Dzieci, ciąże & pogaduchy o wszystkim i o niczym

Postarzałam się, podstawówkę skończyłam, i wypadłam z obiegu. Może to głupie pytanie jest, ale jak to jest teraz z pisaniem? Pismo szkolne, łączone literki, jak długo to obowiązuje? Ja mętnoe kojarzę, że koło 5, 6 klasy wyrabialam sobie nowy charakter pisma, i w zeszytach w kratkę już bazgrałam po swojemu, tylko w polskim po szkolnemu. Nauczyciele zwracają na to uwagę? Np. w 3 klasie?
W 3 klasie nadal zeszyty (do polskiego) w wąskie linie, pismo szkolne, ale generalnie nie jest to restrykcyjnie przestrzegane - ogólnie ma być estetycznie. Niektóre dzieci dostają już zeszyty bez tych linii pomocniczych (linie z szerszymi odstępami) i piszą już "po swojemu", o ile całość ładna i przyjemna dla oka. Przynajmniej tak jest u nas, małe miasteczko pod Poznaniem. Od 4 klasy wzwyż nic nie wiem niestety.
Bardzo dziękuję za info. Mam przez chwilę uczyć 8 letniego Ukraińca polskiego, przynajmniej dopóki rodzina się tu nie zaaklimatyzuje i nie znajdzie kursu z prawdziwego zdarzenia. Rodzicom zależy na tym, żeby młody cokolwiek już robił, bo od września ma normalnie iść do polskiej szkoły. Nie mam zielonego pojęcia jak się za to zabrać, czy od razu przy uczeniu naszego alfabetu uczyć go pisma szkolnego, czy skupić się na razie na drukowanym, byle cokolwiek ogarniał? Współczuję dzieciakowi, w 3 miesiące nauczyć się polskiego od zera to strasznie dużo pracy...
W druga stronę było tak, że jak uczyłam się cyrylicy to od razu drukowanej i pisanej, czytania cyrylicy drukowanej i pisanej oraz pisania pisanej. Chłopiec z Ukrainy powinien już ładnie pisać cyrylicą ręcznie bo u nich kładą na to bardzo duży nacisk i dzieci są tam uczone kaligrafii. Być może przejście z kaligrafii cyrylicy do pisania ręcznego łacinicy będzie dla chłopca dość łatwe, oczywiście jak ogarnie litery i nie będzie mylił z bukwami 😉 Powodzenia.
Z tego co kojarzę ten wątek umarł, bo jest gdzieś jakaś grupa na fb, ale - jako że mnie tam nie ma - piszę tu 🙂 od razu mówię, że nie szukałam w historii, bo takie rzeczy lubią się zmieniać no i znów, po pandemii może być różnie. Do brzegu:

poszukuję fajnej miejscówy na urlop z dwulatkiem, to na czym mi zależy:
- max 200km od Katowic
- możliwość przyjechania z psem
- jakaś agroturystyka, plac zabaw na miejscu
- cicha okolica i miejsca do spacerowania
- pełne wyżywienie

Czy możecie coś polecić?
Dziewczyny, czy któraś z Was używała przyczepek do rowerów na dziecko? Bardzo chciałabym taką kupić, ale przerażają mnie ceny tych z Thule. Czy możecie polecić firmy, które sprawdziły się u Was?
2EF8C157-8C37-464C-8437-46328AAF19CB.jpeg 2EF8C157-8C37-464C-8437-46328AAF19CB.jpeg
A jesteś pewna, że wolisz przyczepkę, a nie fotelik? Wiem, że to zależy od różnych czynników (fotelik jest do mniejszej wagi na przykład), ale ja się cieszę że nie wybrałam przyczepki.
Dziewczyny, czy któraś z Was używała przyczepek do rowerów na dziecko? Bardzo chciałabym taką kupić, ale przerażają mnie ceny tych z Thule. Czy możecie polecić firmy, które sprawdziły się u Was? ja kupilam Decathlona - jest bardzo podstawowa, ale ja robie krotkie trasy po asfalcie. Moze poszukaj uzywanej? Pewnie po wakacjach bedzie wysyp ogloszen..
Ja np boje sie z corka w foteliku - irracjonalny lek sie sie wywroce z rowerem 🙁 wiec wybralam przyczepke.
spam
Za ten post użytkownik otrzymał: Ban 3 dni
Komentarz moderatora: spam
majek   zwykle sobie żartuję
07 sierpnia 2022 19:16
A to chyba zalezy od okolicznosci. Na wycieczki wolalam przyczepke. Mozna tam bylo wsadzic i psa i caly zestaw na piknik. Raz pojechalismynn na caly dzien, to wzielismy i rowerek Ali i przyczepke, wiec jak sie zmeczyla pedalowaniemla, to wsadzilismy i ja i rower do przyczepki. Ale na codzien wolalam w foteliku
Post został usunięty przez moderatora
Za ten post użytkownik otrzymał: Ban permanentny
Komentarz moderatora: spam
Moje dziecko poszło do przedszkola i jest dramat.Histeria przy zostawaniu,cały dzień słuchania ,ze nie pójdzie.Ze stresu zapomniał jak się sika nawet.Nigdy bym nie przypuszczała ,ze będą z nim takie problemy bo od małego nauczony z opiekunkami lub z dziadkami a tu taki płacz,ze masakra :/ Mam oczywiście opcje go nie posyłać,może dalej z opiekunką siedzieć tylko czy to coś zmieni?
TRATATA   Chcesz zmienić świat? -zacznij od siebie!
06 września 2022 14:10
Dekster, przywyknie, moja mała poszła do żłobka gdy skończyła rok, przez 4 miesiące było ciężko ale dzięki temu potem jak szła do nowego przedszkola to już zero problemów. Teraz przychodzą do przedszkola nowe dzieci i też przez jakieś 2 miesiące będą wyły. Z czasem przywykną i potem już chętnie chodzą. Trzeba przetrwać te początki, zarówno dzieciom jak i rodzicom jest ciężko ale to mija. W końcu kiedyś i tak trzeba tego dzieciaka puścić a jak zobaczy, że jest fajnie, są zabawki, koledzy, koleżanki to skończą się histerie.
Dekster, a jest w ogóle jakaś adaptacja w tej placówce gdzie zaczął chodzić? Ciężko wnioskować po tym, jak był sam z dziadkami czy opiekunką, na znanym terytorium. Przedszkole to coś zupełnie innego i bez "ludzkiej" adaptacji to będzie niestety płacz i nerwy...

Zostawienie go z opiekunką, parę miesięcy dłużej może zmienić BARDZO dużo w późniejszym podejściu do przedszkola.
Dziś już było lepiej,ale poprzednie dni to jakaś masakra.Nie spodziewałam się,ze będzie aż tak źle.Generalnie nie wiem nawet jak to przedszkole wyglada w środku bo wpuszczają tylko do szatni i po zajęciach wystawiają dzieci za drzwii.Nie wiem nic.Nie wiem czy coś jadł ,czy się zesikal to widzę po przebranych spodniach.Nic się nie można dowiedzieć bo wszystko rano szybko,w południe szybko.Nie chce zabrzmieć jak przewrażliwiona matka wariatka ,ale gdyby nie fakt,że najbliższe prywatne przedszkole mam 25 km od domu to bym go chyba do publicznego nie wysłała.
Dekster, to co opisujesz to nie jest normalne. Mój Młody jest w przedszkolu publicznym. Było spotkanie adaptacyjne z rodzicami, żeby i dzieci i rodzice poznali placówkę ( i to rok temu gdy covidowe szaleństwo trwało). Do sal nie wchodzimy, ale spokojnie widzimy jak to wyglada, bo dzieci oddajemy i odbieramy w drzwiach sali z pełnym widokiem. Jeżeli odbieram Młodego z jego grupy ( bardzo sporadycznie zdarza się, ze jest na zbiorczej- tu informacje są okrojone) to panie zawsze mówią co i jak. Jak zdarzyła się wpadka ( jako 3 latek) to zawsze miałam informacje o okolicznościach. Z informowaniem czy jadł tez nie ma problemu. Fakt mamy bardzo fajną wychowawczynie i nauczycielkę- obu się chce🙃
A jak nie zdążę/zapomnę o coś zapytać to mogę podpytać mailowo i mam odpowiedź. Także komunikacja jest naprawdę fajna.
Jeżeli chodzi o adaptacje to mój był żłobkowy, a pierwszy miesiąc w przedszkolu nie był usłany różami. Nawet się zastanawiałam czy nie zmienić placówki. U nas problemem było przestawienie się na wielkość i ilość dzieci. Młody był w bardzo kameralnym zlobku i nie umiał się odnaleźć na początku. Cały czas mówił, ze nie chce iść bo za dużo dzieci i za glosno. Jak znalazł kompanów w rozrabianiu to chodził bardzo chętnie🙃 dalej zdarzają mu się dni rano, ze nie chce do przedszkola, ale w szatni nie ma nawet czasu się ze mną pożegnać…
Pogadaj z paniami, może rozwieją cześć Twoich wątpliwości.
Tylko ze nie ma właśnie mozliwosci się zapytać.Dostajesz dziecko w drzwiach i nara.Pracuje tam jako pomoc Pani,która organizowała u mnie komunie syna,ale głupio mi do niej prywatnie dzwonić ,żeby se nie pomyślała ,że nawiedzona jestem :p Moje dziecko nie jest jedynym wyjącym.Dziś już widać ze trochę się uspokoił .Sam poszedł na płac zabaw z Ukrainką, która u nas mieszka.Poszłam do nich to poszli sami do domu a ja zostałam ,więc już chyba pojął ze nie zostawię go tam na zawsze :p
Dekster, oj no to nic dziwnego, że ciężko to przechodzi. Mówiąc ogólnie to nie jest placówka nastawiona na potrzeby ani dziecka ani rodzica (mówię o tym okresie adaptacji przynajmniej, nie wiem jak to wygląda w innych względach, można się tylko domyślać)

Powiem z własnego doświadczenia placówkowego: najbardziej głupio to będzie przed własnym dzieckiem, że nie miało się odwagi zapytać/zakwestionować/dopytać/negocjować w jego imieniu. Co ciekawe w tym samym czasie odstawia się małego człowieka w obce miejsce do obcych ludzi wbrew jego woli, oczekując od niego odwagi i jeszcze dobrego nastawienia.
Może mocno napisałam, ale często kadra mówi że rodzice nie chcą rozmawiać/nie mają potrzeby. Bo nikt nigdy nie chce wyjść na "wariata" przed pracownikiem... I wolą znosić dramaty w domu w zaciszu, niż zwyczajnie spytać o coś opiekunkę i coś ustalić.
TRATATA   Chcesz zmienić świat? -zacznij od siebie!
08 września 2022 08:51
Dekster, Musisz ciągnąć za język to się nauczą mówić, u nas w zasadzie po obiedzie nie ma już wychowawczyni, dzieci siedzą z tzw. Pomocą i takie Panie zazwyczaj nie mają pojęcia co dziecko robiło w ciągu dnia, czy jadło, czy płakało czy się za przeproszeniem ze***ło. Teraz jak już zobaczyły, że zawsze pytamy jak było w ciągu dnia to się nauczyły i odpowiadają ale chyba tylko na odczepnego, że "wszystko dobrze".
Ogólnie niby jest ok w tych publicznych placówkach ale jednak ilość zajęć i podejście kadry w przedszkolach prywatnych (przynajmniej w moim mieście) jest nieporównywalny. Moja chodzi do publicznego bo mam po drodze do pracy, mąż ją obiera bo pracuje akurat obok przedszkola, są w domu w ciągu 5 minut. Gdy chodziła do żłobka w mieście to powrót do domu trwał latem nieraz godzinę z powodu korków.
Poddaje się .Zamiast lepiej jest tylko gorzej.
TRATATA   Chcesz zmienić świat? -zacznij od siebie!
27 września 2022 17:53
U nas w przedszkolu jest taki chłopiec (teraz ma 5 lat) i jest z nim dramat. Rodzice już drugi raz posłali go do przedszkola, w zeszłym roku się poddali i w tym chyba też zrezygnują. Nie wiem w czym problem bo wychowawczynie są spoko a on siedzi i ryczy w niebogłosy. Matka go przywozi na 2 godziny dziennie i zawsze to samo.
Dementek   ,,On zmienił mnie..."
27 września 2022 20:42
TRATATA, - mój bratanek od małego miał włączane bajki na telefonie, żeby jadł. Teraz ma 5 lat i albo ogląda bajki w telewizji, albo rodzice, gdy wrócą z pracy, dają u telefon. Może być też taki problem, a nie np. związany z tym, że rodzic dotychczas cały czas był przy dziecku, lub tym, że dziecko nie jest gotowe zostać samo w tłumie obcych ludzi (mimo że to dzieci).
Tratata, dla mnie to już nie jest normalne. Oczywiście dzieci są różne i mają różną wrażliwość itd. Ale 5-latek jest już na tyle kumaty, żeby można mu było wyjaśnić dlaczego chodzi do przedszkola i że tak MUSI BYĆ. Koniec kropka. W innych krajach 5-latki szkołę zaczynają.
Jeśli z dzieckiem są takie jazdy to albo rodzice robią coś nie tak, albo w dziecku jest jakiś problem. Tak czy siak to się powinno zdiagnozować moim zdaniem u specjalisty. Przynajmniej po to, żeby wykluczyć jakieś poważniejsze problemy albo dysfunkcje psychiczne czy umysłowe.
Filip darł się od otwarcia oczu do odebrania z przedszkola.Nie bawił się,nie jadł,sikał w spodnie.W domu armagedon.Gryzienie,rzucanie się na podłogę,kopanie nogami o każdą pierdołę.Jak by mi dziecko ktoś podmienił.Trząsł się z nerwów w szatni.Idę z nim do specjalisty od zaburzeń sensorycznych i psychologa.Może mi powiedzą czy ma może jakieś zaburzenia czy musi dorosnąć .W grudniu kończy 3 lata ,wiec może to faktycznie był falstart.Odkąd skończył pol roku jedzi do opiekunek ,jest przyzwyczajony ,ze mnie nie ma ,wiec to nie jest kwestia tęsknoty za mną.Nie ogląda bajek wcale,wiec to ze nie chce jeść to tez nie to.
Dekster, moim zdaniem bardzo odpowiedzialne podejście z twojej strony. Ale nie stresowałabym się za bardzo. 3-latek to jeszcze bardzo małe dziecko. My zrobiliśmy próbę ze żłobkiem jak syn skończył 2 lata. Przez całe 2 tygodnie wył przez 2 godziny. Zrezygnowaliśmy. Kilka miesięcy później bez większych problemów poszedł do przedszkola.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się