Emara

Konto zarejstrowane: 11 marca 2015
Ostatnio online: 07 maja 2024 o 07:51

Najnowsze posty użytkownika:

Dopasowanie siodła
autor: Emara dnia 20 stycznia 2021 o 22:45
Roxanne Jeśli po dopięciu popręgu dzieją się takie rzeczy jak opisujesz, prawdopodobnie przedni łęk jest za szeroki, skoro "siada". Nie bez powodu dopasowanie siodła sprawdzamy z dopiętym popręgiem.
KOTY
autor: Emara dnia 20 stycznia 2021 o 08:55
Dzięki wielkie wszystkim  🙂
Dopasowanie siodła
autor: Emara dnia 20 stycznia 2021 o 08:50
Dziękuję  🙂
KOTY
autor: Emara dnia 19 stycznia 2021 o 19:55
Odkąd przygarnęłam młodego kocurka, zaczęłam karmić go, jak i seniora, Animondą Carny. Niestety odkąd mały u mnie jest, większość jego kupek była mocno rzadka. Ostatnio zamówienie na karmę z zooplusa zostało mi anulowane i byłam zmuszona kupić im marketówkę. No i biegunka jak ręką odjął... Oczywiście byliśmy u weterynarza i młody został określony jako kot o doskonałej kondycji i żeby właśnie sprawdzić, czy to nie wina karmy.
Również po karmie z Biedronki Maxi Natural kupka nie była za fajna. No i obydwa moje kocury nie przepadały za puszkami Animondy, w których była wołowina.
Czy znacie jakieś inne puchy w podobnych pieniądzach? Byle bez sosiku, bo moje potwory go wylizują, a reszta zostaje.
Obydwa kastrowane, jeden 8 miesięcy, drugi 10 lat.
Dopasowanie siodła
autor: Emara dnia 19 stycznia 2021 o 14:03
Murat-Gazon To otwieramy klub... Jakiego siodła teraz używacie?
Mój potwór nie jest bardzo szeroki, wypada na Daw-Magowe M, ale to zdecydowanie więcej, niż moje wcześniejsze próby. Zapomniałam jeszcze wcześniej dodać, że jeśli siodło jest za długie, też będzie leciało w przód.
Do tego kociołka zła, zwanym moim koniem, trzeba jeszcze dorzucić to, że choć dobrze się kamufluje, to jest cholera krótka. Niestety niewygodę znosi z godnością i tylko zwiewanie przy siodłaniu zapala mi lampki w głowie.
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: Emara dnia 19 stycznia 2021 o 10:02
Moja kobyła w lecie dokonała uszkodzenia, uwaga... ODBYTU. Znaleźliśmy na środku wybiegu kawał mięsa, który pasował do dziury. Konie...  😵
Dopasowanie siodła
autor: Emara dnia 19 stycznia 2021 o 09:55
Moja kobyła to dokładnie taki sam przypadek jak klacz Murat-Gazon (łączę się w bólu). Wszystko na niej jechało, do momentu, kiedy nie trafiłam na siodło z trochę szerszym łękiem niż zwykle (obraz mi zaburzał jej kłąb ponad skalę  :zemdlal🙂. Jakbym miała podsumować swoje doświadczenia, to:
- zbyt wąski łęk ma ogromne znaczenie w temacie,
- jeśli winowajcą jest miejsce na popręg bardzo blisko łokci, to prawidłowe mocowanie przystuł (dodatkowa punktowa).

Przy mojej byłej ujeżdżeniówce, używałam popręgu podobnego jak dziunka i Murat-Gazon, tylko z Horki. Także jest skórzany i kosztuje w granicach 400 zł, więc chyba najtaniej w porównaniu do innych firm. Mam już siodło z krótkimi przystułami i będę się szykować do sprzedaży tego popręgu, ale trochę mi szkoda. Bardzo zadowolona jestem.
Nic mi nie wychodzi!!! czyli dla "zdołowanych"
autor: Emara dnia 17 stycznia 2021 o 23:34
vanille Wiesz, kiedy mieszkałam w Krakowie sama, jakoś nie czułam się nieporadna. Jeju, nawet mnie to zaskakiwało. Byłam w stanie ogarnąć na raz sesję w Krakowie i leczenie jaskry (ogólnie nie polecam, zwłaszcza na Podkarpaciu) kobyły, a w końcu i wyjazd do kliniki przez pół kraju, no i fundusze na tę przyjemność.

Zawsze wszystkie siły opuszczały mnie na co weekendowe powroty do domu i maraton z praniem, sprzątaniem, gotowaniem i stajnią.
Czasem sobie przypominam pewne sprawy z przeszłości i trochę nie wierzę, że potrafiłam dokonywać takich wyczynów. Teraz nie mam tyle siły. Czołgam się od kuchni, do stajni, bez przerwy tylko wgapiam się w telefon, a wszystko mnie męczy i frustruje. 
A teraz mija niemal rok w domu... Rok wykonywania poleceń i chodzenia na paluszkach, żeby nie dostać zjeby za zbyt głośne sprzątanie/nie sprzątanie/istnienie. To jest nieustanny stres, z powodu czegoś tak głupiego.

Teodora Myślałam dzisiaj nad tym, co napisałaś. Najtrudniejsze w tym wszystkim będzie to życzliwe nastawienie do siebie. Ale muszę spróbować.

Dziękuję Wam.
Nic mi nie wychodzi!!! czyli dla "zdołowanych"
autor: Emara dnia 16 stycznia 2021 o 23:48
vanille Nie jesteś pierwszą osobą, która doszła do takiego wniosku.
Sytuacja z moim tatą jest o tyle specjalna, że od najmłodszych lat był moim bohaterem i od zawsze jest najważniejszą osobą w moim życiu, choćby nie wiem co. I nie tylko w moim, starszego brata również. Zawsze tylko ja zamartwiałam się np. kiedy wróci do domu. I choć tak bardzo go kocham, to jednocześnie jest bardzo sinusoidalna relacja i następnego dnia mogę go znienawidzić. Ja bardzo nie chcę być swoją matką. A jeśli odejdę, to będę taka sama.

Jak się słyszy całe życie, że wszystko co robię, robię zbyt wolno/niezdarnie/nie tak i że "beze mnie zginiecie", "gdyby nie ja, to byście z głodu pomarli" (od obojga rodziców), czy też ostatni trend "ty konia utrzymujesz dopiero od x czasu, a ja przez tyle lat to robiłem i o wiele więcej, niż sobie zdajesz sprawę, i nic nie mogę powiedzieć", to zawsze będzie z tyłu głowy.

Ja naprawdę wierzę, że oprócz pracy w tym domu, nie potrafię kompletnie nic. I że bez ojca nie dam sobie rady.
A przy tym zwykle czuję się jak straszna egoistka, bo przecież zależy mi tylko na koniu.

Dziękuję Ci za wiadomość. Order przenikliwości dla Ciebie  😀


Nic mi nie wychodzi!!! czyli dla "zdołowanych"
autor: Emara dnia 15 stycznia 2021 o 20:10
Wiecie, napisanie tego posta, to był dla mnie taki akt autoagresji, bo spodziewałam się raczej przeczytać to samo, co mam w w głowie na swój temat. Że jestem leniem i nieudacznikiem. I zaskoczyłyście mnie tym zrozumieniem, bardzo za to dziękuję. Miło przeczytać coś innego niż: "nie przesadzaj", "nie masz racji", które słyszę na co dzień, więc prawie z nikim nie rozmawiam na te tematy.

michelle1992 Pisanie pracy inżynierskiej w dobie pandemii polega niestety na kontakcie głównie mailowym. Mój promotor odpisuje dość szybko, ale jest bardzo zdystansowany i głównie akceptuje bądź odrzuca moje pomysły na badania/analizy. Trochę mi pochlebia to, że przyjął mnie do siebie (choć z miną jakby udzielał mi pożyczki bezzwrotnej). Moich znajomych tamtego dnia odprawił z kwitkiem, a koleżankę w ogóle wyrzucił za brak zaangażowania. Przyszłam z własnym pomysłem na temat, może to pomogło. Ostateczny termin złożenia jest do końca miesiąca, a ja mam może 30 %. Ale Twoja historia jest dla mnie pokrzepiająca.
Mój problem z uczeniem ludzi jest taki, że bardziej od nich, zależy mi na koniach. Najchętniej nie puszczałabym z lonży i nie dawała wodzy do rąk, dopóki nie będę zadowolona. Takie podejście może i jest dobre pod pewnymi względami, ale na pewno nie nagania klientów, którzy zwykle chcą przecież galopować i skakać jak najszybciej. Ale fakt, podczas prowadzenia jazd, buzia mi się nie zamyka: wymyślam metafory, tłumaczę, układam wariacje z drągów. Tylko mam problem z wieloma osobami na raz. Słyszałam zachęcające głosy z otoczenia. Ale wciąż brakuje mi ogromnie wiedzy i najchętniej pojechałabym gdzieś się uczyć.
Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję  :kwiatek:

Strzyga Bardzo, bardzo dziękuję! Zawsze piszę CV pod daną ofertę, ale na razie nic się nie pojawia nowego. Jeśli tak się stanie, odezwę się najpierw do Ciebie.

smarcik Chodziłam na terapię w liceum, ale przestałam. Teraz niestety jest gorzej, bo wiele podłych rzeczy się wydarzyło, lecz wolę przeznaczyć pieniądze na konia. W Krakowie miałam psychiatrę i leki, ale stał się wirus. W domu zawsze czuję, że robię niewystarczająco i najczęściej tak jest. Jestem tym bardzo zmęczona i sfrustrowana. Mój ojciec jest bardzo pracowitym i przedsiębiorczym człowiekiem, więc nigdy nie brakowało nam pieniędzy. Zawsze ogromnie mnie wspierał, choć też jest niezwykle trudny w obejściu i ma swoją bardzo mroczną stronę. Nie chcę ciążyć na jego barkach. Na pewno jest mną rozczarowany. Chciałby mi pomóc w prowadzeniu jakiejś działalności gospodarczej.
Kończę studia na kierunku gospodarka leśna i były wspaniałe. Może nie szło mi tak, jak chciałam (botaniczka ze mnie żadna) i nie jest to moja pasja, ale cenię ten czas. Niestety większość ludzi, którzy zaczną pracować w LP, to dzieci leśników. Na praktykach w Ndl też się przekonałam, kto jest przyjmowany do pracy. I tak, liczyłam się ze zmianą miejsca zamieszkania, ale wraz z moim wyjazdem na studia, moja matka zrobiła bardzo popisowy eksodus z naszego życia i muszę zostać przy ojcu. Za granicę jechałam w wakacje, gdy ma najwięcej pracy w polu i w firmie, więc nie miał czasu na idiotyzmy, ale też dom zastałam zapuszczony kompletnie. 

kokosnuss Po prostu dziękuję  :kwiatek:. Dla mnie to już Polska D, jak pewna część ciała... Może wino to nie jest taki zły pomysł...

Jeszcze raz wszystkim Wam dziękuję za troskę, bardzo to miłe.   
Nic mi nie wychodzi!!! czyli dla "zdołowanych"
autor: Emara dnia 14 stycznia 2021 o 22:28
Cześć... Wylewa się ze mnie już.
Od marca siedzę w domu na studiach zdalnych z 2-miesięczną przerwą na pracę w Niemczech. Właśnie jestem w kompletnej dupie z pracą inżynierską, głównie z powodu braku motywacji i bycia paskudną prokrastynatorką. Mieszkam w malutkim mieście na końcu Polski, prawie Ukraina. Od ponad 3 lat łączę studia dzienne 200 km od domu (gdyby nie pandemia); bycie gospodynią domową dla swojego ojca i brata; własnego konia i związek. W każdej z tych dziedzin jestem beznadziejna.
Jestem totalnym pasożytem. Jedyna praca jaką znalazłam, było rozwożenie gazetek reklamowych i robiłam to do momentu wyjazdu za granicę. Wysyłam CV w odpowiedzi do każdej oferty, jaka się pojawi w okolicy, ale co z tego, skoro jedyne doświadczenie, jakie mogłam zdobyć, to fizyczna praca przy zbiorach, czy w stajni przy uczeniu dzieci. Konia i moje koty utrzymuję sama i idzie na nie każdy grosz, czy ze stypendium, czy z Niemiec. Ale te środki za miesiąc, czy dwa już się skończą. Nie zniosę być znowu na czyimś utrzymaniu. 

Na pracę zgodną z wykształceniem nie mam co liczyć. Podczas studiów dobitnie się przekonałam, czym jest nepotyzm. Nie będę robić magistra, nie ma to sensu.
Czarę goryczy przelała sytuacja sprzed kilku dni. Pojawiła się oferta pracy w jednej z okolicznych stajni jako opiekun koni sportowych. Oferta, o której dowiedziałam się, gdy tę pracę dostała znajoma. Odpowiedziała na nią natychmiast i mimo mniejszego doświadczenia niż moje, dostała ją i rzuciła swoją poprzednią pracę. Bardzo jej kibicuję, bo jest dobrą i odpowiedzialną osobą. Ale czuję się koszmarnie, chociaż nie chcę.

Rok temu zdiagnozowano u mnie pewne zaburzenie osobowości. Mój podstawowy stan to stan depresyjny, w porywach gniew z autoagresją, strach przed ludźmi, nawet tymi, których widzę codziennie w stajni, czasem ataki paniki, i nerwica odkąd pamiętam, bo w domu nie było nigdy kolorowo. I to wszystko jeszcze się pogłębiło, odkąd 3 lata temu moja matka zrobiła najpaskudniejszą rzecz świata. Nie mogę zostawić ojca samego i się wyprowadzić.

Moją jedyną radością i pasją w życiu jest moja kobyła. Dla niej wciąż się uczę i mimo że tutaj też nigdy nie było łatwo, jeszcze nigdy się nie poddałam. W tej jednej dziedzinie, odkąd pierwszy raz wsiadłam na konia, od 10 lat. Mam warunki na własną stajnię i uwielbiam uczyć ludzi. Ale wciąż wiem i umiem tak mało i stres mi nie pozwoli zrobić głupiego kursu instruktorskiego.

Czuję się przy Was jak małe rozkapryszone dziecko. Nie umiem sobie poradzić, więc chyba nim jestem. 

KOTY
autor: Emara dnia 14 listopada 2020 o 18:01
Mam około 5-miesięcznego kocurka, za kilka dni minie miesiąc od kastracji. Jego stosunek do kuwety jest bardzo dziwny.
Ma dostęp do dwóch kuwet, obie są w łazienkach, na parterze i na piętrze.
Problem w tym, że oprócz kuwety, na podłodze w pomieszczeniu, gdzie ta się znajduje, nie może leżeć absolutnie nic - ani chodnik, ani ręcznik, bo zamiast skorzystać z kuwety, skorzysta z nich... Oprócz tego, potrafi zrobić kupę tuż obok kuwety na płytkach, pod prysznicem, w bidecie... Z kuwetek też korzysta, owszem. W jakieś 70% przypadków.

Kiedyś miał kuwetę w piwnicy, ale oprócz niej namiętnie oblewał i obsrywał też wszystko dookoła, no i tuż obok niej. Teraz nie ma dostępu do tego pomieszczenia, a jeśli już wejdzie, to natychmiast jest olane w zwykłych miejscach.

Mam wrażenie, że traktuje pomieszczenie, w którym ma kuwetę, jako większą kuwetę  😵
Nie wiem, czy to podchodzi pod znaczenie terenu jeszcze, czy po prostu załatwia potrzebę jak mu wygodnie, bo nie są to małe ilości. Mamy już trzeci rodzaj żwirku (najpierw był najzwyklejszy, potem silikatowy, teraz korzysta ze żwirku z włókien drzewnych), nie zauważyłam żadnej zmiany, może na tym drzewnym jest lepiej, ale zbiegło się to z przeniesieniem sralnika do łazienki. Wybieram to, co zrobił, kilka razy dziennie.
Oprócz młodego, w domu jest inny kocur (wykastrowany senior), który ma do niego całkowicie neutralne stosunki - pozwala się małemu łasić, spać koło siebie i pchać ryjek do swojej miski, w żaden sposób nie reaguje.

Plz, help
popręg
autor: Emara dnia 31 października 2020 o 17:18
Enduroboy Mam skórzany popręg z Horki, dla mnie ideolo. Miękki, dobrze wykonany i za bardzo dobrą cenę.
Niestety nie miałam w ręce tego, o którym piszesz, więc nie odniosę się do niego.
Promocje i wyprzedaże - centrum informacji
autor: Emara dnia 29 czerwca 2020 o 22:37
larabarson
Kodzik do gnl na -10% to: owsiaczek. Do 4 lipca.
siodła bezterlicowe
autor: Emara dnia 28 czerwca 2020 o 21:47
Sivrite
Dziękuję bardzo za odpowiedź. Nie byłaby potrzebna gdyby właśnie zawarli jakiekolwiek sensowne informacje na tym swoim Facebooku  😂 Tamta polska stronka była naprawdę spoko, ale czytałam ją ze dwa lata temu i nic nie pamiętam.
siodła bezterlicowe
autor: Emara dnia 28 czerwca 2020 o 20:41
Cześć, jak już jesteśmy w temacie siodeł Ghost...
Moja maszkara doprowadza mnie do gorączki pod względem spraw siodłowych, ma ogromnie trudną budowę ciała.
Zastanawiam się, czy te siodła nadają się dla koni dość mocno wykłębionych i do tego krótkich? Czy jest jakaś opcja regulacji położenia przystuł (musimy mieć jak najbardziej z przodu). I jak w ogóle wygląda sprawa dopasowania łęku, są jakieś wymienne?
Widziałam na stronie producenta, że ludzie w nich nawet skaczą, co o tym myślicie?

Kiedyś mieli polską stronę z opisem każdego modelu i używkami na sprzedaż, ale już od dłuższego czasu nie mogę tego znaleźć.
sklepy internetowe
autor: Emara dnia 09 czerwca 2020 o 22:58
Cześć, nie sądziłam, że będę musiała coś takiego pisać, bo wszystkie opinie jakie znalazłam na temat sklepu Zdrowy Koń były bardzo pozytywne, ale każdemu zdarzają się wpadki i najwyraźniej padło na mnie.
21.05 opłaciłam zamówienie. Jeden z produktów okazał się niedostępny i pani po konsultacji ze mną wymieniła na podobny, 3 zł droższy, ale bez dopłaty z mojej strony, za co jak najbardziej plus!
27.05 dostałam powiadomienie od sklepu, że paczka została wysłana. Na stronie kuriera widniało jednak tylko: "zgłoszona do odbioru przez kuriera". I tak do dzisiaj...
Na maila nie dostałam odpowiedzi, gdzie wcześniej kontakt był bez zarzutu. Zadzwoniłam więc w piątek i zapytałam, co z paczką, bo chyba się zgubiła... Pani na to, że rzeczywiście... W ten poniedziałek miała wyjść, i co? Nic.
Dzisiaj dla odmiany zadzwonił mój chłop i jakimś cudem po kilku godzinach dostałam maila od InPostu, że paczka będzie jutro. Pani tłumaczyła się, że mają jakieś opóźnienia, i takie tam. Ale w żaden sposób nie dostałam informacji na ten temat, a minął już znacznie dłuższy czas od tego, który był określony przy zamawianiu przedmiotu.
W tym miesiącu zamawiałam rzeczy jeszcze z dwóch innych sklepów, które przyszły w wyznaczonym terminie (bergo, hawana), polecam.
Mam tylko nadzieję, że zawartość paczki będzie w porządku. Zapowiadało się super, a tu niestety niemiłe zaskoczenie. 
DIY, czyli sprzęt wykonywany samodzielnie
autor: Emara dnia 05 czerwca 2020 o 23:55
Podszycie, podszyciem, ale wsadzenie do środka kawałka metalu zrobiłoby wybrzuszenie, on nie jest aż tak solidny. Patrząc na budowę kawecanu, takiego "głupiego" nylonowego, to D kształtne elementy na nosie nie są pomiędzy warstwami nachrapnika, lecz pod naszytym na niego dodatkowym paskiem materiału. Ale tutaj to nie wyjdzie, nie ta szerokość i kształt. W sumie to całkowite przeciwieństwo - mój nachrapnik od ogłowia jest znacznie bardziej obły, sztywny i wąski.

A miało być takie zero-waste  😂
Dziękuję za ostudzenie dzikich zapędów  🤣
DIY, czyli sprzęt wykonywany samodzielnie
autor: Emara dnia 05 czerwca 2020 o 10:33
Zroilla
Tak, zrozumiałyśmy się dobrze i też o tym rozwiązaniu pomyślałam na początku, ale wydaje mi się, że w taki wydaniu będzie gniotło w nos. Muszę jeszcze obejrzeć dokładniej jak to jest pozszywane i jak tam się ma grubość wyściółki w tym miejscu. Na pewno rymarz to będzie robił, ale muszę się dokładnie zorientować jak to ma wyglądać. U nas w miasteczku jest pan, który zajmuje się skórami, ale nie wiem, czy on sam wpadnie na pomysł jak to zrobić i raczej nie będzie się zastanawiał, czy koniowi będzie wygodnie czy nie.
Dziękuję  🙂
DIY, czyli sprzęt wykonywany samodzielnie
autor: Emara dnia 05 czerwca 2020 o 09:56
Cześć, cześć.
Czy ktoś dorabiał kółeczko do lonżowania do nachrapnika?
Chcę przerobić moje ogłowie na a'la kawecan, bo przymierzam się do kupna drugiego, a uznałam, że po co sprawne ogłowie ma leżeć i się kurzyć.
Zastanawiam się w jaki sposób przymocować kółeczko i czy to jest w ogóle możliwe. Naszyć dodatkową taśmę i pod nią przepuścić? Przyszło mi do głowy wykorzystanie pętelki do skośnika, ale jakoś tego nie widzę.
Jest dostępny w internecie sam nachrapnik do lonżowania, ale on nie ma normalnego kółeczka do przypięcia lonży, no i kosztuje tyle, ile zapłaciłam za moje ogłowie  🤔wirek:
Jeśli ktoś ma jakiś pomysł lub zechce mi to stanowczo wybić z głowy, to chętnie poczytam  🤣
Siodła z niższej półki, co polecacie?
autor: Emara dnia 19 maja 2020 o 15:30
Karinkowa08
Cześć, te siodła to jakieś relikty przeszłości, na pewno mają kanały bardzo wąskie. Nie ma takich zdjęć, aby chociaż na oko stwierdzić, czy łęk jest wąski czy szeroki.
No i najważniejsze - obydwa mają pomarszczone siedziska. To może (choć nie musi) być oznaka złamanej terlicy. Bezpieczniej chyba poszukać czegoś innego.
Problemy okulistyczne u koni. Problemy z okiem / oczami u koni.
autor: Emara dnia 14 maja 2020 o 10:00
Bacardi
W Krakowie jest pan Wojciech Kujawski. Wyciągnął konia znajomej ze ślepoty miesięcznej, ma sprzęt okulistyczny. Łatwo go znaleźć na Facebooku, dość szybko odpisuje. Do niego osobiście ciężko się dodzwonić, w internecie jest dostępny tylko nr do lecznicy.
Osobiście nie mam z nim doświadczenia, rozmawiałam z nim tylko raz, gdy szukałam kogoś, kto ogarnie jaskrę mojej klaczy. Znajoma opowiadała, że jest raczej szorstki w kontaktach, ale zna się na rzeczy.

Moja klacz była operowana przez panią Martę Warzechę z Centrum Zdrowia Konia. To jest w Warszawie, ale ona chyba dość dużo jeździ po Polsce. Na stronie tej lecznicy jest kontakt, jeśli sama nie planuje trasy być może kogoś poleci. W ten sposób na Podkarpacie jeździła do nas Pani Kasia Faber, ściśle współpracująca z panią Warzechą. Piszę na przyszłość, gdyby ktoś potrzebował.
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: Emara dnia 06 maja 2020 o 15:22
ptyśmiętowy
Czy mogę się połączyć w bólu? W listopadzie zaczęła nam się karuzela spier... nieszczęść. Najpierw podbicie, potem kolka, a jednocześnie coś zaczęło być nie tak z okiem... Okazało się, że moja specjalna kobyła musi być jeszcze bardziej specjalna i zachorowała na jaskrę. Od tamtej pory krople 3x dziennie, milion recept, w końcu operacja w lutym (z Podkarpacia do Warszawy przyczepka mknie). W klinice postanowiła opuścić przyczepę POD drążkiem blokady, ale została jej po tym tylko siwa plamka na kłębie. Operacja na szczęście się powiodła, więc temat kropli zakończony (tfu, tfu) i bardzo ładnie przywykła do jednostronnej ślepoty.
W marcu zaczęłyśmy pracę z ziemi i po miesiącu przestała się toczyć... Dopóki nie naciągnęła się na wybiegu.  😵

A tydzień później HIT. Nie uwierzyłabym, gdybym nie zobaczyła.
Mój kochany, zdolny i kreatywny koń doznał uszkodzenia, uwaga: ODBYTU. Na środku wybiegu znalazłam kawałek mięsa... I teraz lata z takim cynglem sterczącym (oczywiście nie widać tego z zewnątrz), bo szwy w tym miejscu zaraz by się rozerwały. Na szczęście ładnie się to goi, wszystko działa jak należy, sama zainteresowana nie protestuje przy przemywaniu tego dziadostwa i w żaden sposób jej to nie wadzi. Na pewno nie przy jedzeniu oraz randkowaniu z wałaszkiem. Podejrzewam, że on ma z tym coś wspólnego, ale nadal nie wiem i nikt nie wie JAK. Na pewno o nic nie zawadziła.
Chyba zatęskniła za zastrzykami...
Aha, w czwartek miała lekką kolkę na dużą różnicę temperatur.
A o siodłach już nie wspominając...

Na szczęście nie ważne jak długa była przerwa, przy wsiadaniu nie ma absolutnie żadnego problemu. Przeszkodę stanowią tylko jej mięśnie, a raczej ich brak. I nie wiem, kiedy uda to się nadrobić, skoro zaraz znowu coś wykombinuje.
Przez 3 lata kompletnie nic jej nie było... Cały czas ta sama stajnia, te same konie, warunki, no wciąż to samo. I w ostatnim roku koniec dobrego.  🥂
No do szału mnie doprowadza ta ruda menda. Jeszcze łapie ruję raz po raz i ona teraz nie będzie do mnie podchodzić na wybiegu, bo NIE.

Kto przebije?  🤣 (chociaż mam nadzieję, że nikt, nikomu nie życzę)
Dopasowanie siodła
autor: Emara dnia 28 kwietnia 2020 o 16:26
goska123
Jeśli jesteś przed zakupem konia, to mam radę - najpierw koń, potem siodło.
Poszerzanie łęku to dość kosztowna i ryzykowna sprawa. Lepiej byłoby sprzedać siodło i dołożyć sumę, którą dałabyś na poszerzanie, do kupna innego. Na prawdę można znaleźć coś fajnego w dobrej cenie. 
Bo dopasowane siodło, a nawet siodło prawie dopasowane, to nie jest tylko rozstaw łęku. Fajnie by było, gdyby świat był tak prosty  😉 Na moim Zadupiu często panuje takie podejście - łęk jako tako, pod resztę podkładka, a najlepiej ze dwie i smarowanie końskich pleców, bo nie wiadomo czemu bolą.
I teraz masz różne opcje. Sprowadzasz specjalistę, który zmierzy Ci konia i Cię poprowadzi; sama zdobywasz wiedzę, konsultujesz się z bardziej doświadczonymi (internet to czasem spoko sprawa) i metodą prób i błędów zamawiasz siodła na testy + rozwijasz swoje pokłady cierpliwości; no i ta trzecia, na skróty. Ale z takiego podejścia rodzą się problemy.
Konie nie prosiły, żebyśmy na nie wsiadali, więc chociaż im tego nie utrudniajmy.

Aha, no i kupno siodła nie oznacza, że już wszystko cacy, bo często wymagają wymiany wypełnienia/dopchania, a najlepiej jeszcze kontroli stanu terlicy.
Pozostaje tylko życzyć powodzenia i mam nadzieję, że koń, którego kupisz, nie będzie takim specjałem jak mój  🙂
Dopasowanie siodła
autor: Emara dnia 28 kwietnia 2020 o 14:55
goska123
To rzeczywiście ciekawa sprawa.
I faktycznie najbardziej miarodajną rzeczą, przy założeniu, że łęki są różne, jest pomiar kąta. Ale nie widziałam takiej informacji w żadnym ogłoszeniu przeciętnego zjadacza chleba, ani sama nie wiem, jak to zmierzyć. Mogę mieć tylko jakieś swoje pomysły, ale to tylko pomysły.
Ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że przymierzałam trzy siodła o tym samym rozmiarze, mierzone w sposób, jaki przedstawiłam. Różniły się kształtem łęku i pewnie także długością sztyc: 1. typowe U; 2. bardziej wyciągnięte U; 3. V (nawet odrobinę węższe niż pozostałe). I to właśnie to 3. było w odpowiednim rozmiarze, a 2. za wąska, a 1. kompletnie dziwna.

Nie wiem, czy chcesz sprzedać to siodło, czy potrzebujesz tego wyniku do czegoś innego...?
Dopasowanie siodła
autor: Emara dnia 28 kwietnia 2020 o 10:37
Zainspirowana kłopotami Emary przyjrzałam się siodłu dokładnie.
Ach, ja-muza poszukiwaczy prawdy  😁 Wciąż czekam na propozycje badań do prac naukowych :P
Dziękuję za cenne informacje.

goska123
Nie wiem w jaki sposób mierzyłaś, więc wytłumaczę tak jakbym sobie tłumaczyła  😀
Rozstaw łęku mierzymy na końcach sztyc (miarka tworzy więc podstawę trójkąta). Jak zobaczyć, gdzie one wypadają? Jak podniesiesz tybinkę to łatwo zobaczysz szew, taką "kieszeń", gdzie znajduje się łęk i wymacasz jego koniec, z jednej i z drugiej strony. Zwykle znajduje się on tuż nad klockiem kolanowym. Jak staniesz sobie od przodu siodła i pomachasz tybinkami, to właśnie na tej wysokości ich ruch już nie jest możliwy, właśnie tutaj przykładamy miarkę. Trzeba też wziąć poprawkę na to, że mamy wypchany panel i tybinki sobie zwisają swobodnie. Dlatego nie mierzymy od szwu, do szwu, tylko trochę dalej, bo panel panelem, a rozstaw łęku to rozstaw łęku, czyli fragmentu sztywnego "szkieletu", do którego od spodu przymocowane są panele. Jak zaznaczysz sobie palcami końce sztyc, to na to pewno zauważysz, że wypadają on dalej niż krawędź spodniej tybinki.
Dlatego też nie da się "naprawić" za szerokiego łęku bardzo napchanym panelem. Wypełnienie za jakiś czas stamtąd ucieknie, prędzej czy później. (to akurat sprawdziłam na własnej skórze) Prędzej, jeśli jest świeże, miękkie i wełniane.
W moim starym siodle też myślałam, że mam rozstaw łęku aż 22 cm, dopóki mnie nie olśniło. Ono miało dość miękkie tybinki, a łęk tak naprawdę miał rozstaw 25-6 cm, gdy już zmierzyłam poprawnie. I był wymienny, więc po wyjęciu miałam to czarno na białym.

No i tyle. Jakbym nagadała głupot, to proszę mnie poprawić, bo nie byłabym sobą bez palnięcia czegoś.
Dopasowanie siodła
autor: Emara dnia 24 kwietnia 2020 o 22:18
Bombal Klinika jakieś tam kursy prowadziła, bo czytałam opinie na ten temat i to też głównie nieciekawe. Może już z tego zrezygnowali. Oni mają sieć saddlefitterów na różne rejony kraju i w jakiś sposób musieli zostać wyszkoleni, ale nie mam pojęcia, czy u nich na jakiś wewnętrznych kursach, czy byli jakoś rekrutowani już z własnym doświadczeniem xd. Jak rozmawiałam z właścicielką firmy, to cały czas rzucała nazwiskami specjalistów z zagranicy, ale to było dla mnie takie pierdololo, żeby mi wmówić, że koń mi się tak ogromnie rozbudował. A siodło, które mi wcisnęli nigdy nie pasowało i nie miało szansy pasować, więc nie jeździłam w nim, bo praktycznie raz na miesiąc jechało na poprawki...

Nie mam pojęcia jak można precyzyjnie dopchać siodło po w zasadzie trzech liniach na karteczce... Żadnych obrysów grzbietu, żadnej poziomicy. Przynajmniej kątomierz był, ale prawdopodobnie źle przyłożony, bo pan Michał bardzo się zdziwił wynikiem. Nie mam doświadczenia z panią Derkacz, właścicielką KS, przyjechała do mnie jej saddlefitterka, dlatego jej kompetencji jakoś podważać nie będę. Ale z marketingu na pewno są fantastyczne.

Na koniec Twojej wypowiedzi dodałabym tylko jedno - amen, masz 100 % racji 🙂

halo
"Byłam taka szczęśliwa mając jasno sprecyzowane wymagania i wąski zakres poszukiwań, eh." - przy tym roześmiałam się głośno.
Cieszę się, że poprawiłam(?) Ci humor. Jakbyś widziała moją minę, to brzuch by Cię bolał ze śmiechu. A jak musiałam wstać na zajęcia zdalne, to wystarczyło przeczytać Twoją wypowiedź i od razu trybiki w głowie szybciej ruszyły. Miałam Ci napisać, że jesteś lepsza niż kawa  🤣

Co do "unoszenia konia przodem" to nawet nie jest temat na rozmowę, nawet nie na książkę,
to jest temat na praktykę treningową. Ale to nie jest tak, że jak dobrze siądziesz na zadzie, to odciążysz koniowi przód,
to działa zupełnie inaczej.

Ale bez siodła praktyki nie będzie. Kiedy jeszcze byłam siodłowym ignorantem, jeździłam w takim, które dostałam razem z koniem "bo przecież na pewno jest dobre". Było to siodło za szerokie i mostkujące. Stary Pleszew, resztę można sobie dopowiedzieć. Zaczynałam wtedy w sumie tak naprawdę wchodzić w temat solidnej pracy z koniem, bo to w końcu już nie typowa rekreacja raz w tygodniu na hucułku ze szkółki, więc bardzo mocno wierzyłam w autorytety, które pomogły mi się odnaleźć w nowej sytuacji właściciela konia. A według nich mój rudy koń to była wredna małpa, bo uciekała przed siodłem i za nic w świecie nie chciała pracować w dole, dawaj czarną wodzę...
A przecież na siłę ciągnięcie w dół głowy konia, gdy siodło wbija mu się w kłąb to tortury... Na szczęście zdarzyło się tak, że ktoś z zewnątrz zwrócił uwagę na to, że siodło źle mnie usadza. I dopiero wtedy coś ruszyło w temacie. Jak już miałam tą skokówkę z Kliniki, to koń odetchnął z ulgą i dopiero wtedy tak naprawdę zaczęłam się uczyć jeździć od podstaw, bo po prostu się dało. Mimo, że to siodło miało równowagę jaką miało, to było to znacznie mniejsze zło.
Dla niektórych moje poszukiwania to dalej paranoja, bo wystarczy dać podkładkę i śmigać. A potem smarować plecy i zastanawiać się czemu bolą 😉 
Obiecałam sobie, że już nigdy nie dopuszczę do sytuacji, że ten koń będzie się odsuwał na widok siodła i miał siniaki. Raczej przez całe życie nie miała nic dobrego na grzbiecie.


Musisz mieć siodło, które temu grzbietowi da przestrzeń na ruch.
A świetnie zrównoważone, blisko przedniego łęku, dokładnie w miejscu gdzie powinnaś siedzieć.
I tam powinno być solidnie "przywiązane".

Czy masz na myśli, że środek ciężkości takiego siodła (który teoretycznie powinno wypadać pośrodku siedziska), ma być przesunięty do przodu?

To czerwone siodło to w ogóle jest dla mnie niesamowite dziwo, już pomijając budowę, to jak widzę te krzywe szwy to mnie oczy bolą. A tej firmy nie udało mi się znaleźć nawet.

Wychodzi mi, że "jesteś obcykana". Jeśli dobrze wyobrazisz sobie o co chodzi - dasz radę.

To dla mnie bardzo miłe słowa, dziękuję.

Na moje musisz szukać pionowej linii - punkt twojego siedzenia, blisko przedniego łęku - popręg.
Popręg banana może dać więcej możliwości, bo bez tego musiałabyś siedzieć NA przednim łęku, żeby ten pion (jako wektor) był.
Do tego siodło musi mieć wiotką tybinkę, żeby nie przeszkadzać łopatce.

To jest też bardzo fajna wskazówka, będę nad tym medytować.

Tak w ogóle to przywiozłam sobie dzisiaj siodło, bo akurat było na sprzedaż w okolicy i żal nie sprawdzić, i z tych dotychczasowych zapowiada się najlepiej. Miałam zawał, że mostkuje, ale akurat w tym miejscu jest wgłębienie w panelu. Jak się zdecyduję, to na pewno idzie do wymiany wypełnienie, bo już dość ubite. (zrobienie pomiarów zejdzie mi z 6 godzin, ten koń nie pojmuje stania równo tyłem przez dłużej niż 2 sekundy) Ma też przystułę spod klocka przedniego, ale druga V-ka jest przyszyta dość chamsko i na sztywno, bez regulacji.
Jedzie do przodu, ale zdecydowanie nie aż w takim stopniu jak wszystkie inne, więc cicho liczę na to, że regulacja tej Vki oraz odpowiedni popręg pomogą.
Tylko muszę kogoś wybłagać o filmy i zdjęcia za mną w tym siodle. Na pewno pracuje tyłem, ale raczej w podręcznikowej normie. Wsiadłam na momencik na ścianę kłusa i galopu, bo Rude ma tą paskudną ranę pod ogonem i nosi go sztywno w górze i niestety nie ocenię przez najbliższy czas jakie jest jej zdanie.

Dziękuję za Wasze wskazówki, chyba zrobię sobie podręcznik :P
Dopasowanie siodła
autor: Emara dnia 24 kwietnia 2020 o 12:43
Uważam, że to są nowomodne trendy, które ostatnio wśród samozwańczych siodlareczek po kursikach cieszą się popularnością.
Akurat raczej nie skupiam się na siodlareczkach, ale Michale Dobrowolskim, HB Contact oraz Saddlefit 4 life, ale chwytanie kątem oka na filmach szczegółów, czy słuchanie livów nie zastąpi dobrego kursu i praktyki.
No cóż, teoria jest weryfikowana przez doświadczenie i gorzej, gdy ktoś jest betonem i nie będzie elastycznie podchodził do tematu. A najgorzej jak ktoś po jakimś weekendowym kursie zabiera się za pasowanie i wciska ludziom kit ubrany w ładne słowa. Niestety człowiek się uczy na błędach, bo dałam się nabrać. Przynajmniej zaczęłam się mimowolnie uczyć podstaw.

Ja mam siodło, które nie przylega tyłem. Jak w nim siedzę przylega bardziej - ale nie klepie.
No i właśnie dlatego pytam. Wiadomo, że zawsze sprawdza się siodło również pod jeźdźcem, ale nie pomyślałam o tym, że to może się w takim stopniu zmienić pod obciążeniem. Może dlatego, że
miałam w zeszłym tygodniu siodło mega krótkie, o bananowej terlicy. Niestety miało za wąski łęk. I nawet mimo tego łęku huśtało się jak kołyska, a jak wsiadłam to klepało. Żadne dopychanie by tego nie zmieniło, zwłaszcza jakbym poszerzyła łęk. Bardzo liczyłam na to siodło, no ale cóż. Pewnie po tym zaczęłabym skreślać od razu takie siodła, ale teraz wiem, że trzeba zawsze sprawdzić też z góry. Chyba, że ma jakieś cechy kompletnie wykluczające.

Co to znaczy za małe siedzisko? Najczęściej widziałam rozmiarówkę na podstawie wagi i wzrostu i wg. tego powinnam mieć 16", 16"5, ale jak siodło naprawdę powinno wyglądać z jeźdźcem? Zwłaszcza, że różnią się kształtem itd..

Heh, nawet na studiach nic mnie nie zmusiło do takiego myślenia jak mój koń i Wy  :kwiatek:
Dopasowanie siodła
autor: Emara dnia 24 kwietnia 2020 o 08:40
halo Byłam taka szczęśliwa mając jasno sprecyzowane wymagania i wąski zakres poszukiwań, eh.

Panele "banany" to na pewno, akurat w tych starych siodłach wydaje mi się, że są okej, więc szukam czegoś o podobnym kształcie.

Już chyba wiem, czemu nie możesz nic znaleźć.
Bo chciałabyś siodła, które będzie przylegało do grzbietu.
A takiego mieć nie możesz, bo to nie będzie dobrze pracować, siodło będzie wędrować po grzbiecie.

Dokładnie, bo tak wygląda teoria. Jak nie będzie przylegało w dostatecznym stopniu, to będzie klepało tyłem. "Siodło może pracować pod jeźdźcem tylko na wysokość długopisu", a wydaje mi się, ze siedziałoby jak przyklejone siodło, które ma zbyt prosty panel = mostkujące. Jeśli za bardzo to uprościłam, to proszę mnie okrzyczeć.
Teoria to niestety wszystko co mam.
Dlatego zapytam, co dokładnie miałaś na myśli z tym przyleganiem? Czy może mylę się, że takie siodło będzie zanadto pracowało?
System wolnej łopatki, mówisz. Tak mi się właśnie wydaje, że nie ma co liczyć na siodło za łopatką (ale nadzieja umiera ostatnia xd). Więc na pewno to sprawdzę.

Na twoim miejscu w ogóle szukałabym siodła krosowego, z góry zakładając, że mało będziesz podróżować w pełnym siadzie, oprócz stępa.
I tutaj pojawia się pewien zgrzyt, bo to wszystko tworzy sumę nieszczęść: koń (przynajmniej tak mi się wydaje) ma środek ciężkości zanadto z przodu, bardzo trudno jest zapobiec jej uwalaniu się na przodzie, głównie pewnie dlatego, że G... potrafię, a reszta mi to jeszcze utrudnia; a w dodatku siodło leci do przodu.
Miałam okazję uczestniczyć w konsultacjach z panią Elizą Skórczyńską, która nazwała mojego konia "oszustem", bo trzeba mieć dobre oko, by dostrzec, czy ona naprawdę pracuje, czy prawie pracuje, a jej ruch tworzy iluzję.
Po tym przydługim wstępie nie jestem pewna, czy siodło, które utrudni jazdę w pełnym siadzie jeszcze tego nie pogłębi.

Mam nadzieję, że nie proszę o zbyt wiele, bo mam jeszcze trochę pytań. I od razu mówię, że to co wyżej, to moje rozważania w tym temacie i nie uważam tego za prawdę objawioną, tylko to co mi się wydaje i to, co chcę zweryfikować.
Więc moje pytania to:
- o co chodzi z przyleganiem i czy niedokładnie przylegające siodło = za bardzo pracujące; a może wszystko źle zrozumiałam?
- jak rozpoznać, czy siodło jest close contact?
- czy znalazłabyś jakieś przykładowe, które mniej więcej obrazuje to, o czym piszesz, żebym mogła to zobaczyć?
Bardzo Ci dziękuję za naprawdę merytoryczne odpowiedzi. Znalazłam takie cudo kiedyś, może mnie teraz wyśmiejesz, ale kto pyta nie błądzi: https://dobresiodla.pl/produkt/chetak/
    https://dobresiodla.pl/produkt/lj-equitation/ 
Nie mam pojęcia jak odnieść rozmiar łęku, bo te siodła mają chyba krótsze sztyce. I wyglądają na raczej słabej jakości. Lubię tę stronę, bo ma wygodne przeglądanie i miarkę (ale to drugie z przymrużeniem oka).
Liczę się z przerabianiem przystuł, wypełnienia.

Przepraszam wszystkich, którzy to czytają, jeśli jestem zanadto irytująca, ale taka natura myśliciela, w dodatku bardzo sfrustrowanego. Od listopada, albo i od kwietnia, tkwimy w jakimś kołowrotku nieszczęść. Od Kliniki Siodła, po kolki, podbicia, jaskrę, naciągnięty mięsień, a teraz oderwany kawałek mięsa koło odbytu (jak coś to mam zdjęcie dla ciekawych, ale i niewrażliwych na krew, może ktoś wpadnie na to, jak to się stało).

wruda Aha, rozumiem teraz. Czyli miałam rację, że takie coś niekoniecznie spełni swoją funkcję. Ale być może nasz przypadek jest trochę inny. Powodzenia więc z "siodłem ostatecznym". Bardzo mi się podoba ten zwrot. Coś jak ziemia obiecana xD
Dopasowanie siodła
autor: Emara dnia 23 kwietnia 2020 o 22:38
wruda Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam. Jeździłaś w półksiężycowym i zmieniłaś na ten Prestige, czy masz na myśli, że ten Prestige jest tym półksiężycowym? Jeśli to drugie, to muszę powiedzieć, że halo raczej chodziło o coś w tym stylu(?): https://www.fourstarbrand.com/product/mattes-crescent-long-girth-with-detachable-sheepskin-cover/
On jest odwrotnie wygięty niż ten anatomiczny z Twojego linku. Nie mam pojęcia czy, i w jakim stopniu ten crescent działa, nie miałam okazji spróbować, a i opinie podzielne. Chciałabym usłyszeć w końcu coś konkretnego.
Albo utworzymy grupę badawczą z dofinansowaniem z Unii :P

Jak znajdę taką skokówkę, to raczej nie dam znać, bo umrę ze szczęścia.  🤣
Słyszałam dużo dobrego o ujeżdżeniówkach z Kentaura, ale one chyba są raczej z tych obszerniejszych siodeł. Opowiesz coś więcej o tej szytej na wymiar skokówce?

Dopasowanie siodła
autor: Emara dnia 23 kwietnia 2020 o 09:08
halo Nie upieram się przy ujeżdżeniówce, upieram się przy wysokim panelu, bo ona musi mieć kawał "ziemniaka".

Każde siodło jakie miałam do tej pory to była skokówka/wszechstronne. To od Kliniki Siodła (linki do wszystkich siodeł, o których mówię są w moim pierwszym poście) miało całkiem duży panel (w porównaniu do tych Stubbenów, które poleciłaś, albo trafiłam na jakieś stare wersje) i miękki, bo na wełnie. Jeśli popatrzysz na zdjęcia, może wydawać Ci się, że ma za wąski rozstaw łęku, ale to nie prawda - przy szerszym wypełnienie wędrowało sobie w dal, a po dwóch jazdach siedziałam na kłębie. Po zmniejszeniu (wymienne łęki, uf) było idealnie, ale tylko pod tym względem. Mimo, że przód był okej, siodło nadal nie leżało w równowadze - właśnie ze względu na zbyt niski panel. Pode mną dodatkowo jeszcze siadało - było miękkie, ale wypchane najbardziej jak można, zwłaszcza z tyłu. A jak już podjechało sobie do przodu ciągnięte przez popręg to już w ogóle kosmos  🤔

Pozostałe  z moich zdjęć, ten Pleszew, ma za wąski łęk, dlatego w równowadze nie leży, ale pode mną i tak nie siadało w tak dużym stopniu jak od KS. Dlatego, że od nowości nikt do niego nie zaglądał i ma panel twardy jak beton.
Ten Passier był tylko przymierzony, bo byłam ciekawa jak z tą dodatkową przystułą z przodu będzie, ale on mostkuje koszmarnie i ma coś nie tak z przednim łękiem + dopięte na przednią przystułę klepało tyłem, wiadomo, dlatego celuję w V-kę.

Co do popręgu crescent to byłam na skraju kupienia go, a potem sprzedałam siodło, żeby mieć na operację oka Rudej i temat odszedł. I pytałam o niego na forum, to dostałam milion zaleceń i żadnej odpowiedzi, czy to rzeczywiście działa xD. Gdzieś czytałam, że szału nie robi. No i łatwiej kupić taki ujeżdżeniowy  🤣 Tu nie chodzi po prostu o przystuły ujeżdżeniowe - to ma być przystuła pod łękiem przednim, a druga w typie V, żeby tył trzymało.

No i teraz żeby nie było, że gadam od czapy i to w ogóle nie prawda, co piszę, to mogę powiedzieć, że wszystkie te zalecenia (wysoki, krótki panel, przednie mocowanie popręgu, na wełnie itd.) to nie moje widzimisię, ale słowa pana Dobrowolskiego (chociaż w zasadzie powtórzył to samo co inna osoba z forum, nie wiem czy mogę wspomnieć nick :p i to co sama wywnioskowałam) i bardzo ładnie mi omówił wszystkie te moje siodła (przez internet, żeby nie było, że dojeżdża na Zadupie).

No i to by było "pokrótce" na temat, dlaczego ujeżdżeniówka. W ogłoszeniach nie znalazłam niczego innego na solidnym panelu i w dodatku krótkim. Ale może ktoś ma lepsze oko.
Niemniej jednak, dziękuję Ci za polecenie konkretnych modeli, cichutko liczyłam na taką pomoc. Jakby łatwo było znaleźć inne niż ujeżdżeniowe o tych cechach, to szukałabym tylko takich. Ten koń niestety uwielbia skakać (ale przez kawał czasu nie poskacze, nie ma mięśni na razie).

Gniadata Ja też jakiś cudownych właściwości nie mam, ale dość wąski zakres poszukiwań. I kieruję się zasadą - głupi ma zawsze szczęście  🤣
Dopasowanie siodła
autor: Emara dnia 22 kwietnia 2020 o 17:10
Gniadata Bardzo Ci dziękuję za merytoryczną odpowiedź 🙂 Jesteś wintecową weteranką 😀 Tak się łudziłam z nimi do samego końca, ale to by było za proste.

Już dałam się kiedyś nabrać na Klinikę Siodła, bo tylko oni dojeżdżają w moje okolice. Nie będę się nad tym rozwodzić, ale jestem już uczulona na handlarstwo. Naprawdę nie chcę już przez to przechodzić, za dużo nerwów.
A znowu pani Izdebska była u znajomej i jej opinię zachowam dla siebie, ale była średnio pochlebna.

Przez ten czas poszukiwań i rekonwalescencji nauczyłam się tak dużo o swoim koniu, że jestem w stanie ocenić jak tam się sprawy mają. Zawsze też pytam o zdanie inne osoby, bo aż taka pewna swojej wiedzy nie jestem. Mam dużą niepewność w kwestii, czy dane siodło nie pasuje i już, czy można temu zaradzić przeróbkami. I dokumentuję każdy przypadek, mam naprawdę spory materiał badawczy  🤣 Może w ten sposób to potrwa długo, ale nigdzie mi się nie spieszy. Ten koń tak świetnie pracuje z ziemi, że to sama przyjemność, tylko żeby jej się za bardzo w głowie nie zakręciło  😜

Dobrze widać moje postępy po zamawianych siodłach - od kompletnie od czapy i wtf?, po takie, które w miarę pasują, ALE. Mam teraz na oku coś bardzo blisko mojego miejsca zamieszkania, więc grzechem by było nie spróbować, chociaż z ciekawości. Ale jak znowu będzie kula w płot, to na pewno napiszę, dziękuję.
Dopasowanie siodła
autor: Emara dnia 22 kwietnia 2020 o 09:11
halo Jeśli uda Ci się znaleźć, to będę bardzo wdzięczna  :kwiatek:
Dopasowanie siodła
autor: Emara dnia 21 kwietnia 2020 o 17:23
To wcale nie jest niesamowite - nic tak nie robi dziur za łopatkami jak za szerokie siodło 😎 To bynajmniej nie tak, że ruch (jakikolwiek) jest gwarantem rozwoju muskulatury. Przeciwnie - wiele koni jest w takim "treningu", że dużo lepiej wyglądały jako 3-latki ściągane z łąki 🙄

No w zasadzie o to mi chodziło - w czasie, gdy mój koń jedyne co robił to pasł brzuch, ta klacz nadal miała normalny ruch, a grzbiet mojego konia wygląda dużo, dużo lepiej. Zdałam sobie sprawę naocznie, jak duży ma to wpływ na grzbiet  Dotykałam go i ma typową reakcję bólową na zbyt szeroki łęk. Z czterech osób wszyscy uważają, że nie mam racji. Kiedy jeszcze miałam siodło z podobnym problemem i też leżało na kręgosłupie i podkładce, a koń naturalnie nie chciał angażować pleców, to też słyszałam - dawaj czarną wodzę, znowu wydziwia, głupi koń. Gdy pytałam o siodło, też mówili, że jest okej, wrzuć podkładkę. Smutno mi, że ten temat jest wciąż tak okropnie bagatelizowany, a informacje, które staram się delikatnie przemycać to wydziwianie, bzdury i moje przesadzanie.

Teraz mam duży żal do siebie, że nie zgłębiłam tematu wcześniej i nie zakwestionowałam swoich autorytetów.
Jak pożyczyłyśmy siodło, chociaż znowu na za wąskie - mniejsze zło, koń nagle przestał uciekać przed siodłem.
Po przerwie, gdy przymierzałam testówkę przypomniał jej się jednak ból z pierwszego siodła i uciekała od siodłania, mam nadzieję, że już nigdy tak nie będzie, gdy znajdziemy coś dobrego.

Dostałam odpowiedź na długość paneli w izabelce 16,5" (w ogłoszeniu jest 15"5, ale wątpię żeby takie produkowali(?)) - 48 cm  😵


EDIT. widziałam foty. Różnica ogromna. Keep going.

Bardzo, bardzo mi miło  :kwiatek:
Dopasowanie siodła
autor: Emara dnia 21 kwietnia 2020 o 14:48
lilid No właśnie plan był taki, żeby ją pomęczyć lonżą dość długo, zanim wsiądę. I chodziła 2 dni na lonży, 1 dzień przerwy, stopniowo coraz dłużej, głównie galop+stęp, zaczęłam już wprowadzać drągi 2x w tygodniu, czyli ze 4 razy je pochodziła, zanim się naciągnęła (takie imprezy mają na wybiegu), a teraz leczymy jej dupsko.

Małe porównania:  https://photos.app.goo.gl/p6KT67phVbTfFiiU7
(najbardziej błyszcząca 10.04, z czerwonym czaprakiem 29.03, pozostałe najstarsze 18.03)

Szczerze, to nie wiem o ile lepiej ona może wyglądać. Przez całe swoje 14-letnie życie miała jakieś beznadziejne siodła i chodziła z półrocznymi przerwami pod poprzednią właścicielką. Jak ją kupiłam uciekała przed siodłem. Pode mną dwa sezony przechodziła w siodle, które uniemożliwiało jej pracę w dole, które dostałam z nią (byłam wtedy beznadziejnie głupia i za bardzo słuchałam innych ludzi...), a potem zaczęłam szukać innego i od jednego siodła do drugiego też mało chodziła, bo nie mam serca jej katować w niedopasowanym.

Teraz robię jej pomiary grzbietu i zdjęcia co dwa tygodnie, a biorąc pod uwagę, że szukanie siodła zajmie bardzo, bardzo długo i że mam świra na tym punkcie, to jeszcze zdążymy napakować. Przez ten czas chcę się bardziej zorientować, żeby wiedzieć, czego szukać i oszczędzić sobie zamawiania i odsyłania siodeł kompletnie od czapy.

Najciekawsze jest to, że jej plecy wyglądają lepiej niż plecy konia, który przez cały czas regularnie chodzi, a raczej tupta (co prawda tylko 3x w tygodniu) w za szerokim siodle. Ten drugi koń ma niesamowite doły za łopatkami i ja nie włożyłabym na niego siodła w tym stanie. Ale też nie nabiera tak szybko masy jak moje bydlę. 
Dopasowanie siodła
autor: Emara dnia 21 kwietnia 2020 o 13:07
Legnza Właśnie zastanawiałam się dość długo nad tymi wkładkami, ale nie jestem do końca przekonana, czy to jest takie super. Czytałam też, że z taką wkładką te panele robią się też zbyt twarde. A może ktoś mnie wyprowadzi z błędu i mój świat znów stanie się piękny? xD

lilid Dokładnie tak jak piszesz. Wykluczyłam ten model od razu właśnie z powodu długości i tych prostych paneli, ale tak bardzo chcę, żeby coś pasowało, że oglądam sobie zdjęcia  i im dłużej na nie patrzę, tym bardziej te panele stają się bananowe i jakieś takie krótsze...  🤣
Te wymienne łęki kuszą, bo to od Kliniki pod tym względem złe nie było. Ponadto Rude załatwiła sobie kolejny urlop i wystarczy jej tydzień bez roboty, żeby dalej szorować bebzolem po ziemi jak hucuł.

Może stanie się jakiś cud, zanim ja, abstynentka z natury, popadnę w alkoholizm  🥂
Dopasowanie siodła
autor: Emara dnia 21 kwietnia 2020 o 11:58
Hej, hej.
Jestem już w tak kompletnej desperacji, że postanowiłam napisać i tutaj, zamiast maltretować tylko biedną lilid.  :kwiatek:
Dokładnie od roku szukam siodła dla abominacji (czyt. mojego konia). Jest to:
- krótki grzbiet (odległość od krawędzi łopatki do ostatniego żebra: 42 cm),
- miejsce na popręg bardzo blisko łokci, więc wszystko o normalnym mocowaniu popręgu leci na łopatki, właśnie przez popręg ciągnięte,
- przebudowana zadem,
- wykłębiona,
- po ponad półrocznej przerwie przez chorobę oka, więc plecki nie te same -> potrzebny solidny panel,
- niestety uwielbia skakać, a wymagania ma szansę spełniać tylko ujeżdżeniówka,
- a ja nie jestem milionerem.

Jeśli komuś chodzi po głowie jakiś model, firma, która produkuje krótkie, wysokie panele lekko bananowe, dla wykłębionego konia i z mocowaniem popręgu typu V, to proszę o podzielenie się...
Dodam, że mieszkam na Dalekim Wschodzie, gdzie nie przyjeżdża nikt z siodłami, oprócz Kliniki Siodła i dałam się w to wpakować niestety. Nie policzę osób, z którymi konsultowałam się w tej sprawie, łącznie z panem Dobrowolskim.
Jak ktoś chce sobie popatrzeć na to cudo, to proszę:
- SYLWETKA (https://photos.app.goo.gl/LARv8CQf9YRZkbYF6),
- Klinika Siodła próbuje dobrać mi skokówkę (https://photos.app.goo.gl/jaEr2D7ujA2XDyuRA),
- siodła pożyczone z naszej szkółki, PASSIER (https://photos.app.goo.gl/PX5FWxYtj8n4YZ7r5) PLESZEW (https://photos.app.goo.gl/AbLqhoAdyeN24AJT7),
- ostatnie siodło na testach (fantastycznie króciutkie, miękkie i z super kanałem, ale terlica za bardzo wygięta i leżało jak kołyska nawet przy za wąskim łęku :/)  ZDJĘCIA + FILMY (koń kuleje na nich, wsiadłam dosłownie na 1 min. nagrania) Z JEŹDŹCEM (https://photos.app.goo.gl/w3B5YPW2Z8YMvqfZ7), BEZ POPRĘGU (który i tak ciągnął je do przodu, mocowanie nieodpowiednie)  (https://photos.app.goo.gl/MZJV7hjKxrajTBQk7)

Na cud nie liczę, ale może ktoś miał podobne doświadczenia. Marzyłam kiedyś o izabelce Winteca (https://dobresiodla.pl/produkt/wintec-isabell-werth-cair/), ale ma za płaski panel (?).
Jak ktoś chce napisać o nas jakąś pracę dyplomową, to zapraszam  🤣
Siodła z niższej półki, co polecacie?
autor: Emara dnia 13 kwietnia 2020 o 16:08
nefferet Dobrze wiem, o co chodzi. Szukam siodła od marca... 2019. Zaliczyłam chyba z 15 siodeł z naszej stajni i na próbę, Klinikę Siodła, od których w końcu coś kupiłam. A potem dalej się męczyłam z odsyłaniem do nich na kolejne poprawki, bo wciąż uparcie leciało na szyję i bez równowagi. W końcu był pretekst żeby je sprzedać przed operacją na jaskrę.

karoszata Widzę, że zakładamy klub końskich abominacji  😀 Mój potwór jest wykłębiony, z przebudowanym zadem, bardzo krótki i z miejscem na popręg tuż przy łokciach. W dodatku ze słabym grzbietem, bo nic nie robiła kawał czasu przez te siodła, a w końcu i jaskrę. No i uwielbia skakać, więc bezterlicowe odpada, nie wiem jak wypadają na wykłębionych koniach.

Jak ktoś znajdzie skokówkę/wszechstronne o wysokim panelu o długości 42 cm, łękiem U i szerokim kanałem, to będzie moim osobistym bogiem.
Udało mi się trafić na króciutką ujeżdżeniówkę z przystułami do przerobienia, jutro w końcu przyjdzie na test. Cały tydzień śni mi się, że jest połamane.
Siodła z niższej półki, co polecacie?
autor: Emara dnia 13 kwietnia 2020 o 11:06
Sankaritarina Tak, te modele oznaczone jako DS są ich własnej produkcji. W sensie dobresiodla.pl.
Pisząc, że lepiej kupić siodło używane znanej marki założyłam, że i tak pojedzie do rymarza na kontrolę i wymianę wypełnienia, właśnie dlatego, co napisałaś - nie wiadomo co się w środku trafi (terlica złamana lub jakaś niespodzianka w środku). A w tych tanich-nowych siodłach nie wierzę, że będzie porządna wełna. Tam jest albo lateks, albo wata, w najlepszym wypadku wełna syntetyczna, w najgorszym jakieś śmieci. Dla mnie bardzo ważna jest możliwość korekty wypełnienia.

No niestety to jest taki hazard z tym wszystkim  🙁 Byłam świadkiem jak znajoma znajomej sprzedała siodło ewidentnie złamane (skrzypiało jak cholera i miało piękną kreseczkę przez środek), a kupująca kompletnie nieświadoma, mimo tak ewidentnej cechy.
Pół biedy jak ktoś sprawdzi manualnie, czy jest sprawne, ale wady ukryte wyjdą dopiero u rymarza. Znowu nowe-tanie może być kompletnym bublem, ale jakby na mojego konia mogło pasować (xDDD, na nią nic nie pasuje), to wzięłabym do przymiarki.

Dobresiodla.pl mogłoby być mega serwisem, gdyby robili tym siodłom przegląd, prostowali je i wypełniali pod konia itd., ale już takie tanie by nie były. Przynajmniej ekstra jest możliwość przymiarki, bezpieczniejsza niż u osoby prywatnej. Na zdjęciach przynajmniej widać, że krzywe, kanał wąski.   

Wybaczcie te wywody, ale żyję tym przynajmniej od roku. Mój koń jest bardzo "specjalny" pod tym względem. Znalazłam mega krótkie siodło, wąskie i z kanałem szerokim jak trzeba, od osoby, która nie wie co sprzedaje, więc cena też super. Jutro je w końcu zobaczę i jak będzie połamane, albo na lateksie to chyba się rzucę z mostu.
Siodła z niższej półki, co polecacie?
autor: Emara dnia 13 kwietnia 2020 o 09:09
nefferet Masz rację, mój błąd  :kwiatek:
Zobaczyłam stronę pełną tych zestawów i od razu mi się przypomniało. Sama poszukuję siodła i trafiłam na stronę tej firmy, ale jak sobie przypomniałam, co to jest, to wyłączyłam, bo w oczy rzucają się głównie te najtańsze.
Może teraz dyskredytuję całość niepotrzebnie, ale nie mam kompletnie zaufania do tej firmy.
Te droższe siodła i tak są przynajmniej o połowę tańsze od nowych siodeł innych firm. Jestem ciekawa, czym dokładnie się różnią. Dobra wełna do wypełnienia już stanowi 1/3 ceny takiego siodła tego pana, więc domyślam się, że w środku raczej jej nie znajdziemy. 
I tak kupno pewniaka typu właśnie Stubben, czy Passier za te mniej niż 1 tys., wymiana wypełnienia i ew. poszerzenie kanału (w pewnym stopniu) wyjdzie w podobnej cenie, a od razu wiadomo, co jest w środku i że się nie rozpadnie jak się posadzi tyłek.
Także przepraszam za typowe "nie znam się, to się wypowiem". Tak działa mózg po maratonie grania w gry  😲
Swoją drogą, jak udało Ci się osiodłać swojego araba? Mam konia z podobnymi problemami, jeśli chodzi o dopasowanie siodła.

karoszata Jestem bardzo ciekawa jak wypadają te firmowe z dobrychsiodeł. Jakbyś się zdecydowała, to bardzo chętnie się czegoś o nich dowiem, bo ciężko o jakąś opinię, a bardzo mnie to interesuje  😀
Siodła z niższej półki, co polecacie?
autor: Emara dnia 12 kwietnia 2020 o 20:57
karoszata Dawno, dawno temu, pewien właściciel ośrodka jeździeckiego kupił parę takich zestawów siodło+ogłowie, bo najtańsze. Powiem tylko, że siedziało się w tych siodłach okropnie, a po miesiącu wyglądały jak kupa. To było z 5 lat temu, być może coś w nich udoskonalono, ale chyba lepiej kupić za taką cenę używane siodło syntetyczne jakiejś pewniejszej firmy niż ryzykować taki zestaw.
Z doświadczenia polecam pogrzebać trochę na Facebook Marketplace. Czasem się coś trafi za bezcen 🙂
Lubię też stronę dobresiodla, bo mierzą je na zdjęciach (ale trzeba patrzeć z przymrużeniem oka, zwłaszcza na pomiar szerokość kanału oraz czy nie jest krzywe). Tylko trzeba uważnie patrzeć, bo większość najtańszych siodeł ma kanał zwężający się, ale niektóre starsze Passiery są okej pod tym względem i można je dostać za mniej niż 1.000. Oni też produkują jakieś swoje siodła, też tanie, ale nie wiem nic na ich temat.
Siodło skokowe
autor: Emara dnia 05 kwietnia 2020 o 16:58
Cześć wszystkim.
Jestem w totalnej D... jeśli chodzi o szukanie siodła dla mojego konia, bo takie chyba nie istnieje. Mamy podobne problemy z pasowaniem siodła jak konie arabskie. Ale może ktoś z Was posiada wiedzę tajemną  🤣
Szukam siodła skokowego/wszechstronnego, które:
- ma solidnie wysokie panele,
- terlicę dla konia przebudowanego zadem (lekki banan),
- łęk U-kształtny,
- jak najkrótsze (zmieszczę się w 16,5, może nawet w 16, ale to nie zawsze równa się krótkim panelom).
Łudzę się, że coś się znajdzie z tego typu, bo inaczej jednak jesteśmy skazane na ujeżdżeniówkę, a niestety mam bestię, która uwielbia skakać.
Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie...
Dopasowanie siodła
autor: Emara dnia 26 marca 2020 o 12:56
unity Trochę się wtrącę, ale sama szukam siodła o łęku U-kształtnym, więc już trochę ich obejrzałam.
Passier - są w dobrych cenach, nawet starsze siodła mają kanały niezwężające się (chociaż te całkiem stare już nie). Na dobresiodla można dostać takiego nawet w granicach 1000 zł. Tylko trzeba dokładnie oglądać, bo czasem są krzywe, ale to się tyczy każdej marki.
Kieffer - tutaj można się naciąć właśnie na wąski kanał, bo te tanie (=stare) są właśnie z takim, ale jak się dobrze poszuka to i do 1,5 tys. można coś znaleźć.
Euroriding - dla mnie to takie pomiędzy U a V, ale ja to mam oko scentrowane :P Być może zależeć to od modelu, ale wydaje mi się, że raczej U . Pełno w ogłoszeniach Diamanta w granicy 2 tys.
Albiony też chodzą w bardzo dobrych cenach, niektóre typowe U, a niektóre mają łęk powyżej paneli wyciągnięty w bardzo wysokie V, ciekawe.

Też szukam siodła nie za miliony i skupiam się na tych markach, być może ktoś jeszcze coś podpowie i sama skorzystam 🙂
Problemy okulistyczne u koni. Problemy z okiem / oczami u koni.
autor: Emara dnia 02 stycznia 2020 o 17:27
Dziękuję dziewczyny, jesteście niezawodne  💘
Problemy okulistyczne u koni. Problemy z okiem / oczami u koni.
autor: Emara dnia 31 grudnia 2019 o 20:57
Dzięki wielkie dziewczyny za wszystkie informacje.
sotniax Jak sprawuje się zoperowane oko? Nie ma z nim żadnych problemów? Oprócz tego, że jest "nieczynne". 🙂
Problemy okulistyczne u koni. Problemy z okiem / oczami u koni.
autor: Emara dnia 30 grudnia 2019 o 20:41
Lanka_Cathar Jeśli choroby oczu to nie jest Wasz największy problem, to naprawdę bardzo współczuję.  😕 U Rudej to pojawiło się nagle. Zawsze wydawało mi się, że woli korzystać z drugiego oka, ale oprócz zapalenia spojówek (u naszych koni bardzo częste w lecie - piach wszędzie) nigdy nic nie było. Aż tu miesiąc temu zaczęło się od zamglonej spojówki i już poszło. Boję się, że ablacja będzie konieczna, bo ciśnienie nie spadnie i leczenie kroplami (być może do końca życia) nas pokona finansowo. Mamy tego pecha, że do Centrum Zdrowia Konia jest od nas bardzo daleko, a podróżowanie z kobyłą to dla mnie masakra. Zastanawiam się nad Słowacją, ale jeszcze nie wiem, czy robią tam takie rzeczy. Czy orientujesz się może jak wychodzi cena zabiegu u pani Marty? Wiem tylko tyle, że pobyt konia nie jest długi (Kasia mówiła o 3 dniach i jak na razie obie wierzymy, że krople wystarczą  🤔).   
Tak w ogóle, to dzięki za wiadomości 🙂
Problemy okulistyczne u koni. Problemy z okiem / oczami u koni.
autor: Emara dnia 30 grudnia 2019 o 14:59
[quote author=Lanka_Cathar link=topic=36525.msg2904617#msg2904617 date=1577712013]
Mamy i to na dwa sposoby. Jedno oko od razu zniszczone operacyjnie. Drugie (po kilku latach), ze względu na stan ogólny konia, leczone kroplami. Udało się trafić odpowiedni zestaw i w tej chwili ciśnienie oscyluje między 25-35. Górna norma jest 40. U nas było... 80. Krople przez dobre pół roku podawane trzy razy dziennie (trzy rodzaje w 10 min. odstępach). W pierwszym oku ciśnienie 10, ale ono siłą rzeczy po operacji nie stwarza problemów. Koń całkowicie niewidomy. Obecnie jedziemy na zestawie Azopt-Difadol-Xalacom. Do pierwszego oka tylko Vidisic lub Systane Ultra jako nawilżenie. Prowadzi nas dr Warzecha.
[/quote]
Nas prowadzi Kasia Faber, którą wysłała do nas pani Warzecha.
Na początek diagnoza - ciśnienie 59, w zdrowym oku 29. I krople trzy razy dziennie (Maxitrol, Cosopt, Tropicamidium), po trzech tygodniach nastąpiła poprawa stanu rogówki, spojówka dalej zmętniała, a ciśnienie wciąż wysokie - 50. Więc dostałyśmy dodatkowe krople na spadek ciśnienia, po których kilka godzin po pierwszym użyciu oko znowu wróciło do stanu sprzed miesiąca, może nawet gorzej. Dzisiaj zakupiłam tak jak u Ciebie - Azopt, oprócz tego Dicloabak, Tobrex i Cosopt.
Czyli u Was jaskra przeniosła się też na drugie oko? Udało się dojść do jakiejś przyczyny choroby?
Problemy okulistyczne u koni. Problemy z okiem / oczami u koni.
autor: Emara dnia 30 grudnia 2019 o 09:18
Cześć,
czy miał ktoś jakieś doświadczenia z leczeniem jaskry/wysokim ciśnieniem w gałce ocznej? Jesteśmy pod opieką weterynarza (miałam farta, że ktoś w ogóle dojechał na Podkarpacie), ale może dowiem się czegoś nowego...
Dopasowanie siodła
autor: Emara dnia 16 września 2019 o 14:48
olq milenka_falbana Bardzo liczę na Wasze zdjęcia :>
milenka_falbana Nic nie szkodzi. Dzięki za nowe filmiki do nauki 🙂
budyń w tym starym Pleszewie (na zdj.) zwykły anatomiczny ze Starta faktycznie nieco pomógł. No ale nie jest to moje siodło i nie jest dopasowane (za wąskie, za szeroka terlica i mostkuje), no i ten patent z moim siodłem nie działa ;_; Dlatego myślałam o tych bardziej profilowanych z Mattesa. Nawet pisałam do nich w kwestii dobrania odpowiedniego modelu, poprosili o zdjęcia. Ale to jeszcze przemyślę po spróbowaniu innych rzeczy.
Dzięki za wszystkie odpowiedzi <3
Dopasowanie siodła
autor: Emara dnia 16 września 2019 o 13:50
milenka_falbana To zdjęcie po jeździe pokazujące jak siodło przesuwa się do przodu. Nie wiem jakim cudem miałoby leżeć w równowadze, skoro się przesuwa. Tak jak KAŻDE. Statycznie leży ok biorąc pod uwagę najgłębszy punkt siedziska i faktycznie jest za wąskie, z czego zdaję sobie sprawę. Ubrałam je dla sprawdzenia, czy szersza przestrzeń przystuły-poducha kolanowa + bardziej płaska terlica wpłynie na to, czy siodło się przesunie. Moje siodło różni się od tego ze zdjęcia pod tymi względami. Proszę mi nie mówić o testach długopisa itp., bo po pół roku mordęgi znam to wszystko na pamięć i jestem na skraju załamania nerwowego ;_; Bardzo dziękuję za film 🙂