Ból zębów, leczenie kanałowe, wybielanie i inne cuda.

Moona, jakie wiertło... 🤔 Od lat plombuje i ani razu w grę nie wchodziło wiertło.
🤔wirek:
Przecież nie można założyć plomby tak o na zęba, trzeba to miejsce dokładnie oczyścić z próchnicy, a tylko wiertło (a nie ten ręczny "dłubak"😉 daje w tej kwestii odpowiednią dokładność.
Moona, tak to się dzieje. Jest zrobiony odpowiedni klimacik...w tle relaksacyjna muzyczka, wystrój całej kliniki też sporo daje.  🙂 Pacjenci są zagłaskani  😎

edit. Jest przecież leczenie bezwiertłowe.
To proszę o oświecenie mnie jak to działa w takim razie  🙂
Jak to nazywasz "dłubak" do tej pory się sprawdzał i nie czuję potrzeby jakichkolwiek zmian w tym wypadku.
Metoda abrazji powietrznej umożliwiającą bezwiertłowe leczenie ubytku. Urządzenie działa jak piaskarka choć od typowej piaskarki stomatologicznej różni ją bardziej zaawansowana technologia. Warstwa próchnicy usuwana jest z zębiny mikrostrumieniem azotu zmieszanego z drobnoziarnistym proszkiem (tlenek glinu). Zalety tej metody to przede wszystkim znaczna redukcja bólu w porównaniu do tradycyjnego borowania oraz zmniejszenie utraty zdrowej tkanki w trakcie zabiegu. Istnieją inne metody leczenia bezwiertłowego ( laser , żel ) jednak mogą wystąpić powikłania takie jak przegrzanie miazgi zęba, czy próchnica wtórna.

Tak na szybko z netu.

edit. "dłubak" to zgłębnik.
Dzięki. Czuję się uświadomiona  🌷

To ja w takim razie 100 razy bardziej wolę wiertło niż zgłębnik, choćby bez znieczulenia. Nie cierpię tego drapania i podważania, zawsze mam uczucie, jakby mi miało zaraz pół zęba odprysnąć. Okropność.
Nie spotkałam się z usuwaniem próchnicy samym zgłębnikiem. Zawsze w grę wchodziło wiertło, a to dlatego, że czasem mała kropeczka okazywała sie niezłym dziurzyskiem. Dla mnie zgłebnik służy do badania wstępnego, diagnostycznego.
Dobra, nie oglądam narzędzi ani czynności wykonywanych przez dentystkę. Nigdy po zaplombowaniu nie było żadnych problemów więc zostaję przy tym.
a ja nadal będę trzymac kciuki Gosiu za bezstresową wizytę  🌷
Dziękuję bardzo, przydadzą się.
Gienia-Pigwa   Vice-Ambasador KAV w Dojczlandii, dawniej pigwa :P
02 września 2009 16:08
gosia, dasz rade. mi dzisiaj wyciagala nerwa na zywca, mimo znieczulenie masakra, bo mam zapalenia, a wtedy znieczuelnie nie dziala. dalej jestem w innym swiecie, lykam ibuprofen, ktory i tak nic nie daje. ide dalej do wyra 🙁


4 martwy zab bedzie u mnie, poprostu cudownie 🙁🙁
No... ja już po, od razu poleciałam do dentystki. Trochę emocji było (po tylu latach), ząb zatruwany, potem wyczyści i plomba. Po podniesieniu się z fotela prawie zemdlałam - z nerwów, ale po kilku minutach wróciłam do siebie. 😉 14 idę na czyszczenie i plombowanie, a po jakimś czasie do leczenia następne, póki nie bolą.
Oby wszystko było w porządku, bez efektów. Dzięki dziewczyny jeszcze raz! 🌷 Trzymam kciuki, żeby wasze zębiska się trzymały w lepszej formie. 🙂
Gienia-Pigwa   Vice-Ambasador KAV w Dojczlandii, dawniej pigwa :P
02 września 2009 21:00
uuu to tez cie czeka kanalowka 🙄
to ja pocieszylas 😁 nie, no bedzie dobrze! bez przesady, XXI wiek mamy 😉
No wiadomo, kanałówka jak najbardziej do przeżycia! Z tym, że dziwne to dla mnie trochę, że Gosia wiercenia się bała, a do kanałowego tak bez emocji podchodzi 🤣
Notarialna   Wystawowo-koci ciąg. :)
03 września 2009 09:27
I tam. Kanał to pryszcz przy wyrywaniu ósemek.
Miałam raz kanałowe na jedynce górnej prawej. Okazało się, ze nerw był już przegniły 🤔wirek: i jak mi go nakłuwała (na potężnej dawce znieczulenia) to nic nie czułam. nawet jak go usunęła to nic nie czułam.
Ale najgorsze jest borowanie samo w sobie. Okropne wrażenie, że coś ci wierci w głowie.

Uh, mnie czeka w październiku wyrywanie prawej ósemki.
Gienia-Pigwa   Vice-Ambasador KAV w Dojczlandii, dawniej pigwa :P
03 września 2009 10:51
notarialna, mialam wyrwane 4 osemki, pryszcz dla mnie! a na 4 kanalowki, tylko jedna mialam bezbolowa 👿 poprostu zawsze mam takie zapalenia, ze znieczulenie nie dziala.  😤
To wszystko bardzo indywidualna sprawa. Ja tam osobiście wolę borowanie, bo to mi się zawsze kojarzyło z sekundą bezbolesnej zabawy przy zębie. A w moim przypadku kanałowe to były prawie 2 miesiące wizyt 1-2 razy w tygodniu. Mimo, że bez zatruwania (bo sam umarł) to najprzyjemniej nie było, jak po raz setny miałam czyszczone kanały czy rozwiercany do wnętrza ząb (mimo, że mam dosyć wysoki próg bólu).

A wyrywanie ósemek też mnie czeka niedługo, spoko 🤣
Notarialna   Wystawowo-koci ciąg. :)
03 września 2009 11:03
wendetta, To ja miałam jakoś przy kanałowym 2 wizyty tylko o.0
Jedna w celu zatrucia zęba, a druga do wyczyszczenia.

Ja w pogotowiu (bo moja dentystka robi tam w zastępstwie, a że i taniej to dlaczego nie 😉 ) jestem od dzieciństwa znana z tego, ze jak byłam mała to w gabinecie dentystycznym podnosiłam taki ryk, że mnie ponoć słychać było na I piętrze 😁
wendetta, To ja miałam jakoś przy kanałowym 2 wizyty tylko o.0
Jedna w celu zatrucia zęba, a druga do wyczyszczenia.

Zazwyczaj tak szybko się to odbywa. Ale mój ząb był w opłakanym stanie. Ukruszyłam sobie go jako dziecko i tak przez 9(!) lat kolejni dentyści mi go zaleczali, plomba wypadała, on się kruszył dalej, znowu zaleczali i tak w kółko... Aż pewnej nocy dopadł mnie taki ból, że nie wiedziałam czy płakać czy od razu się zabić. Okazało się, że po prostu zgnił w środku. No i zaczęło się kanałowe: najpierw kilka wizyt na powolne rozwiercanie (nie wiadomo było czy żyje czy nie), potem kilka zmian opatrunków, osuszanie, potem rentgen, otwieranie kanałów (to szósta była, więc kanały aż 3), przetykanie róznymi "wiertełkami" (to już mimo wszystko na znieczuleniu), zakładanie opatrunków, w końcu nadbudowa zęba i plomba. I oczywiście kontrola . Takie bawienie się  🙄 Pod względem finansowym też nie było różowo. Ale teraz przynajmniej mam spokój z zębem, który tego spokoju nie dawał mi przez tyle lat.
Notarialna   Wystawowo-koci ciąg. :)
03 września 2009 11:40
Ja tam wyrywania zębów się nie boję (do tej pory pamiętam jak byłam w 5 klasie i miałam do wyrwania 4 ruszające się trzonowce 🤔wirek: ), ale przeraża mnie wizja wypadnięcia skrzepu. Znajomy rodziców miał wyrywaną ósemkę i skrzep mu wypadł. Dostał ropnego zapalenia dziąseł od tego i męczył się z tym kilka tygodni.

To mnie właśnie najbardziej w tym wszystkim przeraża... :/ :oczopląs:
Jak się nie je nic twardego i ogólnie uważa na to jak je przez tydzień po wyrwaniu (ja dla bezpieczeństwa starałam się jeść tylko jedną stroną szczęki), to nic złego dziać się nie powinno  🙂
To ja sobie wyrwe sama tego zęba... 😵 i problemie
Gosiu, ja chcę, ja chcę wyrwać  🏇
A w moim przypadku kanałowe to były prawie 2 miesiące wizyt 1-2 razy w tygodniu. Mimo, że bez zatruwania (bo sam umarł) to najprzyjemniej nie było, jak po raz setny miałam czyszczone kanały czy rozwiercany do wnętrza ząb (mimo, że mam dosyć wysoki próg bólu).

Skąd ja to znam...Jak byłam młodsza (8-9 lat) to tez miałam podobną historię. Panicznie się bałam dentysty, więc zaniedbałam sobie zeby do tego stopnia, że zaczęły mi się psuć wszystkie szóstki. Jedna z nich była tak ekstremalnie zepsuta, że konieczna było leczenie kanałowe. Nie dość, że sie dygałam, to jeszcze musiałam odbębnić te 12-13 wizyt.
Mało tego, nie dawałam sobie zrobić zastrzyku znieczulającego, więc dentystka mi ,,zamrażała" (takie miałam uczucie) tego zęba specjalnym płynem, co efekt miało krótkotrwały i dlatego tyle wizyt było.
Koszmar normalnie.
Teraz się na szczęście dentysty nie boję, prowadzi mnie ta sama co robiła mi tą nieszczęsną kanałówkę i zawsze to wspominamy ze śmiechem podczas wizyt ze śmiechem (choć wtedy raczej do śmiechu mi nie było), a że dentystka ma ,,końskiego" syna, to mamy wspólne tematy do rozmów 🙂
Moja dentystka leczy mnie od lat i zna moją fobie doskonale. Z jej córką kiedyś jeździłam 🙂


Kanałówki nie będzie - oficjalna wersja, na następnej wizycie plomba. 🏇
Gosia Przecież napisałaś, że ząb był zatruwany! Trucie = usuwanie nerwu = leczenie kanałowe. Chyba, że tylko lekarstwo założone.

Ja tam wyrywania zębów się nie boję (...) ale przeraża mnie wizja wypadnięcia skrzepu. Znajomy rodziców miał wyrywaną ósemkę i skrzep mu wypadł. Dostał ropnego zapalenia dziąseł od tego i męczył się z tym kilka tygodni.
To mnie właśnie najbardziej w tym wszystkim przeraża... :/ :oczopląs:

Mów do mnie jeszcze  😀iabeł: Genetycznie reaguję "zespołem suchego zębodołu" lub częściowo suchego. Wyrwanie zęba to 2-3 tyg. wyrwane z życiorysu  :jogin: Stanę na uszach, żeby nie wyrywać, niestety nie zawsze się da  🤔
Teraz już wiem i dentystka stała wie, więc ostatnio miałam zarezerwowane od razu wizyty na płukanie i czyszczenie zębodołu, antybiotyk + dodatki (np. sorcoseryl? - jakoś tak) - i szło przeżyć. Tylko 5 dni jechałam na ketofenie.
To źle napisałam, przepraszam. Lekarstwo jest...
Gienia-Pigwa   Vice-Ambasador KAV w Dojczlandii, dawniej pigwa :P
03 września 2009 21:51
a u mnie kanalowka skonczyla sie zapaleniem kosci, wiecej nawet nie chce mi sie pisac 😕
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się