Jakie AUTO, czyli czym i dlaczego jeździmy? ;)

Jeśli był już na re-v/voltopirach taki temat to proszę o pokierowanie mnie i skasowanie tego  👀

Kochani, jak w temacie:
-jakim autkiem śmigacie
-czy jesteście zadowoleni
-wady/zalety
-eksploatacja
-jakie spalanie (średnie?) 😉
-użyteczność na nasze jeździecko-cywilne potrzeby

Temat dla mnie ważny, bo właśnie musiałam sie pożegnać z moją ukochaną Sierką (aka Wiśniowe Szaleństwo aka Babcia Rakieta  :love🙂 i teraz stoję przed wyborem auta.

Ponieważ po moim ukochanym Fordzie mam złamane serduszko (serio... :/) w związku z przed wczesnym pożegnaniem, nie mam w ogóle koncepcji na auto, które by miało zająć jej miejsce.

Mam nadzieję, że pomożecie, głównie poprzez doświadczenia z własnymi mechanicznymi  :kwiatek: Szczerzę na to liczę  :kwiatek:

Pzdr, Sierka  😀
asds   Life goes on...
17 kwietnia 2009 18:10
Ja tułam sie zasłużonym Oplem Corsa ( aka Czerwoną strzała 😀 ) z 1991roku, odkupionym od Zakonu Ojców Bernardynów w Branderburgii w 1992 😉. Samochodizk jak dla mnie idelany. Wszystko co potrzebuje moge do niego zapakowac. Cudny diesel z silnikiem Suzuki, który na ujednym tankowaniu na full bak za ok. 150 zł pozwala mi w trasie przejechac 890 km bez tankowania 😉
Cenciakos   Koń z ADHD i złośliwa zołza ;)
17 kwietnia 2009 18:22
Fiat Panda.
Tego auta na początku w ogóle nie brałam pod uwagę. Wszystko tylko nie ta obrzydliwa Panda  😁
Ale że koniecznie chciałam nowy samochód, a Fiaty jak wiadomo najtańsze to pojechałam do salonu i jak na parkingu zobaczyłam jakiś taki samochód w złoto-piaskowym kolorze to się zakochałam. Oczywiście była to ta obrzydliwa Panda 😉. Można powiedzieć że zresztą sama się wybrała -  była najtańszym samochodem na rynku i tylko na nią mnie było stać, a że za konkurenta miała tylko Seicento.... 😉.

Jeździ mi się super, choć przyznam że wolałabym żeby miała mocniejszy silnik  😎. Zaletą jest to że jest małym autkiem i wszędzie w mieście bezproblemowo się zmieszczę, nie ma miejsca parkingowego gdzie byśmy nie dali rady się wcisnąć. Ale zarazem w środku miejca zupełnie wystarczająco. Bagażnik niby mały, ale wielkie worki marchewek, ziemniaków i buraków mieszczą się bezproblemowo 🙂.
Jest też dość wysoko postawiona, a jeśli chodzi o wiejskie, dziurawe drogi dojazdowe do stajni to jest to jak najbardziej wskazane - normalnie mini terenówka 😉
Spala ok. 7 l/100 w mieście. 
A ja jestem maniakiem samohodowym. Aktualnie mam clio z silnikiem 2.0 16v. Spalanie hmm.. duże 😉 Ale jeśli ktoś ma zacięcie sportowe i chce się pościgać, to polecam taką budę 😉


Wcześniej jeździłam cywilną Meganką Coupe z silnikiem 1.4 16v generującym 95 koni mechanicznych. Idealny samochód do miasta 🙂 Spalanie zależne od jazdy 7-11l.


Z kolei mój chlop jeździ meganą kombi w dieslu. Spalanie 6l/ 100km przy mega ciśnięciu 🙂, niesamowicie pakowny, lecz okazał się awaryjny... Wymienił już tyle, że chyba nic już się nei zepsuje 🙂

W każdym razie, jako cywilny samochód kupowałabym coś z silnikiem diesla. Małe spalanie, przy fajnych osiągach 🙂
opolanka   psychologiem przez przeszkody
17 kwietnia 2009 19:09
Ja tułam sie zasłużonym Oplem Corsa ( aka Czerwoną strzała 😀 )


Ja się bujałam prawie 4 lata corsą i wspominam ją z bolącym sercem 🙂 Sprzedałam, bo dostałam inny samochód - 4 - letnią dziś Kia Cerato o silniku 1,6. Nie mogę sobie odmówić jazdy nią, więc pali minimum 8 35trw benzynki 😉

Zaletą zdecydowanie jest klima i bezawaryjność. Serwisuję ją w autoryzowanym serwisie i to jest wada 😀 Choć nie auta, a serwisu (jak wszędzie - ceny).

W końskich sprawach sprawuje sie nieźle, bardzo pakowna, wygodna. W mieście też bezproblemowa.

Ale mogę też polecić inne auta, wszystko zależy Sierra czego poszukujesz. Właściwie mało jest marek samochodów, którymi nie jeździłam i o większości mogę coś niecoś powiedzieć (choć największą wiedzę ma o Renault).
nie wiem czy sie specjalnie tutaj nadaje- bo mam ostatnio doswiadczenia z samymi 'smokami'.

od 3 lat jezdze chryslerem grand voyagerem. spokojnie zabieram sie ze wszystkimi klamotami- w tej chwili caly tyl samochodu to moja paka jezdziecka 👍 codziennie jezdzi ze mna owczarek niemiecki oraz 3 latek ze swoim arsenalem zabawek i rzeczy niezbednych (czyli z cala siata zabawek). od tygodnia rowniez zabieram meza, ktory ma noge zagipsowana w wyproscie- a ma prawie 2 metry wzrostu- i wszyscy sie komfortowo miescimy.
na kazde wakacje zapakuje sie cala rodzina.

paradoksalnie- jak na takie bydle- w utrzymaniu nie jest szczegolnie drogi- co 10 dni tankuje (silnik 2.8 w dieslu) za ok. 300zl. jest regularnie serwisowany- za to czesci drogie- srednia fakturka za jakies 1500zl- a jak sie cos powaznego spierniczy- to i 15 000 potrafie zostawic..... 🤔 😵

miejski samochod to to niestety nie jest, ale komfrot jazdy nieporownywalny z zadnym innym jakim mialam do tej pory okazje jezdzic.
moge szczerze polecic toyote corolle z silnikiem 1,8 196koni, rewelacyjnie sie jezdzi malo co jej daje rade choc wyglada niepozornie  😁 przy tym spalanie przy normalnej (dosc dynamicznej) jezdzie male, w miescie ok 7.5- 8l/100km. silnik rewelka  🙂 do tego samochod solidnie wykonczony, bezawaryjny (mam ja od nowego juz 5rok i nic sie nie dzialo, a w roznych warunkach zdarzalo sie jezdzic), pomimo tego ze jest 3drzwiowy miejsca sporo, pakowny, bagaznik dosc spory (4 worki paszy spokojnie wchodza  😉 )
opolanka   psychologiem przez przeszkody
17 kwietnia 2009 20:13
Ja po mojej Corsie (choć była niezastąpiona😉 ) nie kupiłabym już raczej auta trzydzwiowego. Teraz mam pięciodrzwiowy i jest zdecydowanie wygodniejszy w użytkowaniu, przewożeniu różnych rzeczy no i szyby z tyłu się otwierają więc można się wietrzyć bez urwania głowy 😉
Ja jeżdżę Toyotą RAV4 z silnikiem benzynowym 2,0 i jestem baaardzo zadowolona. Spalanie niestety duże (i to jest największy minus tego autka), po mieście wychodzi ok 11-12 litrów. Niezwykle cicha, ładnie wykończona w środku. Jestem bardzo zadowolona.

Wcześniej jeździłam zasłużonym VW Golfem III 1,4 benzyna. Samochód praktycznie bezawaryjny pomimo swoich 13 lat (mamy go od nowości). Spalałstosunkowo nie dużo ok. 6.6litrów w mieście. Samochód służy dalej bez problemu, używają rodzice, gdy potrzebują dwóch.

Rodzice jeżdżą VW Jetta 1,9 TDI. Też się dobrze spisuje, mieliśmy z nią trochę problemów, ale to wina volkswagena była, bo źle założyli alarm, teraz jest wszystko ok. Niezwykle pakowna i bardzo przyjemna w prowadzeniu. Pali 6.5-7 litrów po mieście.
Gillian   four letter word
17 kwietnia 2009 20:40
od niedawna przemieszczam się Oplem Vectrą kombi, 2.0 w dieslu, rocznik 98. Przy mojej ciężkiej nodze i około 100 km dziennie spala mi około 6 litrów. Prowadzi się genialnie, trzyma się drogi na zakrętach, na przyspieszenie nie mogę narzekac. Pomimo, że to dośc spore autko to łatwo się nim poruszac po mieście, zaparkowac dowolnym sposobem i przepchac się przez dziury. Do tego pakowny bagażnik jak na kombiaka przystało 🙂 Wady wynikają raczej z wieku auta, klima po nabiciu będzie lepsza, głośniki nieco trzeszczą, siedzenia zaczynają skrzypiec. Przy niedbałym traktowaniu lubi w Oplach wyłazic rdza.

Kochane, niedrogie autko 😀
Przy Oplach nawet przy dbaniu na potęgę rdza wyłazi. One tak mają. Ale i tak moim następnym samochodem będzie Opel  😎 to się samo prowadzi. Astrę mam bez wspomagania i jeździ jak trzeba. Astrę mam 1,6 od pięciu lat, rocznik 1998, no i zardzewiała biedaczka, trzeba ją robić.
Drugiego mam Fronterę z 1999 2,2 TDi, niestety ciężko u nas wersję Sport kupić młodszą, nad czym ubolewałam podczas poszukiwań, bo produkcję zakończyli chyba w 2003 r. Mi terenówa jest niezbędna. Wcale dużo nie pali  😁 jakieś 12 chyba, byłam w szoku przy pierwszych sprawdzaniach. Jedyny mankament - koszmarnie drogie części, coś jak u Zen. Za samą szybkę do lusterka zapłaciłam 250 zł ostatnio (byłam taka wku... że się w bramę nie zmieściłam  😜 ). Taka plastikowa obudowa nadkola fachowo zwana wypraską kosztuje 1700 zł, co w standardzie u innych kosztuje 200/300.
Zgłoszenie wysłane, dziękujemy.
Ja jezdze Fordem Fiesta z 93 roku (kurcze, majuz 16 lat!!!!) i jestem naprawde zadowolona. Samochod kupilam za po prostu smieszne pieniadze, az trudno uwierzyc, bo byl w idealnym stanie (przebieg 106 000) oprocz spalonego sprzegla, ktore po wymianie nie sprawa zadnych problemow. Silnik mam 1,3 pali mi od 5,3 na trasie do 6,5 w miescie (zima, latem mniej). Biorac pod uwage ile tym samochodem przejechalam to jezdzi w zasadzie bezawaryjnie. Nigdy nie zrobila mi swinstwa typu stopka na skrzyzowaniu, czy odmowa powrotu do domu. Raz sie zdarzylo, ze jej nie odpalilam, na szczescie bylo to pod domem.

Zaleta napewno jest pakownosc. Wbrew pozorom to wcale nie jest maly samochod. W zeszlym roku w wakacje sie przeprowadzalam i jedyna rzecz jakiej Fiesta nie przewiezlismy to byla kanapa  🙂. Po rozlozeniu tylnych siedzen robi sie z tego prawie mala ciezarowka. Jezdzilam nim na zawody wiozac w bagazniku kilka siodel, prowiant i jedzenie dla koni.
Jak dla mnie zaleta jest tez dobra widocznosc (sa duze szyby) i to, ze samochod szybko odparowuje i sie odmraza (w Lancii mojej mamy zima nie widac doslownie nic jesli nawiew nie jest wlaczony na maxa, halasuje wtedy jak cholera! ).
Zaleta przy tak starym aucie jest tez to, ze czesci sa bardzo tanie i bardzo latwo dostepne (po kupnie wymienilismy przednia szybe i wraz z robocizna kosztowalo to nas 160zl), wszystko mozna dostac na allegro, albo w pierwszym lepszym sklepie z czesciami do forda.

Wad niestety tez troche ma. Jak dla mnie wada nr 1 jest kolo zapasowe pod samochodem (tej zimy 2 razy zlapalam gume i taplalam sie w sniegu na kolanach, zeby odkrecic to durne kolo), podobno jest tak w wiekszosci malych aut, ale jak bede kupowac nowe, to naprawde zwroce na to uwage!
Kolejna wada to wiek auta i to, ze jesli nie masz taty/chlopaka/meza/brata interesujacego sie motoryzacja i umiejacego przy aucie zrobic podstawowe rzeczy, to wydasz kupe kasy na mechanika. Na szczescie ja mam full serwis za darmo, czasem wrecz musze wyrywac samochod ze szponow moich panow, bo najchetniej caly czas by go trzymali na kanale i dopieszczali.
Pozatym czasami bywa glosne, szczegolnie jak sie w lato otworzy okna, wtedy radia sie posluchac juz nie da, slychac tylko silnik 🙂

W niedlugim czasie planuje zmiane auta i poki co moj wybor padl tez na Fieste, tyle ze nowsza, rocznik conajmniej 2000. Bardzo mi sie te samochodziki podobaja.


A to moje:

[quote author=ewuś link=topic=5139.msg232369#msg232369 date=1239996217]
Ja jeżdżę Toyotą RAV4 z silnikiem benzynowym 2,0 i jestem baaardzo zadowolona. Spalanie niestety duże (i to jest największy minus tego autka), po mieście wychodzi ok 11-12 litrów. Niezwykle cicha, ładnie wykończona w środku. Jestem bardzo zadowolona.


[/quote]

okropnie dużo pali  😲 😲 😲
ja mam rav4 2.0 diesla i pali max 7l
dodofon- ale dlaczego sie dziwisz? taki silnik w benzynie po miescie ma prawo tyle zrec..
Ja jeżdżę czarną kaczką czyli Fordem KA z 2002 roku 😉
Autko kupiłam lekko rozbite z zachodu już kilka lat temu (chyba piąty rok mu leci teraz ale nie jestem pewna) i bardzo się cieszę bo to świetny samochód..Póki co (odpukać) żadnych większych awarii, generalnie niewiele przez te 5 lat z nim robiłam.. Pali ok 7 litrów w mieście wiec bez tragedii, prowadzi sie bardzo fajnie, jest nieduży więc wszędzie się mieści no i moim zdaniem jest ładniutki.. 🙂
Chciałabym jak dobrze pójdzie za rok zmienić autko i myślę nad nową kaczką właśnie..

Z wyglądu bardzo mi się podoba RAV4 (koniecznie czarna z tym spojlerem z przodu 🙂 ), Audi Q7 i inne tym podobne ale lubię też malutkie i zgrabniutkie jak Toyota Aygo, Yaris, nowy garbus czy Peugeot 107 🙂
A ! No i moja ukochana Audi TT  😜
Diesle jednak mniej palą. Te 12 litrów wychodzi w Warszawskich korkach jeżdżąc "dość" dynamicznie. Teraz jak się nad tym zastanowiłam, to jak jeździłam nią po Radomiu to raczej nigdy więcej niż 10 litrów nie wychodziło.
Proti   małymi kroczkami...
17 kwietnia 2009 21:37
Ja jeżdżę Toyotą Yaris, silnik niestety malutki, bo 1.1, pali 5/6 l
Jak dla mnie silnik jest zdecydowanie za mały, ale jeżdżąc po mieście nie jest źle(dużo gorzej w trasie...)
Generalnie jestem zadowolona 😉
Może uda się za jakiś czas coś nowego(mam paru faworytów :hihi🙂
Lanka_Cathar   Farewell to the King...
17 kwietnia 2009 21:52
-jakim autkiem śmigacie

FORD FUSION

-czy jesteście zadowoleni

TAK!!!

-wady/zalety

Wadą jest wielkość, to jednak taka miejska terenóweczka i jak mam wyjechać z parkingu pod budynkiem, to szlag mnie trafia. Jednocześnie ta wada jest również zaletą - kursując na kilka stajni pake ma się w bagażniku. takie zresztą było jedno z kryteriów wyboru - ma się zmieścić sprzęt z siodłem włącznie. Kolejna zaleta - dużo miejsca w środku, na prawdę można się wyciagnąć i nawet zdrzemnąć.

-eksploatacja

Na razie bez większcych problemów. A samochód nie jest oszczędzany. W końcu 5 razy w tygodniu przejeżdża ponad 70 km dziennie do stajni i z powrotem.

-jakie spalanie (średnie?) 😉

7,7 l/100 km w tzw. cyklu mieszanym

-użyteczność na nasze jeździecko-cywilne potrzeby

Można nim pojechać i na duże zakupy świąteczne i na wypad dwudniowy nad morze (więcejdniowy też) 😉 . Nie wiem, jak z ciągnięciem przyczepy z koniem, bo nie orientowaliśmy się, ale jako transport dla jeźdźców z gratami idealny.
Ja póki co bez prawka, więc konkretnych danych nie podam  😉
Ale jako, że mam i nimi jeździłam więc podaję:
VW Golf II rocznika nie pamiętam, silnik zdaje się, że 1.2 (ale nieeeee wiem)
i nowszy kochany dobytek
VW Golf III  😍 rocznik 96, silnik 1.8 benzyniak
Gillian   four letter word
17 kwietnia 2009 22:11
Przy Oplach nawet przy dbaniu na potęgę rdza wyłazi. One tak mają.

owszem, tak właśnie mają 😉 ale ten proces można spowolnic 🙂
taka ciekawostka - kolega jeździ Vectrą z roku 1993, porobił zaprawki i ma autko glancuś - mówi, że zmieniac bedzie dopiero jak to się na śrubki po drodze rozsypie a jak na razie? nie zapowiada się! Ople są nie do zajechania 😀
asds   Life goes on...
17 kwietnia 2009 22:17
W mojej Corsie z 1991 roku w te wakacje musiałąm trochę poskubac z powodu rdzy przy drzwiach i bagażniku. W ramach ścisłosci mam wersje 5 drzwiową. Jak jutro samochód umyje to wstawię potem fotkę swojej czerwonej strzały, ktora dzielnie w porywach w trasie np. Na AL. Krakowskiej osiaga zawrotna prędkośc 130 km/h jak są ku temu warunki  😁
Wcześniej Nissan Sunny 1,7D palił 4,3 l. Idealny tylko wiekowy chłopak był.
Następny Citroen XM kombi 2.1 TD. koło 7-7,5l. Auto niezawodne, duże, komfortowe. I koniki lekko ciągał.
Następnie Peugot Partner 1,6 TD. Koło 6,5l spalanie. Wada to kiepska przyczepność. Auto wysokie jak na swój rozstaw osi więc nie ryzykowałam nim w zakrętach. Zaleta to duuuużo miejsca w bagażniku.
Subaru Impreza 2,5 TB. Lekko jeżdżąc 9l. Dynamiczniej koło 12l.

Teraz Toyota Auris 1,4TD. Auto małe jak dla mnie. Jak jadę sama jest ok, na rodzinne się nie nadaje. Jak wsiądzie 3 osoby zaczyna odczuwać się gorszą dynamikę. I brak bagażnika (chyba że nazwać nim ten schowek tylni).
Ja jeżdżę Oplem Tigrą z 94r. 😁
Auto hmm... małe, zgrabne, wszędzie się zmieści (zatłoczone parkingi w centrach handlowych :ke🙂.
ALE - pali sporo jak na taki mały samochód i takie małe przyspieszenie... Przy silniku 1,4 (benzyna) czasami mam wrażenie, że po mieście pali mi 10-11 litrów.. (może to tylko moje wrażenie, ale ostatnio próbowałam przeliczać i tak jakoś wyszło...)
Jednak na taką ilość km jaką ze mną pokonała uważam (tfu, tfu), że dobrze się trzyma🙂
Jak na taki stary samochód, z taką ilością przejechanych km, stosunkowo rzadko cokolwiek "nawala"
Co tu jeszcze dodać...
Autko typowo kobiece, wiele moich znajomych nazywa moje auto, autem 2-osobowym, ponieważ z tyłu jest bardzo mało miejsca... Bagażnik jest na tyle fajnie zrobiony, że tylne siedzenia nie raz służyły mi za wieszak na siodło (na zawody itp.)

Przy Oplach nawet przy dbaniu na potęgę rdza wyłazi. One tak mają.


Właśnie w moim zaczęła wyłazić, dopiero tej zimy, przy bagażniku i nad kołami - i to mnie martwi :/

Generalnie z auta jestem zadowolona, bo wiem, że łatwo ze mną nie miało... i nie ma😉
Mimo tego, przymierzam się do zakupu czegoś nowego, chociaż teraz przy zakupie konia, auto zejdzie na dalszy plan.

Moim najmniej wygórowanym marzeniem jest Peugeot 206CC, chociaż "CC" pewnie będę musiała sobie podarować, i zostanie tylko jakiś fajnie zrobiony 206 w dieslu oczywiście (silnik benzynowy mnie kiedyś zrujnuje... :/ )


Sierra chcesz Sonate ?? 😉 wlasnie sprzedac chcemy...
trzynastka   In love with the ordinary
17 kwietnia 2009 23:22
mój cytat ze starej volty, będę uprzedzać i chronić ludzi aż do usranej śmierci...
ja mogę powiedzieć jakiego auta śmiało NIE polecam.
Moja matka i mój ojciec mają Lagune II , silnik 2,2 diesel . Oba są strasznie awaryjne, w lagunie matki było już wymieniane wszystko, od zawieszenia przez katalizator i to co pod spodem do jakiś jakiś tłoków, zaworów w silniku a nawet tych dinksów od spryskiwaczy. Dopóki autko było na gwarancji można było sobie to wszystko wymieniać ale teraz? Tragedia, części drogie a auto foszy, psuje sie, nie zawsze odpala. W dłuższą trasę boje sie nim gdzieś wybrać, bo mam wrażenie, że w pewnym momencie będę musiała dalej iść na piechotę. Ale to nie jest jedyny felerny egzemplarz, mój ojciec nie mieszkajacy z nami, ma dokładnie to samo. Wyświetlacz latem nie działa, sie zalewa, wymieniał w swojej lagunie jeszcze więcej niż my. A nie fajne jest jak auto wyłącza silnik samo z siebie przy 70 km/h lub gdy w pewnym momencie skrzynia biegów prawie zostaje Ci w ręce. Z tego co wiem od znajomych kto ma lagune II ten ma kłopoty z nią.
Jest ładna, wygodna, poduszek powietrznych ma wiecej niz ja zwykłych w domu. Ale CO Z TEGO skoro koszt napraw przewyższa cene samochodu.


Z nowości z "życia z Laguną" mogę dodać, że przecieka. Gdy pada deszcz to przez drzwi pasażera leje się woda. Oczywiście z uszczelką wszystko ok..  👿 🙄
Rownież zapisue sie do klubu Opla  😀 Opel Vectra,serii B. z 2000 r. sedan. Silnik 2,5 beznyna. Spalał mi rok temu ok 10-11 litrow po miescie, obecnie ok 13-14  👿 Wiec pali sporo ale moja jazda jest wybitnie nieekonomiczna 💃 Rdzy odpukac nigdzie nie mam/nie mialam. Jestem okropnie zadowolona  🤣 Czesci duzo,sa tanie. Narazie odpukac niepsujliwy, nie ma fochów. W najwieksze mrozy odpadal od razu. Moge polecic 🙂
Wcześniej miałam taką fiestę jak dolqa ten sam rocznik, ten sam silnik tylko kolor inny-czarna. Kochałam to auto, nigdy mnie nie zawiodło. Nawet jak się zepsuła poważnie (silnik do wymiany, z mojej winy:/) padła prawie pod bramą mechanika, gdzie dzień wcześniej byłam w trasie 600km i dojechała do domu. Ach cóż to było za auto... przy wyprzedzania zawsze mówiłam: dajesz fordzik, dajesz 😉 No ale niestety rok temu musiałam ją wymienić, gdyż zbyt mocno ją eksploatowałam. 
Chciałam kupić Opla Astrę II kombi z gazem.  Z tego co chciałam kupić mam tylko kombi 😀  Mój  brat przekonał mnie do audi A4, jest ono 2 lata starsze od tego opla co mogłam nabyć w tych samych pieniądzach. Powiem tak auto jest jak najbardziej ok, pali przy nie ekonomicznej jeździe maks 6,5l/100km, przy bardzo ekonomicznej 4,5l/100km. Silnik 1,9TDI, 110km. Fajne to auto ale nie mam już do niego takiego sentymentu jak do Fordzika. Dodam jeszcze, że jest to rocznik 97, a rdzy nigdzie widać.
Auto mogę szczerzę polecić, bardzo ekonomiczne jak na swoją wielkość i masę, no i wygodne 🙂
Dzięki wszystkim za odpowiedzi!  😀

Otóż początkowo miało być to małolitrażowe auto dla kobiety  😁, czyli rozważałam Astrę II Bertone (2,2 diesel i chyba 130KM), Ibizę FR (2,0 Tdi+~120KM), Stilo Abarth (2,0 Tdi+140KM) i tym podobne potwory. Otóż jestem przyzwyczajona do aut z mocnymi silnikami. Tym razem chciałam diesla, mocnego diesla i ekonomicznego diesla. Bertone odpadła na samym początku ze względu na więcej niż trudną eskploatację (i dostępność ewentualnych części), Stilo po posłuchaniu opinii użytkowników tez straciło w moich oczach sporo (podobno pali jak smok i ma bardzo słabe zawieszenie). Na placu boju z pierwotnych przemyśleń została Ibizka (niekoniecznie FR) mało paląca i temperamentna.

Moja nieodżałowana Sierka (92'😉 miała dwulitrowego benzyniaczka+stary gaz i 120 koni pod maską, i mimo że była wiekowa, była po prostu bojowym autem i do lasu (o czym sie przekonała niejaka Szafirowa  :hihi🙂 i do miasta, i dobrym towarzyszem w trasę. Paliła max 10-11l gazu (!) i odpowiednio max 9-10l benzyny w mieście. To jest dla mnie limit spalania jaki jestem w stanie udźwignąć, max 10l benzyny i max 12l gazu, max 7l ropy.

W domu mieliśmy jeszcze Peugota Partnera (1,6 DCi, 90KM) i to auto było moim autem terenowym. Tym autem woziłam pasze, paki, cały voltowy autobusik. Jeździłam nim po lesie i po wylanej na drogę rzece. Spalania miał fenomenalne 6-7l ropy przy mojej ciężkiej nóżce. Oczywiście był awaryjny w detalach (jak to francuz) ale komfort jazdy i niskie spalanie dało mi więcej niż do myślenia...

Z tych trzech aut "domowych" ostała nam się tylko Astra II ale przyznam, że w ogóle nie mam do niej serca. Pali moim zdaniem za dużo (1,6 Ecotec - 9l benzyny w mieście), jeździ mi się nią najmniej komfortowo ze wszystkiego czym przyszło mi jeździć.

Ale do meritum 😉
Tata namawia mnie na Forda, począwszy od Focusa, poprzez Fusiona na Fieście skończywszy. Ja głośno myślę o Peugocie (207, 307), Golfie IV i Seacie Ibizie. Oczywiście, mówimy o samochodach używanych, w granicy do 25 000+/- 3 000 (żeby było z czego schodzić 😉 ).

Więc jak widzicie, jeśli chodzi o logistykę czy jakikolwiek plan jestem (przepraszam za wyrażenie) w czarnej dupie... w ogóle nie mam pomysłu  🤔



a może Honda Civic?
Ja jeżdże czarnym citroenem C2 w wersji VTR. Cytrynke mam od 0.5 roku i jestem zachwycona. Kupiona używana ale zupełnie bez awaryjna. Jest nie dużo i czasem może to być wada bo bagażnik jest naprawde nie wielki jakby się uprzeć to dwie dużej wielkości walizki na pionowo wejdą ale już nic więcej. Druga wadą ale i zaletą są 4 miejsca. Zaleta jest taka że każdy fotel jest oddzielny i mega wygodny z tyłu nie ma kanapy tylko właśnie dwa wygodne fotele. Jeżdże nią na trasie jak i w mieście. Na trasie czasem przydałoby się czasem ciut więcej mocy (przy wyprzedzaniu) ale jadąc 140 samochód się nie męczy i nie muli. A w mieście wiadomo mały więce wszędzie się mieści. Spalanie misato: 7.2l/100km trasa śr6.5(czasem mniej).
POLECAM!
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się