ElaPe

Radosne Galopy Sp. z o.o.

Konto zarejstrowane: 03 grudnia 2008
Ostatnio online: 28 lutego 2022 o 18:40

Brylant Dyskusji Wszelakiej

Najnowsze posty użytkownika:

Re-Voltowicze ZA granicą: pensjonaty, zwyczaje, niecodzienności...
autor: ElaPe dnia 09 maja 2021 o 22:44
kokosnuss,
W Danii też tak jest: klub jeździecki posiada infrastrukturę do treningów i zawodów - halę, czworobok, plac treningowy, przeszkody a członkowie klubu mogą z niej korzystać przyjeżdżając ze swoimi końmi
Kącik Ujeżdżenia
autor: ElaPe dnia 11 marca 2021 o 16:53
Ja też nigdy się nie uczyłam literek. Wiem gdzie C X A B E . Uczyłam się zawsze w domu palcem po mapie
Zadziwiające, nietypowe ogłoszenia
autor: ElaPe dnia 28 lutego 2021 o 20:45
ElaPe, dokładnie mówiąc historia Kaniona była taka, że dostał kolki, która została rozpędzona lekami rozkurczowymi, a następnie zamiast zgodnie z zaleceniem lekarza konia wstawić na trociny albo goły beton do aresztu boksowego i przestrzegać diety - koń został wypuszczony na padok, żeby się najadł. Skończyło się skrętem i zejściem na stole operacyjnym w klinice. Stałam wtedy na Legii a Kanion stał w boksie obok. Dobrze kojarzę tych ludzi nazywanych wtedy „kowbojami”.


Marek i Ania ta parka się zwała i nie byli małżeństwem ( przynajmniej wtedy).  Ja pamiętam ich bardzo dobrze i sama na własne oczy widziałam jak dla kolkującego konia worek marcheweczek przywieźli i nikt ani nic ich nie dał rady przekonać ze nie wolno Kanionowi ich dawać bo oni zawsze wszystko wiedzieli najlepiej.
Zadziwiające, nietypowe ogłoszenia
autor: ElaPe dnia 28 lutego 2021 o 17:07
[quote author=halo link=topic=190.msg2965032#msg2965032 date=1614050143]

A jeśli ktoś próbuje sprzedać staruszka, to przecież jest to próba - która nic nie kosztuje? A nuż koń będzie miał szczęście i ktoś naprawdę go pokocha?


Cuda się zdarzają. Pamięta ktoś jeszcze Korala z Kozielskiej ??
Juniorzy na nim startowali a potem poszedł do legijnej rekreacji.
Stary już był. Woził początkujące dzieciaki i lekkich rekreantów.
Oszczędzali go w tym pracowaniu. Super koń, bezpieczny, dużo umiał.
Kupiło go małżeństwo. Koń przestał pracować. Dbali, chuchali, wyprowadzali na spacery i padok.
Dużo miłości w tym ich opiekowaniu było.
Farciarz nie koń. Żeby tak częściej.

[/quote]

Nie, Korala nie kupiło żadne małżeństwo, kupiła go moja bardzo dobra znajoma Bożena. Koral (rocznik 1975), ulubieniec wszystkich rekreantów, w 1997 roku, w wieku 22 lat zdrowy i na chodzie i cały czas chodzący w szkółce,  został wypożyczony na wakacje pewnemu bywalcowi Legii, znanemu adwokatowi z którego wszyscy zawsze zrywali boki jak pokonywał parkury na zawodach ze względu na jego "interesujący" styl jazd. Adwokat ów (kawał faceta) tak ujeżdżał Korala na wakacjach, że po wakacjach oddał go Legii z przednią nogą jak buła - zerwał mu ścięgno. Stał więc Koral z tym zerwanym ścięgnem, aż ulitowała się nad nim właśnie Bożena i go kupiła i zaczęła leczyć.  Koral dożył swoich dni na Kozielskiej do 2001 cały czas będąc na Kozielskiej.

A niejaki Marek wraz z kobietą (imienia nie pomnę) najpierw wykupili z legijnej rekreacji Kaniona, pięknego kasztana w skarpetkach, żywego konika w sile wieku, przekazanego do rekreacji również po karierze skokowej pod zawodnikami Legii, który miał podówczas zdaje się lat 12. Z Kanionem za nic nie potrafili sobie dać rady, bo konik był wesoły a oni zero pojęcia o koniach czy w ogóle o jeździe. Mieli za to zapędy na zaklinaczy koni, ale to też im ni w ząb nie wychodziło. Potrafili np. tego konia wypuścić na halę by sobie pobiegał, konik do nich podbiegał i ich podszczypywał aż całe ramiona i jedno i drugie miało w siniakach, a oni się z tego cieszyli jaki koniczek mądry. W końcu konia zamęczyli na śmierć jak dostał kolki i miał nic do żarcia nie dostawiać a ci  go tonami marchewki zasypywali bo szkoda głodem morzyć konisia. Kanion padł.

Następnie jak padł im ten piękny kasztan, zaczęli przyjeżdżać do byłego konia skokowego, folbluta Skarbca który w wieku 17 lat stał się emerytem legijnym. Pod dobrych kilku latach zabrali Skarbca z Legii do Poczernina gdzie też w wieku 35 lat padł.
Filmy czterokopytne na You Tube :) (wlasne i znalezione)
autor: ElaPe dnia 13 lutego 2021 o 18:12
A czy ktoś używał pivo do treningu online? Podobno mają do tego platformęz ale ja jestem słaba w technologiach ale mnie to kusi.


ja jeszcze nie używałam. Póki co wymagane jest by osoba po drugiej stronie (trener) korzystała z komputera lub laptopa (nie ze smartfona). Na razie treningi robię z moją trenerką w Polsce przez facetime (mój telefon z szerokokątną nakładką na obiektywie jest na statywie)

ElaPe czy możesz przybliżyć mi jak używa się Pivo? Jak ustawia się go aby śledził akurat Ciebie, gdy jeździ się w kilka koni? Bardzo ciekawi mnie ten sprzęt.


Teoretycznie podprowadzasz konia przed telefon z włączonym Pivo by aplikacja go zapamiętała i rozpoznawała. W praktyce może być tak, że Pivo będzie kierowało uwagę na inne konie.
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: ElaPe dnia 07 lutego 2021 o 17:34
Youtube od dłuższego już czasu stał się ściekiem pełnym świrów, oszołomów i ludzi zwyczajnie chorych na głowę którzy publikując na YT swoje wyrzygi znajdują w ten sposób ujście dla swojego gigantycznego narcyzmu. 
Kupno konia
autor: ElaPe dnia 21 stycznia 2021 o 17:14
IskradeBaleron: bardzo ładny i proporcjonalny koń, wszystko na miejscu, szczególnie podoba mi się długa szyja i głęboka klatka piersiowa. Widać że to koń na którym czuje się że się siedzi a nie jakiś śledź.
Zdjęcia z wypadów w teren. Reaktywacja tematu!
autor: ElaPe dnia 17 stycznia 2021 o 21:20
Pumcass świetne zdjęcia a wilki jakie czujne 😍
Zdjęcia z wypadów w teren. Reaktywacja tematu!
autor: ElaPe dnia 17 stycznia 2021 o 16:48
U nas był śnieg przez tydzień w grudniu. Kobyła jest bez podków i nie ma problemów na śniegu.

Re-Voltowicze ZA granicą: pensjonaty, zwyczaje, niecodzienności...
autor: ElaPe dnia 13 stycznia 2021 o 16:01
Jeśli jest to koń zarejestrowany w USEF to jest taka możliwość by go odszukać, niestety nie za darmo

https://www.usef.org/search/horses
Re-Voltowicze ZA granicą: pensjonaty, zwyczaje, niecodzienności...
autor: ElaPe dnia 13 stycznia 2021 o 00:56
Hej, mam pytanie do dziewczyn ze Stanów, czy jest jakaś baza koni w USA, albo baza wyników z zawodów, coś jak nasz artemor albo zawody konne?


Niestety nie ma. Każda dyscyplina ma jakieś bazy danych do których strasznie trudno się dokopać i przeważnie trzeba być członkiem danej organizacji.
Tuigparden
autor: ElaPe dnia 31 grudnia 2020 o 16:42
KaNie - ja aż tak się nie zgłębiałam w jej jeździectwo wiem natomiast że drugiego konia, folbluta, fajnie doprowadziła w zasadzie od zera do zdaje się skokowej N klasy.
Tuigparden
autor: ElaPe dnia 31 grudnia 2020 o 16:33
ElaPe
Serio?
Ten koń moze i fajny.Trudny ale fajny. Natomiast to co sie tam dzieje to jest zwykłe znecanie sie i brak umiejetnosci.


Chyba koń miał zły dzień bo jeźdźcem jest dobrze jeżdżąca dziewczyna.

Tu treningowo ten sam koń pod trenerem https://www.facebook.com/sslawekprzybysz/videos/515263322142230
Tuigparden
autor: ElaPe dnia 31 grudnia 2020 o 16:15
Wow, fajny film. Obawiam się, że ta niesamowita energia w tym przypadku to zwykły strach i stres jednak.


Ten koń jak miał dobry dzień to skakał tak że szczęki opadały wszystkim: z niesamowitą łatwością wagony skakał
Tuigparden
autor: ElaPe dnia 31 grudnia 2020 o 15:58
Tu skokowy tuigpaard na zawodach na warszawskiej Legii - niesamowita energia i wybicie,  trochę wybuchowy charakter

Re-Voltowicze ZA granicą: pensjonaty, zwyczaje, niecodzienności...
autor: ElaPe dnia 27 grudnia 2020 o 16:24
Donkeyboy: fakt ciekawy egzemplarz. Wstajni jedna pani jest wyznania mojżeszowego i nie ma problemu z Merry Christmas
In memoriam
autor: ElaPe dnia 26 grudnia 2020 o 16:19
Wyrazy współczucia Espana 😕
Re-Voltowicze ZA granicą: pensjonaty, zwyczaje, niecodzienności...
autor: ElaPe dnia 26 grudnia 2020 o 16:14
U nas (USA) święta to jedynie 25 grudnia - dziś 26 grudnia normalny dzień pracy.

Apropo życzeń świątecznych.

Parę dni temu wybrałam się w terenik - pierwszy od intensywnych opadów śniegu, jakie miały miejsce 10 dni temu.
Temperaturka lekko powyżej zera, tak więc niebezpieczeństwa pośliźnięcia się na lodzie brak, bo lód się w breję zamienił, a Negocjacja dodatkowo rozkuta (koń niekuty dobrze daje radę na śniegu).
Wychodzę więc z terenu naszej stajni na wąską, rzadko uczęszczaną bo ślepo zakończoną uliczkę tuż za bramą. Przede mną w odległości jakichś 15 m pani ze szczekającym, niewielkim i grubawym pieskiem.
Idę więc powoli za nią, ta się w pewnej chwili odwraca i informuje mnie, że pies szczeka i czy koniowi to nie przeszkadza.
Ja na to, że absolutnie nie, bo koń przyzwyczajony do szczekających piesków.
Tak więc idziemy dalej za panią w odległości już ok. 10 m.
Pani znów  się do mnie odwraca i tym razem prosi bym się zatrzymała z koniem "bo piesek się denerwuje" (szczeka tak samo jak wcześniej) (?!!!). Ok. Zatrzymuję się.
Uliczka kończy się na skrzyżowaniu z większą ulicą, pani skręca w prawo do skrzynek pocztowych ja stoję na tym skrzyżowaniu i mówię do niej "Have a good day and Merry Christmas" a pani odwraca się i ze źle skrywaną  wściekłością odpowiada
" I DO NOT CELEBRATE CHRISTMAS!!!!"
Ja na to, że przepraszam za te Merry Christmas ale nie jestem z tego kraju itd itp że nie wiedziałam co mam jej życzyć.
Starsza pani na to że ona obchodzi Chanuka. A tak w ogóle to mam już z tym koniem już wreszcie przejść przez ulicę, bo za długo stoję na tym skrzyżowaniu bo przecież ta ulica którą mam przejść jest prawie nieuczęszczana. Ja na to że przecież trzeba się zatrzymać by sprawdzić czy nic nie nadjeżdża że nigdy nic nie wiadomo bo słaba widoczność, bo zakręty z obu stron.
Reasumując Pani starsza deczko mi ciśnienie podniosła, piesek oczywiście niczemu nie winny.
Tak więc będąc w USA trzeba sobie raz na zawsze wbić do głowy by nie życzyć ludziom Merry Christmas a Happy Holiday.
Pensjonaty w Poznaniu i okolicach
autor: ElaPe dnia 25 grudnia 2020 o 18:55
jabooshko: dzięki
Pensjonaty w Poznaniu i okolicach
autor: ElaPe dnia 25 grudnia 2020 o 17:24
Szukałam wątku o nauce jazdy konnej/szkółkach/rekreacji w Poznaniu i okolicach ale nic nie znalazłam więc tu się zapytam. Jeśli istnieje jakiś bardziej odpowiedni wątek do powyższego zapytania to poproszę o linka.

koleżanka poszukuje sensownej szkółki dla swojej 14 letniej córki - nauka od podstaw. Mieszka w okolicach Woli ale ze strony tego ośrodka wynika że tam jest tylko pensjonat.

Będę wdzięczna za wszelkie info.




Filmy czterokopytne na You Tube :) (wlasne i znalezione)
autor: ElaPe dnia 01 grudnia 2020 o 12:58
Pivo współpracuje z innymi różnymi smartfonami gdzieś na help.getpivo.com  jest ich lista.

Pivo nie wymaga rozstawiania żadnych znaczników ani ich noszenia bo działa na innej zasadzie niż pixio .

Wystarczy normalny statyw, można też samo Pivo gdzieś postawić na czymś
Filmy czterokopytne na You Tube :) (wlasne i znalezione)
autor: ElaPe dnia 30 listopada 2020 o 00:52
Ja zamawiałam z getpivo.com i oni wysyłają na cały świat
Filmy czterokopytne na You Tube :) (wlasne i znalezione)
autor: ElaPe dnia 28 listopada 2020 o 17:43
Chciałam wam zaprezentować filmik nagrywany przez minirobota Pivo w połączeniu z Iphonem - to jest takie malutkie obrotowe urządzenie na które się stawia telefon. Specjalna aplikacja pozwala Pivo sterować telefonem w czasie nagrywania podążając za koniem, przybliżając i oddalając. Urządzenie kosztuje 129$.

Z efektów jestem bardzo zadowolona - na pewno lepiej nagrywał niż człowiek.

Całe nagranie liczyło 45 minut a filmik poniżej to urywki


Hackamore czy wędzidło ? (wszystkie za i przeciw)
autor: ElaPe dnia 06 listopada 2020 o 14:37
SparkHope: koń dobrze ujeżdżony to taki który reaguje na pomoce jeźdźca , nie uwiesza się, nie ciągnie,  można  jechać na nim w zadanym tempie a koń będzie to tempo trzymał. Owszem może się przestraszyć uskoczyć ale wszystko jest do opanowania.

Z opisu zachowania twojego konia jasno wyłania się obraz konia niestety słabo ujeżdżonego i już lekko znarowionego a w dodatku któremu dokuczają jakieś bóle (barany- nie nie są to objawy radości). Hackamore na pewno ci nie pomoże a wręcz może jeszcze bardziej znarowić i zniechęcić konia do jakiejkolwiek współpracy z tobą. Tak jak pisałam wcześniej hackamore wcale nie jest łagodnym wędzidłem i ma minimalny margines na błędy typu niestabilna ręka, słabo wyszkolona ręka, niestabilny dosiad (tak, niestabilny dosiad bardzo się przekłada na błędy kontaktu).

Oczywiście to twój koń i zrobisz jak będziesz uważać, jednakowoż żadne nawet najmocniejsze wędzidło ci nie pomoże jak koń stwierdzi że ma cię w dupie bo już ma dosyć twojej betonowej szarpiącej ręki i nieskoordynowanego dosiadu wysyłającego sprzeczne sygnały.

Co wy w ogóle macie jakąś schizę z tym ponoszeniem??? 

Konia rzeczywiście notorycznie ponoszącego się nie użytkuje pod siodłem. Niech idzie na kotlety ewentualnie do kogoś naturalnie bawiącego się z końmi w 7 czy tam 10 gier wyłącznie z ziemi.

A konia którego ktoś nauczył ponosić - bo nie reagował na drobne nieposłuszeństwa typu nie trzymanie tempa, przyspieszanie, wpieranie się i uwieszanie na wędzidle - być może da się odrobić przez osobę doświadczoną w szkoleniu koni, ale zawsze najlepiej jest nie przyczyniać się do powstawania takiego narowu czyli po prostu umieć jeździć a nie przemieszczać się z pkt a do b i uważać się za doświadczonego jeźdźca.
Hackamore czy wędzidło ? (wszystkie za i przeciw)
autor: ElaPe dnia 05 listopada 2020 o 19:10
Jest sporo czynników które składają się na powodzenie lub nie  jazdy na takim hackamore - właściwe jego założenie (nie za wysoko i nie za nisko), prawidłowe zapięcie łańcuszka ( nie za ciasno i nie za luźno) i w ogóle czy łańcuszek czy pasek.

Potem kolejną niewiadomą jest jaki kontakt jest właściwy a kiedy jest go zbyt dużo lub łańcuszek jest za krótko podpięty i koń bez zdania racji dostaje ty łańcuszkiem po żuchwie lub ręka jeźdźca jest niestabilna i koń bez przyczyny czuje działanie łańcuszka to w rezultacie może stracić chęć do jakiejkolwiek współpracy (rzucanie głową, wytykanie się, brak dążności do przodu, chowanie się za wędzidłem.

Owszem wędzidło zwykle też może być źle popięte czy też jeździec mieć niestabilną rękę ale jest jakby większe pole manewru.



Hackamore czy wędzidło ? (wszystkie za i przeciw)
autor: ElaPe dnia 05 listopada 2020 o 15:23
SparkHope: parę dni temu z ciekawości przejeździłam godzinę w takim właśnie hackamore na mojej 17-letniej kobyle która całe życie chodzi w zwykłym wędzidle, głównie podwójnie łamanym, pełnym. Jest wyszkolona do klasy C ujeżdżenia.

Było to dla mnie i dla konia dziwne przeżycie. I wcale to hackamore nie jest łagodniejsze od zwykłego wędzidła, przeciwnie: miałam wrażenie że najmniejsze działanie powoduje skutek uboczny w postaci braku chęci do pójścia naprzód i irytację konia.

Re-Voltowicze ZA granicą: pensjonaty, zwyczaje, niecodzienności...
autor: ElaPe dnia 03 listopada 2020 o 22:20
Zorlilla i jak człowiek nie ma pojęcia o jeździectwie to weźmie za dobrą monetę takich trenerów z przypadku.

Właśnie mi doniesiono ze stajni że Courtney ma już rozwiązanie problemu konia  - będzie mu podawała dwa uspokajacze - jeden długo działający a drugi to acepromazyna.
I na tak uspokojonym koniu ma zamiar ten Hunter Pace pojechać czyli tut.  Hubertusa.
Re-Voltowicze ZA granicą: pensjonaty, zwyczaje, niecodzienności...
autor: ElaPe dnia 03 listopada 2020 o 20:38
I czemu nie umie tej nauki wykorzystać na samej sobie :P


Dobre pytanie. Najpierw opowiada jak to szkoli podopiecznych nie słodząc im  a za chwilę doznaje załamania psychicznego niemalże gdy jej mówię jej co widzę w odpowiedzi  na jej pytanie

Tiri: tacy pseudoinstruktorzy to faktycznie  strata czasu i kasy a co gorsza wpędzanie w błędy które potem trudno odrobić

Kotbury, Donkeyboy: z moich tutejszych obserwacji wynika że im większe masz umiejętności lania wody tym bardziej możesz być instruktorem „jeździectwa”

W USA jest tyle różnorakich dyscyplin jeździeckich że jeśli się nie skupisz na jednej to przeciętny amator koni w USA ma w głowie sieczkę i nie ma pojęcia o pojęciu i w rezultacie stają się łatwym łupem różnej maści kapeluszników o zabarwieniu naturalistycznym.

Kokosnuss nie drę łacha tylko opisuję sytuację z którą nigdy wcześniej się nie spotkałam a z jeździectwem od prawie 30 związana. Courtney to zmyślone imię innych danych nie podaję.

Owszem każdy się może zestresować w terenie gdy koń raptem mówi nie i co mi zrobisz. Każdemu pewnie takie sytuacje się zdarzały w tym ja też raz nawet sama wracałam bo kobyła stwierdziła że nie przejdzie strumyczka dosłownie 5 cm szerokości i nie pomogło 30 minut walki z koniem ani po dobroci ani z siodła ani z ziemi nic nie dało rady. Ale jakoś nie przyszło mi do głowy by się obrażać na towarzyszkę tej jazdy .

Re-Voltowicze ZA granicą: pensjonaty, zwyczaje, niecodzienności...
autor: ElaPe dnia 02 listopada 2020 o 22:28
Donkeyboy: wydaje mi się, że  tak jak piszesz rzeczywiście w tej Courtney chyba tkwi głębszy problem, jakieś kompleksy czy co.

Patrząc po poziomie wyszkolenia jej 14 letniego konia którego ma od 10 lat oraz jej stylu jazdy śmiem wątpić czy ktokolwiek ją trenuje. Trudno mi zresztą sobie wyobrazić, by ona była w stanie z kimkolwiek trenować, przecież trenowanie z kimś równałoby się  ciągłemu korygowaniu błędów. A ona z każdej takiej jazdy musiałaby schodzić w stanie kompletnego załamania nerwowego.
Re-Voltowicze ZA granicą: pensjonaty, zwyczaje, niecodzienności...
autor: ElaPe dnia 02 listopada 2020 o 19:25
Porąbani Amerykanie cz. 321 😉

Po lecie dokumentnie zepsutym raptowną obecnością w mojej stajni 21 koni z ich właścicielkami w postaci dzieciarni nie reagującej totalnie na otoczenie, zastawiającej o każdej porze korytarz stajni końmi które są albo chłodzone wiatrakami przed jazdą, po jeździe bądź tak sobie, prewencyjnie, nadszedł upragniony spokój.

W połowie października wprowadził się do naszej części stajni gigantyczny 14-letni folblut z jego właścicielką ok. 30-letnią Courtney, instruktorką pracującą w nieodległej stajni z halą.

Z rozmów z Courtney wynikało, że do naszej stajni się wprowadziła ze względu na jakieś bliżej nieokreślonego kształtu problemy w stajni poprzedniej. Jako że Courtney na dniach ma jechać jakiegoś Hubertusa (tu zwanego hunter pace gdzie jedzie się parach) to liczyła na to, że tego swojego konia przejeździ po naszych okolicznych terenach by go "otworzyć".

W ubiegłą środę zajeżdżam do stajni i okazało się że akurat Courtney też była i dopytywała się kto z nią mógłby wyjechać w teren i koniecznie przegalopować wzdłuż  ściany - to takie miejsce gdzie pod łagodną górkę można faktycznie konia wypuścić bez obaw że gdzieś wyłamie, bo z jednej strony jest mur, a z drugiej krzaki i drzewa. Miałam co prawda pracować na placu ale mówię że OK, mogę pojechać i pokazać jej ten teren, skoro ona jeszcze nigdy nie wyjeżdżała poza bramę.

Zabieramy się więc do  czyszczenia i siodłania - Courtney w wyjątkowo ekspresowym tempie się z tym uporała i wyjechała na plac przed stajnią by rozprężyć konia. Dołączyłam do niej po 5 minutach, ona dalej rozpręża.

Stępując kątem oka ją obserwuję: jej folblut ma hackamore założone na moje oko o wiele za wysoko a więc totalnie nie działaja. Koń jej mach łbem i wyryja się jak opętany, biega jakimś kłusem wyścigowym,  na kołach wypada łopatką, w galopie też idzie jak chce i gdzie chce. Lekko mnie to zaniepokoiło  ale nic. Ona mi mówi że jeszcze z 5 minut rozprężania potrzebuje, ja do niej że trochę to wygląda jakby nie miała kontroli nad koniem i koń jest ponad wędzidłem, na co ona się zaperzyła ale zaczęła starać się jeździć bardziej kontrolowanym tempem.

W końcu wyjeżdżamy w ten teren. Po drodze rozmawiamy sobie o tym i o owym, w tym o jej pracy w charakterze instruktora. Ona mi opowiada jak swoim podopiecznym lubi mówić całkowitą prawdę, nie owijać w bawełnę i poprawiać błędy i że z tego powodu jakiś jej klient odszedł do innego instruktora, który wiecznie tylko chwali choćby się jeździło tragicznie.

Jadę jako pierwsza, informuję ją za każdym razem co teraz, że teraz kłusik, że za chwilę stęp, że znowu kłus, a teraz pod malutką górkę chwilka galopiku. I się dopytuję jak tam jej koń. Ona że dobrze, ale czuje że koń jej ma się ochotę wybiegać. Ja na to że to super, ale drugie super że ona jako jeździec jednakowoż decyduje jakim tempem ma koń iść.

Wjeżdżamy na kolejną ścieżkę idealną do galopiku przez nóżkę, pytami się jej czy chce zagalopować delikatnie, a ona mówi że nie, że woli jednak pokłusować. Kłusujemy więc, pytam się czy nie za wolno czy nie za szybko. Jest OK.

Dojeżdżamy do małej górki, na jej szczycie przechodzimy do stępa. Po paru sekundach słyszę jej podniesiony ton głosu oglądam się, a ta walczy z koniem, który ewidentnie już nie miał ochoty iść dalej. Zaczął jej się wykręcać na wszystkie strony ze wskazaniem na drogę powrotną do stajni. Courtney siedzi na nim i absolutnie nie jest w stanie nic zrobić bo hackamore nie działa, ona nie ma ani bata ani ostróg. Ja stoję i czekam aż jej się uda przewalczyć opór. Pada sugestia z jej strony żeby wrócić do domu, ja się pytami czy sama może wrócić, ta dalej z koniem walczy i mówi że chyba tak. W pewnym momencie zsiada z konia i  daje za wygraną. Mówi też że teraz to ten koń ani w te ani we w te. No to ja mówię że Ok, to pójdę z nią do stajni

Następnie stojąc z tym szarpiącym się koniem w ręku pyta  się mnie "Jak myślisz czemu mój koń się tak zachował"

Ja na to że moim zdaniem straciła nad koniem kontrolę.

Moja odpowiedź wywołała u niej taką reakcję jakiej się w ogóle nie spodziewałam. Nadęła się, zaczerwieniła i głosem drżącym od nadmiaru emocji powiedziała że teraz to ona już sama sobie da radę i że nie muszę jej do stajni odprowadzać. Z przekąsem stwierdziła że dziękuje mi za pomoc.

Dalej więc pojechałam w trasę a ona poszła w kierunku stajni.

Po godzinie przyjechałam do stajni, okazało się że Courtney doznała jakiegoś załamania nerwowego, cała we łzach była w siodlarni i w ogóle nie chciała rozmawiać. Nie wiedząc co mam robić powiedziałam że ją przepraszam za stwierdzenie że straciła kontrolę nad koniem, a ta rozszlochawszy się zupełnie mówi że przecież ona ma tego konia 10 lat i on nigdy się tak nie zachowywał i że to było dla niej straszne przeżycie to co się stało. W ogóle miałam wrażenie że jakiś straszliwy czyn popełniłam względem niej.

Wczoraj nastąpił II akt dramatu Courtney. Przenosi konia do innego, odległego od nas  budynku stajennego, najwidoczniej dalej nie przeszła do porządku dziennego nad tym co się wydarzyło, ale głównie pewnie chodziło o tą utratę kontroli nad koniem.
wasze ulubione seriale
autor: ElaPe dnia 16 października 2020 o 17:17
Wszystkim zdołowanym, znudzonym, wkurzonym polecam  "Emily in Paris" - " Emily w Paryżu".

O tym jak młoda, ambitna ale i zabawna Amerykanka z Chicago zostaje oddelegowana przez firmę do pracy w Paryżu. Różne śmiesznostki i ciekawe sytuacje powstałe w wyniku zderzenia dwóch kultur - amerykańskiej i francuskiej, z przymrużeniem oka i dystansem do siebie.

Film zabawny, leciutki i ożywczy jak powiew zefirka w upalny dzień, optymistyczny ale nie na siłę, bez wszechobecnej na Netfliksie przemocy, morderstw, horroru czy epatowania seksem.

Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: ElaPe dnia 03 września 2020 o 20:52
Kokosnuss pisz do mnie może coś pomogę
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: ElaPe dnia 02 września 2020 o 03:56
Kokosnuss to nieźle z tymi naturalsami że się tak rozplenili w kraju przecież przodującym w nienaturalnym jeździectwie. Ciekawa jestem czy hodowla KWPNów tez w większości wypadków mam miejsce w takich miejscach gdzie konie ledwo co wychodzą
Re-Voltowicze ZA granicą: pensjonaty, zwyczaje, niecodzienności...
autor: ElaPe dnia 11 sierpnia 2020 o 18:18
przykry obrazek sie wyłania z twojego opisu 🙁 raczej nie widać w tym pasji, ale i u nas w Polsce, jeżdżąc po stajniach widuje takie obrazki, dzieciaki zrobią przy koniu to co instruktor pokaże palcem i nos w telefon, jakby do stajni przychodziły za kare.


Zadziwiający, zastanawiający  i bardzo przykry obrazek.

Jakoś nie kojarzę bym kiedykolwiek w Polsce tak się dzieciaki między sobą zachowywały ani w stosunku do pozostałych użytkowników stajni -  moja własna córka trenowała na warszawskiej  Legii skoki kucykowe wraz z grupką podobnych jej dzieciaków. Było zawsze mnóstwo śmiechu, choć trening to trening, wiadomo, trenerka pani Retka mocno dzieciaki trzymała w ryzach ale przecież zawsze te dzieci umiały się zachować, grzecznie pozdrowić i normalnie porozmawiać.

donkeyboy: być może tak jest jak mówisz, wiadomo jak ktoś trenuje to wiadomo że ma ambicje, te dzieciaki z czasów trenowania mojej córki w grupie  kucyków legijnych też  ambitne i też nastawione na sukcesy ale jednakowoż tak przerażająco to nie wyglądało jak tu, że zero interakcji czy zainteresowania przeszłością własnego konia (!).
Re-Voltowicze ZA granicą: pensjonaty, zwyczaje, niecodzienności...
autor: ElaPe dnia 11 sierpnia 2020 o 16:39
U mnie w stajni epizod w wprowadzeniem się 21 koni będących w treningu  u trenerki dyscypliny hunters i equitation  dobiegł końca.

To było bardzo ciekawe przeżycie, zetknięcie się dzieciakami które trenują i jeżdżą na zawody.

Jedna z zawodniczek, 14 letnia zdaje się dziewczynka, miała 3 konie w tym klacz moszniańskiej hodowli Emisja M. Nawet sporo informacji o tym koniu jest na internecie, w tym gdzie i kiedy i pod kim i co startowała będąc jeszcze w Polsce. Zagadałam do tej dziewczynki któregoś razu, że ma polskiego konia, że znalazłam o klaczy sporo informacji itd itp. Zdziwiła mnie niesamowicie reakcja tej dziewczynki: otóż nie wyraziła ona najmniejszego zainteresowania przeszłością swojego konia. Jej reakcją było wzruszenie ramion i zero jakiegokolwiek komentarza. Powiedziała że nic jej to nie obchodzi. 🤔

Generalnie ta grupka dzieci przebywająca w stajni u swoich koni od rana do godzin popołudniowych bardzo dziwacznie się zachowywała. Zero jakiejkolwiek radości, śmiechu, dokazywania. Snuły się w  te i we wte jak jakieś zombie. O tym żeby komuś powiedziały dzień dobry to należało zapomnieć. Nawet na te Hi nie były w stanie odpowiedzieć.

Na szczęście po 2 tygodniach większość wyjechała na zawody gdzie przebywali kolejne dwa tygodnie. Po czym się wyprowadzili do innej bardziej profesjonalnej stajni z halą.
stawanie dęba, końskie bunty itp. niesubordynacje...
autor: ElaPe dnia 11 sierpnia 2020 o 16:23
KaNie: W USA stosują Regumate
Kupno konia
autor: ElaPe dnia 01 sierpnia 2020 o 02:06
Faktycznie strasznie do pchania ten Ślązak w stępie strasznie  się wlecze w kłusie nie dokracza no i generalnie sprawia on wrażenie jakby stąpał po jakimś gruzie
Re-Voltowicze ZA granicą: pensjonaty, zwyczaje, niecodzienności...
autor: ElaPe dnia 29 lipca 2020 o 15:36
[quote author=aleqsandra link=topic=823.msg2939794#msg2939794 date=1595969443]

Co dokładnie byś chciała wiedzieć? Czy ktoś zarabia 3200 czy 3500? Czy to coś zmienia? A co zmienia czy zarabia 3300 czy 4000? Każda z tych osób miała zupełnie inną historię i inny zakres obowiązków. Stajnie też różne, jedne komercyjne, zarabiające na siebie, inne nie... Taki ten jeździecki świat trochę jest - nie zarabia na siebie, więc i pensje są jakie są i niekoniecznie ustandaryzowane...


Otóż to, nie wiem dlaczego tak zawsze wszyscy lubią innym zaglądać do portfela i pytać o zarobki. Kto jest luzakiem z doświadczeniem, ten wie ile prosić i kiedy. Wie, jakie jest minimum - nie w danym kraju czy stajni, ale dla siebie. A kto jest zielony to chyba jasne, że powinien dostać mniej, niż ktoś kto pracuje od lat i wie co robić.
[/quote]

Dlatego wszyscy chcą wiedzieć, gdyż już taka jest natura ludzka, że chcemy wiedzieć gdzie co i za ile. Jak się o czymś takim pisze jak praca w danej dziedzinie, to kwota zarobków to podstawowa informacja, tym bardziej jak nie piszemy o osobach z imienia i nazwiska. 
Re-Voltowicze ZA granicą: pensjonaty, zwyczaje, niecodzienności...
autor: ElaPe dnia 28 lipca 2020 o 18:39

Gdyby ktoś nadal miał pytania dotyczące pracy w Szwajcarii - udało mi się dotrzeć do kilku Polaków na miejscu i zrobić mini wywiady:

https://konnowszwajcarie.blogspot.com/2020/07/polacy-pracujacy-przy-koniach-w.html




wszystko fajnie tylko szkoda, że te pensje owiane taką tajemnicą
Kupno konia
autor: ElaPe dnia 23 lipca 2020 o 00:56
[quote author=karolina_ link=topic=1647.msg2939240#msg2939240 date=1595455786]
ElaPe, czyli typ na którym trzeba cicho siedzieć  😉 nie wiem czy lubisz takie konie, ja bardzo. Miałam pod tyłkiem dwa takie z jednej rodziny żeńskiej, wyhodowałam sobie trzecią i jaram się nią jak pochodnia mimo że ma dwa tygodnie i 3 lat może nawet (tfu tfu) nie dożyć  🤣
[/quote]

No cicho siedzieć trzeba jak najciszej bo inaczej beczka prochu wybuchnie. Niby fajne ale nie do końca bo jakiś margines błędu powinien koń jednak mieć. A nie że lekko mnie gibnie to koń kurwicy dostaje i zaczyna ci dębować, albo wierzgać albo ponosić czy wywozić. 
Kupno konia
autor: ElaPe dnia 22 lipca 2020 o 22:49
Właśnie, bo jak to jest z tym słowem 'elektryczny'? Bo w moim mniemaniu koń, który reaguje natychmiastowo na pomoce i jest do przodu-ja jestem jak najbardziej na tak, ale nie na konia, który na dźwięk rzepu z rękawiczki potrafi wyrwać galopem z 180stopniowym piruetem..


Elektryczny można różnie rozumieć. Kiedyś na takim elektrycznym jeździłam - reagował nerwowo coraz większym wkurwieniem i chęcią po prostu wywiezienia mnie do stajni na każdy mój nieskoordynowany i niezamierzony najmniejszy ruch dosiadu w siodle czy drgnienie ręki - na co zwykły koń by specjalnie uwagi nie zwrócił. Ten okaz wymagał idealnego dosiadu chyba jakiegoś mistrza jeździeckiego a na pewno nie osoby średnio jeżdżącej. Był to koń hiszpański co może trochę wyjaśnia tę sprawę elektryczności gdyż są to konie zaliczane do ras gorącokrwistych i tak właśnie reagujących.
Re-Voltowicze ZA granicą: pensjonaty, zwyczaje, niecodzienności...
autor: ElaPe dnia 02 lipca 2020 o 14:05
ElaPe ja domyślam sie ze im kraj pochodzenia jest obojętny, ważne że ,,z Europy,, ale dla mnie, polskiego hodowcy, to jest powód do dumy 🙂 tym bardziej ze sama mam klacz z Moszny i w dodatku półsiostre Emisji, cieszy mnie sam fakt że klacz w Polsce wyhodowana jest ceniona za oceanem, bo w naszym ,,grajdołku,, to raczej konie zza granicy są stawiane na piedestale a nie rodzimej hodowli.


Oczywiście że powód do  dumy. A jak ta twoja półsiostra wygląda i do czego jest użytkowana?
Re-Voltowicze ZA granicą: pensjonaty, zwyczaje, niecodzienności...
autor: ElaPe dnia 02 lipca 2020 o 02:37
o prosze 🙂 jak polski koń może coś być wart 🙂 kobyłka moszniańskiej hodowli


W USA w sumie liczy się że z import z Europy i że dobry koń i że za dobrą cenę, a już z jakiego kraju to sprawa drugorzędna. Apropo Emisji trenerka dodała, że tu, w USA lubią takie właśnie konie jak Emisja, duże i trochę ciężkawe.

Ta trenerka mówiła też, że właśnie kupiła ciekawego wałacha z Francji prawie za bezcen i jeszcze utargowała sporo bo covid - siwego selle francais za 12.000$.  Często kupują też młode konie ale jak młode to koniecznie zajeżdżone i wolą kupić takiego młodziaka i dopłacić za zrobienie go w kraju pochodzenia znaczy w Europie bo ma pewność że będzie dobrze zrobiony taki koń.
Re-Voltowicze ZA granicą: pensjonaty, zwyczaje, niecodzienności...
autor: ElaPe dnia 01 lipca 2020 o 20:48
U mnie w stajni same zmiany. 

Prawie z dnia na dzień wprowadziło się 21 koni  będących pod opieką i w treningu u pary trenerek - matki i córki. Wraz z nimi wprowadziły się dziewczynki które z nimi trenują na tych koniach. Bardzo ambitne sportowo towarzystwo, a trenują dyscyplinę zwaną hunter-jumper i equitation. Te hunter-jumper to takie skoki tyle że przeszkody są bardzo szerokie, niektóre jakby krosowe, koń ma jechać równo w pozycji takiel ala żucie z ręki a jeździec ma jechać w półsiadzie. Te equitation to taka dyscyplina łącząca skoki i ujeżdżenie.

Konie które przyszły do stajni to w większości duże konie sportowe głównie z Europy (bo tanio a w USA nie ma zbytniego wyboru i jest drogo) z Niemiec, Czech, Francji, Holandii.

I odkryłam też że jest jedna kobyła należąca do dziewczyny która wszystko na niej wygrywa w tym hunters-jumpers a ma jeszcze chyba ze trzy inne konie.

Kobyłka ma lat 11 i zwie się Emisja i nawet znalazłam jej filmik sprzedażowy z aukcji Teraz Polskie Konie z roku 2014


Ta dziewczyna, co ją obecnie ma, kupiła ją od kogoś już w USA.

Obecnie taki koń jak ta Emisja z takimi wynikami w tym hunters-jumpers kosztuje ok. 100 000$ powiedziała trenerka jak się jej zapytałam - a ona ile jaki koń jest wart doskonale wie, bo handel końmi to ich zdaje się spore źródło dochodów.



Można na FB znaleźć filmiki z zawodów wyszukując Prada Madison Frankel (Prada to takie jej stajenne imię w wynikach jest tak jak w papierach czyli Emisja)



Koronawirus
autor: ElaPe dnia 18 czerwca 2020 o 15:30
Teodora dzieki
Koronawirus
autor: ElaPe dnia 17 czerwca 2020 o 16:55
Tydzień temu ja i mąż mój zrobiliśmy sobie testy. Wyszło nam że wirusa nie mamy, ale za to mamy przeciwciała. Czyli my już po.

Jeśli chodzi o mnie to podejrzewałam że wirusa miałam bo pod koniec kwietnia utraciłam węch - będąc w sklepie chciałam ponownie wypróbować zapach perfum które tydzień wcześniej w tym samym sklepie mi się bardzo spodobały. Tym razem nic absolutnie nie poczułam mimo wsadzania nosa w chmurę perfum. Stan ten w zasadzie utrzymuje się do dziś czyli ponad 1,5 miesiąca - powoli bardzo powoli węch powraca - obecnie jest może na poziomie 25% stanu normalnego.

Być może w już w lutym  przechodziłam wirusa - miałam wtedy ok. 3 dni okropnej biegunki i brak apetytu, potem gdzieś z 10 dni odczuwałam okropne zmęczenie. Poza tym żadnej gorączki, zero kaszlu czy innych przypadłości.

Natomiast mąż gdzieś około początku kwietnia miał chyba jeden dzień gorączkę i parę dni kaszlu i wszystko. Węch też utracił, ale na jakieś 2 tygodnie, teraz wszystko u niego z tym w normie.
Re-Voltowicze ZA granicą: pensjonaty, zwyczaje, niecodzienności...
autor: ElaPe dnia 25 lutego 2020 o 19:42
Kajpo: samo to, że jako Amerykanka do was, do NIemiec, trafiła dobrze o niej świadczy. Znaczy się że nie boi się ekstremalnych wyzwań jak wyjazd z własnego kraju w nieznane, do Niemiec - czyli że ma solidne plany jeździeckie a nie jakieś amerykańskie niewiadomoco pomieszanie z poplątaniem.

Flygirl: na FB jest taka grupa https://www.facebook.com/groups/ASTHE/ gdzie ludzie z całego świata wklejają zdjęcia czy filmiki z grzbietu konia i Norwegia tu jest bezkonkurencyjnym liderem. Czy śnieg, czy mróz, czy mrok - oni zawsze w siodle.

Budyń: może ci Szwajcarzy tak o swoje konie dbają że boją się jeździć czy co.
Re-Voltowicze ZA granicą: pensjonaty, zwyczaje, niecodzienności...
autor: ElaPe dnia 25 lutego 2020 o 18:17
kotbury: dokładnie tak. Jako że w USA jeździectwo to hobby dla bogatych (chyba że się mieszka gdzieś na wsi) to kto bogatemu zabroni. Mają konisia i już a wszystko inne robią stajenni Meksykanie.

Do mnie 2 lata temu przyszła taka pańcia po 60-tce z konikiem, siwym arabkiem.

Na wstępie radośnie zadeklarowała wszem i wobec, że konia to ona nie umie osiodłać, bo nigdy tego nie robiła w życiu, mimo że całe życie z końmi spędziła. Bardzo mnie tym faktem rozbawiła, mało nie umarłam ze śmiechu i musiałam się dopytać jak to jest możliwe że nawet mając tego swojego konia od 4 lat na własność  jeszcze nie umie sama go siodłać. No nie nauczyła się, bo zawsze za nią ktoś to robił, przeważnie jakiś stajenny.

U nas w stajni też czasem widzę jak jeden ze stajennych jej siodła konia. Z tym że w związku z jej wiekiem  nie wiem czy to czasem ze względów zdrowotnych ona sama nie siodła. A tak poza tym to nawet  w miarę jeździ, tzn tylko w tereny ale przynajmniej się konia nie boi własnego, co tu w USA jest na porządku dziennym. Znaczy się wiecznie jest coś nie tak, zawsze jakaś wymówka żeby na konia własnego nie wsiąść: a to za zimno, a to za gorąco, a do deszcz, a to błoto, a to za dużo owadów, a to śnieg, mróz, wiatr.
Kupno konia
autor: ElaPe dnia 24 lutego 2020 o 17:21
Kokosnuss: mi się bardzo podoba ta kobyła, pięknie się prezentuje, fajne chody i te przeszkódki krosowe na luzie pokonuje