busch

Mad god's blessing.

Konto zarejstrowane: 03 grudnia 2008
Ostatnio online: 27 października 2021 o 07:35

Najnowsze posty użytkownika:

kącik pomocy medycznej, czyli: czy to coś powaznego i jak temu zaradzić
autor: busch dnia 26 października 2021 o 21:41
SzalonaBibi, trzymam kciuki!
Choroby tarczycy - wszystko o :)
autor: busch dnia 25 października 2021 o 19:08
Scottie, dzięki, tak zrobię! 🙂
Choroby tarczycy - wszystko o :)
autor: busch dnia 25 października 2021 o 18:35
Czy jak mam badanie krwi kontrolne na tarczycę, to powinnam rano normalnie wziąć euthyrox?
Kto/co mnie wkurza na co dzień?
autor: busch dnia 15 września 2021 o 23:32
szemrana, no mnie też to wkurza, ale nie wzbudza potrzeby pisania że wzrasta u mnie nienawiść do mężczyzn i chciałabym strzelać do nich z ostrej amunicji... Ty też nic o strzelaniu nie napisałaś 🤔

Wiadomo, może to figura retoryczna... ale jeśli tak nie do końca, to myślę że nienawidzenie połowy społeczeństwa jest dosyć niezdrowe 🙃

Kto/co mnie wkurza na co dzień?
autor: busch dnia 15 września 2021 o 21:56
Dementek, trochę dziwnie odebrałaś wypowiedź Facelli. Skąd wiesz, że Facella ma takie same priorytety w życiu, jak faceci, którzy "chcą tylko jednego"?

Ja to widzę tak, że jest grupa facetów, którzy wysyłają nieproszeni wiadomości z podtekstem, albo komentują na ulicy. Jest to niestety przykra rzeczywistość nie tylko wolnych kobiet. Ja nie cierpię tego typu doświadczeń, nie odpisuję na żadne dziwne "cześć" i blokuję bez opamiętania przy pierwszym krzywym tekście, więc z jednej strony rozumiem Twoje frustracje.

Z drugiej strony mam wrażenie że Ty z tych doświadczeń wyciągasz wnioski o facetach, społeczeństwie, o ludziach. Też mi to brzmi jakoś tak przesadnie. Zamiast mówić o przykrych sytuacjach, niefajnych ludziach i grupach ludzi, to generalizujesz chyba trochę na wyrost. Na pewno jest masa osób, w tym facetów, którzy potrafią zrozumieć Twoje priorytety. Ale nawet w tej dyskusji przy komentarzu Facelli założyłaś, że chodzi o to, że ludzie mają problem z Twoim podejściem do życia, a nie np. z jakąś inną częścią Twoich wypowiedzi.

Tak tylko postanowiłam zwrócić uwagę na to, bo jeśli adekwatnie interpretuję, to myślę że łatwiej Ci będzie w życiu bez tak sztywnych skrótów myślowych.
Koronawirus
autor: busch dnia 22 lipca 2021 o 14:28
Ja mam tylko anegdotę że taka jedna influencerka z Instagrama, którą śledzę, miała takie combo szczepienie bo jest Dunką i tam wycofali Astrę pomiędzy jej pierwszą a drugą dawką.

Potem ją badali i wyszły absurdalnie wysokie przeciwciała typu ponad 10,000. Tylko że ona jest zawodniczką dwuboju siłowego, więc to nie jest normalna sytuacja czy osoba 🙃
Geografia urody - temat dla panów (czy tylko..?)
autor: busch dnia 18 lipca 2021 o 22:08
Muchozol2, Twoja "linia obrony" (z braku lepszego słowa) przypomina mi ludzi, którzy - przyłapani na rasizmie - twierdzą, że przecież mają czarnych znajomych i kolegów z pracy!

Innymi słowy - zwykła ludzka gościnność i uprzejmość jkobusa jak dla mnie nie jest żadnym argumentem przeciw tezie, że ma poglądy sprzed stu lat na kobiety. Ludzie nie są w zachowaniach logiczni i spójni, może akurat w roli gospodarza jkobus chwilowo odkleja się od przekonań, które tu zaprezentował.
Geografia urody - temat dla panów (czy tylko..?)
autor: busch dnia 16 lipca 2021 o 21:34
safie, bo mizoginia tak działa że daje sprzeczne wymagania z cieniutką ścieżką aprobaty brzuchatego Janusza pomiędzy 🤡

Kobieta do pracy ma być umalowana, ale nie za bardzo, ubrana korzystnie do figury, ale nie wyzywająco, ma zapracować na swoje miejsce ale nie rozpychać się łokciami.

Ma być oczywiście szczupła, ale nie robić scen jak Janusz chce z nią zjeść wielką pakę czipsów z piwem. Nic nie może wisieć, ale broń Boże ma nie być widać żadnego niekobiecego mięśnia. Zawsze zadbana żeby można było się nią pochwalić, ale ma jej to zająć max 15 minut przed wyjściem.

Taki styl społeczeństwa ledwo oderwany od starego dobrego patriarchatu chyba daje najwięcej na garba kobiecie, przecież jest "równouprawnienie", więc ma ciągnąć wózek w pracy jak jej maż, ale oczywiście też zajmować się dziećmi, domem, gotować, wyglądać świetnie i nigdy nie wyjść na miasto w niewyjściowej stylówie 🤠
Geografia urody - temat dla panów (czy tylko..?)
autor: busch dnia 16 lipca 2021 o 20:46
jkobus, a to nie powinno Cię cieszyć że teraz mniejsze szanse, by Twoja córka czy żona musiały martwić się że jakiś brzuchaty, łysiejący Janusz będzie je z niesmakiem oceniał, czy wypindrzyły się dostateczne pod jego gusta na wyjście na miasto?

Gdzie wulgarność w tym wątku? Czyżbyś nie podnosił jednak średniej zadbania/piękna i pytanie ubodło?
Geografia urody - temat dla panów (czy tylko..?)
autor: busch dnia 16 lipca 2021 o 10:59
Liczę że chociaż Ty jkobus podnosisz średnią ładnosci ludzi na mieście jak tak przemykasz ulicami pełnymi brzydkich bab 🤡🤡🤡
Kto/co mnie wkurza na co dzień?
autor: busch dnia 07 lipca 2021 o 22:27
Co Wy wiecie o niezrozumieniu tekstu 😁 Dawno temu mój brat słuchał m.in. zespołu Tool. Podslyszalam jedna z piosenek (Stinkfist- nie, tytuł nic mi nie mówił😆😉, która spodobała mi się pod względem energii, rytmu, a po czasie zaczęłam zgłębiać tekst. Dla mnie był niesamowicie mądry, głęboki, odkrywałam go stopniowo pozwalając żeby znaczenie zmieniało się wraz z moimi stadiami "dorastania". Aż mi brat nie powiedział, że to jest po prostu o fistingu (jako nastolatka w ogóle tego nie ogarnęłam sama). Większość życia czulam się oszukana😂 Aż do momentu aż pojęłam, że to naprawdę alegoria i świetne przekazanie problemów dzisiejszego świata na podstawie takiej praktyki seksualnej. <br>
<a href="https://www.groove.pl/tool/stinkfist/piosenka/434028&#x22; target="_blank" rel="ugc">https://www.groove.pl/tool/stinkfist/piosenka/434028<;/a>

kenna, no ja też byłam zaskoczona jak zaczaiłam dosłowną treść stinkfista ale potem chyba jeszcze bardziej polubiłam tę piosenkę, bo można ją rozmaicie interpretować. Np. odpowiedź na traumę poprzez odcinanie emocji, dysocjację, aż nic nie czuć... i potem szukanie czegoś, co jeszcze klepie. Myślę że to jednak inny kaliber tekstu niż "Blurred Lines" 🤣

keirashara, ja tam nie wiem czy to purytanizm. Jest coś kwaśnego w tej piosence, myślę że przystojny piosenkarz utrudnia dostrzeżenie ale można sobie tak dla testu wyobrazić zwykłego wioskowego Staszka któremu coś się pomyliło i zobaczyć czy nadal nic nieprzyjemnego nie widać w tekście 🙉
Kto/co mnie wkurza na co dzień?
autor: busch dnia 06 lipca 2021 o 12:23
Nie da się edytować powyższego postu, więc jeszcze małe rozszerzenie jako że nadal staram się zrozumieć granice, np. m.in. między obecną wiedzą a indywidualnymi odczuciami/ twierdzeniami.<br>
<br>
Zgodnie z dzisiejszą wiedzą (genetyka, anatomia przy urodzeniu):<br>
kobieta - w zgodzie ze swoim ciałem to kobieta biologiczna<br>
mężczyzna - który twierdzi, ze <i>jest </i> kobietą - należałoby rozumieć że mówi nieprawdę jeśli posiłkujemy się obecną wiedzą<br>
mężczyzna - który <i>czuje </i>się kobietą i dąży (lub nie) do tego by fizycznie się do kobiety upodobnić - jeśli nie jest to "stwierdzenie faktu" a jego odczucie to ewentualnie jest już jakiś punkt wyjścia do rozmów. Pytanie czy i jak można pomóc osobie, którą w życiu dotknął tego typu dramat. I kolejne pytanie czy uszczęśliwienie tej osoby ma oznaczać pójście aż tak daleko, że społeczeństwo czy raczej jego normy społeczne mają zostać wywrócone do góry nogami. I gdzie jest zasada wzajemności - ja nie dyskryminuję innej osoby, ale i ona nie dyskryminuje mnie.<br>
<br>
I kolejne pytanie, jakie inne odczucia należy przyjąć bez pytań za "fakt" ?<br>
- jeśli ktoś za rok/ miesiąc stwierdzi, że już nie jest transkobietą tylko np. osobą niebinarną, albo meżczyzną<br>
- a czy jeśli osoba pełnoletnia powie, że czuje się nastolatkiem, to też należy to przyjąć bez pytań (zwłaszcza jeśli np. okazałoby się, że osoba jest ścigana prawem, a niepełnoletniość ją w jakiś sposób chroni)<br>
- a jeśli Polak powie, że czuje się nie wiem Francuzem/ Brytyjczykiem/inne to też należy to przyjąć bo tak mówi i przyznać im obywatelstwo, mimo że fakty wskazują na coś innego ?<br>
<br>
Czy są jakieś granice ?

baba_jaga, ja myślę że przy takich dyskusjach są dwie zupełnie odrębne kwestie które trzeba rozważać osobno.

Transseksualizm ogólnie jest dobrze zbadany pod kątem działających i niedziałających terapii i prawda jest taka, że tylko pomoc osobie w dostosowaniu ciała do mózgu redukuje ich cierpienie, stres, myśli samobójcze itd. Nie ma sensu zatem im tego zabraniać, zwłaszcza że przykłady "łamania norm społecznych" często są bardziej wydumane niż prawdziwe bo trans mężczyźni czy trans kobiety są po kilku latach postrzegani na pierwszy rzut oka jak płeć, którą się czują, a nie którą się urodzili (w zdecydowanej większości przypadków).

Druga kwestia to jest psychika sportowców. Trzeba być naiwnym lub nie znać się na sporcie poziomu olimpijskiego, by myśleć, że facet nie "uzna się za kobietę" by mieć szansę wygrać. Mówimy o grupie społecznej która jest w stanie np. zajść w ciążę i potem się wyskrobać by mieć mikro przewagę na zawodach. Albo ryzykować życiem jak kolarze których koks kiedyś powodował takie zagęszczenie krwi, że musili budzić się po kilka razy w nocy i pedałować na rowerku, by nie umrzeć we śnie. A redukcja w poziomie testosteronu w testach tuż przed olimpiadą nie niweluje masy innych czynników pomagających tej "trans kobiecie" w dwuboju. Może niewielkich ale na tym poziomie wszyscy są na granicy możliwości i tylko niewielkie różnice zostają między 1 a 3 miejscem.
Koronawirus
autor: busch dnia 15 czerwca 2021 o 23:01
jkobus, skąd te informacje że covidowi daleko do grypy hiszpanki? Hiszpanka wg badaczy miała coś około 2%-0.2% śmiertelności zależnie od kraju, czyli tak jakoś w miarę podobnie do tego, co teraz się twierdzi o covidzie.

Jeśli już, to można by twierdzić odwrotnie - covid jest dużo bardziej groźny, ponieważ mamy zgrubsza podobne procenty śmiertelności, a standard życia (higiena, żywienie itd.), a także standard opieki medycznej zmieniły się diametralnie na lepsze. Więc w 1918 roku zdecydowanie by zauważyli covid.

Uważam, że trzeba być szczególnie aroganckim, żeby obserwować cały świat reagujący na covid poza wyjątkami typu Turkmenistan czy Korea Północna i stwierdzić "ja jestem mądrzejszy od nich wszystkich i wszyscy od Chińczyków po USA popełnili błąd".

Niestety nasze państwo jeszcze do tego totalnie skrewiło, bo jest faktem że onkologia będzie dochodzić do siebie po lockdownach bardzo długo i ogólnie chyba wygrywamy w ilości nadprogramowych zgonów ogólnie. Czy dałoby się to zrobić lepiej? A pewnie! Czy dużo lepiej? No nie wiem, lekarze i pielęgnarki nie rozmnażają się przez pączkowanie w 3 miesiące, mamy ogromny problem strukturalny w opiece zdrowotnej, który covid boleśnie obnażył. Plus głupich polityków - ktorzy bez opamiętania edyktami pozbawiali dróg normalnego diagnozowania.
Koronawirus
autor: busch dnia 09 czerwca 2021 o 23:32
A zreszta to przeoranie jest warte świeczki!!!!! wiec głowa do góry!
Gienia-Pigwa, no dokładnie, nie umarłam od 1,5 dyniowego grypska i było warto 🤣

Tym niemniej warto być poinformowanym i np. nie planować za dużo w pracy na następny dzień. Ja też z anegdot wiedziałam że może mnie walnąć po drugiej dawce i mi to pomogło jakoś tak mentalnie. Miałam mieć też wyjazd w góry w weekend po szczepieniu i go odwołałam, bo właśnie z opowieści innych wiedziałam, że jest szansa że mi nie pyknie taki plan.
Koronawirus
autor: busch dnia 07 czerwca 2021 o 22:49
<b>busch,</b> <b>xxagaxx,</b> właśnie, jakkolwiek "głupio" to pisać to cieszę się, że nie byłam z takimi objawami po drugiej dawce sama, bo już myślałam, że to ze mną coś nie tak 😉<br>
<br>
Zdrówka!

martva, no ja byłam zszokowana, w sumie słyszałam że po drugiej dawce pfizer może trzepać ale nie bardzo wierzyłam że mi się to przytrafi, bo mam ogólnie leniwy układ odpornościowy, muszę być tęgo chora, żeby w ogóle wysilił się na gorączkę, infekcje wleką się u mnie jak flaki z olejem itd. itdp.

Zastanawiam się, czy nie zbadać sobie przeciwciał po szczepieniu.<br>
Biorę leki immunomodulujące, więc może warto? <br>
Tylko jeśli tak, to po jakim czasie?

Teodora, ja zamierzam po około 2 tygodniach się wykosztować na test ilościowy z ciekawości jak tam przeciwciałom poszła kampania 🤣

Czyli lepszy Johnsonn bo nie znam nikogo kto by tak odchorował mocno.
Perlica, ale za to Johnson ma deklarowaną niższą skuteczność... Wszystkie szczepionki mają jakieś wady i nie są pozbawione ryzyka, na tym niestety polega medycyna (w przeciwieństwie do homeopatii 😂😉.

Ja patrzę na to tak - najważniejsze jest się zaszczepić, bo covid ma wielokrotnie (albo nawet astronomicznie) wyższe czynniki ryzyka dla wszystkich rzeczy, ktore mogą Ci się przytrafić po szczepieniu. Jaka konkretnie szczepionka (przy założeniu sytuacji jak w wielu polskich miastach - że nie ma dużych różnic w dostępności), no to już zależy co Cię bardziej martwi, przy czym podstawowym faktem jest że generalnie porównujemy bardzo niskie ryzyka do siebie i ma to sens tak naprawdę jeśli masz wybór i coś musisz postanowić:
-jeśli dostanie autoimmunologicznym rykoszetem, to towarzystwo reumatologiczne zaleca modernę lub pfizera
-jeśli głupota ludzka i ryzyko błędu w łańcuchu dostaw, to chyba astra zeneca najlepsza, bo najbardziej odporna
-jeśli zakrzepy, to w sumie nie wiadomo już, najpierw twierdzili że nie astra i nie johnson, teraz są badania że jest podobnie, w raportu NIH o NOP-ach najwięcej było zakrzepów po pfizerze, przy czym trzeba pamiętać że po pierwszych doniesieniach ludzie z problemami zakrzepowymi pewnie nieproporcjonalnie częsciej wybierali pfizera i jakiś naukowiec będzie musiał policzyć kiedyś, jak duży był to efekt.
-wg raportu NIH o NOP-ach za okres do 25 maja 2021 największe szanse na NOP masz bez wątpienia po astrze, ale to nadal jest 0.113% szansy na 2.7 mln szczepień. Najmniej procentowo NOP-ów zarejestrowano po pfizerze (0.024%)
Koronawirus
autor: busch dnia 06 czerwca 2021 o 22:17
Pandurska, bardzo mi przykro 🙁

Ja jestem po drugiej dawce Pfizera. Po pierwszej mnie tylko ręka bolała ale po drugiej to już mnie nieźle przetrzepało. Miałam szczepienie na 10;00, po szczepieniu mnie bolała ręka plus przez resztę dnia byłam taka przymulona. Poszłam spać jakoś przed 22;00 i godzinę później zaczęła się jazda... gorączka, dreszcze, ból mięśni i stawów, budziłam się jakoś co godzinę bo było mi mega niekomfortowo od tych grypowych objawów. Bardzo chciałam łyknąć jakiś paracetamol, ale stwierdziłam że przecierpię żeby mi czasem produkcji przeciwciał nie przycięło 🙃. Większość następnego dnia też wyjęta z życiorysu, z takim samym pełnym garniturem grypopodobnym (minus katar i kaszel), na szczęście była to sobota, więc po prostu spałam z przerwami do 16;00. Na wieczór powoli zaczęłam się czuć w miarę normalnie, poza wywalonymi w kosmos i bolesnymi węzłami chłonnymi pod pachą ręki, w które było wkłucie. Dziś jest w sumie podobnie, trochę ręka boli, węzły nadal wywalone i bolesne, ale poza tym spoko.

Szczęśliwie się złożyło że miałam szczepienie w piątek, bo w innym przypadku bym musiała sobie ogarniać urlop/L4 na następny dzień w pracy, bo bym nie dała rady w robocie wysiedzieć, nie wspominając o pracowaniu 🤣
Jakie AUTO, czyli czym i dlaczego jeździmy? ;)
autor: busch dnia 04 czerwca 2021 o 08:47
Dramat, dziś moja yariska po prostu postanowiła w ogóle nie odpalić spod domu, fantastycznie 🤡🤡🤡
Koronawirus
autor: busch dnia 01 czerwca 2021 o 16:53
Może też zależy od wielkości punktu. Ja byłam w tak dużym, że nie wyobrażam sobie, żeby nie było godzin podanych. Ja miałam na rano, przyjechałam wcześniej i nie było kolejki, to mnie wpuścili oczywiście, ale tam panie sprawdzające miały wydrukowane listy, to na jedną godzinę była prawie cała strona A4 😉 odstępy 15minut bodajże. Ja ogólnie byłam pod mega wrażeniem organizacji tego wszystkiego 😁 i na pierwszej dawce pani pytała mnie, czy pasuje mi taka sama godzina i od razu dostałam SMSa potwierdzającego datę, godzinę i adres drugiej dawki.
maiiaF, ja byłam w punkcie gigancie, takim typowym masowym na stadionie i wpuszczali bez weryfikacji godziny, dopiero na późniejszych etapach pytali o godzinę, więc podejrzewam że nie zawracali z powodu przyjścia na zła godzinę bo by się zrobił mega chaos, zresztą kolejka była tak długa przed punktem że nie dało się wstrzelić na swoją godzinę dokładnie bo by trzeba było co najmniej 20 min wcześniej już stać. Ale szło to mega sprawnie, więc nie mam pretensji 😁
Jakie AUTO, czyli czym i dlaczego jeździmy? ;)
autor: busch dnia 01 czerwca 2021 o 16:17
Toyota Yaris - niezawodna, mała i mało pali. Idealna dla miasta
KamilaPa, ja miałam takie odczucia do momentu aż moja yariska wykręciła ponad jakoś 160-170 tysięcy kilometrów, a teraz coraz więcej kasy w nią pakuję xD. Rocznik 2006, benzyniak silnik 1l, jeździłam nią po mieście z dłuższymi trasami autostradą raz na około 2 miesiące.

Tak do tych 160-170 tysięcy kilometrów nic tylko wsiadać i jeździć, wymieniać filtr i olej i to tyle. A teraz w krótkim czasie wymieniłam alternator (auto totalnie zdechło na trasie), musiałam zrobić totalny remont silnika bo paliło jakiś niecały litr oleju na 1000 km (xDDD), niby konserwowałam podwozie raz na 2-3 lata, a i tak czeka mnie niedługo wymiana rury wydechowej bo jest cała przeżarta rdzą, do tego klima jest nieszczelna i wycieka czynnik chłodzący ale typki od klimy nie wiem czy nawet mi wymienią co trzeba bo twierdzą że ciężko z częściami. Do tego teraz mi coś gwiżdże w aucie jak przekracza 70km/h, cholera wie co tym razem się pierdzieli bo mechanicy tylko przyznali że to bardzo dziwny dźwięk i też go słyszą ale nic mądrego nie wymyślili, poza tym że trochę jedno łożysko się wyrobiło ale nie na tyle żeby je wymienić xDD. Poza tym yariska jest bardzo głośna w trasie i ten silnik litrowy powoduje że auto jest dosyć mułowate, no ale to już bardziej cecha auta po prostu.

Więc bym polecała yariskę z zastrzeżeniem że najlepiej ją upłynnić zanim przekroczy magiczne 150k przebiegu 🤣. Ja na ten rok kupiłam OC z assistance bez limitu holowania bo czuję że się przyda xDDD
Koronawirus
autor: busch dnia 26 maja 2021 o 18:09
<b>Pandurska,</b> przykra historia.<br>
Dlaczego podziękujęsz za AZ czy Johnsonna?<br>
Wg badań to naprawdę łatwiej trafić 6 w totka niż mieć powikłania po AZ czy J.<br>
W USA miliony ludzi wyszczepiono Johnsonem.

Perlica,

Ja generalnie też trochę się obawiam tych zakrzepowych historii i dlatego mając wybór zdecydowałam się na Pfizera. Ale gdybym nie miała żadnego wyboru, to bym brała co dają, bo na pewno covid daje więcej ryzyka na zakrzepy niż AZ albo J.
Koronawirus
autor: busch dnia 25 maja 2021 o 17:25
Niedawno czytałam taką książkę "Metoda czarnej skrzynki", która generalnie porównywała sposoby radzenia sobie z błędami w branży lotniczej i w branży medycznej. Autor dawał dosyć przekonujące argumenty na to, że w opiece medycznej uczy się ludzi już od studiów do zatajania błędów za wszelką cenę, przed sobą, przed swoim miejscem pracy i przed innymi lekarzami. Z jednej strony jest to zrozumiałe, ja jako korposzczur wiem że nawet gdy chodzi 'tylko' o złamanie jakiejś arbitralnej procedury, kończące się jakimś protokołem który nic nie zmieni, to ludzie mają silną niechęć do przyznawania się do błędów i trzeba z tym aktywnie walczyć od samej góry insytucji. A co dopiero jak Twój błąd może dosłownie kosztować ludzkie życie i narazić Cię na ostracyzm.

Tym niemniej - błędy zamiatane pod dywan w skali instytucjonalnej to poważny problem, bo nikt się na nich nie uczy (może co najwyżej nauczy się ta osoba, która ten błąd akurat popełniła), nikt nie może zmienić na ich podstawie procedur czy wymagań dotyczących sprzętu, szkolenia itp. itd. Branża lotnicza jest ekstremalnie skupiona na tworzeniu środowiska, w którym każdy błąd się zgłasza i dzięki temu stanowi chyba najbezpieczniejszy środek lokomocji - przy podrywaniu wielkiej maszyny w powietrze!!! Ponadto autor przekonywał, że kiedy lekarz powie prawdę, to paradoksalnie ludzie częściej wybaczają, godzą się z sytuacją i nie pozywają tego lekarza w sądzie (nawet w hardkorowych przypadkach, on np. opowiadał o historii że zdrowa matka dwójki dzieci poddała się prostej operacji nosa, ale podczas prób intubacji lekarz tak się zafiksował na udrażnianiu górnych dróg, że zamiast zrobić w którymś momencie tracheotomię, to pozostawił pacjentkę niedotlenioną do momentu śmierci mózgu).

Może ci wszyscy lekarze mają świadomość jak bardzo błędy się zamiata pod dywan, więc po prostu nie ufają swoim. A każdy z nas ma ograniczone zdolności przetwarzania faktów, można ogarniać co najwyżej wąską dziedzinę swojej specjalizacji, więc czasami po prostu trzeba zdać się na kogoś innego, kto jest akurat specjalistą w dziedzinie epidemiologii. Nawet w tym wątku są niezliczone przykłady jakichś dziwnych informacyjnych kapiszonów (znacząco mniej odkąd nie ma zdrowegokonia 🤣😉, kto ma czas to wszystko sprawdzać? Pielęgniarka robiąco dużo ponad 40 godzin tygodniowo???

Wydaje mi się też, że rządy powinny wziąć na klatę problem "braku odpowiedzialności". Zrobić coś na kształt sądu szczepionkowego (stworzonego zresztą w USA po tym jak kocopoły Wakefielda się rozprzestrzeniły jak zaraza, więc nawet by nie trzeba było wymyślać na nowo jak się do tego zabrać) z prostym procesem przyznawania odszkodowań i płacić te odszkodowania każdemu dzbanowi, który poda dowody, że stracił na tym że go ręka bolała czy miał inny odczyn poszczepienny nie do zniesienia (jakoś w miarę adekwatnie do szkody oczywiście). Sądzę że wyszłoby dużo taniej, niż kolejne lockdowny bo się ludzie nie chcą szczepić.
Koronawirus
autor: busch dnia 24 maja 2021 o 21:41
Lekarze to w ogóle jest inna bajka. Wielu się nie szczepi. Na ile zdążyłam się zorientować, dopytując, to dlatego, że są przekonani, że mają układ odporności wytresowany na wyobrażalne i niewyobrażalne bezebeze. I skoro to im dobrze działa, nie chcą w tym kombinować. Dotyczy to głównie tych, którzy spędzili kilkadziesiąt lat w towarzystwie różnorako chorych.

halo, taaa żeby się nie zdziwili. Hindusi też myśleli że są odporni na bezebeze, w końcu tak dobrze im szło w 2020, w dodatku żyją w innych warunkach niż na zachodzie, mają naturalną medycynę i agresywny układ odpornościowy tresowany jak na wojnę. Jak to się skończyło, to raczej wiemy...

Hindusom można chociaż wybaczyć bo nie wszyscy pokończyli medycynę, a politycy też pompowali balon że jest super. Ale to, co Sivrite piszesz, to jest po prostu straszne.
Koronawirus
autor: busch dnia 24 maja 2021 o 08:58

Natomiast raportuję z głębokiej wsi, że tu ludzie się szczepią na wyścigi, pełniutkie listy, i jakoś nikt nie robi problemu. Rach-ciach - i po krzyku.

halo, tak coś przeczuwałam że najgorsi są ludzie tak przekonani o własnej inteligencji, że myślą że rozpykają każdy temat i nie potrzebują "ekspertów".

Nasz współczesny świat jest zbyt skomplikowany, by się dało samemu ogarnąć. Więc czasem lepiej jest być 'solą ziemi', która po prostu idzie się szczepić, a nie czaszkuje w internecie i wpada w foliarską matnię.
Koronawirus
autor: busch dnia 23 maja 2021 o 22:41
Sivrite, to prawda, jest coraz trudniej ogarniać nawet jeśli się chce, a co dopiero kiedy nie interesuje Cię sprawdzanie alternatywnej perspektywy do Twojej.

Problem w tym, że jedno hasło antyszczepa się dementuje rozprawką, bo często nie są to zwykłe bzdury, a np. prawdziwe rzeczy, ale przekręcone, przedstawione w nieadekwatnym kontekście itd. A antyszczep ma plejadę takich haseł, więc co łatwiej zapamiętać? Elaborat z niuansami i zastrzeżeniami, czy chwytliwą, emocjonalną historyjkę? Jak z tym walczyć? Możesz co najwyżej modlić się, żeby 'niezależnie myślący ludzie' nie zajęli się następnym tematem, bo jak już raz się zagnieżdżą, to nie ma żadnych argumentów, które ich przekonają.
Koronawirus
autor: busch dnia 23 maja 2021 o 19:16
Sivrite, ja zamierzam się nadal irytować na antyszczepy bo im mniej % wyszczepialności, tym większe szanse że nadal będziemy się bujać z lockdownami różnego typu, kiedy opieka medyczna będzie klękać wraz z kolejnymi falami. Im dłużej szerzy się pandemia, tym więcej czasu ma wirus, by mutować, np. wariant indyjski niby ma być dużo bardziej zaraźliwy.

Osoby niezaszczepione szkodzą sobie i innym. Mam nadzieję że ktoś wreszcze zajmie się na poważnie tym nowoodkrytym polem dla psychologii - jak dotrzeć do foliarzy? Pewnie krok pierwszy to zrobić coś z mechaniką Internetu, a dokładnie mediów społecznościowych, w których można szczelnie otoczyć się tylko treściami potwierdzającymi nasz punkt widzenia.
Koronawirus
autor: busch dnia 18 maja 2021 o 21:46
Perlica, ja tylko jestem ciekawa na ile ten sputnik ma lipne dane, po Ruskich można się tego spodziewać
Koronawirus
autor: busch dnia 18 maja 2021 o 15:49
Tak, wszystkie artykuły jakie widziałam podają około 65% dla J&J, astra ma średnio 70%, Pfizer i moderna około 95%. Jak ktoś chce możliwie skutecznego, to J&J zdaje się być najgorszym wyborem...
To jest przeciw zachorowaniu, a dodatkowo chyba wszystkie szczepionki mają chronić niemal w 100% przeciw śmierci i hospitalizacji.
Koronawirus
autor: busch dnia 17 maja 2021 o 19:08
xxagaxx, oo dzięki, chętnie się dowiem czy Ci się udało. Chyba nawet to samo miasto, dobrze kojarzę że Ty jesteś z Trójmiasta?
Koronawirus
autor: busch dnia 17 maja 2021 o 18:08
ekhem, ja mam odstęp 30 dni, wygląda na to że nie ma żadnej łatwej reguły na zaplanowaną drugą dawkę, co znajomy, to inny przypadek. Może oni przyklepują na podstawie tego, jak im producent akurat tę konkretną dostawę potwierdzi? Cholera wie.

Jak tak piszecie o tym dzwonieniu, żeby przyspieszyć, to kusi mnie też zadzwonić, ale w sumie nie mam żadnego dobrego powodu poza tym, że już strasznie chcę być zaszczepiona 🤣. Komuś się udało 2 dawkę pfizera przyspieszyć tak o, z dupy? Nie wiem czy jest sens dzwonić i zawracać gitarę poważnym ludziom 😅

Kącik WEGE :-)
autor: busch dnia 12 maja 2021 o 17:27
KamilaPa, niezależnie z jakich powodów chcesz przejść na wegetarianizm (środowisko, zdrowie, zwierzęta), pamiętaj że nieporównywalnie lepiej jest obciąć tyle, ile możesz, niż poddać się całkowicie bo nie umiesz w 100% przypisać sobie łatki wege/wegan.

Po prostu spróbuj obciąć to, co potrafisz. Jeśli nie potrafisz obciąć np. sobotniego obiadu z mięsem, to go nie obcinaj. Skup się na utrzymaniu czegoś trwałego, czegoś, czego nie rzucisz bo nie potrafisz wytrzymać. Jak już czujesz się super komfortowo z jakimś stanem niejedzenia produktów odzwierzęcych, to pomyśl na spokojnie nad dalszym krokiem. Znajdź w nim przyjemne rzeczy. Ja np. nie byłam w stanie zrezygnować z mleka bo z uporem maniaka próbowałam się przestawić na mleko sojowe, które było dla mnie obrzydliwe w kawie. Więc kluczem było ogarnąć się i spróbować innego, mniej "idealnego" podejścia
próbowałam innych mlek, aż znalazłam takie, które mi smakuje i jest w markecie w którym robię zakupy, a do tego jest wzbogacone o B12, wapń i coś tam jeszcze (inka owsiana w Lidlu). I w ten sposób spokojnie będziesz w stanie dramatycznie zredukować spożycie produktów odzwierzęcych bez blokady psychicznej. Może kiedyś wyeliminować, a może nie - tak naprawdę potrzebujemy większości ludzi ograniczających produkty odzwierzęce, a nie garstki pustelników, którzy nigdy nie zjedzą nawet śladowej ilości produktów odzwierzęcych.

Daj sobie czas na znalezienie nowych ulubionych potraw, słodyczy, napoi, odświętnych rzeczy itd. Spróbuj poczytać o zasadach odżywiania wege/wegan, żeby nie zrobić sobie krzywdy. Oddychaj. Nie myśl "jakim cudem nigdy więcej mam nie zjeść mięsa???". Zamiast tego pomyśl: "co tam smacznego wege sobie zrobię dziś na obiad zamiast schabowego z ziemniakami"
Koronawirus
autor: busch dnia 11 maja 2021 o 19:07
Kayraa, jak się zapisałaś?
Koronawirus
autor: busch dnia 11 maja 2021 o 18:43
<br>
<b>safie,</b> <br>
Skierowanie dostaniesz do 10 maja 😉

JARA,

Skąd masz takie info? Mam ozdrowieńców w rodzinie, jest po 10 maja i nie mają opcji zapisania się 👀
Koniec z jeździectwem?
autor: busch dnia 06 maja 2021 o 16:38
[quote]Niemniej ... zgadzam sie z też z <b>halo</b> jeśli chodzi o sprawczość - Ty decydujesz i Ty tu rządzisz - Ty trenujesz i Ty widzisz lub nie efekty, Ty wkladasz w to sile, czas, rozwijasz wiedzę itd ... to duuużo daje. Kiedyś mialam taka rozkmine ze chyba wiem czemu nie czuje potrzeby dzieci - bo ja mam sie kim opiekować, otaczać troską, brac na wakacje... i duzo wcześniej ta potrzeba zostala zaspokojona- bo w wieku 20 lat miałam `bombelka` w stajni który pochłaniał tyle czasu, troski, że nawet przez głowe nie przeszło ze dziecka potrzeba (nawet lata póżniej)[/quote]

Merlot, Jeszcze zależy z czym porownujesz te sprawczość? Z ogólnym żyćkiem? No to faktycznie konie dają więcej kontroli. Z innymi hobby? Słabiutko.

Teraz np. trenuję siłowo i tak naprawdę 'zwrot z inwestycji' jest tydzień w tydzień, bo praktycznie prawie co tydzień jestem nieco silniejsza i mogę dowalić na sztangę nieco więcej ciężaru. W jeździe konnej to są dużo dłuższe interwały, może miesiąc do miesiąca a może kwartał do kwartału z młodym koniem chociażby? A może z koniem jest progres, regres, fluktuacja i już w ogóle nie wiesz czy się w sumie cofasz czy co xd

Brak zmiennej w postaci konia to też ogromna różnica, ja wiem dokładnie czy dziś mi się nie chce, czy mnie coś boli, co mnie boli, w którym miejscu, czy np. czuję potrzebę iść do fizjo bo gdzieś brak mi ruchomości. Z koniem trzeba się domyślać, może wcale mu nie brak ruchomości, tylko źle dajesz pomoce chociażby? Więc z natury rzeczy idzie wolniej. I masz na mniej rzeczy wpływu.
Koronawirus
autor: busch dnia 06 maja 2021 o 12:02
Ja po pierwszej dawce Pfizera miałam bardzo bolesne ramię po wkłuciu, ból jakoś 8/10 przy ruszaniu ręką, ale bez ruszania nie bolało. Tak było pierwszego dnia. Drugiego ból przy ruszaniu jakieś 4/10, dziś trzeci dzień, ból oceniam na 1/10. Poza bólem ręki nie miałam innych objawów.
Koniec z jeździectwem?
autor: busch dnia 05 maja 2021 o 23:43
Also: za każdym razem gdy coś treningowo nie idzie, poświęć chwilę na zastanowienie się czy problemem tak naprawdę nie jest jakaś kwestia zdrowotna. Może robiłeś zwierzakowi krzywdę próbując? 🙃 A może po prostu nie potrafisz jeździć i to dlatego nie wychodzi? 😇 Poświęć górę pieniędzy i rok treningów, żeby się przekonać na pewno!
Koniec z jeździectwem?
autor: busch dnia 05 maja 2021 o 23:23
halo, co do toksyczności i dawania dużo i zabierania dużo pełna zgoda.

Co do poczucia sprawczości; mam odwrotne doświadczenia, może z powodu prób bYcIa jEŹdŹceM uJeŻdżeNIowym xD. Nie chciałam nawet poruszać tego tematu bo nadal dostaje spazmów na wspomnienie.

Scenka rodzajowa: uuu, słyszałam że chcesz konia trenować... Proces kilkuletni. Byłoby smutno, gdyby dostał kontuzji i nigdy nie wrócił do pełni sprawności🤠

Scenka rodzajowa druga: uuuu, fajne takie treningi z trenerem, nie? Nauczysz się jeździć lepiej. A nie, sorry, po sprawdzeniu kilkumiesięcznych "postępów" konia pod tobą jednak chodzi gorzej 😇

Scenka rodzajowa trzecia: chciałabyś żeby ci nogi nie latały? Lol, zabawne, nie umiesz tego zmienić z jakiegoś dziwnego powodu mimo starania się najlepiej jak umiesz 😋

Scenka rodzajowa czwarta: ooo, dostałaś konia w trening. Fajnie. Ale i tak nie nauczysz go ciągów albo lotnych, bo on nie chce albo nie umie, albo może to tobie brak wiedzy jak ogarnąć? 😘

Obserwuję na Facebooku dawna użytkowniczkę forum, która z ujeżdżenia przebranzowila się na balet, myślę że lepszego ruchu prawdziwy ujezdzeniowec zrobić nie może, taki masochizm ale z większą kontrolą nad efektem końcowym bo nie trzeba zgadywać co 500 kilowy zwierzak ma na myśli 🤣
Koniec z jeździectwem?
autor: busch dnia 05 maja 2021 o 20:24
w pelni rozumiem... ale w takim razie co robisz na re volcie?<br>
przyzywczajenie?<br>
bo ja od kiedy mam te rozterki to ostatnie miejsce ktore odwiedzam - re volta, sklepy jezdzieckie itd 😉 <br>
( nie krytykuje - pytam - moze to kwestia czasu ze masz taki dystans już )<br>
<br>

Merlot, ja lubię czasem się powymądrzać na jakimś forum 🤣. Próbowałam się przenieść na wizaż ale przytłaczała mnie tam ilość postów generowanych codziennie w interesujących mnie wątkach, nie byłam w stanie ogarnąć kto jest kim ani nie chciało mi się tego wszystkiego czytać. A że autentycznie nie tęsknię za końmi, to nie gniecie mnie w dupę czytanie o nich 😂

Relatywnie często postuję w tym wątku dla przeciwwagi, wiadomo większość ludzi, którzy przestali jeździć i nie tęsknią, nie postuje na końskim forum. Więc jak sama przestałam jeździć konno, to nawet po lekturze tego wątku spodziewałam się że prędzej czy później zatęsknię... co się dotąd nie stało i wątpię że to się zmieni. 8 lat to jest kupa czasu na zmianę, zwłaszcza że w międzyczasie bardzo zmieniło też się moje życie.

ze ze jest coś takiego jak ubezpieczenia koni bo mój wewnętrzny pesymista (aka „bad luck Bryan”) by nie dopuścił do kupowania konia. Bo miałabym identyczne przemyślenia jak <b>busch</b> 😅
donkeyboy, wiesz, ubezpieczenie ubezpieczeniem ale wątpię bym znalazła ubezpieczyciela, który pokryje mi koszty diagnostyki pod tytułem "mój koniś się buntuje, w sumie nie wiem czemu, ale chcę go z tego powodu gruntownie prześwietlić w klinice żeby nie mieć wyrzutów sumienia że robię krzywdę zwierzęciu" 😑 A to są poważne koszty właściwie bez sufitu.

Przyznam , że mnie strasznie biją po oczach posty Bush , nie wiem co musiałaś przeżyć w stajni z ludźmi z końmi ? Choć może trochę rozumiem sytuacje bo sama jako nastolatka bez kasy byłam okropnie traktowana w sportowej stajni jako luzak i to mnie wyleczyło z koni do momentu gdy sama nie zaczęłam zarabiać i wróciłam na swoich zasadach 🙂
Misiu, może nie miałam najbardziej bezstresowych warunków do uprawiania tego sportu ale myślę że przede wszystkim to mnie otrzeźwiło na realia niż było jedynym powodem, dlaczego się odbiłam. Uważam że trzeba mieć solidną zajawkę, by nie dostrzegać jak bardzo jazda konna jest... nie wiem jak to ująć, trudna? Kiepska? jako hobby.

Ja np. się czasem zastanawiam, co to by było za powracanie na swoich zasadach? Należę chyba do klasy średniej, naprawdę nie mogę narzekać na zarobki (zresztą zdołałam się dokształcić na taką pracę dopiero jak przestałam jeździć konno, na pewno nie miałabym inaczej czasu tego ogarnąć 🤡😉) ale według mnie takie naprawdę 'swoje swoje' zasady mogłabym dyktować gdybym była po prostu bogata. Głowa boli od samego liczenia ile rzeczy chciałabym na 'swoich' zasadach sobie sponsorować. NA PEWNO bym musiała przyoszczędzić na czymś dla tego swojego hipotetycznego konia (lub dla spełniania swoich sportowych ambicji), i to nie wliczając jakiejś poważnej kontuzji. Mam też coraz sztywniejszy kręgosłup moralny wraz z wiekiem, więc wiem, że bym miała do siebie pretensje o 'suboptymalne' warunki bytowe śmierdziucha 🤡🤡🤡. Na pewno z perspektywy mam do siebie pretensje o sporo 'suboptymalnych' sytuacji, do których się przyczyniłam, kiedy jeszcze jeździłam. Może dlatego jestem tak uodporniona na zmianę zdania? Bo to nie jest żal do "środowiska", tylko do siebie i do rzeczywistości 🙈. Już nie wspominając że to jest zwyczajnie dużo wygodniejsze mieć inne hobby. Jak odłożyć na wkład własny na mieszkanie, kiedy wywalasz kilka tysięcy złotych miesięcznie na dobrostan konia? Jak uczyć się drugiego języka jak jeździsz prawie codziennie do konia (a za mniej niż prawie codziennie pewnie bym miała ... tak, tak... żal do siebie 🤡😉?

<b>kokosnuss,</b> tego co piszesz to ja akurat nie rozumiem. Jeśli ma być to rehabilitacja, a nie dzigitówka to daje się 2 kreski jeśli nie umie się w żyłę i wtedy ma to jakikolwiek sens. <br>
Perlica, taaa, ja byłam plecakiem takiego konia na rehabilitacji który odwalał dżygitówkę po środkach uspokajających, więc wcale te 2 kreski nie są takim uniwersalnym rozwiązaniem 🤣. Głównie rożnica była taka że był mniej zborny niż bez uspokajacza, więc się wygrzmociliśmy popisowo po serii bryków razem 💕
Koronawirus
autor: busch dnia 05 maja 2021 o 17:37
Podejrzewam że po prostu próbują wycisnąć jak najwięcej z dostępnego łańcucha dostaw i dlatego przeciągają do "dopuszczalnych" wartości zamiast korzystać z tych "zalecanych"
"Nie ogarniam jak..."
autor: busch dnia 04 maja 2021 o 22:00
Może jesteś jedną z tych osób, dla których jedzenie to tylko paliwo i nie widzą nic smutnego w zastąpieniu zwykłych posiłków np. pełnowartościowym shakiem 🤣. W sumie zazdroszczę, ja jedzonko po prostu kocham, a nie tylko uznaję za konieczny składnik życia 🎠
"Nie ogarniam jak..."
autor: busch dnia 04 maja 2021 o 18:35
zembria, no wlaśnie dlatego całkiem na poważnie pytam, co Twoim zdaniem jest ok treścią (która ogarniasz) na sociale. Czy np. zdjęcia z wakacji są już ok, czy też je kwitujesz "no jesteś na wakacjach, każdy czasem jest"?
"Nie ogarniam jak..."
autor: busch dnia 04 maja 2021 o 17:39
kokosnuss, no dlatego zapytałam co jest akceptowalne na socialach... Bo w sumie niewiele rzeczy w życiu nas spotyka, które są naprawdę niezwykłe 🙃
"Nie ogarniam jak..."
autor: busch dnia 04 maja 2021 o 15:01
Wymieniłam wyżej po co... Dla inspiracji, żeby popatrzeć na coś ładnego, albo natchnąć kogoś. Co Twoim zdaniem jest akceptowalną treścią na sociale? Czy w ogóle nic?
Koniec z jeździectwem?
autor: busch dnia 04 maja 2021 o 14:59
No mi się definitywnie udało 😁. Nie wiem ile to już lat... 8? Jakoś tak. Nadal w ogóle nie tęsknię. Już mi się prawie nie zdarzają nieprzyjemne sny z końmi i stajnia w roli głównej, więc chyba całkiem odchorowałam 🤣

Jak sobie pomyślę o pchaniu się w to jeszcze raz, to nasuwa mi się tylko scenariusz utraty całego 'luźnego' dochodu większości wolnego czasu, by nadal mieć problemy typu "konik mi zjadł coś nie teges, czas brać pożyczkę na leczenie kołki" albo "uuu, już pół roku pracujemy, czas na kontuzje śmierdziucha" 💩
"Nie ogarniam jak..."
autor: busch dnia 04 maja 2021 o 14:53
<br>
<b>Mozii,</b> dla mnie ten sam wymiar ma wrzucanie do sieci zdjęć swojego talerza z żarciem 😉

zembria, serio? Kupsko tak samo Ci się nie podoba jak jedzenie? Może Twoi znajomi jakieś paskudne jedzenie postują 🤣

Ja rozumiem pogardę na pokolenie ekshibicjonistów ale jedzonko może być ładne, apetyczne, ciekawe, natchnąć do zrobienia samemu czegoś podobnego itd, więc równanie tego z kupą uważam za jakąś absurdalną i niezbyt adekwatną hiperbolę 😂
Koronawirus
autor: busch dnia 04 maja 2021 o 14:43
Ja dziś się szczepiłam pierwszą dawką Pfizera, w punkcie masowych szczepień. Byłam zapisana na konkretną godzinę ale odstałam jakieś pół godziny w kolejce. Na wejściu ochroniarz mierzył z czoła temperaturę, gościu od kwalifikacji nawet nie spojrzał na drugą stronę ankiety gdzie miałam jedno "TAK" 😂

Ziomek szczepiący spojrzał na 2 sekundy na drugą stronę ale bez specjalnego zainteresowania, a ja nawet wzięłam ulotkę leku który biorę na stałe gdyby się czepiali 😅

Druga dawka równo za miesiąc
Koronawirus
autor: busch dnia 28 kwietnia 2021 o 19:10
Ok, dzięki za info. Ale on może np. odrzucić ze szczepienia jeśli na tej drugiej stronie będzie co innego niż NIE? Czy nie wnikają?
Koronawirus
autor: busch dnia 28 kwietnia 2021 o 17:57
Ja mam pytanie co do drugiej strony kwestionariusza przed szczepieniem, "pytania dotyczące stanu zdrowia". Napisane jest że odpowiedź TAK lub NIE WIEM wymaga dodatkowego wyjaśnienia przez lekarza. Jak to wygląda w praktyce? W punkcie jest jakiś lekarz, z którym się to omawia? Czy trzeba mieć kwit od swojego lekarza prowadzącego?

Wiem że przy moim konkretnym schorzeniu jest rekomendacja, by się szczepić, ale kwitu raczej nie zdążę zrobić...
Czy chcemy zmian? Ulepszenie forum.
autor: busch dnia 24 kwietnia 2021 o 00:03
Ja jestem teraz na kompie i tak głupio dzieli. Wg mnie to jakiś nowoutworzony fakap 💩
Czy chcemy zmian? Ulepszenie forum.
autor: busch dnia 21 kwietnia 2021 o 21:55
Czy Wy też teraz wiecznie klikacie na czyjś nick żeby się do tej osoby zwrócić i za każdym razem jesteście zaskoczeni że przenosi do profilu? 🤣

Chyba jednak bym wolała powrót funkcjonalności klikania w nick, żeby się wpisał w pole na wiadomość z boldem, a obok przycisk "profil".
Koronawirus
autor: busch dnia 21 kwietnia 2021 o 21:53
galopada_, Kumam, dzięki za info



Teodora, również dziękuję za informację 🙂