Lipizzaner

Konto zarejstrowane: 30 maja 2016
Ostatnio online: 20 maja 2024 o 15:43

Najnowsze posty użytkownika:

KOWALE
autor: Lipizzaner dnia 20 czerwca 2022 o 23:46
Hej, szukam kowala dla jednego konia w okolicach Czosnowa koło Warszawy. Koń jedynie do werkowania, jednak ma on złe doświadczenia z jednym kowalem z przeszłości, także szukam kogoś kto ma podejście do koni i będzie dążył do współpracy, a nie na zasadzie szarpania się. Ćwiczenia ćwiczeniami, jednak on rozpoznaje że kowal to kowal i bywa nieufny, ale do dogadania. Cena może być w związku z tym wyższa, ale zależy mi na kimś z dobrym nastawieniem, z góry dziękuję za pomoc
KOWALE
autor: Lipizzaner dnia 08 marca 2017 o 23:01
To, że Tobie nie wyrywa przy czyszczeniu nic nie znaczy - przy kowalu koń musi stać dużo dłuzej z nogą w górze, ma ją wyciąganą, odciąganą od ciala itd - są konie co 4 minuty postoją, a jak mija piąta to się nudzą, niecierpliwią, cokolwiek.. kucie siłą rzeczy trochę trwa..
Musisz to tak rozegrać żeby byc przy następnej wizycie kowala i tyle - poprosić, żeby dał znać jeśli będzie wcześniej/poźniej, jak to będzie inny kowal to ostrzec, że ostatnio był problem i że chcesz być przy wizycie. I zobaczyć samą czy koń faktycznie się źle zachowuje, czy kowal jest agresywny czy nie, itd.



Wiem, że przy czyszczeniu to jedno, dlatego podkreślam, że przed zmianą stajni przy kuciu nie było problemów. Z tym kowalem się na pewno pożegnam, w sobotę będzie inny i tym razem na pewno będę na miejscu.
KOWALE
autor: Lipizzaner dnia 08 marca 2017 o 22:45

Zobacz co piszesz, chcesz go uspokajać a on nie powinien być zdenerwowany! Pierwsze/drugie rozczyszczanie u źrebaka może być trudne. Uspokajasz konia jak go czyścisz, siodłasz czy na nim jeździsz? Toż to normalne, codzienne czynności. I wizyta kowala też tak powinna być potraktowana. Przynajmniej ja tak uważam. Zwykle spokojny opiekun = spokojny koń. To naprawdę działa. No i pokazanie koniowi co go czeka i że to nie jest straszne.


Raz pogłaskać to chyba nie przesada? Dla mnie formą uspokajania jest po prostu być obok, ewentualnie mówić i być spokojnym. Nie chce mu stać nad głową, robić z tego cyrku, pytanie co Ty rozumiesz przez uspokajanie?
KOWALE
autor: Lipizzaner dnia 08 marca 2017 o 22:27
Ja bym pracowała z koniem na co dzień, żeby wizyta kowala była oczywistością nie wydarzeniem. Już z tego posta wynika, że robisz z tego "akcję".

Pamiętaj też, żeby nogi brać tak, jak będzie brał potem kowal, przyjrzyj się albo dopytaj jaką ma technikę. Najczęstsze problemy to branie między nogi (przy czyszczeniu tego zwykle nie robimy), wyciąganie tylnej do tyły (zwykle czyszcząc bierze się pod brzuch) ewentualnie stawianie nogi na koziołku.



Nie mogłam robić, akcji skoro mnie nie było. Jeżeli chodzi o uspokajanie to po prostu, żeby być i pogłaskać czy coś. Poza tym chciałam zauważyć, że minimum rok nie było problemu z kuciem. Poza tym koń podczas rozczyszczania stoi grzecznie, dopiero jest problem przy samym kuciu jak słyszy młotek.


Jeszcze jest jedna kwestia, że dla właściciele konia czasem to, że konik trochę wyrywa nogi to nic, ale wiem ze swojej strony, jako osoby która robi kopyta, że jest to ciężkie i to właściciel odpowiada za to, żeby koń był nauczony dobrze stać, czasem koń wyrywa w sposób który faktycznie jest nieprzyjemny bądź niebezpieczny (np właśnie wspinając się przy tym). Ok jeśli ma jakieś traumy itp, to kowal musi być wyrozumiały, ale ma też pełne prawo odmówić usługi jeśli się czuje zagrożony...



Mi nigdy nic nie wyrywał, nawet przy zakładniu kaloszy żelowych, czytaj naciąganych nie było problemu, a co do kowala to bardziej mnie zastanawia jego podejście  niż sam fakt odmowy robienia go.
KOWALE
autor: Lipizzaner dnia 08 marca 2017 o 22:01
Witam,

dzisiaj miałam dziwną sytuację z kowalem i już nie wiem z kim jest coś nie tak, ze mną, z koniem, czy kowalem.

Koń, lat 6,był wcześniej rok pod opieką mojego brata, nigdy nie było problemów z regularnym kuciem. Zawsze podczas pobytu kowala był albo brat, albo trener, żeby konia uspokoić jak się trochę denerwował, ale tragedii nie było. 

Koń w listopadzie trafił pod moje skrzydła 300 km dalej, więc wiązało się to ze zmianą stajni i kowala. Pierwsza wizyta kowala była gdzieś na początku grudnia, niestety nie byłam świadkiem kucia, ze względu na korki. Przyjechałam dopiero na sam koniec, podobno konik się nieco denerwował i próbował się wspinać.

Na kolejną wizytę w połowie stycznia byłam już umówiona na godzinę 12 z mocnym postanowieniem, dzielenia tej ciężkiej chwili z moim wierzchowcem. O godzinie 10.30 dostałam telefon, że koń jest już zrobiony. Aha.

I jesteśmy w dniu dzisiejszym. Jako, że nie było żadnych przeciwwskazań po poprzednich wizytach, tym razem nie umawiałam się na godzinę, skoro ostatnio dało radę, a tym bardziej, że musiałabym się urwać z pracy. Jednak dzisiaj dostałam telefon, że kowal konia nie podkuje, bo zagraża to jego życiu i zdrowiu tak bardzo szaleje i najlepiej, żeby w takim razie konia nie kuć w ogóle. I  tym momencie okazało się, że ostatnio też jednak było nieciekawie, tylko nikt nie raczył mnie o tym powiadomić. Smaczku dodaje fakt, że za 1,5 tygodnia jedziemy na zawody ujeżdżeniowe klasa P. Na moje nalegania, żeby konia podkuć nawet na głupim jasiu, żeby chociaż na zawody było, uzyskałam odmowę, bo skoro nie jedziemy CC, to przecież nie ma problemu, że nagle koń będzie chodził bez podków.

Koń był zawsze spokojny, aż nawet dzwoniłam do poprzedniej stajni dowiedzieć się czy zawsze tak było. Wydaje mi się, że koń podczas kucia potrzebuje wsparcia kogoś kogo zna, bo wcześniej był brat lub trener i stąd takie zachowanie. Bardzo proszę o sugestie, co może powodować takie zachowanie i odpowiedzieć na moje pierwsze pytanie: z kim jest tu coś nie tak?