jujkasek

Konto zarejstrowane: 11 marca 2016
Ostatnio online: 07 września 2022 o 12:48

Najnowsze posty użytkownika:

Stajnie w Warszawie i okolicach
autor: jujkasek dnia 27 czerwca 2022 o 14:43
Tak, jestem w Loco od 19 kwietnia i jeśli coś Cię Olimpia interesuje, chętnie odpowiem. Chyba dość nieźle już "czuję" życie stajni, przyszłam w trudnym momencie - przełomu zimy i wiosny, a samą stajnię "śledziłam" już wcześniej 😉
Nowa książka na rynku koniarzy
autor: jujkasek dnia 15 grudnia 2021 o 10:01
Spam
Ogłoszenia re-volta - informacje dla oszukanych i oszukujących.
autor: jujkasek dnia 04 maja 2021 o 16:44
Wystawiałam na re-volcie czaprak. Dałam się złapać na znany już niestety numer - odezwał się gość niby z Czech, pasowało mu wszystko. Następnie przysłał potwierdzenie, że bank przeleje kasę do mnie, jak dostanie numery paczki, która miała wyjść od nas. Wysłałam paczkę (o ja naiwna). Następnie poprosił o namiar na watsup, żeby wytłumaczyć, jak skończyć transakcję i tu zaczęły się schody. Otóż żeby dostać kasę, miałam przelać pieniądze do banku (WTF). Suma sumarum powiedziałam, żeby spadał, więc pocisnął maderfakerami, a ja poprosiłam kuriera o wycofanie paczki. Trochę chaotyczne, ale w ogólnym rozrachunku chodzi chujkom o to, żeby wyciągnąć dane do konta i... no wiadomo, co potem. Uprzedzam, nie dajcie się naciąć.
Dopasowanie siodła
autor: jujkasek dnia 21 września 2017 o 09:15
Ja jestem bardzo zadowolona. Szybko, bezkonkurencyjnie, jeśli chodzi o kasę, dokładnie i równiutko. W sumie ogarnął 4 siodła, w tym jedno wymaga konkretnej naprawy - to jeszcze jest w robocie.
Dopasowanie siodła
autor: jujkasek dnia 20 września 2017 o 14:18
Nie, no jasne, że nie. Tylko telefon słałam, to tak głupio publicznie. Ale profil pana jest dostępny online, soł...

Józef Pokora się nazywa ten pan 🙂
Dopasowanie siodła
autor: jujkasek dnia 20 września 2017 o 13:30
O a podpowiesz coś o Panu? I dasz jakis namiar?


Poszło pw 🙂
Dopasowanie siodła
autor: jujkasek dnia 20 września 2017 o 07:38
Chciałam tylko zameldować, że siodło zostało zostało elegancko dopchane. Dwa inne również. A trzecie się naprawia. Na Służewcu 😀 Baaaaaaardzo fajny pan i baaaaardzo ciekawe spotkanie 🙂 Z usługi jestem bardzo zadowolna 🙂
Dopasowanie siodła
autor: jujkasek dnia 18 sierpnia 2017 o 18:24
Kontakt aktualny, pan miły, mam dzwonić jeszcze jutro 🙂
Dopasowanie siodła
autor: jujkasek dnia 18 sierpnia 2017 o 11:21
Jujkasek  ja jakies dwa tyg temu kontaktowałam się z p. Ząbczykiem  bo chciałam obejrzec siodła które ma w komisie .  telefony odbierał raczej po 16 ( dzwoniłam na ten numer który jest podany w ogłoszeniach na revolcie z siodłami Sommer) , z tego co mówił dopchanie paneli w siodle to 200 zł, korekta łeku 200 zł


Dzięki ivet. A długo trwa taka naprawa? Rozumiem, że JC też ogranie? Ja wiem, bzdurne pytania, ale robię to po raz pierwszy w życiu 🙂
Dopasowanie siodła
autor: jujkasek dnia 18 sierpnia 2017 o 07:13
Próbowałam kilka razy się dodzwonić wczoraj i cały czas wyrzuca "abonent tymczasowo niedostępny", także trudno mi powiedzieć.

Ogólnie potrzebuję mojego siodła jeszcze na wrzesień na pewno, więc najchętniej wezmę się za sprawę po sezonie. Niemniej chciałam się dowiedzieć, jak sytuacja się ma.
Dopasowanie siodła
autor: jujkasek dnia 17 sierpnia 2017 o 10:26
To jakieś 30 sekund szukania w google 🙂


Czyli jestem ułomna jednak 😉

Piękne dzięki za namiar!
Dopasowanie siodła
autor: jujkasek dnia 17 sierpnia 2017 o 10:15
Okeeej.. a czy ktoś mógłby mi podpowiedzieć, jak znaleźć namiar do tego pana? Czy to urban legend, tajne przez poufne i w ogóle... jedynie osobiście, tatuowane na przedramieniu? 😉 Może ja jestem nieogarnięta, ale nie mogę znaleźć 🙁

Podpowiecie mi dobre Dusze, bo nigdy jeszcze nie dłubałam w swoim siodle, ile trwa taka przyjemność i jaki jest orientacyjny koszt?
Dopasowanie siodła
autor: jujkasek dnia 17 sierpnia 2017 o 09:52
To jeszcze raz... szukam DOBREGO speca od dopychania siodeł, konkretnie ujeżdżeniówki JC. Ktoś coś?
Dopchanie siodła
autor: jujkasek dnia 17 sierpnia 2017 o 09:48
KaNie... a Ty mnie pamiętasz jeszcze???? 😲 Wlaśnie robisz mi dzień 🙂

A spełniłam swoje marzenie, pojechałam pierwsze w życiu zawody  😍 Sezon spędzam siedząc w siodle tyle, ile tylko mogę. Jestem, jak widać. Duchem, ale jestem 😉

Już idę szukać. Muszę swojego Jorgha podrasować, bo się lekko uklepał.
Dopchanie siodła
autor: jujkasek dnia 17 sierpnia 2017 o 08:52
Przepraszam, jeśli nie umiem znaleźć odpowiedniego wątku, ale może potraficie mi podpowiedzieć, gdzie mogę dopchać siodło ujeżdżeniowe JC? Chodzi mi o naprawdę solidną firmę, no i nie chciałabym zapłacić za tę usługę miliona złotówek 😉

Jeśli ktoś byłby w stanie mi podpowiedzieć, będę bardzo wdzięczna 🙂
szczepienia
autor: jujkasek dnia 27 stycznia 2017 o 04:32
dea, kolejny raz czytając Twoją wypowiedź, odruchowo szukam przycisku "lubię to!"  😀

Ja mam w bliskim otoczeniu wyznawców Zięby. Nic dziwnego, że od dwóch godzin nie śpię. Wszystkie meble muszę trzymać 😉
Sprawy sercowe...
autor: jujkasek dnia 25 sierpnia 2016 o 04:36
[quote author=Mozii link=topic=148.msg2587258#msg2587258 date=1471952198]
A nam z M 8 sierpnia strzeliło dwa lata razem  😅 Cudowne dwa lata  💘
I z tej okazji byliśmy tydzień nad morzem, a co!  😎


ahahahah piona, nam też 2 lata 8 sierpnia i 8 sierpnia pierwsza rocznica ślubu.   😜   💃
ale ten czas leci.  🤣
[/quote]

Hahahah... escada, aż się z rana uśmiechnęłam 🙂 Kiedyś przyjechała do mnie pediatra do chorego dziecka, a mój mąż palnął coś z kosmosu. I ja mówię "no pani doktor, dorosły facet...ręce opadają",  a na to lekarka "a co się dziwi?  Oni się rozwijają do szóstego roku życia, potem... Już tylko rosną" 😀 Tak mi się skojarzyło, a tak po prawdzie nie wiem, czy to kwestia bycia dziecinnym, ale ogólnie myślę, że my jednak podchodzimy z różnych planet, choć mój mąż szczęśliwie zawyża statystykę 😉
Koniec z jeździectwem?
autor: jujkasek dnia 09 sierpnia 2016 o 18:57
Biegać też można, jak ktoś już napisał, w butach z Lidia, po ulicach miasta. Można też mierzyć się z ultrasami w Alpach - a to potężne koszty. Można uprawiać amatorską łazęgę po Tatrach lub pojechać na lodowiec. Wszystko kwestia pary, którą chce się puścić w gwizdek. Nie ma co patrzeć na zawodników GP, bo i oni mają przeróżne dofinansowania i źródła, z których czerpią środki na swoją pasję. Można też patatajać raz w tygodniu w ukochanej stajni. Golf też jest sportem dla bogatych, tam to dopiero można wtłoczyć masę hajsu. Ale co z tego wynika?  Kochasz coś?  Więc to rób. Na tyle, na ile jesteś w stanie.
Koniec z jeździectwem?
autor: jujkasek dnia 09 sierpnia 2016 o 13:02
Hmmm... Ok, racja. Źle Cię w takim razie zrozumiałam. Przyjęłam to jako "jeździectwo jest moim marzeniem, ale brak postępów..  No i bieganie jest tańsze".  Przepraszam za tę nadinterpretację. Może podciągnęłam to pod siebie. Jestem też na takim etapie życia, że "przyniesie korzyści" faktycznie ma znaczenie mniej priorytetowe. Od tego mam zawód 🙂 A szajby końskiej nie jestem w stanie NICZYM zastąpić, choć kocham również taniec i bieganie. Ale to kompletnie inna planeta...
Koniec z jeździectwem?
autor: jujkasek dnia 09 sierpnia 2016 o 11:51
Pauliszon, totalnie się z Tobą nie zgadzam. Nie mam talentu. Nie mam szczególnie hajsu. A jeździć zaczęłam się tak naprawdę uczyć w wieku 36 lat. I to po sporych przejściach z wlasnym ciałem, co naprawdę nie ułatwia mi sprawy. Całe życie odkładałam jeździectwo, właśnie z powyższych powodów, pomimo że jest to u mnie poziom zwany "szajbą". Całą wolną kasę, cały czas i możliwości inwestuję obecnie właśnie w to. I wiesz co?  W KOŃCU jestem szczęśliwa! Nie mam własnego konia, nie stać mnie na niego. Ale znalazłam miejsca, gdzie UCZĄ jeździć. Jak wiemy, nie jest to takie proste 😉 Na tyle, że niedawno wykonałam swoje pierwsze ciągi w galopie (i nie wiem, czy jest coś, co mnie wprawiło w życiu w równie wielki amok). Robię tyle, ile tylko jest w mojej mocy. I już NIGDY nie dam sobie wmówić, że nie warto, bo to sport elitarny, że lepiej zająć się czymś tańszym. O.
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: jujkasek dnia 15 lipca 2016 o 08:21
Dance Girl, hehe... no święta racja i napisane SUPER 🙂

Ja tam się nie przejmuję i zasadniczo mam do siebie spory dystans. Ale też niestety mam miękki tyłek i takie czułe, maleńkie punkciki, w które łatwo trafić. Nie tam, że ręka za nisko, płaski nadgarstek, czy też trochę za mało siedzisz na kościach kulszowych - to to w ogóle luz i super. Ale wiemy, jak to jest "w internetach". Siądzie taka Kowalska, zła jest, ktoś po piętach jej depnął, a jeszcze napatacza się jujkasek, która ogólnie średnio jej pasi na forum, więc... jazda. No nie. To nie jest zabawa dla mnie. Podczas jazd oczekuję tej krytyki i dostaję ją w całkiem sporej ilości. I tego jednego sobie odmówić nie umiem - naprawdę się STARAM. Ile wysiłku wkładam, wiem doskonale. Wiedzą też ludzie, którzy mnie szkolą. Jaka jest moja historia - też wiedzą. Forum zna mnie mocno powierzchownie, a zbieranie cudzej frustracji to już kompletnie nie moja bajka. Zresztą... na co to komu. Na Was naprawdę fajnie jest popatrzeć, ja bardzo lubię. Ale ja specjalnie niczego do jeździeckiego życia forum nie wniosę, bo moją największą zaletą w tej materii jest naprawdę olbrzymi zapał, nie gasnący, a z czasem przybierający na sile 😉

Fakt, dorosłym ciężej jest się uczyć. Więcej wyobraźni, mniej elastyczne ciało, no i bieg po zdrowie - bo praca, bo kasa... Takie moje nieszczęście życiowe. Też nie jestem córką Kulczyka. Ani żoną 😉
Co mnie śmieszy i bawi na re-volcie czyli koń by się uśmiał :) :) :)
autor: jujkasek dnia 14 lipca 2016 o 22:26
anil, błędy zdarzają się każdemu. Nawet bezbłędnym. Najlepszym dowodem jest słownik PWN. Ortograficzny. Puszczony z błędem. Nie ma ludzi nieomylnych. Na jakiej podstawie oceniasz, że własny błąd mnie nie ukłuł?! Oczywiście, że ukłuł i zażenował. Nie ZAUWAŻYŁAM go, a tak podpowiedziała mi - grom wie dlaczego - autokorekta. A ja nie przeczytałam ponownie. Moja bardzo wielka wina. Może kamień?
Co mnie śmieszy i bawi na re-volcie czyli koń by się uśmiał :) :) :)
autor: jujkasek dnia 14 lipca 2016 o 20:33
O ja pierdziu  😲 😡

Nie usprawiedliwiam się, ale na ekranie smartfona kompletnie tego nie zauważyłam  😵
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: jujkasek dnia 14 lipca 2016 o 19:48
Kurcze, myślę sobie, że najbardziej na tym forum brakuje mi... Wiary w dobre intencje. NIE płaczę, ani tym bardziej NIE kokietuję. Piszę pół żartem, pół serio. To raczej takie "wow" dla Was i dla tego, co robicie... Nie wiem, czy ja mam problem z wyrażeniem tego, co myślę, czy może fakt, że literki nie oddają tonu głosu, spojrzenia, więc ciężej odczytać zamysł autora? W każdym razie więcej tego roztrząsać nie będę.

Julie, nie mam parcia na ekshibicjonizm, tym bardziej, że hejtu zwyczajnie bym nie dźwignęła. Cenię ogromnie wszelką krytykę moich trenerek, forumowy "pojazd" to dla mnie za dużo. A jeździectwo jest na tyle czułym punktem mnie, że wolę się nie narażać 😉 Ale dzięki!  :*
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: jujkasek dnia 14 lipca 2016 o 18:32
Julie,  kadrylowe jazdy to trochę co innego, niż jazda w zastępie, jaką ja mam w głowie. Więc ok.

No proszę Cię!  Pierwszy ujeżdżeniowiec, jakiego widziałam w wątku to tulipan. I zbladłam. A potem skoczek - anai. I ja? No nie... Bym pasowała, jak gwizdek do parowozu 😉
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: jujkasek dnia 14 lipca 2016 o 17:13
Julie, ja tam nie mam z tym problemu. Zdjęć i tak byłabym się zamieścić 😉

Myślę, że jazda w zastępie jest tak skaleczona zmaczeniowo, jak pojęcie rekreacji. Można, tylko poprzez jazdę w zastępie raczej rozumie się tuptanie w 3 krokach ogon za ogonem. Różne zastępy w życiu widziałam, ale ekwilibrystyki żadnej w nich nie było. Inna sprawa, kto te lekcje prowadzi, komu chce się uczyć i rozwijać... Jak ze wszystkim - temat rzeka.
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: jujkasek dnia 14 lipca 2016 o 09:24
Ale pożartować chyba można czy to już też zakrawa o podziały na forum?  😉


No właśnie... można? Bo ja bardzo lubię i nie wiem, czy umiem tak do końca zawsze ze śmiertelną powagą. A zdążyłam Was polubić 😉
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: jujkasek dnia 14 lipca 2016 o 08:41
macbeth, ja rozumiem, co oznacza. Tylko zastanawiam się teraz nad nazewnictwem 😉

tulipan, przydałby się. Może wtedy miałabym odwagę tam się wrzucić 😉 Myślę, że przydałby się podział szkółkowcy, ambitna rekreacja, rekreacja level hard 😉
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: jujkasek dnia 14 lipca 2016 o 08:25
tulipan, ok. Zgadzam się z Tobą (i poprzedniczkami), jednakowoż jest jakaś nieścisłość, skoro w pensjonatach "brak rekreacji" oznacza... no właśnie. Co? Że sami zawodowo zajmujący się jeździectwem są tam klientami? Coś chyba niezbyt 😉 Nie dyskutuję, ani nie podważam. Tylko deliberuję 😉 Bez cienia pretensjonalności. Może i podobnie jest z zastępem, choć tutaj chyba nam się mylą pojęcia, albo ja je mylnie rozumiem, bo jazda w zastępie to nie to samo, co jazda synchroniczna i tu zgadzam się, jest moc 😉 My w terenie siłą rzeczy jeździmy w zastępie, ale też mamy ćwiczenia. Wyprzedzamy się, zrównujemy, zamieniamy miejscami, jest śmiesznie 😉 Zapaliło mi się światełko na forum, bo jak przyszłam, patrzę - o! Kącik rekreanta. Coś dla mnie! Weszłam, popatrzyłam i mówię - z czym do ludzi? 🙂
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: jujkasek dnia 13 lipca 2016 o 22:19
Dance Girl.. Wiesz, jeśli Ty jesteś rekreacja... To ja przepraszam, kim ja jestem?  Z moją jazdą raz - w porywach 2 razy w tygodniu (nie licząc każdego urlopu, który zawsze poświęcam na konie tyle, ile tylko jestem w stanie)? Odkąd zobaczyłam na re-volcie "kącik rekreanta",
mam wrażenie,  że to najszersze pojęcie na tym forum 🙂
Atopowe Zapalenie Skóry
autor: jujkasek dnia 13 lipca 2016 o 21:42
Mój Syn boryka się z AZS od urodzenia. Mamy sytuację opanowaną, od kiedy jest pod kontrolą alergologa i ma ogarnięty oszalały układ immunologiczny. Wcześniej to n
była MASAKRA. Miał 3 lata, kiedy w nocy budził się, płakał, drapał zmiany do krwi i wył, że już nie ma siły...

Jeśli chodzi o kosmetyki, to używamy do mycia ziajki dla dzieci z ciemieniuchą i czystego masła shea. Ale clou to leczenie alergii.
"Nie ogarniam jak..."
autor: jujkasek dnia 13 lipca 2016 o 15:01
No cóż... ja jestem czujna, jak ważka. Przebywałam z dzieckiem w szpitalu trzy doby, podczas których raz podwójnie podpięto mu tę samą kroplówkę z paracetamolem, a następnego dnia - mimo wpisu na czerwono w kartę, że tramal podpada pod "uczulony", próbowano mu podać tramal  😵 Jest to potwornie obciążające! Kadra pielęgniarek to w były dwie ogarnięte babki w średnim wieku, trzy mocno starsze panie i dwie Ukrainki. O czymś to świadczy.

Jeszcze bardziej "zabił" mnie fakt, że do operacji, gdzie cięty był brzuch i jądro nie zlecono ŻADNYCH badań! Nawet podstawowej morfologii, krzepliwości, czy czegokolwiek! Dodam, że NFZ płaci pakiet za taki zabieg, więc szpital pieniądze dostaje. Wiedziałam o tym, więc badania zrobiłam na własny koszt, idąc do szpitala. BEZ KOMENTARZA!
"Nie ogarniam jak..."
autor: jujkasek dnia 13 lipca 2016 o 12:49
U nas była podobna sytuacja, pielęgniarki nabierają sobie syropy do strzykawek, żeby łatwiej było podawać dopaszczowo maluchom. Przyszedł student, zobaczył że podpisane paracetamol i jebut, podał dziecku do żyły 5 cm gęstego syropu  😲  w tym przypadku na szczęście skończyło się dobrze ale kilkanaście dni na oiomie, rodzice osiwieli, kadry poleciały. Trzeba 3 razy sprawdzać, samego siebie kontrolować, bez grama rutyny!


O ja pierdylę!  😵

No cóż, nie myli się tylko ten, kto nic nie robi. Tragedia, ale... pamiętacie ojca, który w upale zostawił śpiące dziecko w samochodzie? Ja nikogo nie potępiałabym w kułak...

Byłam w szpitalu z 6 tygodniową córką, obok w pokoju leżał jej o 4 tygodnie młodszy brat stryjeczny - dwutygodniowy. Oboje z zapaleniem płuc (cudowna impreza u teściowej, która ZAPOMNIAŁA powiedzieć, że jest chora). Dzieci miały zupełnie inne leki. Ale te same nazwiska. No oczywiście, że pielęgniarka w końcu pomyliła ampułki! Stałam, wyłapałam, udało się.
Syn był operowany w styczniu. O 23 podłączono mu paracetamol (dostawał górną dawkę pooperacyjnie, bo po tramalu rzygał, jak kot). O 24 - ponownie pojawiła się bańka paracetamolu, tylko z innym kolorem paska. Pytam siostrę za chwilę, czemu po godzinie toczą mu znowu paracetamol? Spojrzała w kartę, przeraziła się, zabrała bańkę.
Powiem tak. Płaćmy pielęgniarkom MNIEJ! Jeszcze mniej SZACUNKU, jeszcze więcej WYMAGAŃ, jeszcze bardziej gówniana pensja! Wtedy zapewne kwalifikacje, motywacja oraz mówiąc brzydko "jakość" personelu zapewne będzie lepsza, a do pracy będą przychodzili coraz bardziej ogarnięci ludzie! A poważnie - takie są skutki traktowania tak trudnego zawodu z taką noszalancją. O.
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: jujkasek dnia 13 lipca 2016 o 11:34
[quote author=jujkasek link=topic=885.msg2570547#msg2570547 date=1468393824]
[quote author=Constantia link=topic=885.msg2570539#msg2570539 date=1468391440]Ja widuję jazdy w zastępach i przy mądrym instruktorze każdy z takiej jazdy coś wyniesie. Są osoby które zdają powszechną odznakę jeździecką i tu egzamin jest w zastępie.


Jak to w zastępie? Egzamin na odznakę?  😲
[/quote]
Na powszechną odznakę, a nie brązową odznake, czy srebrną odznakę. To coś zupełnie innego. Powszechną odznakę, daje się chyba każdemu kto umie osiodłać i wsiąść na konia, takie dla dzieci na zachęte, więc uwierzę że dają ją za jazdę w zastępie.  😉
[/quote]

Aaaaa, ok. "Jeżdżę konno". Racja! Myślałam, że to jakiś kraj inny, czy coś 🙂 Dzięki E.
Wegetarianizm - dyskusje
autor: jujkasek dnia 13 lipca 2016 o 08:13
_Gaga, jeszcze lepiej z kwasem L-askorbinowym. Albo z kiszoną kapustą. Cytryna za wiele tej witaminy C nie ma, wbrew pozorom 😉
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: jujkasek dnia 13 lipca 2016 o 08:10
Ja widuję jazdy w zastępach i przy mądrym instruktorze każdy z takiej jazdy coś wyniesie. Są osoby które zdają powszechną odznakę jeździecką i tu egzamin jest w zastępie.

Jak to w zastępie? Egzamin na odznakę?  😲

Tak się zastanawiam, co to jest rekreacja w ogóle 🙂 Jeżdżę dobrych kilka lat i fakt, że cała moja para idzie w ten gwizdek. W mojej stałej stajni nie ma zastępu. W ogóle. A to dlatego, że od początku,stopniowo uczy się jazdy w rozluźnieniu, ustawiania konia, ja sobie nie bardzo to wyobrażam podczas jazdy "ogon w ogon".  Żeby utrzymać odstępy - choćby w terenie - też trzeba umieć pracować na wodzy, a z tym powiem Wam, jak obserwuję szkółki, to jest masakra. Wiadomo - bardzo trudna i długa nauka. I jak to w życiu jeździeckim - jedno ciągnie za sobą drugie. Widuję gościnnie będąc w stajniach lonże prowadzone bez wypinaczy, na wyryjonym koniu, pozapadanym grzbiecie, za to z wodzami w rękach "świeżaka", który - wiadomo - instynktownie łapie równowagę na ręku. Nie krytykuję, bo za cienki bolek jestem, ale naprawdę cieszę się, że uporem wyszukałam sobie takie miejsca, w których nie mając konia i możliwości, żeby go mieć, mam trenerów, którym chce się chcieć. Którzy pomimo tego, że rekreacja, nie machają ręką. Coś z tą rekreacją chcą zrobić. Kurcze, moja córka jeździ razem ze mną, też jest rekreantką, a kocha skakać. Oczywiście, jak to dzieciak, chciałaby WYŻEJ. Rozpiera mnie duma, kiedy słyszę, jak nasza trenerka z uporem maniaka powtarza - między przeszkodami masz czas na ujeżdżenie, jak zaczniesz technicznie jeździć lepiej, dojeżdżać konia, wyliczać, ustawiać konia w kierunku, poprzeczki pójdą w górę. Bo to żadna sztuka wsadzić dziecko na oskakanego konia i fruuu! Tylko potem świadomość tego, co się robi... to jest ewenement. Podkreślam - jesteśmy tylko rekreacją, nie wypowiadam się w kwestii zawodników, to jest inny temat, zupełnie nie mój 🙂 I kurka, powoli wyzbywam się kompleksów i przestaję czuć się dupotłukiem. W listopadzie pobiegłam lokalny Bieg Niepodległości i na mecie gratulowałam zwyciężczyni w klasie kobiet. Dziś w każdej wolnej chwili, nie licząc stałych jazd, trenuję z Nią RWYM - to jest dopiero doznanie! Jazda w kółko, żadnych ekscesów, a w moim jeździeckim życiu zmieniło się ogromnie dużo! Dlatego też myślę, że to wszystko zależy również od podejścia tej rekreacji - czy chce się turlać w trzech krokach, od czasu do czasu coś skoczyć, czy jednak szuka czegoś więcej.
Kto/co mnie wkurza na re-Volcie? Reaktywacja ;)
autor: jujkasek dnia 13 lipca 2016 o 05:53
O taaak!  Błędy 🙁 Są dla mnie na forum, jak dla kierowcy spowalniacze w trasie... Naprawdę utrudniają czytanie, zwracać uwagi nie wypada (poza tym zameczylabym priwami), ale czyta się ciężko, poza tym, co NAJGORSZE, te błędy się utrwalają 🙁 I to mnie naprawdę wkurza. A już świadome pisanie wyrazów z błędem i kaleczenie ich formy drażni mnie szczególnie. Wszelkie "paczania"... Bleh...
Wegetarianizm - dyskusje
autor: jujkasek dnia 12 lipca 2016 o 13:29
Sivens, o jakże Cię rozumiem  😵 Moja mama, jak się nawróciła na naturalność, tak mojemu mężowi do bolącego ucha nalała wody utlenionej (i tak szczęście, że nie mieści się do piekarnika, bo niechybnie by go na trzy zdrowaśki zakitowała) 🙄 Skończyło się perforacją błony bębenkowej, wysiękiem z krwią i wycieczką "śladami ostrych dyżurów laryngologicznych na pomorzu"  😵 Posunęła się do wykładu o zbrodniczej działalności chemioterapii w obecności mojej Przyjaciółki, której najbliższa osoba choruje na raka. Wykopałam spod świerka wojenny toporek i powiedziałam HOWK! Także łączę się w bólu... Obecnie jej poglądy ulegają gwałtownej weryfikacji, bo ma podejrzenie boreliozy. Fajnie jest być świadomym konsumentem, ale bardzo niefajnie jest dać się zafiksować. Ja musiałam do diabła posłać koleżankę z pracy, która uświadamiała mi, że NA PEWNO zejdę na raka, gdyż... używam cieni do powiek - lubię kolor, co poradzę 😀 Albo kolega, który trząsł się nad moim talerzem, bo było na nim mleko. Strach jest genialnym narzędziem marketingowym - taki drobiazg... ceny eko produktów 🙂
DIY, czyli sprzęt wykonywany samodzielnie
autor: jujkasek dnia 12 lipca 2016 o 11:45
okunka, ŚLICZNE są te Twoje czapraki!!!  😍
Wegetarianizm - dyskusje
autor: jujkasek dnia 12 lipca 2016 o 11:15
Murat, znowu skrajności! Serio nie wiesz, że pomiędzy wegetarianinem (też znam opychających się fastfoodami, tyle że bez mięsa), a zjadaczem czystego syfu są ludzie, którzy jedzą mięso, ale odżywiają się zdrowo?
Kto/co mnie wkurza na re-Volcie? Reaktywacja ;)
autor: jujkasek dnia 12 lipca 2016 o 11:14
jagoda1966, mój namber łan jeśli chodzi o nauczycieli to PROFESOR, który swoją magistrantkę przyjął w rozchełstanym szlafroku, w bokserkach w diabełki. We własnym mieszkaniu, rzecz jasna  😵
Wegetarianizm - dyskusje
autor: jujkasek dnia 12 lipca 2016 o 10:53
nerecheta, NIKT nie jest kryształowy. Właśnie o to chodzi. Bardzo daleka jestem od ukryształowienia kogokolwiek. Zarówno mięsożercy, jak wegetarianie dążą do możliwego dla siebie komfortu życia. Dopóki to ich wybór, super. Nic nikomu do tego.

Nie napisałam NIGDZIE, że wegetarianizm=anemia! Ja się akurat tej anemii dorobiłam, tylko tyle.

Ja się też spotkałam z agresywnymi wegetarianami. Z agresywnymi "grinpisami" miałam do czynienia kilka razy. Dokładnie - żyj i pozwól żyć innym. Człowiek też jest elementem tego całego bałaganu zwanego światem. I tylko tyle.
Kto/co mnie wkurza na re-Volcie? Reaktywacja ;)
autor: jujkasek dnia 12 lipca 2016 o 10:26
marysia, zawsze były skrajne! W nas nauczyciel od muzyki rzucał kłódką i walił zeszytem po głowie  😲 Dziś jest to absolutnie nie do pomyślenia, na szczęście, choć oczywiście... witamy serdecznie drugą skrajną 🙂
Wegetarianizm - dyskusje
autor: jujkasek dnia 12 lipca 2016 o 10:25
Ja się boję ekoterroryzmu. Bo efekty są takie, że kilka lat temu łoś konał 4 godziny na płocie z rozprutym brzuchem, bo nie było odważnego myśliwego, który by go dobił - łoś skakał przez płot, nie wymierzył... ups. Zanim poszły odpowiednie pisma, zwierzak się wykończył. I to jest dla mnie szaleństwo kompletne. Jak również batalie wytaczane myśliwym, bo myśliwi są KONIECZNI. Jakkolwiek byśmy oczek swych nie odwracali od biednych sarenek, do których się strzela. Jestem zwierzolubem, strasznie mnie boli cierpienie, zwłaszcza to zadawane bezsensownie. Ale i hipokryzja bardzo mnie razi. Bo jak już jesteś człowieku takim ideologiem, nie używaj leków. Kosmetyków. Skór na buty i... światłowodów 😉 To oczywiście moje zdanie i każdy robi co chce, natomiast w niejedzeniu mięsa czytam, a i owszem, zgodne ze swoim apetytem postępowanie lub z przekonaniem o swojej mniejszej szkodliwości na globie. Przy czym nie przekłada mi się to na stan faktyczny. Walczyłam za to z transportem zwierząt rzeźnych i tu jest naprawdę do zrobienia ogromnie dużo, choć i tak NAPRAWDĘ kamień milowy pokonaliśmy.

Żelazo jako wegetarianka starałam się uzupełniać roślinami. Dorobiłam się takiej anemii, że skończyłam na wlewach dożylnych z żelaza. NIKOMU nie polecam! Pamiętam do dziś... także, jakby to delikatnie, skutki uboczne.
Kto/co mnie wkurza na re-Volcie? Reaktywacja ;)
autor: jujkasek dnia 11 lipca 2016 o 15:07
Spoko olorin, akurat do Ciebie się odniosłam, ale na ogólny, bo widzę to n-ty raz 😉
Kto/co mnie wkurza na re-Volcie? Reaktywacja ;)
autor: jujkasek dnia 11 lipca 2016 o 14:58
Napiszę w poście, nie na pw, bo kolejny raz widzę "z resztą", podczas kiedy powinno się pisać "zresztą". olorin, mam nadzieję, że się nie obrazisz 😉 "zresztą, jak nie będzie wiedział...", chyba że "poszedłem z resztą grupy" plis, plis.

Murat, uwierzyłabym, ćwiczę, co nie znaczy, że zawsze nadstawiam drugi policzek, o nie.
Kto/co mnie wkurza na re-Volcie? Reaktywacja ;)
autor: jujkasek dnia 11 lipca 2016 o 13:48
No cóż Murat... kiedy ja mam naprawdę mnóstwo zalet, ale CIERPLIWOŚĆ za cholerę nie jest jedną z nich  😡 Nie odwijam się na zasadzie "ty stara prukwo", w życiu. Nie powiedziałabym też "ty oszołomie!", w ogóle staram się nie uderzać personalnie w ludzi. Co najwyżej w ich beznadziejne niejednokrotnie zachowanie. Zatem "chrzanisz" mi się zdarza. Wyjście z drzwiami również. Choć.. rzadko 😀
Kto/co mnie wkurza na re-Volcie? Reaktywacja ;)
autor: jujkasek dnia 11 lipca 2016 o 13:33
No.. tylko, że ciężko mówić "droga babciu", kiedy z drugiej strony pada "ty gówniarzu, co ty wiesz o życiu!". Szanujmy się WZAJEMNIE. Będzie prościej, sympatyczniej i milej. Nie wedle zasady "bo tak ma być".
Wegetarianizm - dyskusje
autor: jujkasek dnia 11 lipca 2016 o 13:16
Ok, kotbury. Ja absolutnie nie chciałam Cię też uderzać, oceniać, czy cokolwiek. Odwinęłaś się, co mnie zdziwiło, być może faktycznie zabrzmiałam atakująco w pierwszej wypowiedzi, bo potem to się po prostu wkurzyłam. Natomiast o ile karmienie dzieci wege przy mądrej, zbilansowanej diecie nie budzi mojego sprzeciwu, o tyle po kilkunastu latach hodowli psów, absolutnie nie wpadłabym na dietę wege dla psa. Masz rację, że Twoja ideologia jest... Twoja i nic nikomu do tego, ale w sumie jesteśmy na forum dyskusyjnym, więc z założenia dyskutujemy o tym co nas nurtuje. Chyba, że się mylę. A mnie nurtowała ta wege dieta psa.

Trochę mam uraz do ludzi, którzy bardzo chcą żyć w zgodzie z naturą. Tak, że popadają w fanatyzm - NIE PISZĘ tego do Ciebie kotbury. Mam kilku takich zawodników w otoczeniu.
Wegetarianizm - dyskusje
autor: jujkasek dnia 11 lipca 2016 o 12:04
Wiesz, w sumie to i twoja - jakże kulturalna - odpowiedź nic mnie nie obchodzi. Zgodnie z instrukcją. Szkoda prądu 🙂

Podmieniłam słowo.