosowania, spostrzeżenia
autor: halo dnia 21 lipca 2022 o 00:44
Tęczusia Rada częściowo słuszna, a częściowo nie. Słuszna dlatego, że oliwka jest miej ruchoma od zwykłego, a konie nadruchliwe żuchwą/językiem powinny mieć wędzidła jak najmniej ruchome.. Jednak sztanga z portem, choć może poprawić sytuację, nie będzie sprzyjać rezygnacji z nawyku, wobec nawyku "mielenia" będzie neutralna. Będzie sobie mielił swobodnie, skuteczność pomocy będzie taka se. Właściwe wędzidło to oliwka pojedynczo łamana ale cienka, konkretnie cienka. Tylko nie wiadomo, czy masz tak spokojną, czułą i świadomą rękę by jeździć na cienkim wędzidle. Nie bardzo rozumiem, czemu nie chcesz zmiany (dla konia) skoro chcesz zmiany (u konia) 😉. Gdy chce się powalczyć z nawykiem - konieczna jest gruntowna zmiana. Jeśli nie masz ręki odpowiedniej do konkretnie cienkiego kiełzna (musiałaby to ocenić ktoś kompetentny z zewnątrz, ocenić ciebie, nie konia) to można spróbować umiarkowanej grubość podwójnie łamanej oliwki, ale "french link" z połączeniem płaską płytką. I to pod warunkiem, że nie włącza się u jeźdźca ciągnięcie za wodze. Takie kiełzno wymaga od jeźdźca nieco mniej wyczucia i timingu niż cieniutkie, ale wymaga subtelności. Jakiekolwiek kiełzno może działać jedynie pomocniczo. Trzeba tak ułożyć zajęcia z koniem, by zawsze był spokojny a zajęty. Tylko optymalny miks rozluźnienia i koncentracji pozwala wyłączyć nadaktywność paszczy, i przecież nie z punktu, to trwa.
paszport konia- co i jak?
autor: halo dnia 19 lipca 2022 o 02:43
A ogier aby miał wykupioną(!) licencję w momencie krycia? Świadectwa, raczej, są dokumentami ścisłego zarachowania. Ogiernik dostawał pakiet na dany rok wykupując (na ten rok) licencję. Jeśli tego nie zrobił - PZHK ma rację, a odszkodowania można domagać się od, przecież, potwierdzającego nieprawdę. Bo nie ma takiej opcji, aby ogiernik nie wiedział, jakie druki spełniają wymogi formalne. Poniekąd druk świadectwa krycia (na dany rok) jest świadectwem posiadania przez ogiera aktualnej(!) licencji. Mocno podejrzewam, że tak właśnie było. A wtedy nie ma że "PZHK coś wymyśla" tylko (sądownie? ugoda?) domagać się od niefrasobliwego ogiernika pokrycia kosztów badań genetycznych.
własna przydomowa stajnia
autor: halo dnia 10 lipca 2022 o 00:15
U znajomego sprawdził się dwuskładnik na wszystkich framugach z zewnątrz. Całkiem skuteczne są lepy w formie linki, najlepiej po przekątnych boksu/pomieszczenia.
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: halo dnia 10 lipca 2022 o 00:11
To zależy od tego czy w miarę po prostej czy w łuku. Po prostej - ZZ, bo na niej cały koń się unosi, od niej rozpoczyna foule. Im mniejszy promień łuku - tym mocniej pracuje WZ, bo musi głębiej wchodzić pod kłodę, uginać staw skokowy, mięsnie zadu mają większą amplitudę pracy. Ale np. w piruecie, w silnym zebraniu - znowu ZZ, bo dźwiga całą masę konia "uphill" i też musi podsunąć się w przód.
Kącik folblutów
autor: halo dnia 08 lipca 2022 o 23:31
Po pierwsze, jeśli dopiero zostałaś właścicielką, zafunduj konikowi odrobaczenie po byku. Ustal z wetem plan odrobaczania jakby koń był z fatalnych warunków.
Po drugie - przygotuj pojemniki z jedzeniem, owies przesiewaj choćby przez sitko (chyba że w stajni jest wialnia - wątpię). Policz tak, skoro koń bez trawy, żeby było 5 kg treściwej. Folbluty mają wysokie zapotrzebowanie bytowe plus duże straty na utrzymywanie temperatury. Zatem nawet teraz, gdy tylko nie ma upałów - warto na noc derkować. Owies trzeba uzupełnić balancerem lub dobrymi witaminami (sprawdzają mi się Hovelera - "zwykły" Reformin plus). Jeśli potrzebujesz (sądzę że tak) podhodować kopyta - może być balancer Baylesa z Animalii. Jeśli chcesz dawać mniej owsa - dorzucaj paszy bezowsowej, nie musi być wybitna, choćby Energys. I, koniecznie, trawokulki lub lucerna. Oraz, albo sporo klasycznego meszu, albo makuch lniany. Kiedyś ratowało się bilans energetyczny olejem, ale teraz wściekle drogi. Kombinuj tak, aby posiłków było jak najwięcej. Kupując Reformin + można domówić do kuriera wysokoenergetyczny Blattin. Ta pasza w zasadzie jest koncentratem i można świetnie dawkować jej ilość, zależnie od potrzeb - od kubeczka dziennie po... sporo. Do meszu warto dodawać łuskany słonecznik (całych ziaren lub łupin folblut może nie jeść, to są często "francuskie pieski". Jeśli koń nie będzie jadł granulatów - wtedy będzie więcej kombinowania. Ekonomicznie wychodzą musli Złotowital. I wtedy witaminy Chevinal w płynie. Można rozważyć płatki kukurydziane np. Marstalla.
własna przydomowa stajnia
autor: halo dnia 03 lipca 2022 o 20:29
Są takie budowlane płyty izolacyjne z wełny drzewnej, już od 8 mm grubości, także fazowane, można wsunąć bok w bok.
Zadziwiające, nietypowe ogłoszenia
autor: halo dnia 23 czerwca 2022 o 01:37
keirashara Dokładnie, tonie jest takie proste jeździć uczciwie L/P. patrząc na ceny - nijak nie mogę pojąć, czemu akurat ten koń miałby nie być wart 60 tys. W każdym razie słabo to widzę - kupić za zaledwie 60 tys. naskakanego 7-latka nie wykluczającego(!) zrobienia III licencji.

Fokusowa A szukasz tego typu konia? Chyba wolałabym, żeby wszyscy wrzucali ogłoszenia typu "koń jaki jest każdy widzi" a nie "zachęcające". Potem pretensje, że zdjęcia/filmiki takie ładne, a tu "trup". Ile czasu i pieniędzy tracą potencjalni nabywcy przez zabiegi marketingowe. Ilu ludzi ląduje z koniem, którego w życiu by nie kupili gdyby nie zostali nabrani. Choć koń w handlu to prawnie przedmiot, dobrze wiemy, że nawiązujemy z końmi bliskie i głębokie relacje. Zbyt wybielony "PR" może unieszczęśliwi wiele par. Wiem, takie życie 🙁 Ale nadal wolałabym, aby ogłoszenia były prawdziwsze, a nie "ładny obrazek". A przynajmniej - może nie potępiać tych prawdziwszych/
Zadziwiające, nietypowe ogłoszenia
autor: halo dnia 22 czerwca 2022 o 14:40
Czasem mam wrażenie, że takie, z pogardą, "L, P w porywach" piszą ludzie, którzy na widok parkuru 80 cm mówią: ojojoj. Takie "P w porywach" na czysto pójdzie może 10% koni, odliczając zimnokrwiste i inne wynalazki. A ten pójdzie. Jest półsurowy, ale chętny, zmyślny, uważny, dynamiczny, gdy ma szanse - zabiera nogi. Jedyne co, to ciut niski, ale to pewnie uczciwa dokładna miara. 7 lat to wiek w sam raz na kastrację, ale trzeba się przyjrzeć, jaki on miał handicap, bo może być szansa na licencję dla półkrwi. Na przygotowanie do GP trochę mało czasu, ale niejeden folblut zaskakiwał, a Via Vitae w potędze skoku pozostaje niemal nie do pobicia. Jej syn szedł finał Pucharu Świata.
Zawsze wydawało mi się, że kupując konia patrzy się jaki ma potencjał a nie jaki aktualnie tworzy obrazek.
Pewne jest, że ktoś kto 10 lat zbiera się do brązu takiego konia nie kupi.
Kącik Ujeżdżenia
autor: halo dnia 21 czerwca 2022 o 09:18
Coś się zmieniło? Bo jeszcze niedawno komisarz nie podejmował żadnej decyzji, zawsze Komisja Sędziowska. Do której można się było odwołać. Od jej decyzji 🙂
Kącik Ujeżdżenia
autor: halo dnia 20 czerwca 2022 o 01:01
Port na sztadze nie może być węższy niż 3 cm i wyższy niż 3 cm. Zmierz. Ale nie gwarantuję, że ktoś się nie przyczepi, bo z aktualną wiedzą bywa różnie.
Ogłowia
autor: halo dnia 20 czerwca 2022 o 01:00
To zależy czy chcesz nawilżyć. Ale raczej tłusty, może nie nivea, bo ten jest zbyt biały/zabielany, ale taka duża puszka jakiegoś niemieckiego kremu ogólnoużytkowego i będzie. Może w Szczecinie nadal można kupić PONDs z masłem kakaowym (był fajny, bo lekko beżowy)? Coś takiego, raczej na dzień, bo te mają ochronę od słońca, a ta jest ważna przy jasnej skórze. Kremy odkryłam, bo wszystko końskie na siodłach jakoś brudziło mi spodnie. Kiedyś był taki krem do skór w metalowej tubce, polskiej produkcji, do kupienia w takich sklepikach z barwnikami do tkanin itp. ale dawno go nie widziałam.
Ogłowia
autor: halo dnia 18 czerwca 2022 o 04:06
_Gaga to zazdroszczę takiej cery, że ci wszystkie kremy pasują, ew. zdolności do wyrzucania od razu czegoś co nie pasuje. Ale, skoro tak, to kup tani a niezły krem na dzień. Zrozumiałam, że szukasz czegoś, co nie ściemni od razu. Olej ściemnia od razu, każdy koński. Smary do skóry też ściemniają. Wiem że jestem naiwna, ale nadal uważam, że forum jest po to, by dzielić się doświadczeniem. "Ludzkie" kremy do pielęgnacji skóry są genialne.
Ogłowia
autor: halo dnia 16 czerwca 2022 o 23:30
Kokosowy jesienią i zimą skutkuje białym nalotem, jakby natrzeć parafiną.
Przy problematycznych kolorach skór używam... przeterminowanych kremów do twarzy.
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: halo dnia 15 czerwca 2022 o 15:00
A maść cynkowa, grubo (taka od weta)?
M jak mieszkanie czyli wszystko o urzadzaniu:)
autor: halo dnia 15 czerwca 2022 o 14:59
madmaddie wełniany. Nie ma porównania. Łatwo zebrać sierść. Nie elektryzuje. Chodzenie boso to przyjemność (reszta jest jakby szorstka). Lanolina wełny i gęstość sprawiają, że można szybko zebrać co się wyleje, bez żadnej plamy. Ew. plamy łatwo jest wyczyścić. Zapach łatwo usunąć posypując sodą. Łatwo się odkurza. Można rozważyć dywany jedwabne, ale nie mam, więc nie wiem. Na tle dywanów wełnianych inne szybko zmieniają się w szmaty, a o poliestrowych, gdy są zwierzęta - trzeba zapomnieć od razu. Poliamid ciut lepiej, ale tylko ciut - za to plamoodporny nie jest w ogóle.
ABC formalności OZJ/PZJ i startów na zawodach
autor: halo dnia 04 czerwca 2022 o 04:03
Do badań sportowych było oddzielne info, ale możliwe że analogiczne.
Wszystko o co chcielibyście, ale wstydzicie się zapytać ;)
autor: halo dnia 18 maja 2022 o 21:27
Współczesne formy jeździeckiego użytkowania koni. Zarys.
ABC formalności OZJ/PZJ i startów na zawodach
autor: halo dnia 17 maja 2022 o 01:34
Ponieważ dziś zakończył się stan epidemii - ile mamy czasu na zrobienie badań sportowych?
Kącik folblutów
autor: halo dnia 17 maja 2022 o 01:08
Mój dostał podkowy na nogi mając 1,5 roku - i wtedy poszedł w trening pod siodłem. Biegał w Austrii jako 2-latek, w pierwszym starcie w Warszawie jako 3-latek doznał ciężkiej kontuzji (maszyna ucięła mu piętkę) i, gdy kupowałam go w grudniu - nadal miał na nogach resztki wyścigowych podków. Zatem jest różnica oo vs xx co do czasu, kiedy kopyto dostaje się w podkowę, i jest to kluczowa różnica.

Wstępna rehabilitacja kopyt trwała 3 lata - i już nigdy nie kupiłabym konia o tak słabych kopytach, po prostu trwale uszkodzone są tkanki twórcze.

Orlik Musiałbyś mieć kogoś, kto się na tym zna - żeby kupić właściwe zwierzę. Bo idealnych próżno szukać, a trzeba wiedzieć, jaka wada jest bez znaczenia, a jaka może wszystko załatwić. Np. 1/4 folblutów ma astygmatyzm, a to przy skokach już robi różnicę.
Niemal każdego folbluta da się nauczyć skakać, ale nie każdy to kocha, a folbluty są uparte, czyli trzeba takiego, który skakać uwielbia. Przy tych po płaskich - nie ma jak sprawdzić. Te po płotowych - hm, jeśli są dobre -biegają i skaczą dopóki mogą, potem ruina. Wypadają te, które nie rokują. Czemu? Bo albo słabo skaczą, albo nie rozwijają tempa (a folbluty przy skokach potrzebują tempa), albo zawodzi współpraca z jeźdźcem i/lub palą się styki.

Praca z folblutem jest fascynująca - jeśli lubi się mieć trudno 😉. Za to relacja z folblutem jest niepowtarzalna, bo to wrażliwe i refleksyjne konie. W dobrym układzie ma się wrażenie wręcz telepatii. Natomiast wadą xx są własności motoryczne - słaby kłus, płaski galop. To konie selekcjonowane na szybkość (więc i ekonomikę ruchu: płasko, długie foule), nie na siłę. Kiedyś warunki parkurów były inne, i wiele folblutów chodziło wysoko i wygrywało szybkością i zwrotnością. Dziś parkury wymagają koni o dużej mocy i takiego "żartego", wyniosłego galopu, stąd folblutowi jest ciężko. Oglądałam np. rywalizację w PP najlepszego polskiego folbluta i jego rywali półkrwi - i było mu bardzo ciężko. Dokonywał cudów, a konkurenci skakali jak L.

Zatem do więzi z koniem i wszechstronnego, długoletniego użytkowania - folbluty polecam. Ale do skoków, hm. WWKKW będzie z kolei "rozrabiał" wynik ujeżdżenia. Na twoim miejscu rozglądałabym się za mieszanką z xx lub wyścigowym półkrwi. To lepiej rokuje. Ale jeśli chcesz mieć taniego (przy kupnie) konia do tworzenia relacji - to folblut jak najbardziej, sporo można (po latach!) osiągnąć. Tylko potem nie można żałować, że "półdzikie" półkrewki lepiej sobie z czymś radzą. Folbluty to "stare geny", arystokraci. I czasem są tak na miejscu jak ludzcy arystokraci dziś 😉
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: halo dnia 08 maja 2022 o 16:13
Brzmi jak stan zapalny worków powietrznych. Kupa może być od raptownie bujnej trawy.
Kącik Rekreanta (część XV) 2022
autor: halo dnia 24 kwietnia 2022 o 04:06
Bo na takie po środku - nie ma klientów. 🙁 To jest, chętni by byli, ale nie ma popytu. Tzn. chętni by byli przy cenie jak za szrot. A tu, jeśli weźmiemy pod siodło przeciętnego konia, nie ruszającego się super efektownie - żeby stał się zacnym wierzchowcem, trzeba go wyszkolić. To kosztuje. Chętnych do zapłaty za tę pracę nie ma, choć są chętni na gotowce (grzeczne, ułożone, obyte, jezdne, poprawne itd.) Tymczasem takiego typu młodziak - zostanie określony jako szrot. Bo, dziwnym trafem: nie rusza się efektownie, nie ma rozbudowanych mięśni, ma różne (właściwe surowym) przywary przy obsłudze i pod siodłem... Nie jest gotowcem, po prostu. Coraz więcej jest osób świadomych, ile to pracy, i wolą tę pracę inwestować w konia "rokującego" (choćby za chwilę mieli się bać na niego wsiadać). A jak płacić za gotowca, to takiego tip -top, a wtedy miliony monet - bo, właśnie, praca kosztuje, i geny kosztują. Tylko przy tip-top da się otrzymać zwrot za nakład pracy. Gdyby na dobrze wyszkolone przeciętne konie był popyt - byłyby na rynku.

Problem z ogłoszeniami jest gigantyczny. Bo, poprzez zalew blagi w ogłoszeniach, wręcz nie sposób napisać ogłoszenia uczciwego, zawierającego dane i informacje. Bo wokół same, kurteczka, miss i mistery świata! Przynajmniej w opisach. A blagi pełno, bo na na nią jest popyt. Bo każdy chce jednorożca. Przynajmniej o takich poczytać 🙂
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: halo dnia 05 kwietnia 2022 o 16:49
doloruu Gdy były ciepłe dni, pojawiły się owady. Może go coś użarło we wrażliwe miejsca.
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: halo dnia 05 kwietnia 2022 o 03:36
A kiedy był kastrowany?
Paka :-)
autor: halo dnia 30 marca 2022 o 01:29
Obawiam się, że to oszustwo. Bo pół roku temu zaryzykowałam.
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: halo dnia 29 marca 2022 o 02:07
_Gaga oczywiście, że zmieniają się na lepsze. Wymieniłam jedyne zastrzeżenia. Może jeszcze ten absurd o śladach krwi - gdy teoretycznie można/trzeba wyeliminować parę, bo giez ugryzł do krwi. To powinno być dookreślone. Uważam że przepisy nie mogą być na tyle absurdalne, aby prowokowały sytuacje, że je (przepisy) lekceważymy.

Bardzo mi się podoba, że znacząco sprecyzowano rozróżnienie między tym co można a tym co trzeba koniecznie. Ale co z tego, gdy sędziowie z reguły to lekceważą (może i wielu nie wie ile się zmieniło, ile stało się bezwzględnym wymogiem). Także na zasadzie: interpretacja na korzyść zawodnika. Może wcale nie był brutalny??? Może ten bat w łeb trafił przypadkiem? Ok, udzielimy upomnienia, to taka miła dziewuszka, popłakałaby się przy dyskwalifikacji. Trzeba mieć "empatię".
Ew. interpretacja powinna być na korzyść pary(!), a przy konflikcie parze - na korzyść konia.

Przepisy przygotowują grona prawdziwych fachowców. Więc przepisy są gruntownie przemyślane, sensowne, ulegają ciągłemu doskonaleniu (błędów nie popełnia ten tylko, który nic nie robi). Zadziwia co daje prawo do ich lekceważenia, omijania ich brzmienia, także do zadziwiająco "tolerancyjnych" polskich tłumaczeń.

Od czasu gdy egzaminowano mnie z przepisów z 1989 r - znam każdą wersję, każdą poprawkę, w 3 konkurencjach. Do 2020, kiedy odpuściłam. Zupełnie.
Piszę tu swoiste memento, bo w istocie straciłam do sędziowania, może i - jeździectwa, serce, nadzieję, i mam to gdzieś. "Róbta co chceta".

Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: halo dnia 28 marca 2022 o 18:14
Ok. nie chodzi o shitstormy. Ale chodzi o prawdę. W naszym przypadku - stan przepisów i stan ich przestrzegania. Przy czym do stanu przepisów mam trzy zastrzeżenia: pojawiające się niespójności, zbyt wiele apeli/deklaracji (co to za Kodeks, gdy nie ma zakresu kar, ani możliwości egzekwowania poprawnych postaw? Przykład; w jaki sposób można dopilnować prawidłowości transportu???), zbytnia dowolność interpretacyjna na niekorzyść koni.

Ale przepisy ujdą w tłoku. Problemem jest to, że nie są przestrzegane, bo działają ogromne siły korumpujące "przemysł jeździecki" i sport (nie tylko jeździectwo). Korumpujące w szerokim znaczeniu. Po prostu omijanie przepisów (w tym - dokładnych wytycznych FEI co do punktacji w ujeżdżeniu) jest skrajnie wysoko opłacalne. A hasło "róbta co chceta" pomija to, że daleko nie każdy ma czysto dobrą wolę, ani wolną wolę - bo jesteśmy spętani najróżniejszymi "uwarunkowaniami".

Nie sądzę, aby ten poziom problemu mogła dostrzec jakakolwiek nastolatka. Nastolatki nie dostrzegają nawet, że same nie są bezinteresowne. A miłościwie nam panujący infantylizm (niedojrzałość jest premiowana, narzuca swoją władzę) niczego nie ułatwia, ani ku niczemu dobremu nie wiedzie.
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: halo dnia 28 marca 2022 o 16:59
_Gaga szkoda mi klawiatury.
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: halo dnia 28 marca 2022 o 12:39
_Gaga "FEI General Regulations 24th edition, 1 January 2020 Updates effective 1 January 2022
Article 142 -Abuse of Horses
1. No person may abuse a Horse during an Event or at any other time. “Abuse” means an action or omission which causes or is likely to cause pain or unnecessary discomfort to a Horse, including, but not limited to:
(iii) To use spurs excessively or persistently;
(iv) To jab the Horse in the mouth with the bit or any other device"
jakiego kiełzna używacie/ WĘDZIDŁA - rodzaje, zastosowania, spostrzeżenia
autor: halo dnia 24 marca 2022 o 01:42
Perlica to się przydaje szczególnie przy wielkich koniach w początkowym okresie.
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: halo dnia 24 marca 2022 o 01:38
Co do koni - tak, zjawisko było już wcześniej. Ale to Totilas powalił na kolana, także przepisy. Jeszcze gdy zaczynał poważne starty - był ścinany w ocenach za kłusy wyciągnięte, za galop na zadzie (kangurzy jakby). Ale wrażenie robił takie, że błyskiem 6,5 zmieniły się w 9. I to on ukształtował nowy wzorzec, nie przepisy.

W przepisach jest dokładny opis chodów, także opis sylwetki konia. Jest też opis rytmu chodów. Bez żadnej "pozytywnej propulsji" np.

_Gaga ano, żaden sędzia nie zdyskwalifikuje. A w przepisach jest "każde", czyli nawet jednorazowe - jest brutalnym postępowaniem. A za brutalne postępowanie jest dyskwalifikacja. W przepisach, bo w rzeczywistości - w ogóle.

Jestem gorącą zwolenniczką przepisów, nawet niedoskonałych, nawet błędnych. Bo alternatywa jest koszmarem: decydowaniem "po uważan'ju".
jakiego kiełzna używacie/ WĘDZIDŁA - rodzaje, zastosowania, spostrzeżenia
autor: halo dnia 23 marca 2022 o 17:55
Perlica jeśli duża kobyła zaczyna ci poważniejszą pracę -rozważ wędzidło z wąsami lub półwąsami. Powinno znacząco ułatwić stopniowe wyrabianie elastyczności boczne, a przez to nastawienie na kiełzno.
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: halo dnia 23 marca 2022 o 17:36
To wszystko przez... Totilasa i... Putina 🙂 Jeśli już się wyśmiałyście, to informuję, że ja poważnie. Uzasadnię po kolei. Na czworobokach pojawił się Totilas. Koń, uwaga, niepoprawnie zbudowany. Anomalie dotyczyły: zbyt niskiej lokacji łokcia wobec kłody, krótszych zadnich nóg (wrodzona budowa "uphill"), nieproporcjonalnie szerokiej szyi u nasady. Taka budowa uniemożliwiała poruszanie się zgodnie z (nadal obowiązującymi, teoretycznie) przepisami. Ale Totilas ruszał się zjawiskowo. Porażająco na tyle, że zapadła milcząca ugoda, że "on tak ma", na pohybel przepisom. Bo przecież nie można karać konia, że rusza się właśnie tak.

Pierwsza konsekwencja takiego stanu rzeczy jest oczywista. Zaczęło się błyskawiczne hodowanie koni właśnie tak zbudowanych. Z takim sukcesem, że dziś nie sposób myśleć o optymalnych (względem nakładu pracy treningowej) wynikach, jeśli nie dysponuje się takim koniem. Oczywiście, im więcej takich koni - tym bardziej przepisy sobie - stan faktyczny sobie.

Druga konsekwencja to właśnie to masowe lekceważenie przepisów. Bo jeśli ewidentnie nie obowiązuje X, czemu ma obowiązywać Y? A jeśli zabraniamy Z, to może zróbmy to tak, aby nie dało się egzekwować kar? Aby łamanie przepisów/reguł było bezkarne? Pozostawało wyłącznie deklaratywne? Lekceważenie to mało. Pochwalanie łamania przepisów. I tu dochodzimy do Putina. Który nic innego nie robi. Który włożył masę środków w to, by lansować hasło "róbta co chceta". Niemal nikt nie zauważa, że hasło "róbta co chceta" docelowo premiuje okrucieństwo i brutalną siłę. Darwinizm (w potocznym rozumieniu). I nie ma nic wspólnego z liberalnym "granicą mojej wolności jest wolność drugiego człowieka".

To jak to jest? Wolno robić Wszystko? Czy jednak czegoś nie wolno? A jeśli nie wolno - to na jakiej podstawie? I w jaki sposób to egzekwować? Czy na świecie ma obowiązywać jakiś rodzaj kodeksu, czy jednak rządy terroru silniejszych/liczniejszych/lepiej umocowanych?

Tu przypomnę, że przepisy w jeździectwie jasno określają, że za brutalne i nagłe zadziałanie na żuchwę konia należy się dyskwalifikacja. Niezależnie od przyczyn, intencji, okoliczności, dyscypliny. Dyskwalifikacja, nie obniżenie oceny.

Sama mam nadzieję, że dożyję (w siodle) czasów, że ujeżdżenie będą oceniać algorytmy AI, z ujęciem z drona włącznie. Bo ludzie chyba nie dorośli. A nie dorośli - bo premiowany jest infantylizm
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: halo dnia 21 marca 2022 o 14:17
_Gaga "początkowe pary mają wpływ na poziom sędziowania"??? Licencyjny kurs sędziowski. Słyszę właśnie coś takiego jak ty napisałaś, że cały konkurs ma "się trzymać kupy". Zadaję niewinne/naiwne pytanie: Dobrze, a skąd mam wiedzieć, czy pierwszy przejazd nie będzie najlepszy? Na to podnosi się chóralne: Głupia jesteś??? Przecież masz listę, widzisz KTO jedzie! Kurtyna.
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: halo dnia 19 marca 2022 o 04:36
Generalnie chodzi o to PO CO używa się łydki. Dopiero potem jak i kiedy. Zatem lillid też dobrze prawi, bo kłus wcale nie jest chodem w pełni symetrycznym.
Zgadza się, zadziałanie wewnętrzną na wewnętrzną zadnią - buduje impuls. Tylko kolejność "zdarzeń" przebiega wg piramidy ujeżdżenia, gdzie impuls następuje po akceptacji kontaktu, w teorii i praktyce - buduje się go w pełnym siadzie. Oczywiście są triki, jak nauka piaffu czy pasażu w anglezowaniu (a tu bez sensu anglezować "naturalnie"😉 a rezultaty takiego nieoczywistego postępowania też są nieoczywiste. Ale chyba nie rozmawiamy o tym etapie
Co do zasady - najpierw trzeba obudzić w koniu spontaniczną dążność do przodu luźnym, obszernym, rytmicznym krokiem. Potem z tego korzystamy zmierzając do zebrania, samoniesienia i prefekcyjnego wyprostowania. każdy koń rusza się tym swobodniej, im jeździec mniej zaburza równowagę całego układu. Żadne pobudzanie łydką, odciążanie, pobudzanie ciekawości etc. nie pomoże, jeśli koń jest osłabiony fizycznie czy zesztywniały ze strachu (o utratę równowagi, często). Jeźdźcom często się myli, bo koń "over tempo" ma lepszą równowagę, jest zatem pewniejszy siebie i swobodniejszy. Ale nie o to chodzi w jeździectwie.