halo

Konto zarejstrowane: 15 grudnia 2008
Ostatnio online: 24 maja 2022 o 00:23
Człowiek kulturalny musi dojść do najwyższego artyzmu w trzech rzeczach: chodzeniu po mieście, ujeżdżaniu konia i elokwencji.
L. Alberti.
Dużo, dużo łatwiej wyrządzić krzywdę człowiekowi czy zwierzęciu niż ją Naprawić.

Najnowsze posty użytkownika:

Wszystko o co chcielibyście, ale wstydzicie się zapytać ;)
autor: halo dnia 18 maja 2022 o 21:27
Współczesne formy jeździeckiego użytkowania koni. Zarys.
ABC formalności OZJ/PZJ i startów na zawodach
autor: halo dnia 17 maja 2022 o 01:34
Ponieważ dziś zakończył się stan epidemii - ile mamy czasu na zrobienie badań sportowych?
Kącik folblutów
autor: halo dnia 17 maja 2022 o 01:08
Mój dostał podkowy na nogi mając 1,5 roku - i wtedy poszedł w trening pod siodłem. Biegał w Austrii jako 2-latek, w pierwszym starcie w Warszawie jako 3-latek doznał ciężkiej kontuzji (maszyna ucięła mu piętkę) i, gdy kupowałam go w grudniu - nadal miał na nogach resztki wyścigowych podków. Zatem jest różnica oo vs xx co do czasu, kiedy kopyto dostaje się w podkowę, i jest to kluczowa różnica.

Wstępna rehabilitacja kopyt trwała 3 lata - i już nigdy nie kupiłabym konia o tak słabych kopytach, po prostu trwale uszkodzone są tkanki twórcze.

Orlik Musiałbyś mieć kogoś, kto się na tym zna - żeby kupić właściwe zwierzę. Bo idealnych próżno szukać, a trzeba wiedzieć, jaka wada jest bez znaczenia, a jaka może wszystko załatwić. Np. 1/4 folblutów ma astygmatyzm, a to przy skokach już robi różnicę.
Niemal każdego folbluta da się nauczyć skakać, ale nie każdy to kocha, a folbluty są uparte, czyli trzeba takiego, który skakać uwielbia. Przy tych po płaskich - nie ma jak sprawdzić. Te po płotowych - hm, jeśli są dobre -biegają i skaczą dopóki mogą, potem ruina. Wypadają te, które nie rokują. Czemu? Bo albo słabo skaczą, albo nie rozwijają tempa (a folbluty przy skokach potrzebują tempa), albo zawodzi współpraca z jeźdźcem i/lub palą się styki.

Praca z folblutem jest fascynująca - jeśli lubi się mieć trudno 😉. Za to relacja z folblutem jest niepowtarzalna, bo to wrażliwe i refleksyjne konie. W dobrym układzie ma się wrażenie wręcz telepatii. Natomiast wadą xx są własności motoryczne - słaby kłus, płaski galop. To konie selekcjonowane na szybkość (więc i ekonomikę ruchu: płasko, długie foule), nie na siłę. Kiedyś warunki parkurów były inne, i wiele folblutów chodziło wysoko i wygrywało szybkością i zwrotnością. Dziś parkury wymagają koni o dużej mocy i takiego "żartego", wyniosłego galopu, stąd folblutowi jest ciężko. Oglądałam np. rywalizację w PP najlepszego polskiego folbluta i jego rywali półkrwi - i było mu bardzo ciężko. Dokonywał cudów, a konkurenci skakali jak L.

Zatem do więzi z koniem i wszechstronnego, długoletniego użytkowania - folbluty polecam. Ale do skoków, hm. WWKKW będzie z kolei "rozrabiał" wynik ujeżdżenia. Na twoim miejscu rozglądałabym się za mieszanką z xx lub wyścigowym półkrwi. To lepiej rokuje. Ale jeśli chcesz mieć taniego (przy kupnie) konia do tworzenia relacji - to folblut jak najbardziej, sporo można (po latach!) osiągnąć. Tylko potem nie można żałować, że "półdzikie" półkrewki lepiej sobie z czymś radzą. Folbluty to "stare geny", arystokraci. I czasem są tak na miejscu jak ludzcy arystokraci dziś 😉
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: halo dnia 08 maja 2022 o 16:13
Brzmi jak stan zapalny worków powietrznych. Kupa może być od raptownie bujnej trawy.
Kącik Rekreanta (część XV) 2022
autor: halo dnia 24 kwietnia 2022 o 04:06
Bo na takie po środku - nie ma klientów. 🙁 To jest, chętni by byli, ale nie ma popytu. Tzn. chętni by byli przy cenie jak za szrot. A tu, jeśli weźmiemy pod siodło przeciętnego konia, nie ruszającego się super efektownie - żeby stał się zacnym wierzchowcem, trzeba go wyszkolić. To kosztuje. Chętnych do zapłaty za tę pracę nie ma, choć są chętni na gotowce (grzeczne, ułożone, obyte, jezdne, poprawne itd.) Tymczasem takiego typu młodziak - zostanie określony jako szrot. Bo, dziwnym trafem: nie rusza się efektownie, nie ma rozbudowanych mięśni, ma różne (właściwe surowym) przywary przy obsłudze i pod siodłem... Nie jest gotowcem, po prostu. Coraz więcej jest osób świadomych, ile to pracy, i wolą tę pracę inwestować w konia "rokującego" (choćby za chwilę mieli się bać na niego wsiadać). A jak płacić za gotowca, to takiego tip -top, a wtedy miliony monet - bo, właśnie, praca kosztuje, i geny kosztują. Tylko przy tip-top da się otrzymać zwrot za nakład pracy. Gdyby na dobrze wyszkolone przeciętne konie był popyt - byłyby na rynku.

Problem z ogłoszeniami jest gigantyczny. Bo, poprzez zalew blagi w ogłoszeniach, wręcz nie sposób napisać ogłoszenia uczciwego, zawierającego dane i informacje. Bo wokół same, kurteczka, miss i mistery świata! Przynajmniej w opisach. A blagi pełno, bo na na nią jest popyt. Bo każdy chce jednorożca. Przynajmniej o takich poczytać 🙂
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: halo dnia 05 kwietnia 2022 o 16:49
doloruu Gdy były ciepłe dni, pojawiły się owady. Może go coś użarło we wrażliwe miejsca.
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: halo dnia 05 kwietnia 2022 o 03:36
A kiedy był kastrowany?
Paka :-)
autor: halo dnia 30 marca 2022 o 01:29
Obawiam się, że to oszustwo. Bo pół roku temu zaryzykowałam.
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: halo dnia 29 marca 2022 o 02:07
_Gaga oczywiście, że zmieniają się na lepsze. Wymieniłam jedyne zastrzeżenia. Może jeszcze ten absurd o śladach krwi - gdy teoretycznie można/trzeba wyeliminować parę, bo giez ugryzł do krwi. To powinno być dookreślone. Uważam że przepisy nie mogą być na tyle absurdalne, aby prowokowały sytuacje, że je (przepisy) lekceważymy.

Bardzo mi się podoba, że znacząco sprecyzowano rozróżnienie między tym co można a tym co trzeba koniecznie. Ale co z tego, gdy sędziowie z reguły to lekceważą (może i wielu nie wie ile się zmieniło, ile stało się bezwzględnym wymogiem). Także na zasadzie: interpretacja na korzyść zawodnika. Może wcale nie był brutalny??? Może ten bat w łeb trafił przypadkiem? Ok, udzielimy upomnienia, to taka miła dziewuszka, popłakałaby się przy dyskwalifikacji. Trzeba mieć "empatię".
Ew. interpretacja powinna być na korzyść pary(!), a przy konflikcie parze - na korzyść konia.

Przepisy przygotowują grona prawdziwych fachowców. Więc przepisy są gruntownie przemyślane, sensowne, ulegają ciągłemu doskonaleniu (błędów nie popełnia ten tylko, który nic nie robi). Zadziwia co daje prawo do ich lekceważenia, omijania ich brzmienia, także do zadziwiająco "tolerancyjnych" polskich tłumaczeń.

Od czasu gdy egzaminowano mnie z przepisów z 1989 r - znam każdą wersję, każdą poprawkę, w 3 konkurencjach. Do 2020, kiedy odpuściłam. Zupełnie.
Piszę tu swoiste memento, bo w istocie straciłam do sędziowania, może i - jeździectwa, serce, nadzieję, i mam to gdzieś. "Róbta co chceta".

Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: halo dnia 28 marca 2022 o 18:14
Ok. nie chodzi o shitstormy. Ale chodzi o prawdę. W naszym przypadku - stan przepisów i stan ich przestrzegania. Przy czym do stanu przepisów mam trzy zastrzeżenia: pojawiające się niespójności, zbyt wiele apeli/deklaracji (co to za Kodeks, gdy nie ma zakresu kar, ani możliwości egzekwowania poprawnych postaw? Przykład; w jaki sposób można dopilnować prawidłowości transportu???), zbytnia dowolność interpretacyjna na niekorzyść koni.

Ale przepisy ujdą w tłoku. Problemem jest to, że nie są przestrzegane, bo działają ogromne siły korumpujące "przemysł jeździecki" i sport (nie tylko jeździectwo). Korumpujące w szerokim znaczeniu. Po prostu omijanie przepisów (w tym - dokładnych wytycznych FEI co do punktacji w ujeżdżeniu) jest skrajnie wysoko opłacalne. A hasło "róbta co chceta" pomija to, że daleko nie każdy ma czysto dobrą wolę, ani wolną wolę - bo jesteśmy spętani najróżniejszymi "uwarunkowaniami".

Nie sądzę, aby ten poziom problemu mogła dostrzec jakakolwiek nastolatka. Nastolatki nie dostrzegają nawet, że same nie są bezinteresowne. A miłościwie nam panujący infantylizm (niedojrzałość jest premiowana, narzuca swoją władzę) niczego nie ułatwia, ani ku niczemu dobremu nie wiedzie.
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: halo dnia 28 marca 2022 o 16:59
_Gaga szkoda mi klawiatury.
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: halo dnia 28 marca 2022 o 12:39
_Gaga "FEI General Regulations 24th edition, 1 January 2020 Updates effective 1 January 2022
Article 142 -Abuse of Horses
1. No person may abuse a Horse during an Event or at any other time. “Abuse” means an action or omission which causes or is likely to cause pain or unnecessary discomfort to a Horse, including, but not limited to:
(iii) To use spurs excessively or persistently;
(iv) To jab the Horse in the mouth with the bit or any other device"
jakiego kiełzna używacie/ WĘDZIDŁA - rodzaje, zastosowania, spostrzeżenia
autor: halo dnia 24 marca 2022 o 01:42
Perlica to się przydaje szczególnie przy wielkich koniach w początkowym okresie.
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: halo dnia 24 marca 2022 o 01:38
Co do koni - tak, zjawisko było już wcześniej. Ale to Totilas powalił na kolana, także przepisy. Jeszcze gdy zaczynał poważne starty - był ścinany w ocenach za kłusy wyciągnięte, za galop na zadzie (kangurzy jakby). Ale wrażenie robił takie, że błyskiem 6,5 zmieniły się w 9. I to on ukształtował nowy wzorzec, nie przepisy.

W przepisach jest dokładny opis chodów, także opis sylwetki konia. Jest też opis rytmu chodów. Bez żadnej "pozytywnej propulsji" np.

_Gaga ano, żaden sędzia nie zdyskwalifikuje. A w przepisach jest "każde", czyli nawet jednorazowe - jest brutalnym postępowaniem. A za brutalne postępowanie jest dyskwalifikacja. W przepisach, bo w rzeczywistości - w ogóle.

Jestem gorącą zwolenniczką przepisów, nawet niedoskonałych, nawet błędnych. Bo alternatywa jest koszmarem: decydowaniem "po uważan'ju".
jakiego kiełzna używacie/ WĘDZIDŁA - rodzaje, zastosowania, spostrzeżenia
autor: halo dnia 23 marca 2022 o 17:55
Perlica jeśli duża kobyła zaczyna ci poważniejszą pracę -rozważ wędzidło z wąsami lub półwąsami. Powinno znacząco ułatwić stopniowe wyrabianie elastyczności boczne, a przez to nastawienie na kiełzno.
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: halo dnia 23 marca 2022 o 17:36
To wszystko przez... Totilasa i... Putina 🙂 Jeśli już się wyśmiałyście, to informuję, że ja poważnie. Uzasadnię po kolei. Na czworobokach pojawił się Totilas. Koń, uwaga, niepoprawnie zbudowany. Anomalie dotyczyły: zbyt niskiej lokacji łokcia wobec kłody, krótszych zadnich nóg (wrodzona budowa "uphill"), nieproporcjonalnie szerokiej szyi u nasady. Taka budowa uniemożliwiała poruszanie się zgodnie z (nadal obowiązującymi, teoretycznie) przepisami. Ale Totilas ruszał się zjawiskowo. Porażająco na tyle, że zapadła milcząca ugoda, że "on tak ma", na pohybel przepisom. Bo przecież nie można karać konia, że rusza się właśnie tak.

Pierwsza konsekwencja takiego stanu rzeczy jest oczywista. Zaczęło się błyskawiczne hodowanie koni właśnie tak zbudowanych. Z takim sukcesem, że dziś nie sposób myśleć o optymalnych (względem nakładu pracy treningowej) wynikach, jeśli nie dysponuje się takim koniem. Oczywiście, im więcej takich koni - tym bardziej przepisy sobie - stan faktyczny sobie.

Druga konsekwencja to właśnie to masowe lekceważenie przepisów. Bo jeśli ewidentnie nie obowiązuje X, czemu ma obowiązywać Y? A jeśli zabraniamy Z, to może zróbmy to tak, aby nie dało się egzekwować kar? Aby łamanie przepisów/reguł było bezkarne? Pozostawało wyłącznie deklaratywne? Lekceważenie to mało. Pochwalanie łamania przepisów. I tu dochodzimy do Putina. Który nic innego nie robi. Który włożył masę środków w to, by lansować hasło "róbta co chceta". Niemal nikt nie zauważa, że hasło "róbta co chceta" docelowo premiuje okrucieństwo i brutalną siłę. Darwinizm (w potocznym rozumieniu). I nie ma nic wspólnego z liberalnym "granicą mojej wolności jest wolność drugiego człowieka".

To jak to jest? Wolno robić Wszystko? Czy jednak czegoś nie wolno? A jeśli nie wolno - to na jakiej podstawie? I w jaki sposób to egzekwować? Czy na świecie ma obowiązywać jakiś rodzaj kodeksu, czy jednak rządy terroru silniejszych/liczniejszych/lepiej umocowanych?

Tu przypomnę, że przepisy w jeździectwie jasno określają, że za brutalne i nagłe zadziałanie na żuchwę konia należy się dyskwalifikacja. Niezależnie od przyczyn, intencji, okoliczności, dyscypliny. Dyskwalifikacja, nie obniżenie oceny.

Sama mam nadzieję, że dożyję (w siodle) czasów, że ujeżdżenie będą oceniać algorytmy AI, z ujęciem z drona włącznie. Bo ludzie chyba nie dorośli. A nie dorośli - bo premiowany jest infantylizm
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: halo dnia 21 marca 2022 o 14:17
_Gaga "początkowe pary mają wpływ na poziom sędziowania"??? Licencyjny kurs sędziowski. Słyszę właśnie coś takiego jak ty napisałaś, że cały konkurs ma "się trzymać kupy". Zadaję niewinne/naiwne pytanie: Dobrze, a skąd mam wiedzieć, czy pierwszy przejazd nie będzie najlepszy? Na to podnosi się chóralne: Głupia jesteś??? Przecież masz listę, widzisz KTO jedzie! Kurtyna.
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: halo dnia 19 marca 2022 o 04:36
Generalnie chodzi o to PO CO używa się łydki. Dopiero potem jak i kiedy. Zatem lillid też dobrze prawi, bo kłus wcale nie jest chodem w pełni symetrycznym.
Zgadza się, zadziałanie wewnętrzną na wewnętrzną zadnią - buduje impuls. Tylko kolejność "zdarzeń" przebiega wg piramidy ujeżdżenia, gdzie impuls następuje po akceptacji kontaktu, w teorii i praktyce - buduje się go w pełnym siadzie. Oczywiście są triki, jak nauka piaffu czy pasażu w anglezowaniu (a tu bez sensu anglezować "naturalnie"😉 a rezultaty takiego nieoczywistego postępowania też są nieoczywiste. Ale chyba nie rozmawiamy o tym etapie
Co do zasady - najpierw trzeba obudzić w koniu spontaniczną dążność do przodu luźnym, obszernym, rytmicznym krokiem. Potem z tego korzystamy zmierzając do zebrania, samoniesienia i prefekcyjnego wyprostowania. każdy koń rusza się tym swobodniej, im jeździec mniej zaburza równowagę całego układu. Żadne pobudzanie łydką, odciążanie, pobudzanie ciekawości etc. nie pomoże, jeśli koń jest osłabiony fizycznie czy zesztywniały ze strachu (o utratę równowagi, często). Jeźdźcom często się myli, bo koń "over tempo" ma lepszą równowagę, jest zatem pewniejszy siebie i swobodniejszy. Ale nie o to chodzi w jeździectwie.
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: halo dnia 18 marca 2022 o 02:21
ElMadziarra argumentem za tym, że łydki zamykają się przy siadaniu jest to - że tak robią 🙂 Im lepszy jeździec tym jego pomoce są bardziej naturalne, mniej widoczne. Jeździec tworzy całość z wierzchowcem, włącza się w ruch, poniekąd surfuje na fali.
Odciążenie grzbietu jest kontrargumentem wobec opcji "w stój" bo sama optująca napisała, że "koń przyspiesza" a na tym nam nie zależy, zależy nam na wydłużeniu wykroku. A o to w kłusie anglezowanym zdecydowanie łatwiej wydłużając zewnętrzny bok konia niż skracając wewnętrzny. Podstawianie wewnętrznej zadniej jest ważne przy zbieraniu, a kłus anglezowany nie służy zbieraniu konia, nie w tym celu jest stosowany. Zadaniem kłusa anglezowanego jest rytmiczne odprężenie konia, naturalne wydłużenie jego kroków (a raczej likwidacja skrócenia ze sztywności) i oszczędzanie kręgosłupa konia gdy koń jeszcze sztywny. Trochę inaczej może być gdy koń zawsze jest miękki jak masło i rytmiczny z natury (a coraz więcej takich koni) ale wtedy, na logikę, idea anglezowania się gubi, aż by się prosiło o chwilę jazdy w półsiadzie/dosiadze odciążającym. Ale nie wiem, bo jeszcze nie siedziałam na takim koniu, którego nie trzeba by było rozluźnić, tylko widzę, że takie konie (na oko) bywają.
Kupno konia
autor: halo dnia 17 marca 2022 o 04:18
Membasta To zależy jak zdefiniujemy zdrowie. Jeśli jako stan pozwalający komfortowo funkcjonować wg potrzeb - to tak.
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: halo dnia 17 marca 2022 o 04:14
Łydki samoczynnie się zamykają gdy siadamy, tak działa anatomia i biomechanika.
Ukraina
autor: halo dnia 14 marca 2022 o 02:03
Może coś rozjaśnię. Same piszecie, że Rosjanie ponoszą odpowiedzialność. Jako ogół. Czyli pewien poziom uogólnienia jest uprawniony, jak był w przypadku Niemców, jak jest zwykle, chyba że odpowiedzialny należy do zwycięzców 🙁, jeśli Państwo dokonuje zbrodni wojennych łamiąc konwencje. Pokonane państwo agresor płaci np. kontrybucje - czyli odpowiadają wszyscy jego obywatele.

Co do postu, który mnie poruszył. Tam był rosyjski jeździec z 1960 r. Podopieczny Chruszczowa, wykształcony wszak za Stalina. Chwilę wcześniej czytałam, jak NKWD wyżynało, w 1960 - ostatnich obrońców wolnej Ukrainy, niezależni ca sądzę o owych obrońcach. Jeszcze chwilę wcześniej podziwiałam dumne Z na piersi równie dumnego rosyjskiego sportowca.

Informuję uprzejmie, że mam przyjaciół z najróżniejszych nacji: Rosjan, Ukraińców, Niemców, także Finów. Z Finami jest pewien problem, bo oni o Rosjanach mają takie zdanie, że moje jest łagodne.

Sankaritarina czyli to ja "leję farmazony podszyte dziką nienawiścią"??? Brawo ty!

I już się nie odzywam, bo konfliktów na świecie jest w nadmiarze, nie ma co "eskalować".
Kupno konia
autor: halo dnia 13 marca 2022 o 00:18
Że jest wart tyle (lub mnie) ile cena: 72 500 PLN 3 latki po około tyle chodzą. Mniej może być wart ze względu na przedziwny galop - i jakieś tego przyczyny.
Ukraina
autor: halo dnia 13 marca 2022 o 00:15
To wytłumaczcie mi, jak to się stało, że za czyny A.H. odpowiadali Niemcy? Wszyscy Niemcy.
Ukraina
autor: halo dnia 12 marca 2022 o 16:10
Zajrzałam dzisiaj, dla ulgi, na anglojęzyczną stronę o klasycznym ujeżdżeniu. A tam: "Dla naszych przyjaciół Rosjan".
Ukraina
autor: halo dnia 10 marca 2022 o 17:23
Padł główny węzeł kolejowy wschodniej Ukrainy. Wschodnią Ukrainę w zasadzie już można uznać za podporządkowaną Rosji.
Ukraina
autor: halo dnia 09 marca 2022 o 16:15
Nie, to nie jest zrozumiałe. Bo to kalka z 1938 i wcześniej. Włącznie z symboliczną konferencją w Monachium. Maksyma o "para bellum" nadal obowiązuje. Chyba że Europejczycy myślą, ż Rosja zapewni im dobrobyt, a nie wiedzą co (i dla kogo) w Rosji znaczy dobrobyt, a co znaczy bieda.
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: halo dnia 08 marca 2022 o 03:31
Podkłady naprawdę są fajne. Są duże, mają mocniejszą folię, chłoną i oddają ciecz pod naciskiem, nie ma tego fatalnego żelu. I są tanie.
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: halo dnia 07 marca 2022 o 03:41
Pampersy są bez sensu. Podkłady do przewijania dużo lepsze.
Kącik folblutów
autor: halo dnia 06 marca 2022 o 00:48
Magdzior nie dręcz się. Złamanie łokciowej jest strasznie bolesne. Były sportowiec strasznie by się nacierpiał walcząc, a szanse znikome. Bardzo mi smutno.
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: halo dnia 04 marca 2022 o 22:38
DeJotka gdy były 4 m - ważyły 10 kg.
Ukraina
autor: halo dnia 04 marca 2022 o 14:47
szemrana Do tańca trzeba dwojga, do skłócenia też. Jasne że PiS jest przeciw federalizacji/centralizacji UE, ponieważ reprezentuje interesy tzw. opcji atlantyckiej, nie kontynentalnej. Ale sorki, ani terminal gazu, ani przekop mierzei, ani uparte ostrzeganie UE przed energetycznym uzależnieniem od Rosji - prorosyjskie nie są. Problem (i konflikt) głównie polegał na tym, że w żywotnym interesie Niemiec była więź z Rosją, czyli opcja kontynentalna. Kto się tej opcji sprzeciwiał - był/jest nazywany prorosyjskim (bo sceptycznym wobec dominacji Niemiec). Ale, przypomnę, to Tusk obściskiwał się z Putinem. To Platforma zwijała i armię i planowała zwinąć szpitale. A teraz np. Trzaskowski raptem już nie mówi o samorządach, tylko szpitale mają być państwowe. Biorę znaczącą poprawkę na to, co ktokolwiek mówi, mnożnik 0,1, ale pamięć mam dobrą, jak koń 😉

Polska, historycznie, nigdy nie miała dobrego kontrwywiadu.
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: halo dnia 04 marca 2022 o 14:18
dar profesjonalni szkoleniowcy, cóż, są profesjonalistami. Zatem potrafią rozwijać każdego. Są konsultacje, że obserwatorowi przykro się robi: że taki trener, taki jeździec - a pracuje z takim końmi, ludźmi, na tak niskim poziomie. Ale oni robią swoje. Wytrwale poprawiają stan rzeczy. Prośba o trening to "nothing personally". Dziś - jest to zwrócenie się o usługę.
Problem z trenerem może być na wysokim poziomie, gdzie wszystko musi być tip-top dograne, gdy wszyscy zaangażowani w pracę muszą tworzyć świetny team, taki porozumiewający się bez słów.

Także przyznaję się do dezorientacji: co tu jest grane??? Jakiś ogólny brak postrzegania sztuki jeździeckiej jako procesu. Bezlitosna krytyka Wszystkiego, bez cienia świadomości co z czego wynika, z czym się wiąże. Próbuję to sobie jakoś uporządkować, bo zgłupieć można ze szczętem. A to nie jest prosta sprawa. Ostatnio pojawiły się dwa przejazdy z 5* CDIO, po obu "pojazd" na całego, oba wysoko ocenione. W jednym - koń "po prostu" bilarduje w pasażu, może być, że nijak nie potrafi inaczej. Ocenę powinno to obniżać, ale nijak nie umniejsza umiejętności pary, ani nie jest nie fair. Ale w drugim przejeździe mamy "drobiazg" - w stępie koniowi "przepada" zadnia noga. No, jest kulawy w pień na zad. Ten drugi koń powinien być zdjęty z czworoboku, nie otrzymać 81% +. I takie tam "subtelności". A ludzie podejmują się krytyki wszystkiego co się rusza, a każdym możliwym momencie. W zachodnim świecie funkcjonują dwa oddzielne systemy "ewaluacji". Jeden polega na wysokim ustawianiu wzorców, ideałów - i sporej wyrozumiałości w praktyce. Drugi ustawia wzorce jako dostępne - i bezwzględnie wymaga ich respektowania. Jeśli się pomieszają - mamy makabrę, a nie merytoryczną krytykę.
Ukraina
autor: halo dnia 04 marca 2022 o 02:27
Sankaritarina Rosyjskie "korytarze humanitarne" mają to do siebie, że mają za zadanie jedynie paraliżować działania obrońców. Rosyjska taktyka wojenna jest dobrze znana, w Groznym zostawili krajobraz jak po Powstaniu Warszawskim. Żaden Polak nie powinien mieć wątpliwości, ile w Rosji warte jest ludzkie życie, i to od wieków. Od Iwana Groźnego, niezmiennie. Putin zapowiedział, że Charkow itd. wybije do nogi. Nikt nam nie pokaże, co się teraz dzieje w Hersoniu. Putin zapowiedział "ostateczne rozwiązanie kwestii ukraińskiej". Czym "nieco" poruszył świat. Ale on naprawdę to planuje - depopulację terenu Ukrainy. Na Syberii brakuje niewolników? Na szczęście Ukraińcy nie są bezbronni. I oby nie pozwolili Rosji "odzyskać dla siebie" przynajmniej zachodniej Ukrainy. Ja im życzę jeszcze dwóch fal dobrze uzbrojonych odwodów. Bo Putin zaplanował ludobójstwo, pod hasłem "denazyfikacji".

Trochę mnie zatkało. Jakim cudem PiS może być prorosyjski??? Panie zapomniały o proroczych słowach Lecha Kaczyńskiego? Panie nie pamiętają jak tu optowały, usilnie, za cudownym porozumieniem Berlin-Moskwa? Jak wyśmiewały wszelkie uwagi o "polskiej racji stanu"? Jak klaskały słowom Tuska "to co? mam wypowiedzieć wojnę Moskwie?" Litości! Apeluję o chociaż ciut kontaktu z rzeczywistością! To forum nadal ma zapisy kto co pisał.
Ukraina
autor: halo dnia 01 marca 2022 o 00:30
Becia23 też tak pomyślałam, że nikt nie uwzględnił potrzeby francuskiego. Tu, ciut dla rozluźnienia atmosfery (humor mi się poprawił, jak N. Price oświadczył, że nie mają informacji o stanie gotowości rosyjskiego potencjału nuklearnego, niby nic a jednak coś) taka anegdota: Prowadziłam obóz rowerowy, który miał wystartować w Ostrawie. Zjechaliśmy tam po południu, by dowiedzieć się, że rowery nie dotarły na czas. A mieliśmy nocować na odległym campingu. Zapada zmrok, w nieznanym mieście (internetu jeszcze nie ma, telefonów też) jesteśmy bez noclegu. Odszukałam na mapie miasteczko akademickie i pojechaliśmy tam tramwajem. Wysiadamy - a tam żywego ducha. Co dalej? W końcu z ciemności wyłania się czarna sylwetka. Cała czarna. I tu zonk, bo młody człowiek mówi wyłącznie po francusku!!! Szczęściem przypomniałam sobie co umiałam i elegancko zaprowadził nas do letniego hostelu. Alenie zapomnę tego pierwszego wrażenia = zero komunikacji.
Ukraina
autor: halo dnia 28 lutego 2022 o 23:37
Becia23 Nadal upierałabym się, że raczej chodzi o "najpierw kobiety i dzieci".
Minister dziś podał liczby np. obywateli Senegalu, którzy bezpiecznie są już w Polsce.
Inna sprawa, że wielu Ukraińców ma w Polsce rodziny i znajomych, i są i takie samorzutne transporty - całych wspólnot rodzinno -sąsiedzkich. Cudzoziemcowi może być trudniej.
Nikt nie udaje, że po ukraińskiej stronie jest jak na świetnie działającym lotnisku. Po polskiej strony są państwowe punkty informacji i pomocy, gdy ktoś nie wie dokąd się zwrócić.
Całkiem niewykluczone, tak teraz myślę, że wśród uchodźców jest trochę osób, które już wcześniej odnotowały polskie służby graniczne - na granicy z Białorusią. Jeśli ktoś taki "jest w systemie" - może nie zostać wpuszczony, jak praktykują w zasadzie wszystkie kraje.

Lanka_Cathar Ale dość zgodnie twierdzi się, że Putinowi ten atak nijak, w żadnym scenariuszu, się nie opłacał. I stąd taki "joker" - "szaleństwo". Bo w kategoriach racjonalnych tego nie da się ogarnąć, z żądnej strony, powodów do aż takiej desperacji raczej nie było (choć może być wiele czynników typu tajne/poufne).
Kącik folblutów
autor: halo dnia 28 lutego 2022 o 23:13
Niby to nie moja sprawa, ale... Przed chwilą magdzior wrzuciła na fb 🙁
Unisono odszedł 🙁
Brak mi słów.
Ukraina
autor: halo dnia 28 lutego 2022 o 18:04
Putin nie bardzo ma gdzie wycelować głowicą. Na USA nie ma po co - mają raczej szczelny parasol. Na Polskę nie - bo rurociąg jamalski stał się kluczowy. Na Pribaltykę nie - bo bardziej się opłaca "wojna kinetyczna". Na Francję, Anglię - nie, bo do przetrwania Rosji konieczny jest europejski sojusz. Połowa(!) budżetu Rosji to sprzedaż paliw do Europy. Chiny - te to by miały gdzie celować 🙁 I chyba na to liczył Putin, że Chiny radośnie się przyłączą. Tymczasem zajęły postawę wyczekującą.

Na fejsie nadal masa osób gloryfikujących "wyzwalanie Ukrainy" przez Rosję. Bo np. pradziad był zasłużonym carskim urzędnikiem. Ci ludzie nie rozumieją co się dzieje - to miała być wojna błyskawiczna! Wszak to Rosjanin jest autorem koncepcji blitzkriegu! Triumf rosyjskiego oręża i potęgi w "słusznej wojnie obronno-wyzwoleńczej". Ukraińcy - prawosławni Słowianie, powinni byli raz-dwa pozbyć się swojego żydowskiego prezydenta, i pokazać NATO, USA i Izraelowi gdzie ich miejsce! Co mogło pójść nie tak???
Kupno konia
autor: halo dnia 28 lutego 2022 o 17:43
Sombre Jeśli zestaw(!) będzie powyżej 3,5 t obowiązuje e-tol, nie tylko na autostrady.
Ukraina
autor: halo dnia 28 lutego 2022 o 05:48
Becia23 A gdzie tu mowa o Polsce???
Ukraina ponoć nie wypuszcza mężczyzn. Może tego nie rozumieją ciemnoskórzy mężczyźni?
Polska zezwoliła na wjazd/wejście nawet ludziom bez dokumentów.
Ukraina
autor: halo dnia 27 lutego 2022 o 03:07
Bardzo trafny pakiet analiz (koniecznie prześledzić też inne linki autora). Wręcz proroczy. Tymczasem Sykulski 2 tyg. temu popisał się m.in. gorącym zapewnieniem, że żadnej "eskalacji" na Ukrainie nie będzie. Nadal jestem ciekawa, jakiego "haka" miały USA na DE, że w dobę zmusiły Niemcy do zmiany koncepcji i narracji.
Pocieszające to nijak nie jest. Wnioski z pakietu analiz. Jest jak podejrzewałam: Żadna ze stron nie może się cofnąć, nie ma jak się cofnąć, dokąd. Stany, przegrywając batalie z Chinami - rozpadną się zapewne. Rosja, nie zdobywając "przyjaznej" hegemonii nad Europą - rozpadnie się. Nie wiem co to sprawiło, ale nawet Chiny wykazują daleko posuniętą wstrzemięźliwość do opowiedzenia się po stronie bloku "Braterska Eurazja". Ukraina to gra "w wojnę". Kto uzyska przewagę? Niedawno myślałam sobie, że taka współczesna, "konwencjonalna", wojna kinetyczna jest w huk kosztowna, szybko wyczerpująca. Sam koszt pocisków, paliwa, logistyki. (los ludzkich istnień real politik zawsze pomijała 🙁) Czyli dla Rosji są to znaczące środki, czyli - uznała że walczy o swoje być albo nie być (co wszak twierdził Putin, jawnie). A USA też walczą o swoje być albo nie być. Jedynie Chiny mogą cierpliwie czekać. I czekają. My, jak zwykle, kierujemy się emocjami, ale nikt chyba nie oczekiwał od Polaków, że nie będą kierować się emocjami? Sytuacja (dla nas, bo dla ludzi spod znaku Anioła to już nie 🙁) jest o tyle korzystna, że czyjekolwiek zwycięstwo/przegrana nie zmieni znacząco naszej sytuacji, a tym razem działania wojenne nie toczą się na terytorium RP. Od Ukraińców zależy późniejszy układ sił na świecie. M.w. dotychczasowy - czy Eurazja (i długo długo nic)?
Ukraina
autor: halo dnia 25 lutego 2022 o 22:46
Lanka_Cathar Na razie słyszymy deklaracje "ani cala ziemi sojuszników", super. No to rozważmy scenariusz, że NATO się nie rozpada, a Putin jednak, w swoim, hm, zdeterminowaniu - atakuje. Bronią konwencjonalną. Raz, że nie ma najmniejszej gwarancji, że natychmiast nie zyskają przewagi głosy pt. "Nie będziemy umierać za Białystok", "Trzeba ostrożnie, żeby uniknąć odpowiedzi nuklearnej", "Zaoferujemy wszelką pomoc oprócz militarnej i wprowadzimy ostre sankcje", "Nie możemy, bo Chiny...". Dwa, że wobec ilości rakiet wycelowanych z Królewca w Polskę - odpowiedź odwetowa, cóż, średnio nas urządza. Co do umiejętności przewidywania sojuszników i zdolności do "powstrzymywania przed eskalacją", wobec aktualnych wydarzeń - pozwolę sobie pozostawać sceptyczna. Skutki "powstrzymywania" widzimy. A co do przewidywań - to spodziewano się ataku na "niepodległe republiki", nie oblężenia Kijowa.

Oczywiście to nie będzie z marszu. Na razie jest przewaga sił NATO, nadal deklarowana jedność, a Putin będzie potrzebował zdyskontować zwycięstwo i poprawić notowania. Ponoć scenariusz dążeń Rosji jest znany, i rozpisany do 2034 roku. Czyli możemy spokojnie balować w końcówce karnawału!
Ukraina
autor: halo dnia 25 lutego 2022 o 14:52
Putin wypowiedział się precyzyjnie: chce odbudowy strefy wpływów dla Rosji do stanu z 1914 roku. Obiecał Rosjanom, że Rosja znowu będzie imperium, a sam ma już 70 lat. Sam - zapewne chce się zapisać w historii, a to najskuteczniej udaje się największym zbrodniarzom.

Narracja Putina jest taka: Rosja jest stale zagrożona, uciskana, NATO bezkarnie podsuwa się coraz bliżej, jest bezczelne i winne rozlewom krwi. Rosja jest powołana do sprawowania miłosiernego patronatu nad całą Słowiańszczyzną, szczególnie nad jej prawosławną częścią. Zatem Rosja nie atakuje, nie napada - jedynie "pomaga" braciom Słowianom powrócić na słuszną drogę, ku przyszłemu (zawsze - przyszłemu) dobrobytowi. Zdanie tychże "braci" nigdy dla Rosji się nie liczyło.

"Zachód", który utuczył Stalina, a teraz Putina i jego oligarchów, piękne deklaracje niezmiennie głosi tylko paszczą. Postępowanie, niezmiennie, wskazuje na co innego. "Zachód" jest wybitnie zainteresowany pasem słabych państw pomiędzy Berlinem a Moskwą, pasem robiącym za zderzaki. Jaka będzie konfiguracja tych państw - to mało istotne.

Teraz jednak zdarzyło się coś dziwnego. Najwyraźniej - szeregowi obywatele tzw. zachodniego świata - nie łykają narracji o "pokojotwórczej" misji Rosji. Rządzący zostali zobligowani do jakichś akcji. Te akcje nie mogą być skuteczne, bo "moskiewski niedźwiedź" się rozzłości. A on nie musi się z nikim liczyć, by nacisnąć guzik. USA jest w szczególnie trudnej sytuacji po kompromitacji w Afganistanie. Układ jest bardzo groźny, grozi unicestwieniem znanego nam świata 🙁 Bo nikt nie może się cofnąć. Ukraina to "pikuś", niestety. Nikomu specjalnie na niej nie zależy. Ale deklaracja "Nie oddamy ani cala terytorium sojuszników NATO" to już inna sprawa. Co zrobią Chiny? Korea Północna? Jaki będzie los Estonii? Wydaje się, że Indie i Pakistan przyłączą się do bloku rosyjskiego. Oznacza to niemal totalne odcięcie "zachodu" od dostaw surowców, produktów, części zamiennych etc. Dociśnięcie kolczatki ubóstwa energetycznego i technologicznego. Agresja na Ukrainę w istocie oznacza skuteczną próbę "zagłodzenia" całego "zgniłego imperializmu". Blok rosyjski prawdopodobnie nie zaatakuje otwarcie, póki "zachód" będzie miał przewagę. Ale - jak długo jeszcze będzie miał przewagę? Gdy obywatele demokratycznych państw, wyborcy, zostaną na stałe "wytrąceni ze strefy komfortu"???Wojna "kinetyczna" na Ukrainie to kolejna odsłona brutalnej wojny ekonomicznej, prowadzonej w celu trwałej zmiany układu sił na świecie. Ukraina, rzecz jasna, nie ma żadnych szans 🙁 A nikt nie stawia na z góry przegranych, prawda? Rosja zainstaluje w Kijowie (pewnie w tydzień) prorosyjski marionetkowy, "pokojowy" i "demokratyczny" rząd. Pod nazwą "Republika Małoruska" czy jakoś tak. Albo i "Słowiańska Republika Wolnej Ukrainy". Część państw uzna to "państwo", część nie. Rosja wybije lub przesiedli, jak to ma w zwyczaju, wszystkich oponentów na Ukrainie. Możliwa jest też wersja jak w Korei - że będzie Małoruś i Ukraina Zachodnia. Przy czym propozycja oddania Polsce Lwowa i okolic już padła, niejednokrotnie.

Jesteśmy zobligowani do pomocy uchodźcom. Serca są przy ludziach rugowanych z domów i ze swojego życia, ze swojego kraju. Niestety, dalszy plan Rosji łatwo jest przewidzieć - kwestia czasu, kiedy ujmie się za losem "obywateli sprzymierzonego państwa" we wrażej imperialnej Polsce. I uzna się za powołaną odo opieki nada nimi i ochrony. Pod wspaniałym pansłowiańskim berłem. A NATO, obawiam się (a może cieszę?) szybciej się rozwiąże niż zaatakuje.
Gruda
autor: halo dnia 21 lutego 2022 o 23:16
Zobaczysz sama po jego chęci do ruchu i do współpracy - a jeszcze warto wtedy ze dwa dni odczekać, bo konie z ulgi, nawet częściowej, potrafią się stać do rany przyłóż, a jeszcze zdrowe nie są. No i trzeba długo monitorować czy absolutnie nic się nie pojawia. Dobrze pamiętam ile się bujałam, gdy przegapiłam strupek pod (końską) ostrogą.
Gruda
autor: halo dnia 21 lutego 2022 o 18:29
Raczej. Opuchnięcie wskazywałoby na to, że pod skórą dojrzewają następne, liczne strupki. Ogarnianie mastijetem już rozwiniętej grudy bije po kieszeni, bo tubka jest malutka.
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: halo dnia 21 lutego 2022 o 18:24
olq Bardzo ładny przykład wygaszania negatywnego (czyli biernego). Ty zrobiłaś "nic" (oprócz ekspozycji na wraży rowek), konia spotkał dyskomfort "z tyłu" większy niż oczekiwany "z przodu". W związku z tym koń wygasił niepożądaną reakcję, czyli odmowę ruchu.

Iskra de Baleron Hm, a kiedy nauczysz się szybciej ogarniać równowagę na rowerze? Gdy mama/tata powie: Jedź za mną!? Czy gdy powie: Jedź! Ja cię trzymam!?

Nie bardzo mi się chciało, ale teraz poczułam się zobligowana do napisania więcej o spontanicznym cofaniu. Nie znam jeźdźca, który by to lubił. Gdy nasz stary kurs instruktorski prowadził Andrzej Orłoś (ekipa była głównie z ZT ogierów), było jedno pytanie, które chcieliśmy zadać wszyscy, i zadaliśmy: Co robić, gdy koń spontanicznie a uparcie cofa? Orłoś zalecił: A niech cofa! Cofnie 200 m i albo mu przejdzie, albo na coś trafi - i ruszy do przodu. Z początku mu uwierzyłam, i tak próbowałam. A potem się okazało, że to bardzo głupi pomysł. Bo koń w oporze polegającym na cofaniu - nie bardzo patrzy gdzie cofa. Potrafi cofnąć w urwisko, potrafi pod jadącego TIRa 🙁 A jeśli napotka drzewo czy mur - potrafi cofać dalej! Wcierając jeźdźca w nieustępliwy obiekt 🙁 Ze względu na powyższe takie cofanie uważam za najgorszy, skrajnie niebezpieczny narów. Tym bardziej, że saltem na plecy też potrafi się kończyć. Sama wypraktykowałam trzy sposoby, które działają, a który - zależy od konfiguracji otoczenia. 1. Cofać (biernie - koń cofa) ale... po wolcie. Tego żaden koń nie lubi - cofania w kontrolowanym wygięciu. 2. Zwrot na przodzie - i niech cofa w drugą stronę. Zwrot na przodzie - znowu, Zwrot na przodzie - znowu. Itd. Za każdym razem przesuwając odcinek cofania bliżej wyjściowego punktu oporu. Aż koń minie zadnimi kopytami ten punkt. Wtedy się obraca znowu - i jedzie dalej jakby nigdy nic. 3. Wymusić ruch do przodu, ale nie wprost, nawet pod kątem prawie 90 st., byle bez cofania. I przesuwać się do przodu trawersując/halsując. Zygzakiem.
Gruda
autor: halo dnia 21 lutego 2022 o 17:59
fascinated absolutnie tak. Gruda boli i swędzi, konie są zirytowane i sztywne. I trudno im się dziwić, nawet przy lekkiej grudzie. Czy to o opisujesz to "mało zaawansowana" - śmiem wątpić, może z punktu w3idzenia weta, który niejedno widział 🙁. Z punktu widzenia właściciela, który musi to bez śladu ogarnąć - bynajmniej. Natomiast, jeśli faktycznie jest kilka strupków - mastijet powinien ogarnąć, jeśli to gruda bakteryjna.
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: halo dnia 20 lutego 2022 o 22:04
Do tego trzeba dodać równowagę (brak takowej) pod jeźdźcem. Konie bardzo boją się upadku. Nie da się wyrzec instynktu, co to oznacza w biegu - czyli w trybie ucieczki przed (drapieżnym) zagrożeniem. Boją się wszelkich zachwiań równowagi. A równowaga konia bez jeźdźca w porównaniu z teamem, który ma zupełnie inny układ wektorów sił, to dwie różne rzeczy. Koń dosiadany jest wysoki (głowa jeźdźca), podstawa podparcia nadal wąska. W dodatku człowiek nie życzy sobie zmian rytmu, przyspieszeń i zwolnień, dzięki którym koń zarządza swoją równowagą. Nie życzy sobie równoważących ruchów wahadła głowy i szyi. Dlatego koń może super chodzić na lonży czy dwóch, a pod jeźdźcem bywa jak dziki. Tej wspólnej równowagi trzeba cierpliwie nauczyć, i nie zakłócać jej bezmyślnie.
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: halo dnia 20 lutego 2022 o 01:17
kotbury najlepiej to takiego konia w ogóle odpuścić. Gdy chce się jeździć wysokie krosy - trzeba takiego konia, który to kocha. Ale wiadomo, że nie ma tak różowo. Klimke kiedyś przepychała (wiadomo, w ramach przepisów) przez kros srokacza. Aż wywinęli orła. Czasem jest tak, że koń się obawia - bo tak (bo ma zdrowy instynkt samozachowawczy?). a gdy spróbuje iść w tempie i rytmie, przekonuje się i zaczyna to kochać. Czasem ktoś ma doświadczenie, wyczucie, szczęście - że koń raz, drugi załapie, że to nie zjada - i wejdzie w tryb poezja. Na którychś M.Ś. świetnie poszedł taki koń, który odmawiał i był "trupem", póki nie trafił na swego jeźdźca. A ten zaczął na nim po prostu non stop jeździć krosy, oczywiście od małych. Tydzień w tydzień. Nie zawracał sobie głowy, tylko "przygotowanie metodą startową". Nikt by nie uwierzył, że ten koń wcześniej więcej odmawiał niż skakał. Bo chyba w ogóle nie jeździlibyśmy na koniach, gdyby nie ich natura nawykowa, zachłanność na to co im pasuje. I tu jest problem z "miękkimi" metodami, czy koniowi po drodze nie utrwali się akurat to niepożądane - bo akurat powtórzeń tego "złego" było więcej. A problem z "twardymi" (oprócz wielu innych kontrowersji) jest jak w słynnym dowcipie o pańci, która uczyła szczeniaka nie robić na dywan. Tak czy siak - wielu nie wie, czego uczą, czego oduczają.

EMS wcale nie jestem pewna, czy aż tak często spotykasz się z "nieee, tamci uczą źle". Bo, jeśli odliczyć paskudną konkurencyjną walkę o klienta, takie postępowanie jest nieracjonalne. O wiele skuteczniej jest powiedzieć "rób tak a tak" i oglądać "banana" na twarzach. Przekonanie się na własnej skórze, że coś świetnie działa jest skuteczną metodą, zniechęcanie do kogoś/czegoś - nie jest. Natomiast możesz spotykać się z czym innym, a nie odróżniasz. Z takim: "u nas się robi tak a tak". Bo... cóż, są rozliczne uwarunkowania. Np. jeździłam na ogierach i non stop słyszałam: "nie rzucaj wodzy!" (przy upadku). Czemu? Bo ogier latający luzem mógł solidnie narozrabiać. A potem - "jak spadasz, byle daleko od konia, natychmiast rzuć wodze!" Czemu? Bo to znacząco zapobiega urazom jeźdźca. Zwykle nie ma czasu, aby cierpliwie wyjaśniać wszystkie uwarunkowania, że by ludziom na poziomie "co i jak" tłumaczyć "dlaczego i po co". I to może być twój problem; że nie jesteś na poziomie "co i jak", więc nie masz czego szukać w "szkółkach".

Kiedyś pochwaliłam Grzesia Kubiaka, jak cudownie odnalazł się wobec niekonwencjonalnego (akurat "miękkiego"😉 trenera. A on: Jestem profesjonalistą, jeżdżę jak każe trener.
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: halo dnia 18 lutego 2022 o 06:43
Myśmy kiedyś na uparciucha (nic nie działało) zastosowali "metodę" podobną jak... Mark Todd 😀 Ale nie z końca filmiku. Tylko za liściastą gałązkę robił długi bat z przyczepioną torebką foliową, taką cienką. I po ziemi, ew. smyranie po nogach.

Pozwolę sobie nie wierzyć w skuteczne "bezstresowe wychowanie". Ani koni, ani dzieci. Po prostu nie znam takiego przypadku w praktyce. Deklaracje to co innego. Wyjątkiem są ludzie, którzy wcześniej nauczyli się ostrego stawiania granic i na100% świadomie wybierają działania "na miękko", i osoby starannie przez takich szkolone.

Argument jest prosty: większość z tego, czego oczekujemy od wierzchowców nijak nie jest dla nich komfortowe, choćby dawanie nóg do czyszczenia. Że to im służy, konie przekonują się z czasem. Na samych wzmocnieniach z młodym, surowym, nieco dzikim ani popsutym koniem daleko się nie zajedzie. Konieczne są akcje wygaszające zachowania niepożądane. Przy koniach jest niezwykle trudno unikać kar (wygaszania pozytywnego, czyli aktywnego). Bo konie mają dużą masę i są wściekle szybkie (w reakcjach). Czas, tempo, zadziałania bodźca ma kluczowe znaczenie. Wydaje mi się że to jest dla koni bardzo ważne, żeby dana akcja była czasowo "w punkt" , była błyskawiczna, adekwatna i czytelna. Konie nie znoszą dezorientacji.

Wysoce wątpliwe wydaje mi się przekonanie, że "koni nie wpędza się strachem". Tj. strachem nie, bo nie ma takiego stracha, który byłby skuteczny, gdy koń tego co z przodu boi się bardziej 🙂. A słyszałam o koniach, i nawet przyszło mi jeździć(?) na koniach po takich akcjach (podobno), że można było pod koniem ognisko rozpalić (brr) czy prądem potraktować (brr) a koń się i tak nie ruszył. Natomiast nijak nie widzę szkolenia wierzchowca bez stosowania dyskomfortu większego, niż stwarza "to co z przodu". Takim dyskomfortem jest choćby działanie łydki. Zawsze zdrowiej jest zminimalizować ten dyskomfort oczekiwany niż zwiększać ten "karny". Ale zwykle robi się i jedno i drugie. Z właściwym timingiem. Gdyby to było łatwe, to wszyscy mielibyśmy idealne konie, w realu, nie na fejsie/forum.