Coriolania

Konto zarejstrowane: 02 lipca 2014
Ostatnio online: 21 kwietnia 2024 o 23:11
What a horse should have, he did not lack, save a proud rider on so proud a back.

Najnowsze posty użytkownika:

kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: Coriolania dnia 18 kwietnia 2024 o 22:32
Sivrite blue roan to kary deresz, z jakiegoś powodu po angielsku po prostu nie lubią mówić "black roan", jak teoretycznie by wypadało 😉 Kary deresz - "blue roan", gniady deresz - "bay roan" i kasztanowaty deresz - "red roan" (tutaj też można by powiedzieć "chestnut roan", ale bardzo często się jednak mówi "red roan"😉.
PSY
autor: Coriolania dnia 13 stycznia 2024 o 03:14
savil, Alpha jest bardzo fajna skladowo, chociaż wiadomo, że może nie podpasować konkretnemu psu z jakichś tam powodów. Ja się na nią przerzuciłam jakoś z pół roku temu, po wypróbowaniu kilku innych karm, których pieseł nie chciał jeść - zjadał w końcu, ale niechętnie, aż wzdychał nad miską 😂 No i Alphę wcina aż miło, nawet ją akceptuje jako niższej wartości smaczki, fajnie na niej wygląda, toleruje dobrze, więc żadnych zastrzeżeń nie mam.

Mój kończy właśnie półtora roku i jeszcze dostaje wersję dla szczeniąt (zaraz będziemy zmieniać), waga ok. 26kg, aktywność myślę przeciętna jak na psa towarzyszącego, sprawdza mi się dawkowanie prawie idealnie zgodne z tabelką z opakowania - 493 gramy minus kilkadziesiąt (30-50) gramów na poczet smaczków czy gryzaków. Nie mieszam mu z niczym, co jakiś czas dostaje jakieś dodatkowe rzeczy typu trochę mokrej karmy do konga, jakieś warzywo, jajko czy coś, ale to bardziej jako urozmaicenie i dodatek 🙂. Aktualnie kończymy chyba piąty worek i będziemy się przerzucać na dorosłą karmę, myślę, że na początek też Alphę zakupię i pomyślę, co dalej. Z jednej strony nie chcę psuć czegoś, co działa, no i nie da się ukryć, że relacja ceny do jakości jest tu bardzo dobra, ale z drugiej pan pies nie może przecież całe życie jeść tego samego, bo co, jak kiedyś Alphę przestaną produkować 😂
PSY
autor: Coriolania dnia 12 stycznia 2024 o 17:16
savil Ja karmię tą bardziej suchą w worku, a półwilgotna jest czasem jako smaczki, a co? 😀
Konie czystej krwi arabskiej
autor: Coriolania dnia 03 stycznia 2024 o 22:47
A, no i oczywiście daj znać, co wyjdzie, sama jestem ciekawa 😁
Konie czystej krwi arabskiej
autor: Coriolania dnia 03 stycznia 2024 o 22:35
Piafallo Jak coś, to księgą stadną, paszportami, papierami arabów zajmuje się PKWK, PZHKA to bardziej taki związek sympatyków 😉 Może coś podpowiedzą z doświadczenia, ale ostatecznie trzeba będzie wszystko załatwiać z redakcją księgi stadnej w PKWK.
Konie czystej krwi arabskiej
autor: Coriolania dnia 03 stycznia 2024 o 16:29
Piafallo Konie są wzywane na ring po numerach katalogowych, a imię, inne dane i uzyskane oceny są czytane dopiero po tym, jak zejdzie z ringu, podczas czasu na ocenę następnego konia. To tak żeby zachować chociaż pozory bezstronności i anonimowości. 😉 Nie słyszałam jeszcze o przypadku zmiany imienia u araba i nie przypominam sobie niestety, żeby taka opcja była przewidziana gdziekolwiek w przepisach, ale najlepiej będzie zadzwonić do ksiąg i dopytać.
Reproduktory, nasienie, krycie klaczy - co polecacie ?
autor: Coriolania dnia 07 grudnia 2023 o 09:11
karolina_,

1) Tak, CA może dawać objawy w różnej intensywności od lekkiego trzęsienia głową do przewracania się o własne nogi, a podobno nawet w bardzo rzadkich przypadkach nie dawać objawów, ale nie wiem, czy to już zostało na 100% potwierdzone, czy jeszcze trwają badania żeby to wyjaśnić. Też myślę, że więcej ksiąg arabskich i powiązanych mogłoby wprowadzić testy na te choroby genetyczne przy badaniu pochodzenia, zwłaszcza w krajach, gdzie hodowcy naprawdę są w stanie sobie na to pozwolić.

2) Też uważam, że ten pociąg już odjechał, ale zdarza się jeszcze czasami, więc warto to mieć na uwadze w takich przypadkach 🙂

3) Tak tak, przez "hodowanie nosicielami" miałam oczywiście na myśli połączenia nosiciel X czysty, a nie nosiciel X nosiciel, bo to jest w ogóle bez sensu i nie fair wobec potencjalnego źrebaka. Rozumiem głosy, że w hodowli koni gorącokrwistych jest już na tyle dużo wysokiej jakości ogierów, że można po prostu nie uznawać nosicieli, ale tak jak mówisz takie choroby to jest naprawdę łatwa sprawa do kontrolowania, przynajmniej dopóki nie przekroczy się jakiegoś tam procenta nosicieli, który już utrudnia kojarzenia.
Reproduktory, nasienie, krycie klaczy - co polecacie ?
autor: Coriolania dnia 07 grudnia 2023 o 01:15
melechowicz, nie wiem jak xx, xo i oo, trakeny z wffs uznają. W tym roku nawet jeden premiowany byl, faktycznie bardzo ciekawy koń.
karolina_, Moim zdaniem nie ma takich zastrzeżeń w żadnej z zamkniętych ksiąg.


U arabów występują cztery główne choroby genetyczne, CA, SCID, LFS i OAAM. U polskich arabów historycznie nie było SCID ani LFS, ale CA już jak najbardziej, o czym warto pamiętać, zwłaszcza jeśli ktoś hoduje np. małopolaki, trakeny czy kuce z dolewem araba. Mówi się też coraz więcej o WFFS u arabów, ale nie jest to jeszcze powszechna wiedza wśród wielu hodowców. 😕

WAHO (światowa organizacja konia arabskiego) bardzo mocno zaleca dobrowolne testowanie i ujawnianie wyników badań, ale też bardzo mocno nie popiera usuwania nosicieli z hodowli ze względu na to, że w ten sposób wyrzuca się też ich wszystkie pozytywne atrybuty oraz utrudnia zachowanie różnorodności genetycznej w zamkniętej populacji. Są nawet tak małe subpopulacje w obrębie rasy, które są hodowane osobno ze względu na swoją wartość genetyczną i historyczną, że one się po prostu nie podniosą, jeśli nie będą mogły korzystać z koni, które są nosicielami. Niektóre kraje wprowadziły obowiązek testów genetycznych i ujawnienia wyników, np. Australia, ale żaden kraj nie ma prawa odmówić koniowi albo jego potomkom statusu czystej krwi ze względu na nosicielstwo, bo to wbrew definicji konia arabskiego według WAHO. Niestety było trochę bardzo popularnych ogierów, które są/były nosicielami, np. WH Justice ma ponad 1000 źrebiąt, chociaż jest nosicielem CA, w polskiej hodowli m. in. Ecaho też niósł CA, Versace niósł SCID, ale na szczęście wszystkie już mają dużo dobrych synów, wnuków i prawnuków, których po prostu używa się zamiast nich.

Przyznam, że w przypadku arabów akurat popieram takie podejście, ale araby ogólnie są mocno zderegulowane, WAHO nie popiera nawet żadnych obowiązkowych prób czy körungów przed dopuszczeniem do hodowli. Myślę, że w koniach sportowych ze względu na możliwość outcrossów do innych ras tym bardziej nie ma zagrożenia wpędzenia się w sytuację bez wyjścia, kiedy choroby będą niebezpiecznie rozprzestrzenione. Z drugiej strony na pewno jest mniej powodów niż u arabów, żeby wciąż trzymać się możliwości hodowli nosicielami, jeśli są dostępne "czyste" konie bardzo podobnej jakości. 🤔
Konie czystej krwi arabskiej
autor: Coriolania dnia 30 października 2023 o 20:33
Murat-Gazon, coś poleciało, trzymajcie się z kobyłką 💗 Internetowo kojarzę Was od bardzo dawna, więc tym bardziej mam nadzieję, że dacie radę.
Konie czystej krwi arabskiej
autor: Coriolania dnia 05 października 2023 o 23:13
No dokładnie, te roczniaki nie są jakieś tragiczne ani nic, po prostu normalne ogierki, ale są ewidentnie bez przyszłości pokazowo-hodowlanej w Janowie, więc nie ma co zaklinać losu, tylko lepiej sprzedać jak najszybciej za realistyczną cenę i niech kogoś cieszą, a nie stoją. 😁 Zwłaszcza, że koni w Janowie i tak jest sporo, a aukcja poszła dla nich tak sobie.
Konie czystej krwi arabskiej
autor: Coriolania dnia 05 października 2023 o 22:00
No takie niestety są ceny rocznych ogierków arabskich.
Konie czystej krwi arabskiej
autor: Coriolania dnia 05 października 2023 o 21:42
Kiedyś ogłoszenia o sprzedaży koni z Janowa wyglądały o tak o :p Żadnych zdjęć ani opisów dla żadnego konia. Ogierki/przyszłe wałachy szły w pęczku do Niemiec czy gdzieś jako przyszłe konie rekreacyjne za ceny typu 1000 Euro. Więc to akurat bez zmian. Myślę, że takie konie akurat warto ogłaszać na ogólnych portalach, oczywiście bez błędów ortograficznych, bo wiele ludzi nie szuka araba i nie sprawdza przetargów w Janowie, ale jeśli już zobaczą w ogłoszeniach młodego, zdrowego konia w korzystnej cenie, to może przeboleją, że to arab i się zainteresują 😉
Maści i odmiany
autor: Coriolania dnia 07 września 2023 o 12:55
Coriolania, marzy mi się ujeżdżeniowy jeleń 😋
Taaaaaak! 😍😍😍

był jakiś który ugrał

Najbardziej znany achał-tekiniec ujeżdżeniowy to chyba Absent, złoty medalista olimpijski, ale z 1960 roku 😅 Więc zupełnie inne czasy. Był na Eurodressage artykuł o nim swego czasu

Maści i odmiany
autor: Coriolania dnia 06 września 2023 o 18:27
Iskra de Baleron, to zawsze chyba tak jest 😅
Maści i odmiany
autor: Coriolania dnia 06 września 2023 o 18:18
BUCK, żadne z rodziców nie było izabelem ani kasztanem, ale ojciec był smoky black (o ile nie przekręciłam nazwy). Mogłoby się pokryć to z twoją teorią?
19tedei,

Jeśli ojciec był smoky black, to miał gen kremowy, więc jednak najbardziej możliwe, że koń to izabel, tylko z wiekiem zmienił odcień. Koń musiałby mieć rodzica z genem srebrnym, żeby sam być srebrny, a srebrny widać na każdej maści poza kasztanowatą i pochodnymi Jeśli żadne z rodziców nie jest kasztanem, ale nie pokazuje genu srebrnego, to go nie mają. W Polsce jest też jednak dużo więcej koni z genem kremowym niż srebrnym, więc najpewniej jeśli koń wygląda na izabela, to nim jest.

Zdarzają się izabele, które z wiekiem stają się "okopcone", czyli robi im się taki jakby ciemniejszy nalot albo wręcz ciemne plamy jak z sadzy, mogą też obejmować grzywę i ogon. Możesz sobie wyszukać "sooty palomino" i zobaczyć, czy wizualnie pasuje. Tutaj można trochę więcej o tym poczytać tutaj o link

Iskra de Baleron Bardzo trudno jest z pewnością przewidzieć dorosły odcień na podstawie koloru źrebaka, ale zwykle źrebięca sierść po pierwszej zmianie jest ciemniejsza, niż ostateczny odcień. Ja bym stawiała, że będzie ciemnogniady po prostu, musiałby naprawdę sporo ściemnieć, żeby być skarogniady. Ale według wiedzy na ten moment skarogniady to genetycznie po prostu najciemniejszy możliwy odcień gniadego, więc who knows.
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: Coriolania dnia 07 sierpnia 2023 o 18:54
Sivrite Masakra jakaś, nie zliczę, ile razy już miałam napisany na Fb cały komentarz do niego, ale go nie wysyłałam, bo stwierdzałam, że higiena mózgu jest ważniejsza 😉 Nawet jeśli jego samego nie można było do niczego przekonać, to przynajmniej takie publiczne debunkowanie mogło trafić do cichych czytaczy, którzy śledzili dyskusję. A na TikToku jak widać i tego brak 🙁 Jestem już chyba stara, bo bardziej Facebookowa niż TikTokowa (a najbardziej to mi brakuje forum polskiearaby 😂😉 i nawet nie wiedziałam, że on już robi taką wielotorową karierę.
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: Coriolania dnia 07 sierpnia 2023 o 18:27
Sivrite Wiem, o kim mówisz niestety 😅 Pamiętam, że parę lat temu nagle zaczął mi wyskakiwać na FB ze swoim super hiper i najbardziej polskim z polskich wyścigowym arabem, który coś za bardzo nie chciał nic wygrywać (na pewno spisek). Ja w ogóle nie wiem, skąd on się wziął, bo pamiętam, że jak zaczynał aktywność, to myślałam, że szkoda człowieka, że tak się wkręcił, a widać, że się na niczym nie zna i się tylko rozczaruje i wtopi hajs i czas. Ale teraz już nie wiem, on swoje opinie wygłasza z taką pewnością siebie, jakby zęby na koniach zjadł i od lat się zajmował tematem, może przegapiłam jego wcześniejszą karierę czy coś? 😂 No po prostu mój mózg nie jest w stanie połączyć ze sobą tych faktów, że ktoś może być tak bardzo "confidently incorrect".
Ślązaki - kącik oddanych miłośników rasy :)
autor: Coriolania dnia 21 lipca 2023 o 11:35
zembria Są czyste, ale maści inne niż gniada, kara i siwa są niepożądane w rasie i takie konie nie mogą dostać licencji i być używane do hodowli. Ludzie rzadko badają konie na kolory, może się zdarzyć, że z dwóch całkiem czystych ślązaków prawidłowej maści urodzi się kasztan, bo oboje rodziców nosi gen kasztanowaty, chociaż go nie pokazuje. Dokładne zasady i wymagania można doczytać w programie hodowlanym na stronie PZHK o tutaj
Kask, toczek, kasko-toczek... i kamizelka
autor: Coriolania dnia 21 czerwca 2023 o 13:41
Tak, po takim wypadku koniecznie trzeba wymienić. Nie ma co ryzykować.
Wszystko o co chcielibyście, ale wstydzicie się zapytać ;)
autor: Coriolania dnia 08 maja 2023 o 12:12
keirashara Z podobnych do Kallaxa jest jeszcze Flysta, ma cieńsze ścianki w środku i trochę lepiej wykorzystuje przestrzeń dzięki temu. No ale wielkiego księgozbioru nie pomieści. Jeśli masz naprawdę dużo książek, to Billy to taki klasyk, można go wybrać w wielu różnych wymiarach, dobrać drzwi, jeśli ktoś chce itp. Trafia się też używany na Olx albo lokalnych grupach sprzedażowych.
Maści i odmiany
autor: Coriolania dnia 07 maja 2023 o 00:37
secretary Tak jak any pisze, najważniejsze info z tego jest takie, że nigdy w żadnym połączeniu nie da źrebaka na karej bazie, czyli nigdy nie wyjdzie kary, myszaty, smoky black, karosrokaty ani nic podobnego - każdy potencjalnie kary źrebak zamiast tego wyjdzie gniady. Palomino to kasztan + jeden gen kremowy, więc on zawsze da od siebie gen na kasztana i ma szansę 50 na 50 przekazać gen kremowy. Ostateczny wynik będzie zależał od tego, co klacz od siebie da. Tutaj jest link do kalkulatora maści, można wpisać hipotetyczne maści rodziców i widać, jaki źrebak może z tego wyjść o tutaj o
ciąża, wyźrebienie, źrebak
autor: Coriolania dnia 30 marca 2023 o 17:15
Jako ciekawostka - to, że się samemu wybiera jeden plemnik, to jest trochę konieczność, bo u koni takie typowe, proste zapłodnienie in vitro (na zasadzie, że mamy w laboratorium komórkę jajową i plemniki pływające wokół) po prostu za bardzo nie chce działać 😉 Przy tradycyjnych metodach plemniki nie zapładniają komórki i nie było do tej pory procedury, która by dawała na tyle dobre rezultaty, żeby ją oferować hodowcom jako regularną usługę. Dopiero bardzo niedawno opublikowano badania, w których naukowcom udało się wykonać tradycyjne IVF z sukcesem na tyle przewidywalnym, że może ta metoda wejdzie do szerszego użytku obok ICSI. Tutaj artykuł, gdyby ktoś chciał poczytać o tutaj o
Konie czystej krwi arabskiej
autor: Coriolania dnia 14 marca 2023 o 18:46
Trzeba cofnąć się wgłąb rodowodu, w przypadku ojca idąc w prostej linii męskiej (ojciec, ojciec ojca, ojciec ojca ojca...) a w przypadku matki w linii żeńskiej (matka, matka matki, matka matki matki...). Ostatni przodek to założyciel rodu/założycielka rodziny, zwykle pierwszy koń znany z imienia, który został sprowadzony prosto z pustyni (w Polsce takie konie mają dopisek "or. ar." - oryginalny arab, albo po angielsku "d.b." - desert bred). Rodzice założyciela zwykle nie są opisywani z imienia, nawet jeśli są znani, tylko albo się ich całkiem pomija, albo wpisuje ogólnie, np. jako "klacz Kuhailan Kurush" albo "ogier Maneghi Sbeyli". Istnieją też rodziny żeńskie, które pochodzą od klaczy uznawanych za arabskie, które urodziły się już w Europie, np. polskie Milordka i Szamrajówka albo hiszpańska Verana - one nie mają dopisku or. ar., ale są na samym końcu rodowodu, więc też się zorientujesz, że to już, jak do nich dojdziesz.

Najprościej wpisać konia do bazy na starej stronie janowskiej, można też wpisać rodziców, jeśli sam koń tam nie figuruje. Wyskoczy rodowód razem z określeniem linii żeńskiej i męskiej
http://www.janow.arabians.pl/pl/przegladanie-form.php
Możesz też tutaj podrzucić rodowód, jeśli będziesz mieć problem 😉
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: Coriolania dnia 10 marca 2023 o 00:51
Sonika Cytując program hodowlany:

7.2. Zasady oznaczania w księdze koni rasy małopolskiej koni angloarabskich

7.2.1. Oznaczenie koni angloarabskich w księdze koni rasy małopolskiej dotyczy ogierów i klaczy
spełniających warunki wpisu do ksiąg koni angloarabskich, określone przez
Międzynarodową Konfederację Konia Angloarabskiego (C.I.A.A.), z podaniem
procentowego udziału czystej krwi arabskiej w rodowodzie oraz oznaczeniem rasowym
„m (AA)”. W typie tym wyróżnia się:

− ogiery i klacze czystej krwi angloarabskiej, wywodzące się wyłącznie od przodków
wpisanych do ksiąg koni ras: pełnej krwi angielskiej, czystej krwi arabskiej i czystej krwi
angloarabskiej;

− ogiery i klacze półkrwi angloarabskiej, które posiadają jednego przodka
w 4 lub dalszym pokoleniu (maksymalnie 1/16) innej rasy niż pełna krew angielska,
czysta krew arabska i czysta krew angloarabska. Przodek ten musi być poprawnie
zarejestrowany w uznanej księdze stadnej oraz nie może być kucem, koniem
zimnokrwistym, koniem rasy Cob, nieznanego pochodzenia, ani należeć do ras
nieakceptowanych (lista stworzona przez Radę Nadzorczą C.I.A.A.).

7.2.2. Kwalifikacja koni angloarabskich, odbywa się na podstawie wyliczenia tzw. kodów
pochodzenia, opracowanych na potrzeby francuskiej księgi angloarabskiej, dopasowanych
do specyfiki rodowodowej koni małopolskich, uwzględniającej rasy i szczepy półkrwi.

7.2.3. Zgodnie z regulaminem Międzynarodowej Księgi Stadnej Koni Angloarabskich,
zatwierdzonym przez C.I.A.A., wszystkie źrebięta spełniające warunki wpisu do Księgi Koni
Angloarabskich otrzymują nazwę zakończoną skrótem „AA”.


Czy taki koń jest jakiś bardziej wartościowy niż "zwykły" małopolak, to trudno stwierdzić. Taki ogier mógłby być rozważany do hodowli angloarabów, ale pozostaje kwestia, czy on w ogóle jest odpowiedniej jakości, no i czy komuś będzie się chciało w to bawić. Może dla niektórych ludzi zwłaszcza zagranicą to też lepiej brzmi, jeśli koń może być reklamowany jako angloarab, a nie małopolak. Dla jego wartości jako konia sportowego to w sumie raczej bez znaczenia. Te literki za imieniem służą głównie promocji angloarabów, bo w ten sposób są od razu widoczne w wynikach zawodów itp.
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: Coriolania dnia 07 marca 2023 o 10:32
Sivrite no właśnie, to tak przecież nie działa 😐 Jeszcze z dziesięć lat temu to u nas nawet nie było za bardzo świadomości, że istnieją jakieś choroby genetyczne, jak kogoś pytałam o te kwestie, to było, że wymyślam, bo przecież u nas tego nie ma. A jest, SCID i LFS może nie, ale CA jak najbardziej, i to w tych starych piur polisz liniach! Teraz się jeszcze okazuje, że araby mogą mieć i OAAM, i może PSSM, i WFFS, a nie wspomnę o innych chorobach, na które nie ma prostego testu albo do których dziedziczą się tylko predyspozycje. Jak konie są spokrewnione, to zawsze jest jednak większe ryzyko, że mają podobne niekorzystne geny niż jak są genetycznie dalej od siebie. Słyszałam jakieś plotki, nie wiem czy potwierdzone, że matka jednego z młodych i promowanych polskich ogierów arabskich ma RAO, jeśli to prawda, to mi trochę wszystko opada 😑

Myślałam w tym kontekście akurat o Randolphie Huntingtonie, jednym z pierwszych amerykańskich hodowców, który uważał, że hodowla w bliskim pokrewieństwie jest wręcz konieczna, i lubił rodowody tego typu https://www.allbreedpedigree.com/khaletta
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: Coriolania dnia 07 marca 2023 o 07:44
Epikea też pomyślałam o tym koniu! Ja rozumiem inbredować z sensem, ale inbredować Shanghaiem na WH Justice i to do tego stopnia? 😱 Przecież z tego same problemy będą.

Kiedyś niektórzy arabscy hodowcy wychodzili z założenia, że czysta krew inbredu się nie boi - arab jest najlepszym koniem na świecie oraz całkowicie czystą rasą, a skoro jest najlepszy i najczystszy, to nie ma w sobie żadnych niekorzystnych domieszek, więc nawet jeśli się tą czystą krew skoncentruje do granic możliwości, to nic złego się nie stanie, bo arabska krew nie przenosi, nie zawiera żadnych defektów. Tylko że to było w XIX wieku i myślałam, że już wszyscy rozumiemy, że to tak nie działa :c
PSY
autor: Coriolania dnia 21 lutego 2023 o 11:08
Mój bardzo nie lubi uczucia przycinania pazura, jak się zaciskają obcinaczki, ale frezarkę lepiej toleruje 😉 Niektórzy też mówią, że od trzymania pazurów cały czas króciutko przyciętych cofa się macierz w środku, ale nie wiem, czy to prawda, no i nie każdy chce takie super krótkie pazury. No ale jeśli ktoś chce próbować, to łatwiej to osiągnąć frezarką.
Maści i odmiany
autor: Coriolania dnia 08 lutego 2023 o 17:00
Kary, nosi gen na kasztana. Może dać źrebaka karego albo kasztana, jeśli klacz mu nie przeszkodzi. Gniadego też by mógł mieć, ale tylko jeśli klacz sama da źrebakowi dominujące agouti - czyli musiałaby mieć podstawową maść gniadą albo kasztanowatą niosącą niewidoczne agouti.
Kącik folblutów
autor: Coriolania dnia 03 lutego 2023 o 00:41
Sivrite Tak tak, wiadomo, że "poważne" wyścigowe araby siedzą we własnym sosie, a pokazowe we własnym i nikt o zdrowych zmysłach nie będzie zaraz krył pokazówki wyścigówką ani odwrotnie w celu uzyskania postępu hodowlanego w danym kierunku, bo to się nie uda. Bardziej miałam na myśli, że o ile poszczególne kierunki hodowli arabów zaczynają mieć problem ze spokrewnieniem w obrębie swojej grupy, to rasa CAŁOŚCIOWO problemu nie ma i mieć jeszcze długo nie będzie, właśnie dlatego, że istnieją różne równoprawne kierunki i linie i one wszystkie będą dostępne, jeśli ktoś będzie chciał ich użyć. Jest nawet do pomyślenia, żeby hodować araby w kierunku wyścigowym bez używania tych popularnych czy wręcz kluczowych ogierów (HARC). To oczywiście nie jest hodowla nastawiona na jak największy ogólny sukces wyścigowy i takie konie nie mają za bardzo szans w konfrontacji z Amerami, Tiwaiqami itp., ale są tacy zapaleńcy, którzy stawiają sobie dodatkowe ograniczenia czy zasady i tak hodują mimo wszystko, te konie są. A w folblutach jest zagrożenie, że linie inne niż te najbardziej dochodowe przestaną istnieć, nie będzie ich do dyspozycji po prostu w całej rasie, i tak jak mówisz dobrze, że wymóg naturalnego krycia chociaż trochę przed tym chroni.

Trochę offtop - jeśli z arabami poszczególnych linii kiedyś rzeczywiście dojdziemy do ściany, jeśli chodzi o spokrewnienie w obrębie danego typu użytkowania, to myślę, że rozwiązaniem byłoby nie krycie pokazówek wyścigówkami i odwrotnie, tylko raczej odnalezienie na nowo tych koni "trzeciej drogi", niehodowanych ani stricte do pokazów ani do wyścigów, może z różnych programów hodowli zachowawczej, koni z niszowych krajów, i tych koni, które kiedyś były obiecujące, a potem zniknęły z radaru, bo teraz tylko wożą dzieci właściciela do lasu albo stoją sobie gdzieś pod palmą na bliskim wschodzie.
Z wyścigowymi arabami będzie najtrudniej wyszukać outcross, który nie zrujnuje całkiem osiągniętego postępu, bo jakoś trudno znaleźć inne araby biegające z taką prędkością, ciekawe dlaczego 😉 ale kto wie, może coś, ktoś, kiedyś. Pewnie i u folblutów wciąż jest szansa znaleźć fajne outcrossy, ale za to by się musiał wziąć ktoś z sercem i pasją do tego i do tego ciężarówką pieniędzy do zaryzykowania.
Kącik folblutów
autor: Coriolania dnia 02 lutego 2023 o 22:12
W wyścigach są wysokie i szybkie nagrody, więc to oczywiście też ma duży wpływ na ceny, ale krycie tylko naturalne pomaga też utrzymać wartość stanówek i młodych koni. Nie wiem, czy taki był zamysł, ale tak wyszło. W półkrwi słomek wystarczy dla wszystkich chętnych, z jednego skoku ogiera można przygotować dawki na wiele klaczy, przy mrożonym nasieniu nie jest też żadną przeszkodą odległość, chwilowa niedyspozycja czy nawet śmierć ogiera. W związku z tym źrebiąt po jednym ogierze można produkować właściwie dowolne ilości, cały czas. Ogier kryjący tylko naturalnie kryje mniej, jest dostępny tylko w określonej okolicy, mniej osób stać, żeby do niego dojechać, ogier musi czasem odpocząć, jest narażony na większe ryzyko, a ostatecznie kiedyś starzeje się i umiera - w efekcie ma mniej źrebiąt, a cena krycia (i potem też źrebaka) jest wyższa, niż gdyby każdy porównywalnej klasy ogier był dostępny wszędzie i dla prawie każdego.

Araby mają o tyle dobrze i źle, że jest coraz większy rozjazd linii używanych do różnych celów, do tego są też różne linie krwi w różnych krajach oraz wciąż bardzo bogata populacja arabów bardziej "pierwotnych" na bliskim wschodzie, z rodowodami, o których większość osób w Europie nawet nie słyszała. Jest problem z arabami pokazowymi, które w większości pochodzą od powiedzmy kilkunastu ogierów, ale w skali całej rasy po prostu w razie potrzeby można tych innych linii domieszać i różnorodność da się odzyskać. Z kolei folbluty w sumie mają jeden cel, wyścigi, który wygrywa wyścigi, ten się rozmnaża, inne nie za bardzo.

Ciekawie też sobie porównać ceny stanówek. Jak ktoś ma powiedzmy trzy tysiące euro do wydania na stanówkę, to w półkrwi sobie znajdzie bez problemu top ogiera z górnej półki, ceny znacząco wyższe to raczej jakieś specjalne przypadki typu mrożonka Chacco Blue albo Totilas w pierwszym sezonie. W arabach pokazowych tak od 3000 Euro się zaczynają ogiery dobrze znane, ale jeszcze nie taka super top półka reproduktorów, top półka to tak z 5000 euro (np. RFI Farid za tyle teraz stoi). Legendy rasy jeszcze wyżej, np. Gazal Al Shaqab 8000 Euro, Marwan Al Shaqab 15 000 Euro, kiedyś był chyba w szczytowym momencie za 30 000 Euro - dla niewtajemniczonych w araby Marwan był przez lata najlepszym ojcem koni na czempionacie świata, top topów hodowlanie pod tym kątem. Z wyścigowych arabów to na przykład bardzo dobry Dahess stoi za 8000 Euro, a totalnie legendarny Amer kosztuje 60 000 Euro. W quarterach nie siedzę, ale o ile dobrze widzę, to bardzo dobre ogiery stoją za tak do okolic 20 000 dolców. A w folblutach top ogier wyścigowy kosztuje np. 100 000 Euro za krycie, taki porównywalny klasą do Marwana albo Amera to kryje nawet za kilkaset tysięcy euro. Oczywiście na ceny wpływa popularność wyścigów danej rasy, wysokość nagród itp., ale nie wierzę, że nie ma znaczenia to, że krycie jest tylko naturalne. Nie wiem, czy udałoby im się utrzymać ten poziom cen, gdyby inne top ogiery były tylko o kilka kliknięć oddalone od klaczy.
PSY
autor: Coriolania dnia 06 października 2022 o 17:34
Rzeczywiście coś mi nie pykło, spróbuję jeszcze raz.
Tutaj krótki artykuł na podstawie wywiadu z twórca labradoodli https://tiny.pl/w7nn5
I w międzyczasie jeszcze drugi znalazłam, trochę dłuższy https://tiny.pl/w7nn2
PSY
autor: Coriolania dnia 06 października 2022 o 16:10
Perlica Tutaj masz przykładowy krótki artykuł o tym. Generalnie doodle nie spełniają swojej założonej funkcji za dobrze, bo nie da się przewidzieć, czy będą wywoływać alergię czy nie. Są mieszanką, więc jeszcze bardziej niż zwykle nie wiadomo, co z nich wyjdzie. Do tego ludzie, którzy je hodują, zazwyczaj nie mają za bardzo żadnego planu, wystarczającej wiedzy, po prostu biorą pierwszego dostępnego pudla i robią szczeniaki 🙁 Nie będę oczywiście twierdzić, że wszystkie doodle to jakieś potwory, wiele to całkiem miłe psy, ale niestety raczej pomimo swojego rodowodu niż za jego zasługą. Zwłaszcza że raczej żaden dobry hodowca czystych ras nie zgodzi się wydać szczeniaka do hodowli krzyżówek.

Zasady uznawania nowych ras zależą od danego związku kynologicznego, można sprawdzić w ich uchwałach. Żeby w ogóle zacząć proces uznawania, musi istnieć grupa psów, która ma wzorzec, cel hodowlany, i liczbę psów wystarczająco dużą, żeby przetrwać jako populacja. Do ostatecznego uznania przez FCI rasa musi mieć jakieś jednolite, przewidywalne, odziedziczalne cechy, które ją wyodrębniają od innych, musi mieć ileś tam lat udokumentowanej hodowli, ileś udokumentowanych, niespokrewniony miotów itp. Wtedy rasa może być wstępnie uznana, a po kolejnych zdaje się dziesięciu latach i minimum pięciu pokoleniach starać się o ostateczne uznanie. Do tego jest potrzebny raport o stanie rasy, wystarczająco duża populacja, statystyki udziału w wystawach, wykazanie, że rasa jest stabilna i ma ustalony typ.

Jak widać, większość tych krzyżówek nawet nie stara się o status rasy. Pewien wyjątek stanowią te australijskie linie, które coś tam próbują działać, ale ciężko stwierdzić, czy się uda. To nie o to chodzi, że nie można już nigdy więcej stworzyć nowej rasy psa, tylko o to, że te wszystkie doodle, cocapoo, pomsky itp. w przeważającej większości opierają się na krzyżowaniu towarowym psów ras niepasujących do siebie, bez żadnego planu, tylko dla pieniędzy. Na Olx można znaleźć nawet krzyżówki typu mastif tybetański x pudel standard, i to niestety jest codzienność. Jeśli hodowcy którejś z tych krzyżówek się ogarną, zorganizują i zaczną prowadzić hodowlę w jakimś kierunku, to dla mnie nie ma problemu, niech sobie tworzą nową rasę. Pudelpointer też zaczynał jako krzyżówka pudla, a teraz jest normalną, stabilną, w pełni uznaną rasą. Niestety za bardzo nie widać, żeby ludzie od doodli to mieli na celu, w przeciwieństwie do ludzi od polskich spanieli myśliwskich, którzy się zorganizowali i próbują dążyć do uznania rasy. Jak to u nich przebiegało, to w szczegółach nie opowiem, bo nie siedzę w tym, no ale musieli spełnić podstawowe wymagania.

I jeszcze na koniec dodam, że jestem świadoma, że ZKwP i FCI też mają swoje za uszami albo mogą nie być najlepszą organizacją dla każdej rasy, ale odpowiedzią na to nie jest hodowanie doodli w stowarzyszeniu pieska i kotka :c
PSY
autor: Coriolania dnia 06 października 2022 o 13:49
GrabaJak się zapyta ludzi, którzy chcą doodle wszelkiego rodzaju, dlaczego je chcą, to z opisu zwykle wychodzi, że tak w sumie to chcą pudla, tylko żeby się tak nie nazywał 😉Chociaż nie zawsze pudel to jest najlepszy wybór oczywiście, bo to jednak rasa bardzo inteligentna i dość energiczna, może się komuś nie podobać z wyglądu, no różnie bywa. Ale jednak jeśli zależy Wam na zdrowiu i fajnej hodowli, to lepiej rozważyć rasowego psa, a nie taką mieszankę.

Trzeba pamiętać, że wszystkie doodle, cocapoo, maltipoo itp. to mieszkanki, które mogą wyjść bardzo różne. Wcale nie muszą odziedziczyć najlepszych cech obydwu ras jak to się czasem opisuje, mogą też odziedziczyć wszystkie najgorsze cechy albo cechy, które są okej u danej rasy, ale w połączeniu z cechami drugiej rasy są koszmarne. Klasyczny przykład to sierść - ludzie chcą mieć psa, który nie linieje jak pudel, ale ma strukturę sierści jak spaniel czy golden i myślą, że doodle im to da. Niestety zwykle wychodzi tak, że sierść jest kędzierzawa jak u pudla, ale miękka i wypadająca, więc pies i tak linieje, ale sierść jeszcze bardziej się filcuje i trzeba go i tak czesać i strzyc nawet bardziej niż "zwykłego" pudla z prawidłową sierścią.

Labradoodle oryginalnie miał być psem przewodnikiem, który będzie cięższy i silniejszy jak labrador, ale będzie miał niewypadającą sierść. Niestety się to nie udało i sam ich twórca stwierdził, że to była wielka pomyłka. Są pewne hodowle, głównie w Australii, które próbują z nich zrobić prawdziwą rasę, ale jeśli w ogóle się uda, to zajmie to dekady. Na ten moment labradoodle, cocapoo, maltipoo itp. to nieprzewidywalne krzyżówki, które powstają z pudli, których żaden hodowca nie przeznaczyłby do hodowli, o ile rzeczywiście w ogóle są mieszankami tych ras, które ogłasza sprzedawca.
Kącik WEGE :-)
autor: Coriolania dnia 24 września 2022 o 15:06
Można przygotować posiłek w dwóch wersjach, wystarczy chcieć.
Można też nie chcieć.

Jeśli ktoś światopogląd "wege" stawia wyżej od relacji z drugim człowiekiem i uogólniając to mówi o "banie na mężczyzn nakładanym poniekąd naturalnie", to nadaje się do organizacji PETA, jak najbardziej 😀
Ludzie są różni, jednym coś przeszkadza, innym nie.

I żeby było jeszcze jaśniej: szanuję decyzję drugiego człowieka o nie jedzeniu mięsa. Nic mi do tego, co kto je ale oczekuję, że ten drugi człowiek będzie miał analogiczny stosunek do jedzących mięso. Natomiast jak zaczyna nietoleracyjnie p...lić o karaniu za mięsożerność, to powtórzę: warzywka mu się na głowę rzuciły.
Każdy ma swój powód, żeby być wege, i każdy ma swoje poglądy na ten temat. Szanowanie czyjegoś prawa do jedzenia mięsa nie oznacza jeszcze, że mamy chcieć się zapisać na związek z osobą, która to robi. Tak samo jak ja szanuję czyjeś prawo, żeby zostać zawodowym marynarzem albo przeprowadzić się do szałasu w dżungli, ale nie chcę być w związku z taką osobą, bo wiem, że nasze style życia za bardzo się rozjeżdżają.
Maści i odmiany
autor: Coriolania dnia 22 września 2022 o 00:23
No to zobaczymy, co wyjdzie, a nóż widelec się uda 😀
Maści i odmiany
autor: Coriolania dnia 21 września 2022 o 20:06
To jest to bardzo proste na papierze, ale znając życie będzie wymagać wielu prób, czyli czasu i pieniędzy, bo jak człowiek bardzo chce jakąś maść, to zwykle nie wychodzi 😂 "Najprościej" to wystarczy kryć ogierem EEaa, wtedy na pewno dostaniesz źrebaka karego albo gniadego, który nosi lub nie gen kasztanowaty. I wtedy, jeśli trzeba, to robota na kolejne pokolenie to po prostu znowu kryć ogierem EEaa do skutku, aż trafisz, że ten gen się nie przekaże. Można też kryć "zwykłym" karym i też może się udać, tylko trochę trudniej, mogą się jakieś kasztany pojawić po drodze. Ewentualnie jeśli tak najbardziej nie chcesz mieć kasztana, to można też kryć gniadym, ale wtedy oddalasz się od karego.

Jeśli chcesz po prostu mieć karego źrebaka, ale jakoś super Ci nie zależy, to możesz pokryć którąkolwiek klacz karym ogierem i liczyć na szczęście, jak będzie ogier homozygotycznie kary, to w ogóle super. Kasztanka na pewno może dać karego źrebaka. Natomiast jeśli chcesz wyprowadzić linię karych, które nie przenoszą genu kasztana, to najprościej przetestować klacze na gen agouti, żeby wiedzieć, na czym stoisz. Ich geny E, których też potrzebujesz, już znasz z rodowodu i przeszłych źrebaków (kasztanka jest ee a_, gniada EeA_). No albo można kupić karą klacz 😁
Maści i odmiany
autor: Coriolania dnia 21 września 2022 o 18:47
Iskra de Baleron W sensie chcesz, żeby źrebię było kare, a nie skarogniade? Może się udać, zależy, jaki genotyp dokładnie ma klacz. Z ogierem homozygotycznie karym masz dwie opcje, albo 1) masz szansę pół na pół albo na karego źrebaka albo na gniadego, albo 2) ta klacz nigdy nie da karego źrebaka i ten planowany na pewno będzie gniady. Tylko niestety wizualnie nie widać po niej, która opcja jest prawdziwa 😅 Kalkulator wyliczył czysto matematyczne średnie prawdopodobieństwo, bo nie może podać dwóch opcji.

Opcja 1) na pewno zachodzi, jeśli jeden rodzic klaczy jest kary, albo jeśli jeden jej rodzic jest kasztanem po dwóch karych, albo jeśli klacz dała kiedyś karego źrebaka. Jeśli nie, to bez testów genetycznych niestety nie wiadomo, która wersja jest prawdziwa. Natomiast jeśli celujesz w karego źrebaka, to najłatwiej właśnie z karym ogierem. Po kasztanie mogłoby się udać, ale musiałby być przebadany genetycznie na agouti, żeby był sens się bawić, a z kolei krycie gniadym to by był w ogóle sabotaż tego przedsięwzięcia 😉
Maści i odmiany
autor: Coriolania dnia 20 sierpnia 2022 o 17:21
A no to nietypowo rzeczywiście, ciekawe co u niej powoduje ten efekt 🙂
Maści i odmiany
autor: Coriolania dnia 20 sierpnia 2022 o 13:55
Są trzy możliwe wersje genu "bułanego":
D, czyli "dun", który odpowiada za maść bułaną, czerwonobułaną i myszatą - rozjaśniona sierść, pręga na grzbiecie, pręgowanie na nogach, czasem na kłębie itp. Wystarczy już jedna kopia, żeby był efekt.
Nd1 - "non-dun 1", nie jest to bułany, nie powoduje rozjaśnienia sierści, a już na pewno nie jeśli jest go tylko jedna kopia, ale może dać prymitywne pręgowanie, np. pręgę na grzbiecie, która zwykle jednak nie wchodzi na ogon, albo ewentualnie pręgi na nogach czy kłębie. Wiele koni różnych ras go ma, nie sprawia to, że są bułane (w końcu to "non-dun", czyli właśnie NIE bułany).
Nd2 - "non-dun 2", koń bez rozjaśnienia ani żadnych pręgowań. Wiele koni go ma.
Koń może mieć każdą kombinację powyższych genów (oczywiście maksymalnie dwa na raz).

Konie pierwotnie wszystkie były bułane, czyli gniade z genem D, a dopiero potem wyewoluowały geny non-dun. Starsze testy genetyczne nie były tak precyzyjne jak teraz i konie z Nd1 testowały się jako D, ale teraz każde porządne laboratorium powinno być w stanie rozpoznać wszystkie trzy warianty. Tak więc jeśli Twój koń jest gniady z pręgą, to pewnie jest Nd1 🙂

Tutaj link z wyjaśnieniem z UC Davis, najbardziej chyba znanego uniwersytetu i laboratorium w zakresie genetyki kolorów zwierząt https://vgl.ucdavis.edu/test/dun-horse
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: Coriolania dnia 15 lutego 2022 o 12:02
kokosnuss Tak właśnie!
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: Coriolania dnia 14 lutego 2022 o 13:11
Ja nie wiem, trenerzy psów w ciągu chyba dwudziestu lat przeszli od postawy "przewróć go na grzbiet, żeby wiedział, kto tu rządzi" do "wspieraj swojego psa, stań się ciekawszy niż otoczenie, głównie nagradzaj, to pies będzie cię słuchał", myślicie, że w koniach się to nie dokona? Już się dzieje.

Mnie martwi, ilu trenerów nie ma pomysłu na nauczenie konia przejść przez te kawaletki bez bata jako głównego narzędzia edukacyjnego, ile osób nie ma pomysłu, jak nauczyć konia np. dać się prowadzić bezpiecznie bez użycia bata. To jest poważny problem moim zdaniem. Że bat to jest dla wielu osób jedyny pomysł.

Jak koń jest dominujący albo niebezpieczny, to wiadomo, że inaczej się do niego podchodzi. Ale ten z filmu, od którego się zaczęło, nie był, a i tak oberwał.

Ja myślę, że nie powinno być ani zaniedbania, ani jeżdżenia na kulawych koniach, ani lania batem, kiedy nie trzeba.
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: Coriolania dnia 14 lutego 2022 o 12:46
xxagaxx Pod pojęciem "sport amatorski i z poszanowaniem konia" rozumiem sport, który jest jednocześnie 1) amatorski, a więc dla przyjemności, dla rozrywki, nie zawodowy i nie dla zysku, i 2) z poszanowaniem konia. Patologiczne szkółki ani miszczowie świata cisnący Lki na kulawych koniach się w to nie wpisują. A fizjo, siano, weterynarza czy dopasowane siodło powinien mieć moim zdaniem każdy koń, z racji tego, że jest, bo jest koniem, istnieje, czuje, cierpi, i należy mu się opieka. Tak, idealistyczne, ale jeśli nie mamy idealistycznej wizji, to do jakiej wizji będziemy dążyć zamiast tego?
Oczywiście, że nikt nie zmieni kariery, bo ja mu tak powiem, wiem, że tak nie będzie. Ale jak podejście się nie zmieni, to nie będzie to pierwsza ani ostatnia branża, która się zwinie, bo jest niepotrzebna albo nie przystaje do rzeczywistości.
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: Coriolania dnia 14 lutego 2022 o 12:25
xxagaxx Nie żyję ze sportu, na pewno widać po mojej wypowiedzi, że nie. I na pewno nie byłabym w stanie za dużo zarobić w ten sposób. I szczerze to z chęcią oddałabym cały profesjonalny sport w zamian za sport amatorski i z poszanowaniem konia na pierwszym miejscu. Nie interesuje mnie, że to czyjeś marzenia i kasa, niech wybierze inne marzenia i inną karierę, które nie zakładają lania zwierzęcia, jak się sprzeciwi. Ewentualny spadek dochodów ze sportu nie dokona się w jeden dzień ani jeden rok, a jak już do tego dojdzie, to mam nadzieję, że po prostu liczba koni stopniowo się zmniejszy do takiej, która będzie do utrzymania w rękach pozostałych chętnych właścicieli.

Jak nie chcemy być postrzegani jako cyrk, to musimy przestać się zachowywać jak w cyrku.
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: Coriolania dnia 14 lutego 2022 o 11:49
Roobina dokładnie to samo pomyślałam, gdyby ktoś uderzył psa do agility, bo nie skacze przez obręcz, to reakcja byłaby zgoła inna. 🙁

Ja nie rozumiem, prawie wszyscy się zgadzają, że to było okej? Tak po prostu akceptujemy, że jak koń nie chce współpracować w imię sportu, to mu się należy ból i strach i lanie krzakiem? To nie jest szkolenie policyjne, to nie jest żadna sprawa życia i śmierci, to jest TYLKO sport, który wciąż istnieje tylko i wyłącznie dla czystej rozrywki, w żadnym praktycznym czy koniecznym celu. Czy serio to jest warte tego wszystkiego i serio najlepsze rozwiązanie, jakie było tu możliwe, to uderzyć konia? 🙁

Ja rozumiem uderzyć konia w sytuacji niebezpiecznej, to duże zwierzę, czasem trzeba. Rozumiem presję, rozumiem konieczne zasady i granice. Ale czy naprawdę te same zasady się stosują, kiedy chodzi o skakanie do kałuży dla sportu? Dla mnie po pierwsze nie należy doprowadzać do sytuacji, kiedy trzeba lać konia krzakiem, żeby skoczył,i chociaż trochę się wstydzić, jeśli to nastąpi 😕 Tak dla przyzwoitości.
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: Coriolania dnia 13 lutego 2022 o 18:59
Jeśli jeździec + siodło ważą za mało, to używa się czapraka z obciążeniem, żeby dobić do wymaganej wagi. Ta zasada obowiązuje, żeby powstrzymać trend koni biegajacych coraz szybciej pod coraz lżejszymi jeźdźcami, bo nadmierna prędkość na trasie jest podobno bardziej kontuzjogenna niż zwiększona waga. Chociaż 75 kg to rzeczywiście sporo, jak się pomyśli, że dużo zawodników to kobiety, a wiele koni to araby.
Maści i odmiany
autor: Coriolania dnia 02 lutego 2022 o 14:43
Iskra de Baleron tak jak powyżej pisze kokosnuss, można przewidzieć, jakie maści mogą wyjść, jeśli się ma dane, tylko ten konkretny odcień jest problemem 😉

Od Twojej klaczy po kasztanie na pewno wyjdzie tylko kasztanowaty źrebak. Po gniadym - może potencjalnie wyjść kasztan, gniady albo kary, ale na karego jest mniejsza szansa, a po niektórych gniadych nigdy nie będzie karego źrebaka. Po karym ogierze wyjdzie albo kasztan, albo kary, albo jeszcze gniady, jeśli Twoja klacz dostała dominujące agouti od matki.

Jeśli chciałabyś celować w karego źrebaka, to po karym ogierze z genotypem EE (reklamowany często jako "homozygous black") na pewno nie będziesz mieć kasztanowatego źrebaka, tylko szanse pół na pół albo na gniadego albo na karego, a jeśli Twoja klacz nie dostała dominującego Agouti od strony matki, to taki źrebak na pewno będzie kary. Z kolei po karym ogierze Ee masz albo 50% szans na kasztana, 25% na gniadego i 25% na karego źrebaka, albo szanse fifty fifty na kasztana lub karego (znowu w zależności od Twojej klaczy, jeśli ona nie ma Agouti, to z karym ogierem na pewno nie da gniadego źrebaka).
Maści i odmiany
autor: Coriolania dnia 02 lutego 2022 o 10:54
Iskra de Baleron Niestety dziedziczenie odcieni maści nie jest jeszcze za bardzo poznane. Możliwe, że wpływ ma wiele różnych genów albo nawet czynniki środowiskowe, nie ma na razie żadnych testów genetycznych, które by odróżniały odcień. Tak na logikę to zapewne pomoże, jeśli rodzice i dalsi przodkowie będą w pożądanym ciemnym odcieniu, ale gwarancji nie ma.
Jakiś czas temu wyszły badania, które pokazały, że w przypadku badanych gniadych koni najciemniejsze były te o genotypie EEAa, ale na kasztanach nie da się tej wiedzy użyć, bo każdy kasztan, wątrobiany czy nie, jest z definicji ee. No i oczywiście jeśli chcesz mieć pewność kasztanowatego źrebaka, to trzeba użyć kasztanowatego ogiera, ale to zapewne wiesz 🙂
Igrzyska Olimpijskie Tokio 2021
autor: Coriolania dnia 02 listopada 2021 o 23:42
Oczywiście nikt starszy niż jakieś osiem lat raczej nie uwierzy, że konie same się podstawiają pod siodło jak w Mustangu, to prawda, zły dobór słów z mojej strony 😅 Bardziej chodziło mi o ten aspekt, o którym nawet niektórzy jeźdźcy zapominają, że koń nie musi koniecznie być ciągnięty na siłę do pracy i "złamany", żeby dać na sobie jeździć. Przy mądrym szkoleniu, przekonaniu się do tego, koń też może mieć fun z treningu i chcieć wykonywać zadania. Wiadomo, że ktoś zaraz powie, że koń chce żreć i mieć spokój i że nagrodą jest dla niego zdjęcie wymagań i presji - no tak, często tak, ale przecież to też nie jest takie zero-jedynkowe. Zostało jeszcze wiele do zbadania, jeśli chodzi o to, jak konie się uczą, jak myślą, więc sądzę, że tutaj dyskusja jeszcze będzie ewoluować i zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Wiadomo, że dla wielu czy wręcz większości jeźdźców zadowolenie konia ze swojej własnej roboty to nie jest priorytet, ale to jest jakiś punkt potencjalnie na plus i według mnie też trochę pole do refleksji dla jeździectwa 😉 Nie żeby wypuścić konie na prerie, bo to niemożliwe i niepotrzebne, tylko żeby się serio zastanowić, czy nie trzeba trochę zmienić akcentów w tym wszystkim. I może ta sytuacja trochę będzie takim katalizatorem 🙂
Igrzyska Olimpijskie Tokio 2021
autor: Coriolania dnia 02 listopada 2021 o 22:01
Poza tym, że pod kątem sportowym to było wszystko od początku bez sensu, to skasowanie jeździectwa z pięcioboju może wręcz wyjść na dobre wizerunkowo, jeśli dzięki temu publika zobaczy mniej takich sytuacji w przyszłości. A jak już się zdarzą, to jeździectwo pod FEI mam wrażenie lepiej by odpowiedziało na taki kryzys wizerunkowy. Jak się popatrzy na narracje tworzone dla publiki, żeby uzasadnić, dlaczego jeżdżenie na koniach jest spoko, to wychodzi, że ważna jest więź ze zwierzęciem, partnerstwo, porozumienie i w ogóle, i koń nie jest zmuszany do udziału. Każdy ma pewnie opinię, na ile to jest rzeczywistość, no ale to jest jakiś sposób przedstawienia tego, który w miarę działa. Z kolei w pięcioboju celem jest przepchnięcie obcego konia przez przeszkody, bo na wojnie się tak robiło - to całkiem rozmontowuje tą ładną narrację i moim zdaniem byłoby zagrożeniem dużo większym niż ugięcie się pod presją w tej konkretnej sprawie.

Przypomina mi to sytuację hodowców psów, którzy też mają bardzo pod górkę wizerunkowo, a wypracowali narrację, która myślę ma szansę trafić do szerszych mas, jeśli się jej da wystarczająco czasu. No i może jeździectwo też taką wyprodukuje, ale będzie musiało się trochę zmienić, żeby ktoś w nią uwierzył wbrew historiom, że siodło to zło.
Konie czystej krwi arabskiej
autor: Coriolania dnia 15 sierpnia 2021 o 12:21
O, i jeszcze tutaj osobno Summer Sale