Sonika

Konto zarejstrowane: 11 kwietnia 2015
Ostatnio online: 22 czerwca 2024 o 22:04

Najnowsze posty użytkownika:

Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: Sonika dnia 18 czerwca 2024 o 19:14
Sankaritarina, oj w życiu bym nie dała kucyka rodzicowi,jak widziałam jak rodzice puszczali uwiaz bo koń szarpnął do trawy 🙃

Miałam sytuację jak Nevermind, I odpowiedziałam że chętnie porozmawiam ale za 15min bo wtedy skończę jazdę. Ona dalej , że "jej dziecko chce na konika i czy można i jak" no to ja znów to samo że odpowiem na pytania za chwilę bo w tym momencie prowadzę jazdę.
Ja głupia myślałam że to dobrze że prowadząc jazdę nie rozpraszam się i chce skupić uwagę na tej jednej osobie, że to pozytywnie wpłynie też na Panią bo zobaczy profesjonalizm i będzie wiedziała że jej dziecko będzie zaopiekowane

Po tych 15min poszłam do stajni a Pani już nie było.
Za to w necie był piękny obdarowujący komentarz , że Pani została bardzo źle potraktowana, zwyzywana i w ogóle brud i smród 🙃
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: Sonika dnia 17 czerwca 2024 o 09:20
Po tych historiach, które się tutaj ( i nie tylko tutaj nasłuchałam) to ostatnio miałam dużą zagwostkę czy nie wyprosić Pań rowerzystek z naszego terenu. Co prawda tylko stały na drodze i obserwowały koniki, ale wiadomo co moze przyjść do głowy.
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: Sonika dnia 15 czerwca 2024 o 09:37
Facella, bardzo ciekawa wiedza

Choć np ja miewam gorsze okresy odkąd nie jeżdżę konno.
Nie wiem czy któraś z dziewczyn ma obserwację jak we wpisie ?
Sprawy sercowe...
autor: Sonika dnia 13 czerwca 2024 o 19:17
Uwielbiam czytać historie
I też uważam że ludzie są tak różni i życie robi czasem takie fikołki że ja naprawdę już nie mówię "nigdy"
Pół życia mówiłam że jak konia to nigdy nie siwego i nie mniejszy niż 160cm i co mam siwego kurdupla 😆 i jestem z tego bardzo szczęśliwa teraz.
Sprawy sercowe...
autor: Sonika dnia 13 czerwca 2024 o 15:20
keirashara, no właśnie bo on zadawał pytanie - po co właściwie być w związku?
I tak naprawdę nie mam w głowie nic, oprócz posiadania dzieci ( choć coraz więcej jest patchworkowych rodzin, gdzie mama i tata jest ale żyją kompletnie oddzielnie) co zapewnił by tylko związek.
Spotkanie rozmowa- przyjaciele zapewnia to samo
Bliskość emocjonalna- przyjaciele, rodzeństw
Seks też się da znaleźć bez związku
Poczucie bezpieczeństwa - jak ciągle widzę ludzie się kontrolują, martwią, pilnują wzajemnie, nawet bezpiecznie nie da się wysłać facetowi jakiegoś bardziej odważnego zdjęcia bo nie wiadomo czy nie rozpowszechni.
Tak naprawdę związek kojarzy mi się z kosztami finansowymi, z musem robienia pewnych rzeczy no bo jesteśmy w związku, z aferami o byle co, z koniecznością wyrzeczeń.
Gdzie są plusy i korzyści ?

Nie wiem, może mam dość. Bo teraz zaczęłam pisać z innym facetem i on po jednym dniu wysyła mi serduszka i dla mnie to jest strasznie dziwne w drugą stronę. Człowieku nie znasz mnie kompletnie, już serio wolałam tamtego i bardziej olewcze dyskusje niż jakiś lovebombing od startu
Sprawy sercowe...
autor: Sonika dnia 13 czerwca 2024 o 12:17
mindgame, ciężko w to uwierzyć też niestety, jak ktoś robi hot/ cold cały czas to jest wręcz uzależniające. I tak się czułam jak on zaproponował spotkanie to byłam jak w 7 niebie, a to przecież taka podstawa.
Do tego racjonalizowanie jego zachowania- że nie chce robić mi zbyt dużych nadziei bo wie że i tak nie wytrzymam braku spotkań i odejdę zostawiając go.
Że wiedziałam, że w przeszłości się bardzo przejechał na dziewczynie i bał się tego samego, dlatego tak uciekał w inne zajęcia żeby nie dopuścić do siebie zbyt dużych emocji.
Też ja zrobiłam z siebie ofiarę a nie byłam święta, mam nadal duże problemy emocjonalne i liczyłam że on to wszystko zabierze ode mnie, że w końcu on ułoży mi życie, wręcz spychałam na niego odpowiedzialność za wszystko. Proste że to wyczuł a na początku relacji to zdecydowanie Red flag i powód do wycofania. I stawiał granice które ja ciągle przekraczałam, żeby nie wiem udowodnić mu że "on mówi że nie chce ale tak naprawdę chce"

Niestety jestem osobą która nie potrafi zostawić tematu od tak, uważam że wszystko dzieje się po coś i ze wszystkiego da się coś wyciągnąć więc analizowałam, analizuje i pewnie jeszcze długo będę analizować to co się działo. Dzięki temu widzę moje emocje i co się ze mną działo i dlaczego. Taka autoterapia chyba 😄
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: Sonika dnia 13 czerwca 2024 o 11:49
xxagaxx, dokładnie , ja myślę że jazda bez strzemion jest super i działa tylko musi być parę warunków spełnionych - bezpieczny koń, któremu zaufamy , w miarę równy w kroku nie mega wybijający i potrafiący chodzić różnym tempem kłusa, dobre siodło - które nie obetrze nas po 10min a przede wszystkim ktoś bardzo ogarnięty z ziemi kto będzie wiedział jak to poprowadzić żeby właśnie jeździec Nam się nie wystraszył i nie zakleszczył.

I tak naprawdę im wcześniej zaczniemy wprowadzać jazdę bez strzemion tym lepiej bo od początku uczymy równowagi na ciele a nie na strzemionach+ jak delikwentowi wypadną strzemiona w czasie nauki ( a wypadną nie raz) to jest szansa że nie spanikuje od razu podciągając nogi do góry żeby na gwałt łapać strzemię bo bez tego umrze tylko będzie w stanie wydłużyć nogi i siąść na spokojnie poczekać na strzemię czy zatrzymać konia.
Sprawy sercowe...
autor: Sonika dnia 13 czerwca 2024 o 11:45
Sankaritarina, no w dzisiejszych czasach, wśród młodych ludzi (myślę tu o osobach poniżej 30rż) to podtrzymywanie tego kontaktu to głównie pisanie na messengerze.
Tylko pytanie czy taka relacja gdzie pisze się może i noonstop ale spotkań brak bo nie ma jak to w ogóle relacja?



Tak z lekka zmieniając temat, już nie pamiętam kto ale ktoś polecił książkę "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy" i też ją polecam. Przeczytałam i sporo zmieniło się w moim postrzeganiu siebie.

mindgame, wybiera pracę ponad związek o ile związek istnieje. Na początku związku nie ma, u mnie tak było, nie byliśmy razem, nie miał żadnych zobowiązań co do mnie, tak naprawdę nic nie musiał i nie musiał wybierać. Albo inaczej wybrał to co było latwiejsze- olać dziewczynę i mieć święty spokój na zajęcie się sobą.
Jak tylko za bardzo naciskałam, zaczynałam mieć wymagania co do niego to on się wycofywał, zaczynał mnie odpychać żeby on przypadkiem nie zobowiązał się do czegoś.
Tez co innego czułam i widziałam na żywo a co innego było potem w necie. Na żywo był czuły, dbający, zadowolony że mnie widzi, nie chciał kończyć spotkań a w necie oschły, jakby wrócił do ponurej rzeczywiści i wiedział że znów praca mu zajmie 90% czasu w tygodniu i serio nie może sobie pozwolić na angażowanie się w cokolwiek bo będzie zaniedbywał mnie więc na wszelki wypadek nie inicjował nic. Z resztą sam przyznał że lepiej zrezygnować i się nie starać zanim ten drugi ktoś zauważy że to nie ma sensu i odejdzie.
Oj nauczył mnie ten chłop dużo, mam wrażenie że ciągle uczy.
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: Sonika dnia 12 czerwca 2024 o 18:52
jeryh0, z doświadczenia mogę powiedzieć że jak zaczęłam to wszystko właśnie tak rozbierać na części to się za bardzo skupiałam na mięśniach, kościach a za mało na czuciu. Dopiero jak odpuściłam i wyjezdzilam też swoje ( po 50km przez 3 dni w siodle nie ma szans że będziesz coś robić siłowo, po prostu samo się wszystko będzie już robić) to zrozumiałam jak ma być.
Anglezowanie ma być po prostu w harmonii z koniem i tak naprawdę na każdym koniu będzie trochę inaczej bo też każdy jest inaczej nauczony i ujeżdżony ( choćby z przykładaniem łydek do zagalopowania na konkretną nogę, wszyscy zawsze uczyli że zewnętrzna do tyłu a poznałam już kilka koni które zagalopowuja od wewnątrznej łydki). Nisko, tyle ile koń wymaga , wczucie w ruch ( bo każdy krok też może być z lekka inny, jak koń zobaczy dziurę czy delikatnie go zaboli noga) nie na siłę to nie zawody kto wyżej zaanglezuje.

I jeśli koń nie reaguje na Nasze pomoce a nie ma trenera który podpowie to trzeba po prostu szukać rozwiązań, na co zwierzak reaguje lepiej na co słabiej a kiedy nas olewa a kiedy nie rozumie.
Sprawy sercowe...
autor: Sonika dnia 11 czerwca 2024 o 18:13
EMS, no ale byliście razem przed rozłąka, byliście razem w czasie i po.
Kojarzę takie pary gdzie jedno wyjeżdżało za granicę zarobić i nie zawsze się udawało ściągnąć drugą połówkę. I też to przeżywali.

mindgame, no u nas wyglądało to tak bardzo często, że ja pracowałam 8-16 lub 8-17 a on zazwyczaj według grafiku 22-6, 18-2 , 14-22 a w praktyce 22-10, 18-6, 14-3 i wracał do domu spać ( godzina drogi do domu w jedną stronę) bo bardzo często tak było że kończył pracę o 10 a na 14 miał znowu. Nigdy nie wiedział kiedy skończy. Bardzo rzadko miał dwa dni wolnego pod rząd, święta oczywiście nie istnieją bo wtedy najwięcej pracy. Do tego wyjazdy na granice coraz więcej i częściej, oddają im wolne tam daleko od domu więc nie jest w stanie nic nadrobić. Nawet umówienie się do lekarza to była jakaś masakra.
W ciągu 3 miesięcy miał 170h nadgodzin, których nie chcieli za bardzo oddawać jako dni wolne.
Niestety niektórzy tak pracują.
I nie usprawiedliwiam go, bo pomimo to się widywaliśmy. Potrafił przyjechać na 2-3h wcześniej, śpiąc po 4h ciągle ale i mi było głupio bo widziałam jak zasypiał.
Sprawy sercowe...
autor: Sonika dnia 10 czerwca 2024 o 17:42
EMS, co znaczy że czekałaś?
Ktoś powiedział że za 2 lata będzie gotowy i nie miałaś nikogo w między czasie ?
Bo to takie ryzykowne jednak było chyba.
Nie oceniam, dopytuje

Oprócz odległości - a jak ona pracuje 6-22 a on 22-6 , 6 dni w tygodniu 😂 tego też nie pogodzisz. Bez perspektyw, że to się zmieni. Dobra zostają niedzielę, ale też inne rzeczy są - rodzina, dom, niektórzy mają np konie.
Jak sobie przypomnę całe dnie w stajni, tak naprawdę 7 dni w tygodniu, mała kameralna stajnia bez wyjazdów na zawody. Nie ma szansy nawet kogoś poznać a co dopiero utrzymać to.
A nie zostawię głodnego stada koni, nieogarniętej zasranej stajni żeby spotkać się z facetem i potem nadrabiać stajnie do 2 w nocy . Raz w tygodniu to jeszcze ale czesciej- jak ?
Niestety życie jest w dzisiejszych czasach porąbane i nie nastawione prorodzinnie i prozwiązkowo.
Wszystko o co chcielibyście, ale wstydzicie się zapytać ;)
autor: Sonika dnia 09 czerwca 2024 o 21:35
Sivrite, Mel B polecam
Nie do końca pilates ale można całe ciało robić lub jakieś partie
Ja np ćwiczenia na tyłek lubię bo to jedyne na rynku nie obciążające dodatkowo kolan, które konie mi niestety zniszczyły.
Sprawy sercowe...
autor: Sonika dnia 09 czerwca 2024 o 21:32
obydwie macie rację myślę keirashara, i Ollala,
Bo świat nie jest czarno- biały.
Ktoś odchodząc bo studia bierze na klatę że nawet jak wróci za 3 lata to prawdopodobnie nie będzie co zbierać bo szansę że ta druga osoba będzie wolna i zainteresowana no są małe. Jakieś są, pewnie. A też nikt normalny nie poprosi tej drugiej osoby- zaczekaj, wrócę za 3 lata 😂
Nawet zdrady ludzie wybaczają i wracają do siebie. A to mi się wydaje jakieś kompletnie nie pojęte 🤷
Sprawy sercowe...
autor: Sonika dnia 09 czerwca 2024 o 10:38
Dziękuję.
Może i overthinking ale ten overthinking nie raz mi życie i tyłek też uratował więc nie jest to zawsze złe.
Sprawy sercowe...
autor: Sonika dnia 08 czerwca 2024 o 20:38
Nie do końca odnoszę się do sytuacji.
Bo temat skończony. Uwierzyłam że on nie chce i trudno. Mieliśmy trochę kontaktu po tamtej sprawie i wiem wiecej. Ja z tym nic nie zrobię już.

Bardziej sobie przypominam jak było, a że mam analityczny umysł to myśli wracają. Nie umiem tak bez refleksyjnie zamknąć tamten czas, bo to też byłoby głupie żeby nie wyciągać wniosków na przyszłość.
Nie usprawiedliwiam nikogo, bo tak naprawdę decyzji " nie chce teraz związku" nie trzeba usprawiedliwiać, każdy ma do tego prawo czy z powodu wyjazdu czy z jakiekolwiek innego, nawet jeśli w teorii osoby są dla siebie idealne.

Po prostu chciałam wzbudzić dyskusje na ten temat, czy serio zawsze tak twardo kobiety stawiają sprawę - albo ja albo np. wyjazd. I jak wybiera wyjazd to pa raz na zawsze, bo jemu nie zależy.
Też teraz troszkę bogatsza w doświadczenie wiem, że rzucanie całego dotychczasowego życia dla kogoś kogo się dopiero poznało i nawet padła deklaracja spróbujmy być razem jest jedną z największych głupot, zrobiłam to a nie powinnam bo się okazało że to nie to i nie wyszło by nawet jakbyśmy spróbowali. No ale na początku wydawało się że to ten jedyny i że zależy. Więc dlaczego jak facet robi podobnie- stwierdza że woli wyjechać na studia za granicę, studia do których się przygotowywał latami, niż zostać i zacząć budować cos z w sumie obca kobietą to jest facet któremu nie zależy. Po prostu myśli racjonalnie nawet jak się zakocha.
Zostawia temat i ewentualnie po powrocie odzywa się znowu. I temat wraca i są razem- o to mi chodzi czy w ogóle znacie takie historie?
Czy jak miłość i związek to musi pyknac od razu, mam być tą najważniejsza w jego życiu a jak nie to nara?

Nie pytam po to żeby się dowiedzieć czy M wróci do mnie. Nie wróci, to taki typ, za duże ego żeby wrocił bo musiałby się przyznać że wcześniej zrobił źle.
Sprawy sercowe...
autor: Sonika dnia 08 czerwca 2024 o 16:18
Tylko wy zakładacie że już jesteście w związku z daną osobą, jest jakaś deklaracja, no to jasne że jak jedna osoba nie patrzy na drugą to coś nie gra i to nie jest ta osoba.
Ja mówię o spotkaniu kogoś kilka razy, właśnie takiej ok pół rocznej znajomości, która fajnie progresuje, jest poczucie że coś mogłoby być z tego, że mogłaby być deklaracja gdyby nie czynniki zewnętrzne, np konieczność wyjazdu. Więc się wycofuje jedna albo i dwie osoby z tworzenia czegokolwiek dalej. Pozostają na zasadach znajomych albo i brak kontaktu.
Czyli odpowiednia osoba jest. Albo choć taka powiedzmy z potencjałem.
Jeśli ich drogi przetną się znów, za jakiś czas , lepszy czas powiedzmy, bo już nie trzeba będzie kombinować jak to budować i poznawać się będąc 1000km od siebie , próbować się poznawać przez internet czyli tak naprawdę nie poznawać się wcale+ doświadczenia o których piszecie. Wtedy będzie to ta sama osoba co wcześniej ale i w odpowiednim czasie.
Sprawy sercowe...
autor: Sonika dnia 07 czerwca 2024 o 22:13
mindgame, dla mnie, i tak to rozumiem, znaczy że spotyka sie osobę, która jest ok ( na tyle na ile zdążyliśmy ja poznać bo ludzie się poznają czasem i 10lat), pasuje Nam, podoba się, czujemy coś do niej jest chęć budowania czegoś i ta druga osoba to odwzajemnia.
Ale... właśnie to ale.... wszyscy mówią że jak się chce to się da. Tylko życie nie jest czarno-białe. Ten nieodpowiedni czas, np. za chwilę wyjeżdżamy na rok za granicę, albo dłużej niż rok, nie wiemy ile to zajmie albo pracujemy tak że się kompletnie mijamy, na początku to zabije każdą relacje. Więc walka o relacje, która dobrze się zapowiada ale to nic pewnego będzie tylko problematyczna. Bo nie poznamy się lepiej, bo będziemy cierpieć obydwoje nie mogąc się zobaczyć. Więc w tym momencie lepiej odpuścić, nie mieć w głowie że ta osoba, która lubimy na której Nam zależy siedzi w domu czekając ( potocznie mówić bo można wychodzić do ludzi a i tak czekając cierpieć) albo martwić się czy nie zdradza. To jest nieodpowiedni czas.
I owszem można zmienić pracę, można nie wyjechać albo zabrać ze sobą. Ale na początku relacji- serio? Aż tak by się zakochać żeby rzucić całe swoje życie, stracić co się wypracowało i pojechać na drugi koniec świata. Wątpię.
Bo chyba spotkania tych odpowiednich osób nie da się zaplanować i nie zawsze jest to w super momencie życia, że obydwoje chcą i mogą.
Więc osoba super i jest duża perspektywa ale nie w tym czasie. Więc się rozchodzą i wracają do siebie dojrzalsi, pewniejsi i z większymi możliwościami w lepszym momencie, ale w między czasie na siebie nie czekając. Nie siedząc w domu z nadzieją i będąc wiernym tej jednej osobie, bo to chyba nie warto.

A z porównaniem do koni, rozumiem. Faktycznie nie porównywalne kwestie.
Sprawy sercowe...
autor: Sonika dnia 07 czerwca 2024 o 19:44
Terapia terapią ale przyszła mi do głowy myśl a że no nie mam doświadczenia i mało wiem o tym świecie to szukam po prostu ludzkich historii ( google teraz to jakaś masakra tam się nie da nic wyszukać już). Stąd moje pytanie tutaj, chce się pouczyć wzorców i poszukać co może mi pasować a co nie.
Jest takie powiedzenie: odpowiednia osoba w nieodpowiednim czasie.
Z tego można założyć że skoro osoba odpowiednia to odpowiedniego czasu można się doczekać, serio tak jest ? Czy to źle sformułowane powiedzenie. Znacie kogokolwiek gdzie się udało doczekać czy wrócić po pewnym czasie do tej samej osoby ?
Jeśli tak to możecie opowiedzieć historię?

Bo przekładając trochę na przez Nas tu wszystkich zrozumiały język. To trochę tak jakby jeździć konno rok, niby coś tam się umie już i dostaje się w prezencie 3 letniego ogiera który umie raptem chodzić na kantarze. Ogółem idealny koń- z potencjałem dużym, jeździec tak samo, no jakaś nic porozumienia jest ale jakby ta para spróbowała to i tak i tak będzie katastrofa, wyjdą poranieni obydwoje o ile się nie zabiją nawzajem. Do tego małe doświadczenie jeźdźca i problemy zewnętrze z tym związane ( nieznajomość kosztów, potrzebnego czasu, innych spraw jak opieka, wet)
No ale pół roku później, rok później gdzie konia się wykastruje, ktoś go ujeździ, praca zostanie włożona a jeździec obyje, dojrzeje, nauczy - to już może być super para.
Czy rezygnuje się wtedy z tego konia i szuka innego zapominając o tamtym ?
Można doczekać odpowiedniego czasu.

Czy w relacjach międzyludzkich też tak to działa ? Czy nie macie żadnych doświadczeń swoich czy innych że coś takiego wypaliło?

Głupie porównanie do pary koń- jeździec
Ale też proszę o dyskusje a na przykładzie który rozumiem lepiej tłumaczyć. Nie mówię że mam rację, właśnie szukam gdzie jest błąd w moim rozumowaniu.
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: Sonika dnia 03 czerwca 2024 o 12:07
Pytanko o lizawke solną.
Konie zostały przetransportowane na wolny wybieg, na razie w lecie bez wiaty, mają sporo zadrzwień, budynki obok, także wiatr czy deszcz w lecie przynajmniej nie będzie dla nich problemem.
Ale lizawka, po prostu 10kg soli z minerałami, nie miałam jak inaczej jak po prostu zawiesić na drzewie. Gdzie jednak przy mocniejszym deszczu będzie moknąć.
Macie może doświadczenia jak szybko taka lizawka zostanie zdegradowana nie przez konie a właśnie przez deszcz ?
Albo inaczej czy robić jakis daszek czy na spokojnie ?
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: Sonika dnia 25 maja 2024 o 17:57
_mpradi, wygląda tak, że najlepiej zadzwonić do weta przed, zazwyczaj przed zabiegiem ( a właściwie sedacją) koń też nie powinien jeść, wet powie ile czasu.
Potem wet powinien osłuchać konia ( mam konia chorego na serce i jestem lekko przewrażliwiona bo dowiedziałam się że mój sedacji nie przeżyje a kilka miesięcy wcześniej inny wet bez osluchania chciał dać sedacje), sprawdzić tak pobierznie czy trzeba robić zęby da się bez sedacji, później jak trzeba to idzie sedacja, większość koni przy których byłam po kilku minutach już była gotowa do zabiegu. Wet zakłada taki rozwieracz i sprawdza, jak trzeba to piłuje, ściąga kamień, usuwa jeśli jest coś do usunięcia albo mówi co dalej.
Później koń zazwyczaj kilka godzin dochodzi do siebie po sedacji (każdy osobnik inaczej, i mówię do takim w pełni dojściu do siebie)
Jak dużo wolnego, tego samego dnia na pewno. Później zależy jak dużo było robione, weterynarz powinien powiedzieć wszystko.
Wszystko o co chcielibyście, ale wstydzicie się zapytać ;)
autor: Sonika dnia 17 maja 2024 o 08:12
Jak jest z tymi tabletkami dzień po w tym momencie?
Jest jakaś lista aptek gdzie farmaceuta wypisze receptę i uda się kupić bez problemu?
Czy trzeba biegać i pytać w każdej aptece ?
Koniec z jeździectwem?
autor: Sonika dnia 15 maja 2024 o 22:33
KaNie, na pewno Twoja decyzja co do skończenia z jeździectwem nie jest łatwa i nie jest od tak, bo skoro poświęciłaś temu tyle czasu i energii to doskonałe wiesz sama, że skończenie z tym nie byłoby łatwe jeśli by Cię to nie przytłaczało w jakiś sposób. Coś się musiało zadziać, nie wszystko musi trwać przez całe Nasze życie.
A to, że napisałaś tutaj publicznie - myślę że to tylko taki drobny sygnał, że tak nadszedł czas żeby się podzielić tą decyzją i jest ona tak naprawdę podjęta.

Czy wrócisz do tego? Możliwe że tak, za jakiś czas, jak odpoczniesz, możliwe że nie, bo uwolnisz się z czegoś w czym teraz tkwisz i ta wolność będzie tym czego potrzebujesz.

I możliwe jest że straciłaś do tego po prostu serce, nie ma w tym nic złego, wypaliło się. Boisz się, że coś się stanie jak wsiądziesz bo nie widzisz w tym sensu i wolałabyś robić coś innego, mieć możliwość spróbowania nowych rzeczy a nie poświęcania zdrowia na to. Jeśli tylko w tym jest problem, w koniach to tyle. Chyba że zauważasz ogólnie w życiu, że coś nie gra, że nie tylko do koni masz ten strach i brak sił ale ogółem do wszystkiego, wtedy myślę że warto gdzieś zasięgnąć porady specjalisty czy na pewno nic się nie dzieje.

PS. Tym którzy siedzą w koniach, kochają to, mają marzenia ciężko jest zrozumieć że ktoś kto wydawałoby się ma wszystko może chcieć z tego zrezygnować. Może, tak się dzieje, czasem bez większości powodu, bez wypadku , traumy.

Piszę to z własnego doświadczenia, bo kiedyś marzyłam o każdej minucie przy koniach, posiadanie własnego było jakąś magiczna krainą, chciałam sprzątać kupy, chciałam obserwować treningi.
A teraz jak widzę nowe osoby które kupiły konia u Nas w stajni, jak sie jarają tym mam w głowie "z czego się cieszycie, to tylko koń, skąd macie energię na to, dlaczego siedzicie tu w stajni i zapierdzielacie w brudzie zamiast posiedzieć w ciepłym domu czy w przytulnej kawiarni"
Tak myślenie może się zmienić. I nie warto chyba z tym walczyć bo skoro tyle lat tu siedzę to będę siedzieć dalej.
Body Modifications ( dawniej "piercing, tatuaże " )
autor: Sonika dnia 06 maja 2024 o 11:58
Fokusowa, oooo to o tym nie wiedziałam
Dziękuję
Body Modifications ( dawniej "piercing, tatuaże " )
autor: Sonika dnia 04 maja 2024 o 08:35
Fokusowa, Dziękuję
Widzę że u mnie w mieście sesja jest w granicach 300zl

Akurat robienia tego tatuażu nie czułam w ogóle, takie miejsce że nie wiedziałam kiedy i tatuaż był
Body Modifications ( dawniej "piercing, tatuaże " )
autor: Sonika dnia 03 maja 2024 o 22:01
infantil, cover da się zrobić
Choć bardziej chodzi też o to że przeszkadza mi w pracy, muszę zakrywać a to oznacza długi rękaw w lecie ( pracuje też w terenie i przy 30st to jest ciężko wytrzymać). I tu cover nie pomoże.

To jest milimetrową linia, półksiężyc + kilka kropek większych.
I tak w lecie usuwać nie będę, jak już to poczekam na jesień.
Body Modifications ( dawniej "piercing, tatuaże " )
autor: Sonika dnia 02 maja 2024 o 21:09
A udało się komukolwiek usunąć tak żeby serio nie został ślad?

Już wolę mieć ten tatuaż niż blizne po nim lub nie do końca usuniety
Body Modifications ( dawniej "piercing, tatuaże " )
autor: Sonika dnia 02 maja 2024 o 20:11
A czy ktoś usuwał tatuaż ?
Mam minimalistyczny, bardzo bardzo delikatna linia na ramieniu

Coraz bardziej mnie wkurza, też nie wygląda tak jak chciałam.
Pierwszy tatuaż, młoda ja no i chciałabym się pozbyć.
Ale słyszę sporo głosów że usuwanie zostawiło blizny. Nawet widziałam taka paskudną blizne poparzoną.
Macie jakieś doświadczenia?
Koniec z jeździectwem?
autor: Sonika dnia 11 kwietnia 2024 o 13:51
xxagaxx, no bo było strasznie
Oczywiście że w stajni koń ma opiekę, nie muszę być żeby miał pościelone, był wypuszczony, nakarmiony, jak coś się dzieje to oczywiście że znajomi dają znać. Kowala też ogarnia ktoś za mnie odkąd pracuje.
Ale niestety psychicznie mnie to wykończyło, więc przez ponad pół roku byłam u konia z 5 razy może. Bo wcześniej się zajechalam.
Teraz powoli wraca chęć do tego. Ale przerwa być musiala
Koniec z jeździectwem?
autor: Sonika dnia 11 kwietnia 2024 o 09:42
tunrida, rozumiem to. Miałam dokładnie tak samo. Wolałam pobiegać niż jechać do konia - bo po pierwsze w stajni zawsze spędza się więcej czasu niż się pierwotnie zaplanuje. Po drugie wybiegne z domu, przybiegne do domu- czas na dojazd zaoszczędzony.
Zaniedbałam kompletnie relacje z ludzi, znam tak naprawdę tylko ludzi związanych z końmi a jak pojechać choćby na rower na kajaki to nie mam z kim.
Zamiast się bawić na imprezach, chodzić po znajomych to byłam w stajni. Zamiast wyjechać na wakacje to byłam w stajni. Każdy urlop w stajni.
Można się wypalić kompletnie.
Inaczej jest traktować konie jako zabawę rekreacyjna, raz w tygodniu na godzinkę a inaczej jak ma się swojego i pasowałoby byc u niego codziennie, no ale jest to nierealne więc zagina się czasoprzestrzen w tygodniu żeby choć być te 3 razy a i tak mam wyrzuty sumienia że nie jestem częściej.
I fizycznie i psychicznie to wykańcza.
Koniec z jeździectwem?
autor: Sonika dnia 09 kwietnia 2024 o 19:25
Gdy rok temu dowiedziałam się że mój koń ma chore serce i spacerki w ręku nawet mogą być ryzykowne też się załamałam. Nie byłam w stanie jeździć do konia, psychicznie siadłam. Wiem że zaniedbałam go bardzo ale potrzebowałam chyba odcięcia.
Miałam dokładnie to co opisuje KaNie niechęć, pustkę, przykry obowiązek, łzy w oczach, choć wcześniej zrobiłabym wszystko żeby móc po prostu patrzeć na konia.
Teraz miałam zalamke konkretną z innego powodu i pojechałam do stajni bo wiem że mój koń nie da rady zrzucić sierści. Pojechałam raz, drugi raz i czuję że powoli wraca fun z tego, wracam do ludzi ze stajni.
Oczywiście że jazda na obcych koniach to nie to, nie ma tego dogadania, tej pewności jak na swoim ale rozważam i wsiadanie niedługo.

Także myślę że każdemu potrzeba przerwy, nigdy nie mów nigdy jak to mówią.
Może na starość, na emeryturze będziecie miały konika do tuptania po lesie i miłość do tego wróci.
Ważne żeby się nie zajechać kompletnie, tylko w dobrym momencie odpuścić na trochę
Tyle lat, tyle wiedzy, tyle doświadczenia - to zostaje do końca życia.
Wszystko o co chcielibyście, ale wstydzicie się zapytać ;)
autor: Sonika dnia 23 marca 2024 o 17:50
keirashara, no dobra to czaje.
A jak ustawić żeby dwa razy się dało obejrzeć snapa ?
Bo wiem że jak ustawie czas to no to da się raz przez ileś tam sekund. Jak nie ustawie czasu to cały czas widać i można wiele razy otwierać

I czy to co widzę w czacie to to co wysyłam do konkretnej osoby i ona do mnie ? I znaczy że do nikogo innego tego nie wysłał.
Czy da się jakoś ogarnąć czy wysłane było przez czat do mnie czy przez "dodaj snapa do znajomych " czy to to samo ?

Mam tak na przykładzie czatu z jedna osoba, ja wysyłam zawsze na Mystory więc nie widać tego w czacie, proste.
On wysyła i widzę 24h bo tak mam ustawione. Ale jego widzę w czacie, czyli nie wysyłał tego na mystory ale jak inaczej ?
Wszystko o co chcielibyście, ale wstydzicie się zapytać ;)
autor: Sonika dnia 23 marca 2024 o 17:08
Kurcze założyłam snapa. Ale jestem już chyba boomerem. Nie ogarniam XD
Jak się wchodzi w czat z konkretną osobą i widać Snapy które ktoś wysłał i mogę je oglądać milion razy to dobrze rozumiem że on mi wysłał te Snapy jakby prywatnie ? I bez ograniczeń czasu?
Czasem mam tak jak wyżej, czasem snapa mogę otworzyć raz, czasem max dwa razy. Nie wiem od czego to zależy 🤷
Też jakimś cudem wysłałam snapa 2 miesiące temu na czacie i od jest widoczny ( przynajmniej dla mnie) do tej pory?

Też jak wysłać komuś ? Jak wysyłam bezpośrednio w czacie a jak wysyłam poprzez mój profil zaznaczając daną osobę to jest jakaś różnica ?
Jak zrobić żeby ktoś mógł odczytać snapa dwa razy ?

Bo my story ogarniam, wysyłam " publicznie" i to znika po 24h
kącik porad prawnych
autor: Sonika dnia 19 marca 2024 o 14:53
Nie wiem czy dobry wątek.
Pracuje w firmie w której należy się urlop martyrologiczny, czyli 14 dni dodatkowego urlopu.
Należy się on po przepracowaniu roku, pracuje już rok i miesiąc.
Czy zmieniając pracę, rozwiązując umowę ten urlop mi przepada ?

Nie znalazłam info nigdzie na ten temat.
Wszystko o co chcielibyście, ale wstydzicie się zapytać ;)
autor: Sonika dnia 18 marca 2024 o 10:01
Widziałam ogłoszenia że ktoś "sprzeda" karty Multisport albo Medicover.
Google jest tak beznadziejny, że oczywiście nic się nie da znaleźć.
Myślicie, że to jakiś scam ? Czy serio gdzieś bokami da się taką kartę załatwić, jeśli pracodawca jej nie zapewnia ?
Sprawy sercowe...
autor: Sonika dnia 10 marca 2024 o 22:22
Spotkaliśmy się dwa razy w galerii handlowej, publicznie, też ryzyko że ktoś zobaczy. Przytulaliśmy się.
Potem fakt że już bardziej schowani ale myślałam że dlatego żeby się nie wstydzic calować choćby

Ja już powoli robię się zmęczona tym tematem bo i tak się nie dowiem co się stało.
On mi nie powie, nawet jakbym zapytała i jakoś odnowilibyśmy kontakt.
Tak jak nie powiedział od razu jakim samochodem jeździ, tylko kręcił
Tak jak nie podał nigdy żadnego imienia członka swojej rodziny ani miejscowości dokładnej. I wiem że pilnował żeby nie powiedzieć.
Też to że niby studiował ale nie miał indywidualnego toku a jakoś zjazdy nie pasowały do tego co było na stronie internetowej uczelni.

Ale też o to chodziło żeby się zmęczyć tym tematem, wręcz rzygać Nim. Przewalić to milion razy.
Sprawy sercowe...
autor: Sonika dnia 10 marca 2024 o 21:43
Fokusowa, też to ze znajomą podejrzewalismy.
Choćby to że incognito niemal na FB. Że pisał więcej jak był w pracy lub na wyjeździe.
No nie wiem, wątpię że ma.
Postalkowałam i na FB są jego bracia i żony jego braci. Nie ma dziewczyny o takim samym nazwisku.
Tez to że sam sobie gotuje.

No i znam go z Tindera , ryzykownie jak ma się żonę.
W ogóle w pewnym momencie sam z siebie napisał że on już nie przegląda Tindera, jak dopytalam to przyznał że przeze mnie bo nie chce się rozpraszać.

Myślę że on za głupi jest na ciągnięcie dwóch rzeczy na raz.
Sprawy sercowe...
autor: Sonika dnia 10 marca 2024 o 19:28
Fokusowa, jak mu wprost pisałam jak ma to zrobić 😆
Tak też tak pisałam.
-Jeśli nie chcesz mieć kontaktu i się spotkać to napisz
- przykro mi, że wkładasz w moje usta słowa których nie wypowiedziałem
No ale nic nie pisał.

- no i znowu się nie spotkamy i pewnie nigdy się nie spotkamy
- ja tak nie powiedziałem

- chcesz się spotykać dalej ?
- chce

- mam wrażenie że jestem startą czasu dla Ciebie?
- przestań, nie jesteś starą czasu

Na ostatnim spotkaniu miał już ręce w moich majtkach.
Seksu nie było
Myślałam że może o to mu chodziło ale ewakuował się przed i nie reagował nawet na moje " zaproszenia" do tego.
Tak mnie kręcił że bym to zrobiła. Może bardziej bym teraz żalowala ale i żałuję że do tego nie doszło.

Ciagle mam wrażenie że on się odezwie.

Dziwny zagubiony człowiek którego ja przydusilam. Zachwiałam jego niezależność XD a chyba tego nie lubi.

Trochę mi lepiej teraz, nie płacze już. Mam z lekka wywalone bo nie wiele jestem w stanie zrobić.
Wiem że teraz wszystko może ogarnąć tylko czas- i to czy się odezwie i to czy ja się odezwe czy zapomnę.
Nawet jeśli bysmy jednak coś mieli razem budować to ja nie mogę być w takim stanie emocjonalnym w jakim byłam. Muszę sie ogarnąć
Sprawy sercowe...
autor: Sonika dnia 10 marca 2024 o 19:11
Dziękuję wszystkim nawet za przeczytanie tego wszystkiego.

Czy dobrze robię że pozwalam tym emocjom wszystkim lecieć ? Przeżywam je jak się pojawiają.
Przy ostatnim facecie zablokowałam i mam wrażenie że nadal gdzieś to nie jest przepracowane
kącik porad prawnych
autor: Sonika dnia 10 marca 2024 o 19:10
Kurcze dlaczego tego o spadkach nie uczą w szkołach
Sprawy sercowe...
autor: Sonika dnia 10 marca 2024 o 18:45
Fokusowa, 27 i 28 lat
Tak bo on pracuje w mundurowce, pracował 16 czasem i 20h dziennie, żeby mieć przerwę 5h i znów 15h pracy. W tym czasie też był dwa tygodnie na wyjedzie służbowym.
Jak ja kończę o 16 to on często zaczynał o 16 albo ja zaczynam o 8 a on kończył o 6 po 20h pracy.
Do tego miał treningi siłownia i basen bo przygotowywał się do egzaminów żeby iść dalej w kariere
Też nie ma weekendów czy świat.
Przez te wszystkie strajki, rakiety wylatujące do Polski on nie mógł mieć wolnego wręcz go ściągali kilka razy
Do pracy dojeżdżał 1,5h z domu więc tych szans było mało

Ja wiedziałam że tak to może wyglądać i o spotkania nie będzie łatwo.
Do tego studia i sesja w międzyczasie była, potem remont mieszkania które jak najszybciej on chce wynająć.

Choć wiem że dla chcącego nic trudnego.
Mógł jakby chciał choć na 15min choć twierdził że to zdecydowanie za mało.

Proponowałam że mu pomogę sprzątać to mieszkanie żeby było szybciej i żebyśmy byli razem. Ale stwierdził że on nie potrzebuje pomocy bo nie lubi potem wyrzutow i sam to ogarnie.
Ale teraz się nie dziwie, znał mnie krótko, tak naprawdę nie wiadomo co ode mnie chciał, nie czuł się super komfortowo jeszcze przy mnie żeby mnie wykorzystywać do sprzątania
A teraz mu pokazałam że potrafię robić wyrzuty XD
Sprawy sercowe...
autor: Sonika dnia 10 marca 2024 o 18:40
( ok chyba jest limit znaków w jednym poście teraz , więc sorki że post pod postem)
I zapytałam czy zajmował się druga dziewczyną
( A mieliśmy już wcześniej rozmowę na ten temat, że mu nie ufam i on nie widzi tego dalej jak nie będę ufać) Niby zażartował a ja ciągnęłam dalej i się wkurzył. Od tego momentu już było gorzej. Już mniej odpisywał.
A ja zrobiłam lovebombing, zalałam go pytaniami, wątpliwościami, nie było innego tematu prawie więc się nie dziwię że mu się odechciało. Jeszcze w momencie gdzie on miał sporo na głowie.

Jak wymusilam deklaracje o spotkanie to tak naprawdę nie potwierdził tego piątku ( napisałam będę w piątek 18:30 na Pętli) nie zareagował na to. Czyli nie byliśmy umowieni. Wymusilam to.
Ostatnio było norma że on znikał na kilka dobrych godzin ( nie jest typem co siedzi ciągle z telefonem, tak naprawdę dla mnie to robił ale wtedy mu się odechciało raczej) i wtedy też zniknął prawdopodobnie.
A że ja go oje.balam za to że nie przyjechał ( choć wiem że źle zrobił że nic nie napisał) jeszcze znajoma nazwała go ch.jem i napisała że mnie stracił. To uznał że po zawodach, koniec.

Wiem że on źle zrobił, nie wybielam tego. Jakby chciał to by napisał. Najwyraźniej nie chciał.
Tylko też wiem że wina leży po obu stronach, nie jestem święta. Wiem że za bardzo naciskałam, że pokazałam się jako zdesperowana wariatka która nadal jestem.
Błędy robi każdy, a błędem jest też nie szukać błędów.
Sprawy sercowe...
autor: Sonika dnia 10 marca 2024 o 18:30
madmaddie, jestem lekowo ambiwalentnym, na 100%

I nie gram w gierki, jak chce to pisze jak nie to nie. Pisze i pierwsza, mam wrażenie że mogłabym się i oświadczyć bo niby dlaczego facet ma tylko do tego prawo.
We wszystkim tak robię - nie zmuszam się do niczego.

Potrafiłam postawić granicę koniom ale ludziom, szczególnie jak mi zależy jakoś nie potrafię. Mogę być szmatą byleby mnie lublili 🤷
Myślę nad terapia ciągle, kwestia znalezienia dobrego terapeuty.

Pomaga mi takie wypisanie się, mniej płacze dzięki temu.

Najgorsze że pracujemy blisko, wręcz po dwóch stronach ulicy, ja mimowolnie szukam jego samochodu wzrokiem ( choć tłumacze też że najlepsze bo on też codziennie kilka razy mija moją pracę i gdzieś chce wierzyć że choć trochę go to boli i się będzie zastanawiał)

Mam kilka osób którym wysłałam i screeny z naszych rozmów - wszyscy określali że M jest dziwny, że nie rozumieją o co chodzi. Że on sam zapewnie nie rozumie.

Teraz emocje trochę opadly, te pierwsze krzyki i płaczę i widzę że on niekoniecznie olał.
Przescrollowałam rozmowy ostatnie ( wiem wiem że nie powinnam ale też chciałam sprawdzić jak ja zareaguje i w sumie spoko, większych emocji nie ma, ani nie płacze ani się nie śmieje)
Znaczy zrobił bardzo źle że nie dał znać w ogóle. Ja nie potrzebnie pojechałam bo się tylko nakręciłam tym.
Tak naprawdę on od 2 tyg już zaczął znikać, teraz nawet wiem po jakiej sytuacji. Przed 2tyg pisaliśmy cały czas, serio, cały czas i to tak fajnie, jakbyśmy byli razem a potem był dzień gdzie on wrócił do domu z wyjazdu i miał mniej czasu odpisywal raz na kilka godzin. Wkurzyło mnie to
Sprawy sercowe...
autor: Sonika dnia 10 marca 2024 o 14:07
madmaddie, ideał na zasadzie tego jak sobie zrobicie listę jaki ma byc wasz partner to pasowało wszystko.
Zawod, wzrost, ambicja, plany na przyszłość, miejsce zamieszkania, głos, wygląd, sposób radzenia sobie ze mną
Nie ma opcji żeby ktoś drugi dokładnie tak się wpasował w to wszystko.
Wady ma każdy ale zalet było więcej

To on mi pokazał że jestem wartościową osobą i nadal się tak czuję. On mi pokazał że jestem kobietą, otworzył mnie na świat. Choćby dzięki niemu udało mi się zorganizować moje życie na tyle że nie tylko praca ale i zajęcia poza.
Nie uważam że zmarnowałam czas.

keirashara, pół roku pisania, spotkań było z 7-8. Przez pierwsze 4 miesiące tylko pisaliśmy, właśnie dlatego żebym zobaczyła czy on serio chce bo już raz miałam sytuacje gdzie mnie gość olał.
On miał tą cieprliwosc wtedy że ciągnął dalej.
Ja zrezygnowałam w pewnym momencie z pisania ale stwierdziłam że co mi szkodzi o wróciłam ( był zadowolony bo już widział czarne scenariusze znowu)

On uciekł przed moimi wybuchami emocjonalnymi, od dobrego miesiąca już miałam pretensje do niego żeby się okreslił, teraz wiem że za szybko i nie miałam prawa ich mieć bo on nic nie obiecywał
A ja wciąż naciskałam i zalewalam go miłością.
Nie postawiłam granic bo tak bardzo chciałam że wszystko mi pasowało, ale na serio wszystko.

Wrzuciłam ostatnio snapa ogólnie publicznie, ot zdjęcie kota, przecież jak nie przeczytał prywatnego snapa do niego to i tego nie przeczyta. Odczytał. Po co skoro ma mnie w dupie ?

Ja wiem że tłumacze go
Ale mój mózg musi to zrozumieć bo inaczej nie przetrawi.
Przechodzę z jednych emocji w drugie skrajne ( ból, płacz, zrozumienie, nadzieja, spokój, zmęczenie, rezygnacja) ciągłe zmiany i na razie nie wiem czy robię dobrze ale po prostu pozwalam temu lecieć. Nie blokuje.
Choć może powinnam zablokować i na siłę wytłumaczyć sobie że on nie wróci i to koniec.
Sprawy sercowe...
autor: Sonika dnia 09 marca 2024 o 20:44
Majorka, tylko ja wiedziałam że jak ja przestanę zabiegać to i on przystanie. On był jak lustro odbijał mnie przez dłuższy czas. Chciałam dłużej go zatrzymać z nadzieją że sie zakocha i przekona do mnie.
Komunikacja z jego strony od początku była bardzo trudna, cięższe tematy, dotyczące jego głównie, kończyły się ogólnikami albo zmianami tematu.
Ale też on widział ten sam problem we mnie- że ja też mam pałeczkę w tej grze, że to on dopytywał mnie pomimo że odpowiedzi i tak go nie satysfakcjonowaly.
Zapytałam ze dwa miesiące temu czy jemu na mnie zależy, powiedział że skoro ja nie wiem czy zależy to to nie ma sensu. Bo on pokazuje że mu zależy i jak tego nie widzę to nie idziemy do przodu. Jednak nie przestał pisać i się spotkaliśmy i było super, na serio się w końcu angażował, dosłownie nosił mnie na rękach, wyszeptał do ucha uśmiechnięty "Bardzo Cię lubię"
A potem ja znowu wyleciałam z tym że na pewno kogoś ma innego, że nie ma dla mnie czasu i że musimy pogadać na serio. No i uciekł.

Wiem że próbuje go wybielać
Ale też nie umiem jeszcze całkiem puścić, żeby nie wylądować w psychiatryku z bólu.

Ja nie jestem w stanie już nic zrobić, wiem. Może on się obudzi kiedyś a może uznał mnie za zdesperowaną wariatkę i nigdy tego nie zrobi. Choc ufając intuicji to czuję że się odezwie.
Sprawy sercowe...
autor: Sonika dnia 09 marca 2024 o 19:59
On uciekł w momencie w którym chciałam z Nim pogadać na serio. Zaakceptowałabym jego decyzję - jakby powiedział że związek to nie no to ok.
Ale też wiem że ostatnio to go zamęczałam pytaniami co jest między Nami, od dobrych kilku tygodni ciągle to wypływało. Za bardzo go tłamsiłam tym wiem.
Krótko się znaliśmy a ja chciałam deklaracji.
Też wiem że on nie miał dla mnie czasu bo nie chciał go tak naprawdę mieć.
A z drugiej strony to jak się zachowywał w stosunku do mnie- bardzo wątpię że to było grane. Coś poczuł.
Tylko tchórz uciekł.

Jeszcze koleżanka do Niego napisała wczoraj, tak naprawdę poprosiłam o to żeby sprawdzić czy w ogóle odpisze. Odpisał od razu i nazwała go ch.jem .

To jest trudne strasznie, bo nie wiem co się wydarzyło i co się wydarzy.
Wiem że mnie zeszmacił wczoraj do końca a i tak nie potrafię mieć szacunku do samej siebie żeby po prostu odpuścić i pogodzić się z jego stratą.
Był moim ideałem - serio. Wiem że trafić kogoś kto będzie mnie tak samo kręcił jest jak wygrać w totka.
Sprawy sercowe...
autor: Sonika dnia 09 marca 2024 o 15:36
Mam wrażenie że on się odezwie, przyjaciółka powiedziała to samo że to toksyk i on spróbuję nawiązać kontakt za jakiś czas.
Teraz jak to zrobić żeby mu nie ulec i nie odezwać się.
Sprawy sercowe...
autor: Sonika dnia 08 marca 2024 o 21:46
Kurde przepraszam dziewczyny ( i facetów też jeśli tu są) że nie wierzyłam.
Gość odwalił chyba największą maniane jaką mógł odwalić.
Jakiś czas temu się między Nami popsuło, ale wywalczyłam żeby spróbować dalej. I było potem fajnie.
Pisalismy od pół roku codziennie, widzieliśmy się z 10 razy. Mój ideał po prostu, zapewniał jak on tęskni, jak on mnie lubi , no miód i orzeszki
Od tygodnia mniej pisał - ale dużo pracy, remont mieszkania.
Chciałam w końcu ustalić czy jesteśmy parą czy tylko koleżeństwem ale nie chciałam przez neta tylko spotkanie.
Wczoraj ustaliliśmy że widzimy się dzisiaj o 18:30.
Do 9 00 rano dzisiaj pisał normalnie a potem nagle cisza. Zero odzewu. Zapytałam czy się widzimy - zero.
Głupia ja pojechałam na tą 18:30
Nie przyjechał, nie odbierał, nie odczytał. Do tej pory.

Najlepsze że koleżanka ma go na snapie, napisała - odpisał od razu.
Już zablokowany.

Czy ktoś kiedyś poznał większego chuja ?
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: Sonika dnia 19 lutego 2024 o 22:14
kotbury, kurcze a u mnie właśnie woda zdobiła robotę, bez wody się babrało dalej, jakby nie byłam w stanie tego doczyścić a jak nie doczyścisz no to robota bez sensu.
Tylko jak pisałam krzywe kopyta, do tego wieloletnie zaniedbania poprzedniego właściciela i serio było bardzo źle.
Każdy przypadek jest inny.
Podobno z Decathlonu też fajnie działa ten niebieski płyn, tańszy niż cabiblue.

Z błotem jest taki problem ze jak zrobisz te strzałki, na smarujesz i koń pójdzie w błoto, nawet czyste to wypluka ten środek co był aplikowany, albo namoczy gaziki/watę cokolwiek co tam wsadzimy.
Za dziegciem nie jestem.
naturalna pielęgnacja kopyt
autor: Sonika dnia 19 lutego 2024 o 15:01
kotbury, no nie bardzo większy boks, bo chyba nikt normalny nie trzyma koni w boksie tylko na betonie 😬 ściółka jakaś musi być
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: Sonika dnia 19 lutego 2024 o 15:00
kotbury, jeszcze dodam że trzeba zadbać żeby było sucho w boksie ( na padokach to chyba większość ma teraz mega błoto i nie wszyscy mogą coś z tym zrobić). Jeśli masz możliwość to po przyjściu z padoku dokładnie oczyścić tą strzałkę, woda, woda utleniona, środek do leczenia i do suchego boksu.
Zauważyłam że dosyć szybko widać poprawę, no ale na odrost strzałki potrzeba już sporo czasu. Żeby ładnie sama się zasklepiła i żeby nie wchodził tam brud. Też nie u wszystkich koni tak perfekcyjnie się zasklepi, mój ma krzywe kopyta po prostu i bardzo ciężko jest utrzymać strzałki w normalnej formie, szczególnie w zimie.