Co mnie wkurza w jeździectwie?

Strzyga, może cię to wkurzać ale pisanie, że ktoś jest nieuprzejmy bo korzysta z placu tak jak i ty jest...dziwne 😉
vissenna   Turecki niewolnik
25 maja 2020 13:55
A ja rozumiem Strzygę.
Od kondycyjnych galopów są tereny/ścieżki do galopu. A jeśli już koniecznie ma to być na placu/hali to jednak warto poinformować innych. Przynajmniej ja tak zawsze robiłam.
Do dziś wspominam jak jeździłam na 4 latku po kontuzji który po areszcie boksowym potrafił próbować odpalić wrotki na najmniejszy hałas. A miał tylko stępować  i robić krótkie odcinki kłusa. I wtedy wchodził na halę ON (nigdy nie było wiadomo kiedy się pojawiał a konia "czyścił" i przygotowywał do jazy w 5 minut). Galopował na złamanie karku, tak że jego biedna kobyła stukała kopytami o bandy albo robił "lotną" w kosmicznym tempie przerzucając konia z jednej strony na drugą. Zawsze widząc go na hali szykowałam się do wyjścia. Tacy ludzie są egoistyczni.

Jeśli robiłam coś innego poza normalną pracą (skoki, kawaletki, mocne galopy, jechanie programu) to wszystkich uprzedzałam, bo mi korona z głowy nie spadnie a bezpieczeństwo jest najważniejsze.

I mylę, że o to Strzydze chodzi - wystarczyło tylko zapytać/poinformować bo wszyscy są równi i powinni być wobec siebie fair.

A przed lądowaniem helikopteru należy ostrzegać - tak na przykład robili w Lanaken, gdzie info o tym, że za 5 min w tym miejscu będzie lądował helikopter było nadawane przez głośniki. 😉
A ja rozumiem Strzygę.
Od kondycyjnych galopów są tereny/ścieżki do galopu. A jeśli już koniecznie ma to być na placu/hali to jednak warto poinformować innych. Przynajmniej ja tak zawsze robiłam.
Do dziś wspominam jak jeździłam na 4 latku po kontuzji który po areszcie boksowym potrafił próbować odpalić wrotki na najmniejszy hałas. A miał tylko stępować  i robić krótkie odcinki kłusa. I wtedy wchodził na halę ON (nigdy nie było wiadomo kiedy się pojawiał a konia "czyścił" i przygotowywał do jazy w 5 minut). Galopował na złamanie karku, tak że jego biedna kobyła stukała kopytami o bandy albo robił "lotną" w kosmicznym tempie przerzucając konia z jednej strony na drugą. Zawsze widząc go na hali szykowałam się do wyjścia. Tacy ludzie są egoistyczni.

Jeśli robiłam coś innego poza normalną pracą (skoki, kawaletki, mocne galopy, jechanie programu) to wszystkich uprzedzałam, bo mi korona z głowy nie spadnie a bezpieczeństwo jest najważniejsze.

I mylę, że o to Strzydze chodzi - wystarczyło tylko zapytać/poinformować bo wszyscy są równi i powinni być wobec siebie fair.

A przed lądowaniem helikopteru należy ostrzegać - tak na przykład robili w Lanaken, gdzie info o tym, że za 5 min w tym miejscu będzie lądował helikopter było nadawane przez głośniki. 😉



ja też rozumiem, bo może cię nawet wkurzać, że na środku hali leży papierek po cukierku, tylko w tak dużym ośrodku trzeba sie niestety liczyc, że co człowiek-koń to obyczaj i albo unikać, albo nie stac w takich ośrodkach, gdzie połowa jeźdzców będzie jadła cukierki, a połowa z nich, nie  umie wyrzucić papierka do kosza.
Ja też lubię wiedzieć do czego są "zdolni" ludzie z którymi akurat znajduję się na placu czy hali.
Dla bezpieczeństwa wszystkich generalnie informujemy się o przejściu do wyższego chodu czy o potrzebie wolnej ściany lub przekątnej.
Jak jadę na czymś skupiona to nie bardzo rozglądam się na boki co robią inni użytkownicy placu i jak usłyszę "ściana wolna" to się nawet nie muszę rozglądać bo wiem co się dzieje. Tak o, z kultury i szacunku do siebie nawzajem. No i ja też na przykład bardzo słabo widzę, więc kontemplowanie co robi ktoś na drugim końcu placu nie wchodzi w grę. Nigdy nie wiecie z kim jeździcie a korona z głowy nie spadnie jak się jednak wokalizuje co się robi. Better safe than sorry czy jakoś tak.
To niewokalizowanie przy korzystaniu z placu to nieuprzejmosc? Jak mowimy tylko o 3 chodach i podstawowych figurach?

Jezdzilam kiedys na placu z dziewczyna, ktora miala do mnie pretensje, ze nie ostrzegam jej, kiedy zmieniam kierunek jazdu (przez przekatna, tylko stepem i klusem roboczym, bez szalenstw 😉 ), bo ona musi sie przygotowac. Wydalo mi sie to wtedy cokolwiek dziwne - jak nalecialosc z niektorych duzych stajni szkolkowych, gdzie wszyscy jezdzcy na prywatnych koniach dalej musza jezdzic na te sama reke, bo z reguly sa ex-klientami szkolki i nie umieja za bardzo jezdzic inaczej niz w zastepie.

Przy koniach specjalnej troski IMO obowiazek dbania o bezpieczenstwo lezy po stronie jezdzca "specjalnego" konia. Fajnie i uprzejmie jest uprzedzic innych, jak sie przychodzi z dzikiem - ale na zasadzie prosby, zeby w razie czego zachowac wiekszy odstep etc. a nie, zeby rezygnowac z treningu bo co, jak dzik sie sploszy czy bryknie. Z moim dzikiem z tego powodu poki co jezdze wczesnie rano albo w ciagu dnia, jak plac jest pusty.

A, i jezdzilam nie tak dawno jeszcze konia, ktory na galopujace obce konie dostawal malpiego rozumu i walil z zadu pod sufit zeby sie potem ewakuowac dzikim galopem - i po prostu najpierw szukalam momentu, zeby na hali nie bylo galopujacych koni, czekajac ile bylo trzeba, potem jezdzilam juz z konmi i wtedy caly czas pilnujac, zeby moj swir te konie widzial i to raczej z daleka.

Skoki czy jezdzenie programow IMO dziala tylko z grafikiem, ale mowie o placach 20x40, gdzie nie ma za bardzo miejsca. I tak, moze i na tak malym placu sie da jezdzic pierdylionem koni i robic wszystko na raz - ale czy jest sens?
vissenna, Euphorycznie, tylko zwróćcie uwagę że mowa o Hipodromie w Sopocie. Stałam tam parę miesięcy i nie wiem czy poznałam nawet połowę osób które tam stoją. Na placu czy hali każdy robi swoje, nikt nie zwraca uwagi zbytnio na innych.  I póki trafiasz na godziny ze jest mało osób to spoko, jest aż nadto komfortowo. Ale czasem to jest tam meksyk.
Ja az byłam pełna podziwu że ci ludzie tam są w stanie mieć treningi, bo o ile na dworze to jakoś się ludzie rozchodzili to na hali bywało że skakało na raz 6 osób.

I tak każdy może się wkurzać o co chce, ale no jak się pisze na forum to może być tak że się ktoś nie zgadza z tym 😀
Moon   #kulistyzajebisty
25 maja 2020 19:41
Bo „hipo to stan umysłu” ;p
Dla bezpieczeństwa wszystkich generalnie informujemy się o przejściu do wyższego chodu (...) się jednak wokalizuje co się robi.

Zaparskałam klawiaturę i ekran 😀
Bo sobie to wyobraziłam.
Hala ogromna. Na hali 6 koni (swoboda). 4 normalnie trenują płaskie - czyli robią ogrom przejść.
I wyobraziłam sobie tę "wokalizację" co 5 s chyba: ruszę stępem! będę kłusować! zagalopuję!
😁
vissenna   Turecki niewolnik
26 maja 2020 03:03
[quote author=Euphorycznie link=topic=885.msg2931502#msg2931502 date=1590413187]
Dla bezpieczeństwa wszystkich generalnie informujemy się o przejściu do wyższego chodu (...) się jednak wokalizuje co się robi.

Zaparskałam klawiaturę i ekran 😀

[/quote]

Zanim zaczną się kolejne heheszki to ja tak tylko przypomnę, że Euphorycznie jest osobą niepełnosprawną, niedowidzącą i nie widzę nic śmiesznego w tym, że ona i osoby z nią jeżdżące na hali zwyczajnie dbają o bezpieczeństwo wszystkich...
[quote author=halo link=topic=885.msg2931582#msg2931582 date=1590457441]
[quote author=Euphorycznie link=topic=885.msg2931502#msg2931502 date=1590413187]
Dla bezpieczeństwa wszystkich generalnie informujemy się o przejściu do wyższego chodu (...) się jednak wokalizuje co się robi.

Zaparskałam klawiaturę i ekran 😀

[/quote]

Zanim zaczną się kolejne heheszki to ja tak tylko przypomnę, że Euphorycznie jest osobą niepełnosprawną, niedowidzącą i nie widzę nic śmiesznego w tym, że ona i osoby z nią jeżdżące na hali zwyczajnie dbają o bezpieczeństwo wszystkich...
[/quote]

vissenna trochę specjalnie napisałam to w taki sposób bo bardzo byłam ciekawa kto i kiedy się czepnie. ReVolta nie zawodzi.
Cieszę się halo że poprawiłam Ci humor a teraz spróbuj z łaski swojej zamknąć lewe oko całkowicie prawe do połowy i powiedz mi jak się odnajdziesz na tej wielkiej hali. Daj znać jak Ci się podobało. Ja na szczęście mam bardzo rozwinięty słuch więc z reguły słyszę, że ktoś inny gdzieś tam dalej kłusuje lub galopuje ale serio nie zauważyłam, żeby się komuś większa krzywda stała kiedy powie że będzie galopować czy za chwilę jedzie przekątną.
Specjalnie odwołuję się ciągle do galopu gdyby ktoś tego jeszcze nie załapał.
Euphorycznie, ale to miał być jakiś dowód na co? Że nie każdy wie że masz jakieś niepelnosprawnosci? Wybacz, ale mnie by też to bawiło gdyby ktoś co chwilę wolał że robi coś innego na koniu. Bo to dla osób które nie mają żadnych niepelnosprawnosci wydaje się dziwne. To jest czepianie się?
To że w KONKRETNEJ stajni z Jakiś względów są takie A nie inne zasady to już zupełnie inna kwestia I nie każdy musi wiedzieć że u was jest tak A nie inaczej, zwłaszcza jak specjalnie widać nie kwapiłas się żeby to ludziom wyjaśnić....
Myśle, ze nikt nie miałby problemu w informowaniu o każdym ruchu wiedząc, ze obok jest osoba, która z jakichś względów tego potrzebuje. W zwyczajnych okolicznościach nikt tego nie robi i fakt jest taki, ze byłoby to mega niepraktyczne biorąc pod uwagę ile koni na raz potrafi sie znaleźć na jednym placu/hali. Ja tez nie mam pojęcia o stanie zdrowia większości użytkowników ale na pewno nikt by tego nie wyśmiewał znajac sytuacje, a juz na pewno nie halo. Wymaga sie wyrozumiałości w stosunku do niepełnosprawnych (i to super) ale miejcie tez wyrozumiałość dla ludzi, którzy nie czytają innym w myślach i nie znają cudzych życiorysów.
Dziewczyny odsyłam do mojego pierwszego posta gdzie wyraźnie napisałam, że bardzo słabo widzę.
Co jeszcze powinnam napisać wtedy, żeby dać jeszcze jaśniej do zrozumienia?
Nikt też nie mówi o KAŻDYM ruchu na koniu  🙄 mniej więcej od początku uparcie odnoszę się do samego galopu i przekątnej jedynie.
Euphorycznie, z tym, że ja też uważam że bardzo słabo widzę, bo mam -4,5 dioptrii + astygmatyzm i wydaje mi się to serio dramatem. I pomimo tego, że moją wadę da się korygować z mojego punktu widzenia - widzę słabo. Tu w i wprost i w przenośni: punkt widzenia zależy od hm widzenia...
I również nie zdając sobie sprawy z Twojej niepełnosprawności śmiechłam na pomysł werbalizacji przejść i figur, z uwzględnieniem ewentualnych płochnięć, szczególnie że nie piszesz wprost ani o stopniu słabego widzenia ani że chodzi Ci w sumie tylko o galop...

vissenna, w Sopocie w teren można sobie chyba na Monciak co najwyżej pojechać  😉
Moon   #kulistyzajebisty
26 maja 2020 08:15
Euphorycznie, aż odkopałam tego posta. Nie, dla mnie to nie jest równoznaczne z posiadaniem niepełnosprawności i w ogóle tego zdania tak nie odebrałam. Podobnie jak _Gaga, też mam wadę wzroku i uważam się za ślepaka i też kurna śmiechłam na wyobrażenie 20stu albo i więcej osób na sopockiej hali, które wołają "uwaga, będę galopować!"
Swoją drogą, w godzinach szczytu na hipo, kiedyś bywało że i 5 osób skakało, plus wolne elektrony w postaci szkółkowych koni... i w sumie, tak to wyglądało - że każdy darł się "uwaga, okser!" a za chwilę "uwaga, lądowanie!". No taki hardkorek lekki...
A ja tak was czytam, czytam i nie rozumiem.
Serio to jest taki duży problem zwracać po prostu trochę uwagi na innych i jednocześnie zastanawiać się nad tym, co się samemu robi?
Jak jeżdżę lepiej niż ktoś korzystający razem ze mną z placu, to zwracam uwagę na to, gdzie on jest, i staram się robić jakieś manewry raczej dalej od tej osoby, żeby jej nie utrudniać życia.
Jak to ja jestem tym gorzej jeżdżącym - to zwracam uwagę na to, żebym z kolei ja nie przeszkadzała tej osobie.
Ktoś ma młodego konia albo płochliwego, albo problematycznego? No owszem, niby to jego problem, ale mnie też korona z głowy nie spadnie, jeśli zwrócę uwagę na to, że akurat ten koń jest ze mną na placu, i będę jeździć tak, żeby tej osobie nie robić dodatkowych problemów.
"Żyj i daj żyć innym". Nie można po prostu być dla siebie wzajemnie uprzejmym i starać się sobie pomagać, a nie przeszkadzać?  🙄
Trochę się zastanawiam czy serio jest to powód do "wkurzania" się, takiego ogólnego 😉 Co innego jakby ktoś jeździł w stajni, gdzie nawyk "wokalizacji" jest wśród ludzi i dany jeździeć uparcie olewa to i nie wiadomo kiedy nam wyrośnie np. na kole lub zjeździe z przekątnej. Jak są stajnie, gdzie takiego zwyczaju/możliwości nie ma (i nie ma osób, które tego potrzebują) to chill.. każdemu odpowiada co innego.

U nas mała stajnia, kameralnie - a wokalizujemy niektóre rzeczy, bo wtedy jest wygodniej po prostu i nikt mi np. nagle nie wjedzie na linię drągów/lądowanie czy ja nie zajadę nikomu 😉 Tyle - nam pomaga, u innych niekoniecznie może to działać. Chill 😀
Murat-Gazon, przypominam że mówimy o stajni gdzie masz jakieś 90 koni albo I więcej, 10 szkółek? I prywaciarzy. Nie, nie patrzysz na innych zbytnio bo się NIE DA. Jak stałam w zwykłych stajniach, gdzie się każdy z każdym zna to wiadomo że podejście ma się inne, że można powiedzieć bo wiesz że ktoś ka taki A nie inny problem z koniem. Ale znowu, no jak mam trening skokowy A ktoś ma konia który się boi to co mam zrobić ? Trenera odwołać? Życie, wiaodmo że należy nie być chamem, ale też nie każdy ma czas żeby życie swoje dostosowywać do innych.
Facella   Dawna re-volto wróć!
26 maja 2020 08:39
Nauczyłam się bardzo zwracać uwagę na innych po latach jeżdżenia na małej hali w 10 i więcej koni w tym rekreacja na kucach, ale sorry nie będę nie galopować na wielkim placu, bo czyjś koń się tym bardziej ekscytuje... tak samo jak rozumiem, ze ktoś miał w planie poskakać i nie będzie go obchodziło, ze inni się kręcą, byleby nie wjeżdżali mu w drogę przed i po skoku. To obowiązuje w obie strony, jak ktoś jest na młodym czy problematycznym koniu albo po prostu sobie nie radzi ze swoim wierzchowcem, to może te 5 minut pospacerować w dalszej części placu żeby nie przeszkadzać w treningu.
[quote author=Murat-Gazon link=topic=885.msg2931613#msg2931613 date=1590477397]
Ktoś ma młodego konia albo płochliwego, albo problematycznego? No owszem, niby to jego problem, ale mnie też korona z głowy nie spadnie, jeśli zwrócę uwagę na to, że akurat ten koń jest ze mną na placu, i będę jeździć tak, żeby tej osobie nie robić dodatkowych problemów.
[/quote]
Wiesz, niektórzy mają konkretną robotę do wykonania i nie jest im wszystko jedno, kiedy i jak ją zrobią 🙄 Jak ktoś ma problem z towarzystwem konia galopującego inaczej, niż przez nóżkę, to co robisz? Nie będziesz galopować? Bo nie rozumiem.
Albo inny przykład, też z życia wzięty - miała kobitka młodego konia, który rzekomo bał się innych koni i mijając się w normalnej odległości (5 m i często więcej) odpalał wrotki. I ja mogłam uszanować prośbę o trzymanie odpowiedniej odległości, gdyby nie to, że w naszych halowych realiach wynosiła... połowę szerokości hali 😵 Jak tylko zmieniło się nastawienie właścicielki do problemu, to ów zniknął, ale ile nam do tego czasu krwi napsuła 🙄
I nikt tu przecież nie mówi o manewrach kolizyjnych, bo to chyba oczywiste, że uważamy na siebie i się omijamy... ale wspomniany wcześniej galop kondycyjny na ogromnym placu przecież nie wyklucza mijania się w bezpiecznej odległości, prawda?

Wokalizowania każdego zagalopowania sobie też szczerze mówiąc nie wyobrażam w kontekście typowego treningu ujeżdżeniowego, gdzie takowych wykonuje się kilkadziesiąt czasami...
xxagaxx nie, oczywiście że nie masz odwoływać treningu. Ale to jest właśnie ten przypadek, kiedy gorzej jeżdżący powinien trochę patrzeć na lepszego - czyli w tym przypadku ten z płochliwym koniem na ciebie. Jak widzę, że ktoś ma trening, to staram się nie przeszkadzać, a jednocześnie robić swoje tak, żebyśmy obydwoje mogli jeździć i sobie nie utrudniać. Nie wierzę, że nie ma sytuacji bez wyjścia, a wiele niedogodności można znieść, jak człowiek podejdzie do tego z odrobiną dobrej woli.
Mnie wkurza, jak ktoś ma wymówkę że ma młodego konia (5-6 lat 😉 ) i powszechne zasady poruszania się na hali takiej osoby nie obchodzą i zawsze wymusza pierwszeństwo na ścianie. Albo jak cała hala pusta, a ta osoba siada mi na dupie i jedzie za mną w odległości zero! Halowy terrorysta.
Co do całej dyskusji to wszystko się też rozbija o infrastrukturę w której ktoś jeździ. Jeśli na małej hali jest 10 osób i ktoś robi sobie galopy kondycyjne to może to być dla innych problem, zwłaszcza jak jest kilka takich osób po kolei. Jeśli hala jest ogromna to nie powinno to nikomu przeszkadzać. Jeździłam kiedyś na koniu który ponosił na hali gdy inne konie skakały. Przeszkadzało mi to w treningu ujeżdżeniowym, ale z drugiej strony musiał się nauczyć zachowywać też w takiej sytuacji. Dlatego zawsze jak jest jakiś element trudny dla konia na którym jeżdżę to dobrze to wykorzystać jako formę treningu. No chyba, że mamy trening z jakimś super trenerem za miliony monet tylko dziś i nie wiadomo kiedy znów, i koniecznie chcemy osiągnąć cel treningu, to można się wkurzać, ale można też wybrać lepszy moment na trening albo poprosić innych o współpracę. Chociaż jak ja widzę, że ktoś ma trening z trenerem to i tak nie podjeżdżam żeby nie przeszkadzać w treningu.
No to następnym razem Wam napiszę bardziej szczegółowo - tak na teraz to moja główna choroba nazywa się retinopatia wcześniacza.
Do tego dochodzi astygmatyzm i zez zbieżny. Generalnie sytuacja wygląda tak, że lewe oko ma ślepotę i jedynie poczucie światła a prawe oko z moich okularów -6 dostaje jedynie trochę ostrości bo niestety nie widzę lepiej/bardziej tylko mam mniej rozmazane.  😁
Ja miałam okazję jeździć na pełnowymiarowym czworoboku ale nie wiem zupełnie jak duży jest plac o którym pierwotnie była mowa.
Wiem na pewno, że jeśli jest większy od pełnowymiarowego czworoboku to mogłabym nie widzieć, że ktoś na drugim końcu galopuje.
I w sumie pół biedy jeśli jest to galop no ujeżdżeniowy ale pewnie bym się sama przestraszyła gdybym usłyszała (bo zobaczyć nie mogę) konia odpalonego ile fabryka dała w galopie.  😂
I znowu nie wiem, czy to jest powód do tego żeby się wkurzać - pewnie nie bo zawsze można się dogadać.
Co do wokalizowania i treningów to ja mam na tyle dobrze, że robię wszystko żeby być na placu/hali sama.
A jak jestem z kimś to zazwyczaj jedno drugiemu mówi, że chce galopować ale nie mam do dyspozycji dużej hali...
Natomiast jak ostatnio lonżowałam konia swojego prawie dostałam zawału po dziecko stępujące na stajennym dziadku wjechało mi w tor lonży akurat od mojej lewej strony. Nie polecam - nie podobało mi się wcale.
No i jak chodzi o młode czy płochliwe konie to dla swojego bezpieczeństwa też nie pchałabym się na plac gdzie są inni.
Idąc tokiem rozumowania niektórych wypowiadających się tu osób, równie dobrze osoba jeżdżąca po płaskim może powiedzieć tej skaczącej „to Twój problem jak najedziesz na tą przeszkodę i jak po niej odjedziesz, ja robię swoje figury jakie akurat zechcę bo mam do tego pełne prawo i nie muszę uprzedzać”. Tak? Tak. Bo niby czemu wszyscy wychodzą z założenia, że skoczek ma zawsze pierwszeństwo.

Mi się wydaje, że zdrowy rozsądek i nie patrzenie tylko i wyłącznie na czubek własnego nosa przede wszystkim. Jeździsz na zawody i dla Ciebie normą jest mijanie drugiego konia galopem na centymetry? Spoko. Ale to nie znaczy, że dla młodego czy nieobytego konia lub jeźdźca również. I raczej nie jest to problem zorientować się, który to koń czy jeździec (mam tu na myśli głównie warunki codzienności w stajni, nie zawody). Robisz coś, co nie wpisuje się w standardowy repertuar manewrów czy figur wykonywanych na hali/ placu? Jak galopy tempem krosowym/ wyścigowym np. Uprzedź, to chyba nie boli.
a ja dalej uważam ze więszość ostatnio opisanych tu problemów to głównie (nomen omen) problem z komunikacją.

Są osoby które mają problematyczne konie (wstaw dowolne) konia, ale jeżdzą starają cię nie zwracać na to uwagi żeby ten problem przepracować na gorąco, a są takie, które chcą żeby na nich uważać.

Ja na przyklad nie umiem czytac w myślach i jeśli osoba, z którą jeżdze na placu/hali nie powie mi że mam na nią uważać (czyli np. bez względu na zasady ogólne ustępować pierwszeństwa), a tylko będzie tylko rzucać mięsem pod nosem to ja nie mam czasu ani w sumie chęci zeby zamiast praca zajmować się dywagacjami na temat czy ta druga laska jeżdzi skrzywiona całą jazdę bo ma zly dzień/ coś jej nie wychodzi/ ja jej niechcący drogę zajechałam  i tego nie zauważyłam/ ma jakieś niedyspozycje zdrowotne/ itp. Oczywiście nie mówie tu o podejściu kiedy jeździsz jak cwaniak "bo mi się należy" ale normalnej jeździe z zachowaniem zasad.
[quote author=Murat-Gazon link=topic=885.msg2931613#msg2931613 date=1590477397]
Jak jeżdżę lepiej niż ktoś korzystający razem ze mną z placu, to zwracam uwagę na to, gdzie on jest, i staram się robić jakieś manewry raczej dalej od tej osoby, żeby jej nie utrudniać życia.
Jak to ja jestem tym gorzej jeżdżącym - to zwracam uwagę na to, żebym z kolei ja nie przeszkadzała tej osobie.
Ktoś ma młodego konia albo płochliwego, albo problematycznego? No owszem, niby to jego problem, ale mnie też korona z głowy nie spadnie, jeśli zwrócę uwagę na to, że akurat ten koń jest ze mną na placu, i będę jeździć tak, żeby tej osobie nie robić dodatkowych problemów.
[/quote]

tylko, że w przypadku malutkiej hali/placu, ustępując zawsze każdemu niezależnie czy słusznie czy niesłusznie nic by sie nie dało zrobić (bo często takie uważanie do tego się sprowadza), co więcej szybko okaże się, że jeżdząc w ten sposób część użytkowników tejże hali/placu w ogóle nie będzie miało motywacji żeby choś starać sie pilnować zasad, uważać na innych skoro dostają taryfe ulgową cały czas (oczywiście mówię tu o osobach nieogarnietych, nie majacych kontroli nad koniem, a nie up. niepełnosprawnych)

aczkolwiek kiedyś byla świadkiem jazdy szkółkowej (dosć zaawansowanej) na namiotowej hali w zimie. Na halę wszedł koń po kontuzji na kantarze, przy czym zostało głośno to zakomunikowane z prośbą by tego konia omijać szerokim łukiem, zwłaszcza że jest płochliwy. Laska z koniem łaziłam w ręku po całej hali jak święta krowa, a szółka naprawdę mocno się musiała napocić żeby ją omijać. W tym czasie szkółka skakała przez mini krzyżaczki z kłusa (zgodnie z poleceniem instruktorki). Jeden koń chwilę przed przeszkodą sie sploszył (z dachu zsuneła sie zaspa) i wrąbał w stojak, który z hukiem rozbroił, po czym poniósł przegalopowując koło konia rekonwalescenta. Koń rekonwalescent sie sploszył i próbował wyrwać (neiskutecznie na szczęście). Instruktorka z wlaścicielką tak wsiadły na tego dzieciaka że się prawie rozbeczał (bo przecież było powiedziane ze tzreba uważać)- gdzie tu sens, gdzie logika  🤔wirek:
Murat-Gazon, w Sopocie duży plac ma 60 m szerokości i bodaj 105 długości, czyli  Euphorycznie wejdzie tam ponad 5 pełnowymiarowych czworoboków. Jakieś 15 m dalej jest plac jakieś 35x50 (jak nie więcej). Podłoże takie samo. Ze 100 m dalej są kolejne 2 place, do tego 3 czy 4 hale. Zatem to nie jest tak, że jak masz płochlika to nie masz gdzie pojeździć w szczycie. A tu cały czas poruszamy to, że ktoś sobie bezkolizyjnie kołował galopem w tempie crossowym (550 m/min) przez 6 minut i kogoś innego to oburzało , bo "jak on/ona śmiała galopować"
A generalnie bezpieczeństwo i kultura wymagają od nas na codzień zachowań, o jakich piszesz: nie przeszkadzamy skaczącym, omijamy szerokim łukiem początkujących, jak ktos ma problem z koniem i o tym powie - będziemy mu ustępować. Jak my mamy problem z koniem informujemy. Ale nikt z nas się raczej nie oburza, jak ktoś skacze czy galopuje na wielkim placu.
Mam konie z nadmiarem temperamentu. Niby grzeczne, ujeżdżone ale czasem im się styki spalą. Zawsze ale to zawsze mówię nowym żeby uważali, nie podjeżdżali za blisko. A jak coś się zaczyna dziać to krzyknę "uwaaaaga hamulce wysiadły 😉" trudno wymagac od innych aby czytali mi w myślach. A jak coś odpalam po kontuzji - to nie włażę w środek skokowych treningów bez względu na to czy to szkółka czy CSI. Amen 😁

Edit
azzawa, jak sobie kiedyś stępowałam konia po kontuzji w ręku na małej hali w poprzedniej stajni, laska weszła z dwoma aby je... poganiać luzem. Mój przecież kulawy więc nie będzie biegał, poza tym w razie w przytrzymam go na wędzidle. Także ten, wszędzie są oszolomy  😵
azzawa, są ludzie do których nie dociera jak ich poinformujesz. Ja poinformowałam, że proszę żeby ktoś się ze mną nie mijał na centymetry bo mój koń potrafi być agresywny. Mogłam sobie informować bo ta druga osoba dwa tygodnie sobie mnie tak mijała, że nie miałam jak na hali od niej uciec, bo bandy są w hali. Dwa tygodnie mój koń tylko kulił uszy i próbował się rzucać co było tylko moim dyskomfortem ale się zamknęłam żeby nie być nieuprzejmą, w końcu pani i jej konik zostali skopani. Czyja wina??? Ludzie są czasem po prostu bezmyślni.
majek   zwykle sobie żartuję
26 maja 2020 09:47
[quote author=_Gaga link=topic=885.msg2931644#msg2931644 date=1590481274]
Edit
azzawa, jak sobie kiedyś stępowałam konia po kontuzji w ręku na małej hali w poprzedniej stajni, laska weszła z dwoma aby je... poganiać luzem. Mój przecież kulawy więc nie będzie biegał, poza tym w razie w przytrzymam go na wędzidle. Także ten, wszędzie są oszolomy  😵
[/quote]

Jasna cholera, co za durna baba.
Bezmyślni lub złośliwi. Spotkałam się kilka razy z celowy robieniem czegoś „jeszcze bardziej”. Życie.

I nie bardzo rozumiem domyślnego ustępowania skaczącym. Bo załóżmy sytuację, ktoś jeździ ma jakiś plan, elementy które chce przećwiczyć, nie ma nieograniczonej ilości czasu jak to w życiu dorosłym bywa. W środku jego jazdy wchodzi dwóch skoczków, szybko się rozgrzewają i jeżdżą parkur uniemożliwiając osobie, która weszła pierwsza dokończenie jazdy. Fair? Bo wg mnie nie bardzo.
Pięknie mówicie o komunikacji, która wszystko rozwiązuje. Ale tak na prawdę o "pierwszeństwie" i o tym, kto na kogo uważa, decydują dwie rzeczy - siła charakteru oraz "układy i układziki".
Osoby 'mocniejsze', bardziej pewne siebie, zwykle zdominują tych bardziej uległych. Często niecelowo, tylko samą swoją obecnością i sposobem bycia. Przejdą po zasadach i regułach, nawet ich nie zauważając lub tłumacząc je (sobie i innym) po swojemu. W niektórych sytuacjach znajomi 'ważniejszych' będą mogli więcej, będą mieli rację. A 'słabsi" ustąpią często sami, "wbrew zasadom", bo się będą źle czuli biorąc, co im się należy. Druga, mniej pewna siebie osoba, będzie się odsuwać, a jak już zdecyduje się coś zrobić, to może roztrząsać godzinami - czy wypada, czy mogę, czy powinnam... I może nawet napisze gdzieś na forum, że jakieś zachowanie jest nie w porządku.
Dlatego raz jeden będzie galopował i wszyscy mu zejdą z drogi, a z innym składem na hali wyproszą go w teren, lub wręcz sam zrezygnuje z takiej jazdy, bez jednego słowa od "współjeźdźców". Inna osoba nawet nie pomyśli o takim galopie, kiedy mogłaby przeszkadzać innym - ale też będzie się z takim 'przeszkadzaczem' niekomfortowo czuła.
Zwykle nie ma w tym złośliwości - tylko inne spojrzenie na świat. W waszych postach też to widać - jak oczywiste są dla niektórych pewne kwestie. A przecież spojrzenie z drugiej strony też jest możliwe!
I to nie tylko w stajni, ale na co dzień, w życiu 🙂
I wiem, że teraz dużo osób się oburzy - przecież zasady są i je respektuję. I to chyba będą te właśnie bardziej pewne siebie osoby, które (często nieświadomie) te zasady 'kształtują' 🙂
Z perspektywy tego "słabszego" świat wygląda trochę inaczej...
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się