xxmalinaxx

Konto zarejstrowane: 01 czerwca 2010
Ostatnio online: 05 grudnia 2022 o 15:15

Najnowsze posty użytkownika:

Klub Zwyrodnieniowców - czyli zwyrodnienia wszelakie
autor: xxmalinaxx dnia 28 lutego 2020 o 20:40
Zwyrodnienia w obrębie stawów skroniowo-żuchwowych. Poza ostrzykaniem i fizjoterapią - coś jeszcze? Czy z Waszego doświadczenia suplementy mają cokolwiek "do powiedzenia" w tym wypadku? No i, jak już, to jakie - aby było bezpiecznie - bo dopadło mi starą dobrą Rudzinę, a to przecież wrzodek jest.
Sprawy sercowe...
autor: xxmalinaxx dnia 28 lutego 2020 o 06:52
halo nie odpowiedziałaś na moje pytanie. Czy chciałabyś rozmawiać dalej, gdyby wylały się na Ciebie i Twoją rodzinę słowa krytyki, na które nie zasłużyłaś, just for fun - bo ktoś ma uprzedzenia i stereotypy? Nie ja zaczęłam tę wojnę, Twoim zdaniem mam następne ileś lat nadstawiać drugi policzek? 🤔

Rozumiem Twój żal drugiej strony, ale nie jesteś obiektywna w tym, co mówisz. Ja nie jestem niepewna, nie mam problemu z kontaktem rodziców z synem, nie chcę jedynie łamania mojej prywatności i traktowania mnie nieuczciwie, niesprawiedliwe, na podstawie wydumanych stereotypów i przekonania o swojej wyższości.
Sprawy sercowe...
autor: xxmalinaxx dnia 27 lutego 2020 o 22:43
xxmalinaxx, Nie chcę być złym prorokiem, ale, albo usuniesz się w cień i będziesz akceptowała różne rzeczy (jest wiele kobiet, które to akceptuje... ), albo będziesz musiała postawić sprawę bardziej dobitnie. Są ex-związki, które się przez to rozpadły - bo kobieta śmiała postawić na swoim, a mężczyzna tego nie mógł zrozumieć "bo przecież to moja mama, ona chce dobrze, przesadzasz, histeryzujesz". Są też i związki, gdzie synowa zamknęła dzióbek i żyje pod panflem mamusi. Są wreszcie związki, gdzie się to wypracowało.
Pozmawiaj z chłopem dobitniej, że sobie pewnych rzeczy nie życzysz. Powodzenia!


Ja chyba nie jestem w stanie zamknąć dzióbka na całe życie. Nie chcę być nieszczęśliwa i się męczyć. A z racji mojego charakteru, wchodzenie w moją przestrzeń osobistą równe jest dla mnie z dyskomfortem i brakiem możliwości spokojnego i szczęśliwego życia. Boję się trochę tej rozmowy, bo nie wiem, jak dobitnie przedstawić to tak, by zaczął patrzeć z mojej strony na to wszystko. Na moją niekorzyść działa fakt, że np oskarżeń pod moim i mojej mamy adresem on nie słyszał, padły przy stole, gdy był w toalecie czy wyszedł na chwilę, a gdy to wróciło po czasie w rozmowie mojej z nim (bo, o naiwna, przy stole wówczas nie chciałam ciągnąć tematu i psuć atmosfery...), a on wściekły skonfrontował to z nimi, to oni wszystkiego się wyparli. Źle ich zrozumiałam... a on nie wierzy w ich niedobre intencje, nie chce uwierzyć, bo ich kocha. I klops.
Sprawy sercowe...
autor: xxmalinaxx dnia 27 lutego 2020 o 21:52
xxmalinaxx, ale zobacz, Wy jeździcie do Twojej mamy gdy on ma ochotę. Twoja mama nie pojawia się nieproszona w Waszym mieszkaniu (Waszym, bo oboje tam mieszkacie, nie wnikam w kwestie własnościowe bo to drugorzędna kwestia w tym wypadku), nie sprząta za Was itp. Niech ten układ będzie fair, Twoja mama się nie wtrąca w to, jak Twój narzeczony składa majtki w szafie i oczekujesz tego samego od jego rodziców. Ja sobie takiej sytuacji nie wyobrażam, jak nie wyobrażam sobie wtrącania się w jakiekolwiek inne aspekty (plany na życie, ślub, wychowanie dzieci itp). Teściowa nie potrzebuje kluczy to Waszego mieszkania i nie potrzebuje się w nim pojawiać kiedy sama ma na to ochotę i tyle.
smartini bo moja mama jest ogólnie taktowna i nie miesza się w nasze życie. Nigdy. Martwi się o mnie, myślę, że dzwoni do mnie czy pisze częściej, niż jego rodzice do niego. Ale nie narzucała się nigdy, raczej - jak mam problem, to wysłucha i doradzi. Nie weszłaby do mojego mieszkania beze mnie, zresztą nawet będąc w nim ze mną, nie była zainteresowana przeglądem szafek, tylko rozmową ze mną. Obejrzała wszystkie kąty, gdy jej je pokazywałam pierwszy raz, bardziej z grzeczności. A oni, cóż - uważają, że to "ich" mieszkanie, to znaczy, jego i ich jako rodziców. Bo przecież należało do dziadków. Dlatego mają klucze...

xxmalinaxx pamiętaj, że Ty jesteś najważniejsza, mięknąc robisz krzywdę sobie. Trzeba postawić granice, które Twój partner również będzie szanował. Jak pojawi się dziecko to się teściów nie pozbędziesz w komplecie ze złotymi radami, jak je wychowywać.
espana ujęłaś tu bardzo trafnie to, czego się boję najbardziej 🙁 Nie pozwolę sobie na wtrącanie się w moje relacje z dzieckiem, nie ma mowy. Wiadomo, że nie planuję jeszcze ciąży, ale wciąż to temat nie na "kiedyś, w przyszłości", tylko najbliższe kilka lat. I już się tym spalam. Tym bardziej, że, bez urazy, ale nie uważam, by dobrze wychowali syna. Jest pracowitym i dobrym człowiekiem, ale dokąd ja się nie pojawiłam, pewnych rzeczy w domu zrobić po prostu nie zrobił. Były to czynności, które matka wyjmowała mu w czasach nastoletnich z rąk, zaszczepiając w nim niechęć (bo i tak po mnie poprawisz, bo nie wiem jak), a które potem pod pantoflem mamusi robiła jego poprzednia dziewczyna, dbając o chłopaka i dom. To też był długi związek, bo on nie miał w życiu wielu kobiet, szedł w "jakość", a nie "ilość", i tamten związek mam wrażenie był całkowicie pod kontrolą jego matki, czy on to czuł, czy nie. Jestem i tak w szoku, że w związku ze mną udało nam się jeszcze wypracować kompromisy, szczerą rozmową doprowadzić do podziału obowiązków i tego, że teraz w domu zrobi wszystko, choć są rzeczy bardziej "jego", i bardziej "moje". Ale gdy ja niedomagam, on zrobi wszystko. Czego wcześniej nie znali w tym domu.  🤔

xxmalinaxx, a ja bym postawiła na dobrą komunikację. Nie uprzedzać się, tylko szczerze a z życzliwością, serdecznością i ciepłem - porozmawiać.
Nie z partnerem, a z jego rodzicami. Mówiąc o tym, jak się niekomfortowo czujesz. W żadnym razie nie napastliwie.
Rodziny się nie wybiera wink. Ale dobra komunikacja potrafi zdziałać cuda.

halo ale jak już pisałam, próby rozmowy były. Ileś lat byłam dobra i miła. Nadal chciałabyś z życzliwością rozmawiać, gdy oni - mimo braku Twojego uprzedzenia - są uprzedzeni do Twojej mamy, bo się rozwiodła i wykonuje zawód jaki wykonuje, a ja mam podobne studia i to też nie tak? Szczerze, są to jedyni ludzie, którzy wyrazili się źle o mojej uczelni (Medyczny) i studiach. Na podstawie stereotypów o lekarzach i prawnikach - wszyscy są źli. Ja nie byłam napastliwa, oni tak. Mam dość bycia ofiarą.

xxmalinaxx
Ja bym chyba jasno pogadała ze swoim narzeczonym, że to nie jest fair, aby podczas Twojej nieobecności jego mama robiła jakiekolwiek rzeczy w domu bez Twojej zgody. Co innego jakby było ustalone, ale nie tak nagle z nienacka
Jak Ty się wkurzasz, że teściowa dotyka Twoich rzeczy, to wyobraź sobie jak mnie denerwuje jak mój własny mąż dotyka moich rzeczy, a co dopiero inni. Nie lubię tego, bo później mam problem znaleźć swoje ubrania/duperele itd. Tylko ja tak miałam od zawsze.
Ja bym chyba jasno wyznaczyła granice, a jak nie pomaga, to nie wiem czy bym np nie zamykała domu na jakiś zamek, którego nie ma w zestawie rodziców wink
Przyznam szczerze, że ja moich teściów mogę spotykać kilka razy w roku i to mi wystarczy, ale mój mąż wie, że może sobie jeździć ile chce do nich i nigdy nie będę mu broniła.
Nie jest łatwo czasami, ale małżeństwo to Ty i On i to Wy tworzycie nową rodzinę. Najważniejsze, aby partner wiedział co czujemy i to szanował.

marszylka świetnie to wszystko rozumiem, bo ja sama jestem osobą, która nie lubi zmniejszania przestrzeni osobistej... I to, co napisałaś, świetnie się wbija i w mój charakter. Co do zamka, musiałabym go sama założyć, no i tu pojawia się problem zrozumienia partnera dla mojego nastawienia do sprawy...

Zdecydowanie rozmawiać! Miałam kiedyś ten problem z moimi Rodzicami. Pomagali mi w remoncie, mają zapasowe klucze i potrafili pod moją nieobecność pojawić się w mieszkaniu i coś zrobić/sprzątnąć/poprzestawiać. Osobiście tego nie cierpię, więc po chwili namysłów i dylematów po prostu zabrałam ich na obiad, dziękując za pomoc w remoncie i delikatnie, ale stanowczo prosząc, by korzystali z kluczy tylko ICE, bo czuje się niekomfortowo i stresuje mnie świadomość, że ktoś pod moją nieobecność robił coś w mieszkaniu. Poskutkowało. Szczęśliwie nikt się nie obraził, a spokój nastał. Powodzenia
lena próby rozmowy w niczym nie pomogły.

kamcia665 pomyliłaś mnie z Atamanką, ja nie pisałam o smsach. 🙂

Edit
Post wysłał się nim skończyłam. Ogólnie wypowiedzi Was wszystkich trochę mnie zebrały do kupy i uświadczyły w przekonaniu, że nie przesadzam. I za to Wam dziękuję. Nie wiem jeszcze, co dokładnie zrobię, ale czuję się silniejsza. Ma to negatywny skutek jedynie taki, że im więcej mi się przypomina dziwnych historii z nimi, tym bardziej rozumiem, że ich nie lubię...
Sprawy sercowe...
autor: xxmalinaxx dnia 25 lutego 2020 o 11:37
Partner powinien trzymać Twoją stronę. Jego brak reakcji jest tylko przyzwoleniem na takie zachowanie jego rodziców. Dla mnie szansą na poprawne relacje jest całkowite odcięcie się i spotykanie raz w roku na święta na Twoich warunkach.


Dla mnie to jest rozwiązanie dramatyczne. Do swojej rodziny jestem przywiązana. I ja i on jesteśmy częstymi gośćmi w domu mojej mamy. W 50% przypadków z jego woli - często pyta czy nie podjedziemy, nie zjemy razem obiadu i tak dalej. Nie chciałam wymuszać na nim rozwiązania, które dla mnie jest nie do pojęcia z uwagi na miłość do bliskich. Wybieranie między kobietą a rodzicami jest straszne.
Może się mylę... Może jestem miękka. Ale jestem zagubiona 🙁
Sprawy sercowe...
autor: xxmalinaxx dnia 25 lutego 2020 o 11:23
Postanowiłam się odezwać, może Wy mi pomożecie  😡

W dużym skrócie.
Z partnerem jestem na etapie narzeczeństwa, od ponad 2 lat razem mieszkamy, prowadzimy razem dom. Planujemy ślub. Mimo trudniejszych chwil jak w każdym związku, za nim skoczyłabym w ogień... za nim, ale nie za jego rodzicami.
Im dalej w las, tym gorzej. Z początku bywało różnie z wzajemną sympatią, ale relacje były poprawne. Oni chyba nie do końca wierzyli w moją stałość w związku (różnica wieku i etapu życiowego, ja na studiach, on dawno na swoim), ale byli sympatyczni. Jednak z czasem przydarzały się różne dziwne sytuacje, niezapowiedziane wizyty (mają klucze od naszego - jego - mieszkania), nacisk "może pomożemy wam", kręcenie tematu, jakoby jesteśmy bardzo zajęci i na pewno potrzebna nam pomoc. Rzeczywiście... mało nas w domu, ale grzecznie odmawiałam, wolę może czasem mieć w domu "uporządkowany nieład" i zamówione jedzenie, ale po swojemu, niż krępującą obecność osoby trzeciej.
Pojawiły się też nieładne komentarze na temat mojej rodziny (mimo, że się nie znają - powodem był znany im fakt rozwodu moich rodziców oraz stereotypowa niechęć do wykonywanych przez nich zawodów prawnych...), których potem się wyparli. Zaczęłam popadać w paranoję - może przesadzam, itd.
Kroplą przelewającą czarę była sytuacja, gdy pod moją nieobecność jego matka "sprzątała" w naszym mieszkaniu, niby za jego zgodą. On nie widzi w tym niczego złego - "mama pomogła" - ot upierdliwość, ja natomiast czuję się źle. Poza samym absurdem sytuacji, dotykała moich rzeczy osobistych, mojej bielizny, po prostu mowiąc wprost grzebała w moich rzeczach bez mojej wiedzy i zgody.
Zareagowałam dużymi nerwami, była kłótnia z nim o to. Potem się pogodziliśmy, jednak ja czuję się osaczona tym tematem, bo on ciągle żyje w przekonaniu, że przesadzam - a ona żyje w błogiej nieświadomości, nie zrobiła przecież "nic złego". Boję się, że to pokazuje, co będzie dalej - brak poszanowania dla mojej prywatności, mojego zdania.
Kocham go bardzo - chcę za niego wyjść, założyć rodzinę. Ale do nich zaczynam czuć niechęć. Nie chcę tam bywać. Nie ufam im.
Czasem przechodzi mi przez myśl, że to się nie uda. Ale nie chcę zostawiać człowieka, na którym mi zależy. Nie chcę też życia pod butem "mamusi". Pomocy...
Jakie pasze dajecie swoim koniom?
autor: xxmalinaxx dnia 30 września 2019 o 05:25

Btw. ktoś miał doczynienia z tymi paszami ? Wpadł mi w ręce jeden worek musli, jeden sieczki, jeden mesz i cukierki. Wyglądają i pachną bardzo zachęcająco. Tak hmm... naturalnie ?
www.equ-horsefeed.com


Wygrałam próbki "zielonego meszu". Pachniał ładnie, ale żaden z koni nie podjął się zjedzenia. Kobyła otwarcie skrzywiła się i odsunęła po powąchaniu, a najbardziej "żarty" z nich, hucuł, spróbował jeden kęs i wypluł. Niestety, wylałam do odpływu ostatecznie...  🤣

Lov ja co prawda nie karmię Hippolytem, ale generalnie wiele dobrych pasz przeznaczonych jest do dawkowania w niewielkich ilościach z uwagi na koncentrację. Moja kobyła (175 cm plus waga) je dziennie 1.5 miarki musli i wysłodki. Wygląda coraz lepiej, a jest koniem spalającym się wszystkim i wszędzie. Lilka - karmiąc - także je "jedynie" 2 miarki paszy dziennie i nie spadła nam w okresie laktacji z wagi. Także wbrew pozorom, to Twoje 3 x po 0.5 miarki może być uzasadnione i logiczne. Skonsultuj, ale nie panikuj - może być naprawdę dobrze 🙂
Jakie pasze dajecie swoim koniom?
autor: xxmalinaxx dnia 16 września 2019 o 16:51
Idąc tokiem rozumowania niektórych osób w tym wątku; zanim rozpoczęłam prawie 3 lata temu żywienie pełnoporcjowe paszami Pro-Linen, długo szukałam próbując produktów różnych firm... i gdybym zebrała tutaj w poście wszystkie wpadki firm paszowych, jakie mnie po drodze spotkały, wyszłoby, że żadna marka nie jest "godna zaufania"  😂 Z mojego doświadczenia wynika ponadto, że nie ma w tej kwestii znaczenia pochodzenie paszy (firma polska, firma zagraniczna), jej forma (świeża, konserwowana) ani cena (od bardzo tanich po te z droższych na rynku) - każda firma zalicza wpadki. Dlaczego? Ano dlatego, że pasza i jej produkcja to nie jest ręczna robota jednego człowieka, a na linii produkcyjnej zawsze można coś, niestety, przeoczyć. Nie mówiąc już o wpływie przechowywania i transportu. Jeżeli nie rozumiecie tego, zastanówcie się czy nigdy w sklepie nie trafił się Wam kwaśny jogurt mimo dobrego terminu ważności? I czy jest to powód, aby nigdy już nie zjeść jogurtu?

Powiem więcej - spotykały mnie takie absurdy, że można się było już tylko śmiać. Wymieniając kilka jakie pamiętam - w paszach różnych marek znalazłam: gwóźdź w suplemencie za ok 450 zł wiaderko, zasuszonego trupa myszy w sieczce, sznurki, kamyczki, kawałki plastiku, gumki recepturki. Pro-Linen i rzeczone mole to jest, że tak powiem, małe piwo  🤣

Zdarzyło mi się też, że dietetyczka firmy znanej i cenionej, oferującej pasze dla koni sportowych, NIE WIEDZIAŁA jak zbilansować wysłodki, nie umiała mi odpowiedzieć na to pytanie.

Podsumowując to wszystko, rynek jest duży i każdy ma wybór; nie uważam jednak, by nakręcanie się nawzajem ("o matko, już nie kupię"😉 miało jakikolwiek sens. Każda rozsądna osoba zdaje sobie sprawę z dwóch rzeczy: po pierwsze, w każdej paszy może być COŚ. Po drugie, nie ma żadnej pewności, czy mole rzeczywiście pochodzą z magazynu producenta (wręcz póki co, wychodzi, że raczej nie).
Jakiś czas temu, kilka lat, wrzuciłam tu zdjęcia Saracena zbrylonego przez melasę w wielkie zlepy. Była wtedy reklamacja, nierozpatrzona - pani dystrybutorka powiedziała, że w tym wypadku zawiniło złe przechowywanie, a nie producent. To, że Pro-Linen rozpatruje te reklamacje, świadczy o ich dobrej woli i zrozumieniu dla Klienta. Ale zanim pójdzie jakaś zbiorowa panika, proponowałabym się zastanowić nad tym, co napisała chociażby lillid na temat moli, ich wylęgania i warunków przechowywania pasz. I nie popadać w paranoję.
Pensjonaty w Poznaniu i okolicach
autor: xxmalinaxx dnia 16 września 2019 o 11:00
[quote author=Paco_lorente link=topic=208.msg2887170#msg2887170 date=1568188919]
Cześć i witam, poszukuje niemalże desperacko od dłuższego czasu trenera, bądź ośrodka, który prowadzi strikte ujeżdżeniowe treningi w okolicy Poznania, chciałbym się rozwijać w tym kierunku nie-rekreacyjnie, ale do tej pory nic nie wskórałam, poproszę o nazwiska, oponie, zaznaczam, że konia nie posiadam, co może być pewnym utrudnieniem, ale z chęcią rozważyłabym dzierżawę, myśle, że wszystko jest kwesią dogadania, z góry dziękuje 🙂
[/quote]

Zapraszam Cię na pw - podpowiem 🙂
Jakie pasze dajecie swoim koniom?
autor: xxmalinaxx dnia 16 września 2019 o 10:53
Jedno mnie zastanawia. Śledzę już jakiś czas tę dyskusję. Zamawiam miesięcznie bardzo duże ilości paszy Pro-Linen (paleta, półtorej w skali miesiąca, wiele produktów z oferty). Obok mnie niejako, sklep zamawia drugie tyle.
Ani ja, ani sklep NIGDY nie trafiliśmy nawet na pół robaka w paszy. W tym w łusce i Harmonicu, o których tu mowa.
Moja ostatnia paleta - sprzed paru dni - czysta.

Wnioski - przechowywanie? Transport? Bo to chyba niemożliwe, że skoro zakładamy inwazję w magazynie, worki tego samego produktu (łuska) z tej samej partii (sprawdziłam wg zdjęcia tu dodanego i numerów) są czyste, ani pół robaka? To co - robaki wybierają, worki pojedyncze tak, a paletowe już nie?  😂

Myślałabym o sprawdzeniu przewoźników i magazynów także transportowych, oraz swoich stajni. Nie mówię, że producent jest na bank "czysty", bo nie byłam w magazynie i nie wiem, ale jest to dla mnie doprawdy zastanawiające.

Edit:
No i jeszcze jedno. Pamiętajcie, że Pro-Linen ma w ofercie pasze świeże, nie konserwowane. Dla mnie jest to argument decydujący na TAK dla tych pasz. Dla robaków, też. Jeżeli mają do wyboru świeżą paszę lub produkt nasączony konserwantem, to każdy mądry robak zabierze się za świeże, niezależnie od firmy.
Pensjonaty w Poznaniu i okolicach
autor: xxmalinaxx dnia 16 lipca 2019 o 01:41
Ulcia, Ania Wieczorkiewicz to właśnie KJ Equarius, i prowadzi treningi też na swoich koniach. Z tego co wiem, Kasia tylko na koniach właścicieli 😉


Lov masz mało aktualne info 😉 Lepiej zapytać u źródła, niż "ztegocowiedzieć"  😎

Prowadzę zajęcia na swoich koniach, ale z uwagi na ich obłożenie, stawiam raczej na stałe osoby.

unicornfan zapraszam, jeżeli jesteś zainteresowana, na PW 😉 Może uda nam się coś wymyślić wspólnie, jak nie, to pokieruję dalej.
Wirusowe zapalenie tętnic
autor: xxmalinaxx dnia 06 lipca 2019 o 22:04
taggi kilka z nich tak, w tym najcięższy przypadek. Ale nie wszystkie. Moje będą badane na pewno w najbliższym czasie (a zaliczają się do ciężko przechodzących).
Wirusowe zapalenie tętnic
autor: xxmalinaxx dnia 06 lipca 2019 o 19:11
Odnośnie śmiertelności... OK, żaden koń nie padł, ale...
...u nas minimum 3-4 konie przechodziły z bardzo dużym osłabieniem, 2 miały problem ze wstawaniem, kolejne kilka objawy kolkowe i biegunki z dużym odwodnieniem (to jest groźne nawet dla zdrowych koni), nie będę publicznie pisać o kolejnych konsekwencjach... Dodam, że są to konie ZDROWE, w treningu, startujące, konie-pakerki... Może upały zrobiły swoje, może to, może tamto... Ale fakt jest faktem...

Ok, nie dajmy się ponieść paranoi. Ale też nie wyobrażam spbie bagatelizowania sprawy "bo to niegroźne", jeżeli powodem tej bagatelizacji jest wyjazd na zawody...  😵 A gdzie dobrostan koni? Gdzie myśl o odpowiedzialności za konia i jego zdrowie?..
Tym bardziej, że czas rekonwalescencji = powrotu do pełnej sprawności układu krwionośnego, to 6 (!) tygodni. To nie przeziębienie 😉 Choć są konie, które NA SZCZĘŚCIE przechodzą to jak przeziębienie. Ale nie wszystkie. A nigdy nie wiemy, do której grupy będzie należał nasz koń.

Życzyłabym sobie, by każdy podchodził do tego odpowiedzialnie, nie ulegając histerii, ale myśląc o wydolności i zdrowiu swojego konia.
Ja też chciałabym jeszcze w tym roku wystartować. Inni też chcą.
Ale tylko uwzględnieniem dobra koni i wtedy, gdy będzie bezpiecznie dla nich i innych osób. Nic mi się nie stanie, jeżeli nie wystartuję miesiąc czy dwa.
Wirusowe zapalenie tętnic
autor: xxmalinaxx dnia 03 lipca 2019 o 21:31
Xxmalinaxx a zapytam tak z ciekawości- czy twoje konie są padokowane ( mam na myśli takie przynajmniej na pół dnia padokowanie) i czy chodzą pod siodłem w sezonie od wiosny do jesieni na dworze czy przeważa użytkowanie w hali?

Bo obserwując wstawiane przez ludzi fotki na grupach w stylu ' spuchły nogi, alergia na skórze' najlagodniej przechodzą konie najmniej zaboksowane- takie w chowie wolnowybiegowym, padokowane całodniowo itd.
Może zbieg okoliczności.


Moje są jak najbardziej padokowane. Niestety, nie pomogło im to.
Chodzą też na dworze, w teren itd.


[quote author=Mgła link=topic=102824.msg2876094#msg2876094 date=1562160758]
xxmalinaxx a co z działającą szkółką na terenie Woli? Normalnie funkcjonuje? widzę na ich fb ogłoszenia o wyjazdach w teren i wydaje mi się to absurdalne w obecnej sytuacji 🤔
[/quote]

Chyba działa normalnie. Rzeczywiście.


xxmalinaxx a czy resztę miejsc w Wielkopolsce masz potwierdzoną?


Wszystkie informacje, które mam, pochodzą od lekarzy weterynarii. Ale ja się już boję odzywać - powtórnie 😉


Hipodrom Sopot zamknięty, dezynfekują się


Rychło w czas, skoro parę dni temu mieli tam kucyki.
Wirusowe zapalenie tętnic
autor: xxmalinaxx dnia 03 lipca 2019 o 18:37
Otrzymałam informację, że w Jeziorkach nie ma wirusa i konia z Woli, który to koń wyjechał ponoć gdzie indziej. Publikuję więc sprostowanie aby nikt nie miał do mnie pretensji o "oszczerstwa" - cóż, chciałam dobrze 😉
Cieszmy się, że wirusa nie ma i oby tak dalej, dużo zdrowia dla osób z Jeziorek 😉
Wirusowe zapalenie tętnic
autor: xxmalinaxx dnia 03 lipca 2019 o 12:01
Już, już dziewczyny. Sorry, ale ja padam na łeb przy tym co się dzieje i nie zawsze mam możliwość napisać tu w miarę sprawnie...  😵

kotbury, martva, Gaga info o Szczecinie od powiatowego. Dokładnej stajni nie podał - nie wiem, czy badają, czy szukają (bo zgłoszenia pewnie oficjalnie nie było), czy co...

[quote author=ŻuczekGnojaczek link=topic=102824.msg2876054#msg2876054 date=1562144866]
Racot jest potwierdzony? To blisko mnie i nic nie słyszałam...  😲
[/quote]
Tak, potwierdzony przez lekarzy znowuż. Ponoć 2 konie.

Słuchajcie, czy mając wałachy dorosłe, zdrowe w miarę, muszę się tej choroby jakoś szczególnie bać? Wyczytałam, że takie konie raczej łagodnie to przechodzą. Pytam, bo teraz przez najbliższy tydzień będzie u nas nasza trenerka i ona robi objazd po okolicy prowadząc treningi. Trochę się boję i nie wiem czy nie odwołać 🙄 Z drugiej strony, ona nie chodzi do stajni się z końmi miziać, tylko stoi na placu więc ryzyko przeniesienia czegoś raczej znikome.... sama nie wiem :/

Zależy indywidualnie od konia. Moje zdrowe, będące w treningu, odporne i silne konie przeszły bardzo ciężko. Z objawami oddechowymi (wachlowanie się, utrudniony oddech), gorączką, opuchliznami, zaleganiem, odmówieniem jedzenia. Inne przechodzą z samymi opuchniętymi nogami...

[quote author=budyń link=topic=102824.msg2876060#msg2876060 date=1562147344]
Mógłby ktoś napisać w jakiej stajni "Opole i okolice"? Może być na priv.
[/quote]
Brynica, jak już Gaga napisała.

kitty to by był ten Wrocław...  🤔

Powiem Wam, że generalnie to jest straszny syf. Plus ludzie, którzy bagatelizują sprawę mówiąc, że choroba jest od zawsze w Polsce. Pewnie jest. Ale nie wiem, czy chciałam ją poznać z bliska, a poznałam przez rażące zaniedbania i brak wiedzy pewnych osób... Za to właściciele koni - zachowali się wzorowo.

EDIT
A Kunowo nie jest ostatecznie potwierdzone? Ponoć jest - pracownicy o tym mówią głośno, czempionat odwołany...

EDIT 2
Zapomniałam jeszcze o stajni Jeziorki - Osieczna. Uciekł tam pensjonariusz Woli z koniem z objawami EAV. Należy więc uznać, że wirus jest również i tam. Pytanie, czy rzeczywiście w izolatce i nie rozniesie się (hope so), czy jednak już w całej stajni.
Wirusowe zapalenie tętnic
autor: xxmalinaxx dnia 02 lipca 2019 o 15:59
Podsumowanie ognisk na ten moment - pomożecie?
Wielkopolska; Wola, Kunowo, Racot, Kicin?
Pomorze; Sopot, Szczecin?
Opole i okolice
Wrocław
Radzionków?
Częstochowa?

Pytajniki tam, gdzie jeszcze nie wiadomo bądź brak mi informacji do stwierdzenia jednoznacznie czy to plotka czy prawda. Jeśli macie lepsze info - pomóżcie.
Wirusowe zapalenie tętnic
autor: xxmalinaxx dnia 30 czerwca 2019 o 20:55
Wirus może być przechowywany przez
wiele lat w temperaturze poniżej –70°C, bez znaczącej utraty zakaźności; w próbkach tkanek zamrożonych w –20°C zacho-
wuje żywotność ponad 5 lat. Preparaty liofilizowane w temperaturze 37°C ulegają inaktywacji po upływie miesiąca, umiarkowaną stabilność zachowując w temperaturze 4°C. Inaktywacja następuje po roku, natomiast w temp. –20°C mogą przetrwać przez bardzo długi okres.


Przez długi czas uważano, że zakaże-
nie wirusem zapalenia tętnic szerzy się
wyłącznie drogą aerogenną za pośrednic-
twem zakaźnego aerozolu wydzielin dróg
oddechowych chorujących zwierząt (5).
Wyniki analiz przeprowadzonych podczas
wybuchu choroby w Kentucky w Stanach
Zjednoczonych w 1984 r. oraz dalsze bada-
nia epizootyczne dowiodły, że do zakaże-
nia dochodzi również przez kontakt płcio-
wy (11, 14). Zakażenie wrażliwych klaczy
następuje najczęściej w czasie krycia na-
turalnego lub inseminacji. Po kilkudnio-
wym okresie inkubacji, trwającym zwykle
6–10 dni, u chorych koni wirus pojawia się
w wydzielinach i wydalinach. Dalsze roz-
przestrzenianie się zakażenia może zacho-
dzić drogą kropelkową, obejmując wraż-
liwe klacze, ogiery, wałachy i źrebięta (30,
31, 32, 33). Możliwe jest również zakaże-
nia śródmaciczne, gdy klacze ulegają za-
każeniu w końcowej fazie ciąży.

Cytaty z artykułu:
Wirusowe zapalenie tętnic koni –
choroba wciąż aktualna (Łukasz Adaszek, Stanisław Winiarczyk, Katarzyna Surma-Kurusiewicz)

Dalej:
Do zakażenia dojść może drogą kropelkową [Cole i in. 1986]. Wirus osiedla się w płucach, po czym pobierany przez makrofagi płuc roznoszony jest drogą naczyń po całym organizmie, wywołując zakażenia wielu narządów i tkanek.
Z opracowania: EPIDEMIOLOGIA ZAKAŻEŃ WIRUSEM
ZAPALENIA TĘTNIC KONI U OGIERÓW. PRÓBY DEKONTAMINACJI NASIENIA Z ZANIECZYSZCZEŃ WIRUSOWYCH (Barbara Sordyl)

Dalej:
Infekcja przenoszona być może w każdy z następujących sposobów:
- przy bezpośrednim kontakcie koni w czasie krycia
- przy pośrednim lub bezpośrednim kontakcie między końmi (np. na pastwisku)
- przy sztucznej inseminacji klaczy nasieniem zarażonego ogiera. Wirus może przetrwać w mrożonym i chłodzonym nasieniu i nie można go zwalczyć żadnym antybiotykiem.
przy kontakcie z poronionym płodem lub innymi produktami porodu
- poprzez drogę kropelkową

Ze strony: http://www.tower-racing.pl/wirusowe_zapalenie_tetnic.html

Wszędzie pisze się o przenoszeniu drogą kropelkową i niezwykłej odporności wirusa. W wielu publikacjach, w tym ostatniej przeze mnie przytoczonej, pisze o dezynfekcji pojazdów, boksów i innych obiektów oraz o podzieleniu personelu na grupy - jedni zajmują się końmi chorymi, drudzy zdrowymi.
Myślę więc, że przenoszenie wirusa drogą powietrzną - czyli także przez osoby mające z chorymi końmi kontakt - jest potwierdzone...
Wirusowe zapalenie tętnic
autor: xxmalinaxx dnia 30 czerwca 2019 o 16:45
kotbury napisałam w jednym miejscu na fb. Dowiedziałam się, że to bezczelne pomówienia i zostały do mnie wysłane wiadomości z groźbami postępowania sądowego. Zaczynam się bać cokolwiek mówić... może właściciele stajni w końcu powinni.
Wirusowe zapalenie tętnic
autor: xxmalinaxx dnia 29 czerwca 2019 o 19:32
A ja uważam, że powinno się jak krowie na rowie podać do informacji publicznej w jakich KONKRETNIE stajniach pojawiły się ogniska chorobowe.


Popieram. Nas nikt nie pytał o zdanie, gdy publikowano wiadomości o Woli w Poznaniu, zresztą sami się odzywaliśmy do znajomych i nieznajomych. Ale my też chcielibyśmy wiedzieć, gdzie jeszcze jest choroba. Być w kontakcie, mieć rękę na pulsie... bo i też nie chcemy narażać naszych koni na dalsze problemy w żaden sposób.
Ja wiem o minimum 3 stajniach, w których są przypadki, a osoby tam zawiadujące nie pozwalają na publikację informacji o tym...

Może więc ktoś przerwie zmowę milczenia w trosce o dobro nas wszystkich i naszych koni.
Pensjonaty w Poznaniu i okolicach
autor: xxmalinaxx dnia 27 czerwca 2019 o 07:47
Lekarz z kliniki we Wro nic nie wiedział.
Nie ma na razie potwierdzenia, ale to nie herpes jest brany pod uwagę.


Jest potwierdzenie, nie jest to herpes tylko EAV, stojąc na woli siłą rzeczy mam informacje na bieżąco. Dalsze kroki i informacje będą opublikowane dzisiaj, przez lekarzy weterynarii.
Wrocław świetnie wie, bo potwierdził zachorowania. Chyba Łódź i Warszawa też...
Pensjonaty w Poznaniu i okolicach
autor: xxmalinaxx dnia 26 czerwca 2019 o 22:12
Nie rozpoczęło się to u nas. Jest w innych stajniach, Wrocław ponoć jako pierwszy siał. Także jest w Polsce owszem. Jutro powinno być coś konkretnego wiadome i ogłoszone.

PS To nie pod kątem herpesa jest badanie.
strzyżenie / golenie koni
autor: xxmalinaxx dnia 12 czerwca 2019 o 21:54
somebody no to teraz mnie ścięłaś z nóg... Moim Xperience da się jeszcze ogolić konia na raz latem, zresztą robiłam to zaledwie 2 dni temu (3 konie pod rząd, średnia sierść, między nimi po 20 min przerwy), ale nie brzmi to optymistycznie...  🤔 Czyli co, nastawić się, że ona prędzej czy później padnie, i jednak szukać innej maszynki do pracy?  🤔wirek:
strzyżenie / golenie koni
autor: xxmalinaxx dnia 12 czerwca 2019 o 21:30
Wpadam z istotnym dla mnie pytaniem do użytkowników maszynki Heiniger Xperience ---> [[a]]https://www.groomershop.pl/pl/p/Heiniger-Xperience-Mocna%2C-profesjonalna-maszynka-do-strzyzenia-koni-i-bydla%2C-200W/3543[[a]]

Otóż, posiadam tę maszynkę niecały rok, równolegle do mnie znajoma - również koło roku.
Golimy z różną częstotliwością, ona 3-4 konie raz na miesiąc (krótka sierść, konie regularnie golone, bardzo zadbane), ja - kilka do kilkunastu różnych, różnie osierścionych i doczyszczonych 😉 koni na miesiąc. Obie maszynki są regularnie dopieszczane, czyszczone, konserwowane, ostrza również.
I obie mamy te same spostrzeżenia i, w związku z nimi, obawy...
...oba egzemplarze Xperience po stosunkowo krótkim użytkowaniu chodzą coraz głośniej (serwis rozkłada ręce) i coraz bardziej się nagrzewają. W porównaniu z innymi maszynkami tej firmy (a z wieloma miałyśmy w pracy groomera ja, jak i koleżanka, doświadczenie) - w tym starą dobrą Deltą, Xplorerem, Handy, Progress - pracuje DUŻO za głośno i DUŻO za ciepło. Ostatnio, podczas pracy, przypadkiem złapałam głowicę bliżej silnika i dosłownie mnie oparzyła - przy czym ostrza były ok, ciepłe, ale nie gorące. Serwisowanie i wymiana szczotek pomogły niewiele i na krótko.

I tu docieramy do pytania...
...czy ktoś ma podobne doświadczenia z tą maszynką? Czy to jej wątpliwa "uroda" i Heiniger przegiął pałę, wypuszczając ten model, czy my z M. mamy dwa wadliwe egzemplarze? Jakaś rada, co zrobić? Wg serwisu - nic się nie dzieje, ale no nie dam sobie wmówić, że maszynka o głośności traktora średniej wielkości i temperaturze ponad normę to zjawisko akceptowalne i w pełni zrozumiałe...
Nie chce mi się też do końca wierzyć, że firma o tak dużej renomie wypuściła po prostu za mocny silnik i za słabą do tego obudowę...  😵 A też trochę słabo wydać krocie na profesjonalną maszynkę, która po roku wymyśla takie numery.

PS Uprzedzając pytania - na początku użytkowania maszynki chodziły znacznie ciszej i bez nagrzewania się w takim stopniu.
wrzody żołądka
autor: xxmalinaxx dnia 22 czerwca 2017 o 07:48
Hej, jaką paszę dajcie swoim wrzodkom? My obecnie na day complexie pro - linen i brandonie xs do tego trawokulki guidolin (bo innych waćpan nie jada z zasady). zastanawiam się jakie mamy opcje... 🙂
Pod koniec sierpnia będę robić zamówienie na abprazole, więc jeśli ktoś robi kurację jesienną zapraszam 🙂


Pro-Linen Quarter Horse Musli, sieczka Alfibre Digest. Wysłodki itd.
wrzody żołądka
autor: xxmalinaxx dnia 18 czerwca 2017 o 10:05
Hej dziewczyny,
Co polecacie z suplementów wspomagajacych wrzodki? Kuracje aparazolem przechodzi, chodzi raczej o wspomagacz 🙂 troche wypadlam z obiegu a musze zakupic. Slyszalam, ze dromy maja ciekawa oferte i dzialaja. Ktos moze sie wypowiedziec?


Brandon Gastrointestinal Plus, choć temat w wątku był już tysiące razy 🙂
Kącik Rekreanta cz. X (2017)
autor: xxmalinaxx dnia 09 czerwca 2017 o 14:11
Koniecznie filmy! Zgłosiłaś się już do Rybnicy?  🙂


Tobie to się wstydzę pokazywać  😁 Dziś rezerwowałam boks 🙂 Zgłoszenie pójdzie pewnie w weekend albo poniedziałek. 🙂 A Ty?
Kącik Rekreanta cz. X (2017)
autor: xxmalinaxx dnia 09 czerwca 2017 o 11:40
Atea akurat teraz jadę do Pani Trener, ale jak przyjedzie - pewnie, że zapraszamy!  I to nie w roli niewolnika, a miłego oglądacza 😀 Jak tam sprzedaż Cayenne?
Dopasowanie siodła
autor: xxmalinaxx dnia 08 czerwca 2017 o 23:37
[quote author=LatentPony link=topic=95.msg2682850#msg2682850 date=1495507381]
A czy p. Ząbczyk zajmuje się też dopasowaniem prestige? Czy jednak lepiej dzwonić do equishopu?
z tymi siodłami jest problem. Ja już pół roku czekam aż pani z Equshopu będzie w okolicy Warszawy. Dedykowy przyjazd kosztuje ponad 700 zł. Dodatkowo nikt nie sprawdza siodła po poprawkach  😤 Mi powiedziano że bierze sie wymiary i siodło musi pasować. No nie musi. Kupiłam od nich nowe siodło na miarę i nie jest to ideał ..... Od początku tył lata i nikt nie sprawdzał siodła w ruchu. Także tego.
[/quote]

Jestem zaskoczona... Ja kupowałam nowe na miarę, dopasowane dobrze choć wiadomo, że nowe siodło jest sztywne i dopiero układa się na koniu. Wrażenia z jazd super, plecy konia nie bolą.
Pani Ola była (jeśli to ją masz na myśli), pomiary ekstra dokładne i generalnie jej zachowanie, pełna profeska. Czas oczekiwania w porządku. Tyle, ile zostałam poinformowana na początku, tyle czekałam. Także no dla mnie żadnego problemu nie ma...
Kącik Rekreanta cz. X (2017)
autor: xxmalinaxx dnia 08 czerwca 2017 o 22:42
Strzyga mnie już chyba zakwasy nie przerażają  😁 Szczególnie, że największe mam po własnej kobyle...  😡

CzarownicaSa nie no, taka szokująco inna jeszcze nie jest, ale dziękuję  :kwiatek: Dla mnie najważniejsze, że wciąż widać progres i drogę przed nami. Wreszcie czuję, że to wszystko ma ręce i nogi 😉

Kahlan no właśnie sama sobie odpowiedziałaś, że ciśnienie na trening tylko Cię spala i demotywuje 🙂 Mam nadzieję, że wszystko będzie po Twojej myśli!  Serio laska, pozytywne myślenie i brak spiny, a wkrótce radość z jazdy będzie normą  :kwiatek:
Trzymam kciukasy za Ciebie i także za dzierżawiącą 🙂

anai serio Liliany nie poznałaś? 😀 Haha, dziękuję  :kwiatek: Zmienia się na pozytyw, choć im dalej w las, tym częściej dostrzegam ile jeszcze pracy przed nami, sama wiesz... 😀 Rośnie świadomość, to i wymagania rosną.
Obserwuję Twoją pracę z Młodym. On z dnia na dzień dorośleje, dosłownie. Co fotka - poważniejszy. Nie mogę się doczekać Twoich pierwszych skoków na nim 🙂

flygirl smoczyca dziękuje  😂  :kwiatek: Trzymam kciuki za Twoje luzakowanie!!! I trochę zazdroszczę. Dobrze wspominam czas bycia luzakiem, a Tobie się trafił świetny zawodnik!

Windziakowa wygrałaś tekstem o skaczących konikach szachowych  😁 gratulacje udanych startów!

Moon ojeju, bardzo dziękujemy!!!  😍  :kwiatek: Masz rację, kilka ciepłych słów od osoby z autorytetem, takie poważne i profesjonalne podejście, ale bez sztucznej spiny - i banan na twarzy na kilka dni 😀 Niedługo kolejne konsultacje planuję, nie wytrzymam za długo bez tej euforii 😀

Odzywam się znowu po wymuszonej przerwie, niby nie ma już zajęć - bo sesja - a jednak czasu też jakoś nie ma...  😵

Liliana obchodziła przedwczoraj swoje 8. urodziny 😉 Ja nawet nie wiem, kiedy ten czas tak szybko zleciał...

Konsultacje zakończyłyśmy fenomenalnym drugim dniem, choć była śmierć w końcówce, koń dosłownie zgasł w pewnej sekundzie, a ja padłam  😁 Ale warto było! Dzięki uprzejmości kumpla mam nagrany prawie cały trening, chętnie coś podrzucę w wątku - jak w ogóle znajdę czas na zmontowanie jakiegoś kawałka 😀 A za 2 tygodnie kolejne konsultacje, tym razem u Pani Trener  😍 Motywacja szalona!!!

Podrzucam jeszcze poważną 8-letnią pannę z padoku:


Pozdrowienia dla wszystkich 🙂
Kącik Rekreanta cz. X (2017)
autor: xxmalinaxx dnia 30 maja 2017 o 20:38
Odnosiłam się do Twojego posta o koniu z oklapniętą wargą 🙂 Te w zaprzęgu bardzo ładne. Co za rasa?
Kącik Rekreanta cz. X (2017)
autor: xxmalinaxx dnia 30 maja 2017 o 20:21
AtlantykowaPanna takie konie, o ile są fajnie ujeżdżone, to najlepsze konie 🙂 Bezpieczne i miłe w obsłudze, ale z charakterem pod siodłem... oczywiście, w granicach rozsądku!  😁

flygirl no niby stajnia pomiędzy Biedronką, szpitalem a galerią  😂 , a obok kawał terenu - szok!  👍 I właśnie dlatego to moja docelowa stajnia, na jak najdłużej 🙂
Spóźnione, ale szczere najlepsze życzenia, niech się zawsze zdrowo chowa ten "nieśmiały" konik  😍

Kahlan wiesz, według mnie - Ty odpuściłaś i on odpuścił 😀 Może faktycznie za dużo wymagasz od siebie? Może za bardzo się spinasz? Jeździj dla przyjemności, miej lekko "wyrąbane", i tak właśnie będzie - super! Ja bardzo trzymam za Was kciuki 🙂 Żeby niezależnie od Twojej decyzji, skończyło się pozytywnie i byś była zadowolona z siebie, konia i tego, co robicie.

budyń dzięki, kręcimy plan na sesję na tej łące 😀 Bo jeszcze tuż obok jest jezioro  😁
Bardzo ładnie się prezentujecie! Fajna inicjatywa btw, takie zawody-niezawody, coś nowego dla konia, a niekoniecznie związane z wielkim stresem i ciśnieniem 😉 Super!

Strzyga dlatego ja zawsze mówię, że za stara już jestem na kilka koni dziennie  👍 A lusitano piękne! W warkoczykach widać ogrom tej szyi, i jej piękny łuk. Bardzo mi się podoba ten koń, ma w sobie "to coś" 🙂

CzarownicaSa no nie zrobili mu fenomenalnej fryzury... Ale za to jaką ładną ma buźkę!

amnestria nooo...  😍 Aż nie wiem, co powiedzieć. Zawsze Was uwielbiałam oglądać, a w takiej wersji, absolutnie jestem zachwycona! Świetna robota, brawo - i koniecznie częściej pokazuj Was razem  :kwiatek:

Windziakowa głowa do góry! Jeździectwo to trudny i chimeryczny sport, ale nie warto się poddawać w gorsze dni. Spokojnie, głęboki oddech, będzie lepiej  :kwiatek:


Ja jestem po pierwszym dniu konsultacji i chodzę z jeszcze większym bananem, niż miesiąc temu w Golden Dream'ie  😍
To jest po prostu TO! Mój koń dzisiaj dał z siebie wszystko, była tak współpracująca, grzeczna i nastawiona na kontakt ze mną... A ja miałam jakiś dobry dzień chyba, bo jeździłam bez pornografii  😁 Wiem, że jest postęp - tak powiedziała Pani Trener - i to mnie niesamowicie cieszy. Dziś trening był już zaawansowany, nastawiony na elementy. Bardzo mi się podobało. A jeszcze wspanialsze było to, że mój "codzienny" Trener przyjechał, był ze mną, wspólnie wyciągamy wnioski i planujemy kolejne kroki 🙂 Jak powiedziała znajoma: żeby to działało, musi być chemia na linii: jeździec - trener 🙂 A u nas to działa bez zarzutu, do tego w trójkącie  😁  😜

Myślę, że załapałam, co muszę zrobić, by mojego konia "odsmoczyć" w zmianach. Ciągi już w sumie z pełnym komfortem jazdy z mojej strony, mam też wrażenie, że bardziej świadoma jestem sylwetki i zgięcia swojego konia. Jutro dzień drugi - mimo, że zeszłam z konia mokra jak po kąpieli, to nie mogę się doczekać! Mam nadzieję, że z jutra filmiki będą  😍

I jeszcze jedno - konsultacje odbywały się w stajni, gdzie Lilka kiedyś stała. Jakże przyjemnie mi było, gdy osoby, które znały ją z tamtego czasu, i znały jej problemy zdrowotne, dziś: 1) nie poznawały mojego konia  😁 , 2) nie wierzyły, że to ten koń, 3) chwaliły za to, jak koń wygląda! 🙂 To tak bardzo daje motywację...

I jeszcze kilka fotek z dziś 🙂 Nie za dużo, ale zgubiłam kartę od aparatu, no i tak...  👀


wrzody żołądka
autor: xxmalinaxx dnia 28 maja 2017 o 12:26
drabcio Pro-Linen ma śladowe ilości melasy zatem nie jest tak atrakcyjne dla koni jak niektóre inne sieczki. Nie pyli 😉 Jest dobrze nasączona olejami.

Grace moja zjada chętniej niż jakąkolwiek sieczkę do tej pory 🙂 Podaję objętościowo 1:1 z paszą, tzn 3/4 miarki Pavo paszy (ok 600, 650g) na 3/4 miarki sieczki. I tak 3 x dziennie. Wg mnie obok Oil'a tej samej firmy jest to najlepsza sieczka jaką spotkałam. Spróbuj 😉
wrzody żołądka
autor: xxmalinaxx dnia 28 maja 2017 o 10:36
W Pro-linen jeszcze dziś 25% taniej sieczka dla wrzodowców - Digest, m.inn z owocem rokitnika.


I potwierdzam, że działa 😉 Odkąd ją skarmiam, rokitnik odstawiony. Ten w sieczce jest w wystarczającej ilości. 😉
wrzody żołądka
autor: xxmalinaxx dnia 28 maja 2017 o 07:25
Niuniowa u Podkowy jest taki, hmm, dość drobny.

Chiquita szczerze, nie wiem 😉 Kiedyś miałam problem z dostępem do Ulgastranu, dzwoniłam do weta prowadzącego czy może być Alugastrin, usłyszałam, że nie bardzo, bo nie działa tak jak Ulgastran. Potem kolejny wet wspomniał, że łatwo tu koniowi zaszkodzić myląc leki. Stąd moje wnioski.
Farmakologicznie Ulgastran i Alugastrin to jest zupełnie co innego, inna substacja aktywna i po pierwsze mają inną przyswajalność i trwałość, to znaczy inny jest czas rozkładu 10% tej ich substacji aktywnej. Ma to ogromne znaczenie w przypadku konia, którego układ pokarmowy jest długi, ale potencjalnie niekorzystnie zbudowany. Ponadto, Ulgastran, który jest typowym sukralfatem (a wykazano pozytywny wpływ sukralfatów na leczenie wrzodów u koni), wchłania się w niewielkim stopniu, bo 2-5%. Jest właściwie w całości wydalany w niezmienionej postaci po spełnieniu swojej roli - tworzeniu warstwy ochronnej na śluzówce żołądka. Zatem nie ma zbyt dużego wpływu na organizm jako całość (możemy to roboczo nazwać działaniem miejscowym).
Alugastrin jest klasycznym lekiem, wchłania się i działa poniekąd na całość ustroju, ma więcej działań niepożądanych i w dużych dawkach może wypłukiwać fosfor - co stanowi w przypadku konia spory problem. Prawdopodobnie głównie o to negatywne działanie chodzi, po pierwsze o wchłanialność leku i jego wpływie na organizm, czego unikamy w Ulgastranie, oraz o problemach z fosforem przy dłuższym stosowaniu, jakie mamy u koni.
(Boże, pogrzebałam trochę w książkach na rzecz tego posta, a ile od razu na swoje studia wiem  😂 )
wrzody żołądka
autor: xxmalinaxx dnia 27 maja 2017 o 14:59
Chiquita ponoć związki aluminium są dla konia mocno niekorzystne.
wrzody żołądka
autor: xxmalinaxx dnia 27 maja 2017 o 08:13
Abprazole. Ja kupowałam nawet wersję Plus wzbogaconą o prebiotyk w tej cenie.
Dziwne, że wet zalecał coś, co nie ma udowodnionego działania. :/

Bo to jest tak, jak z Ulgastranem i Alugastrinem - wiele razy się przewijał ten temat. Ulgastran ma u koni w pełni udowodnione działanie i jest traktowany leczniczo, łagodząco, profilaktycznie. Zaś Alugastrin generalnie nie ma żadnego udowodnionego działania, jak i są przesłanki by sądzić, że z uwagi na swój skład może koniowi wcale nie pomóc, a wręcz jest ryzyko zaszkodzenia. Mimo to zdarzały się kwiatki zalecania Alugastrinu...
wrzody żołądka
autor: xxmalinaxx dnia 26 maja 2017 o 18:04
Pantoprazol nie jest stosowany w leczeniu koni, ponieważ żadne badania nie dowiodły skuteczności tej postaci leku w przypadku zwierząt.
Wyszło Ci coś chyba jednak tak samo jak końskim. 3 x 10 zł dziennie, x 28, to 840 zł. Przy założeniu, że saszetka = 10 zł. Ja kupowałam po 9... A przy cenie 9 zł/saszetka, wychodzi Ci prawie 100 zł drożej ludzkim. A gdy się zamawia ze Stanów po jeszcze mniej, no to cóż... Nijak ludzki nie wychodzi lepiej. 😉
Kącik Rekreanta cz. X (2017)
autor: xxmalinaxx dnia 26 maja 2017 o 09:51
AtlantykowaPanna ciekawostka 😉 Może jest bardzo wyluzowana  😁

kenna wiem, o czym mówisz, i oczywiście zdarzyło mi się to nie raz 🙂 Ale! Ale umiem odróżnić takie "zbryknięcie ze zdziwienia" od realnej, ogromnej paniki. Jak koń odwala coś znienacka, no to odwali, poszaleje, i tyle. A tutaj mi się młodziak trząsł, pot strumieniami, widać było jego przerażenie. Nie chciałam wyciągać całej historii - ale jak wspomniałam, później wszystko wyszło, więc w tym wypadku miałam rację. Koń nie był zajeżdżony, był "próbowany" w kierunku zajeżdżenia przez kogoś, kto był na niego sporo za ciężki, a ponadto gdy koń się kręcił, został przez tego kogoś parokrotnie skarcony nieadekwatnie do przewinienia. Zdenerwowanie rosło, rosła także przemoc. O i tak.
Notabene, to właśnie takiemu "zbryknięciu ze zdziwienia" także służy moje wsiadanie u kogoś. Jeśli ktoś uczciwie mówi - nie wiem, jak się zachowa pod obcym - to jest ok. Czasem rzeczywiście trochę sobie musi poszumieć młodzian, zanim mnie zaakceptuje. Ale to co innego. Ja widzę, że koń zna siodło i zna jeźdźca na swoich plecach. To jest znacznie inna reakcja 😉
Kącik Rekreanta cz. X (2017)
autor: xxmalinaxx dnia 26 maja 2017 o 08:54
Mozii w tym wypadku to nie takie oczywiście, jak myślisz, ja naprawdę w życiu zajeździłam całkiem niezłe stadko 🙂 Jasne, że masz rację, co do "przepuszczania przez sito", ale błędu w przygotowaniu konia z mojej strony nie było. Lonżowany był, przy siodłaniu zero reakcji, naciskanie na strzemiona, klepanie po siedzeniu siodła, nic. Zagotował się dopiero gdy wsiadłam "w całości" 😉 Więc tu akurat nie ja zawiniłam ze swojej strony, tak myślę. Przykre jest to, że zasada ograniczonego zaufania, to w jeździectwie raczej zasada szukania kolejnych kłamstw... Bo tak jest  🤔wirek:
Teraz jak napisałam - każdego konia wsiadam przy właścicielu. Jak słyszę "eee, yyy, to może jednak najpierw wsiądzie Zenek/Wiesiek/inny amant" - to dziękuję za "ujeżdżonego" konia 🙂

AtlantykowaPanna ma porażenie nerwu twarzowego czy po prostu taką mimikę w czasie spoczynku?

Kahlan może słusznie czas na przerwę, jeśli czujesz się wypalona i zmęczona, to coś nie poszło tak, jak trzeba  🙁 A może po prostu pojeździj do lasu wtedy, kiedy masz ochotę - dla własnej przyjemności. Może za duże ciśnienie chwilowo?  :kwiatek: Trzymam za Ciebie kciuki, nie poddawaj się! 🙂 Odetchnij i wróć z nowym zapałem 🙂


No właśnie... Ja wczoraj pojechałam do stajni z nastawieniem "nie wsiadam". Za mną dwa dni niesamowicie satysfakcjonujących, ale i ciężkich treningów. Btw, to jest super odczucie, kiedy po latach pracy ze swoim trenerem, stawiamy sobie razem cel i podczas tej natężonej pracy nadal jest "chemia" 😉 Ja mam ciężki charakter, szacun dla tego człowieka, że tyle ze mną wytrzymuje i jeszcze chętnie przyjeżdża  👍 😁

Wracając do wczoraj - miałam nie wsiadać, ale przyjechała kumpela... I skończyło się tak:

Niby tylko kawałek górki i trawy, ale bawiłam się tak dobrze jak nigdy. W teren stricte teren jechać nie chciałam, bo u nas to wyprawa na minimum 2 godziny, by miała sens, ale sama zmiana otoczenia jakoś odświeżyła mi głowę i konia też pozytywnie obudziła. To kawałek łąki nad jeziorem, do którego możemy przejechać ze stajni w ciągu jakichś 10 min, jedyny minus to ruchliwa droga w międzyczasie, trzeba ją przejść. Aktualnie z wymienioną koleżanką zastanawiamy się, jakby to tak zrobić, żeby tam stanęło kilka małych crossowych przeszkód...  😁
Jakie pasze dajecie swoim koniom?
autor: xxmalinaxx dnia 25 maja 2017 o 19:52
Ok już wszystko jasne  🏇
dzięki dziewczyny   💃



Powodzenia!  :kwiatek: W razie pytań wal śmiało 😀
Jakie pasze dajecie swoim koniom?
autor: xxmalinaxx dnia 25 maja 2017 o 18:46
Iziuta u mnie Echinacea z Pro-Linen w pełni spełnia swoje zadanie i jest chętnie zjadana. Dostaje ją także koń ze sporymi problemami oddechowymi, i jest ok. Chyba warto polecić 🙂 A firma istotnie budzi zaufanie, no jednak pasze sypane są w Polsce, są świeże, z naturalnych komponentów. Ja widzę różnicę w moim koniu, w porównaniu do karmienia wcześniejszego tzw "bardziej uznanymi" paszami. Pro-Linen wygrywa...
Sieczka Regular ładnie pachnie i jest chętnie zjadana, wydaje mi się, że to w Twoim przypadku lepszy pomysł.

Niestety biotyny Gold Label także nie kojarzę, ale...podawałam kiedyś inny preparat tej firmy, odpiaszczacz, i w sumie bardzo pozytywnie to wyglądało. Dobra jakość, widziałam właściwą konsystencję preparatu. Do tego przyjemnie pachniał i koń rzeczywiście to zjadał. Spróbuj 🙂
Kącik Rekreanta cz. X (2017)
autor: xxmalinaxx dnia 25 maja 2017 o 09:06
CzarownicaSa koniecznie szukaj kogoś z dołu! Trenera lub chociaż zaufaną koleżankę, jeśli nie ma trenera. Każdy z nas potrzebuje takiej pomocy, sami nie jesteśmy w stanie wszystkiego wyłapać 🙂

Moon ja średnio 2 x w tygodniu mam ochotę założyć akwarium albo coś podobnego, rozkosznie nieproblematycznego w porównaniu z koniem. Niestety, miłość wygrywa  😁 Choć ostatnio akurat nie mogę narzekać na Lilkę.

Skoro się wymieniamy historiami (notabene, Moon, Twoja to jest właśnie typowa "magia nieświadomości"😉, to jeszcze jedna. Tym razem mniej pozytywna :/ Chociaż z dobrym zakończeniem.

Dostałam w trening konia, przyjechał z daleka, umowa ustna i pisemna dotyczyła treningu młodego konia do pierwszych zawodów i ogółem rozwijania go. Koń miał być wstępnie zajeżdżony. To znaczy sprecyzowane zostało, że przyjął siodło, jeźdźca, że porusza się w 3 chodach. Niestety..., na miejscu okazało się, że wcale tak nie jest.
W związku z zapewnieniami, przygotowałam konia w nowym miejscu do wsiadania i wsiadłam jak na młodego, ale wiedzącego "o co cho" konia. Z asekuracją (i to mi uratowało d...ę), ale hmm, bez podchodów. O ja naiwna  😎
Oczywiście koń w panice zrzucił mnie, poszarpał asekuranta, biedny cały się zgrzał i spocił. Aha... Czyli siodło może przyjął, jeźdźca raczej absolutnie nie.
No cóż, nie będę opisywać całej historii, ale konia odrobiliśmy, został poprawnie zajeżdżony i w międzyczasie wyszło, że jego zachowanie wynika z rzeczywiście pracy nad przyjęciem jeźdźca, ale bardzo złymi metodami 🙁 Po przywróceniu mu zaufania, okazał się świetnym i wesołym koniem o dużym potencjale. Miło wspominam późniejsze starty, wyjazdy z nim. A spokojny był później już jak dziecko.
Niestety nie wiem, co się z nim dalej stało. Mam żal do właściciela o takie zachowanie, tak naprawdę powinnam oddać tego konia po stwierdzeniu, że zostałam oszukana, ale szkoda mi go było, teraz wiem, że dobrze zrobiłam dając mu szansę. Szkoda tylko, że ludzie przez swoją nieuczciwość często skazują takie konie na ciężki los.
A ja mam nauczkę - każdego konia w trening, jak do kupna, wsiadam u właściciela weryfikując jego prawdomówność.
Pensjonaty w Poznaniu i okolicach
autor: xxmalinaxx dnia 25 maja 2017 o 08:49
Dużo osób pytało na pw o stajnię moją, wszem i wobec mówię, że jest wolny boks, jeśli nie jest już zaklepany to pewnie kto pierwszy, ten lepszy. Boks angielski.
A co do Edenu, zawiesili działalność.
Jakie pasze dajecie swoim koniom?
autor: xxmalinaxx dnia 24 maja 2017 o 22:27
iziuta
Ja tak w skrócie kilka uwag 🙂
1. Czosnek nie na stałe - obciąża wątrobę i może podrażnić żołądek, na dłuższą metę na odporność lepiej sprawdzają się zioła typu echinacea.
2. Biotyna firmy Sukces w przypadku mojego konia nie dawała żadnych rezultatów, znacznie lepsza jest biotyna w płynie Equipowera. Innej już później nie dawałam 🙂
3. Sieczka Alfibre Oil to super sieczka, z dodatkiem oleju, zatem dostarcza także energii i wpływa korzystnie na przyrost masy. Jeśli Ci to nie przeszkadza 🙂 to fajny wybór, ale jeśli nie chciałabyś zwiększenia masy i energii zobacz inną sieczkę z "serii" Alfibre - Regular. Jest bardziej "dietetyczna", jeśli rozumiesz, o co mi chodzi, a jest równie dobra.
4. Elektrolity jak najbardziej 🙂 Dodsonowskich nie podawałam, ale mam zaufanie do firmy, zatem pewnie są fajne 😀 Ja podawałam znowu Equipowera w płynie, równie sprawdzone i dobre jak biotyna tego producenta, a teraz podaję Pro-Linen w płynie i koń jest całkiem świeży, myślę, że ten produkt sprawdzi się na dłuższe stosowanie.

Powodzenia!

Edit:
kotbury, Moona oj, jeśli macie takie doświadczenia jak macie, to coś było nie tak z ogólną dietą i dobilansowaniem wysłodków. I no właśnie bilans ma tu wiele do rzeczy. Podobnie jak z selenem 😉 Każdy mówi bzdura, bzdura, po czym robi badania, niedobór selenu, suplementacja i nagle bum!, jednak to nie była bzdura.
Karmię wysłodkami niemelasowanymi (z racji wrzodów konia) jakieś 2.5 roku, podawałam zarówno niezbilansowane wysłodki Optifeed, które sama bilansowałam, jak i zbilansowane Pro-Linen. Karmię bez przerwy, dużymi dość ilościami, generalnie koń ma mocne kopyta, nigdy w życiu nie pękały, nie gubiła podków jak mój poprzedni, kowal zawsze powtarza, że to koń z mega dobrymi kopytami i wszystko jest ok. Badanie rogu kopytowego mówi to samo, "skład" jest w pełni normalny i zdrowy 🙂 A robię regularnie wszelkie badania.
Podobnie koń, którego miałam ponad 0.5 roku w treningu, je wysłodki od 2go roku życia, u mnie też jadł, mocne kopyta nie wymagające kucia, badania = wzorowe.
Więc to chyba raczej nie kwestia wrednych wysłodków, tylko czegoś tam zabrakło...
Nie zaobserwowałam też w życiu!!! "puchnięcia" koni, normalny zdrowy przyrost masy, puchnięcie jak świnki to raczej przy wysłodkach z melasą, tak z moich obserwacji.
wrzody żołądka
autor: xxmalinaxx dnia 24 maja 2017 o 15:37
Wrzody nie są schorzeniem wyleczalnym w 100%, to schorzenie przewlekłe, nawracające, stąd leczenie powtarza się w okresach wzmożonego ryzyka wystąpienia objawów, lub gdy koń zaczyna pokazywać nawrót.
Jakie pasze dajecie swoim koniom?
autor: xxmalinaxx dnia 24 maja 2017 o 11:13
Wyciągam ponownie temat wysłodków.Czy wysłodki niemelasowane z pro-linen,które mają już w składzie otręby-muszę dodatkowo bilansować otrębami?
Najpierw używałam tych:
http://pro-linen.pl/pro-linen-beet-mix-wyslodki-buraczane-lucerna/
Od wiosny te bez lucerny ale też z otrębami:
http://pro-linen.pl/pro-linen-beet-quick-szybkie-wyslodki-buraczane/

Mimo wszystko dodaję z pół kubka otrąb na 2 kubki wysłodków (ważonych na sucho), niepotrzebnie?Ciekawa jestem waszej opinii 🙂



Wysłodki Beet Mix z lucerną są zbilansowane i nie wymagają bilansowania otrębami - wiem, bo sama skarmiam.
Beet Quick też z tego co pamiętam są zbilansowane - ale mail do producenta da Ci 100% pewności 😉


aga2808 w moim przypadku w treningu gorącego konia sprawdziło się podawanie owsa 50:50 z paszą Pro-Linen Day Complex LIGHT. Kobyła uspokoiła się. Z masy nie spadła. Plusem jest to, że pasza w dawce zalecanej przez producenta pokrywa zapotrzebowanie witaminowe konia zatem nie musimy stosować już dodatkowych preparatów. W razie co możesz też tę paszę podawać samodzielnie 🙂 czyli bez owsa.
Kącik Rekreanta cz. X (2017)
autor: xxmalinaxx dnia 24 maja 2017 o 10:56
CzarownicaSa ja kiedyś przejechałam cały czworobok na koniu, który panicznie bał się płotków. Nie wiedziałam o tym - znajoma zapytała czy "przepchnę" jej konia przez konkurs, koń patrzący, ona świeża, zatem ze zrozumieniem się zgodziłam. To całkiem niezły koń był, pojeździłam go i zgłosiłam na N, elementy robił, ruchowo ciekawy. Przyszedł dzień zawodów, ja wpierw jechałam co innego, może dlatego nie zwróciłam uwagi, że właścicielka gniadego coraz bardziej bledła. W końcu wsiadłam i na niego, rozprężyłam, pojechałam... No patrzył, ale zamknięty w pomocach całkiem konkretnie robił swoje, raz się lekko spłoszył. Nie widziałam nic dziwnego w jego zachowaniu. Dojechaliśmy do końca, wynik dobry, miejsce tuż za podium na 20coś koni. A wówczas blada właścicielka z płaczem wyznaje, że ten koń przecież nigdy w życiu nie pozwolił się przeprowadzić przez konkurs bez minimum kilku odskoków od płotków i ogólnej paniki. I że on się boi tak strasznie, a ona mi nie chciała mówić, bo bym nie pojechała  😁 To tak a propos fobii u koni i problemów z czworobokiem 😀

Strzyga no to szukaj rzepaku, efektownego lusitano już masz  😁

Dżastin dużo zdrowia dla Bandyty  :kwiatek: a na rzepak jest jedna rada... Musisz przyjechać do mnie! 🙂

faith gratulacje 🙂 wygląda, że fajna zabawa była!

Moon uwielbiam Twoje posty! Bije z nich tyle pozytywnej energii 🙂 Gratulacje udanych treningów, a błędami się nie przejmuj - po to się uczysz, by ich robić coraz mniej  :kwiatek:



No cóż, u nas się sprawdził najgorszy scenariusz, zatem zawody odwołane...
Na pocieszenie niejako, w przyszłym tygodniu czekają nas świetne konsultacje, ale i tak trochę załamka... Bo jeśli nic się nie zmieni, to następny start to ZO Rybnica, i zapewne się spalę w tej sytuacji 😀
TRANSPORT- szukam, oferuje
autor: xxmalinaxx dnia 22 maja 2017 o 08:07
1 miejsce na ZO w Rybnicy 30.06-2.07. Wyjazd z Poznania (albo możemy zgarnąć po drodze). Tylko spokojne klacze i wałachy - ja wiozę moją kobyłkę. Duży jasny koniowóz. Jak coś - pw. 🙂
stawanie dęba, końskie bunty itp. niesubordynacje...
autor: xxmalinaxx dnia 21 maja 2017 o 06:35
Sprawdź ją zdrowotnie, ale to nie musi być wcale dyskomfort. Lilka miała coś takiego, że gdy wsiadał ktoś inny poza mną czy chłopakiem, który ją ze mną zajeżdżał, spinała się i zrzucała od razu po tym, jak jeździec wsiadł. Głowa między nogi i jazda, do skutku. Plecy były ok, siodło ok, ciężar nie miał znaczenia. Ciężko powiedzieć, co tak do końca było przyczyną, ale prawdopodobnie niechęć konia do obcych (została do dziś), przestała tak reagować gdy kogoś dobrze poznała, dziś gdy stoję obok może wsiąść każdy, a gdy mnie nie ma jeżdżą osoby, które ona zna i lubi, by oszczędzić wszystkim stresów.

Podsumowując: plecy, zęby, ogólna konsultacja wet, siodło - jeśli wszystko jest ok, to pomyśl o psychice i spróbuj konia najpierw zaznajomić z kilkoma osobami.